Dodaj do ulubionych

wierność

31.10.12, 09:23
Czym jest wierność? Wiele osób tu na forum uważa, że partnera trzeba w jakiś sposób ograniczać, aby dochowywał wierności. Że gdy podoba się ktoś inny, to już wstęp do zdrady, że trzeba wtedy "zachować czujność".
Moim zdaniem wierność to świadoma rezygnacja z kontaktów seksualnych z innymi osobami, angażowania się w związki emocjonalne, które mogłyby zagrozić związkowi z wybranym partnerem. Zdradzić męża można i z przyjaciółką, bez seksu, przedkładając ją nad osobę męża, nie dochowując lojalności, opowiadając o intymnych sprawach związku i robi to cała masa kobiet i cała masa mężczyzn czuje się zdradzona.
Czy jeśli podobają mi się inni mężczyźni i kobiety, czuję do nich pociąg seksualny, wiem, że mogłabym się w nich zakochać - to nie jestem wierna? A jeśli się zakocham, zafascynuję? Czy analogicznie mężczyzna, któremu podoba się wiele kobiet, lub pociąga go seksualnie kobieta inna niż żona jest niewiernym partnerem?
Obserwuj wątek
    • coff.eina Re: wierność 31.10.12, 09:38
      gdybyśmy myśleli o tym,że nawet kiedy pomyślimy o kimś w sposób niestosowny już dopuściliśmy się zdrady..przecież to niezdrowo tak myśleć! oczywiście są pewne granice,ale zaufanie to chyba podstawa? ja nie mam nic przeciwko temu by mój ktoś wyszedł sobie na spotkanie z kolegami-często go do tego namawiam,czasem nawet gadamy o innych kobietach o tym co się mu w nich podoba itp. dla mnie to cenne info na przyszłość :P

      poza tym wszem i wobec (haha) deklaruję wierność...swoim poglądom :)
    • light_in_august Re: wierność 31.10.12, 09:44
      Każdy związek powinien mieć własną definicję i ważne, żeby obie strony się z nią zgadzały. Dla jednych to absolutna wyłączność seksualno-romantyczna, dla innych niewyłączność w pewnych granicach itd. Ja nie mam bardzo restrykcyjnego podejścia - nie uważam, żeby związek miał być więzieniem, które ogranicza na każdy polu i że od momentu wejścia w związek nie mamy prawa do bycia dwiema oddzielnymi osobami, tylko musimy być jedną. Nie wierzę, że da się trwać latami w związku bez żadnych pobocznych emocji, fascynacji. I nie ma w tym nic złego dopóki jest się uczciwym oraz nie wprowadza tego w czyn (chyba że w związku obowiązują jakieś inne zasady). Za myśli nikt nie idzie siedzieć ;)
      A co do znajomości - ja po prostu nie chciałabym mieć w gronie znajomych ludzi, do których bardzo by mnie ciągnęło. Po co się ciągle narażać na pokusy? Piję sobie kawę z moim facetem i z przyjacielem w knajpie i między mną a tym znajomym iskry lecą, a mój facet siedzi jak cielę w roli przyzwoitki i patrzy na to wszystko. Jakoś nie jawi mi się to jako szczyt lojalności...
      • josef_to_ja Re: wierność 31.10.12, 14:02
        Jesteś strasznie pragmatyczna. ;) Czyżbyś była prawnikiem? ;)
    • lenka.magdalenka Re: wierność 31.10.12, 09:49
      nie przesadzajmy jednak w tej kwestii to ,że jestesmy w związku małżeńskim czy też partnerskim nie ma nijak wpływu na to ze podobają nam się inne osoby.Co więcej powiedziałabym wręcz ,ze czasami sami nie mamy na to wpływu
    • rudenko Re: wierność 31.10.12, 10:00
      twojabogini napisała:

      mężczyzna, któremu podoba się wiele kob
      > iet, lub pociąga go seksualnie kobieta inna niż żona jest niewiernym partnerem?

      Chcesz mieć związek oparty na wierności (w klasycznym tego słowa rozumieniu) nie wiąż się z facetem, któremu podoba się wiele kobiet. Proste!


      http://s15.rimg.info/735566810adbc335aab7c2d5d891ac5d.gif
      • potworski Re: wierność 31.10.12, 10:05
        rudenko napisała:

        > Chcesz mieć związek oparty na wierności (w klasycznym tego słowa rozumieniu) ni
        > e wiąż się z facetem, któremu podoba się wiele kobiet. Proste!


        Wychodzi na to, że z żadnym.
        • rudenko Re: wierność 31.10.12, 11:46
          Są tacy co wolą rybki, grzybki, stare samochody i w takich trza celować....
          • potworski Re: wierność 31.10.12, 11:58
            rudenko napisała:

            > Są tacy co wolą rybki, grzybki, stare samochody i w takich trza celować....


