lled
06.12.11, 15:44
taka sytuacja. jestem na kawie z trzema kobitami ( z pracy). wszystkie trzy miedzy 28 a 32 rokiem zycia. wszystkie trzy ladne (jak na moj gust). dwie zajete i jedna wolna.
ta wolna sie zali ze nie moze dobrac sobie faceta itp. rozmowa toczy sie dalej o takich tam glupotach.
jedna z zajetych wychodzi z pomyslem wyjscia gdzies na drinka w piatek po pracy (oczywiscie one z mezem/konkubinem), ja sam i ta wolna tez sama. pomyslalem sobie spoko. dziewczyny chca wolna kolezanke naslac na mnie. nie ma sprawy. kobitka ladna, zgrabna i wygadana.
tylko nagle powiedziala ze w piatek nie moze ale w sobote z przyjemnoscia. dziewczyny natomiast odpowiadaja ze w sobote nie moga itd.
pytaja sie panienki dlaczego w piatek nie moze. ona odpowiada ze w piatek bedzie sprzatala w mieszkaniu. to jeszcze nie koniec.
rozgadala sie i opowiadala ze w tygodniu codziennie sprzataja w domu z rodzicami (z nimi mieszka w bloku) i przez to nie musi sprzatac w weekendy, bo jak ona twierdzi 'weekendy sa do odpoczynku po calym tygodniu pracy'.
wiekszosc chciala isc w piatek, wiec idziemy w piatek bez pani sprzataczki.
gdybym mial sprzatac w domu codziennie po pracy to dostal bym wylewu po tygodniu.
a wy jak czesto sprzatacie w mieszkaniu?