Dodaj do ulubionych

Instynkt macierzyński

30.05.12, 17:00
Witam serdecznie To mój pierwszy post tutaj. Piszę dlatego, iż szukam inspiracji do napisania artykułu. Chciałabym się dowiedzieć czy w was obudził się już instynkt macierzyński? Jeśli tak, to czy zmieniło to w jakiś sposób życie wasze i waszych partnerów? A skoro przedmiotowy instynkt się obudził, to czy stał się dla was priorytetem życiowym? I druga seria pytań dla Pań, które takiego instynktu nie odczuwają: w jaki sposób spełniacie się życiowo? Jaka jest wasza sytuacja życiowa - czy macie partnera? Czy zastanawiałyście się nad posiadaniem dziecka? Trzecia seria pytań dla kobiet, które zdecydowały, że nie będą mieć potomka: Jak traktuje was społeczeństwo, rodzina? Czy kobiecie bez dziecka jest łatwiej, trudniej, czy nie da się porównać waszym zdaniem tych dwóch sytuacji? Jak zamierzacie się realizować zawodowo i życiowo? Kiedy podjęłyście decyzje o tym, iż nie będziecie mieć dziecka (jaki był to moment waszego życia, a może była to w pełni świadoma decyzja, która rosła w was od zawsze?)? Jak do tej decyzji ustosunkował się wasz partner (czy wie o tym, że nie chcecie mieć dzieci, a może próbuje naciskać pomimo tego, że wie, że dziecka mieć nie chcesz)? I ostatnie pytanie dla wszystkich Napiszcie ile macie lat, skąd pochodzicie czy z dużej czy z małej miejscowości Wszystkie wasze dodatkowe uwagi od serca będą dla mnie dużą pomocą Pozdrawiam i dziękuję
Obserwuj wątek
    • malgorzata.gru Re: Instynkt macierzyński 30.05.12, 17:00
      A skoro ja rozpoczęłam ten temat - to również podzielę się z wami moimi życiowymi doświadczeniami Mam 27 lat - kończę w bólach studia, które niestety musiałam w pewnym momencie przerwać z powodu "miłosnych" zawirowań. Obecnie moja sytuacja się uspokoiła. Odzyskałam spokój psychiczny, w końcu mogę się spokojnie uczyć i myśleć o przyszłości w normalniejszych kategoriach. Mieszkam z koleżanką, która jest mniej więcej w moim wieku. Różni nas zdecydowanie podejście do życia. Ona to jeszcze typ roześmianej, wesołej studentki (czego jej zazdroszczę), ja natomiast troszkę zgorzkniałam po swoich doświadczeniach życiowych. Mam chłopaka, z którym spotykam się z przerwami od 8 lat. Często rozmawiamy o tym jakie byłoby nasze dziecko - natomiast wszystkie te rozmowy raczej odbywają się w żartach. Z jakąś nutą zazdrości spoglądam na koleżanki, które wychodzą za mąż i mają już swoje dzieci. Przyznam, że rozklejam się nad zdjęciami dziecka mojej kuzynki, która jest w moim wieku i z którą w dzieciństwie spędzałyśmy wspólnie masę czasu. Nie uważam się jednak za mniej "kobiecą" kobietę. Tak potoczyła się moja sytuacja życiowa. Pochodzę z średniej wielkości miasta i przyznam, że już tutaj wszyscy na mnie spoglądają z pewną rezerwą. 27 lat na razie bez perspektywy na ślub, to już stara panna, nawet mój młodszy brat chyba się już o mnie martwi. Wydaje mi się, że chyba wszyscy zapomnieli, że czasami lepiej sobie wszystko spokojniej poukładać, niż potem przeprowadzać życiową rewolucję i szybko się rozwodzić. Czekam cierpliwie na koniec studiów, zakładam, że wtedy mój chłopak się zdecyduje na ślub I z całą pewnością stwierdzam, że dziecko będę mieć najszybciej jak to będzie możliwe, bowiem czuje, że ten wewnętrzny instynkt wychodzi na zewnątrz i uśmiecha się na widok małych dzieci
      • aroden Nie posiadam. 30.05.12, 17:27
        Zawsze, takie , jak Ty, omijalem szerokim lukiem, uwazajac ze zabawa w dzieci to nie dla mezczyzny przed 30-tka.

        Cos sie zmienilo ?
        Stajac sie ojcem wieku lat 31 uwazalem, ze to i tak za wczesnie.

        Prosze o nastepne pytania.
      • sabrilla Re: Instynkt macierzyński 30.05.12, 21:33
        Mając 27 wiosen byłam bidną jak mysz kościelna doktorantką, i marzyła mi się naukowa sława i chwała i odkrycie leku na chorobę x. BTW plan się nie powiódł, ale i tak było fajnie. Tupot małych nóżek oraz stadło małżeńskie mnie nie kręciło. Co się później zmieniło, ale rzecz miała miejsce już po 30tce. Jakie były pozostałe pytania?
      • mahadeva Re: Instynkt macierzyński 31.05.12, 20:24
        jesli tak bardzo chcesz miec dziecko, to wcale nie musisz miec go z mezem, po co Ci taki ciezar :) dziwne jest byc w zwiazku tylko po to, zeby miec dziecko..
    • berta-death Re: Instynkt macierzyński 30.05.12, 23:05
      Nie ma instynktu macierzyńskiego. Jak już to pojawia się po urodzeniu dziecka, ale i to rzadko. Najczęściej są to jedynie normy społeczne, które nakazują rozmnożenie się i niewyrzucenie dziecka do śmietnika. Nic poza tym.
      • sabrilla Re: Instynkt macierzyński 30.05.12, 23:16
        Nie zgodzę się. Można tu dyskutować do upojenia, ja po urodzeniu dziecka wiem, że coś takiego jak instynkt macierzyński jest. Dobra, może to po prostu miłość do własnego dziecka, chęć chronienia go za każdą cenę, mając w głębokim jakieś tam normy. Jak zwał tak zwał, ale coś jest na rzeczy. A będąc w ciąży nie dostawałam świra, żadne tam fasolki i puszczanie rozwijającej muzyki.:-) Ciąża była dla mnie ciekawa w sensie czysto poznawczym, żadnych tam uniesień nie miałam.
        • nglka Re: Instynkt macierzyński 30.05.12, 23:27
          Ja w ogóle trochę nie rozumiem autorki.
          Mam wrażenie, że autorka myli pojęcia: silne pragnienie posiadania dziecka utożsamia z instynktem macierzyńskim, który ponoć się czasem pojawia już w ciąży lub po ciąży.

          Ja instynktu macierzyńskiego nie doświadczyłam. Droga miłości i akceptacji była długa i ciernista mimo tego, że dziecko było upragnione, zaplanowane i wyczekiwane [ale nie było to "pragnienie bez względu na wszystko", ponad pragnieniem posiadania dziecka stała jednak stabilność uczuciowa i finansowa]. Miłość to ja poczułam nawet nie wiem kiedy ale zdecydowanie nie "od pierwszego wejrzenia". Uczyłam się miłości do dziecka.
          Chęć chronienia - jasne - taka sama, jak chęć chronienia cudzych dzieci i bezbronnych zwierząt.
          • nglka Re: Instynkt macierzyński 30.05.12, 23:33
            A może to ja mylę pojęcia. Może ten instynkt to taki padalec podszywający się pod różne formy?
            Chromolę.
            • sabrilla Re: Instynkt macierzyński 30.05.12, 23:36
              A cholera wie. Jak to zwał tak zwał :-)
          • sabrilla Re: Instynkt macierzyński 30.05.12, 23:35
            "Uczyłam się miłości do dziecka. "
            To tak jak ja :-) To nie pojawiło się nagle i znienacka. Nawet, gdy miałam drugie dziecko.
            Ta chęć chronienia to coś, co bardzo trudno mi wytłumaczyć. Faktem jest, że dopiero gdy miałam własne dziecko, gdy rozumiałam jak wiele miłości i opieki potrzebuje nóż mi się w kieszeni zaczął otwierać, słysząc o ludziach krzywdzących dzieci.
        • berta-death Re: Instynkt macierzyński 31.05.12, 00:05
          Ja tam bardziej skłaniam się do hipotezy jakiejś francuskiej badaczki (nie pamiętam nazwiska), że instynkt macierzyński to coś uwarunkowanego kulturowo a nie biologicznie. Przynajmniej w przypadku homo sapiens. Stosunek do dzieci na przestrzeni dziejów potwierdza to. Osoba obdarzona instynktem macierzyńskim raczej nie odda dziecka mamce (mamki we Francji służyły do tego, żeby się dziecka pozbyć, nie żeby je wykarmić), nie zakatuje je na śmierć, nie wsadzi do beczki, żeby wyrosło pokrzywione i za wyższą cenę można je było sprzedać do cyrku, ani nie zrobi paru innych ciekawych rzeczy. A to nie były jednostkowe przypadki, które zdarzały się jakimś pojedynczym zwyrodnialcom, tylko powszechne praktyki.

          U naczelnych instynkt macierzyński jest wyuczony, w związku z tym, jest duże prawdopodobieństwo, że u homo sapiensa też. Młode szympansice od starych dowiadują się co to dziecko, do czego służy i jak się nim opiekować. Te, które nie miały takiej nauki, zazwyczaj porzucają swoje potomstwo, bo nawet nie wiedzą co to jest i co się z nim robi.

          Nie mówiąc o tym, że jak coś jest potrzebą biologicznie uwarunkowaną, to im ma się większe możliwości zaspokajania tej potrzeby tym będzie się ją zaspokajało w większym stopniu. Np jak ktoś ma możliwość dobrze zjeść, to tylko rozsądek go może przed przeżarciem powstrzymać, podobnie jest z seksem, opływaniem w luksusy, życiem towarzyskim, zabawą, itp.
          A z dziećmi jest odwrotnie. Jak tylko ktoś nie ma społecznego przymusu ich posiadania i opiekowania się nimi, to nie będzie tego robił. Albo na odwal się urodzi jedno, góra dwoje dzieci, dla świętego spokoju i upchnie je komuś na wychowanie, przy pierwszej nadarzającej się okazji. Czego najlepszym przykładem są najbogatsze kobiety. Mają możliwość posiadania dowolnej ilości dzieci i spędzania z nimi dowolnej ilości czasu. Żadna z tego nie skorzystała. Skorzystała natomiast z tego, że może sobie pozwolić na zatrudnienie dowolnej ilości niań a w dzisiejszych czasach jeszcze surogatek, które odwalą za nią brudną robotę.
          • rubarom Re: Instynkt macierzyński 31.05.12, 21:49
            berta-death napisała:

            > Ja tam bardziej skłaniam się do hipotezy jakiejś francuskiej badaczki (nie pami
            > ętam nazwiska), że instynkt macierzyński to coś uwarunkowanego kulturowo a nie
            > biologicznie. Przynajmniej w przypadku homo sapiens. Stosunek do dzieci na prze
            > strzeni dziejów potwierdza to. Osoba obdarzona instynktem macierzyńskim raczej
            > nie odda dziecka mamce (mamki we Francji służyły do tego, żeby się dziecka pozb
            > yć, nie żeby je wykarmić), nie zakatuje je na śmierć, nie wsadzi do beczki, żeb
            > y wyrosło pokrzywione i za wyższą cenę można je było sprzedać do cyrku, ani nie
            > zrobi paru innych ciekawych rzeczy. A to nie były jednostkowe przypadki, które
            > zdarzały się jakimś pojedynczym zwyrodnialcom, tylko powszechne praktyki.

            Masz pewnie na myśli Simone de Beauvoir.
            I to prawda, że stosunek do dzieci na przestrzeni wieków to potwierdza - nie mogę zapomnieć opisu z książki Badinter "Historia miłości macierzyńskiej" zresztą polecam wszystkim, książka super), jak dzieci miejskich matek (bardzo małe - noworodki, niemowlęta) ładowane były na powóz, jedno na drugim, jak sardynki w puszce, po czym powóz opuszczał miasto, jadąc wiele godzin często w deszczu i zimnie, dzieci marzły albo wypadały z wozu, gubiąc się po drodze albo też były przez tenże wóz rozjeżdżane... Większości rodziców było to na rękę, bo taki pobyt na wsi u mamki był dużym obciążeniem, nie wszczynano śledztwa itp. Zresztą duża część dzieci takiego pobytu u mamki w ogóle nie przeżywała. I naprawdę było to powszechne zjawisko, tyle że oczywiście u biednych ludzi (ale takowa była większość).
            • berta-death Re: Instynkt macierzyński 01.06.12, 23:43
              Tak, to chyba o nią chodzi.
              Z drugiej strony eliminacja młodych, też podchodzi pod instynkt macierzyński. Zwierzęta bez większych skrupułów pozbywają się chorych i słabych młodych, albo nawet zdrowych i silnych jak nie mają warunków do ich odchowania. Niektóre dokonują aktów kanibalizmu albo dają takie słabe młode na pożarcie silniejszym, np bociany połykają martwe pisklęta a potem karmią takimi nadtrawionymi zwłokami pozostałe. Nic się w przyrodzie nie może zmarnować.

              Te wszystkie akty okrucieństwa opisane przez Beauvoir dotyczyły przede wszystkim biedoty, której nie było stać na wykarmienie kolejnego dziecka. I ta biedota, wzorem zwierząt pozbywała się najmłodszych, czyli najsłabszych dzieci, w które jeszcze nie zdążyła zainwestować. Gdyby nie pewne prawne i kulturowe regulacje, zapewne uśmierciliby te dzieci szybko, bezboleśnie i humanitarnie. Być może nawet aborcję by zrobili, albo stosowali antykoncepcję jakby ją znali. A tak, to musieli kombinować.

              Jak się dobrze przyjrzeć przypadkom przemocy i okrucieństwa wobec dzieci, to zazwyczaj dotyczy to biedoty i zazwyczaj jest wymierzone w stosunku do dzieci, które najgorzej rokują, czyli są mało samodzielne i nie radzą sobie w życiu. Czy to z powodu swojej ułomności psychicznej czy fizycznej. Taki zdrowy i sprawny fizycznie mały cwaniak i spryciarz raczej nie padnie ofiarą przemocy. Z jednej strony będzie umiał na tyle radzić sobie samodzielnie w życiu, że będzie sobie mógł pozwolić na schodzenie rodzicom z drogi a z drugiej strony jak jednak będzie czegoś potrzebował to będzie wiedział jak sobie ich okręcić wokół palca. I jeszcze będzie postrzegany jako duma i radość, która nawet jak coś zmaluje, to nie sposób się na nią gniewać i nie sposób jej niczego odmówić.

              Zdaje się, ze to Zimbardo stwierdził, że w każdej wielodzietnej rodzinie jest dziecko, które pełni funkcję wiadra na pomyje. Takie przeznaczone przez rodziców do zadziobania przez resztę. Cokolwiek by się nie wydarzyło, to zawsze ono jest wszystkiemu winne. A nawet jak nic się nie wydarzy, to pretekst do dziobania się znajdzie. Nie sposób, żeby wszystkie dzieci były jednakowo udane, zawsze któreś będzie najlepsze a któreś najgorsze.
              Teraz się można zastanawiać, czy takie powolne zadziobywanie jest skrzywionym przez normy społeczne substytutem uśmiercenia najsłabszego młodego, czy biologicznie uwarunkowanym instynktownym działaniem, które ma zapewnić silniejszym młodym worek treningowy. Drapieżniki kotowate przynoszą swoim młodym młode kopytnych zwierząt, żeby się nimi bawiły w ramach treningu do polowania.
              Może homo sapiens ma tak samo, tylko, że po co ma tracić czas, energię i ponosić niepotrzebne ryzyko podczas uprowadzania cudzych dzieci, skoro może poświęcić jedno ze swoich. Takie, z którego i tak by żadnego pożytku nie było. To by też tłumaczyło okaleczanie dzieci celem sprzedania ich do cyrków, albo wykorzystywanie ich w różnych innych komercyjnych celach. Skoro do niczego innego się nie nadaje, to niech chociaż będzie z niego kasa na utrzymanie rodziny i lepiej rokującego rodzeństwa.
    • anaisanais96 Re: Instynkt macierzyński 30.05.12, 23:20
      zalizcam sie osób, które postanowy nie meic dzieci.
      2. Znajomi uważają ze to moa fanaberia która jeszcze mi minie. Nie rozumieją jak można nie chcieć mieć dzieci.
      3. Rodzina non stop namawia na dziecko, ostatnio trochę przystopowali, ale to dlatego że są pewni że jestem bezpłodna i nie chcą mnie urazić
      4. zdecydowanie bez dziecka jest łatwiej
      5. Mam zwyczajną nudna pracę i taką zapewne będę mieć do końca życia
      6. O tym, że nie chce mieć dziecka postanowiłam w w ikeu 15 lat. Mąż wiedział od początku i mimo że sam najpierw chciał miec dziecko to ostatecznie dostosował sie do mnie
      7. Przed 30stką, duże miasto wojewódzkie
    • lidka449 Re: Instynkt macierzyński 30.05.12, 23:38
      zazwyczaj przychodzi to samoistnie i kobiety,bedac w ciazy czuja juz
      radosc z narodzin potomka.
      uwazam,ze nie mozna wszystkiego w zyciu zaplanowac do konca
      najpierw studia,dobra praca,dom,mieszkanie,potem dziecko.
      kolejnosc bywa zmienna.
      pozniej bardzo oczekuje sie wymarzonego,a tu nic nerwy,starania bezskutecznie.
      Nie powinnam wlasciwie pisac,ale wierze ze ma to sluzyc "dobrej sprawie"
      obserwuj,analizuj i pochwal sie zebranym materialem do artykulu
      oraz napisz gdzie go chcesz umiescic. Przeczytamy forumki z kobiety :)

      • joanna_mik Re: Instynkt macierzyński 31.05.12, 07:53
        Instynkt macierzyński to nie jest chęć posiadania dziecka, tylko chęć dbania o nie i opiekowania się nim. Chociaż może wcale instynkt nie istnieje, tylko po prostu jest zwyczajna miłość. Ja w każdym razie dopiero jak byłam w ciąży zaczęłam przejawiać tego typu uczucia, a gdy córka się urodziła, to "kupiła" mnie w całości. Czy to jest instynkt? Chyba jednak bardziej miłość.
    • po-trafie Re: Instynkt macierzyński 31.05.12, 10:47
      Jestem w przedziale 25-30 lat, pochodze z wiekszej miejscowosci, instynktu macierzynskiego ani checi posiadania dziecka nie odczuwam. O czyims dziecku moge powiedziec ze jest ladne, niektore potrafia zrobic cos zabawnego, lub zadac madre pytanie. Usmiechne sie do dziecka w autobusie, ale nie mam ochoty spedzic z nim dluzej niz ten moment, nie chcialabym takiego dziecka wziac na rece, zajmowac sie nim, czy spedzac z nim czasu. Jak z kotem - z zalozenia miec nie chce, czyjegos moge poglaskac.

      Spelniam sie zyciowo realizujac swoje marzenia i plany. Mam ich tyle, ze nie wystraczy na jedno zycie - od bardzo czestych podrozy, przez samorozwoj (cwiczenia, nauka, nowe sporty, nowe jezyki, nowe umiejetnosci) po prowadzenie wlasnej firmy, z ktora chce stworzyc pare produktow ktorych uzyje wiecej niz kilka osob, i ktore uwazam ze bardzo dobry pomysl, zmieniajacy swiat w 0,00001% na lepsze. Celem zycia nie jest dla mnie pozostawienie nowego czlowieka, tylko zycie szczesliwie i pogodnie i zmienianie na lepsze tylu zyc wkolo siebie, ile moge. Jestem ta osoba, do ktorej kiedys mlode matki beda wpadaly odpoczac od dzieci i nabrac sil, posluchac nowej muzyki, przejsc sie razem do teatru czy na joge na szarfach podwieszonych pod sufitem. A jak dzieci beda starsze, to ja bede ta, ktora juz wie jak sie realizuje marzenia inne niz dziecko. I ze skok na spadochronie nie jest az tak straszny.

      Sytuacja zyciowa: mam stalego partnera, z ktorym mieszkam. Zyjemy raczej dostatnio, bo elementem realizacje marzen jest zarabianie bez wielkiego wysilku odpowiednich sum pieniedzy, zeby marzenia realizowac. Zastanawialam sie nad maniem dziecka, ale zupelnie nie umiem sobie wyobrazic miejsca na nie w moim zyciu. A manie dziecka przed 40stka to zdaje sie zdecydowanie zly pomysl - i dla matki i dla dziecka.
      Stopien nerwow i komplikacji, wymagan, odpowiedzialnosci - bardzo wysoki. Rezygnacja z czesci wlasnego stylu zyciu - zasmucajaca. Satysfakcja - niewiadoma. Kondycja psychiczna dziecka, ktorego matka czuje, ze caly czas musi cos dla niego poswiecac - niewiadoma.

      Spoleczenstwo i rodzina traktuje mnie normalnie, robie tyle rzeczy, ze chyba nikt sobie nie wyobraza ze moglabym chciec miec dzieci. Mialam taki poglad od zawsze, rodzina jest z tym pogodzona bo mam rodzenstwo, ktore zamierza byc tak dzieciate jak tylko sie da.
      Czy kobiecie bez dziecka jest latwiej? Nie da sie porownac. Rozni ludzie, rozne marzenia, rozne sposoby zycia.

      Partner wie ze nie chce miec dzieci, od samego poczatku. Sam ma 30lat i tyle marzen ze nie widzi sie w roli ojca ani troche.
    • swiete.jeze Re: Instynkt macierzyński 31.05.12, 11:44
      > Chciałabym się dowiedzieć czy w was obudził się już
      > instynkt macierzyński

      Na szczęście nie mam i mam nadzieję, że póki mieszkam w zielonej wyspie Tuska, to mnie nie dopadnie.
    • twojabogini Re: Instynkt macierzyński 31.05.12, 12:53
      Wiek 32, pochodzenie: duże miasto, dzieci: dwoje. Wiele osób neguje istnienie instynktu macierzyńskiego, rozumianego jako silną, biologiczną lub fizyczną potrzebę posiadania dziecka. Ja coś takiego przeżyłam w wieku 19 lat. Trudno to opisać, ale taki obudzony instynkt zmienia wszystko. Inaczej odczuwa się nawet własne ciało, bardzo zmysłowo, fizycznie. Rodzi się potrzeba bycia w ciąży, karmienia piersią. Dzieci - dotychczas obojętne dostarczają uczucia radości, przyjemności. Poddanie się temu instynktowi jest również bardzo przyjemne. Instynkt przekłada się na jakość ciąży - jest wspaniałym niemal, wręcz duchowym doświadczeniem, podobnie jak poród, a także macierzyństwo, zwłaszcza na początku - miłość do dziecka jest wtedy od samego początku, niezwykle silna, wszechogarniająca. To bardzo piękne.

      Druga ciążę zaplanowaliśmy. Z wielu względów uznałam, że to dobry czas na kolejne dziecko w moim życiu, ale tym razem decyzja była bardziej rozumowa. Owszem odczuwałam instynkt rozumiany jako fizyczną chęć bycia w ciąży, ale znacznie słabszy. Emocje związane z ciążą miały bardziej złożony charakter. Pomimo, że obiektywnie byłam w znacznie lepszej sytuacji materialnej i społecznej niż w pierwszej ciąży, odczuwałam wiele obaw. Po urodzeniu dziecka miłości do niego - tak jak pisze wiele dziewczyn - musiałam się uczyć, nie przyszła tym razem sama z siebie. Biologiczny instynkt rozwinął się w pełni dopiero podczas karmienia piersią.

      Na dłuższa metę nie ma to znaczenia - obu moich synów kocham równie mocno. Jeśli jednak kiedykolwiek jeszcze zdecyduję się na dziecko, na pewno zrobię to wtedy, gdy odczuję instynkt - to wiele ułatwia samej kobiecie, czyni macierzyństwo pełniejszym, łatwiejszym.

      Czy instynkt staje się priorytetem życiowym? Jeśli pozwoli mu się swobodnie rozwijać - tak. Wtedy priorytetem jest najpierw posiadanie dziecka, potem ciąża, potem opieka nad dzieckiem. Wszystko wraca do normy około 3 roku życia dziecka (słabnie od drugiego). Gdy instynkt nie jest dominujący - priorytety są inne i trudniej znieść ograniczenia związane z macierzyństwem - nie ma tego haju, który je rekompensuje.

      • berta-death Re: Instynkt macierzyński 31.05.12, 13:32
        Znaczy, w wieku 19lat zdecydowałaś się na dziecko z powodu pojawienia się instynktu macierzyńskiego??? Bez względu na obiektywne okoliczności?
    • mahadeva Re: Instynkt macierzyński 31.05.12, 20:21
      jest okazja, to napisze co mysle :)
      instytynkt macierzynski, to raczej nie istnieje, ochota na seks raczej, której konsekwencja jest dziecko - jest tez 'spoleczna chęć' posiadania dziecka
      ja nie chce miec dzieci, patrze na to globalnie, nie uwazam, ze to mi zapewni 'podanie szklanki wody na starosc', nie musze łapac faceta na dziecko, albo nie stanowiloby to dla mnie mozliwosci wyprowadzenia sie od rodzicow i zamieszkania z facetem... natomiast widze, ze ludzi jest ZA DUZO na ziemi i nie moralne jest niszczenie jej bardziej; wiecej ludzi oznacza tez wiecej patologii, biedy, cierpienie zwierzat, itp. mysli takie mialam juz w przedszkolu, jestem z wawy. wiem, ze malo osob tak mysli, podejrzewam, ze tacy w ogole malo mysla :) z drugiej strony dziecko to jakies tam ciekawe zajecie, wiec czasem mysle, ze moglabym adoptowac. dodam, ze oba moje zwiazki byly z facetami, ktorzy byliby super ojcami i pierwszy chcial miec dzieci, miedzy innymi dlatego jest juz byly.
    • leniwy_pierog Re: Instynkt macierzyński 31.05.12, 20:25
      Nie mam instynktu macierzyńskiego, ale rozważam posiadanie dzieci. Uważam, że to nie jest kwestia instynktu tylko po prostu decyzja. Nie uważam, że bez dzieci moje życie jest lub będzie niepełne.
    • mocno.zdziwiona Re: Instynkt macierzyński 31.05.12, 20:44
      Nie mam instynktu i nigdy nie miałam. Jestem mężatką od 4 lat. W przyszłości, niezbyt odległej (rok, dwa) "będziemy zachodzić w ciążę". Specjalnie nie piszę starać się o dziecko bo wg mnie to sformułowanie implikuje jakieś zaangażowanie uczuciowe - ja go nie mam. Fajerwerków w ciąży się nie spodziewam, ale jak się urodzi to pewnie pokocham :) A jak nie to do babci będę często odsyłać. A dziecko będzie bo starsze to ja lubię, tylko za małym gó...arstwem (tak do 6 lat) nie przepadam.
      Wiek 30 lat, pochodzę z małego miasta (30 tyś. mieszkańców). Zawodowo - prowadzę własną firmę, bywa ciężko choć satysfakcjonująco a wcześniej pracowałam na etacie.
    • kora3 Odpowiem ci, ale nader mnie ciekawi, jaki to ma by 31.05.12, 20:54
      ć artykuł i do jakiego rodzaju:) Ot tak ze tak powiem z zawodowej ciekawosci, wiec jesli mozesz..."_

      A tu odp.

      I druga seria pytań dla Pań, które takiego ins
      > tynktu nie odczuwają: w jaki sposób spełniacie się życiowo?


      w dokładnie taki, jak wszyscy normalni ludzie: mam to co chcę, robią to co chcę
      :)

      Jaka jest wasza syt
      > uacja życiowa - czy macie partnera?


      tak

      Czy zastanawiałyście się nad posiadaniem dz
      > iecka?


      nie

      Trzecia seria pytań dla kobiet, które zdecydowały, że nie będą mieć poto
      > mka: Jak traktuje was społeczeństwo, rodzina?


      normalnie. Owszem zdarzają sie pytania (raczej w gronie znajomych niż rodziny dlaczego nie, ale nie odbieram ich jakoś źle, ze strony obcych ludzi jesli padną: pytam do czego im wiedza potrzebna:)

      Czy kobiecie bez dziecka jest łat
      > wiej, trudniej, czy nie da się porównać waszym zdaniem tych dwóch sytuacji?


      Moim zdaniem sie nie da, podobnie jak nie da się porónac normalnego zwiazku ze zwiazkiem z alkoholikiem (bez podtekstów, chodzi o odmiennosc, a nie o wartosciowanie), sytuacji posiadania zdrowego dziecka z posiadaniem niepełnosprawnego głęboko i wielu innych.

      Jak
      > zamierzacie się realizować zawodowo i życiowo?


      No wiesz, jakbym w mim wieku (40 l.) dopiero zastanawiała sie jak się zrealizować zawodowo i życiowo to byłoby raczej kiepsko wg mnie :) Już się dawno zastanowiłam i jest ok :)


      Kiedy podjęłyście decyzje o tym
      > , iż nie będziecie mieć dziecka (jaki był to moment waszego życia, a może była
      > to w pełni świadoma decyzja, która rosła w was od zawsze?)?


      Raczej od zawsze miałam przekonanie, ze dzieci to nie moja bajka. Lubię je, ale jako ludzi, jesli rozumiuesz o co chodzi. Potrzeby posiadania swego, takze w dzieciństwie - nie miałam. Jesli była lalka, to była lalka, anie "urojone dziecko". Uprzedazjąc pytanie: miałam fajne dzieciństwo, szczesliwy dom, kochających rodziców (nadal ich mam)

      Jak do tej decyzji
      > ustosunkował się wasz partner (czy wie o tym, że nie chcecie mieć dzieci, a moż
      > e próbuje naciskać pomimo tego, że wie, że dziecka mieć nie chcesz)?


      Mój eksmaz chciał, ekspartner i aktualny - akceptacja mej decyzji i deklaracja akceptacji zmiany tejże (nie zamierzam). Uprzedzajac pytanie - rozstanie z mezem - nie z powodu mej niecheci do posiadania dzieci.

      I ostatnie
      > pytanie dla wszystkich Napiszcie ile macie lat, skąd pochodzicie czy z dużej
      > czy z małej miejscowości

      Mam 40l. Pochodze z duzego miasta, w takim się urodziłam, wychowałam, chodziłam do szkół i na studia. Mieszkałm w nim do 30. Potem przeprowadziłam się ze wzgledów osobistych do takiego ok. 100 tys. mieszkańców
    • mapewoj Re: Instynkt macierzyński 01.06.12, 10:44
      Jak sie go nie ma to i miec sie nie bedzie. Tyle w temacie. I nie robi sie dla siebie ani dla malzonka ani dla rodziny dziecka/ dzieci.. Rodzina tylek wypnie, a jak sie urodzi dziecko niepelnosprawne, to juz kosmos. Trzeba sobie radzić, niestety nie zawsze wychodzi.
      Dla mnie temat trudny :-(
    • anna_sla Re: Instynkt macierzyński 01.06.12, 22:50
      Instynkt macierzyński miałam od zawsze ;). Już jako dziecko 9letnie garnęłam się do opieki nad małymi dziećmi sąsiadów i znajomych. Chciałam nauczyć się przebierania, karmienia, chodziłam na spacerki z tymi maluszkami. Wybawiłam całe towarzystwo w okolicy. Wolałam towarzystwo niemowlaków i małych dzieci niż równolatków (z drobnymi wyjątkowymi etapami ;)).

      Tak to był dla mnie zawsze priorytet. Jak zmieniło się moje życie? Spełniło się. To mężowi świat na głowie stanął :D, dla mnie to było naturalne ;) i oczekiwane. Choć fakt wiele rzeczy mnie jednak zaskoczyło.

      Mieszkam obecnie w małym miasteczku ok. 30tys. mieszk. i mam 32 lata. Wychowałam sie na wsi.
    • uleczka_k Re: Instynkt macierzyński 02.06.12, 00:06
      Mam 32 lata, pracuję, jestem samodzielna finansowo, mam partnera, mieszkamy w mieście ok, 40 000. W pracy zawodowej się spełniam, robię to co lubię i lubię to co robię. Nie chcę mieć dzieci, bo przerażają mnie ograniczenia z tym związane, boję się utraty wolności i niezależności. Z partnerem tworzymy udany związek, jesteśmy ze sobą już kilka ładnych lat. To raczej on częściej wspomina, że moglibyśmy mieć dzieci, wie nawet jak miałyby na imię. On ma doświadczenie z dziećmi: pomagał w wychowaniu swoich bratanków i dzieci kuzynki, a dzieci za nim wprost przepadają. Ja jestem jedynaczką, nie zajmowałam się nigdy dziećmi, nie lubię ich, bo ich nie znam. Nie twierdzę, że nigdy nie będę miała dzieci, jestem ciekawa jak to jest być matką. Uważam, że matkom należy się szacunek i kobiety, które są matkami traktuję z szacunkiem, uważam je za "lepsze kobiety" (w sensie: spełnione). Jestem osobą zdolną do empatii, pomagam innym, nie obawiam się podejść do człowieka leżącego na ulicy, który może potrzebować pomocy. Uważam więc, że nie jestem tzw. "zimną suką", która dzieci wręcz nienawidzi. Mam silną potrzebę dawania siebie drugiemu człowiekowi. Wydaje mi się, że byłabym bardzo opiekuńczą i troskliwą matką, potrafię się wczuć w emocje osoby, która obserwuje swojego potomka ("krew z krwi", podobieństwa, pozostawienie po sobie dziedzictwa, itp.). Ale jednocześnie potrafię sobie wyobrazić codzienność i nie jest to wyobrażenie pociągające. Wiem, że dziecko nadałoby mojemu życiu sens i pełnię. Ale jednocześnie, świadomość ograniczeń z tym związanych sprawia, że odrzucam decyzję o urodzeniu dziecka bez żalu.
      Przeczuwam jednak, że gdybym się dowiedziała, że NIE MOGĘ mieć dzieci, to byłabym zdruzgotana taką wiadomością.
      Rodzina naciska, owszem, jest nawet zbulwersowana, że jestem już taka stara, że w tak długim związku i dzieci nadal nie ma. To mnie bardzo drażni, bo nie lubię uzasadniać komuś decyzji tak intymnych.
    • 2szarozielone Re: Instynkt macierzyński 02.06.12, 00:35
      Nigdy nie lubiłam dzieci i nie marzyłam o tym, by mieć własne. Nie rozczulają mnie, nie bawią, powiedziałabym nawet, że denerwują. Nie widzę żadnych plusów posiadania dzieci, całkowicie nie mam takiej potrzeby. Byłam w kilkuletnim związku z facetem, który miał odmienne plany, światopogląd, potrzeby. W tych planach mieściły się m.in. dzieci. Nie mogę powiedzieć, żeby to był powód naszego rozstania, ale na pewno jeden z elementów. Obecnie mam partnera, który również dzieci mieć nie chce i również nigdy nie chciał; oboje planujemy u niego podwiązanie nasieniowodów, żeby sprawę rozwiązać radykalnie. To jest ten moment ostatecznej decyzji - że już nigdy nie będziemy mieć potomstwa. Ale od kiedy się poznaliśmy - znaliśmy nawzajem nasze podejście do tej kwestii. I dla niego i dla mnie ogromną ulgą w porównaniu do poprzednich związków było to, że w tym punkcie się ze sobą zgadzamy, nie musimy odbywać kłótni, dyskusji, wahać się, czy odejść, czy pogwałcić swoje przekonania i potrzeby.

      Znajomi i rodzina dobrze znają nasze podejście, godzą się z nim, choć podejrzewam, że trochę nie dowierzają, że nam się nie zmieni. Ale nie jest to znaczący problem.

      Nie mam szczególnych ambicji zawodowych ani materialnych. Praca jest metodą uzyskania środków potrzebnych do realizacji innych zamierzeń i przyjemności. Ważne jest dla mnie, by mieć dużo wolnego czasu i jako takie zapewnione materialne bezpieczeństwo. Nie można na pewno powiedzieć, że zamiast dziecka wybrałam "karierę". Wybrałam za to wolność, swobodę, możliwość uczenia się i wypróbowywania nowych rzeczy, kolekcjonowania wspomnień. Mam czas, by poważnie podejść do uczenia się nowych sportów, wyjeżdżać, oddawać się kolejnym hobby, zgłębiać kolejne dziedziny wiedzy, prowadzić bogate życie towarzyskie, swobodę by realizować seksualne fantazje, wolność, by podejmować ryzykowne decyzje.
      Bez dziecka żyje mi się łatwo i przyjemnie.
      Mam 28 lat, pochodzę z miasta średniej wielkości (do 200 tys. mieszkańców), od paru lat żyję w mieście powyżej 500 tys. mieszkańców i tu już zamierzam zostać.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka