meegaa
29.09.11, 12:50
Mam faceta od ponad 10 lat, zaręczeni z datą ślubu. Niedawno stwierdziłam że chyba go nie kocham go.rozstaliśmy się na 1 rok. w tym czasie poznałam mojego kochanka o 10 lat młodszego (chodzi do szkoły średniej). Zauroczyłam/zakochałam się w nim. Bajeczne przeżycia i te sprawy, świata poza nim nie widziałam z tym że ustaliliśmy że to tylko "pobawić się i pośmiać". ja jednak się zakochałam w nim, zasugerowałam jemu to a on powiedział że "my nigdy nie będziemy razem" + dodam że mówił że to tylko zabawa a zachowywał się jakby się zakochał .nie chciałam go krzywdzić wiec postanowiłam odejść i nie wiem co mnie podkusiło ale wróciłam do mojego byłego który kocha mnie ponad życie. Kocha mnie najmocniej na świecie. powiedziałam jemu że wracam do niego raczej z rozsądku niż z miłości, ale że kocham go na swój sposób.Mój były facet powiedział że nie chce być z kimś kto go nie kocha bo będziemy sie nawzajem krzywdzić. Problem polega na tym że ja naprawdę chce z nim być, jest mi z nim dobrze wiem że mnie nikt bardziej nie pokocha niż on. Gdy mój kochanek dowiedział sie że wracam do mojego byłego wyznał mi że też sie we mnie zakochał. za późno ja już wróciłam do mojego faceta i teraz rozum czy serce? facet który mnie kocha ponad życie + ja nie jestem w stanie odwzajemnić jego uczuć czy małolat który dziś twierdzi że czuje coś poważnego (sam nie potrafi określić) ale przy którym czuje się szczęśliwa z którym chce mi sie tulić, kochac, całować. Dodam że z moim facetem mam w 100% ustawione życie, to jest facet który mnie nie okłamie, nie oszuka nie zdradzi, na rękach mnie nosi, a ja mega idiotka mam za dobrze i nie potrafie tego docenić. ROZUM CZY SERCE CZY MOŻE CZEKAC NA KOGOŚ INNEGO.