dodotka30
08.08.12, 15:18
Musze sie wygadac moze dzieki temu poczuje sie lzej.
Tesciowa temat jak rzeka i stary jak świat.... z mezem jestesmy malzenstwem 2 lata a para 4 lata. Kazdy z nas byl wolny gdy sie poznalismy i zakochalismy. Od poczatku wyczuwalam jakas niechec do mojej osoby ze strony matki mojego m, ale zlewalam to. Kupilismy sobie wspolne mieszkanie jako para z naszych oszczednosci plus kredyt. Tesciowa potrafila o 23 skladac nam niezapowiedziana wizyte zlewalam to. gdy stracilam prace wydzwaniala co chwila czy cos znalalzlam i kiedy ide do pracy olewalama to. wypytywania synka co mu ugotowalam czy zupke z wkladka czy bez olewalam, wieczne dasy i fochy patrzylam z przymruzeniem oka, dzien slubu jako jedyna ominela mnie gdy chcialam sie z nia przywitac, ja ide do niej a ona w nogi tez to mialam gdzies. bylam w ciazy ani razu nie zapytala sie jak sie czuje, ani razu nie zaprosozno nas na zwykla herbate chociaz w tym samym miescie mieszkamy, jednego razy tylko wpadla do nas tesciowa z ksiazka na temat porodu z lat 70 zebym sobie przeczytala i zobaczyla co mnie czeka i ze dzieci nie zawsze zdrowe sie rodza-slowa tesciowej. gdy w 8 m-c ciazy przestalam juz chodzic do pracy slyszalam tylko co ja bede leazala przez tyle czasu w domu. no i nadszedl ten dzien kiedy ponizenie mojej osoby sie zkaonczylo...urodzilam pieknego zdrowego wnuczka. pomimo ze prosilam aby ani moja mama ani tesciowa nie pojawialy sie w dniu porodu w szpitalu tesciowa tuz po narodzinach stala w drzwiach. juz ocenila do kogo dziecko podobne zbadala czy ma przykurcz z lewej czy z prawej strony mowila ze dziecku oczka leca i ma zeza malego-co oczywiscie prawda nie bylo.......ale do mnie nic zadnego przytyku zero. zaczal sie okres sielanki tesciowa moglaby dzien i noc siedziec u nas w domu i drygowac mi co mam robic z dzieckiem znosilam to dzielnie mama codziennie u nas wspierala mnie nie przexze i uwazalam ze leopszychczasow z nia nie doswiadcze i ze bardzo nas to polaczylo. przymykalam oko kiedy moje odciagniete mleko gdy maly nie zjadl wylewala do psa miski zeby nic sie nie zmarnowalo....dostalam duzo rzeczy po jej dzieciach mialy one swoje kilkanascie lat ale cieszylam sie ze mnie wspiera co z tego ze niektore kocyki sie nie nadawaly jeden np aby go nie wyrzucac dalam psu co moja tesciowa zrobila gdy ja wyszlam z mieszkania wyjela kocyk z psiego poslania i owinela nim dziecko, to nic ze koc w siersci i posliniony, gdy tesciowa nie mogla przyjezdzac bo akurat zachorowala to przyjezdzal jej maz z instrukcja od mamusi jak mam karmic pierscia - tak facet mial mnie uczyc jak mam karmic piersia bo mamusia tak chciala. mama byla u nas kazdego dnia na nic prosby mamo odpocznij to moze pojutrze wpadniesz do nas mama nie reagowala, urzadzila sobie u nas drugi dom nie mialam ani jednego dnia wolnego od mamy. az nastal dzien kiedy to sam maz pojechal do niej w odwiedziny ni z gruszki ni z pietruszki zaczela do meza nagadywac jakie to ma ze mna zle relacje ze sie z emna nie dogaduje ze ja jej bronie dostepu do wnuka.........zbaranialam to ta kobieta od rana do wieczora siedzi u mnie opowiedziala mi swoje zycie ze w szytskimi szczegolami ja dzielnie sluchalam mamy a teraz ze ma ze mna zle relacje?ze ja jej bronie dostepu do wnuka? a ja sie cieszylam jak glupia ze wreszcie mamy dobre relacje a tu mama uwaza inaczej?od tej chwili bylo coraz gorzej . kazda jakas mala sugestia w kierunku mamy odbierana jest jako atak, nic nie moge mowic tylko najlepiej jakbym przytakiwala na wszystko co mowi mama, kazde moje spojrzenie na mame urasta do rangi jakbym chciala ja zabic jednym slowem kazde zachowanie z mojej strony jest przez nia negatywnie odbierane. przyznala sie mi ze nigdy mnie nie zaakceptowala to byl wybor jej syna i zwyczajnie w swiecie mnie nie lubi .a najgorsze w tym wszystkim jest to ze maz stoi po stronie mamy. mama dzwoni do synka ze w piatek o 9 wpada odwiedzic wnuczka ja do meza ze po pierwsze niech przekaze zeby mama do mnie dzownila bo to ja siedze w domu z dzieckiem a po drugie o 9 nie moglismy sie spotkac wiec poprosilam aby przyszla na 11 tego samego dnia-maz dzwonil przekazac mamie te informacje...zbliza sie piatek godzina 11 mamy nie ma, dzownie do niej nie odbiera telefonow. wiecie dlaczego mama nie przyszla??? bo jej nie pozwolilam i moj maz na mnie dlaczego mamie nie pozwolilam przyjsc w piatek na 9 tak jak chciala i cala rodzina wie ze ja nie pozwolilam sie jej zobaczyc z wnuczkiem..........przykladow jej zachowania moge mnozyc nie wiem co robic maz stoi po jej stronie bo kobieta manipuluje nim, ja jestem z tym wszytskim sama chce zgody i normalnego traktownaia mojej osoby nic nikomu nie zrobilam zlego od nikogo niczego nie chcialam sama na wszytsko pracowalam, rozmowy z nia koncza sie klotnia bo zarzuca mi np a to bylam spieta w jej towarzystwie, na pytanie jesli mama chce ogladac wnuka czemu nie zaparosi nas do siebie tyko u nas sie widujemy co na to mama? ze jak kiedys nas zaprosila do siebieto ja smialam jej zwrocic uwage aby nie sciskala dziecka za nozke.moze cos takiego powiedzialam ale czy to powod aby nas do siebie juz nie zapraszac?
wybaczcie za bledy..........
jestem w kropce ja chce aby bylo dobrze a cala relacja moja z matka meza przeklada sie na nasz zwiazek...matka manipuluje moim mezem nie potrafi sie on odciac od mamy nie potrafi jej powiedziec ze zle robi i krzywdzi swoim zachowaniem innych, maz stoi obok i tylko jej przytakuje ze ma racje i ze to moja wina bo mama chciala tak a ty inaczej..........