anetegha
16.09.12, 21:23
Jeszcze niedawno byłam szczęśliwa. Pomiędzy mną a moim partnerem dobrze się układało. Byłam gotowa przeprowadzić się z nim do innego miasta. Nagle z dnia na dzień wszystko zmieniło się o 180 stopni. Mój partner się oschły, nieobecny. Próbowałam z nim o tym rozmawiać, ale nic z niego nie wyciągnęłam. Uznałam, że za parę dni mu przejdzie. Ale nie przechodziło. Sytuacja mnie niepokoiła, ale nie podejrzewałam zdrady. Aż do dzisiaj. Zawsze sprawdzam kieszenie przed włożeniem rzeczy do pralki. Dzisiaj też tak zrobiłam i znalazłam rachunek z herbaciarni. Znam to miejsce, chętnie umawiam się tam na spotkania z przyjaciółkami. Mój partner nie jest smakoszem herbaty, ani nie ma znajomych w tamtych okolicach. Nie wiem, po co miałby jechać na drugi koniec miasta. Raczej nie po to, żeby napić się herbaty z marcepanem, zjeść ciastka z anyżkiem i popatrzeć na kwiaty, i świece. Zapytałam go o tę herbaciarnię. Jego odpowiedź nie była zbyt wiarygodna.
Kocham go, ale jeśli kogoś poznał, to wolałabym przerwać naszą znajomość niż być oszukiwaną. Gdyby mi uczciwie powiedział, jak się sprawy mają, to na pewno by zabolało, ale po pewnym czasie by przeszło i miałabym okazję ułożyć sobie życie od nowa. Moja przyjaciółka twierdzi, że przesadzam, że on mnie nie zdradza. Ale moja intuicja podpowiada mi co innego...