Dodaj do ulubionych

Zastanawiam sie, o co mu chodzi

27.03.12, 09:46
Mój przyjaciel. Niby powinniśmy być szczerzy wobec siebie, ale chyba już go nie rozumiem. Mam wrażenie, że zmierza do katastrofy i nie wiem, czy można mu pomóc.
Ma świetną zonę, sam twierdzi, ze bardzo ją lubi i uważa za najlepszą przyjaciółkę. Nie mają dzieci. On czasem coś przebąkuje, że chciałby te dzieci mieć, ale nigdy na serio nie podjął działań w tym kierunku, a teraz zbliża się do 50. Pytam go, czy chce zniszczyć dobry związek dla nie wiadomo czego - bo nie ma nikogo "w rezerwie". Mówi, że nie wie. Jego żona zna te rozterki i mówi, ze nie zamierza mu niczego ułatwiać, bo to jego życie.
Tymczasem on wchodzi w dziwne "romantyczne " relacje z kobietami (bez seksu). Sam przed sobą tłumaczy się, że szuka innej partnerki (matki dla swoich dzieci) ale uwaga: nie mówi im, że jest żonaty. Na pytanie kiedy się przyzna, że nie jest wolny, nie zna odpowiedzi.
Gdyby mu chodziło o seksik na boku, zrozumiałbym. Ale nie rozumiem, i on sam chyba też. Czy kobieta potraktuje serio mężczyznę, który okłamał ja w takiej kwestii? Czy sensowna kobieta zwiąże się z takim facetem? Zechce urodzić mu dzieci?
Obserwuj wątek
    • potworski oczywiście 27.03.12, 09:58
      peter_pan747 napisał:

      > Gdyby mu chodziło o seksik na boku, zrozumiałbym. Ale nie rozumiem, i on sam ch
      > yba też. Czy kobieta potraktuje serio mężczyznę, który okłamał ja w takiej kwes
      > tii? Czy sensowna kobieta zwiąże się z takim facetem? Zechce urodzić mu dzieci
      > ?


      Oczywiście, że tak=odpowiednio otumaniona i zakochana kobieta wybaczy mu nawet jeśli okaże się, że jej obiekt pożądania zaanektował Czechosłowację w 1938 roku.
      • zalosny.jestes Dokładnie... 27.03.12, 10:03
        potworski napisał:

        > Oczywiście, że tak=odpowiednio otumaniona i zakochana kobieta wybaczy mu nawet
        > jeśli okaże się, że jej obiekt pożądania zaanektował Czechosłowację w 1938 roku

        Znam z doświadczenia.
        • peter_pan747 Re: Dokładnie... 27.03.12, 10:08
          rozumiem, to jet męski punkt widzenia.
          zamieniłbyś dobry związek na bycie z otumanioną panienką?
          • potworski Re: Dokładnie... 27.03.12, 10:11
            peter_pan747 napisał:

            > rozumiem, to jet męski punkt widzenia.
            > zamieniłbyś dobry związek na bycie z otumanioną panienką?


            Nie piszę o sobie prywatnie na forum - to raz...
            Dwa - z tego co widzę, to człowiek, którego opisujesz nie ma dobrego związku.
            • peter_pan747 Re: Dokładnie... 27.03.12, 10:18
              > Dwa - z tego co widzę, to człowiek, którego opisujesz nie ma dobrego związku.
              Z czego wnioskujesz? Z braku dzieci?
              Jest to jeden z najbardziej harmonijnych związków, jakie znam, a od czasu, gdy są razem, on bywa szczęśliwy. Przedtem tego nie umiał, raczej jest smutasem, nie potrafi cieszyć się życiem, skupia się na brakach.
              • potworski Re: Dokładnie... 27.03.12, 10:27
                peter_pan747 napisał:

                > Z czego wnioskujesz?


