boskie_cappucino
04.02.13, 17:02
Witam wszystkich,
Poznałam faceta. Fajny, miły z poukładanymi priorytetami. Byliśmy na pierwszej randce. Opowiadał mi nawet ciekawie o różnych kodach, liczbach, jakichś aplikacjach, które robi. I to w taki sposób, że ja, typowa humanistka, pomyślałam, jak zupełnie inny on jest ode mnie, ale nie w jakiś negatywny sposób, tylko po prostu on był na jakiejś politechnice, uczył się, żeby zostać inżynierem, więc nic dziwnego...
Rzecz, która mnie przeraziła natomiast to to, że on np on często dodaje pytające "nie" na końcu zdania, albo "kurde". W mailach i smsach robi błędy ortograficzne, jak raz go poprawiłam, bo napisał coś, co powinno być przez "ż" nie przez "rz", wtedy on podał mi zasadę gramatyczną i jeszcze jakąś inną i powiedział, że w pracy i tak pisze po angielsku.
Rzuciło mi się w oczy także to, że on nie zastanawia się specjalnie nad życiem, nie filozofuje (jak ja), tylko jest totalnie nastawiony na działanie: pójdzie do pracy, wyjdzie stamtąd, zajmie się czymś pójdzie spać. Podczas tej randki pytał mnie w jakich krajach byłam, czym się interesuję, ale jakoś nie widziałam, czy interesuje go, kim jestem, w sensie - jakim człowiekiem. Na koniec zapytał czy pójdziemy do kina, odpowiedziałam, że tak. Teraz wysłał mi smsa, i pyta czy za 2 dni z nim pójdę, dlaczego nie zaproponował dzisiaj?
I on jeszcze tłumaczył mi, że ciężko mu znaleźć dziewczynę przez ten umysł ścisły. Może ktoś z Was miał podobne doświadczenia. Ten chłopak jest b. fajny, zwłaszcza światopoglądowo mi odpowiada. Czy taki "umysł ścisły" pasuje do humanisty?