cierpkaslodyczmychust
06.09.11, 11:24
Kilka dni temu umówiłam się z moim kolegą na pogaduchy w knajpie. Plan był taki, najpierw sobie coś zjemy, potem idziemy na spacerek ( a nie widzieliśmy się kilka miesięcy).Po ok. 40 minutach, jemu zadzwonił telefon- jak się okazało jego kumpel i nagle słyszę jak łukasz zaczyna się tłumaczyc " ale daj mi jeszcze kwadrans, za kwadrans bede wolny, no wiem, no wiem itd". Jak się okazało umówił się też z tamtym tyle, że godzine później. Atmosfera się zwarzyła, ja poczułam się zlana i spuszczona na drzewo, Łukasz zaczął mnie poganiac" daleko masz do przystanku itp". Powiedziałam mu co tym myslę, on twierdzi, że przesadzam. Czy ja przesadzam czy nie? Czy mam prawo czuć się olana i spuszczona na drzewo?