karolek28
23.06.04, 14:58
A było to ponad dwa miesiące temu.
Dwa dni ciężko pracowałem negocjując od rana do nocy, wspólnie z
kierownictwem naszego oddziału kontrakt na budowę praktycznie nowego zakładu.
Negocjacje były bardzo skomplikowane i szalenie męczące ale zakończyły się
sukcesem. W zarządzie tego odziału pracuje szalenie atrakcyjna i równie
inteligentna oraz wykształcona pani stanu wolnego (ona ma 35 lat a ja 40). W
tym przypadku była głównym negocjatorem ze strony naszego oddziału a ja ze
strony firmy-matki. Podpisaliśmy umowę wieczorem a następnie w składzie
całego zespołu negocjującego zjedliśmy kolację. Wróciłem do domu przed
północą i w trakcie gdy myłem się przyszedł SMS od tej pani o
treści: „Dobranoc i dziękuję, jestem w pełni usatysfakcjonowana”. SMS został
odczytany przez moją drugą, lepszą połowę. No i zaczęło się, lepiej nie mówić
co i trwa do dziś. Zostałem oskarżony o zdradę, jestem poddany ciągłej
inwigilacji, sprawdzany jest ciągle telefon komórkowy – jednym słowem pełna
histeria i jak na razie brak jakiejkolwiek możliwości porozumienia się.
Zabroniono mi wszelkich kontaktów z tą panią.
Faktem jest, że przez ostatnie kilka lat na ogół wracam późno do domu i
często wyjeżdżam, co oczywiście może rodzić podejrzenia, że jest ktoś na
boku. Ale nie ma.
Wydaje mi się, że za jakiś czas sytuacja się nieco unormuje ale trudno
liczyć, że wróci pełne zaufanie. Trudno to wytrzymać, żadne argumenty nie
trafiają.
Pozdrawiam