            Ale tacy zazwyczaj są rozmowni jak rybki, wyglądają jak grzybki i zachowują się jak stare samochody.
            • rudenko Re: wierność 31.10.12, 12:09
              no i takich własnie facetów kocham,
              .... jędrny jak grzybek,
              ....zwinny jak rybka,
              .....i z historią jak stary samochód co to pół świata zjechał....

              Babiarze to zazwyczaj faceci z kompleksami.
              • potworski Re: wierność 31.10.12, 12:11
                Dobra, pożartowaliśmy sobie a tak serio=to jeśli facet nie jest gejem to nie ma opcji, żeby nie podobało mu się wiele kobiet. Taki lajf.
                • rudenko Re: wierność 31.10.12, 12:42
                  .. pewnie trzeba by tu zdefiniować "podobanie", ale nie chce mi się, zostawiam to forumowiczom. W zyciu sprawdzają sie proste rozwiązania - nie chcesz byc zdradzana trzym się z dala od babiarzy. W moim przypadku się sprawdziło. Taki lajf.

                  ja jestem hetero, a jakoś wcale wielu facetów mi się nie podoba (choc o przystojniaków nie trudno, sporo się kręci tu i tam), oczy moje nie ślizgaja się po rozporkach, i rączki takze nie latają, nie wdaję się we flirty (choć mogę bom sama) .....Taka osobowość, i mój facet ma gwarancję, że zdradzany nie będzie.

              • twojabogini Re: wierność 31.10.12, 14:52
                rudenko napisała:

                > Babiarze to zazwyczaj faceci z kompleksami.

                Ale przecież nie każdy mężczyzna, któremu podobają się rożne kobiety jest babiarzem. A babiarze - znam różnych i zakompleksionych i takich bez kompleksów...
          • swiete.jeze Re: wierność 31.10.12, 14:08
            rudenko napisała:

            > Są tacy co wolą rybki, grzybki, stare samochody i w takich trza celować....

            A potem lądujesz na Braku seksu w małżeństwie.
            • rudenko Re: wierność 31.10.12, 14:33
              z babiarzem też tak się to moze skończyć, bo zamiast Ciebie obraca kochanki

              Wolę brak seksu w małzeństwie, grzybki, rybki.... niz seks z przechodzonym mężem co to zamiast pensji wenere przyniesie
      • leniwy_pierog Re: wierność 31.10.12, 11:35
        Podoba mi się wielu facetów, ale nigdy nie zdradziłam. Da się, to kwestia uczciwości.
        • twojabogini Re: wierność 31.10.12, 14:55
          leniwy_pierog napisała:

          > Podoba mi się wielu facetów, ale nigdy nie zdradziłam. Da się, to kwestia uczci
          > wości.

          Potwierdzam, podoba mi się wiele osób, ale nigdy nie zdradziłam.
          • rudenko Re: wierność 02.11.12, 10:26
            :-))))) mnie też podoba się willa nad oceanem i też z nią nikogo nie zdradzam. Nie o takim podobaniu mowa to chyba oczywista oczywistość

            Ach te dyskusje na forum
      • drzewachmuryziemia Re: wierność 31.10.12, 14:53
        hmm,nie wiedziałam, ze istnieją ludzie,którym podoba się tylko jedna osoba na całym swiecie - ta, z którą są;))
    • wielkafuria Re: wierność 31.10.12, 10:31
      coż, wierność tak jak zdrada ma wiele twarzy. dwa dni temu spotkałam się z moim pierwszym facetem, który 11 dni po swoim slubie z dlugoletnią narzeczoną, beztrosko stwierdził, że i tak bedzie mnie kochał, a jakbym chciala to on dla mnie wszystko by rzucił ( w sensie przed slubem, przynajmniej taka mam nadzieje, ze teraz juz nie). I jakos mnie nie pytal czy mam ochote uczestniczyc w jego zyciu miłosnym.
      • light_in_august Re: wierność 31.10.12, 11:01
        Hahah :) Mój eks zaraz po swoim ślubie stwierdził, że wprawdzie mnie nie kocha, ale chętnie by wskoczył ze mna do łóżka od czasu do czasu. Ja chętna nie byłam, ale z tego, co wiem, to inne były. Biedna żona w końcu poszła po rozum do głowy, bo taka koncepcja "wierności" najwyraźniej też jej nie pasowała.
        • josef_to_ja Re: wierność 31.10.12, 14:06
          No, ale byłaś z nim wcześniej. ;) To tylko potwierdza moją teorię, że wy kobiety lubicie przystojnych i pewnych siebie babiarzy z bardzo dużym powodzeniem. :P
          • rudenko Re: wierność 31.10.12, 14:13
            łe tam powodzeniem ja myślę, że bardziej wolą z bardzo duzym przy...odzeniem
            • josef_to_ja Re: wierność 01.11.12, 13:29
              Najmniej istotna kwestia. Jak ktoś brzydal bez dobrej pracy to i duży penis mu nie pomoże. ;)
              • rudenko Re: wierność 02.11.12, 10:34
                przecież ja żartowałam a Ty wszystko na serio, ale zgadzam się z powyzszym

                Lepiej mieć faceta z dobrą praca i bez penisa niż odwrotnie :-)))))))
                • konrado71 Re: wierność 02.11.12, 19:31
                  z dobra praca to jest mąż. kochanek moze byc bez pracy byle był dobry:P
      • wez_sie jaaa cieee 31.10.12, 11:36
        w twoim zyciu tyle sie dzieje, ze chyba masz z 3 siostry blizniaczki, zeb ogarnialy to wszystko
    • jeriomina Re: wierność 31.10.12, 11:25
      Wierność w znaczeniu ścisłym IMHO to nie wiązanie się uczuciowe i/lub seksualne z innymi, jeśli jest się związanym z jednym partnerem.
      Lojalność zaś IMHO to to, że nie mówię źle o moim partnerze, nie "obgaduję" go z przyjaciółkami, kolegami. Jeśli coś mi w nim nie odpowiada, to wyjaśniam to z nim. I biorę jego stronę, nie ustawiam się przeciwko niemu. Nie szarpię jego autorytetu przy ludziach, nie wyśmiewam się, nawet jeśli widzę, że nie ma racji. To najwyżej milczę.
      Ale to ja tak uważam, a są i tacy, którzy wedle MOJEGO mniemania puszczają się na prawo i lewo opakowując to w słowa "wolny związek" i nazywając umową między partnerami, i że tam nie ma zdrady bo skoro sobie nawzajem pozwalają na to. A dla mnie to jest żaden związek, raczej wmawianie sobie czegoś i rycie beretu takimi chorymi układami. No ale jak to mówią, każdy swój ciężar poniesie. Ja swój, oni swój.
      • light_in_august Re: wierność 31.10.12, 11:35

        > Ale to ja tak uważam, a są i tacy, którzy wedle MOJEGO mniemania puszczają się
        > na prawo i lewo opakowując to w słowa "wolny związek" i nazywając umową między
        > partnerami, i że tam nie ma zdrady bo skoro sobie nawzajem pozwalają na to. A d
        > la mnie to jest żaden związek, raczej wmawianie sobie czegoś i rycie beretu tak
        > imi chorymi układami.

        No ale przynajmniej są wobec siebie szczerzy, nawet jeśli taki związek na dłuższą metę nie przetrwa. Bardziej chore jest wg mnie, kiedy jedna osoba chodzi na boki po cichu, a druga żyje w przekonaniu, że jest w idealnym związku...
        • jeriomina Re: wierność 31.10.12, 11:42
          Owszem, zgadzam się, to jest gorsze.
      • drzewachmuryziemia Re: wierność 31.10.12, 14:57
        a ja gadam źle o moim męzu, bo czasami mam go tak dośc...on mnie tez, nie widzę nic złego w tym, ze publicznie psioczymy na swoje wady, z ktorych doskonale zdajemy sobie sprawę
    • berta-death Re: wierność 31.10.12, 12:20
      Ludzie notorycznie oddzielają wierność od lojalności, które w zasadzie powinny być tożsame. Co to za wierność, skoro chlapie się na prawo i lewo o brudach domowych i zdradza najintymniejsze szczegóły z życia partnera, nawet jak seks uprawia się tylko z nim i nawet nie ma się wibratora.
      • stephanie.plum Re: wierność 31.10.12, 13:59
        takim ludziom wierność się szybko przeje.
        jak można być wiernym komuś, kogo się nie szanuje, gorzej, przyczynia się do tego, by nie szanowali go inni?
      • twojabogini Re: wierność 31.10.12, 14:50
        berta-death napisała:

        nawet jak seks upra
        > wia się tylko z nim i nawet nie ma się wibratora.

        Ot i nowy dylemat...czy z wibratorem to zdrada?
        • rudenko Re: wierność 02.11.12, 10:37
          wibrator przynajmniej nie przenosi chorób wenerycznych
          • swiete.jeze Re: wierność 02.11.12, 12:04
            rudenko napisała:

            > wibrator przynajmniej nie przenosi chorób wenerycznych
            >

            Ile razy ci się przydarzyło leczyć jakiegoś syfa? Albo komuś z forum? Jacy wy jesteście wystraszeni...
    • stephanie.plum Re: wierność 31.10.12, 12:51
      >Czy mężczyzna, któremu podoba się wiele kobiet, lub pociąga go seksualnie kobieta inna niż żona jest niewiernym partnerem?

      przeciwnie.
      jeżeli wiele kobiet podoba mu się, i pociąga go, a on za nimi nie leci, tylko trwa przy żonie,
      to jest nieskończenie wierniejszy niż taki, który nigdy nie musiał zmagać się z żadną pokusą.
      • rekreativa Re: wierność 31.10.12, 12:55
        O, jak fajnie napisane.
        Własnie o to chodzi: nie, żeby nie mieć żadnych pokus, bo to jest zwyczajnie niemozliwe, jesli ktoś nie mieszka na bezludnej wyspie, tylko o to, by pokusom nie ulegac.
        • rudenko Re: wierność 31.10.12, 13:00
          chodzi o zwykłą przyzwoitośc
      • rudenko Re: wierność 31.10.12, 12:58
        :-)))) takiemu trza pomik postawić :-))))


        oczywiscie żartowałam, tak powinien zachowywac się kazdy przyzwoity człowiek będący w związku. Jestesmy dorosłymi ludźmy, dokonujemy wyboru małżeństwo albo wolność.
        • stephanie.plum Re: wierność 31.10.12, 13:14
          no, małżeństwo to też znowu nie taka niewola!

          ktoś powiedział, że mężczyzna, który sypia tylko z żoną, w ciągu życia ma więcej kobiet niż taki, któy ciągle podrywa nową.
          bo podczas gdy ten bez końca powtarza pierwszy raz z nieznajomą,
          tamten figluje z panną młodą, z kobietą, która chce mieć z nim dziecko, z kumpelką, z mamuśką, z kobietą spełnioną, z kobietą dojrzałą, ba, w końcu nawet ze starszą panią...
          oto bogactwo doświadczeń!
          :~)
          • rudenko Re: wierność 31.10.12, 13:24
            dokładnie i tacy wygrywają. I na takch kobitki stawiajmy!!!!

            Szkoda tylko, że większość facetów to jednak tacy, dla których trawa u sąsiada wydaje się bardziej zielona.
            • swiete.jeze Re: wierność 31.10.12, 14:11
              > Szkoda tylko, że większość facetów to jednak tacy, dla których trawa u sąsiada
              > wydaje się bardziej zielona.

              Nie facetów, tylko ludzi. To jest chyba całkiem naturalne.
            • maly.jasio niewierność ma swoje zalety... 31.10.12, 14:27
              rudenko napisała:
              > dokładnie i tacy wygrywają. I na takch kobitki stawiajmy!!!!

              niekoniecznie.
              bo niewiernosc tez ma swoje zalety.
              ja tam zazwyczaj podrywalem kobiety gorsze od mojej zony (bo lepsze - to mnie nie chcialy)
              czlek od czasu do czasu pozadaje sie z taka, by...
              za kazdym razem moc docenic - jakiego Skarba ma sie w domu...

              ale ze pamiec jest ulomna, to od czasu do czasu trza ten proceder powtarzac,
              by sobie o tym ciagle na nowo przypomniec.
              • stephanie.plum Re: niewierność ma swoje zalety... 31.10.12, 14:31
                dobre!

                ale
                gdyby mój mąż zaczął wyjadać zgniłe resztki ze śmietników - choćby nawet tłumaczył, że robi to, żeby tym bardziej docenić moją kuchnię, po powrocie z takiej "uczty" nie śmierdziałby mniej.
                :~(
                • maly.jasio Re: niewierność ma swoje zalety... 31.10.12, 14:35
                  stephanie.plum napisała:
                  gdyby mój mąż zaczął wyjadać zgniłe resztki ze śmietników - choćby nawet tłuma
                  > czył, że robi to, żeby tym bardziej docenić moją kuchnię, po powrocie z takiej
                  > "uczty" nie śmierdziałby mniej.

                  od tego jest perfuma , by upiekszac rzeczywistosc dla postronnych, mimo ze ona jeszcze skrzeczy (a nie tylko smierdzi)
                  • stephanie.plum Re: niewierność ma swoje zalety... 31.10.12, 14:53
                    zbyt obfite stotwanie perfumy grozi reakcją alergiczną...
                    • maly.jasio Re: niewierność ma swoje zalety... 31.10.12, 15:29
                      stephanie.plum napisała:
                      > zbyt obfite stotwanie perfumy grozi reakcją alergiczną...

                      czy ja wiem...?
                      kiedys dla eksperymentu (sladem meneli) dziabnalem pare lykow wody brzozowej
                      i nic mi nie bylo, tylko mi troche odbijalo...
          • light_in_august Re: wierność 31.10.12, 13:27

            > tamten figluje z panną młodą, z kobietą, która chce mieć z nim dziecko, z kumpe
            > lką, z mamuśką, z kobietą spełnioną, z kobietą dojrzałą, ba, w końcu nawet ze s
            > tarszą panią...
            > oto bogactwo doświadczeń!

            No jasne, każdy facet marzy o zdobywaniu takich różnorodnych doświadczeń z jedną babą ;)
            • stephanie.plum Re: wierność 31.10.12, 13:33
              och, nie każdy.
              nie każdy też, na przykład, potrafi samotnie opłynąć glob ziemski, nie każdy potrafi namalować dziewczynę z perłą.
              nie każdy poświęcił lata życia, żeby przetłumaczyć wszystkie dzieła Arystotelesa.

              na to, co jest jakąś sztuką, nie każdy może się zdobyć.
              większość pewnie nawet nie ma ochoty.
          • twojabogini Re: wierność 31.10.12, 14:58
            stephanie.plum napisała:

            > no, małżeństwo to też znowu nie taka niewola!
            >
            > ktoś powiedział, że mężczyzna, który sypia tylko z żoną,

            Hm...to i kobieta sypiająca tylko z mężem może mieć niezłą karuzelę: mężczyzna głodny, nakarmiony, zmęczony, wypoczęty, z brzuszkiem, bez brzuszka...
            • stephanie.plum Re: wierność 31.10.12, 14:59
              :~)
            • maly.jasio Re: wierność 31.10.12, 15:31
              twojabogini napisała:
              > Hm...to i kobieta sypiająca tylko z mężem może mieć niezłą karuzelę: mężczyzna
              > głodny, nakarmiony, zmęczony, wypoczęty, z brzuszkiem, bez brzuszka...


              a najgorzej, gdy zaczyna sypaic z wlochatym, a konczy z z lysym i szczerbatym...
              zgroza.


              • rudenko Re: wierność 02.11.12, 10:41
                łe tam od razu zgroza

                ja lubię i włochatych, i kudłatych, i misiatych i łysych - oba gatunki mnię kręcą - i co mi zrobisz?
                • maly.jasio Re: wierność 02.11.12, 13:25
                  rudenko napisała:
                  > ja lubię i... i misiatych i łysych - oba gatunki mnię kręcą
                  - i co mi zrobisz?

                  Jak mi Slubna wczesniej zejdzie - to wezme Ci na stare lata na pielegniarke.
    • maly.jasio stalosc, a nie wiernosc. 31.10.12, 13:25
      twojabogini napisała:

      > Czym jest wierność? Wiele osób tu na forum uważa, że partnera trzeba w jakiś sp
      > osób ograniczać, aby dochowywał wierności. Że gdy podoba się ktoś inny, to już
      > wstęp do zdrady, że trzeba wtedy "zachować czujność".
      > Moim zdaniem wierność to świadoma rezygnacja z kontaktów seksualnych z innymi o
      > sobami, angażowania się w związki emocjonalne, które mogłyby zagrozić związkowi
      > z wybranym partnerem. Zdradzić męża można i z przyjaciółką, bez seksu, przedkł
      > adając ją nad osobę męża, nie dochowując lojalności, opowiadając o intymnych sp
      > rawach związku i robi to cała masa kobiet i cała masa mężczyzn czuje się zdradz
      > ona.
      > Czy jeśli podobają mi się inni mężczyźni i kobiety, czuję do nich pociąg seksua
      > lny, wiem, że mogłabym się w nich zakochać - to nie jestem wierna? A jeśli się
      > zakocham, zafascynuję? Czy analogicznie mężczyzna, któremu podoba się wiele kob
      > iet, lub pociąga go seksualnie kobieta inna niż żona jest niewiernym partnerem?

      nie interesuje mnie wiernosc, a tylko stalosc.
      czyli dotrzymanie postanowienia, ze jak sie dana babe wzielo, to chce sie miec z nia
      dzieci i rodzine i zadna tam wiernosc za hollere nie jest do tego potrzebna.
      • rudenko Re: stalosc, a nie wiernosc. 31.10.12, 13:27
        jak sie babe wzieno to na ament
        • maly.jasio Re: stalosc, a nie wiernosc. 31.10.12, 13:45
          rudenko napisała:
          > jak sie babe wzieno to na ament

          toc pisze. ja jestem porzadny Polak-katolik.
          slub to slub i ament wlasnie.
          kobiety nie bijam, a z pijanstwa i zdrad to spowiadam sie przed wlasnym sumieniem.
          • rudenko Re: stalosc, a nie wiernosc. 31.10.12, 13:48
            no jak jeszcze wszystkie piniondze doma przynosisz ...to tylko Ci pomnik postawić... abo jaką ulicę małym jasiem nazwać...
            • maly.jasio Re: stalosc, a nie wiernosc. 31.10.12, 14:20
              rudenko napisała:
              > no jak jeszcze wszystkie piniondze doma przynosisz ...to tylko Ci pomnik postaw
              > ić... abo jaką ulicę małym jasiem nazwać...