                Z tego, że szuka sobie innej kobiety.
                • peter_pan747 Re: Dokładnie... 27.03.12, 11:30
                  Ja właśnie nie jestem pewien, czy on rzeczywistsze szuka innej kobiety.
                  Gdyby tak było to:
                  -miałby romanse albo przygody
                  -dążyłby do rozstania z żoną
                  Mam wrażenie, ze wchodzi w te relacje dla innych celów i stąd ten watek - że go nie rozumiem.
                  Czy mógłbyś spojrzeć na tez sprawę z innego punktu widzenia - tzn. nie zakładając, ze jego małżeństwo nie jest dobrym związkiem?
              • zalosny.jestes Harmonijne na zewnątrz związki mają często to do 27.03.12, 10:28
                siebie, że są pełne bólu i rozpaczy tylko żeby to zobaczyć, to trzeba by zajrzeć trochę głębiej.
                • peter_pan747 Re: Harmonijne na zewnątrz związki mają często to 27.03.12, 11:25
                  > siebie, że są pełne bólu i rozpaczy tylko żeby to zobaczyć, to trzeba by zajrze
                  > ć trochę głębiej.
                  Zycie jest pełne bólu i rozpaczy, jeśli nie dostrzegamy, co dobrego nas spotkało.
                  Mój przyjaciel był w stanie przewlekłej depresji, zanim spotkał swoja zonę - i wiem, ze nie widzi braków w swoim małżeństwie, poza tym jednym.
                  Nie sądzę, by zniszczenie tego, co zbudowali, miało mu pomóc - obawiam się, ze gdy zrozumie, co stracił, będzie za późno, a ma skłonność do depresji i autodestrukcyjnych zachowań.
                  W tym wieku nie ma się zwykle dość siły, by budować nowy związek, a jemu to zawsze przychodziło z trudem i wybierał samotność, jest indywidualistą jakich mało.
                  Nie chciałbym żeby popełnił błąd kilku innych kolegów, którzy w wyniku kryzysu wieku średniego znaeźlii się w pułapce ...
          • zalosny.jestes Co to znaczy dobry związek? 27.03.12, 10:26
            Dobry, bo Ty go tak widzisz? Pamiętasz taki serial "Jan Serce"? Jasiek oddałby wszystko żeby być z Małgosią a Piotr biegał po lotnisku na Bemowie byleby tylko nie siedzieć z nią w domu. Otumanienie trwa mniej więcej dwa lata i tak to natura wymyśliła, bo jest to okres potrzebny mniej więcej do spłodzenia potomstwa. Dalej powinno być (wg natury oczywiście):

            Tower, tower...this is "Silent Angel", target acheived...
            - Roger that.
            Mission accomplished...
            - Rogert that.
            Next target please...
            • peter_pan747 Re: Co to znaczy dobry związek? 27.03.12, 11:35
              Wiesz, tak to możemy sobie pogadać przy wódce.
              Ale nie chciałbym pić z nim wódki za 20 lat, mając przed sobą starca, który zmarnował życie, skrzywdził kilka kobiet i siebie przede wszystkim.
              Jaka jest szansa ze 50 -latek po 2 rozwodach stworzy kolejny, tym razem satysfakcjonujący związek, w którym będzie szczęśliwym mężem i ojcem? Wiem, ze szansa istnieje. Pytam o prawdopodobieństwo.
      • peter_pan747 Re: oczywiście 27.03.12, 10:06
        >odpowiednio otumaniona i zakochana kobieta
        znaczy:idiotka?
        on twierdzi, ze ma większe wymagania, i rzeczywiście sięga na wyższą półkę...
        • potworski Re: oczywiście 27.03.12, 10:08
          peter_pan747 napisał:

          > >odpowiednio otumaniona i zakochana kobieta
          > znaczy:idiotka?
          > on twierdzi, ze ma większe wymagania, i rzeczywiście sięga na wyższą półkę...


          Idź na forum "kochanki" to się przekonasz ile takich jest...
          • peter_pan747 Re: oczywiście 27.03.12, 10:20
            Chciałbym mu pomóc dojść do ładu ze sobą, a nie pakować się w toksyczny związek, niszcząc dobry.
            • lonely.stoner Re: oczywiście 27.03.12, 11:30
              peter_pan747 napisał:

              > Chciałbym mu pomóc dojść do ładu ze sobą, a nie pakować się w toksyczny związek
              > , niszcząc dobry.

              no to wyslij go do jakiegos dobrego psychiatry, facet na pierwszy rzut oka ma dosc mocno zakorzenione mechanizmy obronne ktore wykrzywiaja mu percepcje rzeczywistosci to raz, a dwa jest niedojrzaly emocjonalnie. Na to niestety nie pomoze dobra rada przyjaciela, tylko zmudna terapia u dobrego psychoterapeuty.
              Niby nigdy nie jest za pozno na zmiane, ale ten pan raczej juz nie bedzie nigdy szczesliwy- skoro dobil 50tki i do tej pory ma problemy jak nastolatek to nie wroze szybkiego dojsca do jakiegos ladu, pewnie do konca zycia bede gonil za nierealnymi mrzonkami.
              • peter_pan747 Re: oczywiście 27.03.12, 11:39
                Dzięki. Sam do tego doszedł i był u terapeuty. Mówi, ze pracuje nad sobą.
                Sam jednak wiem, ze w takiej terapii ( w jego przypadku z obiektywnych przyczyn niesystematycznej) są nawroty - oraz ze rozmowa z przyjaciółmi, mężczyznami, jest także potrzebna.
                Scharakteryzowałaś go, jakbyś go znała od dawna;-))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka