Dodaj do ulubionych

brrr... pajaki i inne paranoje....

30.09.11, 00:12
boje sie ich bardziej niz swietej inkwizycji, a wlasnie siedzac sobie wygodnie na kanapie, z laptopem na kolanach, katem oka zauwazylam wielkiego olbrzymiego pajaka szybko biegnacego po podlodze brrrr.... z pomoca reida i kapcia zabilam skurczybyka, a sie nawrzeszczalam ze strachu i obrzydzenia tak ze pewnie sasiedzi mysla ze w domu mi jakis bandzior grasowal hahahah

tez macie jakies paranoiczne leki??? ktore utrudniaja wam zycie?? ja np. pewnie dzis w nocy nie zasne bo bede sobie wyobrazac ze taki zmutowany wielki pajak lazi mi po lozku brrrrrr.....
Obserwuj wątek
    • gnomowladny Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 30.09.11, 00:14
      Ja boję sie wampirów i donalda tuska.Na całe szczęście ten drugi mam nadzieję że zostanie przez wyborców wykopany juz wkrotce. Wampiry pozostaną.
      • jorg72 Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 03.10.11, 06:31
        żałosne
    • ka-mi-la789 Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 30.09.11, 00:47
      Mnie kiedyś do sypialni wleciał nietoperz. Było bliżej północy. Łomotaniem do drzwi wyrwałam z łóżka sąsiada i kategorycznie zażądałam, żeby coś z tym zrobił. Na tyle kategorycznie, że zamiast kazać mi spadać na bambus przyszedł do mnie bez zadawania pytań i zatłukł letuczą mysz szczotką. Na szczęście przyszło mu do głowy, żeby wyrzucić denata za okno. Mam nadzieję, że sprawa się przedawniła, bo nietoperze są chronione.
      • raohszana Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 30.09.11, 00:49
        Bezmyślne okrucieństwo...
      • mona_mayfair Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 30.09.11, 08:22
        Sąsiad idiota:/ Nietoperze sa pod ochroną...
        • simply_z Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 30.09.11, 09:00
          idiota ale wrzeszczaca panienka nie lepsza...
          coz ma numerki z w nicku:)
          • ka-mi-la789 Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 30.09.11, 13:23
            Panienka to twoja mamusia, chłoptasiu.
            • mrarm Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 04.10.11, 16:13
              Każdy, kto boi się 10x bardziej przerażonego zwierzęcia, które nie może mu nic złego zrobić, i zabija je tylko dlatego, że się rusza, zamiast je po prostu spacyfikować, jest dla mnie kretynem, skończonym, złym człowiekiem. Rozumiem obronę konieczną przed dużym zwierzęciem, rozumiem odruchy obrzydzenia - nie mamy na to zbyt dużego wpływu. Tak czy tak, takie zwierze można przykryć np. talerzem (nieprzezroczystym), po czym zadzwonić po kogoś, kto za 15 min. przyjdzie i nam pomoże. Tego sąsiada też bym potłukł tą szczotką dla przykładu, chociaż i tak by nie zrozumiał - niestety, z kretynizmu raczej nie da się nikogo wyleczyć.
              • rikol Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 04.10.11, 20:29
                dokladnie. Mozna poczekac, az nietoperz wyleci sam. Straszne to musialo byc, zabicie go szczotka. Biedne zwierze.
                • wymiatator1 Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 05.10.11, 11:58
                  Otworzyć okno, zgasić światło i poczekać chwilę - taka rada dla idiotek rozważających zabicie przedstawiciela ginącego gatunku.
        • ka-mi-la789 Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 30.09.11, 13:25
          Nie był to jedyny przejaw jego głupoty. Niemniej jednak wtedy było mi wszystko jedno, chciałam się pozbyć zdecydowanie niedomowego zwierza, który - pomijając wszystko inne - mógł być nosicielem wścieklizny.
          • raohszana Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 30.09.11, 14:01
            Tak, tak, wszystko usprawiedliwia zamordowanie zwierzęcia.
            • ka-mi-la789 Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 30.09.11, 14:09
              Zwracam uwagę, że to nie ja go zamordowałam i nawet do tego nie nakłaniałam. Chciałam tylko, żeby tego nietoperza wygonił. A tak na marginesie, rozumiem, że jesteś wegetarianinem, bucików skórzanych (nie mówiąc o kurtkach, teczkach i paskach) też ni czorta?
              • raohszana Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 30.09.11, 14:22
                Skórzanych rzeczy nie posiadam raczej - aczkolwiek znawca ze mnie żaden i zapewne jakieś starsze rzeczy są ze skóry.
                Natomiast wegetarianinem nie jestem - aczkolwiek nie popieram dzisiejszych metod hodowania zwierząt na mięso.
                Rozróżniam za to kwestią naturalnych uwarunkowań do spożywania pewnego rodzaju pokarmów [ niestety, w naturze zwierzaki się zjadają ] od mordowania dla własnego widzimisię, tudzież cudzej histerii.
                • ka-mi-la789 Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 30.09.11, 14:45
                  Taktaktak... Nie masz w rodzinie kogoś imieniem Kali? W wolnej chwili możesz też a) wskazać mi miejsce, w którym pochwalam zachowanie sąsiada, b) znaleźć w jakiejś mądrej książce hasło "podstawowy błąd atrybucji" i zapoznać się z jego definicją.
                  • raohszana Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 30.09.11, 14:52
                    Co drugi to Kali, ale krowy i kabli już nie ma - zjadły je jeże!
                    A czy ja twierdzę, że pochwalasz? Nie - stwierdzam, że każdy powód dobry - w tym przypadku: histeria.
                    A o mądrych książkach to mi, waćpani, nie praw, bo to argument z piaskownicy i jedyne co mogę odrzec - idź na terapię, albowiem wrzaski i histeria to nie jest normalna reakcja.
                    EOT i miłej reszty dnia życzę :)
                    • ka-mi-la789 Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 30.09.11, 15:40
                      albowiem wrzaski i histeria to nie jest
                      > normalna reakcja.

