Gość: majjjja
IP: *.torun.mm.pl
21.06.04, 11:35
Jestem z facetem, zktórym się kochamy. Ja wcześniej uprawiałam seks z jednym
facetem (z miłości), on z jedną kobietą. Poprzednie związki, oba, trwały
półtora roku. Remis czyli.
Piszę tak, bo chociaż dla mnie nie ma to wielkiego znaczenia, mój facet
powiedział, że gdybym miała więcej facetów niż on kobiet, ciężko by to
przeżył, czułby się gorszy, miałby poważny problem i byłoby nam trudniej.
Dręczyłoby go pragnienie "wyrównania".
Po tej rozmowie pożarłam się z nim nieprzytomnie. Bo to obrzydliwe podejście,
bo dowodzi, że traktuje seks jako pole do rywalizacji, a nie np. bliskość
między dwojgiem kochających się ludzi :(
Co o tym myślicie?