Gość: tata IP: *.resnet.colorado.edu 26.06.04, 08:06 To jakis wyjatkowo kretynski tekst. O co wlasciwie w nim chodzi? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
santiago78 Re: Kim jest tata? 26.06.04, 10:21 Mamy z żoną dwuletnią córeczkę, która urodziła się pod koniec moich studiów. Życie faceta zmienia się niesamowicie gdy pojawia się takie małe stworzonko. ...matura, magisterka, ślub...to jest wszystko nic w porównaniu z narodzinami dziecka... Wielu z nas używa wygodnej formułki, że nie jest gotowa na bycie ojcem...ja też nie byłem gotowy, pewnie nikt nie jest gotowy, bo jak to zmierzyć? dyplomem ukończenia jakiegoś kursu? przygotowaniem do życia w rodzinie między wuefem a matematyką? ...choc jakis "kurs" jest... trwa 9 miesiecy....wówczas "gotowość" przychodzi naturalnie ale pod jednym warunkiem. Musi być miłość, musi być prawdziwe uczucie do dziecka od samego poczęcia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: couleur3 Re: Kim jest tata? IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 26.06.04, 12:08 Fakt - ładnie napisane Santiago ... Ale widać , że temat prawie nikogo nie obchodzi obecnie - w czasach wyjątkowo wrogo nastawionych do mężczyzn. I co ten tekst właściwie miał do powiedzenia , oprócz paru oczywistości ? I co on szuka w "wysokich obcasach" ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Banshi szwedzki tata IP: *.delphi.afb.lu.se 26.06.04, 13:40 Wreszcie ktos napisal tekst o ojcach. Osobiscie zawsze mialam lepszy kontakt z ojcem i bylam bardzo zadowolona, jak zostawalismy sami w domu i on mi gotowal obiady. Miszkam w Szwecji i tu rola ojca jest bardziej widoczna niz w Polsce. I to nie tylko moja odserwacja. Szczegolnie porownujac to z malym, polskim miasteczkiem. Tu widac ojcow z dziecmi na zakupach, w parku, wszedzie. I nie jest to traktowane jako cos "niemeskiego". Duzo ojcow dzieli tez urlop. Mysle, ze to jest tak widoczne ze wzgledow kulturowych bardziej niz materialnych. Poza tym czekam z niecierpliwoscia, az upadnie wszechobecny mit matki-Polki. Ten mit to glowny problem w budowaniu dobrych relacji miedzy ojcem a dzieckiem. Duzo kobiet w Polsce tez patrzy z dziwnym politowaniem na facetow z wozkiem (przyklad z zycia mojego brata). Bo stereotyp "prawdziwego mezczyzny" znacznie odbiega od milego taty z dzieckiem. I to kobiety musza to zmienic!!!!Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
kociamama Re: szwedzki tata 28.06.04, 02:47 NIestety ten mit matki-POlski bedacy przeszkoda w budowaniu relacji z ojcem to prawda. Kobiety same niby narzekaja, ze ich partnerzy nie partycypuja w obowiazkach domowych i wychowaniu dzieci, a tak naprawde czesto wlasnie patrza, jak mowisz, z politowaniem na facetow, ktorzy robia cos w domu i realnie zajmuja sie wlasnym dzieckiem nie odgrywajac roli taty od swieta, ktory prezent kupi, a generlanie jest jakims widmem. Problem chyba twki w tym, ze babki chca sie w czyms czuc niezastapione. Uwazaja, ze same lepiej zdecyduja o wychowaniu dzieci, ze lepiej im obiad ugotuja, i tak je od siebie uzaleznia, ze jaby co, to beda mialy sojusznika przy ewentualnych problemach ze swoim partnerem, gdzie dzieci kierowane albo faktyczna wiezia, (bo ojca malo widzialay, jako ze harowal zamiast z nimi spedzac czas), albo biora je na litosc (ale ja sie poswiecam, a ojciec w ogole mnie nie docenia...) Ciesze sie bardzo, ze obraz ojca zaczyna sie zmieniac, gdyby jeszcze go w mediach bardziej eksponowali, typu w telenowelach, zeby przecietnemu POlakowi pokazac, ze swiat idzie na przod. POzdrawiam, Kociamama. Odpowiedz Link Zgłoś
kociamama Re: Kim jest tata? 28.06.04, 02:41 NIe kazdy JEST gotowy, zeby byc rodzicem, i chyba zadne wymowki i tlumaczenia nie sa potrzebne? Piszesz, ze bark gotowosci na bycie ojcem to wygodna formulka, ale to prawda! PO co kogokolwiek unieszczesliwiac odpowiedzialnoscia za inna ludzka isote, jak delikwent nie jest jeszcze odpowiedzialny za siebie? Ludzie w trakcie stusiow dziennych rzadko sa w satnie zarobic na samodzielne utrzymanie + utrzymanie dziecka, a zycie na koszt innych (rodzicow) i obarczanie ich jeszcze dodatkowa "geba" do wyzywienia to nieodpowiedzialnosc. (Oczywiscie nie oceniam Was, bo nie wiem jak to wygladalo w Waszym rzypadku). Potem mozna sobie tylko pluc w brode, ze to dziadkowie wychowuja takie malenstwa, nie rodzice, i oni decyduja o wielu aspektachich zycia, a rodzicom trudno jest przeforsowac wlasny poglad ze wzgledu na zaleznosci finansowe... Pozdrawiam, niegotowa na bycie ludzka mama KOciamama. Odpowiedz Link Zgłoś
santiago78 Re: Kim jest tata? 30.06.04, 12:13 kociamama napisała: > NIe kazdy JEST gotowy, zeby byc rodzicem, i chyba zadne wymowki i tlumaczenia > nie sa potrzebne? > > Piszesz, ze bark gotowosci na bycie ojcem to wygodna formulka, ale to prawda! > PO co kogokolwiek unieszczesliwiac odpowiedzialnoscia za inna ludzka isote, jak > > delikwent nie jest jeszcze odpowiedzialny za siebie? a kto kogo chce uszczęśliwiać odpoiwedzialnością za dziecko na siłę? jeżeli ktoś kogoś zmusił to było to coś jak "nieroztropność" delikwenta, mógł uważać...teraz już za późno, dziecko w drodze...jak są udaną parą to nie powinno być problemu, gorzej jeśli był to przypadkowy seks tylko co ty w tej sytuacji proponujesz? ja jestem za odpoiwedzialnością, za konsekwencją, jesli facet nie ma tych cech to musi przejść kurs przyspieszony...bo jaka jest inna alternatywa?> albo zabić dziecko poczetę albo potem je wyrzucić na smietnik albo oddać do domu dziecka.... brutalne ale do tego właśnie prowadzi ucieczka od odpowiedzialności > Ludzie w trakcie stusiow dziennych rzadko sa w satnie zarobic na samodzielne > utrzymanie + utrzymanie dziecka, a zycie na koszt innych (rodzicow) i > obarczanie ich jeszcze dodatkowa "geba" do wyzywienia to nieodpowiedzialnosc. > (Oczywiscie nie oceniam Was, bo nie wiem jak to wygladalo w Waszym rzypadku). > Potem mozna sobie tylko pluc w brode, ze to dziadkowie wychowuja takie > malenstwa, nie rodzice, i oni decyduja o wielu aspektachich zycia, a rodzicom > trudno jest przeforsowac wlasny poglad ze wzgledu na zaleznosci finansowe... oczywiście relacje dziadkowie-młodzi rodzicie-wnuki mogą być zależne od kwestii finansów, jest to indywidualna sprawa ale ja bym podkreślił, że to nie finanse sa fundamentem relacji, a obwaiam sie, ze do tego sprowadzasz swój tok myślenia to jest kwestia wychowania, wykształcenia relacji z rodzicami i to znopwu oczywisćie jest indywidualna sprawa ,ale przy zdrowych relacjach, przy po prostu zwykłej miłosci, przyjaźni takie kwestie jak pieniądze schodzą na dalszy plan > Pozdrawiam, > niegotowa na bycie ludzka mama KOciamama. nie takie kocice znam, które szalaały, chodziły spać nad ranem a teraz nagle stały sie troskliwymi mamusiami z syneczkami przy piersi ;-) wiec głowa do góry pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kociamama Re: Kim jest tata? 30.06.04, 12:43 Zeby miec dzieci i wychowac je dobrze nie koniecznie trzeba byc szczesliwa para, choc tak jest najlepiej dla wszystkich, a najbardziej dla dziecka, jesli ma mame i tate w jednym miejscu i buduje silne relacje z obijgiem. Jednak nie jest to jedyny sposob na zycie. Samotny rodzic tez moze swietnie sobie poradzic z wychowaniem potomka. Najwazniejsze jest bu rodzice dziecka byli szczesliwi i dziecka chcieli, bez wzgledu na to czy miezkaja razem i sa para, czy osobno i sa singlami lub maja swoich partnerow. Ale musza byc szczesliwi, spelnieni i musza kochac dziecko, i angazowac sie w jego wychowanie. NIe kazda jednak szczesliwa para chce miec dzieci. Nie zawsze to facet jest niedojrzaly. Co do kwestii finansowych, piszac, ze schodza na dalszy plan to wykazyjesz naiwnosc. Dziecko kosztuje. Jedzenie/pieluchy, ciuchy, potem zajecia pozalekcyjne, wyksztalcenie itd. Stawianie rodzicow przed faktem dokonanym pt. TEraz bedziecie dziadkami, a ze ja jestem na studiach to placcie, jest nieodpowiedzialnoscia. Oczywiscie, ze dziadkowie/rodzice sie poczuwaja do pomocy. Ale wartosc, ktora ja cenie najwyzej to niezaleznosc. Chce brac odpowiedzialnosc za swoje zycie, bo jestem osoba dorosla. Inaczej to zabawa w dom, zabawa w rodzicow i zycie wiecznie na czyjs koszt i co sie z tym wiaze na jego warunkach. Pozdrawiam, Kociamama. (Do domu juz nie wracam tak czesto nad ranem jak w liceum i na pierwszych latach studiow, mam tez kochajacego partnera, tym nie mniej udupienie z synkiem przy piersi mnie nie kusi, i wole karmic kotka) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: emi Re: Kim jest tata? IP: *.chello.pl 26.06.04, 20:55 Autorka nie jest w stanie zrozumieć piramidalnej, oczywistej i krzyczącej różnicy między "Sprawą Kramerów" i żałosnym "Tatą". W "Kramerach" kobieta ma prawo odejść od dziecka, ze wszystkimi tego bolesnymi konsekwencjami, ale m a to p r a w o, jakkolwiek ktokolwiek będzie później oceniał jej decyzję i jak sama ona ją później przeżyje. Ucieka, bo chce zaistnieć i o tym film mówi wyraźnie. O "Tacie" szkoda pisać, ale dobrze pokazuje on koszmarną przepaść kulturową. W "Tacie" matka jest histeryczną idiotką, a tatuś skretyniałym macho wyposażonym w instynkt rodzicielski. Gratuluję pani dziennikarce (to naprawdę pani profesja?) - trzeba zaiste być wyposażoną w umysł niezwykle odporny na myślenie, by dokonać tak udatnego porównania. Pomyślności w dalszym uprawianiu pisania. Odpowiedz Link Zgłoś
poprioniony Re: Kim jest tata? 27.06.04, 00:39 Gość portalu: emi napisał(a): > to p r a w o, jakkolwiek ktokolwiek będzie później oceniał jej decyzję i jak > sama ona ją później przeżyje. Ucieka, bo chce zaistnieć i o tym film mówi > wyraźnie. W artykule jest: "zawsze - niewypełniającą należycie swoich matczynych obowiązków). Taki model przedstawia słynna "Sprawa Kramerów" z Dustinem Hoffmanem albo "Tato" z Bogusławem Lindą." Tu nie ma nic z porownania, oceniania tych filmow, autorka, mowiac o walce do prawa o dziecko, tylko nawiazala dotych tytulow. Nic wiecej. A sam artykul jaki jest... kazdy widzi. Juz w pierwszym zdaniu: "Nikt do niego nie ma pretensji, że za późno decyduje się na dziecko, nikt mu nie zarzuca, że nie chce dzieci płodzić, nikt nie oczekuje, żeby pracował na dwóch etatach." Sa trzy stwierdzenia i trzy klamstwa, w tym miejscu juz mozna przerwac lekture. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: michal kichal Re: Kim jest tata? IP: *.stolica.pl / *.stolica.pl 08.11.04, 14:05 Poprioniony popieram twoją konluzję w 100% procentach. Kobiety skoro zmieniają swój obraz w społeczeństwie powinny też przeanalizować swoj obraz faceta. Często oczekują z jednej strony aby faceci byli tatusiami a za chwilę aby byli twardymi macho z wypchanym portfelem. Można dostać rozdwojenia jaźni. Myślę że mężczyźni biernie przyzwalają na emancypację kobiet a zapominają o sobie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Johan Bengtson Re: Kim jest tata? IP: 195.245.217.* 27.06.04, 13:54 > W "Kramerach" kobieta ma > prawo odejść od dziecka, ze wszystkimi tego bolesnymi konsekwencjami, ale m a > to p r a w o, jakkolwiek ktokolwiek będzie później oceniał jej decyzję i jak > sama ona ją później przeżyje. Ucieka, bo chce zaistnieć Prawo do bycia nieodpowiedzialnym to ma każdy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Johan Bengtson Re: Kim jest tata? IP: 195.245.217.* 27.06.04, 13:59 Aha, konkluzja artykułu, że to, co może ojciec zrobić dla dzieci, to być dobrym mężem dla ich mamy, jest nieprzemyślana. Choć ładnie brzmi - nawołuje do podtrzymania podziału ról "matka wychowuje, ojciec pełni rolę pomagiera jeno". Efekt: tłum zakochanych w sobie maminsynków i rozpieszczonych księżniczek potrafiących od mężczyzn tylko wymagać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mama Kajetana Re: Kim jest tata? IP: *.telkab.pl / *.telkab.pl 27.06.04, 11:35 beznadziejny artykuł. A tata Kajetana to nawet nie wie kiedy sie jego syn urodził.Ale tak to jest jak znajoma pana M. pisze artykuł. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: M http://www.zycie.com.pl/akcjapdo.php IP: *.proxy.aol.com 27.06.04, 13:25 To zenujace ze najwieksza gazeta codzienna w Polsce przy okazji dnia ojca po prostu przemilcza dramat tych dzieci, ktorym prawa do ojca sie odmawia. Zenada... Materialy dla zainteresowanych : www.zycie.com.pl/akcjapdo.php Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bls Re: http://www.zycie.com.pl/akcjapdo.php IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 28.06.04, 00:39 jeśli tak bardzo nie podoba wam się artykuł - podajcie argumenty, dlaczego. Odpowiedz Link Zgłoś
cki4 Re: Kim jest tata? 28.06.04, 10:45 Jak to artykuł "akcyjny", na okoliczność! Ale jeśli chcesz coś z tego skorzystać, dowiedz się chociażby, jak funkcjonuje i do czego już doszła ta 9+ dzietna rodzina. Może to pokaże pozytywny a nie roszczeniowo-zasiłkowy model rodziny wielodzietnej!?! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Prawie same bzdury IP: *.pl 28.06.04, 12:35 Czytam regularnie Wysokie Obcasy, jednak z każdym numerem co raz mniej mam na to ochoty. POcząwszy od mody pret-a-porter. Ten artykuł świadczy o całkowitej ignorancji autorki. Jak może wypowiadać się na temat ojcostwa ojciec 2- miesięcznego dziecka, który nawet nie miał czasu obejrzeć wspólnie z żoną filmu z porodu (sic!). Czego przykładem jest ojciec 10-ciorga dzieci (chyba całkowitego prymitywizmu, a nie Tradycji)? Poza kilkoma wypowiedziami psychologów (nie do końca jasnymi) nie znalazałem odpowiedzi na pytanie, kim miałby być wspólczesny ojciec. Mało filmów z ojcami oglądała Autorka tekstu. Spieramy się o model rodziny z przyjaciółmi, zarzucając sobie często, że jesteśmy jako mężczyźni zbyt zapracowani i promujemy w ten sposób model "Radia Maryja". Ale myślę, że staramy się być w tym, na ile to możliwe, nowocześni, kiedy już jesteśmy w domu. To są prawdziwe problemy, a nie jakieś wydumane warszawskie znajomości Autorki (ciekawe, że ojciec 2-miesięcznego dziecka znalazł jednak czas na rozmowę z Panią redaktor). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Semafor Re: Prawie same bzdury IP: *.it-net.pl 30.06.04, 20:11 M pisze: "Czego przykładem jest ojciec 10-ciorga dzieci (chyba całkowitego prymitywizmu, a nie Tradycji)? Czy to ma być dowcip? Znam rodziny, w ktorych dziesiątka wychowywana przez ojca i matkę osiągnęła sukcesy życiowe nie lada, jak na tak liczną rodzinę, a dzięki czemu, ano dzięki temu, że ich rodzice wychowywali ich przez pracę, szacunek i wzajemną miłość, wysyłali dzieci do szkół( ośmioro ma wyższe wykształcenie). Społeczeństwo nie tylko nie miało z nimi kłopotu i nie ma, lecz może być z nich dumne. Rola ojca w tym procesie była napewno mniejsza niż matki, ale wzajemnie doskonale się uzupełniali i wywiązali dobrze ze swoich obowiązkow, które na nich ciążyły. Matka grała jednak pierwsze skrzypce i tak jest w większości rodzin. Każde dziecko wiedziało jednak , że ma ojca. Nikt nie myślał o rozwodzie, bo zdawal sobie sprawę z tego , że malżeństwo to obowiązkii kompromisy. Rozwod świadczy o braku poczucia odpowiedzialności za swoje czyny i oblanie egzaminu z dojrzałości do małżeństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Re: Prawie same bzdury IP: *.aster.pl 03.07.04, 15:09 Zrób krok dalej i dowiedz się, na jakim poziomie emocjonalnym i intelektualnym żyje ta rodzina. Podpowiadam kilka pytań: Czy edukacje zakończyli w trakcie podstawówki, czy uczą się nadal na odpowiednich poziomach? Czy dzieci żebrzą czy trenuja sporty, grają na instrumentach i aktywnie kultywuja jakieś hobby? Czy się wspierają czy walczą o swoje jak młode wilczki? Jak spędzaja czas wolny, wakacje? I jaka jest w tym wszystkim rola rodziców? Czy żałują czegoś, co ich z powodu obowiązków rodzinnych ominęło? A może nie traktują tego nawet jako obowiązku, tylko jako coś, co obok nieuniknionego zmęczenia i kłopotów przynosi olbrzymią satysfakcję? Pytać można dalej, ale może to wystarczy na początek. Porównaj to z cierpiącym na chroniczny brak czasu klubowiczem (we wczesnym lub zaawansowanym średnim wieku - od 25 lat wzwyż). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bls Brak zrozumienia IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 28.06.04, 15:42 Dominuje tu brak zrozumienia treści i intencji artykułu, stąd zapewne pytania o co w nim chodzi. Myślę, że Autorce chodzi jedynie o przedstawienie skrajnych przypadków ojcostwa i o zaprezentowanie stereotypów, jakie panują w społeczeństwie na ten temat. Ze stereotypami trzeba walczyć, a temat ów jest tak złożony, iż artykuł powyższy ledwo go dotyka. Nie sądzę zresztą, że miałby ambicje go wyczerpać - tu potrzeba tomów literatury fachowej. Reszta jest pozostawiona krytycznemu czytelnikowi pod rozwagę. Odpowiedz Link Zgłoś
magic00 Re: Brak zrozumienia 30.06.04, 12:41 Dominuje tu brak zrozumienia treści i intencji artykułu, stąd zapewne pytania o > > co w nim chodzi. > Myślę, że Autorce chodzi jedynie o przedstawienie skrajnych przypadków > ojcostwa i o zaprezentowanie stereotypów, jakie panują w społeczeństwie na ten temat. No właśnie, wzorzec ojca jest obecnie w fazie transformacji i nie wiadomo, co w końcu sie "wytransformuje". O tym jest ten artykuł. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: znajomy [...] IP: 192.121.232.* 29.06.04, 11:02 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: diabaté znowu papka ku prokreacji IP: *.fbx.proxad.net 29.06.04, 12:10 kiedy w koncu ludzie zdadza sobie sprawe, ze trzeba regulowac liczbe narodzin, ze jest to najwieksze zagrozenie dla ziemi i nas, przestancie plodzic teksty w tym stylu; ze jest to pozytyw ze ktos splodzil nieswiadomie dziecko a potem dwudziestoletni bohater nawet nie mial "zlych" mysli, szkoda ze nie mial ich wczesniej, tu jest problem ze swiadomosc przed splodzeniem jest zerowa i przygotowanie do wychowania w wyniku tez, ale krytyczne myslenie à rebours rzadko bywa domena wys obc Odpowiedz Link Zgłoś
ciupazka Re: kim jest i ma być ojciec... 29.06.04, 14:31 Źle to odbierasz, zbaczasz z tematu w kierunku nadającym się na temat innego wątku. Dzień Ojca, kto i kim jest ojciec, czy nim faktycznie jest? Czy tylko prokreatorem? Temat b. ważny. Jest okazja aby przy tym dniu porozmawiać i podyskutować o roli ojca w rodzinie i czy on ją spełnia. Dzieci bardzo chcą mieć tatę i to wzorowego. A ileż z nich jest go pozbawiona. A czy to dobrze? Powody są przeróżne. A kiedy nawet mieszka z nimi , nie zawsze oznacza , że jest ich ojcem. Pamiętam, kiedyś dziecko ( córka) dostało temat do domu: "Ideał mojego życia" i wypracowanie zaczynało się : "Ideałem mojego życia jest mój tata...." i peany na cześć ojca wypisywało, to zrobiłam sie w pewnym momencie zazdrosna o treść wypracowania i dało mi to do myślenia, tak, tak! Przyznaję się bez bicia. A ojciec kiedy to czytał, ze wzruszenia się ocierał ukradkiem łzy (sic!). Fakt, był b. dobrym, wzorowym ojcem, wolny czas poświęcał wychowywaniu dzieci, organizowaniu im spędzania godziwego wypoczynku, pomagał w rozwiązywaniu problemów pojawiających się wraz z rozwojem dziecka, a potem już młodzieży, nie hamował ich rozwoju. A kiedy odszedł , dzieci długo go opłakiwały... Zastanawiam się, dlaczego było tak dobrze? Po pierwsze miał dobre wzorce z domu rodzinnego, po drugie był dojrzały do małżeństwa. Zakładał rodzinę w wieku 29 lat, a po trzecie nie miał głupiej drugiej połowy , tu się pośmieję sama z siebie, hehe. Pozwoliłam mu się realizować, młody żonkoś magister został profesorem zwyczajnym (zaznaczam, że był bezpartyjny, co nie ułatwiało kariery w tym czasie). Praca, praca nad sobą , praca nad dziećmi plus rodzinne i domowe obowiążki dzieliliśmy łeb w łeb, nie oglądając się na nikogo. Efekty są . Wzorce musi dawać rodzina. Chora rodzina produkuje chore potomstwo, chore matki i chorych ojców w przyszłości, no może nie zawsze. Trzeba być odpowiedzialnym za swoje postępowanie. A czy wszyscy nimi są? Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: znajomy [...] IP: 192.121.232.* 30.06.04, 09:26 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: znajomy Re: Kim jest tata? Mrozek narkoman i dran IP: 192.121.232.* 30.06.04, 09:32 moze pani joanna jako tego glupka znajoma zawrze z nim zwiazek malzenski i bedzie go wychwalac na lamach prasy. oj pani joanno ! mrozek ty kretynie skonczony. to opinia twoich znajomych. moze ci nie powiedza ale kiedys to odczujesz bardzo wyraznie, ty kretynie. Odpowiedz Link Zgłoś
santiago78 Skad tyle agresji? 30.06.04, 12:21 niektóre wypowiedzi forumowiczów sprowadzaja sie do wyzwisk albo pod kierunkiem autorki tekstu albo pod adresem jego bohaterów dlaczego? czy dlatego, że wyjatkowo w GW nie wyśmiano np. rodziny wielodzietniej jako patologicznej? gdzie profilaktycznie powinno się sterylizować drodziców a takze ich dzieci, żeby sie nie mnożyły jak króliki? jak widać niektórzy zostali porażeni, ze można być wykształconym mieć 9 dzieci i być szczęśliwym...nie pojęte jak widzę dla niektórych rozumków Odpowiedz Link Zgłoś
weekendowy_ojciec ojcowie do boju - nie tylko sądowego 30.06.04, 13:17 Ojcowie są dyskryminowani. Nie wszyscy się nadają do samodzielnego wychowania dzieci, ale kobiety mają fory. Nie tylko wszyscy na około bezmyślnie zgadzają się, że dla małego dziecka zła matka jest lepsza niż dobry ojciec to sądy zdominowane są przez kobiety i tylko przy bardzo jaskrawych przypadkach jest sens podejmować walkę. Moja ex żona nie chciała dziecka, chciała usunąć ciążę przez 6 lat (póki się nie rozwiodłem) robiła mi nieustanne awantury jak jej dziecko zniszczyło życie i możliwość kariery (ja zarabiałem, prawie zero nadgodzin, opiekunka, cały wolny czas poświęcałem na dzieko, gotowałem, sprzątałem, prałem, opiekowałem się). Ona miała opiekunkę i pisanie doktoratu, wyjazdy na stypendia. Wszystko zostało podporządkowane jej karierze, a pretensje nie ustawały. Ale ona dziecka nie odda do mnie, ona jest lepszą matką, to ona jest tutaj na świeczniku. A ja nie mam szans na zamieszkanie córki ze mną póki ona nie jest chora psychicznie, nie jest alkoholiczką... Ona może do dziecka mówić „tylko debil nie potrafi zrozumieć”, do mnie „spierdalaj” przy byle okazji i przy dziecku, a ja mogę się cmoknąć i ona o tym wie i robi co chce. Mam pełne prawa rodzicielskie, ale to ona decyduje czy mogę zmienić termin zabrania dziecka do siebie, odwiedzin. Może się zdecyduję na walkę jakaś, ale ciągle mnie powstrzymuje jak to się odbije na dziecku. Ale chyba zacznę nosić dyktafon. Próbowałem szukać w towarzystwach obrony ojców. Co do kwestii prawnych to nie jest źle, ale Ci ludzie (z całym dla nich szacunkiem) zajmują się przede wszystkim procesami. Próba gadania z nimi o problemach ojców i ich dzieci nie bardzo znajduje zrozumienie. Oni nie podejmują takich tematów, jakby nie mieli z tym problemu, że inaczej, łatwiej się buduje więź z dzieckiem mieszkając z nim, szykując i wspólnie jedząc śniadanie, wyprowadzając do przedszkola/szkoły, dzieląc nie tylko zabawę ale i troski. I to nie tylko te wielkie troski typu dziecko w szpitalu, ale te małe, o wiele ważniejsze jednak bo jest ich więcej, te troski w stylu co się stało w szkole, kto sprawił przykrość, a kto radość. O ile mniej rzeczy wiem o córce odkąd z nią nie mieszkam... Jedyne czego żałuję to, że rozmnożyłem się z taką kobietą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: KR$ Ales ty glupi... IP: *.riz.pl / 195.94.202.* 01.07.04, 15:59 Po pierwsze - po kiego grzyba sie w ogole zeniles? Przeciez malzenstwo to uklad ktory daje przywileje kobiecie a zabiera je mezczyznie (www.nomarriage.com). Po drugie jak juz sie ozeniles to mogles sie ozenic z mila i dobra kobieta a nie z rozpuszczonym dziadowskim biczem nastawionym roszczeniowo - to jaka jest dziewczyna to mozna stwierdzic bardzo szybko. Pamietaj ze to kobiety chca 'legalizowac' zwiazek - im bardziej na tym zalezy wiec jak juz chcesz 'legalizowac' to legalizuj na swoich warunkach. Po trzecie - powalilo Cie? wszystko w domu robiles i jeszcze przynosiles kase na zycie? Sam sie prosiles o to by Cie traktowala jak frajera i to ze teraz mowi do Ciebie 'spierdalaj' jest zasluzona kara. Po czwarte - widziales ze to malzenstwo sie nie sprawdza - to trzeba bylo powiedziec good-bye i sie rozwiesc a nie robic dzieciaka. Ludzie (a raczej powinienem powiedziec - faceci) - gdzie wy macie glowy i jaja? To wlasnie wasze akcje takie jak autora komentowanego przeze mnie postu sprawiaja ze babsztyle rozpuszczaja sie wam jak dziadowskie bicze. Nadskakiwanie kobiecie jeszcze zadnego faceta nie doprowadzilo do niczego dobrego. Ale nie zaslugujecie na porady wiec juz je koncze. Odpowiedz Link Zgłoś
danutabis Re: ojcowie do boju - nie tylko sądowego 28.08.04, 19:34 weekendowy_ojciec napisał: ... Mam pełne prawa rodzicielskie, ale to > ona decyduje czy mogę zmienić termin zabrania dziecka do siebie, odwiedzin. > Może się zdecyduję na walkę jakaś, ale ciągle mnie powstrzymuje jak to się > odbije na dziecku. Ale chyba zacznę nosić dyktafon. > > Próbowałem szukać w towarzystwach obrony ojców. Co do kwestii prawnych to nie > jest źle, ale Ci ludzie (z całym dla nich szacunkiem) zajmują się przede > wszystkim procesami. Próba gadania z nimi o problemach ojców i ich dzieci nie > bardzo znajduje zrozumienie. Oni nie podejmują takich tematów, jakby nie mieli > z tym problemu, że inaczej, łatwiej się buduje więź z dzieckiem mieszkając z > nim, szykując i wspólnie jedząc śniadanie, wyprowadzając do przedszkola/szkoły, > > dzieląc nie tylko zabawę ale i troski. I to nie tylko te wielkie troski typu > dziecko w szpitalu, ale te małe, o wiele ważniejsze jednak bo jest ich więcej, > te troski w stylu co się stało w szkole, kto sprawił przykrość, a kto radość. O > > ile mniej rzeczy wiem o córce odkąd z nią nie mieszkam... > > Jedyne czego żałuję to, że rozmnożyłem się z taką kobietą. > współczuję ci serdecznie rozumiem twój ból jestem też ex żoną, ale mój ex na sprawie rozwodowej WYRAŹNIE sam powiedział, że dzieci powinny zostać przy matce, czyli przy mnie spotykał się z nimi kiedy chciał i ile chciał. a co do porady fachowców to ja , niczym nieprzymuszona, odbyłam przed byciem ex rozmowę z psychologiem (dzieci też)aby stwierdzić, możliwie bezpoleśnie, jakie skutki dla dzieci będzie nasze bycie ex mężem i ex żoną i jakoś to poszło...w miarę bezboleśnie dla nich a dla mnie? póki syn był ...młody, dla mnie nie mogli istnieć poważni kandydaci do "zajęcia" miejsca po tacie nie, nie żałuję i nigdy nie traktowałam tego jako poświęcenia wszak teraz mogę :))) a dzieci? miały ile można było i ojca i matkę wiem, ze mój przypadek nie jest typowy szkoda znam i takie, że...potem jest już tylko gorzej a nie spokojniej jak u mnie szkoda tych ojców i dzieciaków o niemądrych matkach, które wojnę z ex zamieniają w piekło dla dzieci Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ania Re: Kim jest tata? IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 28.08.04, 19:20 Kilku potencjalnych tat widzę z okna. Drżyjcie narody. Odpowiedz Link Zgłoś