krytyk-systemu-edukacji
14.03.13, 14:48
Pokrótce, bo nie mam czasu: miałem kiedyś narzeczoną, mieszkaliśmy razem, ale odeszła ode mnie, ponieważ „nic nas nie łączyło”. Prędko jednak odkryłem, że owo „nic nas nie łączy” ma pewien nieco bardziej konkretny wymiar.
No i teraz ten konkretny wymiar zmierza gdzieś o stałych porach tuż pod oknem mojego biura (parter). A to na rowerze, a to pieszo w czapce uszance (swoją drogą niezły WTF?!).
Naprawdę mam cholerną ochotę zrobić coś głupiego, choć oczywiście facet Bogu ducha winien, jak by się tak zastanowić. Jak żyć, panie premierze? jak żyć? :)