Dodaj do ulubionych

zapracowany mąż

03.05.13, 20:12
proszę was o radę, wskazówki co robić w sytuacji, gdy mąż wiecznie pracuje: w pracy, a później w domu do późna w nocy. Cholera mnie już strzela, bo cały dom jest na mojej głowie (w tym dwoje dzieci). Próbuję jakoś to wytrzymywać, ale co pewien czas po prostu pękam i robię awantury, które oczywiście nic nie wnoszą :(
Dzieje się już tak od kilku lat.
Co robić?

Obserwuj wątek
    • berta-death Re: zapracowany mąż 03.05.13, 20:17
      A jak z kasą? Skoro dom jest na twojej głowie, to zapewne jego finansowanie jest na jego głowie. Dopiero jak te jego nieobecności w domu nie mają przełożenia na kasę, to można się zastanowić, czy praca nie jest pretekstem do ucieczki od rodziny i domu.
      • 123bezradna Re: zapracowany mąż 05.05.13, 21:27
        z kasą jest OK, ja też pracuję i jak na razie zarabiam więcej od niego.
        • berta-death Re: zapracowany mąż 05.05.13, 22:24
          No to w czym problem. Skoro kasę macie, to dlaczego pracujesz na dwóch etatach? Stać was przecież na służbę. A mąż zapewne albo ma pasjonującą pracę, albo jest pracoholikiem i każda praca go zadowala, albo ma kochankę, albo w domu wytrzymać nie może bo mieszka w nim rodzinka z piekła rodem.
          • 123bezradna Re: zapracowany mąż 07.05.13, 17:24
            nic z poniższych, po prostu znalazł pracę w zawodzie i trzyma się jej pazurami
            na służbę nas nie stać,
            nie o to chodzi - chodzi o to że ciężko tak żyć, gdy rodzina jest na drugim miejscu
    • krytyk-systemu-edukacji Re: zapracowany mąż 03.05.13, 21:07
      > Co robić?

      Nie wiem. A kim on jest? Jakimś lekarzem czy kimś takim?
      • 123bezradna Re: zapracowany mąż 05.05.13, 21:31
        prawnikiem.
        I z perspektywy czasu stwierdzam, iż pod względem dyspozycyjności dla rodziny - jest to jeden z najgorszych zawodów
        • krytyk-systemu-edukacji Re: zapracowany mąż 06.05.13, 22:12
          > prawnikiem

          Ja zawsze radzę kobietom, żeby nie wiązały się z lekarzami ani prawnikami, ale nie chcą słuchać. Ale cóż, ostatecznie mieć rację po fakcie też jest całkiem przyjemnie. :)
    • rekreativa Re: zapracowany mąż 03.05.13, 21:35
      A dlaczego on tyle pracuje? Bo lubi? Bo musi? Bo za mało kasy macie?
      • 123bezradna Re: zapracowany mąż 05.05.13, 21:32
        bo taką ma pracę, prowadzi dużo spraw i wiecznie gonią go terminy
        • kochanic.a.francuza Re: zapracowany mąż 06.05.13, 08:32
          Oj dziewczyna. Oddawaj mi go. On nigdy nie bedzie takim ja Ty chcesz: prawnikiem z sukcesami i kasa plus Twoim pomogierem w domu. Prawo to nie sprzedawanie znaczkow na poczcie, chociaz i na poczcie sa stresy i sie trzeba uwijac.
          A poniewaz ja doskonale rozumiem, co to odpowiedzialna praca, co to terminy, klienci i stres, bede dla Twojego meza jak do rany przyloz. Facet wreszcie odpocznie od Ciebie, Twoich pretensji, dowartosciuje go, bo bede go chwalic codziennie, robic mu kanapki, a czasem nawet sushi. W domu bedzie mial relaksacyjny raj, ktory go doenergetyzuje, doladowuje i da kopniaka do dalszej pracy.
          Szybko daj mi na niego namiary, prosze Cie bardzo.
          • 123bezradna Re: zapracowany mąż 07.05.13, 17:27
            nie będziesz miała okazji ...
            w domu też pracuje :) więc z tym odpoczynkiem to bardzo krucho
            i na nic dosłownie nie ma czasu
    • wpieniona Re: zapracowany mąż 03.05.13, 21:58
      Pusc skan pita.
    • czekoladkamilka13 Re: zapracowany mąż 03.05.13, 23:32
      co robić ????
      przyzwyczaić się:)
      Mój M też ciągle siedzi w firmie, a jak wraca do domu to też często słyszę:"muszę jeszcze trochę popracować".
      Przyzwyczaiłam się i nauczyłam się żyć/robić wszystko sama. W tym roku obchodzimy 14 rocznicę ślubu:)
    • mila2712 Re: zapracowany mąż 03.05.13, 23:41
      123bezradna napisał(a):

      > Dzieje się już tak od kilku lat.
      > Co robić?

      Tylko spokój może was uratować :p
      Jak będziesz urządzała awantury to będzie dodatkowy stres i zawał.....
    • akle2 Re: zapracowany mąż 04.05.13, 00:17
      Takie czasy, że się haruje od świtu do nocy, niestety. Może Tobie udaje się dociągnąć do tej szesnastej i wyjść dwie po, ale w wielu firmach naprawdę trzeba naprawdę stanąć na głowie żeby na siebie zarobić.
    • varia1 Re: zapracowany mąż 04.05.13, 07:21
      jak to co? wyjść z domu do pracy...
      • kochanic.a.francuza Re: zapracowany mąż 04.05.13, 08:24
        Mozna jeszcze plebiscyt na forum urzadzic: "Ktorz chce mojego pracusia?" Ustawi sie kolejka i mozna sie go szybko pozbyc. Ja sie ustawiam pierwsza bo lubie pracusiow.
        Ustap mi go, ja ci w zamian jakiegos "lesera-dwie lewe rece" zalatwie. Bedziecie razem zbijac baki a ja z Twoim bedziemy sobie pracusiowac. Trza sie laczyc wg upodoban...:/
        • varia1 Re: zapracowany mąż 04.05.13, 08:59
          mi? nie, dziękuję :)
          ja tez jestem pracusiem i mam już swojego pracusia :)
        • allatatevi1 Re: zapracowany mąż 04.05.13, 13:10
          Dokładnie, my z moim 2 lenie jesteśmy - pracujemy tylko tyle ile musimy, żeby się jakoś utrzymać.
          Nie możemy się doczekać aż wrócą czasy koniunktury i mamy nadzieję że wtedy w rok we Włoszech zarobimy tyle, żeby później za te pieniądze 3 lata się opierd-lać w Ameryce Łacińskiej.

          Super jest znaleźć kogoś podobnego do siebie - zero stresu, presji, wydumanych ambicji i potrzeb.
          • kochanic.a.francuza Re: zapracowany mąż 04.05.13, 15:45
            Popieram. Trzeba sie umiec dobrac. Ja z moim dwa pracusie z nadmuchanymi marzeniami. Kazdy wolny wieczor przegadujemy ile to jeszcze marzen i niezrealizowanych projektow przed nami. A ze praca to stres to i spiecia sa, ale wiemy co jest przyczyna i rozumiemy je:)))
            • robie_sobie_pijar_w_necie Re: zapracowany mąż 06.05.13, 12:20
              pijar w necie ???

              > Popieram. Trzeba sie umiec dobrac. Ja z moim dwa pracusie z nadmuchanymi marzen
              > iami. Kazdy wolny wieczor przegadujemy ile to jeszcze marzen i niezrealizowanyc
              > h projektow przed nami. A ze praca to stres to i spiecia sa, ale wiemy co jest
              > przyczyna i rozumiemy je:

              • kochanic.a.francuza Re: zapracowany mąż 07.05.13, 13:46
                Jak "pijar". Przecie cool jest byc cwaniakiem i luzakiem, a ja sie przyznaje do sztywniactwa.
          • banksia Re: zapracowany mąż 06.05.13, 15:25
            allatatevi1 napisała:

            > Nie możemy się doczekać aż wrócą czasy koniunktury i mamy nadzieję że wtedy w r
            > ok we Włoszech zarobimy tyle, żeby później za te pieniądze 3 lata się opierd-la
            > ć w Ameryce Łacińskiej.

            brzmi jak dobry plan:))
            • allatatevi1 Re: zapracowany mąż 06.05.13, 17:57
              wiem :-)
        • 123bezradna Re: zapracowany mąż 05.05.13, 21:39
          pomysł pierwszorzędny, tylko że ja też pracuję, ciężko (na etacie),
          nie jestem kurą domową,
          i uwierz mi, że ciągnięcie drugiego etatu - w domu - mając pod bokiem faceta, który mógłby się chociaż odrobinę w tej dziedzinie "wykazywać" - nie działa dopingująco
          • kochanic.a.francuza Re: zapracowany mąż 06.05.13, 08:23
            Acha. To nie chodzi Ci o to, ze on za duzo pracuje w pracy, tylko, ze nie pracuje w domu, nie pomaga Ci, prawda?
            No to teraz wypadaloby wyjasnic, czy rzeczywiscie pracuje tak dlugo, ze juz nie ma kiedy Ci pomagac, czy tez udaje i szlaja sie po pracy na piwo, a Tobie wciska, ze pracuje, bo nie chce zebyc go zmuszala do pomocy. Jesli to drugie to proponuje nie dawac jedzenia, nie prac jego rzeczy itp. Jesli to pierwsze, to bardziej skomplikowane, bo niby kiedy ma Ci pomagac?
            • 123bezradna Re: zapracowany mąż 07.05.13, 17:37
              pracuje, tego jestem pewna
              i ja go rozumiem z tą pracą, temu to trwa latami :(
              ale są momenty gdy potrzebuję po prostu odreagować, bo nie potrafię z tym do końca się pogodzić
    • agios_pneumatos Re: zapracowany mąż 04.05.13, 09:01
      Ja pierniczę. A inne skarżą się, że ich faceci to nieroby. I weź tu zrozum kobietę.
    • kol.3 Re: zapracowany mąż 04.05.13, 09:18
      Dokladnie takie same słowa słyszałam niedawno od swojej znajomej, którą znam od wielu lat.
      Przed laty świeżo po ślubie narzekała, że marnie żyją - stary samochód, M4 w blokach, znajomi mają się lepiej, bo mąż słabo zarabia. Mąż wziął lepszą posadę, potem rozkręcił własny biznes, materialnie zrobiło się nawet bardzo bogato, tyle że mąż zapracowany i wraca do domu późno.
      Na coś się trzeba zdecydować - albo mąż w domu, albo pieniądze.
      • kochanic.a.francuza Re: zapracowany mąż 04.05.13, 09:24
        Chyba najlepsza rada jest jak kobieta sama zostaje i sama na siebie musie zarobic. Wtedy jasno widzi zwiazek miedzy praca a pieniedzmi.
        Niektore panie maja tak jakby nalot na mozgu, nazwijmy go PRL-owski-pieniedzy to chca, ale skad sie one biora to juz pojecia nie maja. Pewnie maz wyciaga z jakiejs magicznej maszynki w biurze. Ciekawe dlaczego mu to az tak do wieczora schodzi.
        Chyba zmienie poglady. Niech jednak panie same zaiwaniaja na chleb, wszystko sie wtedy w glowie ladnie uklada.
        • 123bezradna Re: zapracowany mąż 05.05.13, 21:50
          tak jak napisałam - nie jestem kurą domową, spokojnie utrzymałabym sama całą rodzinę, nie chodzi o pieniądze,
          zależy mi po prostu na "zdrowej rodzinie", bo nie tylko ja tracę na tej całej sytuacji, tracą również dzieci - bo w pewnym sensie muszę im zastępować ojca.

      • krytyk-systemu-edukacji Re: zapracowany mąż 04.05.13, 10:52
        > Na coś się trzeba zdecydować - albo mąż w domu, albo pieniądze.

        Można zawsze za rentiera wyjść. :)
        • kol.3 Re: zapracowany mąż 04.05.13, 11:15
          Rentierzy to gatunek deficytowy na polskim rynku.
          Trzeba wziąć jeszcze pod uwagą taką opcję, że kobieta tak facetowi jazgocze nad uszami, że biedaczyna ucieka w pracę. Właściwy dom ma w biurze, bo w swoim wlasnym wytrzymać nie może. Wcale nierzadki przypadek.
          • agios_pneumatos Re: zapracowany mąż 04.05.13, 12:39
            http://img541.imageshack.us/img541/162/likesk.jpg

            Są na tym świecie jeszcze myślące kobiety. :)
          • krytyk-systemu-edukacji Re: zapracowany mąż 04.05.13, 13:12
            > Rentierzy to gatunek deficytowy na polskim rynku.

            Aha, bo za granicą klasy prózniacze stanowią gros społeczeństwa?

            Swoją drogą: ja bym wszelkiej maści rentierów, polityków, urzędników, studentów, tzw. inwestorów, menedżerów, maklerów, spekulantów i pozostałych nierobów wysłał na księżyc z Łężyc – ciekawe, co by wkładali do tych swoich parszywych gąb, pewno kamienie księżycowe. Smacznego. Ha! ha! :D
          • kochanic.a.francuza Re: zapracowany mąż 05.05.13, 17:49
            Tu i ja sie zgodze, nawet jako kobieta. Ostatnio zwierzaja mi sie rozne panie, ze ich mezowie tacy nie dobrzy i jak to one dziarsko "ojebuja" ich czy jakos tak. No to pytam za co. Ano za malo mowi, za duzo mowi, nie tak zaparkowal, do matki pojechal, matka cos tam powiedziala, cos zle postawil w zlewie. I o to sa awantury i darcie mordy. JA tam bym w zadna prace nie uciekala tylko w rozwod z taka pania.
            Polki albo daja sie ciemiezyc, albo ciemieza.
      • 123bezradna Re: zapracowany mąż 05.05.13, 21:44
        na pieniądze na razie Bogu dzięki nie narzekamy (ja też pracuję), raczej chodzi tu o ambicje mojego męża i presję utrzymania się w zawodzie.
        • kochanic.a.francuza Re: zapracowany mąż 06.05.13, 08:33
          No to powiedz mu, ze nie musi miec presji bo jakby co to ty z radoscia go utrzymasz. I ewentualne dzieci plus choroby tesciowej tez.
    • gree.nka Re: zapracowany mąż 04.05.13, 12:28
      ja bym poszła do pracy, ale wówczas mąż musiałby przejąć część obowiązków, chyba że tyle zarabia, że lepiej zatrudnić kogoś do pomocy.
    • z_pokladu_idy Re: zapracowany mąż 04.05.13, 13:15
      Całkowicie rozumiem problem, bo sama niedawno przez coś podobnego przechodziłam. I nie dlatego, że, jak to sugerują niektórzy, chciałam złotych klamek w domu - pracował bo chciał, na dwóch etatach (w tym jeden we własnej firmie). Wkręcił sobie, że musi, bo inaczej się jako mężczyzna nie spełni i nie będzie miał prawa założyć rodziny, chociaż niczego nam nie brakowało. Ja również mam firmę i nieźle zarabiam. W końcu się wypalił, a my się rozstaliśmy, bo nie pomagały prośby, tłumaczenia, awantury. Potrzebował wstrząsu, żeby zrozumieć, co jest dla niego ważne. Teraz znacząco ograniczył pracę, więcej czasu spędzamy razem i nauczyliśmy się oboje odpoczywać.
      Przy dwójce dzieci takie rewolucje raczej odpadają, ale warto porozmawiać bez kłótni, czemu haruje jak łysy osioł. Może sobie wmówił, że tego właśnie od niego wymagasz. A może ucieka w ten sposób z domu, bo się coś zepsuło i nie chce stawić temu czoła.
      • beniaminek08 Re: zapracowany mąż 04.05.13, 21:45
        a może ucieka w pracę
    • triss_merigold6 Re: zapracowany mąż 04.05.13, 21:54
      Skoro i tak nie masz z niego żadnego pożytku poza finansowym, to się rozwiedź i wnieś o solidne alimenty + idź do pracy o ile ie pracujesz. Teraz jesteś samotną matką faktycznie, a jak będziesz i faktycznie i formalnie, to jest szansa, że wyznaczone widzenia zmobilizują pana do częstszego kontaktu z dziećmi.
      • krytyk-systemu-edukacji Re: zapracowany mąż 05.05.13, 13:30
        > Skoro i tak nie masz z niego żadnego pożytku poza finansowym, to się rozwiedź i
        > wnieś o solidne alimenty

        Rozkoszne.
      • jan_hus_na_stosie2 Re: zapracowany mąż 05.05.13, 13:45
        triss_merigold6 napisała:

        > Skoro i tak nie masz z niego żadnego pożytku poza finansowym, to się rozwiedź i
        > wnieś o solidne alimenty

        A skąd założenie, że opiekę nad dziećmi dostanie ona a nie mąż? Jeśli dostanie mąż to ona będzie musiała bulić te alimenty.

        • krytyk-systemu-edukacji Re: zapracowany mąż 05.05.13, 14:04
          > A skąd założenie, że opiekę nad dziećmi dostanie ona a nie mąż?

          Per analogiam.
          • jan_hus_na_stosie2 Re: zapracowany mąż 05.05.13, 14:11
            krytyk-systemu-edukacji napisał:

            > > A skąd założenie, że opiekę nad dziećmi dostanie ona a nie mąż?
            >
            > Per analogiam.

            na szczęście można się odwoływać, łącznie do Strasburga, a jak widać po wyrokach takiej Sawickiej wyrok drugiej instancji może całkowicie różnić się od pierwszej, pytanie tylko ilu ojców ma na tyle determinacji aby nie pozwolić sobie odebrać dzieci przez matkę :)

            • krytyk-systemu-edukacji Re: zapracowany mąż 05.05.13, 14:58
              > pytanie tylko ilu ojców ma na tyle determinacji aby nie pozwolić sobie ode
              > brać dzieci przez matkę :)

              Nie wiem, nie mój problem. 1) Nie mam dzieci i mieć nie będę 2) Nigdy nie zaufam żadnej kobiecie 3) Nie załatwiam spraw sądownie, z zasady.

              Na sztywno. :)
              • triss_merigold6 Oj dzieci, dzieci 05.05.13, 17:39
                Oj dzieci, dzieci.
                Jest b. mało prawdopodobne, że facet spędzający czas w pracy do wieczora wystąpi o ustalenie miejsca zamieszkania małych dzieci przy nim. Jeśli nawet to zrobi na złość żonie, to jest jeszcze mniej prawdopodobne, że orzeczenie będzie na jego korzyść. Matka składa wniosek o badanie więzi w RODK i pozamiatane, pana praktycznie nie ma w domu więc jego więź z dziećmi jest mniejsza niż matki. CBDU.
                • gree.nka Re: Oj dzieci, dzieci 05.05.13, 20:06
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Oj dzieci, dzieci.
                  > Jest b. mało prawdopodobne, że facet spędzający czas w pracy do wieczora wystąp
                  > i o ustalenie miejsca zamieszkania małych dzieci przy nim. Jeśli nawet to zrobi
                  > na złość żonie, to jest jeszcze mniej prawdopodobne, że orzeczenie będzie na j
                  > ego korzyść. Matka składa wniosek o badanie więzi w RODK i pozamiatane, pana pr
                  > aktycznie nie ma w domu więc jego więź z dziećmi jest mniejsza niż matki. CBDU.
                  >
                  co znaczy RODK i CBDU ?
                  • triss_merigold6 Re: Oj dzieci, dzieci 05.05.13, 21:33
                    Rodzinny ośrodek diagnostyczno-konsultacyjny.
                    Co Było Do Udowodnienia.
                • berta-death Re: Oj dzieci, dzieci 06.05.13, 12:48
                  To zależy jak małe są te małe dzieci. Zdanie dzieci też jest brane pod uwagę a od pewnego wieku to już same decydują. I tak się jakoś często składa, że kasiaty tatuś na stanowisku bardziej imponuje dzieciom niż mniej kasiata mamusia, z pracą umożliwiającą łączenie jej z obowiązkami domowymi. Nawet jak nie poświęca dzieciom zbyt wiele czasu i nawet jak totalnie je olał jak były małe. Zwłaszcza jak jeszcze tatuś jest całkiem fajny i zrównoważony a mamusia odreagowuje swoje stresy na dzieciach.
                  Już niejedna baba przejechała się na takim układzie. Całe życie niańczyła dzieci, nierzadko za własne pieniądze, bo papie zawsze coś stawało na przeszkodzie w regularnym płaceniu alimentów, aż tu nagle i niespodziewanie papa przypomniał sobie o dzieciach, sypnął prezentami, kasą i dobrym humorem i tyle matka towarzystwo widziała. I może się zdarzyć, że jeszcze jedna z drugą zostanie o alimenty pociągnięta, jak eks będzie jej chciał dodatkowo dokopać.
              • kochanic.a.francuza Re: zapracowany mąż 05.05.13, 17:52
                To straszne. Co takiego Ci zrobily, ze nigdy nie zaufasz?
                • krytyk-systemu-edukacji Re: zapracowany mąż 05.05.13, 18:01
                  > Co takiego Ci zrobily, ze nigdy nie zaufasz?

                  Nadużyły mojego zaufania, cóż by innego? :)
                  • kochanic.a.francuza Re: zapracowany mąż 07.05.13, 14:02
                    Jakis Ty delikatny:)
                    Ale przeciez mezczyzni tez naduzyli pewnie nie raz Twojego zaufania.
            • gree.nka Re: zapracowany mąż 05.05.13, 19:59
              no ale w przypadku któreś z rodziców te dzieciaki otrzyma?
          • triss_merigold6 Re: zapracowany mąż 05.05.13, 17:42
            Bo facet nie wystąpi o tę opiekę tj. ustalenie stałego miejsca zamieszkania dzieci przy nim i zasądzenie alimentów na dzieci w kwocie x od matki. Nie wystąpi również o opiekę naprzemienną, w Polsce jest wymagana zgoda obojga rodziców na tę formę opieki nad dziećmi.
            Zwyczajnie, pracoholik nie ma w tym żadnego interesu.
            • jan_hus_na_stosie2 Re: zapracowany mąż 05.05.13, 18:09
              triss_merigold6 napisała:

              > Zwyczajnie, pracoholik nie ma w tym żadnego interesu.

              stracić dzieci i bulić na byłą żonę to też kiepski interes :)

              • triss_merigold6 Re: zapracowany mąż 05.05.13, 18:33
                Wręcz przeciwnie, spójrz na to jak na przysługę oddaną panu: będzie robił to co lubi (pracował non stop), bez obciążenia dziamgającą żoną i dziećmi i jeszcze w aureoli porzuconego nieszczęśnika.
    • kbjsht Re: zapracowany mąż 05.05.13, 00:48
      123bezradna napisał(a):


      > Co robić?

      odseparować się
      • karoleena3 Re: zapracowany mąż 05.05.13, 13:03
        Moim zdaniem autorka wątku powinna się albo szykować na kochankę męża, albo na rozwód.
    • paco_lopez Re: zapracowany mąż 05.05.13, 14:10
      zrzędzisz pewnie już od kilku lat . nagraj się kiedyś na dyktafon. nie martw się nie tylko wy macie siebie na wzajem dość. to bardzo powszechne zjawisko.
    • headvig Re: zapracowany mąż 05.05.13, 17:46
      zacznij wydawać jego pieniądze :)
      • jan_hus_na_stosie2 Re: zapracowany mąż 05.05.13, 18:05
        headvig napisała:

        > zacznij wydawać jego pieniądze :)


        pierwszy optymistyczny rozsądny wpis :D

        • triss_merigold6 Re: zapracowany mąż 05.05.13, 18:35
          O ile pan ma te pieniądze. Nie u wszystkich idiotyczny pracoholizm przekłada się na kasę, są frajerzy pracujący ku chwale firmy i dla idei.
          • kol.3 Re: zapracowany mąż 05.05.13, 20:03
            Albo facet siedzi do nocy w pracy, ale wcale nie pracuje. Gabinet wygodny, telewizor chodzi, kawka zrobiona, facet spokojnie zalega w fotelu, błoga cisza, spokój, żadnego jazgotu.
            • headvig Re: zapracowany mąż 06.05.13, 05:48
              jak nie pracuje to dramat, leń i nierobol i rozwód od razu. jak pracuje to jeszcze gorzej. nie daj Boże, pan jeszcze zechce, by pani też poszła do pracy. same patologie. kto wam dogodzi?
              • kol.3 Re: zapracowany mąż 06.05.13, 06:17
                Mnie to nie dotyczy bo to nie mój mąz.
            • kochanic.a.francuza Re: zapracowany mąż 06.05.13, 08:36
              Ha, jakbym miala jedze w domu, tez bym sobie uwila wygodny gabinecik w ofisie i nie wracala przed 24-ta. Baby jazgocza i mysla, ze sa seksi.
          • sibeliuss Re: zapracowany mąż 06.05.13, 14:57
            triss_merigold6 napisała:

            > O ile pan ma te pieniądze. Nie u wszystkich idiotyczny pracoholizm przekłada si
            > ę na kasę, są frajerzy pracujący ku chwale firmy i dla idei.

            I to jest chyba ten typ, nisko opłacany, przeambicjonowany prawnik, który sobie i całemu światu chce udowodnić, że nikt inny nie rozumie tak litery prawa jak on. dla spełnienia ambicji już niejeden postawił na szali dom i rodzinę. Spróbuj zasady odwróconego lustra, trochę pocierpisz, ale może się to opłacać. Co masz zrobić? Absolutnie nic, zajmij się sobą i dziećmi, przerwach swojej pasjonującej pracy niech się pan prawnik obsłuży, od uprasowania koszuli i przygotowania posiłku po masturbacyjkę. Pokaż mu, że jesteś się w stanie bez niego obyć, Ty, dzieci i dom. Nie informuj go o niczym, rób swoje, bez awantur, zgrzytów. Niech mu Temida ugotuje, uprasuje i zaspokoi. Jeśli stan nie ulegnie zmianie przynajmniej będziesz pewna, że naprawdę jesteście mu zbędni.
        • 123bezradna Re: zapracowany mąż 07.05.13, 17:45
          niestety - nie jest ich za wiele, kokosów nie zbija
    • bgz0702 Re: zapracowany mąż 05.05.13, 21:45
      W wątku "obok" koleżanka uderzyła męża w przypływie furii, wiec twój niech też sie obawia jeśli cie już "cholera strzela"
    • yoko0202 skoro masz męża prawnka 06.05.13, 00:15
      to się pogódź z tym, że rzadko jest w domu.
      no jest parę takich zawodów, lekarze itp. i awantury o długie godziny robione przedstawicielom takich profesji są jak robienie jazdy np. marynarzowi, że połowę roku spędza poza domem albo sportowcowi że ciągle tylko treningi i treningi...

      nie za bardzo rozumiem, dlaczego samodzielnie musisz ogarniać cały dom - piszesz, że macie kasę, więc ogarnianie domu można spokojnie sobie kupić, pani sprzątająca, opieka, gotowe domowe jedzenie na wynos lub pani gotująca itp. itd., wtedy Ty byłabyś spokojniejsza bo wszystko opanowane i można zadbać o to, żeby ten czas spędzany z rodziną, choć krótki, był dobrej jakości.

      taki świat, że naprawdę coraz mniej ludzi pracuje 'od - do', dodatkowo nie przepada za swoją pracą i serdecznie z radością się na nią wypina codziennie o godz. 17.00
      • my-bubele Re: skoro masz męża prawnka 06.05.13, 15:17
        Pomoc domowa czy sprzątaczka nie da dzieciom ojca… To są ekstra rady jeżeli chodzi o zadania domowe, ale skoro macie dzieci to rzeczywiście fajnie by było jakby chociaż chwilę wieczorem/weekendy pospędzały trochę z tatą. Miałam taką sytuację w rodzinie – narzeczony mojej ciotki (pilot) non stop latał, urodziła im się córka, minął rok i już go w domu nie było w ogóle – zamieszkał na stałe we Włoszech. Dzwoni na skajpie i dziecko widuje w tej chwili raz na dwa/trzy miesiące kiedy jest na kilka dni w Polsce. Jeżeli facet miga się od bycia ojcem to musisz to przemyśleć. [Ciotka w tej chwili ma 5 letnią córkę, nowego faceta, jest w drugiej ciąży i za miesiąc bierze ślub ;) wszystko się zmieniło o 180 stopni, ale jest szczęśliwa…] Człowiek chciałby żeby wszystko było jak w bajce, jeszcze dodatkowo jak się czyta artykuły i widzi, że są inni, bardziej dbający o rodzinne wartości faceci.
        W takich zawodach jak lekarz czy prawnik, którzy pracują non stop i karierę przez większość młodego życia muszą stawiać na pierwszym miejscu tylko partner o podobnym zawodzie zrozumie.
        W ogóle nie piszesz o kwestiach miłości i przywiązania, więc ciężko określić jak to tam u Was wygląda, ale radziłabym przemyśleć wszystko i się zastanowić, dopóki nie jest za późno.
        • berta-death Re: skoro masz męża prawnka 06.05.13, 15:39
          Na dobrą sprawę na co dziecku ojciec? Zwłaszcza małemu i zwłaszcza w charakterze opiekuna. Wszystko to co trzeba wokół niego zrobić, to matka da rady. Zwłaszcza jak ma pieniądze i może sobie pozwolić na zatrudnienie kogoś do pomocy. Nawet nianię można zatrudnić a jak się ma naprawdę dużą kasę to i guwernantkę z zamieszkaniem. Albo guwernera jak komuś żywcem na tych męskich wzorcach zależy.

          Trzeba się pogodzić z tym, że są pewne zawody, których nie da się pogodzić z takim stereotypowym życiem rodzinnym. Jednym z nich jest pilot. Prawnik też należy do tej grupy. I nie zawsze idą za tym jakieś duże pieniądze, bo to też stereotypy z tymi nieziemskimi zarobkami prawników. Owszem, część z nich zarabia wielkie pieniądze, ale to są jednostkowe przypadki, najczęściej powiązane z jakimiś szemranymi interesami. Taki zwykły prawnik, nawet w randze adwokata czy notariusza, to milionerem zazwyczaj nie jest. A pracować pełną parą musi, nie da rady po 8h zamknąć kancelarii, pogonić klientów, walnąć niedokończonymi dokumentami i wrócić do domu.
          I decydując się na związek z kimś takim, trzeba zawczasu brać pod uwagę, że to będzie głównie sponsor mający co n-ty weekend czas dla rodziny.

          Co nie znaczy, że taki ktoś jest totalnie bezwartościowy jako mąż i ojciec. Nawet jak nie jest milionerem, to na pewno zarabia dużo powyżej średniej krajowej, ma wysoką pozycję społeczną, cieszy się szacunkiem i uznaniem, może imponować, ma szerokie grono ustosunkowanych znajomych, itp. Jednym słowem są pewne wymierne korzyści z posiadania takiego ojca. Może małe dziecko średnio z tego skorzysta, ale starsze na pewno, zwłaszcza jak będzie potrzebowało pomocy w dostaniu się na studia, znalezieniu pracy, czy własnej karierze. A i wcześniej nie wiadomo czy nie przydadzą się do czegoś jego koneksje. Rodzicielstwo to nie tylko noszenie na baranka i czytanie książeczek. Poza tym dzieci też lubią móc się pochwalić rodzicami a taki tata pilot, albo ktoś znany to jest coś.
          • allatatevi1 Re: skoro masz męża prawnka 06.05.13, 17:56
            Po raz kolejny czytam jakiś Twój post i dosłownie ręce mi opadają.
            Braku opieki, troski, miłości we wczesnym dzieciństwie ze strony jednego bądź obu rodziców nie jest w stanie zastąpić nic - żadna kariera, żadne pieniądze.

            Nawet najlepiej ustawiony w życiu człowiek, jeśli miał weekendowego rodzica, nie będzie w życiu tak szczęśliwy jak taki ze średnią pracą ale z dobrym dzieciństwem i silną, pozytywną więzią z obojgiem rodziców (budowaną od pierwszych dni życia).
            • gree.nka Re: skoro masz męża prawnka 06.05.13, 18:01
              allatatevi1 napisała:

              > Po raz kolejny czytam jakiś Twój post i dosłownie ręce mi opadają.
              > Braku opieki, troski, miłości we wczesnym dzieciństwie ze strony jednego bądź o
              > bu rodziców nie jest w stanie zastąpić nic - żadna kariera, żadne pieniądze.
              >
              > Nawet najlepiej ustawiony w życiu człowiek, jeśli miał weekendowego rodzica, ni
              > e będzie w życiu tak szczęśliwy jak taki ze średnią pracą ale z dobrym dziecińs
              > twem i silną, pozytywną więzią z obojgiem rodziców (budowaną od pierwszych dni
              > życia).
              >

              ja bym nie przesadzała z tą więzią. W dorosłym życiu człowiek stara się radzić sobie sam, bez zbędnego obarczania rodziców swoimi problemami. Niby co ja mam się zwierzać matce, że facet mnie puścił kantem? Rodziców się informuje o rzeczach, które nie wpływają na nich jakoś stresująco - starzy już są - co mają nadal trzymaćza rączkę?
            • berta-death Re: skoro masz męża prawnka 06.05.13, 21:40
              Powtarzasz jakieś obiegowe teksty z poradników psychologicznych. Dodajmy, że współczesnych. Przecież przez całe wieki ojcowie nie uczestniczyli w życiu swoich dzieci, ograniczali się do roli sponsorów. Zwłaszcza ci z nieco wyższych sfer, bo taki chłop czy rzemieślnik to pracował w domu i chcąc nie chcąc jakoś w życiu tych dzieci uczestniczył, ale też nie tych małych. Ojciec to był ojciec, kompletnie inny rodzic niż matka i służący do kompletnie czego innego. I jakoś ludzkość przez ostatnich kilka tysięcy lat nie składała się z nieszczęśliwych, straumatyzowanych osobników.

              Dziecko ma pewne potrzeby, które zaspokojone być muszą, żeby było szczęśliwe i wyrosło na porządnego człowieka, to nie ulega wątpliwości. Natomiast nie ma większego znaczenia kto konkretnie te potrzeby zaspokoi. Może to być matka, może ojciec, może niania, mogą dziadkowie, mogą też wszyscy wspólnie dzielić się obowiązkami. Zwłaszcza, że tak jak pisałam, taki robiący karierę ojciec też zaspokaja potrzeby dzieci, tylko inne niż te związane ze sprawowaniem osobistej pieczy. Np nie poczyta bajki na dobranoc, ale zabierze na atrakcyjną wycieczkę zagraniczną. Nie będzie spędzał wspólnych weekendów, ale kupi gadżety, dzięki którym potomek będzie miał wyższą pozycję w grupie rówieśniczej. Nie będzie się angażował w bieżące drobne problemy, ale w razie choroby załatwi leczenie w najlepszym szpitalu krajowym albo nawet zagranicznym, załatwi korepetycje umożliwiające dostanie się na wymarzone studia, ukręci łeb sprawie jak potomkowi zdarzy się narozrabiać. Przecież to też są bardzo ważne rzeczy, ale są one niemożliwe do zdobycia jak się pracuje 8h od-do.
              • kochanic.a.francuza Re: skoro masz męża prawnka 07.05.13, 14:30
                Moi rodzice dawali mi gadzety i ciuchy, ktore pomagaly zajac wysoka pozycje w grupie. Dlai wiano, ktore pomoglo dluzej bujac w oblokach niz inni itp. ale zawsze czulam sie samotna i uczuciowa zaniedbana. Nie mailam z kim pogadac o swoich problemach, marzeniach itd. NAwet kiedys zglosilam mamie pretensje, ze pozno wraca do domu i dba tylko o swoja prace. Odpowiedziala szczerze, tak jak bylo, ze moze byc mama domowa, ale wtedy zabraknie pieniedzy i czy ja to zaakceptuje. Zastanowilam sie jako nastoatka, chyba nawet mnieprzekonalo, ze trudno, ale samo pytanie swiadczy, ze jednak dzieci maja potrzeby "wyzsze". Nie samym chlebem zyje dziecko/nastolatek. Wiez uczuciowa jest bardzo wazna, ale i pieniadze tez sa wazne, nie tylko w celu bogacenia sie czy konsumowania, ale po prostu by prztrwac. Niestety nie ma madrego, ktory by tu jakies panaceum podal na tacy.
                • berta-death Re: skoro masz męża prawnka 07.05.13, 19:40
                  W twoim przypadku to obydwoje pracowali na dwa etaty, więc to nieco inna bajka jest. To o czym pisałam, to przyjęcie tradycyjnego modelu rodziny. Jeden rodzic zajmuje się wyłącznie zarabianiem na rodzinę a drugi dbaniem o nią. I jeżeli obie strony dostrzegą w tym korzyść dla siebie, przyjmą swoją rolę z dobrodziejstwem inwentarza, to całkiem fajny związek mogą stworzyć i w dodatku korzystny dla dzieci. W przypadku jak obydwoje ładują się w kariery i zarabianie kasy, to jedyne sensowne rozwiązanie to oddać dzieci na wychowanie dziadkom, albo zatrudnić im nianię, taką z zamieszkaniem. Wtedy też nikt nie powinien być pokrzywdzony.
          • 123bezradna Re: skoro masz męża prawnka 07.05.13, 18:03
            jego praca to - etat w dużej firmie - i żadna KONKRETNA kasa za tym nie stoi. Ta cała harówka jest po to aby utrzymać się w zawodzie.
            Kancelarii nie ma i żadnych innych profitów.
            Jesteśmy już ze sobą ponad 10 lat, więc nie jest prosto przekreślić dotychczasowy dorobek, tym bardziej że są dzieci.
      • 123bezradna Re: skoro masz męża prawnka 07.05.13, 17:51
        szkoda mi tej kasy, aż tyle jej nie ma, wolę na coś odłożyć (a potrzeb jest dużo) niż wydać na sprzątaczki.
        bo nawet jak bym sobie w ten sposób kupiła czas to skorzystałabym na tym tylko ja - mąż dalej byłby zapracowany.
        • berta-death Re: skoro masz męża prawnka 07.05.13, 19:26
          Skoro wydasz na sprzątaczki, to oczywiste, że nie tylko z własnych pieniędzy ale i mężowych. I nie tylko kosztem wydatków na twoje przyjemności, ale i na jego. W zasadzie możesz też tak zrobić, że tylko jego obowiązki domowe będzie wykonywać gosposia, żebyś ty w tym czasie miała czas na dzieci. I w związku z tym tylko kosztem jego wydatków to się odbije.
    • mocno.zdziwiona Re: zapracowany mąż 06.05.13, 19:27
      123bezradna, doskonale Cię rozumiem. Mam taki sam problem z mężem. Mój jest pracoholikiem i kocha to co robi. Ale dużo rozmawialiśmy i uczy się szanować wspólny czas. Uczy się pracować w okreslonych godzinach i brać pod uwagę również moje potrzeby. Zajęło mi to 7 lat, ale widzę postępy i teraz jest dużo lepiej. Na poczatku się awanturowałam, krzyczałam, płakałam. Potem rzeczowo rozmawiałam. I to do niego przemówiło. Ale z drugiej strony i ja wiele rzeczy nauczyłam się akceptować, nie awanturuję się o każdą minutę "spóźnienia", rozumiem że czasami musi posiedzieć nawet kilka godzin dłużej czy w weekendy. Ale w zamian za to w spokojniejsze dni mąż wychodzi z pracy o czasie co mu się wcześniej nie zdarzało.
      Skoro Twój jest prawnikiem to logika i chłodna kalkulacja nie powinny być mu obce - rozmawiaj z nim, negocjuj, przekonuj. Metoda małych kroków powinna być dobra na początek.
      • 123bezradna Re: zapracowany mąż 07.05.13, 18:11
        dziękuję Ci za słowa otuchy,
        ja też próbuję coś z tym robić - zaczęłam - jak na razie czytać "mądre poradniki", żeby nabrać dystansu do całej tej sytuacji, i zdarza mi się "łapać" spokój ducha.

        • mocno.zdziwiona Re: zapracowany mąż 07.05.13, 21:32
          Myślę, że poradniki to dobry początek. Na mojego dość mocno podziałało subtelne zagrożenie rozwodem. Tzn. podczas spokojnej rozmowy mu powiedziałam, że wyszłam za niego bo chcę z nim być a nie siedzieć sama w domu. I że takie niewidywanie się trudno nazwać związkiem i może to być powodem wzajemnego oddalenia i rozwodu w przyszłości. Był zszokowany potężnie, ale dało mu to do myślenia.
    • mariola05t Re: zapracowany mąż 06.05.13, 20:20
      Pracą pracą, ale dzieci też powinny się z tatusiem bawić i powinien mieć dla nich trochę czasu, a Ty wtedy trochę czasu dla siebie. Nie wspomnę, że dla Ciebie też powinien go znaleźć.
    • damajah czytanie ze zrozumieniem 06.05.13, 22:17
      jest chyba trudną sztuką jednak.
      Co drugi post wysyłacie kobietę do pracy mimo że ciągle pisze że pracuje. Piszecie że jak chce mieć kasę to musi się pogodzić z tym że męża nie ma - mimo że pisze że facet nie zarabia kokosów i ona zarabia więcej. Napisała wyraźnie że chodzi o jego ambicje i przekonania, nie o kasę.
      Ja się nie dziwię że ma problem, jej mąż nie łapie że życie to nie tylko praca praca praca praca. Nie załapał że ma dzieci, najważniejsza jest robota i koniec.
      Mam okazję obserwować teraz (niestety) bardzo przykry rozwód u znajomych gdzie pan nie znał umiaru w pracy (miał wiele opcji, upierał się na najbardziej czasochłonną właśnie z powodu ambicji i braku szacunku do jakiejkolwiek pracy poza korporacyjną) I mimo że kasy mieli bardzo dużo (ona też pracuje) to oddalili się od siebie tak bardzo że nie ma już co zbierać.
      Nie potrafię niestety doradzić bo mam męża który potrafi znaleźć złoty środek pomiędzy pracą a domem, ja również (choć mogłabym pracować ile wlezie, zarabiać jeszcze o wiele więcej - ale po prostu nie chcę, kasy mamy dosyć) Ale rozumiem i myślę że bez zmiany to może być droga z mało fajnym zakończeniem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka