sammia
22.12.12, 12:46
Przeraza mnie tempo tego zycia, i to, ze tak trudno jest trafic na swoje miejsce.
Czuje, ze nie potrafie juz chyba NIC robic.
Zyje poza granicami kraju i nie mam czasu na rozwijanie umiejetnosci kulinarnych, tak wiec, w kuchni, widze upadek moich umiejetnosci.
W CV mam prawo jazdy, jednak zycie toczy sie tak, ze nie moge miec swoich czterech kolek - za chwile zapomne, gdzie jest stacyjka i co oznaczaja znaki drogowe. A kierowca bylam raczej niezlym.
"Pasja" M. Gibsona. W pieknej scenie Jezus zartuje z Maria, siedzac oparty o stol, ktory on, stolarz, wlasnorecznie wykonal. Piekny, stabilny stol, wykonany zapewne zgodnie z arkanami sztuki stolarskiej. ON potrafil pokonac szatana, a oprocz tego potrafil wspaniale pracowac jako rzemieslnik (nie bluznie tu i nie ironizuje!)
"Skazani na Shawshank". Andy zostaje w samym wieziennym kubraku, ponizany, bity, ale tym, co ma w swojej glowie, rozwala caly system, ocala siebie i przyjaciela, porywa swoja osobowoscia innych. Czy dzisiejsci absolwenci potrafiliby dokonac czegos rownie wspanialego?
"Noce i dnie". Bogumil obejmuje podupadly Serbinow i doprowadza do rozkwitu.
Zazdroszcze wczesniejszym pokoleniom tego, ze czlowiek mogl sie latwiej okreslic przez swoja prace, czesto prosta, rzemieslnicza, powtarzalna, ale godna, dajaca szanse na spokojne zycie, na gromadzenie doswiadczenia, poprawianie wlasnej fachowosci.
Byc moze wychodzi tu takze kwestia podzialu na plcie. Kobieta miala swoje terytorium, mezczyzna swoje. I to bylo dobre. Babcie potrafily mnostwo rzeczy - szyc, robic na drutach, szydelkowac, haftowac, oskubac drob z pierza, z tego pierza robic pierzyny!, zrobic wszystko w kuchni i jeszcze - jak moja - isc do prostej pracy, a potem byc z wnukami. Panowie - oprocz pracy zawodowej - robili tak wiele rzeczy - moj dziadek sam skonstruowal wirowke do prania!, oprocz tego mial talent rzemieslniczy - byl uzdolnionym kowalem.
Mam poczucie, ze potrafie jako czlowiek coraz mniej. Wokol slychac to ciagle pier......ie o prawidlowym pisaniu CV, o mobilnosci, o rozmowie kwalifikacyjnej. Mam dobre CV, jestem z natury pracowita i obowiazkowa, a o prace tak trudno. Z biegiem czasu te wszystkie "kwalifikacje" blakna i staja sie papierowym zapisem. Moja, tak teraz pogardzana wiedza humanistyczna, ulatnia sie niczym kamfora. Niedlugo nie przyznam sie, ze mam prawko, bede potrafila robic tylko kolka na pustym lotnisku. Czlowiek staje sie powoli latwo zastepowalnym pionkiem, nie ma szans, by zapuscic gdzies korzenie, rozwijac sie, spokojnie pracowac. Pracodawcy domagaja sie "jasnej sciezki kariery" w CV. Kariery? Ten termin byl kiedys uzywany w odniesieniu do wielkich gwiazd kina, ja chcialabym po prostu miec "droge rozwoju zawodowego" i normalnie zyc.
Mam w rekawie pare pomyslow i jeszcze troche sily na walke, ale nie podoba mi sie, w jaka strone to wszystko idzie. No, wlasnie, WALKE... a nie ma normalnego zycia?
Czy cale pokolenie tak ma?
Witam wszystkich na forum, to moj debiut, namieszalam troche, mam nadzieje, ze nie dokopiecie mi za bardzo :)