              no wszystkie to nie. ale jakies 90 %. skapy i oszczedny jestem coprawda,
              ale jakis drobny prezent kochance od czasu do czasu - to sie nalezy.
              • rudenko Re: stalosc, a nie wiernosc. 02.11.12, 10:42
                ja jakby miała być kochanka to tylko za 90% pensji

                za 10% to niech sa żonka żyje
    • 456kami Re: wierność 31.10.12, 14:23
      Bez zaufania nie ma nic wszystko się sypie.
      • maly.jasio Re: wierność 31.10.12, 14:37
        456kami napisał(a):
        > Bez zaufania nie ma nic wszystko się sypie.

        eee tam...
        rzeczywistosc temu przeczy.
        Ruscy i Amis siedza na atomach i na xuja im wzajemne zaufanie potrzebne.
    • magnusg Ja nigdy zadnej swojej kobiecie nie obiecywalem, 31.10.12, 18:14
      ze zostane z nia do konca zycia,bo nie lubie obiecywac rzeczy, co do ktorych nie jestem pewny.Ale kazdej obiecalem,ze jej nie zdradze i tego dotrzymalem i dotrzymuje przy aktualnej nadal juz od ladnych kilku lat.
      Poprostu wolalem odchodzic,jesli pomiedzy mna a kobieta sie cos powaznie nieukladalo, niz szukac odskoczni na boku i zdradzac ja.Chociaz jedna mi kiedys po latach powiedziala, ze chyba by wolala to drugie.
    • headvig Re: wierność 31.10.12, 18:36
      nie wierzę w to, że są osoby, którym się podoba tylko jedna inna osoba (mąż, żona, partner itp) całe życie. może na początku związku, gdy mózg człowieka nadaje na rauszu fenyloetyloaminy. ale gdy następuje stabilizacja uczucia, decyzja, wtedy znów otwierają się nam oczy i widzimy, że nie jedno drzewo w lesie, ale przy naszym najlepiej, popatrzeć na inne zawsze można.

      to, że podoba mi się facet który jeździ tym samy autobusem co ja i jego codzienny widok sprawia, że poranek jest przyjemniejszy, czy może dalej mój ex - wcale nie oznacza, że zdradzam męża.

      podobanie, zauroczenie, kochliwość w innych - może być i jeśli sobie tylko jest (platonicznie), to w porządku, gorzej, jeśli nas popycha do czynów.
      • nie.mam.20 powiadasz, ze odpowiednia duza porcja czekolady 01.11.12, 07:52
        uczyni minister Fotyge atrakcyjna?
        Ile trzeba na poslanke Begier?
        Opisz pierwsza lekcje w szkole, gdy juz wysiadlas z autobusu, ale jeszcze nie ochlonelas.
        • headvig Re: powiadasz, ze odpowiednia duza porcja czekola 01.11.12, 08:40
          czy ten wpis na pewno miał być tutaj? bo coś nie w temacie jest.
          • nie.mam.20 znaczy nie jestes nauczycielka chemii 02.11.12, 10:41
            fenyloetyloamina znajduje sie w czekoladzie, reszte juz chwycilas? :D
            juz powinnas wiedziec, ze jestem do bolu konkretny.
            • headvig Re: znaczy nie jestes nauczycielka chemii 02.11.12, 13:16
              > fenyloetyloamina znajduje sie w czekoladzie, reszte juz chwycilas? :D
              > juz powinnas wiedziec, ze jestem do bolu konkretny.

              nie, nie chemii. poza tym byłam zaspana i nie pamiętałam co napisałam wyżej, zaskoczyłam po przeczytaniu własnych słów :P
        • headvig Re: powiadasz, ze odpowiednia duza porcja czekola 01.11.12, 08:44
          nie.mam.20 napisał:

          > uczyni minister Fotyge atrakcyjna?
          > Ile trzeba na poslanke Begier?

          już wiem o co chodzi. czekolada aż takiego wpływu nie ma, bo te substancje są częściowo trawione.

          > Opisz pierwsza lekcje w szkole, gdy juz wysiadlas z autobusu, ale jeszcze nie o
          > chlonelas.

          to był przykład teoretyczny. nawet jeśli jest już jakiś fajny, to aż tak mnie nie podnieca, by przeżywać to jak mrówka okres.
          • nie.mam.20 Re: powiadasz, ze odpowiednia duza porcja czekola 02.11.12, 10:44
            > to był przykład teoretyczny. nawet jeśli jest już jakiś fajny, to aż tak mnie n
            > ie podnieca, by przeżywać to jak mrówka okres.

            oj nie kryguj sie, wal smialo, ja sekretow nie rozpowiadam, obiecuje - my lips are sealed :*
            • headvig Re: powiadasz, ze odpowiednia duza porcja czekola 02.11.12, 13:30
              nie.mam.20 napisał:

              > oj nie kryguj sie, wal smialo, ja sekretow nie rozpowiadam, obiecuje - my lips
              > are sealed :*

              za dużo byś chciał wiedzieć, już i tak za dużo gadam :P więc gębę zamknąć powinnam sobie ja :P :*
              • nie.mam.20 im wiecej gadasz, tym bardziej kobieca jestes ;) 02.11.12, 13:51
                i tak Furii nie przegonisz :D
                • headvig Re: im wiecej gadasz, tym bardziej kobieca jestes 02.11.12, 14:28
                  nie.mam.20 napisał:

                  > i tak Furii nie przegonisz :D

                  nie zamierzam.

                  a wbrew pozorom, to ja z tych cichych jestem. Misio nadaje, ja słucham ;)
    • gambas-gambas Re: wierność 31.10.12, 21:45
      Wierność to niewprowadzanie w czyny ewentualnej ochoty na bliskość cielesną i uczuciową z inną osobą niż stały partner/partnerka. Natomiast to co piszesz o ograniczani partnera, w celu dochowania przez niego wierności - zawsze zastanawiały mnie takie związki, gdzie na imprezę bez współzwiązkowca się nie pójdzie, ze znajomym płci przeciwnej na kawę też nie, a jeśli do pracy przyjdzie ładna pani lub przystojny pan, to masz z nią/nim nie rozmawiać. Nosz kurna, gdybym miała być z facetem, który mnie nie zdradza tylko dlatego, ze go pilnuję i biedak nie ma możliwości, to chyba bym sobie darowała.
      • czerwony.melon Re: wierność 01.11.12, 00:19
        gambas-gambas napisała:

        > Wierność to niewprowadzanie w czyny ewentualnej ochoty na bliskość cielesną i u
        > czuciową z inną osobą niż stały partner/partnerka. Natomiast to co piszesz o og
        > raniczani partnera, w celu dochowania przez niego wierności -

        Zgadzam się.

        > zawsze zastanawia
        > ły mnie takie związki, gdzie na imprezę bez współzwiązkowca się nie pójdzie, ze
        > znajomym płci przeciwnej na kawę też nie, a jeśli do pracy przyjdzie ładna pan
        > i lub przystojny pan, to masz z nią/nim nie rozmawiać. Nosz kurna, gdybym miała
        > być z facetem, który mnie nie zdradza tylko dlatego, ze go pilnuję i biedak ni
        > e ma możliwości, to chyba bym sobie darowała.

        To co proponujesz w celu zwiększenia szans na wierność partnera?
        A może nic, pozostawić to jemu, a samemu zająć się tylko swoją wiernością?
        • gambas-gambas Re: wierność 01.11.12, 01:20
          > To co proponujesz w celu zwiększenia szans na wierność partnera?
          > A może nic, pozostawić to jemu, a samemu zająć się tylko swoją wiernością?

          Przede wszystkim proponuję z głową tego partnera wybrać. Czyli nie takiego, którego trzeba na smyczy trzymać żeby nie zdradził. Wiem, że to jeszcze niczego nie gwarantuje, ale pilnowanie faceta, bo jak się na chwile spuści go z oczu, to może mu odbić, musi być dosyć poniżające dla pilnowaczki.
          • czerwony.melon Re: wierność 01.11.12, 01:42
            Powiadają, że okazja czyni złodzieja.

            Dlatego uważam, że o związek należy dbać. nie tylko przed ślubem, poprzez wybór partnera, ale i przez cały czas. Moje pytanie dotyczyło tego, jak to robić.
            • gambas-gambas Re: wierność 01.11.12, 10:02
              To oczywiste, ale ja pisałam o bzdurnym trzymaniu partnera na smyczy, a nie o dbaniu o związek. A jak to zrobić? Fajnie byłoby mieć recepty na rożne sytuacje życiowe, lecz to niestety nie takie proste. Ale moim zdaniem podstawą jest to, że obie strony muszą chcieć.
        • wersja_robocza Re: wierność 01.11.12, 10:25
          czerwony.melon napisała:

          > To co proponujesz w celu zwiększenia szans na wierność partnera?
          > A może nic, pozostawić to jemu, a samemu zająć się tylko swoją wiernością?

          Partner dobrowolnie powinien być wierny. A nie dlatego, że nie ma okazji, delegacji, ładnej pani w pracy czy listonoszki albo że jest kontrolowany przez kobietę.
          I jak można zwiększyć szanse na wierność u drugiej osoby? Jak twój facet zwiększa twoją wierność?
          • czerwony.melon Re: wierność 01.11.12, 11:37
            Właśnie o zwiększanie prawdopodobieństwa wierności drugiej strony pytam.

            To sama zacznę:
            - warto dbać o swoją atrakcyjność, w tym fizyczną
            - dbać o to, by nie być z partnerem zupełną jednością, by być dla partnera nadal ciekawym
            - mieć wspólne cele i wspólne aktywności, które łączą

            • gr.eenka Re: wierność 02.11.12, 13:27
              po kilkudziesięciu latach wspólnego życia , co można jeszcze wymyslić by zwiększyć swoją atrakcyjność i go zaciekawiać, nosz to chyba trzeba by w kosmos zacząć latać.
              człowiek czasami jest zmęczony, czasami ubrudzony - jest tylko człowikiem
              a kocha się za całokształt a nie hobby
              • czerwony.melon Re: wierność 02.11.12, 14:19
                To co, pozostaje tylko pilnować, by nie miał / nie miała możliwości się puścić?
                Albo czekać biernie i liczyć, że samo będzie dobrze?
                • gr.eenka Re: wierność 02.11.12, 14:21
                  znaleźć faceta rozumnego :)
                  • czerwony.melon Re: wierność 02.11.12, 14:33
                    Czyli jednak: Ma się wpływ tylko na etapie wyboru, a potem to już czekać biernie i liczyć, że nie zdradzi.

                    Osobiście się z tym nie zgadzam. Uważam, że watro brać swoje życie choć trochę w swoje ręce.


                    P.S. Rozumny to nie to samo co wierny.
                    • gambas-gambas Re: wierność 02.11.12, 16:14
                      Pilnowanie faceta to "branie swojego życia w swoje ręce"? :) No to nie mam pytań.
                      • czerwony.melon Re: wierność 02.11.12, 17:49
                        A gdzie ja coś takiego napisałam?
                        • gambas-gambas Re: wierność 02.11.12, 19:13
                          Tak zrozumiałam. Jeśli błędnie, to sorry.
    • poprostu.kobieta Re: wierność 01.11.12, 00:20
      dzieci, dzieci. O tym sie nie mowi. To sie robi.
    • to.niemozliwe Re: wierność 01.11.12, 14:09
      > Zdradzić męża można i z przyjaciółką, bez seksu, przedkł
      > adając ją nad osobę męża, nie dochowując lojalności, opowiadając o intymnych sp
      > rawach związku i robi to cała masa kobiet i cała masa mężczyzn czuje się zdradz
      > ona.
      To gdzie jest ta granica miedzy szczerą rozmowa z kimś innym niz partner, o swoich wątpliwosciach lub zwierzanie sie z trudnosci, a zdradą, tak, jak ją zdefiniowalas?
      Dla mnie to niejasne i rozmyte.
    • kochanic.a.francuza Re: wierność 01.11.12, 14:11
      Nie mam z tym problemu. Po swiecie chodza stada przystojniakow, bystrzakow, mezczyzn, ktorych szanuje lub podziwiam, mimo, ze nie sa moim mezem. To, ze ulegam takim fascynacjom jest najnaturalniejsze pod sloncem, dlatego dopuszczam mysl, ze i mojego meza fascynuja, a wrecz podniecaja inne koiety.
      Niedopuszczalabym tylko gdyby to niesmacznie okazywal. Bo to juz byloby szarganiem mojej godnosci. Tak jak tu bylo w jakims watku, ze pan ostentacyjnie adoruje inne, niedbajac nic o uczucia partnerki.
      W druga strone: ja tez nie pieje z zachwytem, ze Franek z firmy jest taki inteligentny, wysportowany i nie wyrywam go spektakularnie do tanca w towarzystwie. Choc ostatnio zdarzylo mi sie zapiac nad pewnym aktorem i dostalam bure. Ja tez czasem krzykne "milcz" jak sie maz nad jakas modelka roztkliwia.
      • nie.mam.20 ale wpadl... :( 02.11.12, 10:50
        moja wchodzi do pokoju, patrzy na ekran i stwierdza - znowu na dziewczynkach siedziesz.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka