Dodaj do ulubionych

pokochać...

02.12.11, 22:46
Kilkanaście lat razem, dwójka dzieci, mieszkanie. Związek zawsze taki bez uniesień, ale kiedyś kochaliśmy się bardzo, mimo wielu przeciwieństw. Od dwóch lat kompletny kryzys - zaczęło się wcześniej, ale on nie reaguje na żadne moje sygnały i rozmowy. Dla niego to fochy rozpieszczonej panienki, ale wspaniałomyślnie czeka aż mi przejdzie. Dla niego najważniejsze są dzieci, nic innego się nie liczy. Od dwóch lat kompletnie nic między nami nie ma. Bo on czeka aż mi przejdzie, więc śpimy osobno, jemy osobno, żyjemy osobno. Najpierw się złościłam, potem kompletnie odpuściłam, teraz myślę o rozstaniu, bo we mnie umarło wszystko. On zresztą powiedział mi to samo, ale równocześnie powiedział, że jemu obecny stan rzeczy nie przeszkadza. Gdyby nie dzieci wyszłabym w tej chwili z mieszkania, ale... Przecież jest rewelacyjnym ojcem, sprząta, i obiad odgrzeje....

Czy da się pokochać na nowo? Czy można się nauczyć kogoś kochać? Czy można być szczęśliwym kochając z rozsądku? Jest we mnie jakiś imperatyw, który mówi: "Próbuj".... ale jest też we mnie ogromna potrzeba życia...
Obserwuj wątek
    • tabeletka Re: pokochać... 02.12.11, 22:48
      bez kitu, obiad podgrzewa? to ja go odkupie, bo mi sie mikrofalowka zepsula
    • six_a Re: pokochać... 02.12.11, 22:58
      jak się robi dzieci bez uniesień?
      poważnie pytam
      • senseiek Spytaj sie jakiejs prostytutki.. 02.12.11, 23:11
        > jak się robi dzieci bez uniesień? poważnie pytam

        Spytaj sie jakiejs prostytutki co zrobila sobie dziecko z klientem.. ;)
        (bo podobno one sie brzydza klientami z ktorymi sypiaja, wiec trudno w takich warunkach obrzydzenia miec orgazm i w ogole przyjemnosc.. chyba.. ;)
        chyba ze samo mechaniczne tarcie zdziala cuda (w koncu z wibratorem dziala).
        • six_a Re: Spytaj sie jakiejs prostytutki.. 02.12.11, 23:14
          to chyba ciebie mogę spytać, co będę daleko szukać, nie?
          • senseiek Re: Spytaj sie jakiejs prostytutki.. 03.12.11, 06:59
            > to chyba ciebie mogę spytać, co będę daleko szukać, nie?

            :DDD

            Lubisz isc na latwizne, nie? ;)
            • to.niemozliwe Re: Spytaj sie jakiejs prostytutki.. 03.12.11, 08:39
              Raczej wyczuwam zblazowanie. Kto wie skad sie wzielo to slowo?
              • senseiek Re: Spytaj sie jakiejs prostytutki.. 03.12.11, 09:32
                > Raczej wyczuwam zblazowanie. Kto wie skad sie wzielo to slowo?

                Zblazowanie to znudzenie od nadmiaru wrazen.
                Definitywnie jestem zblazowany.. ;)
                To z francuskiego blasé
    • moniapoz Re: pokochać... 02.12.11, 23:10
      osobiście nie rozumiem w czym jest problem ? czemu jecie osobno ? spicie osobno ?
      on coś zrobił, czy właśnie nie zrobił, że do tego doszło ?
      co Ty byś oczekiwała i dlaczego denerwuje Cię, że dzieci są najważniejsze ?

      sorry ale nie rozumiem ?

      ------
      Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
      Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
      • jan_hus_na_stosie Re: pokochać... 03.12.11, 00:29
        pewnie źle na nią spojrzał albo zaśmiał się w nieodpowiednim momencie, myślę że tak mogło być
      • zalosny.jestes Denerwuje ja to, że facet zamiast się w niej 03.12.11, 09:01
        zatracić jak 10 lat temu stworzył sobie swoją przestrzeń, hobby, pasję itp. Powinien siedzieć w fotelu przy m jak miłość, sączyć tanie winko i obrabiać doopy sąsiadkom ale z uwagą i pasją. Jak co jakiś czas nie przypomni sobie co do niego mówiła (a panie uwielbiają takie teksty) to znaczy, że już jej nie kocha (oczywiście tylko w jej przekonaniu).

        Tak naprawdę to sądzę, że ma kochankę i tam realizuje się emocjonalnie.
        • moniapoz Re: Denerwuje ja to, że facet zamiast się w niej 03.12.11, 09:05
          haha...no jesteś nie możliwy (sorry to.niemożliwe :)


          ------
          Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
          Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
      • ester22 Re: pokochać... 03.12.11, 21:52
        Stopniowo się od siebie oddalaliśmy. Nie, nie dotykamy się w ogóle i w ogóle nie rozmawiamy. Tzn. on oczywiście miło odpowiada mi na wszystkie pytania techniczne w stylu czy odbierze syna z angielskiego. Ale o naszych problemach nie rozmawiamy, bo on nie ma problemu, jemu pasuje tak jak jest.
        Uważam, że jest świetnym ojcem, ale chcę też żeby był moim mężem. Nie możemy wyjechać we dwójkę "bo dzieci" (obok mieszka moja matka i siostra, obie chętne, a dzieci nie są niemowlakami), wyjść też nie "bo dzieci", przestaliśmy jeździć na koncerty "bo dzieci", nie kupujemy płyt "bo lepiej coś dla dzieci", wakacje tylko nad morzem, za którym nie przepadam "bo lepiej dla dzieci", a seks wygasał stopniowo "bo dzieci usłyszą". Nasz związek się nie liczy póki spełnione są potrzeby dzieci. A ja jestem niedojrzała, bo uważam, że moje życie mimo bycia matką dwójki dzieci nie powinno się na tym kończyć... A może to jest sens małżeństwa?
    • to.niemozliwe Re: pokochać... 02.12.11, 23:14
      A dotykacie sie w ogole?
    • annabela34 Re: pokochać... 03.12.11, 10:12
      Przez jakieś 6-7 lat miałam nieprzerwany kryzys ze swoim mężem. Nie było może tak, że ze sobą nie spaliśmy, ale było bez wspomnianych uniesie, dużo kłótni itp. Zastanawiałem się czy nie odejść. Pewnego jednak dnia kiedy po raz tysięczny powiedziałam, że mi to nie odpowiada i że tym razem to koniec (zaczęłam się pytać jak dzielimy majątek itp) chyba dotarło w końcu do niego, że to naprawdę poważna sprawa. Porozmawialiśmy bardzo szczerze i od tamtej pory jest cudownie. Trwa to jakieś pół roku i mam nadzieję, że nadal tak będzie.

      W każdym razie pewne jest, że da się znów pokochać, ale recepty na to nie ma.

      "Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą..."
      klikr.pl/u,3nf
      • khadroma Re: pokochać... 03.12.11, 10:19
        Myśle, ze ma inną babę.
    • samuela_vimes Re: pokochać... 03.12.11, 10:24
      Pokochać kogoś kto Ciebie nie kocha. Aha.
    • lonely.stoner Re: pokochać... 03.12.11, 21:28
      ja juz wiem ze przyslowie 'do tanga trzeba dwojga' jest bardzo prawdziwe, jesli tylko jedna strona chce cos zrobic to najczesciej zapowiada sie wielki krach.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka