forumowiczka.to.ja
05.11.12, 18:47
Odbierałam dzisiaj dziecko ze żłobka, zaparkowałam jak milion razy wcześniej - zostawiłam odległość od ogrodzenia taką, żeby otworzyć drzwi i zapakować dziecko, obok mnie stanęło auto, pomiędzy nami była przerwa. Jakkolwiek bym nie stanęła, nawet jakbym się przykleiła do ogrodzenia, miejsca i tak było za mało, żeby jakieś auto się zmieściło w tej przerwie. Idę z dzieckiem "pożegnać się" ze zwierzątkami ogrodowymi, podjeżdża auto. Znam tą kobietę z widzenia, nigdy nie zamieniłam z nią słowa, widujemy się sporadycznie, jej dziecko chodzi do młodszej grupy. Elegancka, zadbana kobieta otwiera szybę i mówi "mogłaby pani tak zaparkować, zeby się inne auta mieściły". Spojrzałam na nią, na miejsce i powiedziałam "chyba pani żartuje", i poszłam. A ona wysiadła i mówi do mnie "mam nadzieję, ze następnym razem zaparkuje pani tak jak powiedziałam". Odpowiedziałam jej, że nie życzę sobie żeby mnie zaczepiała a ta w pyskówkę ze mną. Nigdy nie zdarzyło mi się zaczepić kogoś w tak bezczelny sposób, i o taką głupotę. Skąd w ludziach taki tupet? Frustracja, zły dzień czy po prostu taki charakter? Jak obstawiacie?
Co byście zrobiły na moim miejscu, gdybyście jutro ją spotkały? Bo ja mam kilka pomysłów.