                      Trochę późno ci ta dobra rada do główeńki przyszła, bo zdarzenie miało miejsce jakieś 15 lat temu. Nie mówiąc o tym, że nigdzie nie stwierdziłam, jakobym "wrzeszczała". W ogóle, ostatni raz wrzeszczałam w niemowlęctwie. No, ale czego nie doczytamy/nie dosłyszymy, to sobie dośpiewamy. I na tej podstawie możemy sobie popouczać, pookazywać wyższość i podowartościowywać swoje biedne, niekochane ego.

                      > A o mądrych książkach to mi, waćpani, nie praw, bo to argument z piaskownicy

                      Jedna z klasycznych odzywek stosowanych w przypadku braku argumentów. Gdybym miała humanistyczne wykształcenie, zrobiłabym na nich doktorat.
                      • raohszana Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 30.09.11, 15:46
                        Dziękuję za psychoanalizę, bardzo to miłe, że forumowe panie, wszystkie o niebo lepiej wykształcone, obyte, świadome i dopieszczone, tak chętnie mi wytykają niedociągnięcia. Szkoda, że żadna nie da rady na to, ale cóż - nie zasługuję widać!
                        Nie mniej dziękuję, raz jeszcze - to zaszczyt być pouczonym merytorycznie przez autorytet!
                        • mitko32 Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 02.10.11, 19:21
                          Weź sobie na wstrzymanie, proszę.
                  • mumia_ramzesa Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 30.09.11, 16:43
                    > W wolnej chwili możesz też a) wskazać mi miejsce, w którym pochwalam zachowanie sąsiada

                    Mozesz nie pochwalac, to nie ma zadnego znaczenia. Istotne, ze nie zapobieglas zabiciu zwierzecia, ktore nic nikomu nie moglo zrobic (bo twierdzenie, ze MOGLO byc wsciekle to kolejna histeria). A teraz umywasz rece.
                    • ka-mi-la789 Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 30.09.11, 19:19
                      Ależ ja nie wiedziałam, że on je zabił, bo mnie przy tym nie było - byłam w zupełnie innym pomieszczeniu! Dowiedziałam się post factum. A co do "histerii", to ciekawe, jak zareagowałabyś, gdyby do twojego mieszkania wlazł na przykład szczur. Piwniczny, nie taki milusi ze sklepu zoologicznego. Twierdzenie, że może się rzucić na ciebie albo kogoś z domowników to przecie histeria...
                      • mumia_ramzesa Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 02.10.11, 18:04
                        Trzymajmy sie faktow. Do Twojego mieszkania ni wszedl szczur tylko wlecial nietoperz. Byc moze wystarczylo pootwierac okna i sam by wylecial.
                        Zreszta szczurow tez sie nie boje i nie slyszalam zeby w ost. latach w Polsce na kogos sie rzucil szczur.
              • sid-sid Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 01.10.11, 19:24
                > Zwracam uwagę, że to nie ja go zamordowałam i nawet do tego nie nakłaniałam.
                > Chciałam tylko, żeby tego nietoperza wygonił. A tak na marginesie, rozumiem, że jesteś
                > wegetarianinem, bucików skórzanych (nie mówiąc o kurtkach, teczkach i paskach) też ni czorta?

                A co ma piernik do wiatraka? Sąsiad idiota i ty idiotka.:/
                • ka-mi-la789 Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 01.10.11, 20:07
                  No proszę, może żałobę narodową ogłosimy po tym nietoperzu, skoro taką tragedią dla całego społeczeństwa jest jego nagły zgon? Serce roście, patrząc na tę wrażliwość na krzywdę zwierzęcia. Oczywiście, podnoszenie jazgotu nad gackiem w niczym nie kłóci się z wzywaniem do strzelania do bezdomnych psów, obrzucaniem wyzwiskami kobiet karmiących dzikie koty i ludzi broniących terenów cennych przyrodniczo przed zabetonowaniem, masową wycinką zdrowych drzew oraz zaklejaniem styropianem otworów wentylacyjnych, w których ptaki mają gniazda. Że wymienię tylko niektóre objawy polskiej miłości do przyrody.
                  • sid-sid Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 02.10.11, 08:40
                    Słabo. Jednak porównanie bezmyślnego zatłuczenia zwierzęcia do noszenia skórzanych butów podobało mi się bardziej.
                    • ka-mi-la789 Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 02.10.11, 11:41
                      Jakby ci to powiedzieć... Skórzane buty też się biorą z zatłuczenia bezbronnego zwierzęcia, które cierpi znacznie dłużej i znacznie bardziej niż tamten nietoperz. Ale to, oczywiście, zupełnie co innego i nie można tych rzeczy porównywać :/.
                      • sid-sid Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 02.10.11, 12:29
                        Jak mniemam nie byłaś przy uśmiercaniu zwierząt hodowlanych. Jak napisałaś, nie widziałaś zabijania nietoperza. No ale wiesz kto gdzie cierpi bardziej. Już pomijając ten "szczegół", że zwierze hodowlane jest zabijane na mięso, a przy okazji skórę. A nie dlatego, ze miało pecha wleźć do Twojego domu.
                        I niezmiernie mnie bawi oczekiwanie wegetarianizmu czy noszenia skóry ekologicznej od kogoś, kto potępia okrucieństwo wobec zwierząt, koronny "argument" w dyskusjach. Rozumiem, że faceta, który zostawił psa na torach, też nie mogę potępiać, bo mam skórzane buty? Forumowa logika, czarne albo białe.
                        • ka-mi-la789 Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 02.10.11, 15:10
                          > Jak mniemam nie byłaś przy uśmiercaniu zwierząt hodowlanych.

                          Wystarczą mi opisy tej zbożnej czynności.

                          Już po
                          > mijając ten "szczegół", że zwierze hodowlane jest zabijane na mięso, a przy oka
                          > zji skórę.

                          A, no tak, to zupełnie co innego. Zabijanie na mięso jest cacy i cierpień nie powoduje. Rozumiem, że esesmani robiący sobie abażury do lamp ze skóry zagazowanych byli wporzo, bo ta skóra, to tylko tak przy okazji. Uprzedzę kolejny atak twojego świętego oburzenia: człowiek jest dokładnie takim samym zwierzęciem jak każde inne (tylko - w odróżnieniu od pozostałych gatunków - jest obrzydliwym sku...elem).

                          > A nie dlatego, ze miało pecha wleźć do Twojego domu

                          Rozumiem, że szczura, który wlezie do twojego domu, kulturalnie wyprosisz, zamiast zastawiać na niego pułapki? Kretów w ogrodzie też nie tykasz?

                          > Rozumiem, że faceta, który zostawił psa na torach, też nie mogę potępiać, bo mam
                          > skórzane buty?

                          Możesz robić, co ci się żywnie podoba, jesteś wolnym człowiekiem (chociaż może nie jesteś, skoro nie masz wpływu na to, kto ci się do wyra wali). Inna rzecz, że nie wierzę w twoje potępienie takiej akcji.
                          • salma75 Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 02.10.11, 15:20
                            ka-mi-la789 napisała:

                            > Rozumiem, że szczura, który wlezie do twojego domu, kulturalnie wyprosisz, zami
                            > ast zastawiać na niego pułapki? Kretów w ogrodzie też nie tykasz?

                            Ja tylko nieśmiało wspomnę, że na gryzonie są tzw. "żywołapki", które z powodzenie stosuję u siebie w piwnicy.
                            Kretów nie mam, ale miał je mój ojciec - niczego nie zabijał, nie truł, wyniosły się po zastosowaniu kilku opisanych w necie humanitarnych metod wypłaszania tych zwierząt. W ogóle nie wyobrażam sobie jak można te pożyteczne stworzenia mordować i na równi ze szczurami je stawiać...
                            • amenominakanushi-pan-poczatku Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 02.10.11, 16:33
                              salma75 napisała:
                              Ja tylko nieśmiało wspomnę, że na gryzonie są tzw. "żywołapki", które z powodzenie stosuję u siebie w piwnicy.
                              --------------------------------------------------------------------------------------
                              Przypominasz mi kaprala Uphama.
                              www.imdb.com/media/rm3073412608/ch0002100
                            • rikol Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 04.10.11, 20:32
                              A w czym komus przeszkadzaja krety? Bardzo lane zwierzatka. Kopczyki mozna rozgrabic, a kret sobie zyje pod ziemia.
                          • sid-sid Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 02.10.11, 16:39
                            Napiszę bardzo, baaardzo dyplomatycznie - porównania jakie stosujesz świadczą o tym, że chyba masz jakiś problem z głową. Eot z mojej strony.
                            • ka-mi-la789 Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 03.10.11, 18:01
                              Cóż, może nie miałabym "coś nie w porządku z głową", gdybym spała na kupie z każdym, jak ty. Ale jednak wolę nie.
                              • sid-sid Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 04.10.11, 16:20
                                Podążając tym tropem, to powinnaś cieszyć się, że sąsiad nie usiadł przypadkowo na twoim łóżku - przecież wtedy musiałabyś uprawiać z nim seks!
                                • ka-mi-la789 Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 04.10.11, 22:22
                                  Biedactwo, w dalszym ciągu nie rozumiesz prostego związku przyczynowo-skutkowego (uwaga, będzie trudne): najpierw mam ochotę na rżnięcie, potem pozwalam sąsiadowi (albo komukolwiek innemu) siadać na moim łóżku. Jak nie mam ochoty na rżnięcie, to nie pozwalam (nie mówiąc o kładzeniu się z sąsiadem czy kimkolwiek). Bo, widzisz, mała, to ja i tylko ja decyduję, kto siada na moim łóżku (nie mówiąc o kładzeniu się w nim). Oczywiście, żeby to pojąć, trzeba mieć własne łóżko i cywilizowane obyczaje, zgodnie z którymi rzeczony mebel to nie jest publiczny sracz, do którego każdy ma prawo wleźć, jak i kiedy wola. Cóż, najwyraźniej ewolucja się cofa, wracają czasy pitekantropów mieszkających na kupie, sypiających na kupie i nie pojmujących takich złożonych idei jak higiena, komfort i intymność życia codziennego tudzież przestrzeń prywatna.
                                  • sid-sid Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 05.10.11, 07:20
                                    Ojej, BIEDACTWO się przejęło.:D
                                    Już nie brnij, głęboki wdech, wydech i może uda ci się wrócić do równowagi.
                          • megg76 Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 04.10.11, 20:55
                            Zamilcz ludziu, proszę. każdemu może się przydarzyć, to co Tobie, przestraszyłaś się, ok. poleciałaś, po pomoc, ale w tym czasie miałaś możliwość ostudzenia uczucia obrzydzenia, lęku.... Więc nie mów, że on był zły a Ty taka nie winna. Pomyśl, jesteś jakieś sto razy większa niż ten nieszczęśnik, wiesz, jakie one są piękne i niesamowite w dotyku? Szkoda, że tak bardzo się bronisz, czemu nie napiszesz, ok. zgrzeszyłam? To takie trudne? Kamila każdy ma prawo do błędu, czemu atakujesz zamiast powiedzieć, macie rację?
                  • bredkrumps Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 04.10.11, 15:08
                    ...nagly zgon???
                    a pisala ze to bylo 15 lat temu...
                    twoja opowiesc nie trzyma sie kupy
      • czarnyedka Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 04.10.11, 14:49
        ka-mi-la789 napisała:

        > Mnie kiedyś do sypialni wleciał nietoperz. Było bliżej północy. Łomotaniem do d
        > rzwi wyrwałam z łóżka sąsiada i kategorycznie zażądałam, żeby coś z tym zrobił.
        > Na tyle kategorycznie, że zamiast kazać mi spadać na bambus przyszedł do mnie
        > bez zadawania pytań i zatłukł letuczą mysz szczotką. Na szczęście przyszło mu d
        > o głowy, żeby wyrzucić denata za okno. Mam nadzieję, że sprawa się przedawniła,
        > bo nietoperze są chronione.


        to bardzo strachliwe zwierzatka!
        jak moglas pozwolic go zabic
      • joanna_can Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 04.10.11, 20:09
        Jestem pelna zrozumienia dla paranoicznych lekow, jednak zabijanie calkowicie nieszkodliwego (a nawet pozytecznego) nietoperza, tylko dlatego, ze brzydki jest niepotrzebnym okrucienstwem. To nie mysz, ktora moze zagniezdzic ci sie w domu, wydac potomstwo i srac na jedzenie. Jak wpadl, tak by i wypadl (z ludzka pomoca), bo wpadl przez pomylke.
        • rikol Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 04.10.11, 20:34
          Dokladnie. Po co zabijac nieszkodliwe zwierze?
    • alienka20 Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 30.09.11, 00:53
      Karaluchy.
      • sid-sid Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 30.09.11, 18:43
        > Karaluchy.

        JTTM
    • a_nonima Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 30.09.11, 07:50
      Pająki!!!!!!!! Nienawidzę pająków!!!
      Ostatnio odbierałam dzieci od koleżaniki z klasy. Byłam u ludzi pierwszy raz. Dzieciaki zawołały mnie żebym poszła do piwnicy to coś mi pokażą. Weszłam i zdębiałam. Tato ma w piwnicy hodowlę ptaszników!!! 40 sztuk różnej wielkosci w tym dwie samice w ciąży. Zesztywniałam. Tato pochwalił się swoją kolekcją. Stałam na baczność ze strachu. tato postanowił pokazać mi jeden okaz - najbardziej jadowity. No i jak to bywa w takich sytuacjach pająk uciekł!!!! Na szczęście właściciel szybko go złapał. Nie wiem jak można wpiwnicy trzymać tyle pająków.
    • jagoda_pl Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 30.09.11, 09:24
      Ptaki. Miałam kiedyś łownego kota i mnie uraczył kiedyś takim prezentem:/ Potem miałam schizę, że znów znajde martwe ptaszycko w przedpokoju...
    • six_a Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 30.09.11, 10:07
      no niektóre to potrafiom
    • sumire Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 30.09.11, 10:29
      podobno przez sen w ciągu życia zjada się całkiem sporo pająków i pokrewnych :)

      nie mam w sumie niczego takiego. odczuwam tylko pewną obawę przed głęboką wodą, ale to dlatego, że raz omal się nie utopiłam. unikam wycieczek statkiem w miarę możliwości :)
    • lampencja Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 30.09.11, 10:32
      ja jestem chyba nienormalna, ale o ile pająki jeszcze jako tako strawię, o tyle ciem się boję przeraźliwie. i jeszcze tych wielkich latających komarów, chrabąszczy oraz karaluchów. jako jedyna w rodzinie obawiam się również, uwaga: RYB! nie pływam więc w żadnych jeziorach ani morzach. chyba czas się leczyć :)
      • marguy Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 30.09.11, 10:59
        Jedyna fobia na jaka naprawde cierpie to fobia na ludzka glupote i okrucienstwo.
        Gdy kupilismy dom znalazlam za rynna wpatio ogromna pajeczyce. Mieszkalismy w zgodzie i pokoju az do sprzedania domu. Podczas remontu delikatnie ja przenioslam na inne miejsce. Po zakonczeniu prac wrocila za swoja rynne. Nie wiem czy jeszcze zyje, bo dom sprzedalismy siedem lat temu wiec ma prawo byc juz leciwa albo nie byc wcale.

        Przyznac takze musze, ze na Tahiti troche mi przeszkadzaly duze, latajace karaluchy.
        Ale tylko troche.
        • vandikia Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 30.09.11, 11:08
          duże, latające karaluchy
          jak toto wygląda? daj linka :) będę się wgapiać i dziękować, że mieszkam w Polsce :D
          • marguy Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 30.09.11, 11:27
            Vandzia, dla ciebie fszystko ;)
            masz tu link do karalucha i zywiacych sie nimi jaszczurek.
            Jaszczurki sa ok, tylko trzeba sie przyzwyczaic do zakrywania kubkow z kawa i tp, bo laza po suficie i robia kupy do picia. No i zeby nie spac w jaszczurzych kupach najlepiej jest spac pod moskitiera.

            recif-tapete.fr/tag/Blatte%20ou%20cafard
            • vandikia Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 30.09.11, 12:12
              aż mi się słabo zrobił :D
              dziękuję :) :)
              • sid-sid Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 01.10.11, 19:26
                Omatkoicórko, brr...
          • eat.clitoristwood Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 30.09.11, 11:33
            Tłuste, wielkie jak świnie (tak ca., jak zapalniczka "duży BIC"), latające karaluchy widziałem też w południowej Hiszpanii.
            • marguy Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 30.09.11, 11:45
              eat,
              to ta sama rasa. Troche slabo mi sie rzobilo gdy zobaczylam, ze wieczorem wylaza z szamba sasiada. O zesz ty! Akcja uszczelniania wlazu do szamba byla natychmiastowa i skuteczna.
            • tabeletka Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 30.09.11, 13:10
              kurna, a to nie byly chrzaszcze?
              • tabeletka Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 30.09.11, 13:11
                myslalam, ze to chrzaszcze giganty lubujace sie w palmach. ale gekony w hiszpanii takie same!
          • lampencja Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 30.09.11, 15:59
            okropność! fuj! straszne są te olbrzymie robale. nie dałabym rady zasnąć w miejscu dzie takie coś może w nocy po mnie łazić.
            o, właśnie. kiedyś się obudziłam w nocy, odkryłam kocyk a na udzie mi siedział pająk paskudny. też tak macie, że po akcji z pająkiem czy innym robactwem automatycznie musicie wytrzepać koc, kołdrę, otrzepać ubranie? ja mam wtedy paranoję, że po mnie łazi, nawet, jeśli został wyniesiony.
        • anaisanais96 Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 30.09.11, 13:16
          Właśnie w tym roku w rogu mojego okna zagnieździł się wielki pająk. był on tak duzy że aż nie mogłam uwierzyć ze to polski pająk. PO pewnym czasie zauważyłam że okno jest całe brudne, jakby ptaki nas..ły. Okzało się że to ten pająk robił kupy(!!!) i całe okno miałam w białych kleksach!!! W końcu ściągnęłam kuzyna który odważył się go ściągnąć i wreszcie śpię spokojnie:)
    • vandikia Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 30.09.11, 11:02
      ahaha miałam to co Ty ze 4-5 lat temu, mało tego po pierwszym przyleciał drugi wielki pajączur, a ja oczami wyobraźni widziałam już jak cala podłoga w kuchni się od nich roi, matko ale się wtedy zryczałam :) klasyczna histeria.

      walcze z tym i oswajam, bo w pewnym momencie wkręciłam sobie tyle paranoicznych jak to okresliłaś lęków, że zaczęłam mieć znacznie utrudnione funkcjonowanie. a wkręcić sobie coś jest niezmiernie łatwo, odkręcić już nie.
    • funny_game Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 30.09.11, 11:33
      Od pająków i kleszczy uchowaj mnie, Bogini.
      Na działce pryskam offem nawet choinki, jak muszę z nich wyciągnąć za daleko rzuconą bulę.

      O dziwo (to nie do Ciebie :F): choć boję się też os czy szerszeni, to jak nam wleci jakiś do domu, potrafię go bardzo dzielnie wyprosić, bo jeszcze bardziej boję się, że użre polującego na niego kota. A kotom krzywdy zrobić nie dam :)
      • jael53 Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 30.09.11, 11:46
        Pająki odstraszam; z powodów praktycznych - wolę nie mieć roboty z tymi ich "firankami". Rezerwuję jednak miejsca, gdzie mogą mieszkać, bo to naturalna ochrona antykomarowa.
        Nietoperze? Są piękne. Cenię sobie nieodległe towarzystwo sowiej rodzinki; na wszelki wypadek poprosiłam znajomego fachowca, żeby dyskretnie przyjrzał się i ocenił stan drzewa, w którym się gnieżdżą. Chronię eskulapa - bo skąd on się wziął, to pojęcia nie mam (teren jest mało nawiedzany nawet przez zaskrońce) - ale dwa lata temu się objawił. No to niech będzie. Obawiam się szerszeni; te jednak unikają miejsc, których trzymają się trzmiele. Na zachętę trzmielom posadziłam więc to i owo (sadźce i orszeliny). Poza tym? Kilkusetkilogramowy bysio przestraszyłby mnie; zwłaszcza gdyby miał coś światu bardzo za złe.
    • znana.jako.ggigus też się boję pająków, 30.09.11, 11:44
      ale ich nie zabijam. I nie widzę powodu, aby to robić.
      Mogłaś iść z laptopem do innego pokoju/pomieszczenia, to w końcu komputer przenośny.
      Ja zawsze proszę innych ludzi o usunięcie obiektu, ale na żywca.
      Histeria oki, ja wrzeszczę, kiedy to stworzenie idzie w moją stronę, ale nic nie usprawiedliwia zabijania nieszczęśnika.
      I jak absurdalny jest ten strach użwiadomiła mi przyjaciółka, która brała każdego robaka/pająka do rąk, ale wrzeszczała histerycznie na widok... myszy!
    • miau_weglowy Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 30.09.11, 12:10
      poprzeprowadzce do krainy wiekszych pajakow i braku dramatycznych opowiesci, jakby kogos zarly, przestalam sie przejmowac ;) (poniekad ;P)
    • anaisanais96 Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 30.09.11, 13:07
      Ja mogę powiedzieć że z całą pewnością mam arachnofobię. Pająki to rzecz której najabrdziej na swiecie sie boję i gdyby ktoś chciał ze mnie wyciągnąć jakieś info to wystraczy ze psotarszyłby mnie pająkiem.
      Teraz jest taka reklama w której dziewczyna wrzeszczy na widok pająka na dywanie. Zawsze gdy j widzę automatycznie rozglądam się po pokoju czy gdzieś nie chodzi.
    • soulshunter Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 30.09.11, 13:38
      pajakow sie nie zabija, sa pozyteczne. Nalyzy przykryc delikwenta szklanka, pod szklanke wsunac kawalek dektórki i tak zlapanego osobnika wyeksportowac za okno.
      • zetka50 Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 30.09.11, 14:14
        soulshunter napisał:

        > pajakow sie nie zabija, sa pozyteczne. Nalyzy przykryc delikwenta szklanka, pod
        > szklanke wsunac kawalek dektórki i tak zlapanego osobnika wyeksportowac za okn
        > o.

        i na drugi dzień znów go mamy w domu :)
        • sid-sid Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 01.10.11, 19:28
          > > pajakow sie nie zabija, sa pozyteczne. Nalyzy przykryc delikwenta szklank
          > a, pod
          > > szklanke wsunac kawalek dektórki i tak zlapanego osobnika wyeksportowac
          > za okn
          > > o.
          >
          > i na drugi dzień znów go mamy w domu :)

          To do mnie przychodzą rozumne lub obrażalskie, bo już nie wracają.:)
    • zamysleniee Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 30.09.11, 13:51
      U mnie na pierwszym miejscu jest lęk przed myszami i szczurami. Maatko, jak pomyślę o nich to mam dreszcze. Jakby się okazało, że mam takich lokatorów w domu, to tak jak stoję, wyprowadzam się i nie wracam dopóki by nie wyproszono owych lokatorów. Nie, sama myśl spowodowała, że kawa przestała mi smakować :D
      • ka-mi-la789 Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 30.09.11, 14:10
        Dobrze jest mieć kota. Sam zapach futrzaka odstrasza gryzonie.
    • ka-mi-la789 Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 30.09.11, 13:52
      Do pająków nie mam nic, o ile są to egzemplarze krajowe, a nie afrykańskie czy południowoamerykańskie włochate obrzydlistwa trzymane w domach przez osobników pozbawionych instynktu samozachowawczego. Natomiast jestem zdecydowanym wrogiem szczurów (dzikich, piwnicznych; hodowlane mogą być). Myszy budzą we mnie li tylko rozczulenie.
      • zamysleniee Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 30.09.11, 13:56
        sam dźwięk słowa mysz i szczur - brrrrr
      • methinks Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 03.10.11, 17:40
        Czy osoby hodujace psy tez sa pozbawione instynktu samozachowawczego? Pies tez moze ugryzc. Kot podrapac. Goracy garnek moze oparzyć. Lepiej kanapki na zimno wciagac, tylko na nóż uwaga, bo sie mozna skaleczyc.
        • holyfido Psy zabijają 04.10.11, 12:09
          Mało tego, że może zabić. Psy zabijają.
          Czy słyszeliście kiedyś o tym, żeby od ukąszenia pająka ktoś umarł?
          Zwłaszcza od ukąszenia pająka z rodziny ptaszników?

          Duże pająki, to bardzo piękne zwierzęta. Mówię to, choć sam brzydzę się pająkami na tyle, że nie wziął bym do ręki, ale pooglądać za szybką lubię.
    • raohszana Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 30.09.11, 14:09
      Na pajonki dobry jest kot. Czy pies. U mienia, mimo ogrodu, pająków w domie niet, bo ekipa pierwsza się dorywa do robali, stawonogów i wszystkiego innego.
    • zetka50 Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 30.09.11, 14:12
      Tez się boję pająków ale tych wielkich i żab też :P
    • dziewczyna_rzeznika Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 30.09.11, 14:19
      Ja się na ten przykład boję żył. Serio, serio. Nie dam się dotknąć nikomu od wewnętrznej strony nadgarstka, obrzydza mnie też widok pulsującej żyły na skroni etc. Może to przez to, że mam cienkie żyły i każdy zastrzyk/szczepienie/pobieranie krwi to dla mnie katorga.

      A, i podobnie mam z pępkiem. Jak byłam mała to bałam się, że jak będę wsadzać palec do pępka to mi się rozwiąże i wypłyną flaki.

    • moonogamistka Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 30.09.11, 14:46
      Pajaki, cmy czyli norma, ale w zyciu bym nie zabila swiadomie. Lapie w wielgasna reklamowke i wywalam na zewnatrz.
      Ale prawdziwa moja fobia to strach przed zaklinowaniem sie w jakims korytarzu, jaskini. Sni mi sie to po nocach, ze nie moge sie ruszyc. Nie rozumiem gosci wlazacych do jaskin i penetrujacych jakies syfony i inne takie. Brrr!
    • 3artka Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 30.09.11, 15:02
      Wszystko tylko nie żaby!!! Krzyki niekontrolowane, fobia straszna. Na własny użytek nazwałam to frogofobią, ale podobno jest fachowe określenie na ten strach. Brrr!!!
    • salma75 Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 30.09.11, 18:57
      Nie boję się absolutnie żadnych stworzeń, niczego w domu nie zabijam, nie rozdeptuję - wyrzucam na zewnątrz.
      Obsesyjnie unikam ciemnych zaułków, krzaków, bram - nie przejdę obok takiego miejsca za nic w świecie. Zawsze mi się wydaje, że ktoś tam się czai, brrr...
    • lonely.stoner Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 30.09.11, 20:13
      o kuzwa, historia o facecie ktory trzyma ptaszniki w piwnicy - makabryczna. Wyobrazam sobie jakby 2 uciekly i nie mogl ich odnalezc i potem by sie odnalazly za szafka w domu u kogos takiego jak ja- kto ma arachnofobie... to jest moj jeden z wiekszych schizow- ze cos takigo sie moze zdarzyc, chyba bym dostala zawalu jakbym takie cos zobaczyla w domu u siebie... a wiadomo ze wiele osob hoduje i nie dba zbytnio o ostroznosc, a ptasznik niby duzy a zmiescic sie potrafi w mala szparke (taka jak na szerokosc palca spokojnie przejdzie) brrrrrr....

      Co do nie zabijania - jesli to bylby mniejszy pajak to moze bym sie odwazyla go jakas zgarnac w szklanke ale ten byl naprawde wielki, moj facet po przyjsciu do domu go zabral z podlogi i wyrzucil zwloki bo ja sie brzydzilam.
      Z pajakami to mam naprawde fobie.
      Gryzoni sie nie boje- hodowalam kiedys takiego szczura albinosa- no ale to co innego miec zwierzaka hodowlanego a zobaczyc nagle jak mysz biega pod stopami (oj zdarzylo sie) albo taki dziki szczur (widzialam takiego niezywego u mnie w PL na dzialce- byl wielkosci kota i mial strasznie wredny pysk, serio, jakbym zobaczyla takiego zywego to pewnie bym sie niezle wystraszyla).
    • daenerys_targaryen Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 30.09.11, 21:40
      > tez macie jakies paranoiczne leki??? ktore utrudniaja wam zycie?? ja np. pewnie
      > dzis w nocy nie zasne bo bede sobie wyobrazac ze taki zmutowany wielki pajak l
      > azi mi po lozku brrrrrr.....

      Mamy. Wczoraj oglądałam po raz pierwszy w życiu "Lśnienie". Od razu wiedziałam, że to był błąd. Oczywiście noc z głowy. Pod prysznic też nie poszłam (w sumie to nie wiem, czemu. Może myśl że tam szybciej dopadną mnie ewentualne upiory wydawała mi się bardziej prawdopodobna?). Na dodatek od kiedy nie mam kota, mam poczucie, że nikt mnie nie ostrzeże przed duchami. A tak to dopóki futrzak był spokojny, to ja też.

      A z takich bardziej przyziemnych to też pająki. Mam takiego, który lubi w nocy zwisać mi metr, dwa nad łóżkiem. No normalnie jak jeszcze raz się obudzę i będzie wisiał, to dostanie taki łomot, że więcej na tyłku nie usiądzie!
      • sid-sid Re: brrr... pajaki i inne paranoje.... 01.10.11, 19:29
        > Mamy. Wczoraj oglądałam po raz pierwszy w życiu "Lśnienie".

        I jeszcze powiedz, że w nocy!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka