dziewczyna_rzeznika
20.02.13, 10:31
...a chciałabym stać się skowronkiem. Nie wiem, czy to kwestia jakiegoś przesilenia pogodowego, ale mój nocny marksizm ;) zaczyna mi przeszkadzać. Kompletnie nie potrafię wyrównać sobie rytmu snu i czuwania. Siedzę do późna, tracąc czas na bzdurach - np. wczoraj oglądałam film do 2:30, przedwczoraj to samo. Zarówno wczoraj, jak i dziś, nie wstałam na poranne zajęcia... Ok, to pierwsze dni semestru letniego, więc można to tłumaczyć tęsknotą za feriami. Tylko że o ile raz kiedyś może zdarzyć się każdemu, o tyle ta dzisiejsza wpadka (drugi dzień z rzędu) troszkę mnie zdołowała. Obudziłam się ok.9:50 mimo wyjącego budzika i poczułam ogromną niemoc. Teoretycznie miałam jeszcze szansę zdążyć na wykład, ale było mi tak źle, że nie byłam w stanie się przemóc i w trybie ekspresowym przygotować się do wyjścia.
Nie wiem, co mi jest. Jestem niby odpowiedzialna, kocham swoje studia i zależy mi na nich, a mimo wszystko zdarzają się takie dni, które sugerowałyby, że wszystko mi, delikatnie mówiąc, wisi.
Co robić, jak żyć, Drogie Forum? Jakieś rady?
P.S.
Nie sugerujcie mi porannej pobudki po 3 godzinach snu i "przemęczenia się" przez resztę dnia - próbowałam, a i tak zasnęłam w ciągu dnia...mimo walki i wypitej kawy :(