Dodaj do ulubionych

wiecie czego się od was nauczyłam?

29.11.12, 17:47
Że największym problemem jaki można sobie zrobić jest dziecko.
Mimo, że jeśli wspominacie w wątkach o swoich dzieciakach, to raczej pozytywnie.
I mimo to, że raczej milczycie o porodach, i tym, jak dzieci przewróciły wasze życie do góry nogami.
Z między wersów i tak bije od was że to potworna odpowiedzialność, pożeracz czasu, własnego życia, przyjemności.
Nie wolno sobie pozwalać na słabości, na wino do kolacji, wieczór w samotności, zbyt mocne okazywanie złości. Nie wolno przeklinać, mieć brudnego domu, niezdrowego obiadu, nie zrobionych zakupów.
Jeśli się ma problemy z facetem, to nie można go po prostu kopnąć w dupę, bo wszak to jest ojciec dziecka, a dziecko ojca potrzebuje, więc trzeba ustępować i pieprzyć się z nim resztę życia w imię matczynej odpowiedzialności.
Co z tego że on też jest dorosły, odpowiedzialna i tak zawsze musi być kobieta, inaczej będzie "wyrodną matką".
Facet może sobie nawet pewnego dnia pójść do innej laski, a to kobieta zawsze zostanie z dziećmi, mimo że robili je razem. A jak przypadkiem postanowi wrócić to trzeba się cieszyć i klaskać uszami z wdzięczności, bo "rodzina będzie znowu pełna".
Rzyg.
Tak, wiem że są to zazwyczaj słodkie pulpety co "tak szybko się uczą!".
Ale co mi po tym?
Dziękuję za uwagę, idę na piwo.

Acha!
Pytanie: mylę się?
Obserwuj wątek
    • alienka20 Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 29.11.12, 18:04
      Nie wolno (...) mieć brudnego domu, niezdr
      > owego obiadu, nie zrobionych zakupów.
      Przesadzasz, nikomu od niezdrowego obiadu raz na jakiś czas d... nie urwie ;). Do sklepu pod domem też zawsze można zajść, jak zabraknie.

      . A jak przypadkiem postanowi wrócić
      > to trzeba się cieszyć i klaskać uszami z wdzięczności, bo "rodzina będzie znowu
      > pełna".
      Ja jestem konsekwentna przy rezygnacjach. Nie chciałeś, to się w d... pocałuj, poradzę sobie. O kontakt z dzieckiem martw się sam.

      pożeracz cza
      > su, własnego życia, przyjemności.
      Dopóki nie pójdą do przedszkola/szkoły z pewnością. Niestety dzieci podobnie jak dorośli miewają głupie pomysły i nic się na to nie poradzi i w miarę możliwości trzeba zapobiegać ich realizacji.
      • alienka20 Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 29.11.12, 18:04
        Realizacji tych głupich pomysłów znaczy się
    • jeriomina Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 29.11.12, 18:05
      Wiesz co...
      Ja matką nie jestem. Ale pracuję z dziećmi. Przeróżnymi - od 3 lat do 12 przeważnie :) W grupach i indywidualnie. I powiem Ci, że dzieci potrafią dać dużo radości - formułując ciekawe, szczere wnioski, przekręcając zabawnie słowa, czasem po prostu uśmiechając się, pilnie malując z wywieszonym językiem, są urocze i słodkie. Czasem są okropne, kiedy dokazują, kiedy się popisują, kiedy szaleją, krzyczą, biegają (a nie powinny ;-)). I powiem Ci, jakie mam wnioski z tej pracy - cieszę się, że nie muszę z nimi być na co dzień, chodzić do lekarza, martwić się o to, czy je wychowam na kulturalnych ludzi, czy ich kto nie zrani itd.
      Ostatnio coraz częściej dochodzę do wniosku, że proces dojrzewania człowieka trwa o wiele za długo. Co najmniej o 10 lat za długo. Okres adolescencji, szczególnie uciążliwy dla otoczenia często nawet wydaje się nie kończyć. A w dzisiejszych czasach, gdy tak trudno jeszcze znaleźć sensowną pracę, ludzie którzy decydują się na dziecko, decydują się jednocześnie na wielką niewolę na kilkadziesiąt lat. Takie jest moje spojrzenie. Może ktoś mi powie, że jestem egoistką, albo że nie widzę wszystkiego. Całkiem możliwe.
      Co do tego co napisałaś o roli matki i ojca - cóż, jest różnie. Ale raczej się zgadzam z Tobą. I może też między innymi dlatego się nie zdecydowałam.
      • piataziuta Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 30.11.12, 20:02
        Alez ja bardzo lubię dzieci, z wzajemnością, dzieci bardzo lgna do mnie. Lubie sie z nimi bawic i zazwyczaj sie dobrze rozumiemy.
        Tylko uważam ze życie jest samo w sobie ciezkie i nie potrzebuje dokładać sobie jeszcze problemów.
        • gambas-gambas Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 03.12.12, 19:27
          > Tylko uważam ze życie jest samo w sobie ciezkie i nie potrzebuje dokładać sobie jeszcze problemów.

          I to jest punkt, w którym dwa plemiona się nie spotkają.:)
          Moja koleżanka jest na zwolnieniu i dzwoni do mnie cała szczęśliwa, że mąż w pracy, dzieci w przedszkolu, a ona wreszcie ma czas tylko dla siebie. Dla mnie to jakiś kosmos. Ona zapewne ma mnie za niedojrzałą trzpiotkę, bo w czasie wolnym robię co chcę i mam dużo mniej obowiązków niż ona. Tutaj nie może być zgody, bo obie rozumiemy co innego pod pojęciem "prawdziwe życie". Dla niej moje nie jest takie, a dla mnie jej to udupienie się na własne życzenie.
          • scibor3 Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 04.12.12, 10:56
            Wytłumaczę ci to w bardzo prosty sposób. Dzieci są jak kawior. Na ogół smakuje świetnie ale jak jesz go cały czas to po pewnym czasie masz ochotę nim rzygać i zjeść choćby pasztetową.
        • jeriomina Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 04.12.12, 17:42
          No ale ja właśnie przecież napisałam w moim poście, że zgadzam sie z Tobą :)
    • good_morning Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 29.11.12, 18:06
      wolalabym, abys mi nie przypisywala wypowiedzi jakiegos blizej nieokreslonego ogolu
    • kseniainc Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 29.11.12, 18:09
      mylisz się i to bardzo, ale nie mam czasu się wgłębić w temat, bo też idę na piwo;-p
    • rekreativa Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 29.11.12, 18:12
      Bo dzieci to kupa szczęścia... z przewagą kupy :)
    • zamysleniee Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 29.11.12, 18:13
      Ja chyba założę fanklub 5ziuty :D
      • mariuszg2 Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 22.12.12, 16:59
        ja sie przyłączam w charakterze skarbnika....
    • obrotowy mylny blond 29.11.12, 18:21
      > Acha!
      > Pytanie: mylę się?


      najwiekszy problem - to jest monsz vel hloop.

      dziecko - to kazda glupia potrafi sobie zrobic.

    • headvig Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 29.11.12, 18:23
      czytając ten post wydaje się, że już jesteś po piwie, a nawet trzech.
      • piataziuta Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 30.11.12, 20:55
        A kysz! Ty nauczycielkowa konformistko! :D :P
        • headvig Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 02.12.12, 10:05
          > A kysz! Ty nauczycielkowa konformistko! :D :P

          ten konformizm sprawia, że gatunek ludzki jeszcze nie wymarł :)
    • doral2 Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 29.11.12, 18:34
      gupiaś i nie myślisz perspektywicznie.
      dziecko nie jest ci potrzebne teraz, bo teraz to ty jesteś dziecku potrzebna.
      dziecko jest ci potrzebne na starość, byś nie leżała dwa dni na podłodze bez możliwości ruchu, do momentu kiedy sobie o tobie opieka społeczna przypomni.
      dzieci sa potrzebne na starość.
      ale w starości ciężko jest je sobie zrobić, więc się robi za młodu i klnie i głupoty na forum wypisuje.
      ot, co!
      • maly.jasio No to Hindusi wiedzom co robiom 29.11.12, 18:36
        doral2 napisała:

        > gupiaś i nie myślisz perspektywicznie.
        > dziecko nie jest ci potrzebne teraz, bo teraz to ty jesteś dziecku potrzebna.
        > dziecko jest ci potrzebne na starość, byś nie leżała dwa dni na podłodze bez mo
        > żliwości ruchu, do momentu kiedy sobie o tobie opieka społeczna przypomni.
        > dzieci sa potrzebne na starość.
        > ale w starości ciężko jest je sobie zrobić, więc się robi za młodu i klnie i gł
        > upoty na forum wypisuje.
        > ot, co!

        no to Hindusi i takie tam wiedzom , co robiom.
        czemu my nie ?
        • wielkafuria Re: No to Hindusi wiedzom co robiom 29.11.12, 18:43
          hindusi z tego co wiem od Martyny W to wyrzucajaa na starosc wdowy z domu i maja gdzies czy zdechna na ulicy czy sie zajmie nimi jakas fundacja...
          • gambas-gambas Re: No to Hindusi wiedzom co robiom 29.11.12, 19:46
            O właśnie, przykład z Hindusami kula w płot.:)
      • gambas-gambas Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 29.11.12, 18:42
        Och, czyli ta mityczna szklanka wody?:D A raczej pobożne życzenia.
        • doral2 Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 29.11.12, 19:26
          gambas-gambas napisała:

          > Och, czyli ta mityczna szklanka wody?:D A raczej pobożne życzenia..."

          jak wychowasz, tak masz.
          jak wychowasz pobożne życzenia, to nie spodziewaj się czegoś innego :P
          • gambas-gambas Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 29.11.12, 19:45
            A w karmę i przeznaczenie też wierzysz?;)
            Wychowanie to jedno z bardziej nadużywanych słów, zaraz obok określania hobby mianem pasji. Większość ludzie dzieci nie wychowuje, tylko po prostu ma, ewentualnie mają tzw. projekt-dziecko. No ale oczywiście wy jesteście inni.:P A nawet jeśli ktoś rzeczywiście wychowuje, to gwarancji nie ma. Tym bardziej, że z takim podejściem do dziecka, to raczej ciężko być dobrym rodzicem.
            • doral2 Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 29.11.12, 19:51
              gambas-gambas napisała:

              > Wychowanie to jedno z bardziej nadużywanych słów, zaraz obok określania hobby mianem pasji. Większość ludzie dzieci nie wychowuje, tylko po prostu ma, ewentualnie mają tzw. projekt-dziecko...'

              no to i nie dziwota, że stopa zwrotu ujowa.
              trza wsadzić, by wyjąć.
              inaczej się nie da.
              chyba, że trafiłeś wczoraj w power ball.
      • wielkafuria Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 29.11.12, 18:44
        słucham????? to najbardziej egoistyczny powód posiadania dzieci o jakim słyszalam....
        to dziecko zamiast na starosc podac ci szklanke wody to wyjedzie na zmywak za granice i tyle z tego bedzie.
        juz wolalabym zamiast to co bym wydala na dziecko odkladac i wynajac sobie na starosc pielegniarke!
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 29.11.12, 19:24

          wielkafuria napisał(a):

          > słucham????? to najbardziej egoistyczny powód posiadania dzieci o jakim słyszal
          > am....
          > to dziecko zamiast na starosc podac ci szklanke wody to wyjedzie na zmywak za g
          > ranice i tyle z tego bedzie.
          > juz wolalabym zamiast to co bym wydala na dziecko odkladac i wynajac sobie na s
          > tarosc pielegniarke!

          To akurat jest ODWIECZNY i naturalny powód posiadania dzieci.
          Co więcej, posiadanie kilkorga dzieci daje dużo lepsze widoki na strość niż oszczędzanie na "emeryturę".
          Oczywiście trzeba umieć je wychować na porządnych ludzi, ale większości osób się udaje.
          • rudenko Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 30.11.12, 10:07
            akurat jest odwrotnie posiadanie kilkorga dzieci nie daje żadnej gwarancji na starość.
            Zwykle jest tak, ze jedno oglada się na drugie, a pytania typu a dlaczego niby ja, a Krysia nie może...
      • light_in_august Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 29.11.12, 19:26
        No jasne, dzieci ma się po to, żeby nas niańczyły na starość. Świetna motywacja, żeby je sobie zrobić. Szkoda, że potem dzieci żyją własnym zyciem, np. na drugim końcu świata i często mają starych głęboko w poważaniu.
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 29.11.12, 19:38

          light_in_august napisała:

          > No jasne, dzieci ma się po to, żeby nas niańczyły na starość. Świetna motywacja
          > , żeby je sobie zrobić. Szkoda, że potem dzieci żyją własnym zyciem, np. na dru
          > gim końcu świata i często mają starych głęboko w poważaniu.

          Ryzyko inwestycyjne...:)
          • light_in_august Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 29.11.12, 19:46
            Inwestycja z ekstremalnie niską stopą zwrotu ;)
            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 29.11.12, 19:54

              light_in_august napisała:

              > Inwestycja z ekstremalnie niską stopą zwrotu ;)

              No ja się nie zgodzę. Z doświadczeń rodziny mogę stwierdzić że starsze pokolenia mogą liczyć na potomków.
      • kapselodtymbarka Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 26.12.12, 08:52
        Taniej wyjdzie oszczędzić na pielęgniarkę. Koszty dużo mniejsze niż w przypadku dziecka, w dodatku pod każdym względem. Do tego jest pewność tej szklanki wody, bo z dziećmi różnie bywa, a za kasę zawsze się ktoś znajdzie. Taka prawda.
    • light_in_august Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 29.11.12, 18:36
      Akurat z postów forumowych takie wnioski mi nie wynikają, raczej z obserwacji realnego życia.
      Kupki i zupki to pół biedy. Ale te wszystkie ograniczenia, podporządkowanie wszystkiego dzieciom, wybór przedszkola, szkoły, psycholog (teraz połowa znanych mi dzieci chadza z różnych przyczyn), organizacja domu wokół małego/małych, załatwianie opieki, kiedy chce się na godzinę nos z domu wytknąć... I faktycznie większość tego jest na głowie kobiet.
      Wiadomo, że wszystko zależy od podejścia: częśc znajomych świetnie sobie radzi, dzieci są jakby "przy okazji", wszystko odbywa sie płynnie i naturalnie, ale część jest po prostu totalnie skoncentrowana na dzieciach, całe ich życie kręci się wokół nich, a oni sami nie wyglądają na specjalnie szczęśliwych, tylko na spiętych i sfrustrowanych... Może zwyczajnie nie każdy powinien mieć dzieci, a często ma "bo tak trzeba"...
      W tym momencie mojego życia mnie to przerasta. Lubie być panią samej siebie, lubię robić to, na co mam ochotę i czasem mieć wszystko w d...
      • ursyda Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 29.11.12, 18:41
        Ja też nie wiem skąd u ziuty te wnioski i też wolałabym by mi nie wkładała w usta słow bliżej nieokreślonego ogółu.
    • wielkafuria Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 29.11.12, 18:38
      ja dzieci nie mam, ale najwiekszym argumentem na nie jest właśnie to uwiązanie i odpowiedzialność za drugiego czlowieka.
      Znam rodziny ktore maja trojke dzieci i nie maja problemy zeby tak zorganizowac czas zeby pojsc potanczyc, napic sie piwa, wina czy co tam pija, ze maja wlasne zycie oprocz tych dzieci. ale poniewaz ja mam syndrom matki kwoki to bym pewnie była mimo wszystko matka polką. a tak jest mi dobrze tak jak jest.
      • obrotowy a skond. 29.11.12, 18:47
        wielkafuria napisał(a):
        ja dzieci nie mam, ale najwiekszym argumentem na nie jest właśnie to uwiązanie i odpowiedzialność za drugiego czlowieka.

        to jest sredni problem, ale nie najwiekszy.
        najwiekszy to jest ten, ze z wyplata trzeba , kutwa, czekac do 1-go.
        gdyby sama przejezdzala na kazde rzondanie, to nie mam nic przeciw trzem zonom i tuzinowi plenipotencji.
    • gambas-gambas Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 29.11.12, 18:41
      Cóż, sama prawda. Dlatego nigdy nie zrozumiem kobiecego pędu do rodzenia dzieci, kiedy to kobiety najbardziej dostają po tyłkach w efekcie rozrodu. I to dostają z każdej możliwej strony, również od siebie samych.
      • jeriomina Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 29.11.12, 19:20
        Nie każda taki pęd ma, zobacz furia i ja :)
        • gambas-gambas Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 29.11.12, 19:45
          No i ja.:)
    • six_a Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 29.11.12, 18:55
      ale poleciałabyś chociaż nickami;)

      ps. ode mnie nie można się nic nauczyć, a gdybyś przypadkiem czegoś się nauczyła, to miej pretensję wyłącznie do siebie.
      • piataziuta Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 30.11.12, 20:12
        Od ciebie się nauczyłam ze 40latki to nie są stare kobiety :P
    • bez_dyskusyjny Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 29.11.12, 19:58
      Ja bardzo lubię dzieci... robić, ale staram się tak robić, by nie zrobić.
    • berta-death Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 29.11.12, 20:16
      Z tej wypowiedzi to wynika, że nie dziecko tylko chłop w domu to największy problem. Skoro to taki pasożyt, to po co go sobie pod dach sprowadzać? Dziecko to jeszcze czasem się wpadkowe trafi, ale faceta to raczej ciężko z wpadki mieć.
      • piataziuta Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 30.11.12, 20:06
        A bardzo możliwe. Tylko słyszałam ze to pasożytnictwo podobno często ujawnia się dopiero jak się dziecko pojawi.
    • astrofan Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 29.11.12, 20:20
      nie sądzę by ktoś decydował się na dzieci myśląc o starości, ale jest dodatkowy efekt pozytywny

      jeżeli uważacie, że na starość nie należy lub nie można liczyć na swoje dzieci, to tym bardziej nie liczcie na obce dzieci i ich podatki, liczcie na zasobne śmietniki

      systemy socjalne własnie bankrutują,

      wracamy do wartości rodzinnych, licz na siebie i swoją rodzinę

      • paco_lopez Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 30.11.12, 20:58
        dokładnie tak. nasz system , to już kompletna porażka. płace ubezpieczenia na jakichś obcych emerytów, a mógłbym matce. z resztą sprawiedliwie byłoby gdyby każdy płacił na emerytury powinowatych, a nie kogoś - nie wiadomo kogo. a jeszcze jak sobie pomyślę, ze może ten emeryt lub emerytka, którego nieświadomie wspomagam miesięcznice i rocznice 10 kwietnia uskutecznia, to mnie strzela. z resztą nie posiadając dzieci traci się jedną bardzo cenną rzecz. mianowicie obserwacje ich relacji z dziadkami. zaraz ktoś zauważy, ze o czymś takim się nie myśli, kiedy myśli się o tym żeby mieć dzieci. krótko mówiąc racjonalnych przesłanek nie ma, a dziesięciolatek, to na prawdę bardzo fajny człowiek. żeby stał się taki najpierw przez trzy lata musi być zasrańcem, tak jak każdy z nas. ja już z pieluch wyszedłem i mam 1000 stopni swobody i zero problemów z tylnej części ciała.
    • georgia241 Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 29.11.12, 20:38
      Słyszysz, co chcesz usłyszeć między wersami. Nie chcesz mieć, to dobrze się zabezpieczaj.
    • lacido Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 29.11.12, 20:52
      aktualnie praca pozera mi więcej czasu niż dziecko :)

      co do słodkich pulpetów u mnie to raczej twardy sucharek ;)
    • lady-z-gaga Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 29.11.12, 20:52
      > Dziękuję za uwagę, idę na piwo.

      a po co? trzeba było poprzestac na wirtualnym piwie - może zrozumiałabys różnicę
      jest mniej więcej taka sama, jak między prawdziwym życiem (i rodzicielstwem), a tym wyczytanym na forum
      • astrofan Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 29.11.12, 20:58
        zgrabnie ujęte :)
      • piataziuta Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 30.11.12, 20:17
        Juz wrocilam i niestety nie zrozumiałam.
        Moze mnie oswiecisz?
    • skrytapiromanka Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 29.11.12, 20:56

      > I mimo to, że raczej milczycie o porodach, i tym, jak dzieci przewróciły wasze
      > życie do góry nogami.

      nie zauważyłam milczenia, jakiś czas temu był wątek o porodach i wszystkie panie dzieciate sobie tutaj używały, jedne pisały o lekkich cesarkach, inne o ciężkich sn, inne na odwrót - ale każda o swoich doświadczeniach, nie widziałam żadnej idealizacji, a dość często pojawiały się naprawdę traumatyczne przeżycia. chyba sobie nadpisujesz pewne rzeczy, ziuta, albo nie jesteś z form na bieżąco;-)

      > Z między wersów i tak bije od was że to potworna odpowiedzialność, pożeracz cza
      > su, własnego życia, przyjemności.

      bo dziecko to jest odpowiedzialność i pożeracz czasu - jeśli chce się je wychować, a nie "chować". kiedy będę miała dziecko, mam nadzieję, że starczy mi siły i mądrości, żeby je wychowywać, a nie tylko mieć. i ja to świadomie przyjmuję. jeśli ktoś nie bierze pod uwagę tej odpowiedzialności, to przecież nikt go nie zmusza do rodzicielstwa, nie widzę problemu. kwestia priorytetów, jedni godzą się, żeby poświęcić coś kosztem czegoś, inni nie. i żadna z tych postaw nie jest lepsza, nie wartościuję tego. są inne i tyle. dla mnie np. nie będzie najmniejszym poświęceniem rezygnowanie z imprez co weekend, wlewania litrów alkoholu, spokojnie mogę się bez tego obejść. ale np. musiałam rzucić palenie i to już odczułam jako poświęcenie;-) bo bardzo lubię palić. ale jak sobie pomyślę, ile z tego rzucenia mam korzyści, to myślę, że było warto;-)

      > Nie wolno sobie pozwalać na słabości, na wino do kolacji, wieczór w samotności,
      > zbyt mocne okazywanie złości.

      z tą złością - ok. ale reszta? żartujesz sobie? co komu przeszkadza wino do kolacji? no, chyba że mówisz o litrze na głowę i codziennie - ale to już się nazywa alkoholizm, a nie kwestia spowodowana posiadaniem dzieci. wieczór w samotności też da się załatwić, nie rób problemów tam, gdzie ich nie ma. matka to nie jest idealny cyborg, tylko człowiek ze słabościami. pisząc w ten sposób sama nakrecasz mit matki Polki. na szczęście dla współczesnych kobiet coraz częściej jest to tylko mit.

      Nie wolno przeklinać, mieć brudnego domu, niezdr
      > owego obiadu, nie zrobionych zakupów.
      można przeklinać, kiedy dzieci nie słyszą;-) myślisz, że jak człowiek ma dziecko, to spędza z nim 24 godz na dobę bez chwili dla siebie? zawsze?

      jeśli chodzi o niezdrowy obiad, brak zakupów i brud w mieszkaniu - nie muszę mieć dzieci, żeby mieć potrzebę zachowania pewnego porządku. jak będę na co dzień wpieprzać frytki i pizze, będę się czuła źle, jak nie zrobię zakupów - będę miała braki, będę chodzić głodna czy nie umyta. nie potrzebuję dzieci do wyrobienia w sobie pewnych nawyków. może kwestia charakteru;-) jednorazowy nieporządek ani mnie, ani dziecku nie zaszkodzi, a na co dzień w chlewie mieszkać nie lubię.

      > Jeśli się ma problemy z facetem, to nie można go po prostu kopnąć w dupę, bo ws
      > zak to jest ojciec dziecka, a dziecko ojca potrzebuje, więc trzeba ustępować i
      > pieprzyć się z nim resztę życia w imię matczynej odpowiedzialności.
      > Co z tego że on też jest dorosły, odpowiedzialna i tak zawsze musi być kobieta
      > , inaczej będzie "wyrodną matką".

      oczywiście, że można kopnąć w dupę. w jakim świecie żyjesz. kwestia tylko, czy kobieta chce i ma siłę. minęły czasy, kiedy kobieta musi być z pijakiem, bo to ojciec dzieciom. rozwód już dawno przestał piętnować kobiety. kiedy piszesz takie głupoty, sama podtrzymujesz stereotypy, które na szczęście coraz częściej odpływają w siną dal.

      > Facet może sobie nawet pewnego dnia pójść do innej laski, a to kobieta zawsze z
      > ostanie z dziećmi, mimo że robili je razem.

      kobieta zostaje z dziećmi, bo najczęściej tego po prostu chce. czasem i matka, i ojciec chcą pełnych praw do opieki i wtedy dopiero zaczyna się walka. a przecież można się dogadać, choć niestety są to naprawdę straszne wojny. słyszałaś o sytuacji, kiedy pan odchodzi od żony, a żona w sądzie mówi, że chce, żeby on sobie te dzieci też zabrał razem z walizką i kosmetykami? ja nie, pewnie się to zdarza, ale chyba jednak b. rzadko.

      A jak przypadkiem postanowi wrócić
      > to trzeba się cieszyć i klaskać uszami z wdzięczności, bo "rodzina będzie znowu
      > pełna".

      ty naprawdę żyjesz stereotypami rodem z PRL-u.

      > Rzyg.

      tym się różnimy. ty robisz "rzyg" nad dzieciatymi kobietami, bo "biedne, zmanipulowane, uczepione do dzieci jak rzep do psiej dupy, bez czasu i szacunku do siebie", a ja nie robię rzygu ani na nie, ani na te, które myślą podobnie do ciebie. wydaje ci się, że w przeciwieństwie do dzieciatych jesteś taka wyzwolona, niezależna - i bądź sobie szczęśliwa, tylko nie wiem, po co w tobie ten jad, bo kto jak kto, ale ty, bezdzietna wolna kobieta powinnaś być pozbawiona żółci w stosunku do tematu, który cię nie dotyczy:-) dlaczego kobiety kobietom podkładają wzajemnie świnie?


      > Tak, wiem że są to zazwyczaj słodkie pulpety co "tak szybko się uczą!".
      > Ale co mi po tym?
      nic:-) póki co posiadanie dzieci na szczęście nie jest obowiązkiem, więc naprawdę nie wiem, jaki Ty masz problem.

      > Dziękuję za uwagę, idę na piwo.
      >
      > Acha!
      > Pytanie: mylę się?

      nie musisz się ani mylić, ani nie mylić - nie chcesz dzieci, zabezpieczaj się i tyle. gwarantuję, że w takim wypadku żaden z wymienionych wyżej problemów nie będzie Cię nigdy dotyczył:-)
      • simply_z Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 29.11.12, 21:05
        myslę skrytapiromanko ,że piąta ziuta pisze raczej o czymś takim ,pozwole sobie zacytować twojego bloga:
        Po sześciu latach stosowania antykoncepcji, studiach, orce na dwóch etatach, misjach o kryptonimie Ślub na wariackich papierach, Kredyt na miarę oraz Zakup mieszkania i kontrolowane szaleństwo, nadszedł ten dzień – odstawiamy piguły, luzujemy i idziemy na całość. Nawet mieliśmy jeszcze chwilę poczekać, miesiąc, dwa trzy, aż zostaną położone panele, ściany pomalowane, skręcone wszystkie meble ze sklepu na I. Jednak tak naprawdę chyba tego nie chcieliśmy (no dobra – ja nie chciałam) i w ten oto sposób w ostatnią noc 2011 roku zaczęliśmy starania.

        człowiek czyta o kredycie ,ciaglym braku czasu ,zmęczeniu itd i jesli doda się do tego jeszcze dziecko no to...jawi sie to jako szaleństwo trochę.
        • skrytapiromanka Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 29.11.12, 21:22
          ale są ludzie gotowi na to "szaleństwo" z całym dobrodziejstwem inwentarza, nie? gdybym nie była pewna, że chcę podjąć to ryzyko, na pewno nie zdecydowałabym się na dziecko:-) ale nie przyszłoby mi do głowy dziwić się czy krytykować tych, którzy się zdecydowali:-) to są tak osobiste sprawy, że naprawdę trudno mi uwierzyć w to, że można je spłycać do kilku ogólnych wniosków o dziecku jako problemie, braku czasu, pozbawieniu życiowych przyjemności, no i wisienka na torcie, trwaniu przy toksycznym facecie, bo "jak są dzieci, to trzeba".
          jeszcze mogłabym to zrozumieć, gdyby ten post napisała zmęczona życiem kobieta, która urodziła trójkę dzieci, mąż od niej odszedł, a ona została "z niczym";-) a tak? dziwię się, że ktoś tworzy problemy tam, gdzie ich nie ma.
          • simply_z Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 29.11.12, 21:37
            nie no oczywiście ,że sa i nie ma w tym nic zlego.
            wiesz co mnie sie wydaje ,że pewne rzeczy przychodzą z wiekiem ,jestes jeszcze bardzo mloda( odezwalam sie ja stara ,chociaz tylko pare lat starsza;)) i może po prostu w pewnym wieku widzi się wiecej minusow niz plusow?
            czlowiek staje sie wygodny itd? a może to też kwestia odpowiedniego partnera.
            • skrytapiromanka Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 29.11.12, 21:55
              no na pewno też:-) w sumie może też tak do tego podchodzę, bo ja naprawdę zawsze chciałam zostać matką i dla mnie było to naturalne, że kiedyś tak się stanie. ale oczywiście nie mam zamiaru idealizować kwestii posiadania dzieci, bo wiem, że nie wszystko jest zawsze fajne, cudowne i bezproblemowe. po prostu staram się stać na środku skrajnych przekonań.

              jeszcze mała dygresja:
              często spotykam się z tym, że "przeciwnicy" posiadania dzieci pytają "po co wam one?".
              kiedy pada jakaś odpowiedź ["żeby nie być samotnym/żeby mieć kogo kochać/bo są fajne/bo chcę mieć/żeby podały szklankę wody na starość" (przykładowe odp., nie wyrażam tu własnych poglądów czy zachcianek;-))], to się oburzają:D bo jak to robić dzieci z egoistycznych powodów. no ale przecież sama konstrukcja pytania "po co wam one?" sugeruje z ich strony, że dzieci muszą być "po coś";-)
              z drugiej odpowiedź "po nic" spowodowałaby chyba jeszcze większą konsternację.
              może by ktoś w końcu ustalił i dal na piśmie, po co robi się dzieci i z jakich powodów można, a z jakich nie, żeby nie musieć się tłumaczyć z własnych egoistycznych zachcianek? ;-)
              • aneta-skarpeta Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 30.11.12, 21:46
                dobrze zauważyłas z tym "po co wam one"

                ale zauwaz, że tak jest ze wszystkim
                po co wam pies, po co wam pieniadza, czasochlonne hobby

                babcia mojego meza spytala sie" ale po co wam ten pies" dla niej pies w domu to jakas abstrakcj i same klopoty
                odpowiedziałam jej " do kochania" i zauwazyłam w jej oczach ciemność;P kompletnie nie rozumiała o co mi chodzi, bo wszystko musi byc po cos, bo inaczej jest bez sensu
                • piataziuta Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 01.12.12, 01:38
                  ja uważam że " do kochania" to bardzo sensowny argument
                  jak dotąd najsensowniejszy
          • thelma.333 Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 30.11.12, 09:06
            "jeszcze mogłabym to zrozumieć, gdyby ten post napisała zmęczona życiem kobieta,
            > która urodziła trójkę dzieci, mąż od niej odszedł, a ona została "z niczym";-)
            > a tak? dziwię się, że ktoś tworzy problemy tam, gdzie ich nie ma. "

            myslisz, ze czlowiek tylko na wlasnych bledach moze sie uczyc?
            byc moze jestes taka wlasnie osoba;
            ale sa ludzie, ktorzy rowniez z obserwacji potrafia wyciagnac wnioski, niekoniecznie przekonujac sie o czyms na wlasnej skorze
            • skrytapiromanka Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 30.11.12, 09:09
              > myslisz, ze czlowiek tylko na wlasnych bledach moze sie uczyc?
              > byc moze jestes taka wlasnie osoba;

              tak, mamo.

              > ale sa ludzie, ktorzy rowniez z obserwacji potrafia wyciagnac wnioski, niekonie
              > cznie przekonujac sie o czyms na wlasnej skorze

              a ta obserwacja to przynajmniej na reprezentatywnej próbie przeprowadzona? bo jak nie, to g*** warta ;-)
          • aneta-skarpeta Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 30.11.12, 21:43
            głupie porównanie, ale co tam
            bo z dzieckiem jest jak z psem- chcesz dziecka ( zakładam, że rozsądnie, a nie dlatego, że możesz kupować ubranka w zarze) to widzisz obowiązki, ale tez ogromne plusy, radosc, satysfakcja

            i tak samo jest z psem
            ja widzę ogormną radosc z posiadania psa, zabawy, milosc, a moja mama widzi tylko klopoty- trzeba wyprowadzac, zajmowac się, klopot na wakacje, siersc etc

            jak samemu sie nie czuje checi posiadania dziecka to pietrzy sie problemy, napiętnowanie spoleczne w razie rozwodu etc

            btw ja byłam swojego czasu samotną matką, tymbardziej znam temat, bo ex mąz wypiął się na dziecko, ale o ile wiadomo trudniej samej to nigdy nie pomyslalam, ze lepiejbyloby zeby on zajmowal sie dzieckiem, bo mi ciezko

            było ciezko, ale tez mam mnóstwo fajnych wspomnień z okresu gdy bylismy sami ( ja i syn), mam z synem rewelacyjną więź

            i tak czasem mam dosyc kazdego- i syna i meza i psa. czasem chcialabym posłac wszystkich w diabły. ale zaraz mi przechodzi. Warto tez w tym wszystkim nie zapominac o sobie i swoich przyjemnosciach
      • piataziuta Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 30.11.12, 20:53
        > nie zauważyłam milczenia, jakiś czas temu był wątek o porodach i wszystkie pani
        > e dzieciate sobie tutaj używały, jedne pisały o lekkich cesarkach, inne o ciężk
        > ich sn, inne na odwrót - ale każda o swoich doświadczeniach, nie widziałam żadn
        > ej idealizacji, a dość często pojawiały się naprawdę traumatyczne przeżycia. ch
        > yba sobie nadpisujesz pewne rzeczy, ziuta, albo nie jesteś z form na bieżąco;-)
        >
        No tak się składa że to ja założyłam ten wątek. I byłam zszokowana że normalnie ludzie o takich rzeczach nie mówią.

        Nic nie zrozumiałaś.
        Nikogo nie wyśmiewam, ani nie wylewam jadu, tylko zastanawiam sie nad swoim życiem.
        Człowiek może się uczyć na wiele sposobów, nie tylko na własnej skórze, co serdecznie ci polecam.
        Nie mam stereotypów rodem z prlu, tylko operuję pewnymi skrótami myślowymi i, jak w każdym założonym przeze mnie wątku, prowokacją.
        Rozumiem że jesteś w takim momencie życia że treść postu wyjątkowo cię dotknęła/przeraziła. Cóż. Nie było to moją intencją.
        • skrytapiromanka Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 01.12.12, 01:44
          wybacz, to chyba faktycznie "ten etap życia" - wczoraj wyszły mi dwie kreski na teście;)
          • piataziuta Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 01.12.12, 01:47
            współ...gratuluję! ;p :)
            • skrytapiromanka Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 01.12.12, 12:03
              doceniam, że wysiliłaś się na uprzejmość;p
              • alienka20 Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 01.12.12, 19:41
                Gratulacje i zdrowej, spokojnej ciazy zycze ;D.
                • skrytapiromanka Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 01.12.12, 22:12
                  dziękuję, życzenia się przydadzą, bo to trudna ciąża.
                • skrytapiromanka Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 01.12.12, 22:16
                  a Ty już się zataczasz czy jeszcze pamiętasz, co to talia?;p
                  • alienka20 Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 01.12.12, 23:12
                    Ja już okrąglutka bez talii, chociaż brzuszek mało widoczny spod ubrań/płaszcza. Przytyłam 6 kg przez całą ciążę ;).
          • kseniainc Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 01.12.12, 01:50
            ;-)
    • astrofan Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 29.11.12, 21:50
      z tym podejściem do dzieci aby się nie zmęczyć to jak z tymi studiami,

      wybierane aby łatwe i przyjemne, tylko w efekcie bezwartościowe i strata czasu,

      wyście na piwo, zje..te wydarzenie ... dla leszcza

    • tellmehow Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 30.11.12, 08:51
      To mało jeszcze wiesz... na forum e-mama znajdziesz najwięcej wariatek i tam się nauczysz zupełnie czego innego... że właśnie należy zostawić faceta, mimo, że macie dzieci i nie masz gdzie iść, że trochę brudu nigdy nie zaszkodzi (nawet jak trzymasz zużyte podpaski z jedzeniem), że konfiskata psp za niewłaściwe zachowanie i sprzedaż tego na Allegro to znęcanie się nad nim, że jeśli masz problem to cię zgniotą, obrażą, będą wyszydzać a nie poradzą a jak dasz znać, że potrzebujesz porady a nie batów to powiedzą: "To trzeba było mówić, że chcesz rady"...
      Tutaj zauważyłam jest w miarę spokojnie...
      • six_a Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 30.11.12, 09:03
        no nareszcie ktoś pochwalił to foro, jestem dumna.
      • simply_z Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 30.11.12, 10:14
        trzeba miec nie po kolei w glowie,zeby sugerowac sie forum internetowym typu emama.
        • tellmehow Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 30.11.12, 14:34
          :)
        • aneta-skarpeta Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 30.11.12, 21:49
          nawet ja sie nim nie sugeruję, choc tam bywam najczęściej
          • tellmehow Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 02.12.12, 09:55
            Naprawdę marnujesz swój cenny czas na forum e-mama? Tam się wszyscy tylko żrą i wymądrzają.
            • aneta-skarpeta Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 04.12.12, 13:44
              nie wszyscy:P, przymusu czytania wszystkiego też nie mam więc głupie wątki omijam- kilka osób tam lubię, czasem jest smiesznie- ale pewnie dlatego, że tam dłuzej siedzę

              na kobiecie byłam długo czestym gosciem, ale tutaj w sumie nie lepiej tylko z perspektywy niedzieciatej;) ciagle tylko faceci, faceci, faceci;)
              wbrew pozorom, z perspektywy mojej, oba fora niewiele sie różnią- w obu miejscach magiel jak się patrzy;)
    • przeciez.wiem Alkohol Ci wybitnie nie służy / nt. 30.11.12, 09:54

    • kbjsht Re: wiecie czego się od was nauczyłam? 30.11.12, 15:50
      nie, nie mylisz się. to milion paradoksów, które faktycznie mają tu miejsce.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka