Dodaj do ulubionych

Czekamy do ślubu..

22.02.12, 11:29
religia.onet.pl/publicystyka,6/czekamy-z-tym-do-slubu,31884,page1.html
Co myślicie o czekaniu do ślubu? A jeszcze kawałek tekstu z artykułu:
"Według badań Światowej Organizacji Zdrowia najwięcej nastoletnich dziewic spośród 35 krajów, w których przeprowadzono anonimową ankietę na temat inicjacji seksualnej, żyje właśnie w Polsce."
Obserwuj wątek
    • georgia241 Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 11:33
      Jezus chyba nie zabraniał seksu przedmałżeńskiego. Ale mogę się mylić. Znawcy Biblii niech się odezwą, ale na mój gust to chyba można, bo dekalog zniósł, zostawił 2 przykazania miłości i ewangelie a cała reszta to indoktrynacja.
      • i.am.girl Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 12:18
        georgia241 napisała:

        > Jezus chyba nie zabraniał seksu przedmałżeńskiego.

        No też mi się tak wydaje
        • twoj_aniol_stroz Re: Czekamy do ślubu.. 24.02.12, 16:35
          To się Miłym Paniom źle wydaje :)
          Jezus powiedział bardzo wyraźnie: "5 I rzekł: Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. 6 A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało." - to z Ewangelii wg Św Mateusza, z rozdziału 19.
          Jezus mówi wyraźnie o żonie, to nie jest dziewczyna, narzeczona, koleżanka, kobieta, ale żona :)
          • pochodnia_nerona Re: Czekamy do ślubu.. 26.02.12, 13:11
            Ale nie sprecyzował, czy żona ma być po ślubie kościelnym ;-) Mnie się wydaje, że chodzi po prostu o TĘ osobę, z którą chce się spędzić życie i niekoniecznie chodzi tutaj o jakieś ceremonie. Po prostu - idzie z kobietą, którą wybrał, z domu rodziców i zakłada własną rodzinę.
          • grzeczna_dziewczynka15 Re: Czekamy do ślubu.. 26.02.12, 13:17
            Skąd ta pewność. Wiele mogło być zagubione w tłumaczeniu, słowa zmieniają znaczenie.
            Czytałam kiedyś taką interpretację, że słowo użyte w oryginalnym tekście Biblii tłumaczone jako "dziewica" oznaczało "młodą kobietę".

            Zresztą i samo słowo "dziewica" bywało różnie intrepretowane. Eichelberger pisał o Artemidzie jako bogini-dziewicy, co oznaczało niezależność i odwagę, ale nie miało nic wspólnego z aspektem seksualnym.
      • twoj_aniol_stroz Re: Czekamy do ślubu.. 24.02.12, 16:41
        Co do seksu przedmałżeńskiego, to odpowiedź jest pod koleżanki wypowiedzią.
        Co do Dekalogu to się mylisz. Jezus mówi: „Nie przyszedłem znieść Prawo, ale je wypełnić.” - Ewangelia wg Św Mateusza rozdział 5.
        Całe Kazanie na Górze tak naprawdę jest bardzo klarownym wyjaśnieniem co oznacza 10 przykazań i tam bardzo wyraźnie Jezus mówi, że On nic nie znosi, ale wręcz przychodzi by wyostrzyć nasze łatwe uchylanie się od odpowiedzialności za nieprzestrzeganie Dekalogu.
        • grzeczna_dziewczynka15 Re: Czekamy do ślubu.. 26.02.12, 13:18
          A nie przychodzi po to, by wypełnić prawo miłością?
    • ursyda Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 11:34
      Nic. Jak im tak lepiej to mnie też nie boli
    • aweishaupt Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 11:34
      myślimy, ze po ślubie można się obudzić z ręką w nocniku
    • samuela_vimes Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 11:38
      to wy wszyscy uprawiacie seks przed małżeński, afe.
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: Czekamy do ślubu.. 26.02.12, 13:19
        Ja nie uprawiam seksu przedmałżeńskiego, bo nie zakładam małżeństwa. Po prostu uprawiam seks;>
    • triismegistos Żadnego ślubu przed seksem! 22.02.12, 11:40
      A tak na serio, to ich wybór życiowy i nic mi do tego. Ale to proszenie się o problemy po ślubie.
      • i.am.girl Re: Żadnego ślubu przed seksem! 22.02.12, 12:29
        No właśnie o to chodzi. Dlaczego młodzi nie myślą w ogóle o tym, że moogą być zwyczajnie niedopasowani, co się okaże po ślubie, a potem będą musieli z tym żyć bo katolicki rozwód jest raczej nie do przyjęcia.
        • princess_yo_yo Re: Żadnego ślubu przed seksem! 22.02.12, 12:57
          ee tam nie do przyjecia, oczywiscie ze do przyjecia tylko nazywa sie uniewaznienie i kosztuje troche pieniedzy ;-)
          • au_lait Re: Żadnego ślubu przed seksem! 22.02.12, 13:42
            Nieprawda, kosztuje tyle, co nic. Koszty administracyjne. Gorsze jest to, że unieważnienie trwa około 3 lata.
            • princess_yo_yo Re: Żadnego ślubu przed seksem! 22.02.12, 15:02
              no nie wiem. zdaje sie ze ekspresowe i pomyslne zalatwienie sprawy bywa duzo drozsze.
              • kora3 no nie wiesz, nie wiesz, ale głos zabrać musisz:) 22.02.12, 16:02
                Princess - koszty sa porównywalne do kosztów rozwodu (chodzi o koszty sadowe, a nie adwokata), pokrywa je strona powodowa. O ekspresowym tempie mozesz zapomnieć, przecietny proces trwa od roku do kilku lat w pierwszej instancji, porem zawsze druga bada jak był prowadzony i zasadnosc orzeczenia. Nie masz pojecia o temacie:) Ja mam, wiec kitu i mitu mi nikt nie wciśnie.

                PS. Jeśli ktoś ma zamiar polemizować ze mną na temat katolicyzmu, to moze sobie dawrować, od dawna się katoliczką nie czuje, d dawna nie praktykuje religijnie, po prostu [pisze, jak jest.
                • princess_yo_yo Re: no nie wiesz, nie wiesz, ale głos zabrać musi 22.02.12, 16:07
                  ile takich procesow widzialas? bo moj kolega orzeczenie o uniewaznieniu malzenstwa dostal bardzo szybko bo dziecko bylo w drodze i trzeba bylo brac nastepny slub koscielny. nie jest to bliski kolega, ale calkiem otwarcie przyznaje sie do swojej hipokryzji wiec nie mam powodu mu nie wierzyc.
                  • kora3 tak, tak :) 22.02.12, 16:17
                    Princess, hipokryzja Twego kolegi, bliskiego, czy nie, niewiele ma tu do rzeczy.

                    Stawiam pieniądze przeciow ozrechom, ze nie otrzymał uniewaznienia :) a stwierdzono niewaznosc sakramentu małzeństwa w jego przypadku:) Nie, to nie to samo. Uniewqznia się coś co było wazne i takim być przestało. Stwierdzenie niewaznosci to stwierdzenie ze z powodów przewidzianych przez PK sakrament nie zasistniał wcale.

                    Czytałaś uzasadnienie orzeczenia w jego przypadku? Dziecko nie ma tu zadnego znaczenia moja droga. W takim procesie bada się bowiem sytuacje na moment zawierania slubu, a późniejsza sytuacja ma znaczenie o tyle, na ile ten stan na moment zawierania slubu miał wpływ na pozycie. Zatem to, ze jest dziecko/dzieci z takiego zwiazku nie ma znaczenia.

                    Ile takich procesów widziałam?:) Osobiscie jeden - w którym uczesynicze już bagatela od 5 lat:) (ale to mało absorbujące, a wynik mi lata:)). Orzeczeń czytałam takich moze z 10 - od znajomych, którzy mają już za sobą taki proces.

                    A Ty w ilu uczestniczyłąś, ze taka zorientowana jesteś?:). Jeśli nie czytałaś orzeczenia kolegi, to guzik wiesz o tym dlaczego naprawde otrzymał to stwierdzenie. Taka prawda.
                    • princess_yo_yo Re: tak, tak :) 22.02.12, 18:22
                      nie wiem co stwierdzono, rezultat najwyrazniej byl taki jaki byl bo slub koscielny sie zdarzyl. oczywiscie ze hipokryzja mojego kolegi ani to ze jego nowa przyszla zona byla w ciazy nie ma tu nic do rzeczy, rezultat jest taki sam malzenstwo koscielne zostalo uniewaznione. to czy odbylo sie to zgodnie z procedura czy nie i z jaka procedura jest rowniez nieistotne - z opowiesci samego zainteresowanego wiem ze rezultat byl okupiony odpowiednia oplata.

                      nie wiem natomiast co ty mi probujesz udowodnic, najwyrazniej to ze kk jest odporny na lapowkarstwo. to tak samo jakbys twierdzila ze nikt w pl nie przerywa ciazy poza sytuacjami dopuszczalnymi przez ustawe antyaborcyjna, nie badzmy smieszni.
                      • kora3 Re: tak, tak :) 23.02.12, 00:01
                        princess_yo_yo napisała:

                        , rezultat jest taki sam malzens
                        > two koscielne zostalo uniewaznione. to czy odbylo sie to zgodnie z procedura cz
                        > y nie i z jaka procedura jest rowniez nieistotne -


                        Uniewaznienie małzeństwa sakramentalnego moze odsbyć się w jednbym jedynym przypadku Proncesso - gdy doszło do jego niedopełnienia, czyl;i nie zostało skonsumowane. Poza tym jest jeszcze pare warunków tego, aler mniejsza o nie. Jesli Twój kolega nie sypiał nigdy ze swą byłą zoną - to jest to możliwe:) Poza takim wypadkiem - nie.

                        Jaka jest procedura - jest ostotne, jesli chcesz na ten temat się wypowiadać. W innym przypadku tchnie to ignorancją, nie uwazasz?

                        To, ze spodziewał się dziecka z inną kobietą co do stwierdzania niewaznosci nie ma nic do rzeczy. Miałoby tylko wówczas, gdy do poczecia doszłoby przed zaslubinami z żoną, a pan ten fakt zataił i nadal utrzymywał intymne relacje z tamtą kobietą. JEsli natomiast ciąza zaistniała w małzeństwie, albo po rozwodzie (niewqaznosc sakramentu zwykle stwierdzana jest po rozwodzie pary) - nie ma ten fakt zadnego znaczenia procesowo.

                        z opowiesci samego zainteres
                        > owanego wiem ze rezultat byl okupiony odpowiednia oplata


                        W obu instancjach? Ciekawe:) .
                        >
                        > nie wiem natomiast co ty mi probujesz udowodnic, najwyrazniej to ze kk jest odp
                        > orny na lapowkarstwo.


                        Absolutnie nie to. Stereotypowo mysliesz. Po prostu obalam mit. A ze mam osobiste doswiadczenie, a takze sporo wiedzy w temacie, to zabieram głos. Nie twierdze, ze KRK jest odporne na łapowkarstwo. Tylko, że ... no własnie, nie interesuje Cię proceduura, a ona tu jest kluczowa. Taki proces odbywa się inaczej niż procesy w sadach swieckich. Zwykle nie ma się kontaktu z wiecej niż jednym ksiedzem - który prowadzi przesłuchanie strony. Załozmy jednak, ze ktoś ma dojscie w kurii, w której pozew składa na tryle wysoko, ze moze bez narazania sie na nieprzyjemnosci wystąpić z propozycją owej łapówki (bo jak nie ma to raczej nie wezmą - moze to być bowiem prowokacja). Co z II isntancją w takim przypadku?:)

                        Kolega Twój być moze wydał sporo kasy na adwokata. Są tacy akredytowani przy kuriach. Stawki, jak słyszałam bywają wysokie jesli chodzi o pomoc stałą (porada czy w og,óle jest sens jest darmowa). Nalezy jednak pamietać, ze ta kwota to nie koszt procesu, tylko adwokata. Trzeba to rozrówniac - rozwód to teraz chyba koszt ok. tysiąca złotych, ale mozna sobie wziąc awokata i moze on wziac i 5, czy 10 tysiecy.

                        Zakładam jednak, ze mozliwym jest, iż ktoś sobie za kase bezposrednio załatwi :) Zakładam takze , ze niewykluczone, ze ktoś ma dojscia w kurii także II instancji. Jednak Ty napisałaś tak, jakby to była oczywistosc taka łapówka :) Z technicznych przyczyn - na pewno tak nie jest. Nie mówię już o tym, że druga strona procesu takze zeznaje, takze jest poddawana opinii psychologicznej, takze moze przedstawiac swych swiadków itd.
        • tycho99 Re: Żadnego ślubu przed seksem! 22.02.12, 14:02
          tak jakby seks byl podstawowa rzecza, ktora laczy kobiete i mezczyzne
          • best.yjka Re: Żadnego ślubu przed seksem! 22.02.12, 16:10
            A co łączy? Seksualność jest integralną częścią człowieka. Oksytocyna jest hormonem który uwalnia się w trakcie aktu seksualnego i porodu. W momencie orgazmu, zarówno męskiego, jak i kobiecego, oksytocyna trafia do krwi. Światowa Organizacja Zdrowia Seksualnego dowodzi, że udane życie seksualne ma niebagatelny wpływ na funkcjonowanie rodziny, relacje między rodzicami, a nawet dziećmi. Oksytocynę nazywa się hormonem "więzi międzyludzkich".

            • stokrotka_a Re: Żadnego ślubu przed seksem! 22.02.12, 16:19
              Jak możesz głosić takie herezje??? ;) Przecież człowiek to istota wyższa, która kieruje się rozumem i posiada wyższe uczucia. Hormony? A fe! To dobre dla ateistów. ;)))
            • tycho99 Re: Żadnego ślubu przed seksem! 22.02.12, 16:21
              Uczucia, wspolne pasje, swiatopoglad, pokrewienstwo charakterow. Na tym sie powinien opierac zwiazek, a nie na tym ze oboje lubia latexowe ubranka.
              • stokrotka_a Re: Żadnego ślubu przed seksem! 22.02.12, 16:32
                tycho99 napisał:

                > Uczucia, wspolne pasje, swiatopoglad, pokrewienstwo charakterow. Na tym sie pow
                > inien opierac zwiazek, a nie na tym ze oboje lubia latexowe ubranka.

                Związek powinien opierać się na tym, co jest ważne dla partnerów. Dla jednych ważne są wspólne pasje, a dl ainnych najważniejszą wspólną pasją jest seks i szeroko pojęta erotyka. Nie ma jednej uniwersalnej recepty. ;)
              • best.yjka Re: Żadnego ślubu przed seksem! 22.02.12, 16:41
                A czy ja coś o lateksie pisałam? Kontakty seksualne są naturalną i jedyną formą podtrzymywania uczuć w związkach. Wspólne pasje i podobne spojrzenie na życie podtrzymują przyjaźń. Jedno nie wyklucza drugiego. Najtrwalsze są te związki, w których seks i pasje łączą ludzi.
              • last_unearthly Re: Żadnego ślubu przed seksem! 22.02.12, 16:50
                tycho99 napisał:

                > Uczucia, wspolne pasje, swiatopoglad, pokrewienstwo charakterow. Na tym sie pow
                > inien opierac zwiazek, a nie na tym ze oboje lubia latexowe ubranka.

                Na tym co napisałeś + w takim samym stopniu na podobnym temperamencie i upodobaniach seksualnych. Miłośnik lateksu nie będzie zadowolony z pożycia z kimś kto uważa, że seks to tylko pozycja misjonarska, a ten z kolei miłośnika lateksu może uważać za dewianta. Tak samo nie będzie dobrze miedzy partnerami jak jednemu wystarczy seks raz na tydzień a drugiemu chce się codziennie. Można naiwnie myśleć, że seks jest nieistotny, ale tak nie jest. W partnerze, którego potrzeby nie będą zaspokajane choć częściowo będzie narastało zirytowanie i napięcie i wcześniej czy później dojdzie albo do rozstania albo zdrady. W związku trzeba zaspakajać potrzeby partnera, a nie jest to możliwe jeżeli coś uważa się za nienormalne czy odrażające.
                • tycho99 Re: Żadnego ślubu przed seksem! 22.02.12, 17:42
                  Do wszystkich powyzszych. Oczywiscie, idealnie jest gdy partner jest dopasowany w 100%, ale rzadko tak bywa i czasem trzeba isc na mniejsze lub wieksze kompromisy. Pozostaje kwestia, jakie ustalimy sobie priorytety. Jesli dla kogos brak zamilowania do fetyszy jest wystarczajacym powodem by porzucic partnera, z ktorym laczy go wszystko inne, to oznacza to ze seksualnosc zdominowala inne aspekty jego zycia, a to generalnie jest sytuacja patologiczna.
                  • wersja_robocza Re: Żadnego ślubu przed seksem! 22.02.12, 17:53
                    Odnoszę wrażenie, że uznajesz, że osoby rozwodzą się z błahych pobudek, a wcześniej wzięły ślub z tych samych błahych pobudek. Vide ten lateks. A przecież to kompletna bzdura.
                    • tycho99 Re: Żadnego ślubu przed seksem! 22.02.12, 20:17
                      Jeśli ktoś rozwodzi się z powodu tzw. "niedopasowania seksualnego", za którym kryje się coś innego niż całkowita oziębłość, impotencja lub zboczenie, to jest to dla mnie błaha pobudka.
                      • grzeczna_dziewczynka15 Re: Żadnego ślubu przed seksem! 26.02.12, 13:27
                        A co jest konkretnie ważniejsze od intymności? Seks jest rodzajem dialogu. Jak znajdziemy osobę, z którą się świetnie rozumiemy, to jest to najwyższy poziom komunikacji.

                        Zresztą nawet z duchowego punktu widzenia tak jest - vide religie, gdzie orgazm prowadzi do transcendencji, zjednania z bogami. Nawet w religii katolickiej na dobrą sprawę tak jest. Np. metoda in vitro jest potępiona głównie dlatego, że potomstwo nie powstaje jako owoc miłości cielesnego zbliżenia, ale że odseparowuje się zapłodnienie od aktu miłości (można sprawdzić stanowisko biskupów).

                        No i co jest ważniejsze od takiego dialogu i intymności? Wspólne kupowanie rzeczy na kredyt? Lansowanie się przed gronem znajomych?
        • magnusg Dzieci tez przed slubem. 22.02.12, 16:38
          Rownie dobrze moze sie okazac, ze nie potrafia razem wychowywac dzieci, wiec oczywiscie dziecko przynajmniej jedno tez powinni splodzic przed slubem i wychowac najlepiej ,zeby miec pewnosc,ze sie do tego nadaja.
          Wszystkiego w zyciu nie da sie przewidziec i nalezy respektowac wybor tych ludzi.Ich zycie-ich sprawa.Nikogo tym postanowieniem nie krzywdza, wiec nie widze powodu,zeby sie w to wtracac.
        • akle2 Re: Żadnego ślubu przed seksem! 24.02.12, 18:40
          i.am.girl napisała:

          > No właśnie o to chodzi. Dlaczego młodzi nie myślą w ogóle o tym, że moogą być z
          > wyczajnie niedopasowani, co się okaże po ślubie, a potem będą musieli z tym żyć
          > bo katolicki rozwód jest raczej nie do przyjęcia.
          >

          Nie ma czegoś takiego, jak katolicki rozwód. Jest unieważnienie małżeństwa w bardzo wyjątkowych przypadkach.
          Mnie tam zastanawia coś innego. Jeśli taka dziewica (i dziewic) jedna z drugim pozna kogoś odpowiedniego dopiero k. 40-tki, a wcześniej to tylko przelotne romanse, to czy wówczas też będzie się kierowała zasadą że wszystko o ślubie?
    • feel_good_inc Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 11:51
      i.am.girl napisała:
      > rel="nofollow">religia.onet.pl/publicystyka,6/czekamy-z-tym-do-slubu,31884,page1.html
      > Co myślicie o czekaniu do ślubu?

      forum.gazeta.pl/forum/f,15128,_Brak_Seks_u_w_malzenstwie.html
    • princess_yo_yo Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 12:05
      myslimy ze kazdy robi tak jak uwaza i potem ponosi konsekwencje swoich wyborow.
    • martishia7 Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 12:28
      Zupełnie mi w niczym taka postawa nie przeszkadza u innych. W moim własnym życiu nie do przyjęcia.
    • wicehrabia.julian Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 12:36
      i.am.girl napisała:

      > religia.onet.pl/publicystyka,6/czekamy-z-tym-do-slubu,31884,page1.html
      > Co myślicie o czekaniu do ślubu? A jeszcze kawałek tekstu z artykułu:
      > "Według badań Światowej Organizacji Zdrowia najwięcej nastoletnich dziewic spoś
      > ród 35 krajów, w których przeprowadzono anonimową ankietę na temat inicjacji se
      > ksualnej, żyje właśnie w Polsce."

      doskonały pomysł, zwłaszcza jeśli po ślubie okaże się, że mamy do czynienia z osobą dotkniętą oziębłością, impotencją czy też lubiącą praktyki seksualne, które niekoniecznie nam się podobają - rozwód jak wiadomo jest niemożliwy i co wtedy?

      wtedy każdy oszołom/oszołomka leci do sądu kanonicznego i za grubą kasę rozwiązuje małżeństwo wykazując się potworną hipokryzją (klasyczny przykład to Cejrowski)
      • princess_yo_yo Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 12:51
        cejrowski sie rozwiodl? w sumie trudno sie dziwic, ale nie sugerujesz chyba ze ludzkim by bylo zeby jego byla zona nie mogla sie z nim rozwiesc czy to w sadzie czy w kosciele.
        • wicehrabia.julian Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 13:12
          princess_yo_yo napisała:

          > cejrowski sie rozwiodl? w sumie trudno sie dziwic, ale nie sugerujesz chyba ze
          > ludzkim by bylo zeby jego byla zona nie mogla sie z nim rozwiesc czy to w sadzi
          > e czy w kosciele.

          Cejrowski się nie rozwiódł (bo w KK nie ma rozwodów) tylko unieważnił małżeństwo z B. Pawlikowską
          • princess_yo_yo Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 13:17
            skrot myslowy, rozwiesc tez sie musial, inaczej w swietle prawa nadal by byli malzenstwem, chyba ze mieli tylko slub koscielny przed konkordatem.
            • wicehrabia.julian Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 13:31
              princess_yo_yo napisała:

              > skrot myslowy, rozwiesc tez sie musial, inaczej w swietle prawa nadal by byli m
              > alzenstwem

              Cejrowski jest znanym ultrakatolikiem, nie zrozum mnie źle, nie mam nic przeciwko katolikom czy innym wierzącym, ale po co ta hipokryzja?
              • tycho99 Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 13:57
                Gdzie ta hipokryzja, bo nie widze...
                • wicehrabia.julian Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 13:59
                  tycho99 napisał:

                  > Gdzie ta hipokryzja, bo nie widze...

                  najpierw przysięga przed Bogiem, a później jej unieważnienie przed kościelną instancją
                  • tycho99 Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 14:06
                    Widzisz roznice miedzy zerwaniem przysiegi a jej uniewaznieniem?

                    Malzonkowie przysiegaja sobie wzajemnie. Jesli jedna strona przysiegala nie majac zamiaru tej przysiegi dochowac to czemu druga ma byc zwiazana? Nie widze w tym zadnej hipokryzji.
                    • wicehrabia.julian Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 14:11
                      tycho99 napisał:

                      > Malzonkowie przysiegaja sobie wzajemnie. Jesli jedna strona przysiegala nie maj
                      > ac zamiaru tej przysiegi dochowac to czemu druga ma byc zwiazana? Nie widze w t
                      > ym zadnej hipokryzji.

                      :D "oraz, że cię nie opuszczę aż do śmierci"
                      • tycho99 Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 14:12
                        Ponawiam pytanie:

                        Czy widzisz roznice miedzy zerwaniem przysiegi a jej uniewaznieniem?
                        • wicehrabia.julian Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 14:59
                          tycho99 napisał:

                          > Czy widzisz roznice miedzy zerwaniem przysiegi a jej uniewaznieniem?

                          w tym przypadku nie ma, bo efekt jest ten sam: rzekomo nierozerwalne małżeństwa katolików są unieważniane przy brzęku kassy, nie sądzisz, że uczciwiej byłoby po prost zalegalizować rozwody?
                          • tycho99 Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 15:19
                            No wiec nie rozumiesz na czym polega roznica.

                            Przysiega malzenska jest nierozerwalna, pod warunkiem ze nie zaszly okolicznosci podwazajace moc takiej przysiegi, czyli np. gdy wspolmalzonek zatail to, ze nie moze lub nie bedzie chcial nigdy dopelnic przysiegi (bo np. juz jest w zwiazku malzenskim, jest chory psychicznie). Okolicznosci te sa jasno okreslone i wowczas uznaje sie, ze przysiega malzenska nie miala mocy. Natomiast rozwody polegaja wylacznie na widzimisie jednej czy drugiej strony.
                            • wersja_robocza Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 17:01
                              Rozwód jest uczciwy. A unieważnienie małżeństwa... znaczy ktoś nie był żoną albo mężem? A dzieci, wspólne sprawy, lata to co? One też nieważne? Dzieci nagle stają się tymi z nieprawego łoża, skoro małżeństwo było od początku nieważne.
                              • tycho99 Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 17:18
                                W jaki sposob rozwod jest uczciwy? Czy w przypadku rozwodu to nie ma dzieci, wspolnych spraw lat zycia?

                                Uniewaznienie oznacza, ze wg. Kosciola malzenstwa nie bylo, czyli malzonkowie de facto malzonkami nie byli. Zalozmy, ze po jakims czasie okazuje sie, ze Twoj maz jest ksiedzem, juz ma zone, albo byl chory psychicznie i zawsze byl niepoczytalny. Czy nie uwazasz, ze w takich sytuacjach malzenstwo nie powinno byc uniewaznione?
                                • wersja_robocza Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 17:32
                                  Rozwód jest uczciwy, bo uczciwie przyznaję, że było małżeństwo, był związek, była żona i mąż. Że to wszystko się wydarzyło. Wspólne lata. dzieci. I uczciwie się przyznaje, ze małżeństwo z jakichś powodów powinno być zakończone.
                                  Kłamstwo czy zatajenie czegoś, czy zwykła nieuczciwość do której doszło przed lub w trakcie trwania małżeństwa to powód do jego rozwiązania.
                                  Co się dzieje z dziećmi po unieważnieniu małżeństwa? Jaki mają status?
                                  • tycho99 Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 17:58
                                    No wiec rozwod nie jest uczciwy, bo nie ma uczciwosci w slubowaniu sobie czegos do smierci, a potem zrywaniu tej przysiegi. Natomiast sa sytuacje w ktorych przysiega po prostu nie byla wiazaca, a uniewaznienie malzenstwa to po prostu stwierdzenie tego faktu.

                                    Malzenstwo to umowa, jak kazda inna, ale zawarta na okreslonych zasadach. Nieuczciwe jest zerwanie umowy, uczciwe moze byc udowodnienie, ze umowa tak naprawde nie zostala zawarta.

                                    Czy jesli ktos poprosi Cie o autograf, a potem dopisze do niego dokument wskazujacy, ze zgodzilas sie byc tajnym donosicielem na uslugach jakiejs parszywej organizacji, a Ty odkryjesz to po latach, to tez uczciwie przyznasz, ze donosicielem bylas, ale przestalas, czy bedziesz walczyc o to by uznac to za cos czego nigdy nie bylo?
                                    • wersja_robocza Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 18:05
                                      Czemu rozwód nie jest uczciwy? Ludzie na przestrzeni swojego życia się zmieniają. Zmieniają się okoliczności, w których żyją. Nikt nie jest własnym jasnowidzem. I jakby człowiek wiedział, że się przewróci to od razu by się położył.
                                      Sekunda. Cywilnie się nie przysięga niczego. Żadnego do końca życia. To w kościele się przysięga, a potem stwierdza, że to było nieważne. A cywilnie się uznaje, że nie chce się już tego kontynuować. Uczciwie. I nikogo nie zmusza.
                                      I dlaczego nieuczciwe jest zerwanie umowy? Każdą umowę można rozwiązać. Strony się umawiają co do warunków zakończenia trwania umowy i tyle. Widziałeś kiedyś jakąś umowę czy nie?
                                      Powiedz o tych dzieciach. Co z nimi?
                                      • tycho99 Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 18:24
                                        Ale czemu mieszasz do tego malzenstwo cywilne? Omawiamy malzenstwo z punktu widzenia Kosciola i na jego zasadach. A one sa okreslone jasno - rozwodow nie ma. Malzenstwo wg Kosciola to umowa, ze bedzie sie ze soba niezaleznie od okolicznosci i tego jak wiatr powieje. Nikt nikogo nie zmusza byc zawierac ta umowe, ale jak sie zawiera to sie wie na co sie decyduje.

                                        Nieprawda jest, ze kazda umowe mozna rozwiazac w dowolnym momencie, sa umowy na czas okreslony. Tu czas ten to okres zycia jednego ze wspolmalzonkow.

                                        A co ma byc z dziecmi?
                                        • wersja_robocza Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 18:32
                                          No w kościele nie ma rozwodów. Raz podjęte zobowiązanie ma trwać do końca życia jednej ze stron. Bez względu na okoliczności i cierpienia.
                                          Nieprawda. Każda umowa przewiduje możliwość zakończenia jej przed czasem. Nawet mając umowę o pracę na czas nieokreślony, obie strony mogą ją rozwiązać bez czekania na zgon pracownika czy upadłość zakładu pracy. Tak samo umowa na telefon, prąd czy wywóz śmieci. Każdą możesz zakończyć wcześniej. Podobnie jak małżeństwo.
                                          Kościelne umowy tylko trzeba unieważniać.

                                          No jaki mają status dzieci po unieważnieniu małżeństwa? Są dziećmi nieślubnymi? Kiedyś nazwano by je bękartami. I mamy pannę z dziećmi albo kawalera z dziećmi. Tak?
                                          • tycho99 Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 19:44
                                            Dokładnie, dwie osoby zobowiązują się być ze sobą do końca życia bez względu na okoliczności, na dobre i na złe. To się nazywa szlachetność. Związek małżeński, który dopuszcza rozwód tak naprawdę nic nie znaczy, nie ma różnicy między nim a życiem na "kocią łapę", poza jakimiś kwestiami prawno-podatkowymi. W przypadku powstania tzw. "związków partnerskich" w ogóle już takiej różnicy nie będzie.

                                            A co do umów, to to w jaki sposób może nastąpić zerwanie określa najpierw nadrzędne prawo a potem sama umowa. Tu nadrzędne prawo (prawo kanoniczne) nie dopuszczcza zerwania takiej umowy. Koniec kropka. Nikt nie każe Ci brać ślubu kościelnego.

                                            Nie rozumiem celowości Twojej argumentacji. Czy uważasz, że możliwość unieważnienia umowy (jakiejkolwiek) jest zła i nie powinna istnieć?

                                            Przypuszczam, że tak, że wg Kościoła są to nieślubne dzieci. Podobnie jak dzieci z tzw. "kolejnego małżeństwa", dzieci księży etc. Czy to w ogóle robi na kimś dziś wrażenie? Pewnie ze 20% populacji jest takimi dziećmi.
                                            • wersja_robocza Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 20:55
                                              tycho99 napisał:

                                              > Przypuszczam, że tak, że wg Kościoła są to nieślubne dzieci. Podobnie jak dziec
                                              > i z tzw. "kolejnego małżeństwa", dzieci księży etc. Czy to w ogóle robi na kimś
                                              > dziś wrażenie? Pewnie ze 20% populacji jest takimi dziećmi.

                                              Takimi unieważnionymi? Nie spodziewałam się, że aż tyle unieważnia się małżeństw.

                                              A co do unieważnienia małżeństwa i rozwodu... naprawdę uważam rozwód za uczciwość. To nie neguje faktu istnienia związku. Lepszego, gorszego ale jakiegoś. To wszystko.
                                              • tycho99 Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 21:03
                                                Nie uniewaznionymi, tylko takimi uznanymi przez koscielne kryteria za nieslubne.
                                                Miej sobie jaka chcesz opinie nt rozwodow, ale dlaczego uwazasz, ze uniewaznienie malzenstwa to hipokryzja?
                                  • maitresse.d.un.francais Wersjo, już pytałam o te dzieci 22.02.12, 18:57
                                    na innym forum.

                                    Otóż dzieci po unieważnieniu pozostają ślubne, gdyż zostały spłodzone w czasie, gdy małżeństwo było mniemane, tj. on i ona mniemali, iż są małżonkami.
                                    • tycho99 Re: Wersjo, już pytałam o te dzieci 22.02.12, 19:45
                                      Aha, czyli się myliłem w tej kwestii. Dzięki za wyjaśnienie.
                                    • wersja_robocza Re: Wersjo, już pytałam o te dzieci 22.02.12, 20:56
                                      Przynajmniej plus dla dzieci. Chociaż dziwne, skoro nie jest się wtedy byłym mężem/żoną a jednak ma się ślubne dzieci.
                                      Niezbadane są wyroki kościelnych hierarchów.
                                      • maitresse.d.un.francais Re: Wersjo, już pytałam o te dzieci 22.02.12, 21:06
                                        wersja_robocza napisała:

                                        > Przynajmniej plus dla dzieci. Chociaż dziwne, skoro nie jest się wtedy byłym mę
                                        > żem/żoną a jednak ma się ślubne dzieci.

                                        Krótko mówiąc: bo jak je robili, to byli PRZEKONANI, że są mężem i żoną. Nie cudzołożyli świadomie.
                                        • stokrotka_a Re: Wersjo, już pytałam o te dzieci 23.02.12, 09:22
                                          maitresse.d.un.francais napisała:

                                          > Krótko mówiąc: bo jak je robili, to byli PRZEKONANI, że są mężem i żoną. Nie cu
                                          > dzołożyli świadomie.

                                          Ale cudzołożyli de jure. Nie ma za grosz logiki w prawie kanonicznym, które w określony sposób traktuje "unieważnionych" małżonków a inaczej dzieci pochodzące z niebyłego małżeństwa.
                                          • maitresse.d.un.francais Re: Wersjo, już pytałam o te dzieci 23.02.12, 17:09
                                            stokrotka_a napisała:

                                            > maitresse.d.un.francais napisała:
                                            >
                                            > > Krótko mówiąc: bo jak je robili, to byli PRZEKONANI, że są mężem i żoną.
                                            > Nie cu
                                            > > dzołożyli świadomie.
                                            >
                                            > Ale cudzołożyli de iure.

                                            Zakłada się, że cudzołóstwo nie było ich intencją.

                                            Załóżmy, że jesteś PRZEKONANA, że danego dnia żyjesz z mężem, po czym się okazuje, że był to jego wredny kolega.

                                            Czy mąż ma prawo zarzucić ci zdradę?

                                            Nie ma za grosz logiki w prawie kanonicznym, które w o
                                            > kreślony sposób traktuje "unieważnionych" małżonków a inaczej dzieci pochodzące
                                            > z niebyłego małżeństwa.
                                            • stokrotka_a Re: Wersjo, już pytałam o te dzieci 23.02.12, 17:31
                                              maitresse.d.un.francais napisała:

                                              > Zakłada się, że cudzołóstwo nie było ich intencją.

                                              Jeśli zgodnie z prawem kanonicznym uznaje się małżeństwo za nigdy nie istniejące, to logicznie rzecz biorąc dzieci z takiego związku są dziećmi z nieprawego łoża (prawe łoże nigdy nie istniało).

                                              > Załóżmy, że jesteś PRZEKONANA, że danego dnia żyjesz z mężem, po czym się okazu
                                              > je, że był to jego wredny kolega.
                                              >
                                              > Czy mąż ma prawo zarzucić ci zdradę?

                                              Nie ma prawa zarzucić mi zdrady, ponieważ zdrada wymaga świadomego działania. Natomiast cudzołóstwo to wg SJP PWN «stosunek płciowy z cudzą żoną lub cudzym mężem». Nawet nieświadomy stosunek z cudzym facetem jest więc cudzołóstwem.
                                    • stokrotka_a Re: Wersjo, już pytałam o te dzieci 23.02.12, 09:18
                                      maitresse.d.un.francais napisała:

                                      > Otóż dzieci po unieważnieniu pozostają ślubne, gdyż zostały spłodzone w czasie,
                                      > gdy małżeństwo było mniemane, tj. on i ona mniemali, iż są małżo
                                      > nkami.

                                      To w takim razie jest to paranoja mniemana. ;)
                            • wicehrabia.julian Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 17:47
                              tycho99 napisał:

                              > Przysiega malzenska jest nierozerwalna, pod warunkiem ze nie zaszly okolicznosc
                              > i podwazajace moc takiej przysiegi

                              ależ ty jesteś naiwny, unieważnienie małżeństwa można uzyskać na podstawie "psychicznej niezdolności do podjęcia obowiązków małżeńskich" pod co można podciągnąć naprawdę wszystko, takie unieważnienie to tylko kwestia czasu i pieniędzy
                              • stephanie.plum Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 18:02
                                jakie to szczęście, że po tym świecie chodzi wicehrabia julian, człowiek z misją.
                                on już zadba o to, by wszystkim otworzyć oczy na ich hipokryzję, naiwność i tak dalej.

                                :~*
                              • tycho99 Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 18:03
                                wszystko mozna doprowadzic do patologii, co nie znaczy, ze patologia jest naturalnym stanem rzeczy wszystkiego
                        • pamana Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 16:31
                          Takie unieważnienie koscielne to dopiero hipokryzja ,wymazuje sie taki związek i czysta karta.

                          Czekanie uważam za glupotę ,podobnie ja branie slubu przez dzieci mieszkajace u rodzicow,robienie dzidzi w wieku niesamodzielnym,itp brednie gloszone i propagowane przez rozne srodowiska religijne czy spoleczne .
                          p.
                          • tycho99 Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 17:08
                            No wlasnie jakos nie widze tej hipokryzji.

                            Chyba jest roznica miedzy samowolnym zerwaniem umowy a uzgodnieniem, ze umowa byla z jakichs przyczyn niewazna?
                          • sundry Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 18:40
                            Pierwsze słyszę, żeby jakaś religia propagowała branie ślubu i robienie dzieci przez niesamodzielnych, możesz rozwinąć?
    • lled Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 12:43
      powiem ze ktos ma niezle poczucie humoru :) czy autor szukal obiektow artykulu w podstawowce? bo w gimnazium napewno nie :)
    • headvig Re: Czekamy do ślubu.. :) 22.02.12, 13:26
      no to ja zrobię mój koming-ałt :) poczekaliśmy do ślubu, czy było warto? patrząc z perspektywy, to ciężko powiedzieć, nie lada się namęczyliśmy do czasu samego ślubu, pomagało na pewno to, że nie widywaliśmy się zbyt często. noc poślubna była bardzo fajna, ale to mogła być każda inna noc :)
      motywy? ja religijny, on bez motywu, zgodził się - jego wybór. ale jak patrzę na to z perspektywy lat, to jemu bardziej chodziło taki instynkt posiadania, w znaczeniu że byłam jego i już nikogo innego... takie samcze rozumowanie ;)
      • stephanie.plum Re: Czekamy do ślubu.. :) 22.02.12, 14:13
        a my prawie, prawie doczekaliśmy...
        :~)

        z podobnych pobudek chyba.
        niezwykle mi zaimponowało, że mój ówczesny chłopak a obecny mąż zgodził się na taki układ, który dla niego był z kosmosu.

        ale krew nie woda, i nie raz po cichu liczyłam na to, że on o tym, co sobie obiecaliśmy, zapomni, i ja też będę mogła przez chwilę zapomnieć.

        ech, miłe wspomnienia!
        • headvig Re: Czekamy do ślubu.. :) 22.02.12, 14:17
          > niezwykle mi zaimponowało, że mój ówczesny chłopak a obecny mąż zgodził się na
          > taki układ, który dla niego był z kosmosu.

          no mnie teeeeż, pomyślałam sobie wtedy, że twardziel i że faktycznie mu zależy ;)

          > ale krew nie woda, i nie raz po cichu liczyłam na to, że on o tym, co sobie obi
          > ecaliśmy, zapomni, i ja też będę mogła przez chwilę zapomnieć.

          znam to uczucie ;)
        • josef_to_ja To Ty też taka cnotliwa? 22.02.12, 18:41
          ;)
      • maugorzata2008 Re: Czekamy do ślubu.. :) 22.02.12, 14:30
        Ja też czekałam. Nie wstydzę się tego, chociaż wielu uważa, że powinnam :/
        Absolutnie nie żałuję, teraz z perspektywy czasu widzę dopiero jaką ogromną wartość to miało i jakich kłopotów mi zaoszczędziło. Gdybym spała z tymi wszystkimi facetami z którymi byłam, to pewnie wyszłabym za któregoś wcześniejszego, bo seks sprawia, że w ogóle trację dystans do drugiej osoby i za każdym razem "zakochuję się od nowa". Pewnie moment otrzeźwienia, że to jednak nie ten, przyszedłby nie po 6 miesiącach, roku, dwóch, tylko dużo później kiedy rozstać się nie jest już tak łatwo. Tak to spotkałam człowieka o którym wiedziałam już na pewno, że chcę z nim spędzić resztę życia, naturalną konsekwencją tego był ślub, a seks tylko umacnia związek w który świadomie weszliśmy.
        Niedopasowanie seksualne? To by był po prostu kolejny problem, który musieli byśmy razem pokonać. Ale ja nie mam wielkiego "kultu" seksu właściwego obecnej kulturze. Wolałabym się resztę życia tylko przytulać do mojego męża, niż z innym przeżywać wielokrotne orgazmy. A wiem, że są ludzie, dla których udane życie seksualne (często obojętnie z kim) jest jedną z najważniejszych sfer życia. Tutaj naprawdę rozumiem dlaczego niedopasowanie seksualne z małżonkiem, to byłaby życiowa tragedia.
        • best.yjka Re: Czekamy do ślubu.. :) 22.02.12, 16:27
          maugorzata2008 napisała:

          > Niedopasowanie seksualne? To by był po prostu kolejny problem, który musieli by
          > śmy razem pokonać. Ale ja nie mam wielkiego "kultu" seksu właściwego obecnej ku
          > lturze. Wolałabym się resztę życia tylko przytulać do mojego męża, niż z innym
          > przeżywać wielokrotne orgazmy. A wiem, że są ludzie, dla których udane życie se
          > ksualne (często obojętnie z kim) jest jedną z najważniejszych sfer życia. Tutaj
          > naprawdę rozumiem dlaczego niedopasowanie seksualne z małżonkiem, to byłaby ży
          > ciowa tragedia.

          Proponuję lekturę tego forum. Może horyzonty ci się poszerzą.
          forum.gazeta.pl/forum/f,15128,_Brak_Seks_u_w_malzenstwie.html
      • princess_yo_yo Re: Czekamy do ślubu.. :) 22.02.12, 14:39
        ale jak patrzę n
        > a to z perspektywy lat, to jemu bardziej chodziło taki instynkt posiadania, w z
        > naczeniu że byłam jego i już nikogo innego... takie samcze rozumowanie ;)

        mysle ze to obrzydliwe
        • headvig Re: Czekamy do ślubu.. :) 22.02.12, 14:43
          princess_yo_yo napisała:

          > mysle ze to obrzydliwe

          czemu? każdy facet ma taki instynkt mniej lub bardziej rozwinięty...
          • princess_yo_yo Re: Czekamy do ślubu.. :) 22.02.12, 14:49
            gdyby to byl instykt to mialby go kazdy czlowiek, jest to pozostalosc z czasow kiedy kobieta byla klasyfikowana jak rzecz. w takim afghanistanie albo podobnych krajach nadal tak to wyglada i jest dokladnie tak samo obrzydliwe.
            • stephanie.plum Re: Czekamy do ślubu.. :) 22.02.12, 14:53
              widzisz, headvig, masz obrzydliwego męża.
              dobrze, że istnieje to forum, a na nim piszą życzliwe osoby,
              bo inaczej mogłabyś się o tym nigdy nie dowiedzieć!!!
              • princess_yo_yo Re: Czekamy do ślubu.. :) 22.02.12, 15:00
                blad w rozumowaniu, ja uwazam ze podejscie do tematu meza headvig jest obrzydliwe, headvig sie z tym nie zgadza bo rozumiem ze uwaza takie podejscie za wyraz milosci, albo inna pozytywna ceche.
                ciesze sie ze przyczynilam sie do poszerzenia forumowych horyzntow.
                • headvig Re: Czekamy do ślubu.. :) 22.02.12, 15:05
                  trochę nadinterpretujesz moją wypowiedź. nie chodzi przecież o zakneblowanie mnie w domu z tabliczką na szyi "moja - nie dotykać". chodzi mi o to, nazwijmy to uczucie, że ludzie nie lubią dzielić się swoimi partnerami z innymi. chyba że ty lubisz pożyczać swojego chłopa innym paniom :)
                  • princess_yo_yo Re: Czekamy do ślubu.. :) 22.02.12, 15:36
                    odnioslam sie tylko do poprzednich wypowiedzi ktore wskazywaly na takie a nie inne poglady twojego meza jesli chodzi o to ze postanowilas/postanowiliscie czekac do slubu. twoje motywy czekania nie wydaja mi sie obrzydliwe a wrecz jak najbardziej normalne. nie insynuuje w zadnym wypadku ze podejscie twojego meza ktore opisalas wyzej przeklada sie na to jak funkcjonuje wasze malzenstwo teraz, albo na to jak cie traktuje.

                    nie lubie sie dzielic i sie nie dziele, ale idea ze ktos mialby mnie traktowac jak swoja wlasnosc na podstawie tego co robie ze swoja vagina albo inna czescia ciala wydaje mi sie obrzydliwa, zwlaszcza ze kontekst kulturowy jest taki a nie inny.
                    btw, zeby nie bylo niedomowien, to ze para przynalezy do siebie na podstawie decyzji jakie podejmuje, wzajemnej umowy, oddania itd jest dla mnie jak najbardziej normalne.
              • headvig Re: Czekamy do ślubu.. :) 22.02.12, 15:08
                stephanie.plum napisała:

                > widzisz, headvig, masz obrzydliwego męża.
                > dobrze, że istnieje to forum, a na nim piszą życzliwe osoby,
                > bo inaczej mogłabyś się o tym nigdy nie dowiedzieć!!!

                masakra, jak mogłam się z takim typem w ogóle hajtnąć ;)
          • szrama_z_szarm A skąd wiesz? 22.02.12, 21:09
            > czemu? każdy facet ma taki instynkt mniej lub bardziej rozwinięty...

            A skąd wiesz, skoro znasz od tej strony tylko jednego faceta?
    • zetka50 Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 13:31
      ja tam nie czekałam, przynajmniej wiem co mam, a jak fajnie było w samochodzie :D
      • koham.mihnika.copyright przod, tyl, kufer? nt 22.02.12, 13:34

      • headvig Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 13:40
        zetka50 napisała:

        > a jak fajnie było w samochodzie
        > :D

        świntuszysz ;)
      • i.am.girl Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 15:33
        A na motorze nie? Ty zdrajco, gdzie tak grzeszyć, zdradzać swoje dwa koła z samochodem bleeee ;p (w samochodzi kicha, ciasno i w ogóle :))
        • zetka50 Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 15:41
          wtedy to mojej zetki jeszcze nie miałam :)
          wcale ciasno nie było :D
      • josef_to_ja A mąż był Twoim pierwszym? ;) 22.02.12, 20:38
        Czy nie? ;)
    • au_lait Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 13:39
      Ślub jest bez sensu, drastycznie zwiększa ryzyko rozwodu. (Co trzecie małżeństwo się rozpada.) Poza tym, że post factum ludzie przestają się starać i popadają w rutynę, stają się nudni, jak nie powiem co.
      • headvig Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 13:41
        faktycznie, jak nie ma ślubu, nie ma ryzyka rozwodu i wszyscy się starają do końca swoich chwil :)
        • au_lait Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 13:47
          Prawda? Muszą gonić króliczka. A jak im się znudzi, to nie proszą o unieważnienie małżeństwa, bo niby byli niedojrzali i coś tam.
          • headvig Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 13:53

            > Prawda? Muszą gonić króliczka.

            i trochę się stresować, że króliczek wybierze inną marchewkę
            • au_lait Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 13:57
              Taki zaobrączkowany też wybiera inne marchewki.
              • headvig Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 14:04
                toż mówię, że nie ma reguły i nie ma co generalizować

                ani małżeństwo ani ... związek "niezalegalizowany" w obecnych czasach nie daje żadnych gwarancji. jak ludzie wiążą się ze sobą i są do tego niedojrzali, to żadnego związku nic nie uratuje ani obrączka, ani bieganie za króliczkiem - jak to nazwałeś

                małżeństwo jedynie daje bardziej psychiczne poczucia bezpieczeństwa, choć w niektórych przypadkach małżeństwo to gehenna niż bezpieczeństwo. mnie przynajmniej takie psychiczne bezpieczeństwo daje.
                • au_lait Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 14:06
                  Tu pełna zgoda. :)
      • maugorzata2008 Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 13:45
        Narodziny drastycznie zwiększają ryzyko śmierci ;)
        • au_lait Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 13:49
          Na narodziny (własne) nie masz wpływu, a na decyzje podejmowane pod wpływem jakichś tam norm/przesądów społeczno-religijnych - i owszem.
          • sundry Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 15:52
            Nie pakuj wszystkich do jednego worka. Można mieć inne motywy niż normy i przesądy (?- nie rozumiem słowa przesąd w odniesieniu do wierzących).
            • au_lait Re: Czekamy do ślubu.. 23.02.12, 09:03
              "Tzw. zdrowy rozsądek to suma przesądów jakie nabywamy przed ukończeniem osiemnastu lat."
              A. Einstein
    • mahadeva Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 13:43
      uwazam, ze seks jest przereklamowany, a zainteresowanie Kościoła tymi tematami (np. akcja czekanie do ślubu) - chore
      owszem, zbyt duza ilosc partnerów nie jest zdrowa (trzeba szczegolnie uwazac na wirusy), ale kazdy ma prawo upewnic sie, czy wybrany model nie jest wadliwy, bo inaczej jest tragedia...
      a wracajac do pierwszej uwagi - dla ludzi rozgarnietych sa wazniejsze rzeczy niz seks!
    • stephanie.plum Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 13:59
      wyznam szczerze, że całego artykułu czytać mi się nie chce,

      ale
      co do samej kwestii "czekania do ślubu",
      to skłaniałabym się ku mniej schematycznemu podejściu niż prezentowane tu przez coponiektórych powyżej, a mianowicie:

      kto czeka do ślubu = jest nieprzewidujący (czyli pewnie głupi, oszołom) = będzie miał problemy

      kto nie czeka = jest mądry i przewidujący = problemów miał nie będzie.

      kto czeka, już kilku problemów uniknął, przynajmniej w wieku 14 lat w ciążę nie zajdzie, ani ojcem nie zostanie.
      kto nie czeka, zdobywa doświadczenie, które czasem bywa miłe i ubogacające, ale czasem traumatyczne i nieotrzebne.

      gdy już mowa o tych, którzy czekają, to myślę, że można tu wyróżnić rozmaite postawy.

      jeśli ktoś z tym czekaniem nie ma najmniejszego problemu, a na innych patrzy z góry, to faktycznie jest duże prawdopodobieństwo, że jest oziębły, kostyczny, dogmatyczny, pokręcony, ogólnie dziwny i należy się go wystrzegać.

      natomiast jeśli par taką decyzje podejmuje i razem jakoś tam w niej trwa, (co wymaga pewnej siły charakteru i wierności podjętemu postanowieniu) to można mieć nadzieję, że kiedy - kompletnie bez wprawy - wylądują w łóżku, to równie cierpliwie, wytrwale i ze względu na siebie nawzajem będą rozwiązywać problemy ewentualnego niedopasowania.

      podsumowując:
      gdybym teraz była panną na wydaniu,
      to większe zaufanie miałabym do człowieka, o którym wiem, że mnie pragnie, ale który ma takie postanowienie, że decyduje się czekać, biorąc na klatę ewentualne niedopasowanie,

      niż do człowieka, który ma bujną historię związków, które kończył, gdy tylko pojawił się problem, że coś mu nie pasowało,

      a już wiałabym na pewno gdzie pieprz rośnie przed takim, który jest tak uduchowiony, że aż odcieleśniony.
      • headvig Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 14:07
        > podsumowując:
        > gdybym teraz była panną na wydaniu,
        > to większe zaufanie miałabym do człowieka, o którym wiem, że mnie pragnie, ale
        > który ma takie postanowienie, że decyduje się czekać, biorąc na klatę ewentualn
        > e niedopasowanie,
        >
        > niż do człowieka, który ma bujną historię związków, które kończył, gdy tylko po
        > jawił się problem, że coś mu nie pasowało,
        >
        > a już wiałabym na pewno gdzie pieprz rośnie przed takim, który jest tak uduchow
        > iony, że aż odcieleśniony.
        >

        pięknie to ujęłaś, nic dodać nic ująć...
      • triismegistos Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 15:20
        stephanie.plum napisała:

        > kto czeka, już kilku problemów uniknął, przynajmniej w wieku 14 lat w ciążę nie
        > zajdzie, ani ojcem nie zostanie.

        No tak, bo pomiędzy zachowaniem cnoty do ślubu a zachodzeniem w ciążę w wieku lat 14 nie żadnych możliwości....
        • stephanie.plum Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 15:25
          hm, czy z mojej wypowiedzi wynika, że właśnie tak uważam?
          :~O
          • triismegistos Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 15:29
            No.
            • stephanie.plum Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 15:39
              ejże.
              |:~]
      • martishia7 Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 15:24
        O tak mniej więcej jak mówisz też to widzę, chociaż totalnie odrzucam we własnym życiu "czekanie do ślubu". Ci którzy czekają po prostu wychodzą z założenia, że i tak nie zerwą z powodu seksu związku (bo albo uważają za mało istotny, albo uważają, że i tak ļędzie udany, tylko później), albo zakładają, że ewentualne problemy jakoś razem przezwyciężą. Trwanie w związku, na który się zdecydowało biorąc pod uwagę czynniki inne niż pożycie, no i co tu dużo mówić, zazwyczaj przypieczętowanym sakramentem, jest wartością samą w sobie, więc zakładają, że "jakoś to będzie". I jeżeli obie strony mają takie podejście, to może się bardzo ładnie udać, znaczy przez długie lata funkcjonować, do grobowej deski w zasadzie, nawet jeżeli pożycie będzie z gatunku średnio udanych.
        • stephanie.plum Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 15:37
          raz mój dobry znajomy francuz-libertyn, który na co dzień lubił opowiadać o swoich licznych i barwnych romansach,
          oraz dziwował się, że ja w kółko z tym mężem,

          powiedział po pijaku: "ale wiesz, tak napradę najfajniejszy to jest jednak związek na całe życie. tak budzić się obok kogoś dzień w dzień, i mieć mnóstwo czasu, żeby poznać tę osobę, tak naprawdę poznać".

          ja nie mogę porównywać doświadczeń, ale mi tak dobrze, jak mam.

          a seks? zawsze było dobrze, takie szczęście miałam, ale jest coraz lepiej.
          moim zdaniem to jest tak, jak z jazzem. zgrywasz się i doskonalisz się latami, i można coraz bardziej niesamowite improwizacje wyczyniać.
          :~)
      • stokrotka_a Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 16:30
        stephanie.plum napisała:

        > podsumowując:
        > gdybym teraz była panną na wydaniu,
        > to większe zaufanie miałabym do człowieka, o którym wiem, że mnie pragnie, ale
        > który ma takie postanowienie, że decyduje się czekać, biorąc na klatę ewentualn
        > e niedopasowanie,

        Sądzę, że nie miałabyś podstaw, by mieć szczególne zaufanie do takiego czlowieka, ponieważ człowiek ten nie jest w stanie przewidzieć jaki wpływ na jego życie będą miały potencjalne długotrwałe problemy natury seksualnej. Ktoś taki może cię zapewniać o uwielbieniu i nieprzywiązywaniu wagi do potencjalnego niedopasowania, ale jego słowa wypowiadane w stanie zakochania nie są w stanie w żaden sposób zniwelować potencjalnych skutków tegoż niedopasowania w kolejnych fazach związku, ktore trwają nie 3 a 30 i więcej lat.
        • stephanie.plum Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 16:42
          tak ciągnąc te teoretyczne dywagacje,
          to przetestowanie łóżkowe partnera przed ślubem też żadną gwarancją być nie może, bo bywa, że na początku jest cud miód,
          a problem pojawi się później. w trakcie tych 30 lat.
          i co wtedy?
          • stokrotka_a Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 16:50
            Masz rację. Nie ma żadnej gwarancji. Człowiek sprawdza się w praniu. Nawet sobie nie można do końca ufać bez sprawdzenia się.
            • stephanie.plum Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 16:59
              i Ty masz rację :~)
              • stokrotka_a Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 17:01
                Ach, jak cudnie! Obie mamy rację! ;)))
    • lazy.eye Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 14:26
      Katoliczki, które poważnie myślą o ślubie i życiu są wkurzające. Lubią manipulować, trzeba je zdobywać itd.
      Seks przedmałżeński nie został wymyślony po to, żeby sprawdzić się przed ślubem tylko żeby sobie niezobowiązująco pobzykać. Co ma seks wspólnego z małżeństwem?
      Ale oczywiście te łatwe same sobie wciskają kit jakie to są odpowiedzialne i przewidujące dając za darmo na lewo i prawo:)
      • 2szarozielone Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 14:31
        To nie seks przedmałżeński został "wymyślony". Jest zupełnie naturalny, a za "wymyślone" można prędzej uznać takie kulturowe wymysły jak małżeństwo ;)
        • lazy.eye Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 14:38
          Naturalny to jest wśród dzikich. W Europie został wymyślony niedawno.
          • au_lait Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 14:48
            Następny nawiedzony?
            • lazy.eye Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 15:03
              Następna niebzykalna stara panna?
              • au_lait Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 15:05
                No dobra, poniosło mnie trochę.
                • lazy.eye Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 15:10
                  Dlaczego trochę?
          • 2szarozielone Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 15:08
            a znane jest nazwisko wynalazcy seksu przedmałżeńskiego? I czy opatentował to dzieło?
            • lazy.eye Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 15:16
              Włodzimierz Iljicz 1917r. Oporni tradycjonaliści dostawali wiadomość o rozwodzie kartką pocztową. Wciągu 1 pokolenia udało się wychować nowych dzikich.
              • triismegistos Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 15:30
                "Czasem lepiej milczeć sprawiając wrażenie idioty niż się odezwać i rozwiać wątpliwości"
          • stokrotka_a Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 16:17
            lazy.eye napisał:

            > Naturalny to jest wśród dzikich. W Europie został wymyślony niedawno.

            Ciekawa jestem, skąd masz tak zniekształconą wiedzę na temat obyczajowości w Europie??? Ja włożyłabym twoją teorię między bajki. ;))
    • rrrita Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 14:52
      Słyszałam niedawno opinię pisarki K.Kofty, ze sex powinien być oddzielony od moralności
      • sundry Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 15:54
        Ależ czy komuś kto broni oddzielać? Niech każdy decyduje o swoim własnym seksie i tyle.
    • zamysleniee Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 15:09
      panna ok chce aby np. jej mąż był pierwszym i jedynym menem w jej życiu
      ale czekać do ślubu (tzn. po) to mało sensowne
      za duże ryzyko kompletnego niedopasowania
      powinni spróbować przed zaślubinami i oszczędzić sobie z czasem biegania po sądach (rozwód)
    • kora3 Jesli ktoś chce, niech czeka 22.02.12, 16:09
      w zasadzie mnie to nie obchodzi. Ja nigdy nie zakładalam, ze poczekam z seksem do ślubu. Raz ze dla mnie sluby mają piątorzedne znaczenie, dwa, ze bedąc jeszcze nastolatką nie zakładam jakiś megapowaznych zwiazków do czasu skończenia studiów. Chciałam natomiast, by pierwszy raz był z kimś kogo bede kochać i tak było. Nie przykładam to tego teraz jakiejs wielkiej wagi, ale nie załuje, ze stało się to wtedy i z tamtym chłopakiem.

      Jesli ktoś czuje, ze dlań wazne jest poczekać, to niechże czeka. Tyle tylko, ze jak gadam z ludźmi takimi, to mam wrazenie, ze czują, iż to całe czewkanie było mocno przereklamowane. No, ale ich sprawa:)
      • stokrotka_a Re: Jesli ktoś chce, niech czeka 22.02.12, 16:14
        kora3 napisała:

        > w zasadzie mnie to nie obchodzi. Ja nigdy nie zakładalam, ze poczekam z seksem
        > do ślubu. Raz ze dla mnie sluby mają piątorzedne znaczenie, dwa, ze bedąc jeszc
        > ze nastolatką nie zakładam jakiś megapowaznych zwiazków do czasu skończenia stu
        > diów. Chciałam natomiast, by pierwszy raz był z kimś kogo bede kochać i tak był
        > o. Nie przykładam to tego teraz jakiejs wielkiej wagi, ale nie załuje, ze stało
        > się to wtedy i z tamtym chłopakiem.

        Myślę, że ten pierwszy raz był z kimś w kim byłaś zakochana. Być zakochanym to chyba niezupełnie to samo co kochać.

        Dziękuje ci za kolejną i jakże cenną ilustrację problemu za pomocą przykładu z twojego życia. ;)
        • kora3 Ło matko:) 22.02.12, 16:20
          Jaki Ty masz problem Stokrotko, ze jesteś taka upierdliwa?:)

          Jak młody człowiek jest zakochany, to jest przekonany, ze kocha, nie? NAwet jesli z doswiadczeniem stwierdza, ze tamto to jednak miłosc nie była :) Mnie tam się zastanawiac na d tym nie chce, toz to było ponad 20 lat temu :)
          • stokrotka_a Re: Ło matko:) 22.02.12, 16:40
            kora3 napisała:

            > Jaki Ty masz problem Stokrotko, ze jesteś taka upierdliwa?:)

            Upierdliwość to moje hobby! ;)))

            > Jak młody człowiek jest zakochany, to jest przekonany, ze kocha, nie? NAwet jes
            > li z doswiadczeniem stwierdza, ze tamto to jednak miłosc nie była :) Mnie tam s
            > ię zastanawiac na d tym nie chce, toz to było ponad 20 lat temu :)

            Zastanawianie się nie boli... ale rób, co chcesz. ;)))
            • kora3 Re: Ło matko:) 22.02.12, 16:52
              stokrotka_a napisała:

              >
              > Upierdliwość to moje hobby! ;)))

              tak sobie to tłumacz :)
              >
              >
              > Zastanawianie się nie boli... ale rób, co chcesz. ;)))
              ano nie boli, ale mam dosc bieżacych spraw do przemyśleń, wiec nie mam czasu ni ochoty zastanawiac się nad czymś sprzed 20 lat i bez znaczenia :) Co innego pewnie z ludźmi, dla których to było jakieś epokowe wydarzenie, a i nie meili za czesto okazji weryfikować go potem zyciowo:) ci sie mają pewnie czas i ochote nad takimi dyupereleami zastanwiać :) i strata zcasu ich nie boli:)
              • stokrotka_a Re: Ło matko:) 22.02.12, 17:00
                kora3 napisała:

                > tak sobie to tłumacz :)

                Przeciez ja tobie tłumaczę... ;)

                > ano nie boli, ale mam dosc bieżacych spraw do przemyśleń, wiec nie mam czasu ni
                > ochoty zastanawiac się nad czymś sprzed 20 lat i bez znaczenia :) Co innego pe
                > wnie z ludźmi, dla których to było jakieś epokowe wydarzenie, a i nie meili za
                > czesto okazji weryfikować go potem zyciowo:) ci sie mają pewnie czas i ochote n
                > ad takimi dyupereleami zastanwiać :) i strata zcasu ich nie boli:)

                A ja myślałam, że skoro masz czas na opisywanie różnych ciekawych przykładów z własnego życia, to znajdziesz chwilkę na zastanowienie się... ;)))
                • kora3 Re: Ło matko:) 22.02.12, 17:11
                  stokrotka_a napisała:

                  > Przeciez ja tobie tłumaczę... ;)

                  Ale mnie się nie musisz tłumaczyć:)
                  >
                  >
                  > A ja myślałam, że skoro masz czas na opisywanie różnych ciekawych przykładów z
                  > własnego życia, to znajdziesz chwilkę na zastanowienie się... ;)))


                  No widzisz, ja z pisania zyje, wiec dla mnie to pryszcz napisać pare linijek.:) A z zastanawiania się też zyję, ale nad istotnymi rzeczami, a nie nad duperelami sprzed 20 lat :) nie szkoida ci czasu na takie pierdoilety które niczemu nie słuzą?:)
                  • stokrotka_a Re: Ło matko:) 22.02.12, 17:18
                    kora3 napisała:

                    > Ale mnie się nie musisz tłumaczyć:)

                    Przed tobą nie muszę się tłumaczyć, ale po prostu chcę ci to wyjaśnić w prosty sposób. ;))

                    > No widzisz, ja z pisania zyje, wiec dla mnie to pryszcz napisać pare linijek.:)
                    > A z zastanawiania się też zyję, ale nad istotnymi rzeczami, a nie nad duperela
                    > mi sprzed 20 lat :) nie szkoida ci czasu na takie pierdoilety które niczemu nie
                    > słuzą?:)

                    Zastanowić się chwilę to też pryszcz. ;)
                    Skoro to rzecz niewarta zastanawiania się, to po co tracisz czas na jej opisywanie. Przecież to "pierdoilet", który niczemu nie służy. ;))))
                    • kora3 Re: Ło matko:) 22.02.12, 17:28
                      stokrotka_a napisała:
                      >
                      > Przed tobą nie muszę się tłumaczyć, ale po prostu chcę ci to wyjaśnić w prosty
                      > sposób. ;))


                      Ależ wyjaśniaj sobie, ale co mnie to obchodzi, jak Ty sobie coś ze swego życia tłumaczysz?:)

                      >
                      > Zastanowić się chwilę to też pryszcz. ;)


                      Owszem, zresztą jak widziałaś, zastanowiłam się i b. szybko ci odpowiedziałam - że młody zakochany człowiek jest przekonany, ze to co czuje, to miłosc, nawet jesli potewm życie i doswiadczenie weryfikuje mu tamto uczucie, jako zauroczenie, zakochanie czy co tam jeszcze, to na moment, kiedy jest przekonany, ze kocha, jego przekonanie jest jego prawdą:)

                      Pytanie w jakim celu miałabym teraz po ponad 20 latach analizować, czy to co czułam do tamtego chłopaka to była miłosc, czy zakochanie? Tak na serio pytam. Co to zmieni? Nic. Dla mnie najwazniejsze jest, że była to osoba, którą darzyłam uczuciami i z którą na serio chciałam to zrobić pierwszy raz i miałam na to ochote. Tyle.

                      > Skoro to rzecz niewarta zastanawiania się, to po co tracisz czas na jej opisywa
                      > nie. Przecież to "pierdoilet", który niczemu nie służy. ;))))


                      Odpowiedziałam na TEMAT wątku. Co ja uwazam, jakie są/były moje doswiadczenia i przekonania w temacie. To, czy uczucie jakim darzyłąm tamtego chłopaka to byłą miłosc, czy zauroczenie nie są ani w temacie wątku warte rozważania wg mnie, ani dla mnie osobiscie jest to bez znaczenia :)

                      Czy teraz już pojełaś dlaczego uwazam rozważania konkretnie na temat tego apsektu za "pie...ty"? :)
                      • stokrotka_a Re: Ło matko:) 22.02.12, 17:38
                        kora3 napisała:

                        > Ależ wyjaśniaj sobie, ale co mnie to obchodzi, jak Ty sobie coś ze swego życia
                        > tłumaczysz?:)

                        I dobrze, że cię nie obchodzi. Tylko po co w takim razie pytasz o moją upierdliwość? ;)))

                        > Owszem, zresztą jak widziałaś, zastanowiłam się i b. szybko ci odpowiedziałam -
                        > że młody zakochany człowiek jest przekonany, ze to co czuje, to miłosc, nawet
                        > jesli potewm życie i doswiadczenie weryfikuje mu tamto uczucie, jako zauroczeni
                        > e, zakochanie czy co tam jeszcze, to na moment, kiedy jest przekonany, ze kocha
                        > , jego przekonanie jest jego prawdą:)

                        Podziwiam twoją szybkość zastanawiania się! ;)))

                        > Pytanie w jakim celu miałabym teraz po ponad 20 latach analizować, czy to co cz
                        > ułam do tamtego chłopaka to była miłosc, czy zakochanie? Tak na serio pytam. Co
                        > to zmieni? Nic. Dla mnie najwazniejsze jest, że była to osoba, którą darzyłam
                        > uczuciami i z którą na serio chciałam to zrobić pierwszy raz i miałam na to och
                        > ote. Tyle.

                        Ja nie widzę żadnego celu zastanawiania się w tym przypadku. Podobnie nie widzę żadnego celu podawania tego przykładu z twojego "niedościgłego" życia. ;)))

                        > Odpowiedziałam na TEMAT wątku. Co ja uwazam, jakie są/były moje doswiadczenia i
                        > przekonania w temacie. To, czy uczucie jakim darzyłąm tamtego chłopaka to byłą
                        > miłosc, czy zauroczenie nie są ani w temacie wątku warte rozważania wg mnie, a
                        > ni dla mnie osobiscie jest to bez znaczenia :)

                        > Czy teraz już pojełaś dlaczego uwazam rozważania konkretnie na temat tego apsek
                        > tu za "pie...ty"? :)

                        Ja też te rozważania uważam za "pie...ty", takie same jak twoje niesamowite doświadczenia. ;))) No bo jakie znaczenie ma twoje archaiczne doświadczenie w kwestii czekania z seksem do ślubu? ;)))
                        • kora3 Ty masz jakies kompleksy? 22.02.12, 17:55
                          pytam całkiem serio :)

                          Przeczytałaś bodaj to co zalinkowano? Kiedykolwiek miałaś okazję poczytać o tym, jakie argumenty podają np. religianci za "czekaniem do slubu"? Załoze się, ze nie - swaidczą o tym twe pytania do mnie. Poczytaj sobie to, co napisałą Ritsuko ponizej, moze Ci się troszkę rozjaśni.

                          Otóż moja droga - zwykle religianci nie tylko podkreślają to, jak wazne jest z religijnego punktu widzenia poczekanie z seksem do slubu, ale takze podają pseudonaukowe "argumenty" typu:
                          - kobieta, która chce seksu przed slubem jest skrzywiona psychicznie (ma traume rodzinną, problemy emocjonalne)
                          - ludzie, szczególnie kobiety, które idą do łozka przed slubem sypiają z kim popadnie
                          - istnieje coś takiego jakl "prawo pierwszych połączeń" - oszczedzajac Ci googla:) - człowiek, a w w szczególnosci kobieta koduje swój pierwszy raz na tej zasadzie, ze stale powraca doń myslami, odnosi do niego kazde nastepne doswiadczenie seksualne a pierwszy mezczyzna w sensie seklualnym jest dlań wzorcem
                          itd.

                          Wobec powyzszego uznałam, ze warto napisać wprost, że mimo iz czelanie do slubu nie przyszło mi do głowy, nie zamierzałam uprawiac seksu z osobami przypadkowymi itd. O tym, że "ppp" to mit, to już w rozmowie z Tobą wyszło :)
                          • stokrotka_a Re: Ty masz jakies kompleksy? 22.02.12, 18:07
                            kora3 napisała:

                            > pytam całkiem serio :)

                            A czy ty jesteś psychologiem? Pytam nie mniej serio! ;))

                            > Przeczytałaś bodaj to co zalinkowano? Kiedykolwiek miałaś okazję poczytać o tym
                            > , jakie argumenty podają np. religianci za "czekaniem do slubu"? Załoze się, ze
                            > nie - swaidczą o tym twe pytania do mnie. Poczytaj sobie to, co napisałą Ritsu
                            > ko ponizej, moze Ci się troszkę rozjaśni.

                            Oż, ja głupia ci..., niczego nie czytałam i jestem ciemna jak tabaka w rogu! ;)))

                            > Otóż moja droga - zwykle religianci nie tylko podkreślają to, jak wazne jest z
                            > religijnego punktu widzenia poczekanie z seksem do slubu, ale takze podają pseu
                            > donaukowe "argumenty" typu:
                            > - kobieta, która chce seksu przed slubem jest skrzywiona psychicznie (ma traume
                            > rodzinną, problemy emocjonalne)
                            > - ludzie, szczególnie kobiety, które idą do łozka przed slubem sypiają z kim po
                            > padnie
                            > - istnieje coś takiego jakl "prawo pierwszych połączeń" - oszczedzajac Ci googl
                            > a:) - człowiek, a w w szczególnosci kobieta koduje swój pierwszy raz na tej zas
                            > adzie, ze stale powraca doń myslami, odnosi do niego kazde nastepne doswiadczen
                            > ie seksualne a pierwszy mezczyzna w sensie seklualnym jest dlań wzorcem
                            > itd.
                            >
                            > Wobec powyzszego uznałam, ze warto napisać wprost, że mimo iz czelanie do slubu
                            > nie przyszło mi do głowy, nie zamierzałam uprawiac seksu z osobami przypadkowy
                            > mi itd. O tym, że "ppp" to mit, to już w rozmowie z Tobą wyszło :)

                            Dziękuję za wykład. Doceniam twoje wysiłki edukacyjne skierowane pod moim adresem. Dzięki tobie niczego nie muszę "guglać"! ;)))
                            • kora3 No nie musisz googlać:) 23.02.12, 00:03
                              choć googlanie nie boli, podobnie jak czytanie linków, nim się zabierze głos w temacie w którym link ma zasadnicze znaczenie :)
                              • stokrotka_a Re: No nie musisz googlać:) 23.02.12, 08:33
                                kora3 napisała:

                                > choć googlanie nie boli, podobnie jak czytanie linków, nim się zabierze głos w
                                > temacie w którym link ma zasadnicze znaczenie :)

                                A po co miałabym guglać, jeśli ty odwaliłaś za mnie całą robotę? ;) Co się zaś tyczy czytania linków, to ma ono znaczenie pod warunkiem, że ktoś wypowiada się na temat. Moja uwaga skierowana do ciebie nie miała z tematem wątku nic wspólnego. ;)
                                • kora3 Re: No nie musisz googlać:) 23.02.12, 08:36
                                  stokrotka_a napisała:
                                  >
                                  > A po co miałabym guglać, jeśli ty odwaliłaś za mnie całą robotę? ;)

                                  Jaka tam robota, toż temat przewałkowany miliony razy to i chomik by zapałał w czym zrecz :)

                                  Co się zaś
                                  > tyczy czytania linków, to ma ono znaczenie pod warunkiem, że ktoś wypowiada się
                                  > na temat.


                                  No tak, tak - nawet miłe to jest i wskazane na forum - wypowiadać się na temat :)

                                  Moja uwaga skierowana do ciebie nie miała z tematem wątku nic wspóln
                                  > ego. ;)


                                  no tak:) tylko, ze mój wpis był własnie na temat :)
                                  • stokrotka_a Re: No nie musisz googlać:) 23.02.12, 09:15
                                    kora3 napisała:

                                    > Jaka tam robota, toż temat przewałkowany miliony razy to i chomik by zapałał w
                                    > czym zrecz :)

                                    Wiesz, dla mnie to ciężka robota, bo ja niekumata jestem, a dzięki tobie wszystko dostałam podane wpięknej słownej dekoracji. ;)

                                    > No tak, tak - nawet miłe to jest i wskazane na forum - wypowiadać się na temat :)

                                    Ale nie ma zakazu pogaduszek nie na temat, prawda? ;)

                                    > no tak:) tylko, ze mój wpis był własnie na temat :)

                                    Dlatego tobie czytanie linków było potrzebne, a ja wypowiadałam się nie na temat. ;)
                                    • kora3 Re: No nie musisz googlać:) 23.02.12, 09:38
                                      a wypowiadaj się jak chcesz :) to nawet zabawne :)
                                      • stokrotka_a Re: No nie musisz googlać:) 23.02.12, 10:38
                                        Cieszę się, że się cieszysz. :)
                                        • koham.mihnika.copyright Re: No nie musisz googlać:) 23.02.12, 14:31
                                          ale czeszysz sie z grzebieniem, czy tak hahaha?
                                          • stokrotka_a Re: No nie musisz googlać:) 23.02.12, 14:48
                                            Nie z grzebieniem, tylko z koniem! hihihihi
    • ritsuko Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 16:31
      Po przeczytaniu komentarza mężatki, witki mnie opadły:
      Fragmencik: "Drodzy chłopcy! Są dziewczyny, które faktycznie dobrowolnie dążą do kontaktów fizycznych. Przeważnie są to dziewczyny, które w domu miały jakieś problemy emocjonalne, które są świadkami rozpadu lub bardzo marnego funkcjonowania małżeństwa swoich rodziców, które - w 90 % - nie mają dobrych relacji z ojcem. Którym brakuje czułości, przytulenia, zrozumienia i wysłuchania w domu."

      No tak, masz potrzeby seksualne i jesteś kobietą? Masz problem i jesteś nienormalna... Ludzie...
      • kora3 Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 16:49
        no jewt to przerazające, czego to ludzie nie wymyśla, zeby tylko dyskredytując innych "wykazać" swoją "lepszosc". Czasem takie absurdy, jak ten ...Ja bym powiedziała, ze raczej kobieta, która nie ma potrzeb seksualnych a jedynie godzi sie na seks (np. w małżeństwie) ma za sobą jakieś traumy. Normalnie funkcjonujący człowiek w pewnym wieku ma potrzeby seksualne, to zupełnie normalne. A ze teraz śluby zawiera sie raczej w wieku późniejszym niż 18-20 lat to i wiadomo, ze do ślubu z seksem mało kto czeka :) Jesli czeka, nbo chce, to jego sprawa, ale zeby z tego robić jakiś pozytyw wielki, no przesada. Dla mnie facet 30 -letmni prawidzek to dziwo i raczej nie wszystko z nik ok - jesli mam być szczera.
        • ritsuko Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 18:10
          Z tym coś jest, że obie płcie czasem rekompensują sobie jakieś braki zachowaniami seksualnymi, ale robić z tego zasadę i to dotyczącą tylko kobiet? Nie raz podczytywałam teksty w podobnym tonie niestety- kobieta jako ta, która ma strzec czystości za oboje partnerów, osoba aseksualna, nie mająca potrzeb, skromna. Mężczyzna za to zwolniony niemal z odpowiedzialności. A potem pojawiają się problemy, bo kobieta pod wpływem otoczenia zaczyna czuć się winna, brudna itd.
          Każdy ma prawo do decyzji, ale robienie patologii z normy jest mocno niefajne
          • kora3 wiesz Ritsuko 23.02.12, 00:11
            na szczeście srodowiska wg których norma jest patologią są na szczescie mocno niszowe. To pozytyw, a le jest i negatyw - na ludzi, którzy w nie popadną z tej czy innej przeczyny mają skuteczny wpływ i potrafią im robić prawdziwe pranie mózgu. I podczas gdy wiekszosc stuka sie w czoło czytając takie brednie, osoby poddawane temu praniu są świecie przekonane, ze te brednie to prawda.
    • lonely.stoner Re: Czekamy do ślubu.. 22.02.12, 19:49
      ja to sie zastanawiam a co ogolnie ze sfera seksualna?? w ogole ci ludzie nie maja libido czy sie zaspokajaja na wlasna reke??? czy co w ogole???
    • josef_to_ja Na piękną dziewicę to i do ślubu poczekam 22.02.12, 20:26
      "Rzeczy" rzadkie zawsze w cenie :)
      • i.am.girl Re: Na piękną dziewicę to i do ślubu poczekam 22.02.12, 20:48
        Józek nie przeginaj
        • josef_to_ja Re: Na piękną dziewicę to i do ślubu poczekam 22.02.12, 20:54
          Zawsze miałem słabość do atrakcyjnych dziewczyn z możliwie małą liczbą partnerów ;)
          • josef_to_ja I dlaczego przeginam? 25.02.12, 13:53
            Mam prawo do swoich marzeń ;)
    • sid.sid Re: Czekamy do ślubu.. 23.02.12, 20:05
      I znowu zastanawiam się, czy na pewno mamy XXI wiek.
      • sundry Re: Czekamy do ślubu.. 24.02.12, 18:34
        A co ma wiek do tego? Ludzie mają rezygnować ze swoich poglądów, bo tak jest modnie i nowocześnie?
        • sid.sid Re: Czekamy do ślubu.. 24.02.12, 19:25
          Dużo ma, no ale jak ktoś lubi, to może i gołębi pocztowych zamiast maila używać.
          Niech ktoś ma poglądy jakie chce, o ile nikomu nie szkodzi, ale roztrząsanie powyższego zagadnienia jako opcji, a nie ciekawostki, mnie bawi.
          • sundry Re: Czekamy do ślubu.. 25.02.12, 09:27
            Rozumiem, że gdybyś była dajmy na to wegetarianką z powodów ideologicznych, a ktoś by ci powiedział: No bez jaj, mamy XXI wiek, nie jesz mięsa??, to od razu byś sobie usmażyła steka? A komu szkodzi oczekiwanie do ślubu ( zakładając, że jest uzgodnione z partnerem)? Nie mierz wszystkich swoją miarką.
            • sid.sid Re: Czekamy do ślubu.. 25.02.12, 17:04
              > Rozumiem

              Niestety nie rozumiesz, czego dowodzi podany przez ciebie przykład.

              > A komu szkodzi oczekiwanie do ślubu

              A można mieć na ten temat opinię, czy nie bardzo? Przecież ja nikomu nie zabraniam czekania do ślubu, z jakichkolwiek powodów. Natomiast czy szkodzi, czy nie, to nie jest takie oczywiste. Zaczynając od czysto prywatnych problemów danej pary, które mogą się w związku z takim a nie innym podejściem pojawiać, a kończąc na tym, że omawiana postawa często pojawia się w kontekście mocno katolickim, czego fanką nie jestem, no i jest bardziej lub mniej związana z seksizmem, jeśli weźmie się pod uwagę od kogo najczęściej oczekuje się owego czekania do ślubu.
              Czyli dla mnie to zjawisko negatywne lub nieszkodliwe dziwactwo i tyle.
              • sundry Re: Czekamy do ślubu.. 26.02.12, 11:53
                Niestety nie rozumiesz, czego dowodzi podany przez ciebie przykład.

                A argumentacja? Jak mam taki, a nie inny światopogląd, to mam w nosie, czy jest to modne, czy niemodne.

                Zaczynając od czysto prywatnych problemów danej p
                > ary, które mogą się w związku z takim a nie innym podejściem pojawiać,

                Mogą się pojawiać także przy seksie przed ślubem, vide spadki libido po ciąży i inne takie, to po pierwsze. Po drugie, osoby które się decydują czekać, powinny przewidywać taką opcję i mieć plan, co wtedy zrobią.

                a kończą
                > c na tym, że omawiana postawa często pojawia się w kontekście mocno katolickim,
                > czego fanką nie jestem,

                Że niby jak katolik, to ma wybierać z zasad katolickich to, co mu pasuje? Żeby go staromodnym nie okrzyknięto? To by była hipokryzja.
                • sid.sid Re: Czekamy do ślubu.. 26.02.12, 17:02
                  Szczerze mówiąc chyba się pogubiłam.:)
    • hawa.etc Re: Czekamy do ślubu.. 24.02.12, 16:19
      Wisi mi, co robią inni ludzie. Niech nawet ze sobą nie rozmawiają przed ślubem, w pewnych kulturach to funkcjonuje i ludzie sobie radzą. Ja bym tego nie zastosowała, facetów zafiksowanych na dziewictwie i liczbie partnerów unikam, jak polskich komedii romantycznych, ptactwa i cynamonu. Bylibyśmy niekompatybilni.
      • asocial Re: Czekamy do ślubu.. 25.02.12, 00:34
        rozmawianie na temat wagi udanego pozycia w zwiazku z osobami, ktore wola ¨przytulac sie do faceta niz przezywac z nim wielokrotne orgazmy¨ to jak gadanie ze slepym o kolorach.
        Jestem przekonana, ze gdyby autorka tego zdania (ktos z pierwszej strony watku) faktycznie chociaz raz miala tego typu doswiadczenie, to by inaczej spiewala.

        Nie mowiac o tym, ze przytulanie nie wyklucza wielokrotnych orgazmow, a dziki opetany seks jest calkiem kompatibilny z byciem romantycznym.

        Jesli ktos czuje potrzebe czekania, to niech czeka, nie moje zoo, nie moje malpy. Uwazam to za czysty masochizm - w wieku nastu lat chodzilam po scianach patrzac na chlopakow i w moim przypadkiem czekanie do slubu byloby conajmiej udreka- bo poped, bo slub mam zupelnie w tylku i nie widze sensu w katowaniu siebie pychicznie i fizycznie.
        • josef_to_ja Re: Czekamy do ślubu.. 25.02.12, 01:45
          Też bym do ślubu nie czekał. Ale seks przygodny czy na pierwszej randce to dla mnie trochę przesada. Sam chodzę po ścianach z braku seksu, ale nie poszedłbym z obcą do łóżka. No i nie jest dobrze jak kobieta ma zbyt bujną przeszłość
        • sundry Re: Czekamy do ślubu.. 25.02.12, 09:34
          Twoim zdaniem czekanie do ślubu musi oznaczać brak orgazmów i seks tylko w koszuli pod kołdrą?
          • josef_to_ja Re: Czekamy do ślubu.. 25.02.12, 10:35
            Mądry post :)
            • sundry Re: Czekamy do ślubu.. 25.02.12, 12:14
              Jak zapytanie może być mądre?
              • josef_to_ja Re: Czekamy do ślubu.. 25.02.12, 13:47
                No sorry, myślałem że to było retoryczne pytanie. Po prostu część ludzi nadal wierzy w taki stereotyp, że jak ktoś chce poczekać z seksem dłużej (nawet do ślubu) to automatycznie w łóżku będzie sztywny
                • sundry Re: Czekamy do ślubu.. 25.02.12, 13:49
                  Stereotypy nie biorą się znikąd, jak ktoś nie uprawia seksu, to logiczne, że nie ma libido wysokości Himalajów.
      • josef_to_ja Odpadam :( 25.02.12, 01:08
        Szkoda :(
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka