Dodaj do ulubionych

Jak zaufać na nowo?

30.03.12, 07:42
Od czterech lat jestem w związku nieformalnym z mężczyzną. Mieszkamy oddzielnie, ale spotykamy się bardzo często. Było nam ze soba dobrze, kochaliśmy się , ufaliśmy. W styczniu zadzwoniła do mnie kobieta z informacją, ze mój facet się z nią przespał. Było to zaplanowane spotkanie w hotelu . Potem spotkali się jeszcze kilka razy i skończyło się. Trwało to około 2mcy. Gdyby nie ona pewnie bym się o tym nawet nie dowiedziała, bo on nie przyznawał się do niczego, dopiero postawiony przed oczywistymi faktami potwierdził. Oczywiście nadal kocha, pragnie , teskni. Jesteśmy razem, postanowiłam wybaczyć, choć nigdy nie zapomnę. Nie potrafię z tym żyć, jest mi tak trudno, boleśnie. Kocham Go bardzo, ale jego zdrada cały czas jest w mej pamięci. On się stara , zabiega, a mi tak trudno zaufać, uwierzyć na nowo.
Proszę o jakieś rady, jak to przeżyć, jak z tym żyć.
Obserwuj wątek
    • varia1 Re: Jak zaufać na nowo? 30.03.12, 08:21
      słowo "ufać" zawiera się w słowie "kochać"

      Jeśli pójście z kimś do łożka jest w twoim słowniku pojęć zdradą, to nie bardzo widzę przyszłość tego związku, bo albo nabawisz się chorobliwej zazdrości, albo postradasz zmysły wmawiając sama sobie że wszystko jest w jak najlepszym porządku, chociaż wszystko w tobie będzie protestować. Tak czy inaczej, sama dokonujesz gwałtu na swojej psychice.

      > Oczywiście nadal kocha, pragnie , teskni.

      słowo klucz : oczywiście :D





      • timetotime Re: Jak zaufać na nowo? 30.03.12, 09:11
        varia1 napisała:

        > słowo "ufać" zawiera się w słowie "kochać"
        >
        > Jeśli pójście z kimś do łożka jest w twoim słowniku pojęć zdradą, to nie bardzo
        > widzę przyszłość tego związku,


        Varia, ja Cię bardzo lubię, ale błagam, nie mierz innych swoją miarą.
        Nie każdy ma obowiązek stosować Twój system wartości.
        • varia1 Re: Jak zaufać na nowo? 30.03.12, 10:26
          ja też Cię lubię, ale zauważ proszę, że użyłam słowa "jeśli" - właśnie dlatego że wiem, iż mój pogląd na życie odbiega od standardów ...

          a jak myślisz, jak doszłam do tego poglądu? niestety, standardowo, zbierając trochę negatywnych doświadczeń, nie urodziłam się taka "wyzwolona"

          pisząc autorce "jeśli" miałam na myśli to, że zawsze będzie cierpieć widząc nawet jak jej facet patrzy na inną kobietę, zadręczy samą siebie albo jego... bo łatwiej jest odbudować zburzone miasto niż zburzone zaufanie.
    • a_nonima Re: Jak zaufać na nowo? 30.03.12, 09:51
      Zgadzam się z Varią.
    • alpepe Re: Jak zaufać na nowo? 30.03.12, 10:13
      pytanie, po co? By mieć od czasu do czasu seks i namiastkę związku?
    • aroden gdy sie mieszka osobno 30.03.12, 15:05
      to trzeba dopuscic sobie mysl, ze moga sie zdarzyc dodatkowe kontakty.

      gdy nie chce miec skokow "w bok" to zamieszkuje zkobieta razem.
      jezeli nie chce zamieszkac razem, to znaczy, ze planuje sobie pewien margines wolnosci.

      mialas tylko pecha, ze sie o tym dowiedzialas.
      swoja droga, okropne babsko, ktore wyjawi takie rzeczy, by szkodzic innym
      zwymyslalbym taka.
      • ursyda Re: gdy sie mieszka osobno 30.03.12, 15:09
        mieszkając razem takie kontakty też mogą się zdarzyć

        Tu się zgadzam z alpepe i jej pytaniem: po co?
        • aroden Re: gdy sie mieszka osobno 30.03.12, 15:17
          ursyda napisała:
          mieszkając razem takie kontakty też mogą się zdarzyć

          - naturalnie, ze tak. tylko wtedy jest to zwykla zdrada
          >
          > Tu się zgadzam z alpepe i jej pytaniem: po co?

          - gdy sie mieszka osobno, a nie deklaruje sie wiernosci
          to takie kontakty nie sa zdrada.

          a jezeli pytasz po co? (za alpepe)
          - to ja tez spytam:
          - czy istnieje tylko "zwiazek", lub jego brak ?
          nie ma innych mozliwosci, ze po prostu ma sie kogos obok, z kim sie spotykasz i o kim myslisz ? - a kogo jednak nie nazywasz tym "jednym i jedynym" ?
          • ursyda Re: gdy sie mieszka osobno 30.03.12, 15:23
            I to jest kwestia umowy, tak? Tak jak jedna z forumowiczek tu piszących jest w związku otwartym gdzie obie strony wiedzą o tym, że to związek otwarty. Jeśli jasno stawiamy sprawę - słuchaj, jesteśmy razem ale mam takie a nie inne potrzeby i będę czy tego chcesz czy nie spotykać się z innymi w wiadomym celu i w momencie gdy partner się na to zgadza nie ma mowy o zdradzie. Jeśli jednak dwoje ludzi jest razem to nawet gdy razem nie mieszkają a ta druga strona potajemnie umawia się z nową panią w pokoju hotelowym to jest zdrada.
            • aroden niejasne... 30.03.12, 15:37
              ursyda napisała:

              > I to jest kwestia umowy, tak?

              Jeśli jednak dwoje ludzi jest razem to nawet gdy razem nie mieszkają a ta druga strona potajemnie umawia się z nową panią w pokoju hotelowym to jest zdrada.

              troche sobie przeczysz :) ludzie sa razem, od momentu, gdy to sobie POWIEDZA i zadeklaruja.
              do momentu, gdy takie deklaracje nie padna - jest to "zwiazek otwarty"

              czyli istotni - jest to kwestia UMOWY.

              autorka watku nie powiedziala nam, czy takie deklaracje Z OBU STRON padly
              - wiec jest to , poki co, niejasne.

              -
              • my_favourite_axe Re: niejasne... 30.03.12, 15:39
                aroden napisał:

                > troche sobie przeczysz :) ludzie sa razem, od momentu, gdy to sobie POWIEDZA i
                > zadeklaruja.
                > do momentu, gdy takie deklaracje nie padna - jest to "zwiazek otwarty"
                >
                > czyli istotni - jest to kwestia UMOWY.
                >
                > autorka watku nie powiedziala nam, czy takie deklaracje Z OBU STRON padly
                > - wiec jest to , poki co, niejasne.
                >
                > -

                pewnie nie mówił jej też że jej nie okradnie i nie poćwiartuje w nocy - to też należy sobie wyjaśnić zanim z nim zamieszka.
                • aroden mylny blond :))) 30.03.12, 15:52
                  my_favourite_axe napisała:
                  > pewnie nie mówił jej też że jej nie okradnie i nie poćwiartuje w nocy - to też
                  > należy sobie wyjaśnić zanim z nim zamieszka.

                  mylny blond :)

                  - to sa przestepstwa karane prawnie, wiec moze istniec domniemanie,
                  ze partner tego nie czyni,
                  ale pewni przeciez tez nie jestesmy.

                  kontakty z innymi osobami, dopoki nie padnie "deklaracja wylacznosci" , ze "TY i TYLKO TY"
                  sa mozliwe.

                  A jezeli uwazasz , ze nie - to mamy inne filozofie zyciowe i inna moralnosc.
                  • my_favourite_axe Re: mylny brunet :))) 30.03.12, 16:04
                    aroden napisał:

                    > my_favourite_axe napisała:
                    > > pewnie nie mówił jej też że jej nie okradnie i nie poćwiartuje w nocy - t
                    > o też
                    > > należy sobie wyjaśnić zanim z nim zamieszka.
                    >
                    > mylny blond :)
                    >
                    > - to sa przestepstwa karane prawnie, wiec moze istniec domniemanie,
                    > ze partner tego nie czyni,
                    > ale pewni przeciez tez nie jestesmy.

                    no to zamień sobie morderstwo na zwracanie się do siebie per "ty stara ruro" - to nei przestępstwo, a ustalasz to z kobietą zanim zaczniesz się z nią spotykać?
                    Po prostu praktyka kontaktów międzyludzkich stwarza pewne ramy, jedną z takich ram jest wierność w długoletnim związku (nie mówię że od pierwszej randki), umowy wymaga wszelkie odstępstwo od tych domyślnych ram, a nie potwierdzenie ich.
                    rozumiesz? mam nadzieję że tak bo ostatni raz tłumaczę.

                    > kontakty z innymi osobami, dopoki nie padnie "deklaracja wylacznosci" , ze "TY
                    > i TYLKO TY"
                    > sa mozliwe.
                    >
                    > A jezeli uwazasz , ze nie - to mamy inne filozofie zyciowe i inna moralnosc.

                    dobra, a skąd wiesz że nie padła tak deklaracja?
                    argumentem za tym że padła jest to że on się ukrywał ze swoimi innymi kontaktami.
                    jeśli tego nie rozumiesz to różni nas nie tylko filozofia życiowa i moralność.
                    • aroden szatynem bylem :))) 30.03.12, 16:10
                      napisalem, juz ze roznimy sie filozofia zyciowa i moralnoscia i w przypadku osobnego zamieszkania - gdy sie JASNO nie deklaruje wiernosci - domniemanie wiernosci dla mnie
                      nie istnieje.

                      mam nadzieje, ze nie musze Ci tego jeszcze raz tlumaczyc ?
                      • timetotime Re: szatynem bylem :))) 30.03.12, 16:13
                        Boże... Chyba siądę dzisiaj i spiszę wszystkie deklaracje dot. mojego związku, a potem każę z wieczora podpisać misiowi. Krwią własną najlepiej.

                        • my_favourite_axe Re: szatynem bylem :))) 30.03.12, 16:15
                          timetotime napisała:

                          > Boże... Chyba siądę dzisiaj i spiszę wszystkie deklaracje dot. mojego związku,
                          > a potem każę z wieczora podpisać misiowi. Krwią własną najlepiej.
                          >
                          >

                          może mu krwi nie starczyć na to wszystko co może i powinno być związane umową
                        • aroden Re: szatynem bylem :))) 30.03.12, 16:16
                          Jesli awansowal do stopnia Misia, to chyba nie bedzie musial.

                          Bo Misie pozeraja (czasem) tylko wlasne dzieci, ale nigdy partnerki :)
                          • timetotime Re: szatynem bylem :))) 30.03.12, 16:17
                            Miś nie ma własnych dzieci, co teraz?

                            Mam już 28 punktów w "Deklaracji".
                            • aroden Re: szatynem bylem :))) 30.03.12, 16:25
                              timetotime napisała:
                              > Miś nie ma własnych dzieci, co teraz?

                              No to nie moj problem, Ty go musisz spytac - co dalej :)
                              • timetotime Re: szatynem bylem :))) 30.03.12, 16:33
                                Ale ja dzieci mam.
                                On do posiadania własnych się nie pali :).
                      • my_favourite_axe Re: szatynem bylem :))) 30.03.12, 16:14
                        aroden napisał:

                        > napisalem, juz ze roznimy sie filozofia zyciowa i moralnoscia i w przypadku oso
                        > bnego zamieszkania - gdy sie JASNO nie deklaruje wiernosci - domniemanie wierno
                        > sci dla mnie
                        > nie istnieje.

                        miło że się uzewnętrzniasz, ale kto mówi o tobie? nie odniosłeś się do mojego postu

                        • aroden Re: szatynem bylem :))) 30.03.12, 16:20
                          my_favourite_axe napisała:

                          > miło że się uzewnętrzniasz, ale kto mówi o tobie? nie odniosłeś się do mojego postu

                          dobra, a skąd wiesz że nie padła tak deklaracja?

                          - gdyz nie bylo powiedziane, ze padla. zatem ten punkt jest niejasny.

                          argumentem za tym że padła jest to że on się ukrywał ze swoimi innymi kontaktami.

                          - slaby to argument. takie sprawy TAK CZY TAK sie ukrywa.

                          jeśli tego nie rozumiesz to różni nas nie tylko filozofia życiowa i moralność.

                          - z pewnoscia. rozni nas takze wiek, zawod , miejsce zamieszkania i wiele innych kryteriow :)

                          jedno natomiast nas laczy. - zelazny upor :)))
                          • my_favourite_axe Re: szatynem bylem :))) 30.03.12, 16:27
                            aroden napisał:

                            > my_favourite_axe napisała:
                            >
                            > > miło że się uzewnętrzniasz, ale kto mówi o tobie? nie odniosłeś się do mo
                            > jego postu
                            >
                            > dobra, a skąd wiesz że nie padła tak deklaracja?
                            >
                            > - gdyz nie bylo powiedziane, ze padla. zatem ten punkt jest niejasny.


                            ja dostarczyłam argument za tym że deklaracja padła, całkiem słuszny moim zdaniem. teraz powinieneś dostarczyć argument świadczący przeciwko temu.


                            > argumentem za tym że padła jest to że on się ukrywał ze swoimi innymi kontaktam
                            > i.
                            >
                            > - slaby to argument. takie sprawy TAK CZY TAK sie ukrywa.


                            dobrze, czym się zatem różni ukrywanie w związku zamkniętym i jednostronnie otwartym?
                            • aroden Re: szatynem bylem :))) 30.03.12, 16:34
                              my_favourite_axe napisała:

                              > ja dostarczyłam argument za tym że deklaracja padła, całkiem słuszny moim zdani
                              > em. teraz powinieneś dostarczyć argument świadczący przeciwko temu.

                              po co ? zyby moje bylo na wierzchu ? nie zalezy mi na tym. ani Ty nie dasz sie przekonac,
                              ani ja. zreszta nie powiedzialem, ze nie padla, tylko to, ze nie wiadomo.
                              >
                              > > argumentem za tym że padła jest to że on się ukrywał ze swoimi innymi kon
                              > taktam
                              > > i.
                              > >
                              > > - slaby to argument. takie sprawy TAK CZY TAK sie ukrywa.
                              >
                              >
                              > dobrze, czym się zatem różni ukrywanie w związku zamkniętym i jednostronnie otwartym?

                              ale od czego ? :)

                              - nie moge wyjsc z podziwu. ten poziom abstrakcji jest poza moim zasiegiem :)
                • ursyda Re: niejasne... 30.03.12, 15:57
                  masz siłę stara, ja odpadam w tłumaczeniu:)
                  • my_favourite_axe Re: niejasne... 30.03.12, 16:05
                    ursyda napisała:

                    > masz siłę stara, ja odpadam w tłumaczeniu:)

                    orka na ugorze :)
                    • aroden Re: niejasne... 30.03.12, 16:12
                      my_favourite_axe napisała:

                      > orka na ugorze :)

                      odradzam :)
                      mam nieograniczona cierpliwosc.
                      (25 lat praktyki w edukacji).
                      • ursyda Re: niejasne... 30.03.12, 17:10
                        aroden napisał:
                        (25 lat praktyki w edukacji).

                        wf? to by wiele wyjaśniało
          • my_favourite_axe Re: gdy sie mieszka osobno 30.03.12, 15:27
            aroden napisał:

            > ursyda napisała:
            > mieszkając razem takie kontakty też mogą się zdarzyć
            >
            > - naturalnie, ze tak. tylko wtedy jest to zwykla zdrada
            > >
            > > Tu się zgadzam z alpepe i jej pytaniem: po co?
            >
            > - gdy sie mieszka osobno, a nie deklaruje sie wiernosci
            > to takie kontakty nie sa zdrada.

            jeśli nie deklarował wierności to dlaczego kłamał kiedy się wydało? właściwie to dlaczego się w ogóle ukrywał po hotelach?
            • ursyda Re: gdy sie mieszka osobno 30.03.12, 15:34
              Tak z dobrego serca żeby pościeli nie brudzić i żeby wątkotwórczyni nie musiała śniadania do łóżka zmęczonym orgazmami podawać.


              my_favourite_axe napisała:

              > aroden napisał:
              >
              > > ursyda napisała:
              > > mieszkając razem takie kontakty też mogą się zdarzyć
              > >
              > > - naturalnie, ze tak. tylko wtedy jest to zwykla zdrada
              > > >
              > > > Tu się zgadzam z alpepe i jej pytaniem: po co?
              > >
              > > - gdy sie mieszka osobno, a nie deklaruje sie wiernosci
              > > to takie kontakty nie sa zdrada.
              >
              > jeśli nie deklarował wierności to dlaczego kłamał kiedy się wydało? właściwie t
              > o dlaczego się w ogóle ukrywał po hotelach?
              • my_favourite_axe Re: gdy sie mieszka osobno 30.03.12, 15:37
                ursyda napisała:

                > Tak z dobrego serca żeby pościeli nie brudzić i żeby wątkotwórczyni nie musiała
                > śniadania do łóżka zmęczonym orgazmami podawać.

                dobry chłopak z niego, ze świecą takich szukać
                • timetotime Re: gdy sie mieszka osobno 30.03.12, 15:40
                  A najlepiej na świecę takiego wymienić.
                  W sumie do tego samego się jedynie nadają ;).
                  • ka-mi-la789 Re: gdy sie mieszka osobno 30.03.12, 15:46
                    Sugerujesz, że gość świeci własnym światłem?
                    • ursyda Re: gdy sie mieszka osobno 30.03.12, 15:56
                      święty!
                  • ursyda Re: gdy sie mieszka osobno 30.03.12, 15:57
                    I taką świeczkę nie żal w pokoju hotelowym innym zostawić:)
            • aroden Re: gdy sie mieszka osobno 30.03.12, 15:39
              my_favourite_axe napisała:

              > jeśli nie deklarował wierności to dlaczego kłamał kiedy się wydało?

              - chwalic , to sie mozna z takich czynow tylko zaufanym kolegom, chociaz z doswiadczenia wiem, ze i na nich mozna sie przejechac.

              właściwie to dlaczego się w ogóle ukrywał po hotelach?

              - uwazasz, ze lawka w parku bylaby lepsza ?
              • my_favourite_axe Re: gdy sie mieszka osobno 30.03.12, 15:42
                aroden napisał:

                > my_favourite_axe napisała:
                >
                > > jeśli nie deklarował wierności to dlaczego kłamał kiedy się wydało?
                >
                > - chwalic , to sie mozna z takich czynow tylko zaufanym kolegom, chociaz z dos
                > wiadczenia wiem, ze i na nich mozna sie przejechac.
                >

                ale dlaczego tylko zaufanym kolegom, przecież nie ma się co wydać skoro to żadna zdrada?
                mógłbyś jeszcze forsować tezę że przez nieuwagę jej o tym nie powiedział, ale niestety dla tej tezy, kiedy ona go przyłapała to się jeszcze zapierał. no to ja się pytam po co się zapierał, skoro jak twierdzisz to był otwarty związek i nie było się czego wstydzić

                > właściwie to dlaczego się w ogóle ukrywał po hotelach?
                >
                > - uwazasz, ze lawka w parku bylaby lepsza ?

                nie wiem, nie mam doświadczenia w tej materii
                • aroden Re: gdy sie mieszka osobno 30.03.12, 15:54
                  my_favourite_axe napisała:

                  > ale dlaczego tylko zaufanym kolegom, przecież nie ma się co wydać skoro to żadn
                  > a zdrada?

                  ano dlatego, ze z doswiadczenia wiem, ze nawet zaufani koledzy z zazdrosci potrafia
                  robic swinstwa :)
                  • my_favourite_axe Re: gdy sie mieszka osobno 30.03.12, 15:58
                    aroden napisał:

                    > my_favourite_axe napisała:
                    >
                    > > ale dlaczego tylko zaufanym kolegom, przecież nie ma się co wydać skoro t
                    > o żadn
                    > > a zdrada?
                    >
                    > ano dlatego, ze z doswiadczenia wiem, ze nawet zaufani koledzy z zazdrosci potr
                    > afia
                    > robic swinstwa :)

                    nie rozumiesz pytania: dlaczego ukrywać coś co nie jest zdradą?
                    • aroden Re: gdy sie mieszka osobno 30.03.12, 16:06
                      my_favourite_axe napisała:
                      nie rozumiesz pytania: dlaczego ukrywać coś co nie jest zdradą?

                      nie rozumiem, dlaczego Ty tego nie rozumiesz ?
                      nawet w zwiazkach otwartych nie mowi sie czegos, o czym z gory wiadomo,
                      ze nie sprawi to partnerowi przyjemnosci.
                      • my_favourite_axe Re: gdy sie mieszka osobno 30.03.12, 16:09
                        aroden napisał:

                        > my_favourite_axe napisała:
                        > nie rozumiesz pytania: dlaczego ukrywać coś co nie jest zdradą?
                        >
                        > nie rozumiem, dlaczego Ty tego nie rozumiesz ?
                        > nawet w zwiazkach otwartych nie mowi sie czegos, o czym z gory wiadomo,
                        > ze nie sprawi to partnerowi przyjemnosci.

                        aha, więc mówisz o związku jednostronnie otwartym? było tak od razu :)
                        • aroden Re: gdy sie mieszka osobno 30.03.12, 16:14
                          my_favourite_axe napisała:

                          > aha, więc mówisz o związku jednostronnie otwartym? było tak od razu :)


                          uwazalem Cie za domyslna kobiete, a tu okazuje sie, ze trzeba bylo troche nad Toba popracowac :)
                          • my_favourite_axe Re: gdy sie mieszka osobno 30.03.12, 16:19
                            aroden napisał:

                            > my_favourite_axe napisała:
                            >
                            > > aha, więc mówisz o związku jednostronnie otwartym? było tak od razu :)
                            >
                            >
                            > uwazalem Cie za domyslna kobiete, a tu okazuje sie, ze trzeba bylo troche nad T
                            > oba popracowac :)

                            nie zadeklarowałeś tego na początku, to jak się można było domyślić?

                            myślę że tym komentarzem bardzo pomogłeś autorce wątku w jej decyzji
                            • aroden Re: gdy sie mieszka osobno 30.03.12, 16:29
                              my_favourite_axe napisała:

                              > nie zadeklarowałeś tego na początku, to jak się można było domyślić?

                              roznice miedzy pesymista i optymista znasz ?

                              dla optymisty szklanka jest w polowie pelna, a dla pesymisty w polowie pusta.

                              myślę że tym komentarzem bardzo pomogłeś autorce wątku w jej decyzji

                              - nie sadze, autorka watku nie bierze udzialu w dyskusji.
                              wylala wiadro wody, a teraz chyba myje podloge.
    • lonely.stoner Re: Jak zaufać na nowo? 30.03.12, 15:09
      odpusc sobie.
      Skoro wszystko to bylo ukartowane, z zimna krwia zaplanowane- hotel, jakas dziwka (no bo raczej nie regularny romans i utrata glowy dla innej? ) tylko jakas platna kobieta to niestety moja droga spodziewaj sie ze nie byl to Pierwszy ani tym bardziej ostatni raz.
      Najgorsze bylo to ze cie oklamywal i oklamuje nadal.
      Nie rozumiem po co chcesz zmarnowac zycie i spedziec w ogole reszte zycia z takim oszustem????
    • kseniainc Re: Jak zaufać na nowo? 30.03.12, 15:37
      Może to jeszcze za świeża sprawa, moze w Twoim przypadku czas zagoi rany.(?)
      Nie mam rad niestety. Nie znalazłam się w takiej sytuacji nigdy, więc nie wiem jak ja bym zareagowała, a gdybać nie będę.
    • ka-mi-la789 Re: Jak zaufać na nowo? 30.03.12, 15:40
      > Proszę o jakieś rady, jak to przeżyć, jak z tym żyć.

      A dlaczego i po co chcesz "z tym żyć"? Temu należy jak najszybciej dać kopa i zapomnieć, że istnieje. Chyba że jesteś masochistką i lubisz być robiona w konia (bo że na jednym skoku w bok z się nie skończyło i nie skończy, to możesz być pewna). Tylko w takim razie pamiętaj, że "życie z tym" może się skończyć kolekcją syfów z HIV na czele. Twój wybór.
    • wicehrabia.julian Re: Jak zaufać na nowo? 30.03.12, 16:13
      cynamonowa1 napisała:

      > On się stara , zabiega, a mi tak trudno zaufa
      > ć, uwierzyć na nowo.

      jesteś beznadziejnie głupia i zasługujesz zatem na takie traktowanie
      • gocha033 dlaczego ? 30.03.12, 17:06
        wicehrabia.julian napisał:

        jesteś beznadziejnie głupia i zasługujesz zatem na takie traktowanie
        >

        Dlaczego obrazasz zalamana nie ze swojej winy kobiete ?
        • wicehrabia.julian Re: dlaczego ? 30.03.12, 20:10
          gocha033 napisała:

          > Dlaczego obrazasz zalamana nie ze swojej winy kobiete ?

          ktoś kto lekceważy oczywistości musi się spodziewać efektów tego lekceważenia, z tego względu nie krytykuję lwa, który odgryza głowę treserowi, tylko tresera, który głowę do lwiej paszczy wkłada

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka