Dodaj do ulubionych

Trauma chyba juz do konca zycia

29.05.13, 13:15
Witam,
wstapilam na to forum z mysla i nadzieja, ze w gronie kobiet znajde kogos, u kogo znajde zrozumienie.
Mam problem zarowno fizyczny, jak i psychiczny, ktory trwa juz dwa lata.
Jestem dwa lata po bardzo ciezkim i bolesnym porodzie. Komplikacje mam do dzis, bol prawie kazdego dnia. Stracilam zupelnie zainteresowanie seksem, seks powoduje tylko bol i niechec. Zdarza sie czasem, ale tylko dlatego, zeby uniknac awantur z partnerem, do ktorego nic kompletnie nie czuje. Zeby uniknac pytan, dlaczego nie odejde, skoro zadne uczucie nas nie laczy- jestem zmeczona, mam depresje, w zwiazku z czym nie mam sily. Nie mam poza tym nikogo, kto moglby mi pomoc. Dla partnera jestem wygodna, sprzatam w domu, piore, gotuje, wychowuje dziecko, on nie robi nic. Ma swiadomosc tego, ze nie mam sily na podjecie zadnych krokow. Nienawidze go i dodatkowo doluje mnie mysl, ze nie moge nic z tym zrobic. W wiekszosci przypadkow ludzie placa za cesarskie ciecie, w moim bylo inaczej. Pomimo wskazan do cc, partner podplacil za porod, ktory wywolano oksytocyna.
Czesto mam mysli samobojcze, jednak bardzo kocham moje dziecko i tak naprawde chce zyc dla dziecka. Coraz czesciej zastanawiam sie nad zalatwieniem formalnosci z najblizsza rodzina, zeby zajela sie moim skarbem w razie, jakby mnie zabraklo jako matki.
Mam swiadomosc tego, ze juz nic w moim zyciu sie nie zmieni i nic pozytywnego mnie nie spotka.
Jezeli ktos moze mi pomoc, czy doradzic jak pogodzic sie z ta rzeczywistoscia to z gory dziekuje.
Obserwuj wątek
    • gree.nka szanowna pani 29.05.13, 13:20
      moim zdaniem powinna pani udać się do lekarza i to pędzikiem. Zacząć od ogólnego, jak zbagatelizuje iść do drugiego i psychologa, który najpierw też skieruje do lekarza ogólnego i ginekologa. Tu nie ma co gdybać komu dzieciaka podrzucić, bo chętnych na dzieciaka się znajdzie.
      Do lekarza i to pędzikiem.
      • marieantoniete Re: szanowna pani 29.05.13, 13:25
        Dziekuje, bylam juz wszedzie, u ogolnego, u ginekologa, nic sie nie da zmienic, stalo sie co sie stalo i musze z tym zyc. A jest cholernie ciezko. Na codzien robie dobra mine do zlej gry, bo nie jestem osoba, ktora lubi narzekac. Tlumilam w sobie emocje dwa lata, w koncu zdecydowalam sie napisac na forum, bo tu w miare anonimowo i bezpiecznie zza ekranu monitora.
        • alpepe Re: szanowna pani 29.05.13, 13:30
          są operacje zmiany płci, to czemu u ciebie nic nie da się zrobić? Rozerwało cię po odbyt, czy jak? Potrzebne ci podszycie? NIe trzymasz moczu?
          • marieantoniete Re: szanowna pani 29.05.13, 13:36
            alpepe napisała:

            > są operacje zmiany płci, to czemu u ciebie nic nie da się zrobić? Rozerwało cię
            > po odbyt, czy jak? Potrzebne ci podszycie? NIe trzymasz moczu?

            Bylam podcieta i podszyta, nie mam problemu nie trzymania moczu.
            Tak naprawde to facet i seks nie sa mi do niczego potrzebne, nie lubie tylko jak mnie boli.
            • gree.nka Re: szanowna pani 29.05.13, 15:35
              idź do psychologa albo psychiatry nawet , to już nie chodzi, że ci się mąż nie podoba albo seksu masz dość, ale wspominasz o samobójstwie.
              • marieantoniete Re: szanowna pani 29.05.13, 18:23
                gree.nka napisała:

                > idź do psychologa albo psychiatry nawet , to już nie chodzi, że ci się mąż nie
                > podoba albo seksu masz dość, ale wspominasz o samobójstwie.
                >

                Jak juz szczerosc to szczerosc. Sama jestem z branzy, wstyd mi jednak bylo przyznac sie tu na forum. Nie praktykuje, bo jak moze pomoc innym ktos, kto z wlasnymi problemami psychiki i nie tylko nie moze sie uporac. Czesto palma mi z tego powodu odbija i zdarza sie, ze odreagowuje na innych.
                Tlumaczono mi, zebym dostrzegala pozytywy traumy zwiazanej z porodem, ze w przyszlosci bede lepiej rozumiala problemy innych kobiet, ktore tego doswiadczyly. Jednak nie potrafie, zrobilam sie kompletnie znieczulona na problemy innych, wiec nie bylabym w stanie pomoc. I tak sie do tego wszystkiego rozstalam z zawodem.
                • gree.nka Re: szanowna pani 29.05.13, 19:16
                  skoro tak, to spójrz na siebie z boku jak na inną kobietę i jej - nie twój problem. Nie intryguje cie by zastanowić się nad nim i spróbować pomóc - nie sobie, ale tej innej kobiecie?
                  ja bym poszła do innego psychologa, jeśli nie chcesz do kogoś ze znajomych to do zupełnie obcego i bez wtajemniczania go, że ty się znasz na tym i nic z tego nie będzie.
                  • marieantoniete Re: szanowna pani 30.05.13, 12:46
                    gree.nka napisała:

                    > skoro tak, to spójrz na siebie z boku jak na inną kobietę i jej - nie twój prob
                    > lem. Nie intryguje cie by zastanowić się nad nim i spróbować pomóc - nie sobie,
                    > ale tej innej kobiecie?

                    Dzieki za rade, sprobowalam, jednak pozostaje blokada, no i ten efekt lustra, ktory nie pozwala mi na dzien dzisiejszy spojrzec na siebie, jak na kogos innego. Moze to przyjdzie z czasem, moze potrzeba cierpliwosci regularnego treningu. Na innych latwiej spojrzec obiektywnie, ocena samej siebie jest zazwyczaj zbyt mocno nasacona subiektywizmem.

                    > ja bym poszła do innego psychologa, jeśli nie chcesz do kogoś ze znajomych to d
                    > o zupełnie obcego i bez wtajemniczania go, że ty się znasz na tym i nic z tego
                    > nie będzie.

                    Korzystalam z uslug znajomego psychiatry, ktory jest jednym z tych topic. Jednak rozmowa szla zazwyczaj na inne tory, jaka kawa smakuje najlepiej, czy jakie trunki preferujemy w PUBie. To oczywiscie pozwala sie zrelaksowac, na chwile zapomniec o problemie, jednak go nie rozwiazuje. Byc moze masz racje, zeby udac sie do kogos obcego, ktory nie wie o mnie nic, i ten ktos bedzie bardziej skuteczny od kogos, kto wie o mnie niemal wszystko.

                    Dzieki za wskazowke, z reszta za wszystkie na tym forum, za te malo pieszczotliwe tez:)
              • kochanic.a.francuza Re: szanowna pani 30.05.13, 18:11
                A to nie ten jej gach powinien sie leczyc? Ja boli a on sie na sile wciska, a jak kobieta nie pozwoli to jej awantury robi. Przeciez to przemoc psychiczna! Nagrac i do sadu. Tak, wiem, autorka nie ma sily i musi sie pdleczyc, ale nie po to by moc mu dalej sluzyc za nocnik ale do walki z nim.

                Nie moge zniesc jak jedna kobieta doradza drugiej kobiecie, jak tu stac sie lepszym nocnikiem dla partnera.
                • sl13 Re: szanowna pani 30.05.13, 18:32
                  Nocnik i robot kuchenny w jednym. Straszne.:(

                  Autorko wątku, masz kogoś bliskiego, kto mógłby pomóc - mama, siostra, przyjaciółka? Żebyś zrobiła pierwszy krok, zwróciła się o pomoc do specjalisty i podjęła jakieś kroki do zmian w twoim życiu?
                • gree.nka Re: szanowna pani 30.05.13, 18:52
                  kochanic.a.francuza napisała:

                  > A to nie ten jej gach powinien sie leczyc? Ja boli a on sie na sile wciska, a j
                  > ak kobieta nie pozwoli to jej awantury robi. Przeciez to przemoc psychiczna! N
                  > agrac i do sadu. Tak, wiem, autorka nie ma sily i musi sie pdleczyc, ale nie po
                  > to by moc mu dalej sluzyc za nocnik ale do walki z nim.
                  >
                  > Nie moge zniesc jak jedna kobieta doradza drugiej kobiecie, jak tu stac sie lep
                  > szym nocnikiem dla partnera.
                  właściwie to o takim kontekście nie pomyślałam. autorka wątku wspomina o myslach samobójczych, i bardziej skupiłam się na bólu a nie o elemencie wywołującym ból. Ale ok, partner autorki też powinien zostać postawiony do pionu.
        • tully.makker Re: szanowna pani 31.05.13, 10:33
          Idz do psychiatry, masz depresje. Ginekolog ani internista na to nie pomoze.
    • alpepe Re: Trauma chyba juz do konca zycia 29.05.13, 13:28
      tak tak, tylko tsh pewnie nie badałaś.
      • marieantoniete Re: Trauma chyba juz do konca zycia 29.05.13, 13:34
        To nie jest kwestia hormonow, tylko komplikacji, ktore mam do dzis. Po czesci byc moze tez, bo postaralam sie o to, zebym juz nigdy nie mogla zajsc w ciaze. Bol jednak z hormonami ma niewiele wspolnego, z zespolem stresu pourazowego tez niewiele.
        • alpepe Re: Trauma chyba juz do konca zycia 29.05.13, 13:50
          nie kwestia hormonów, powiadasz. Kiedyś czytałam artykuł lekarski o PSYCHOZIE POPORODOWEJ. Dokładnie nie pamiętam procentów, ale grubo ponad 90 procent kobiet z psychozą poporodową, to gorsze niż "zwykła" depresja, miało niedoczynność tarczycy.
          Oczywiście możesz pielęgnować w sobie poczucie krzywdy, ale za stara jesteś, by wierzyć w księcia na białym koniu i pora samej coś z tym zrobić. Uporządkuj rodzinne sprawy, skoro nie masz ochoty patrzeć, jakim człowiekiem staje się twoje dziecko.
          • marieantoniete Re: Trauma chyba juz do konca zycia 29.05.13, 13:54
            Napisalam, ze dziecko jest dla mnie wszystkim, chce byc obecna w wychowaniu i chce patrzec jakim czlowiekiem sie staje.
            • stokrotka_a Re: Trauma chyba juz do konca zycia 29.05.13, 13:58
              Naprawdę chcesz patrzeć, jak życie twojego dziecka upływa w koszmarze nienawiści pomiędzy jego rodzicami? Chcesz patrzeć na ciągłe krzywdzenie dziecka i brac w tym udział? Jeśli chcesz dobra swojego dziecka, to idź do psychologa najpierw, a potem weź odpowiedzialność za swoje życie i przyszłość dziecka.
            • alpepe Re: Trauma chyba juz do konca zycia 29.05.13, 15:55
              nie rozśmieszaj mnie. Dziecko jest najważniejsze dla ciebie, ale to skrzywdzone, które pielęgnujesz w sobie, to wewnętrzne.
              Przyszła pora, byś dorosła. Albo uśmiercisz to wewnętrzne dziecko łaknące zrozumienia i pieszczot, albo dalej będziesz pławiła się w byciu nieszczęśliwą.
              Nie ma trzeciej drogi. To się nazywa dojrzewanie. Porzucenie złudzeń.
              • marieantoniete Re: Trauma chyba juz do konca zycia 30.05.13, 12:39
                alpepe napisała:

                > nie rozśmieszaj mnie. Dziecko jest najważniejsze dla ciebie, ale to skrzywdzone
                > , które pielęgnujesz w sobie, to wewnętrzne.

                Masz racje, ale tylko po czesci. Najwazniejsze jest jak nabardziej dla mnie moje dziecko, ktore to naturalnie wyczuwa. W matke patrzy jak w lustro, jest szczesliwe, bezstresowe, zdrowe i sliczne.
                To wewnetrzne dziecko, tu dziekuje za wskazowke, bo cos w tym jest. Kazdy czlowiek, szczegolnie w ciezkich sytuacjach ma w sobie cos z dziecka, ktore potrzebuje ciepla i bliskosci. Jezeli tego nie otrzyma, chowa sie niczym zolw do skorupy z poczuciem totalnej samotnosci, leku, braku zrozumienia, z mysla, ze jest sam na tym cholernym ziemskim padole.

                > Przyszła pora, byś dorosła. Albo uśmiercisz to wewnętrzne dziecko łaknące zrozu
                > mienia i pieszczot, albo dalej będziesz pławiła się w byciu nieszczęśliwą.
                > Nie ma trzeciej drogi. To się nazywa dojrzewanie. Porzucenie złudzeń.

                Tu troche za szybko mnie ocenilas. Poza tym kazdy, czy to dziecko, czy osoba dorosla, dojrzala potrzebuje zrozumienia. Nie wierze, ze jestes az tak samowystarczalna osoba, ze nie potrzebujesz nikogo, kto by Cie zrozumial i czasem przytulil.
    • tonik777 Re: Trauma chyba juz do konca zycia 29.05.13, 13:38
      Skoro nienawidzisz swojego partnera to go zostaw. Po co masz się z nim męczyć? Chcesz być jego sprzątaczką do końca życia? Bez sensu. Popracuj nad rozstaniem z nim.
      • marieantoniete Re: Trauma chyba juz do konca zycia 29.05.13, 13:52
        tonik777 napisał:

        > Skoro nienawidzisz swojego partnera to go zostaw. Po co masz się z nim męczyć?
        > Chcesz być jego sprzątaczką do końca życia? Bez sensu. Popracuj nad rozstaniem
        > z nim.

        Gdyby to bylo takie proste, kazdy normalny czlowiek by to zrozumial, ten nie rozumie nic. Poza tym, jest zadowolony, gdy w towarzystwie moze mnie upokorzyc mowiac na przyklad, ze najwazniejsza osoba w jego zyciu jest od dawna nie zyjacy juz kot. Jak wypije kilka piw to zbiera go na szczerosc i mowi wprost, ze sie dziecka wstydzi i inne przykre rzeczy.
        Jedyna mysl, jaka mi pozostaje jest taka, ze moze uwolnie sie na "tamtym swiecie". Jedyne, co trzyma mnie przy zyciu jest moje dziecko.
        • solaris_1971 Re: Trauma chyba juz do konca zycia 29.05.13, 13:58
          Policjanci na ztakich jak on mowia " znetki ". On sie ewidentnie nad Toba zneca. Ewidentnie probuje podniesc swoje poczucie wlasnej wartosci, poczuc sie lepszym.

          Popracuj nad tym - tak, ale z psychologiem. Jesli za pierwszym razem nie trafilas na dobrego, to trafisz za drugim razem. Moze nawet potrzebny byc psychiatra i leki antydepresyjne.

          Czy to nie jest czasami tak, ze jestes od niego inteligentniejsza, mialas widoki na dobra prace i zarobki i teraz mezus napawa sie widzac Cie sprzatajaca i gotujaca ?

          O co dokladnie chodzi z tym porodem ? Jak to doplacil do naturalnego skoro byly wskazana do cc ?
          Seksu z nim nie lubisz i boli Cie. Nie mozesz odmowic ?
          • marieantoniete Re: Trauma chyba juz do konca zycia 29.05.13, 14:16
            solaris_1971 napisała:

            > Policjanci na ztakich jak on mowia " znetki ". On sie ewidentnie nad Toba zneca
            > . Ewidentnie probuje podniesc swoje poczucie wlasnej wartosci, poczuc sie lepszym.

            To wiem od dawna, ze podnosi moim kosztem swoje poczucie wartosci.

            > Popracuj nad tym - tak, ale z psychologiem. Jesli za pierwszym razem nie trafil
            > as na dobrego, to trafisz za drugim razem. Moze nawet potrzebny byc psychiatra
            > i leki antydepresyjne.

            Rozwazam taka mozliwosc.

            > Czy to nie jest czasami tak, ze jestes od niego inteligentniejsza, mialas widok
            > i na dobra prace i zarobki i teraz mezus napawa sie widzac Cie sprzatajaca i go
            > tujaca ?

            Strzal w 10, nie znioslby tego, gdybym miala dobra, perspektywiczna prace, czulby sie zagrozony.
            >
            > O co dokladnie chodzi z tym porodem ? Jak to doplacil do naturalnego skoro byly
            > wskazana do cc ?

            Jak sie ma mozliwosci i kontakty to mozna wszystko, pewnie do dzis zaluje, ze nie zmarlam przy porodze, a niewiele brakowalo, tetno tracilam a aparat, do ktorego bylam podlaczona dzwonil jak u nieboszczyka, podano adrenaline i tetno jakos wrocilo. Takie zycie, ze sa tacy, ktorzy moga wszystko:(

            > Seksu z nim nie lubisz i boli Cie. Nie mozesz odmowic ?

            W wiekszosci odmawiam, a jak juz sie zmusze, bardzo zle sie z tym czuje, dosadnie mowiac, czuje sie wtedy jak k.urwa:(
            • solaris_1971 Re: Trauma chyba juz do konca zycia 29.05.13, 14:42
              Popracuj nad tym - tak, ale z psychologiem. Jesli za pierwszym razem nie
              > trafil
              > > as na dobrego, to trafisz za drugim razem. Moze nawet potrzebny byc psych
              > iatra
              > > i leki antydepresyjne.
              >
              > Rozwazam taka mozliwosc.

              Nie rozwazaj takiej mozliwosci, tylko pedz do psychologa.

              Musisz, powtarzam musisz sie od niego uwolnic ale nie dasz rady zrobic tego ani sama ani z pomoca forumowiczow.
              no, czyli jesli z nim zostaniesz, to do konca zycia bedziesz kuchta, nigdy nie bedziesz miala pracy, bedziesz od niego materialnie uzalezniona czego nie omieszka Ci wytknac na kazdym kroku.

              pewnie do dzis zaluje, ze n
              > ie zmarlam przy porodze

              Kto zaluje - on czy Ty ?

              P.S. Rozumiem Cie, wierz mi, przeszlam przez to samo ( bez dziecka, bo sie na nie z tym typem nie zdecydowalam ).
              Czy Ty nie pochodzisz z patologicznej rodziny ? Takiej, w ktorej przemoc i strach byly na porzadku dziennym ? Wiele czytalam o kobietach wiazacych sie z takimi typami - wszystkie byly z takich rodzin.
              Nawet wczoraj na Forum Rozwod bylo cos o kobietach bitych przez mezow - wszystkie pochodzily z rodzin patologicznych. Ktos napisal tak " normalnej kobiecie by wystarczylo zeby ja raz obrazil albo zeby sie zamachnal to nastepnego dnia lezalby w sadzie pozew ".
        • gree.nka Re: Trauma chyba juz do konca zycia 29.05.13, 15:38
          kobieto zrób coś i się nie męcz. złóż papiery rozwodowe , wystąp o alimenty na dziecko, życia szkoda na takiego faceta.
        • sl13 Re: Trauma chyba juz do konca zycia 30.05.13, 18:36
          "Gdyby to było takie proste" siedzi w twojej głowie.
      • sl13 Re: Trauma chyba juz do konca zycia 30.05.13, 18:35
        > Skoro nienawidzisz swojego partnera to go zostaw. Po co masz się z nim męczyć?
        > Chcesz być jego sprzątaczką do końca życia? Bez sensu. Popracuj nad rozstaniem z nim.

        Dobra rada, a zarazem oczywista oczywistość.
    • magnusg Re: Trauma chyba juz do konca zycia 29.05.13, 14:49
      Zbyt bialo-czarne te twoje wywody.Skoro on taki zly, to po co z nim sie zwiazalas i po co masz z nim dziecko?
      Czy to czasami nie jest tak,ze to ty jestes wygodna-ale dla siebie.?
      Zwiazalas sie dla kasy,teraz z nim jestes tez dla kasy-zaslaniasz sie depresja,dobrem dziecka i jeszcze niewiadomo czym.A tak naprawde trwasz w tym, bo nic innego lepszego nie potrafisz i kazde odejsci bedzie oznaczalo utrate kochanych pieniazkow.
      Szkoda tylko dziecka-jeszcze kiedys pewnie od ciebie uslyszy,ze zmarnowalo ci zycie.
      • solaris_1971 Re: Trauma chyba juz do konca zycia 29.05.13, 14:54
        Czy to czasami nie jest tak,ze to ty jestes wygodna-ale dla siebie.?

        Rzeczywiscie, dziewczyna jest wygodna jak cholera ............ w sumie to super jej jest tylko truje na forum.
      • stokrotka_a Re: Trauma chyba juz do konca zycia 29.05.13, 15:00
        Jestem pod wrażeniem twojej przenikliwości. Nie dość, że postawiłeś diagnozę stanu obecnego, to jeszcze przyszłość przewidujesz. Włączyła ci się irracjonalna solidarność jąder, mój drogi. ;-)
        • solaris_1971 Re: Trauma chyba juz do konca zycia 29.05.13, 15:18
          Zapomnialam o czyms wspomniec : mowisz o nim " partner". Tzn nie jest Twoim mezem ?

          No, z obnizeniem standartu materialnego bedziesz sie musiala przy rozstaniu liczyc, ale to juz chyba wiesz i masz to w d*.
          Masz sie z czego utrzymac ? Bo z malym dzieckiem bedzie Ci ciezko na rynku pracy. Samotnej matce z malym dzieckiem.
          • solaris_1971 Re: Trauma chyba juz do konca zycia 29.05.13, 15:25
            jesli Ci sie chce pisac, to napisz jak to sie stalo, ze sie z nim zwiazalas i zdecydowalas na dziecko.
            Jesli chcesz, mozemy pogadac na privie. Mam podobne doswiadczenia.

            Mnie do tego nikt nie rozumial, wszyscy uwazali, ze jest mi super bo mialam wysoki standart zyciowy - fajne mieszkanie, wycieczki zagraniczne itd. Ludzie widzieli tylko to. To i nic wiecej. I to mialam to nie pracujac. A nie pracowalam bo bylam w tak strasznej depresji.
            Nawet sporo ode mnie starsza kolezanka, rozwiedziona, tez mnie nie rozumiala. Mowila
            " gdyby Ci naprawde bylo zle, to bys sie rozwiodla. Skoro z nim jestes, tzn ze gdzies bilans Ci wychodzi na plus ". I tez widziala tylko to : jest mi super bo nie musze pracowac a mam z czego zyc.

            Dlatego : nie licz na wsparcie ani zrozumienie znajomych.
            Zrozumiec cie i pomoc Ci moga psycholog i adwokat.
    • twojabogini Re: Trauma chyba juz do konca zycia 29.05.13, 16:06
      Nie wiem z jakich przyczyn - ale sądzę, że bardzo zafałszowujesz sama przed sobą obraz rzeczywistości. Pewne jest jedno - masz problem i to bardzo dużego kalibru. Jesteś mamą - kochającą i zaangażowaną. Zarówno ty, jak i twoje dziecko zasługujecie na to, abyś otrzymała pomoc i na bezpieczeństwo.
      Pierwszym twoim krokiem powinno być pójście do psychiatry - psycholog, terapeuta, ginekolog, seksuolog itp. nie przepiszą ci leków. Twoje myśli są niebezpieczne i leki powinny ci pomóc przetrwać trudny okres, dopóki nie uporządkujesz swojego życia. Na własną rękę a najlepiej z pomocą terapeuty spróbuj też odkłamać swoją rzeczywistość (odpowiadać będziesz tylko sobie - więc raz postaraj się być szczera - to ważne - dla ciebie i maluszka):

      1. Poród: czy partner naprawdę zapłacił za poród sn, pomimo wskazań do cc (jeśli tak, to zarowno on jak i personel szpitala dokonali przestępstwa, ale co ważniejsze - wskazuje to na skłonność partnera do nadmiernej kontroli), a może tylko podejrzewasz partnera?, trauma porodu - wiedz, że może się utrzymywać latami, dobrze rozładowuje ją podzielenie się emocjami z innymi osobami (przychodnie dziecięce są pełne młodych mam wymieniających się "drastycznymi" a czasem naprawdę dramatycznymi sytuacjami z porodówek), każdą da się rozładować (czasem potrzeba terapii), uszkodzenia poporodowe - odpowiedz sobie szczerze co cię boli i dlaczego, jakich uszkodzeń doznałaś, nie jest normą, żeby tak długo utrzymywały się objawy bólowe, a jelsi tak jest - są na to sposoby - ale moze jednak twój ból to sposób na unikanie kontaktów seksualnych (nie twierdze, że tak jest - równie dobrze może być realny - i wtedy nie ustawaj, dopóki nie znajdziesz lekarza, który się tym zajmie) - poprawkę biorę tylko dlatego, ze wiele kobiet latami chodzi po lekarzach lecząc bardziej lub mniej fikcyjne dolegliwości - dopóki nie trafią do psychiatry, który diagnozuje depresję (lub szok porodowy lub zaburzenia pracy tarczycy).
      Czy naprawdę się ubezpłodniłaś (fachowa sterylizacja nie daje powikłań hormonalnych wbrew temu co napisałaś) - czy to myślenie życzeniowe - strach przed ciążą, każe ci tworzyć fikcję? Jeśli to fikcja - to jak dbasz o antykoncepcję?

      2. Seks - nie jest dobrze, jeśli młoda kobieta rezygnuje z seksu. Seksualność to ogromna siła, radość życia - o ile nie jest związany z przemocą. Czy nie jest tak, że po prostu budzi w tobie wstręt seks z twoim partnerem, ze to z nim nie chcesz seksu? Piszesz, że "po" czujesz się jak k? Czy dokonujesz wymiany handlowej (zdarza się wielu kobietom, mającym małe dzieci i zależnym - oddają się bez przyjemności, po to, aby mieć utrzymanie dla siebie i dziecka), czy też boisz się partnera? Co ci grozi w razie odmowy - odmowa dostarczenia środków do życia, wyrzucenie z mieszkania, pobicie? Skoro się zgadzasz to masz powód? Jeśli nie grozi ci poważne niebezpieczeństwo - odmów - na początek możesz podać, że masz infekcję i się leczysz - niech ci lekarz zapisze jakieś globulki na szczypanie, czy coś. Kuracja może trwać i trzy miesiące, i być przepleciona zapaleniem pęcherza np.

      3. Relacja - co zyskujesz, co tracisz - dlaczego jesteś z partnerem, ktorego nie kochasz, a nienawidzisz? Czy masz depresję, czy zaniżone poczucie wartości, obawiasz się czy dasz radę sama? Boisz się, że on cię zniszczy, zabierze ci dziecko? Czy doznajesz przemocy i w jakich formach?

      Plan bezpieczeństwa: w Polsce niepraktykowany, ale popularny w wielu państwach poważnie traktujących ofiary przemocy domowej. Gdy chcesz odejść ze związku który jest destrukcyjny (przemoc, nałóg partnera, nadmierna kontrola, poniżanie, przemoc psychiczna, seksualna itp.) stoi przed tobą ogromne wyzwanie. Twoja wiara w siebie jest uszczuplona, lęk przed rozstaniem ogromny, podobnie jak przed partnerem, poczucie zależności - ogromne. twoje kontakty społeczne zanikły lub są sporadyczne, jesteś odizolowana od otoczenia i nie masz w nim wsparcia. Nikt nie wiem o twojej sytuacji - bo tworzysz fikcję na użytek otoczenia. Nie masz też własnych zarobków, pracy, oszczędności, nic - lub niewiele. Czasem też grozi ci realne niebezpieczeństwo - zemsta partnera, ubóstwo, i inne.
      Dlatego odchodzić trzeba z głową. Po pierwsze - najpierw zmienić swoje zachowanie tak, aby nie narażać się na agresję (np. "dostać" infekcji i nie współżyć, żeby nie ranić siebie, ale też być bezpieczniejszą niż w przypadku otwartej odmowy), unikać tego co budzi agresję, nie wdawać się w konflikty. Siły przeznaczyć na gromadzenie sił, sojuszników (wśród rodziny i przyjaciół, ale także instytucji świadczących pomoc) i środków oraz planowanie - realne kolejnych kroków. Gdzie będziesz mieszkać, jak rozwiążesz kwestie prawne, z czego utrzymasz siebie i dziecko, kto udzieli ci schronienia, pomocy. Jak rozwiązać twoje problemy zdrowotne, czy da się jakoś zgromadzić nawet niewielkie środki finansowe?

      Warto też poszukać dawnej siebie - z tych czasów, kiedy byłaś odważna i silna - nadal jesteś, tylko się nieco przykurzyłaś, skurczyłaś w sobie (pewnie musiałaś, żeby przetrwać w związku) - ale jesteś - mądra, wartościowa, godna tego żeby żyć godnie i dostać pomoc od innych. Twoje dziecko zasługuje na taką mamę i zasługuje na godne życie. Oboje zasługujecie na miłość i opiekę, na spokój, na radość. Jeśli chcesz - napisz do mnie. Mogę ci dać listę ośrodków pomocowych, przydatnych linków, telefonów oraz odpowiedzieć na pytania dotyczące sytuacji prawnej.
      • solaris_1971 Re: Trauma chyba juz do konca zycia 29.05.13, 17:02
        Twoja bogini, mialam nadzieje, ze sie odezwiesz. Ciesze sie, ze sie nie zawiodlam.

        Juz dawno nosilam sie z zadaniem Ci pytania : skad Ty to wszystko wiesz ? Jestes z zawodu psychologiem ?
        • twojabogini Re: Trauma chyba juz do konca zycia 29.05.13, 21:08
          > Juz dawno nosilam sie z zadaniem Ci pytania : skad Ty to wszystko wiesz ? Jeste
          > s z zawodu psychologiem ?

          Nie psychologiem - prawnikiem na wychowawczym, specjalistą prawa budowlanego w zakresie międzynarodowych inwestycji liniowych i inwestycji nietypowych (czyli w aktualnym kryzysie - specjalistą od niczego :). Psychologią interesowałam się głównie w zakresie strategii negocjacyjnych i tzw. psychologii biznesu. Takie tam sztuczki (o dziwo skuteczne).
          Charytatywnie pracuję z kobietami i dziećmi (rzadziej mężczyznami)- ofiarami przemocy. Kiedyś, lata temu przypadkiem zaangażowałam się w taką pomoc i okazało się, że jestem skuteczna - pomagam. Od tamtej pory wiele rzeczy zaobserwowałam sama, jeszcze więcej przeczytałam opracowań. Chciałam zrozumieć, co trzyma ofiary przy sprawcach - teraz już wiem. W dużej mierze jest to problem systemowy (tak m.in. twierdzi Zimbardo - o czym wspomina m.in. w "Efekt Lucyfera" - zresztą jego badania są wykorzystywane do tworzenia programów skierowanych do ofiar i sprawców przemocy - także rodzinnej).
          Najbardziej z kategorii młodych kobiet na przemoc narażone są młode mamy na urlopach wychowawczych (przy pierwszym dziecku najbardziej) - one systemowo pozbawione są kontaktu z otoczeniem, oczekuje się od nich zredukowania własnych potrzeb i obsługi dziecka i partnera - więc wiele niepozytywnych zjawisk w zmianie zachowania partnera jest interpretowanych jako naturalne, no i nie mają własnych środków i są zależne. W takich warunkach przemoc w takiej czy innej formie często rozkwita.
          Widząc systemowe pułapki na kobiety (to nie jedyna) stałam się też feministką walczącą ze stereotypami dotyczącymi płci. No i wciąż się szkolę - i w teorii i w praktyce w zakresie pomocy prawnej ofiarom przemocy.
      • marieantoniete Re: Trauma chyba juz do konca zycia 29.05.13, 17:39
        Dziekuje za bardzo madre slowa. Nie mam teraz czasu, zeby sie rozpisywac.
        Z patologicznej rodziny nie pochodze, natomiast z bardzo niewrazliwej, wychodza z zalozenie, ze co mnie nie zabije to mnie wzmocni.
        Przemocy w partnerstwie jako takiej nie doznaje, czesto tylko dochodzi do niemilej wymiany zdan. Oboje jestesmy narcystyczni, wiec narcyz z narcyzem to paskudna relacja. Poza tym partner (nie jest moim mezem) do dzis wzdycha do innej kobiety, dla ktorej byl tylko facetem do seksu i pogaduchow.
        • chinski_czosnek Re: Trauma chyba juz do konca zycia 29.05.13, 19:24
          Nie pisz, że nie doznajesz przemocy, bo z Twoich postów wynika, że partner stosuje przemoc
          psychiczną. Bicie słowami jest równie dotkliwe jak bicie fizyczne, ale różni się tym, że pozornie nic się złego nie dzieje i nie orientujesz się, że w Twojej głowie stopniowo zachodzą zmiany, które sprawiają, że coraz trudniej jest zmusić się do działania. I będzie jeszcze trudniej, gdy nie zaczniesz nic robić. Wykorzystaj tę resztkę energii jaką jeszcze masz i zgłoś się do psychologa i psychiatry, jak najszybciej.
        • twojabogini Re: Trauma chyba juz do konca zycia 30.05.13, 12:04
          marieantoniete napisała:

          > Z patologicznej rodziny nie pochodze, natomiast z bardzo niewrazliwej, wychodza
          > z zalozenie, ze co mnie nie zabije to mnie wzmocni.

          Patologię zazwyczaj kojarzymy z alkoholizmem, biciem itp. Tymczasem istnieje też cala masa rodzin o nieprawidłowych wzorcach opieki rodzicielskiej (nie określałabym ich jako patologicznych, bo jednak przeważają w nich dobre wzorce i dzieci z nich pochodzące mają obok bolesnych, także wiele dobrych wspomnień).
          Do takich rodzin można zaliczyć m.in. te które nadmiernie opiekują się dziećmi, a także takie jak opisałaś - w których panuje swoisty brak wrażliwości, gdzie trzeba w razie problemów zaciskać zęby i przetrwać. Wiele kobiet pozostających w destrukcyjnych związkach pochodzi właśnie z takich rodzin - dzięki treningowi z dzieciństwa są w stanie zacisnąć zęby i trwać w bardzo trudnych warunkach - takich w których wiele innych osób po prostu by pękło (i odeszło lub wręcz uciekło).
          Skoro na to wskazujesz to znaczy, że już o tym myślałaś. I dobrze. Pomyśl jaki może być związek pomiędzy twoim poddawaniem się niechcianym stosunkom seksualnym, pomimo, że wiesz jak bardzo czujesz się tym poniżona i zraniona - a nabytą w rodzinie umiejętnością trwania, zaciskania zębów i niezważania na odczuwane emocje. Te wzorce można zmienić.
          Polecam ci bardzo dobrą książkę - właśnie o wzorcach zachowań jakie wynosimy z domów i o tym jak możemy je zmienić, przerwać błędne koło i nie przekazać ich dalej własnym dzieciom. To nie jest książka o tym co możemy zrobić z dziećmi - tylko co możemy zrobić ze sobą. To uzdrawiający proces.
          "Wymarzone dzieciństwo. Jak wychować szczęśliwe dziecko unikając błędów naszych rodziców. Janet G. Woititz"

          > Przemocy w partnerstwie jako takiej nie doznaje, czesto tylko dochodzi do niemi
          > lej wymiany zdan.

          Przemoc ma różne oblicza, czasem polega na nadmiernej kontroli, krzywdzącemu rozłożeniu odpowiedzialności, zaniżaniu poczucia wartości partnera, wykorzystywaniu przewagi ekonomicznej i bezradności partnera/ki (np. gdy para ma małe dziecko i kobieta nie ma możliwości podjęcia pracy) , egzekwowaniu "praw" w płaszczyźnie seksualnej związku.

          >Oboje jestesmy narcystyczni, wiec narcyz z narcyzem to paskud
          > na relacja.

          Czy na pewno nie jest to jeszcze jeden z wybiegów, który stosujesz sama wobec siebie? Czy narcystyczne jest podporządkowanie się partnerowi, poddawanie się niechcianym stosunkom seksualnym, utrata własnego życia, na rzecz obsługi dziecka i partnera? Nazwałabym to raczej nadmiernym podporządkowaniem, niż narcyzmem. Skąd pomysł o twoim narcyzmie - czy to twoja ocena - czy partnera?

          >Poza tym partner (nie jest moim mezem) do dzis wzdycha do innej kob
          > iety, dla ktorej byl tylko facetem do seksu i pogaduchow.

          Związek oparty na takiej podstawie zawsze będzie trudny i może stworzyć nieprawidłowy mechanizm, w której jedna ze stron staje się właśnie narcyzem - o którego musi konkurować kobieta - i to z rywalką wszechmocną i wszechobecną, która jest ideałem (nie do pokonania). Taki narcyz może swoją utraconą miłość pielęgnować latami - bo daje mu to przewagę i możliwość kontrolowania partnera/ki.

          Jeśli twój partner jest osobą destrukcyjną, nie zależy mu na podjęciu odpowiedzialności za ciebie i za dziecko - niewiele będziesz w stanie zrobić. Być może jednak w pewnym momencie coś potoczyło się nie tak i zadziałał efekt kuli śniegowej - problemy nawarstwiły się, ale da się je rozwiązać.

          Jeśli mogę ci coś poradzić - postaraj się obiektywnie spojrzeć na siebie, na swój związek, na partnera (czy jest w gruncie rzeczy dobrym mężczyzną, któremu na tobie zależy, tylko się pogubił, czy też ma cię gdzieś, jest osobą podłą i egoistyczną). Bardzo pomocną książką w tym procesie jest niedawno wydana na polskim rynku pozycja "Zostać czy odejść" Lundy Bancroft i Jaca Patrissi. Dowiesz się z niej jak właściwie określić na czym polegają i z czego wynikają trudności w twoim związku - oraz jak je przezwyciężyć. Jest to książka o tym jak zostać w trudnym związku - i przeobrazić go w związek dobry, spisana przez osoby, które w swojej pracy terapeutycznej spotkały wiele osób w trudnych związkach i pomogły się im z tym wszystkim uporać. Czysta praktyka - wiele kobiet z którymi o niej rozmawiałam pyta - skąd oni wiedzą takie rzeczy, znają sytuację tak szczegółowo, przecież oni jakby opisywali mój związek? Spróbuj - koszt nie przekracza 40 zł. Okładkę zawsze możesz zakleić i powiedzieć, że to książka z biblioteki - dla niepoznaki naprawdę wypożycz kilka innych, a na swój egzemplarz wpisz lipną sygnaturę.

          I bądź dobra dla siebie. Nie zaciskaj zębów, nie trwaj w problemach. Jeśli czujesz ból - szukaj aż znajdziesz lekarza, który ci pomoże, jeśli borykasz się z traumą porodu - rozmawiaj o tym, myśl, pisz - jest wiele forów, gdzie da się o tym wypisać, wygadać, jeśli czujesz, że masz depresję - idź do psychiatry - da ci leki, które pomogą przetrwać trudny okres.A może to nie depresja, a zdrowy mechanizm obronny, odpowiedź na to jak aktualnie wygląda twoje życie - może twoje ciało, twój umysł, serce - mówią ci "już nie dajemy rady, zmień coś, marniejemy, ratuj"? Nie zaciskaj zębów - nie musisz. Problemów nie trzeba przetrwać, bo niektóre nie mijają tylko się nawarstwiają. Wiele z nich trzeba po prostu rozwiązać.
          Macierzyństwo jest ogromną siłą - korzystaj z niej po to, aby mieć razem z dzieckiem dobre i satysfakcjonujące życie, spokój, miłość, szczęście.

          Pozdrawiam cię i trzymam kciuki :)

          • gree.nka Re: Trauma chyba juz do konca zycia 30.05.13, 12:58
            bardzo fachowa odpowiedź :)
      • marieantoniete Re: Trauma chyba juz do konca zycia 01.06.13, 23:36
        twojabogini napisała:

        > Nie wiem z jakich przyczyn - ale sądzę, że bardzo zafałszowujesz sama przed sob
        > ą obraz rzeczywistości. Pewne jest jedno - masz problem i to bardzo dużego kali
        > bru. Jesteś mamą - kochającą i zaangażowaną. Zarówno ty, jak i twoje dziecko za
        > sługujecie na to, abyś otrzymała pomoc i na bezpieczeństwo.
        > Pierwszym twoim krokiem powinno być pójście do psychiatry - psycholog, terapeut
        > a, ginekolog, seksuolog itp. nie przepiszą ci leków. Twoje myśli są niebezpiecz
        > ne i leki powinny ci pomóc przetrwać trudny okres, dopóki nie uporządkujesz swo
        > jego życia. Na własną rękę a najlepiej z pomocą terapeuty spróbuj też odkłamać
        > swoją rzeczywistość (odpowiadać będziesz tylko sobie - więc raz postaraj się by
        > ć szczera - to ważne - dla ciebie i maluszka):

        Te slowa przywoluja mi imie Jacus, ale niestety ten terapeuta o tym imieniu zginal dawno temu w Iraku, tak jak pewne slowa przywolaly mi babcie, ktora zyje do dzis i nic jej nie dolega oprocz narzekania, bo w tym wieku nie wypada inaczej.
      • marieantoniete Re: Trauma chyba juz do konca zycia 01.06.13, 23:56
        twojabogini napisała:

        > 1. Poród: czy partner naprawdę zapłacił za poród sn, pomimo wskazań do cc (jeśl
        > i tak, to zarowno on jak i personel szpitala dokonali przestępstwa, ale co ważn
        > iejsze - wskazuje to na skłonność partnera do nadmiernej kontroli), a może tylk
        > o podejrzewasz partnera?,

        Tak naprawde nie wiem kto podplacil. Podejrzewam partnera, ale jestem sklonna myslec, ze stalo sie to za przyzwoleniem meza szmaty, ktora mnie torturowala.
        Pamietam afere, jak jeden ginekolog na dyzurze chcial sie zabawic w andrzejki i pokroil kilka kobiet, mial moze 3 godziny pracy. Zrobil cc i poslal kobiety do domu z dzieckiem.
        Zadnej nic sie nie stalo, a faceta do sadu podali


        trauma porodu - wiedz, że może się utrzymywać latami
        > , dobrze rozładowuje ją podzielenie się emocjami z innymi osobami (przychodnie
        > dziecięce są pełne młodych mam wymieniających się "drastycznymi" a czasem napra
        > wdę dramatycznymi sytuacjami z porodówek), każdą da się rozładować (czasem potr
        > zeba terapii), uszkodzenia poporodowe - odpowiedz sobie szczerze co cię boli i
        > dlaczego, jakich uszkodzeń doznałaś, nie jest normą, żeby tak długo utrzymywały
        > się objawy bólowe, a jelsi tak jest - są na to sposoby - ale moze jednak twój
        > ból to sposób na unikanie kontaktów seksualnych (nie twierdze, że tak jest - ró
        > wnie dobrze może być realny - i wtedy nie ustawaj, dopóki nie znajdziesz lekarz
        > a, który się tym zajmie) - poprawkę biorę tylko dlatego, ze wiele kobiet latami
        > chodzi po lekarzach lecząc bardziej lub mniej fikcyjne dolegliwości - dopóki n
        > ie trafią do psychiatry, który diagnozuje depresję (lub szok porodowy lub zabur
        > zenia pracy tarczycy).
        > Czy naprawdę się ubezpłodniłaś (fachowa sterylizacja nie daje powikłań hormonal
        > nych wbrew temu co napisałaś) - czy to myślenie życzeniowe - strach przed ciążą
        > , każe ci tworzyć fikcję? Jeśli to fikcja - to jak dbasz o antykoncepcję?
    • mila2712 Re: Trauma chyba juz do konca zycia 29.05.13, 18:29
      jesteś z nim bo tak jest wygodnie
      jak masz depresję to idź do psychiatry
      • solaris_1971 Re: Trauma chyba juz do konca zycia 29.05.13, 20:57
        Maltretowane dzieci tez mieszkaja z rodzicami z wygody, prawda ?
        • mila2712 Re: Trauma chyba juz do konca zycia 29.05.13, 21:05
          nie
          tylko po co autorka zyje z tym człowiekiem ?

    • lonely.stoner Re: Trauma chyba juz do konca zycia 29.05.13, 21:22
      wiesz co- idz do psychiatry, powinnas brac jakis antydepresant- ja polecam fluoksetyne- mi pomogla wygrzebac sie z kilkuletniej depresji. Poza tym- terapia, bo to ze po prostu nie chcesz nigdy wiecej uprawiac seksu to nie problem- zreszta- powiem Ci ze po fluo tym bardziej Ci sie odechce :) najpierw zacznij sie leczyc na glowe a potem zajmij sie ze tak powiem brzydko- d.pa.
      • solaris_1971 Re: Trauma chyba juz do konca zycia 29.05.13, 21:25
        Co do seksu, to jest on o tyle problemem, ze od czasu do czysu nie udaje jej sie od tego wykrecic i musi sie przespac z tym padalcem.
        Jestem pewna, ze z kims, kto jej okazuje milosc i czulosc, autorka nie mialaby problemu.
      • lonely.stoner Re: Trauma chyba juz do konca zycia 29.05.13, 21:27
        a wnioskujac z tego co opisujesz to przyczyna twojej depresji nie jest trauma po porodzie tylko toksyczny facet ktorego trzeba sie pozbyc w miare szybko z wlasnego zycia- zobaczysz jak odzyskasz wtedy chec do smiechu :)
        • marieantoniete Re: Trauma chyba juz do konca zycia 30.05.13, 12:51
          lonely.stoner napisała:

          > a wnioskujac z tego co opisujesz to przyczyna twojej depresji nie jest trauma p
          > o porodzie tylko toksyczny facet ktorego trzeba sie pozbyc w miare szybko z wla
          > snego zycia- zobaczysz jak odzyskasz wtedy chec do smiechu :)

          Powiedzialabym, ze w 80 % jest to trauma poporodowa. Koszmary nocne, ktore budza mnie z krzykiem, ktory do dzis pozostaje, nie korzystajac z seksu rowniez. Tak jak napisalam, bez seksu mozna zyc, jednak bol nie jest dla nikogo przyjemnoscia (pomijam masochistwo, ale to zboczenie).
          • solaris_1971 Re: Trauma chyba juz do konca zycia 30.05.13, 15:11
            Masz 2 problemy : traume poporodowa i toksycznego partnera.
            Trudno mi wyliczyc tak jak Ty to zrobila s w procentach co jest wazniejsze, ale nie powiedzialabym, ze tenpartner to tylko 20 %. Cytuje Ciebie :

            Nie mam poza tym nikogo, kto moglby mi pomoc. Dla partnera jestem wygodna, sprzatam w domu, piore, gotuje, wychowuje dziecko, on nie robi nic. Ma swiadomosc tego, ze nie mam sily na podjecie zadnych krokow. Nienawidze go i dodatkowo doluje mnie mysl, ze nie moge nic z tym zrobic. W wiekszosci przypadkow ludzie placa za cesarskie ciecie, w moim bylo inaczej. Pomimo wskazan do cc, partner podplacil za porod, ktory wywolano oksytocyna.

            To tylko 20 % problemu ?

            Ja wierze, ze nie jestes z nim dlatego bo Ci tak wygodnie ( pewnie dobrze zarabia ) ale boisz sie odejsc.
            Jz Ci mowilam, bez psychologa i terapii z tego nie wyjdziesz.
            • sl13 Re: Trauma chyba juz do konca zycia 30.05.13, 18:42
              No właśnie, ja bym odwróciła te proporcje...:(
        • magnusg A kto u niej ta depresje juz zdiagnozowal??? 31.05.13, 09:55
          Ty czy ona sama, bo u lekarza chyba jeszcze nie byla.Sama pisze,ze zajmuje sie calym domem, sprzata, gotuje i wychowuje dziecko,wiec na depresje to raczej nie wyglada,bo nie lezy w lozku patrzac w sufit.
          Ale tutaj juz ja zdiagnozowano, bo dzisiaj kazda,ktorej cos sie nie chce to juz ma depresje.W koncu w USA tez tak maja, to my tez mamy prawo do depresji:)
          • chinski_czosnek Re: A kto u niej ta depresje juz zdiagnozowal??? 31.05.13, 10:29
            Bo depresja to tylko, gdy leży się i patrzy w sufit....boszsz
          • pmk_pmk Re: A kto u niej ta depresje juz zdiagnozowal??? 31.05.13, 11:31
            Mylisz sie co do objawow depresji, Magnusg.
            Dziewczyna opisala objawy, ktore na 99,5% wskazuja na depresje. Nawet nie na stany depresyjne, tylko na depresje.
    • pmk_pmk Zycie do remontu. 30.05.13, 21:43
      1. Dlaczego tkwisz w zwiazku, ktory z wszech miar Ci nie odpowiada?
      Jest to najwazniejsze pytanie. Bez odpowiedzi na nie nie zmienisz swojej sytuacji i nie rozwiazesz problemu.

      2.Zdecydowanie: masz stany dperesyjne, a nawet prawdopodobnie depresje. Trwa ona dwa lata i z tego co piszesz wynika, ze poglebia sie.
      Bez pomocy dobrego psychologa i moze takze psychiatry sama sobie nie poradzisz. Jesli nawet w koncu sie uda, to jednak do tego czasu (az sie pozbierasz) uplynie wiele lat. STRACISZ zycie, duza czesc zycia. Zas zaczynanie zycia po raz drugi, gdy sie jest ok. 40-tki, jest... trudne.

      3. Seks nie jest najwaznieszy w zyciu dla bardzo wielu ludzi, tym sie teraz nie przejmuj. Teraz jest to najmniej wazne. Dlaczego? Bol jaki odczuwasz wcale nie musi sie wiazac z fizycznoscia. Moze to byc bol o podlozu psychicznym. Ten czlowiek Cie rani, nie chcesz z nim sie kochac. Wlasciwie on cie gwalci, za twoim przyzwoleniem. Jak masz czerpac jakakolwiek przyjemnosc?!
      Gdy uporzadkujesz swoje zycie, zmieni sie wiele rzeczy, jest bardzo prawdopodobne, ze i ten aspekt zycia. Odpowiedz, prosze na moje pierwsze pytanie.
      • marieantoniete Re: Zycie do remontu. 31.05.13, 12:29
        pmk_pmk napisała:

        > 1. Dlaczego tkwisz w zwiazku, ktory z wszech miar Ci nie odpowiada?
        > Jest to najwazniejsze pytanie. Bez odpowiedzi na nie nie zmienisz swojej sytuacji i nie
        > rozwiazesz problemu.

        Moze tak jak Bogini napisala, powielamy wzorce domowe. Dlaczego tkwie w tym zwiazku? Mamy dziecko, ktore jest szczesliwe. Po drugie, moj partner nie jest az takim znieczulonym draniem, jak moj stary, wiec moze tez z obawy, ze zawsze gorszy moze sie trafic.

        > 2.Zdecydowanie: masz stany dperesyjne, a nawet prawdopodobnie depresje. Trwa on
        > a dwa lata i z tego co piszesz wynika, ze poglebia sie.

        Dobrze powiedziane, stany depresyjne, trudno powiedziec, ze sie poglebiaja w sensie ogolnym. Poglebiaja sie zazwyczaj wtedy, gdy zaczyna dokuczac mi bol. Trudno ludziom uwierzyc, ze w 80 % lub nawet wiecej jest to trauma poporodowa. Nikt jednak nie siedzi w mojej skorze, w zwiazku z czym nikt nie moze wiedziec tego lepiej niz ja. Zdarzaja mi sie bole glowy na skutek odniesionej rany postrzalowej, przez ktora bylam w spiaczce i mialam spore luki w pamieci, jednak nawet to nie spowodowalo u mnie takiej traumy, jak przebyty porod. Zeby nie bylo watpliwosci, nie jestem gangsterka ze swiata przestepczego, jako podrozniczka znalazlam sie w niewlasciwym miejscu w niewlasciwym czasie.

        > Bez pomocy dobrego psychologa i moze takze psychiatry sama sobie nie poradzisz.
        > Jesli nawet w koncu sie uda, to jednak do tego czasu (az sie pozbierasz) uplyn
        > ie wiele lat. STRACISZ zycie, duza czesc zycia. Zas zaczynanie zycia po raz dru
        > gi, gdy sie jest ok. 40-tki, jest... trudne.

        Trafiles z ta 40, ale zaczynanie zycia z kims innym tez mnie specjalnie nie interesuje. W naszym zwiazku jest jak jest. Nie powiem, zebym czula sie w tej relacji kochana, ale podam przyklad. Kolega, od ktorego dostalam kilka pozytywnych slow, zostal przez mojego partnera zmieszany z blotem, bo w glowie zaswiecila obawa, ze moze facet chce ode mnie czegos wiecej. Na codzien go nie interesuje, tak samo, jak i on mnie nie interesuje. Probowalam powaznej rozmowy, zeby znalazl sobie kogos innego, kto nie ma problemow ani somatycznych, ani psychicznych, ale to tez nie dziala. Mowi, ze jak sie rozejdziemy, to pozostanie sam.

        > 3. Seks nie jest najwaznieszy w zyciu dla bardzo wielu ludzi, tym sie teraz
        > nie
        przejmuj. Teraz jest to najmniej wazne. Dlaczego? Bol jaki odczuwasz wc
        > ale nie musi sie wiazac z fizycznoscia. Moze to byc bol o podlozu psychicznym.
        > Ten czlowiek Cie rani, nie chcesz z nim sie kochac. Wlasciwie on cie gwalci, za
        > twoim przyzwoleniem. Jak masz czerpac jakakolwiek przyjemnosc?!

        To tez nie jest tak, ze mnie gwalci. Zdarza sie, ze robi mi wyrzuty, ze nie mam oporow przed napiciem sie piwa, a przed seksem tak. Tylko moze nalezaloby zrozumiec, ze w mojej sytuacji napicie sie piwa jest przyjemnoscia, ktora nie powoduje bolu, natomiast seks na skutek feralnego porodu jak najbardziej. Sama decydowalam sie czasem na proby seksu, moze z nadzieja, ze problem juz nie istnieje. Jednak problem pozostaje i juz pogodzilam sie z tym. Dlatego dla mnie opcja jest odejscie partnera do innej, zdrowej kobiety, dla ktorej seks bedzie wieksza przyjemnoscia niz piwo.


        > Gdy uporzadkujesz swoje zycie, zmieni sie wiele rzeczy, jest bardzo prawdopodob
        > ne, ze i ten aspekt zycia. Odpowiedz, prosze na moje pierwsze pytanie.

        • gree.nka Re: Zycie do remontu. 31.05.13, 13:22
          kobieto, idź do lekarza
          sama nie wykombinujesz nic dobrego
          forum też nie
          • marieantoniete Re: Zycie do remontu. 31.05.13, 13:27
            gree.nka napisała:

            > kobieto, idź do lekarza
            > sama nie wykombinujesz nic dobrego
            > forum też nie

            Tak tez zrobie, wiem, ze ciezki ze mnie przypadek.
            A na forum napisalam, bo bylam ciekawa opinii innych osob. Dwa lata tlumialm to w sobie i moze to, ze w koncu sie wygadalam ulatwi mi dalsze zycie.
            • pmk_pmk Re: Zycie do remontu. 31.05.13, 14:12
              Bardzo dobry wniosek! Pierwszy raz usmiecham sie :))
        • pmk_pmk Re: Zycie do remontu. 31.05.13, 14:11
          Po pierwsze: nie ma szczesliwych dzieci w zlych zwiazkach. Dzieci jakos dostosowuja sie do kazdej sytuacji. Szeczebiocza, odwracaja uwage rodzicow od problemow, opiekuja sie matka (takie role przyjmuja na siebie dzieci w rodzinach alkoholikow lub innych dysfunkcyjnych), ale nie sa szczesliwe.

          Twoj patrner Cie zle traktuje. Ty cierpisz. Masz stany depresyjne. Chodza Ci po glowie mysli samobojcze. Czy to ma byc szczesliwy dom dla Twojego dziecka i dla Ciebie?! Jakie wzorce bedzie mialo Twoje dziecko?
          Mysle, ze sama siebie oszukujesz uzasadniajac dzieckiem swoja decyzje tkwienia w tym zwiazku. Zony alkoholikow czy damskich bokserow tez sobie racjonalizuja dlaczego wciaz sa z tym facetem. Dzieci sa dobra wymowka, ktora pozwala... latami niczego nie zmieniac.

          Zdecydowanie potrzebujesz terapii. Bez pomocy stracisz swoje zycie, a co gorsza wdrukujesz zle wzorce swojemu dziecku. Namawiam Cie mocno, bo obawiam sie, ze bardzo powaznie myslisz o samobojstwie, skoro rozwazalas zwrocenie sie z prosba do rodziny, by zajela sie Twoim dzieckiem. Jest to alarmujace. Twoj watek na forum to kolejny krzyk rozpaczy. Osoby, ktore naprawde rozwazaja ten krok, tak wlasnie sie zachowuja. Dlatego naprawde bardzo potrzebujesz fachowej pomocy, dobrego psychologa i grupy wsparcia.

          Marieantoniete, mieszkasz w Polsce czy za granica? Jesli w Polsce to w jakim regionie? Czy jest to moze duze miasto?

          *****
          > nie powiem, zebym czula sie w tej relacji kochana, ale podam przyklad.
          >Kolega, od ktorego dostalam kilka pozytywnych
          > slow, zostal przez mojego partnera zmieszany z blotem, bo w glowie zaswiecila o
          > bawa, ze moze facet chce ode mnie czegos wiecej. Na codzien go nie interesuje,
          > tak samo, jak i on mnie nie interesuje. Probowalam powaznej rozmowy, zeby znala
          > zl sobie kogos innego, kto nie ma problemow ani somatycznych, ani psychicznych,
          > ale to tez nie dziala. Mowi, ze jak sie rozejdziemy, to pozostanie sam.


          Jak to zinterperetowac? Przeciez sama widzisz ze NIE jest to milosc, ba, to chyba nawet nie jest przyjazn. Niektorzy mezczyzni sa bardzo posesywni. Nie kochaja kobiety, ale ja maja, posiadaja. Jej utrata na rzecz innego samca, to jak odebranie lupu, zdobyczy. Sam nie zje, a drugiemu nie da - ujma na honorze. Taki facet kobiecie tez nie da odejść i gdy tylko ona to zaproponuje, bedzie ja terroryzowal psychicznie np. szantazem. Tak wyglada chory zwiazek: oboje niezadowoleni ale beda tkwic w relacji niczym zaczarowani.
          Gdybys nie napisala tak powaznych slow zwiazanych z Twoim stanem psychicznym, to prawdopodobnie uznałabym, ze oto jeden z wielu toksycznych zwiazkow, jakich jest wiele dookola nas, w ktorych ludzie nie sa szczesliwi, ale jakos wegetuja. Jednak Twoje cierpienie przekracza limty i doszlas do progu wytrzymalosci.

          W pierwszym poscie powiedzialas cos bardzo waznego: „Nie mam nikogo, kto moglby mi pomoc”. Co to znaczy? Nie masz rodziny? Mamy? Siostry? Czy mialabys gdzie mieszkac, gdybys sie chciala wyprowadzic?
          • gree.nka Re: Zycie do remontu. 31.05.13, 15:21
            ja bym nie oceniała tak wszystkich źle do koła, najpierw niech pani pójdzie do tego lekarza, pogada z nim, połyka tego co jej przepisze i dopiero później niech spojrzy na to co się dzieje wokół niej. Może diabeł wcale nie jest taki straszny.
            • marieantoniete Re: Zycie do remontu. 31.05.13, 15:30
              gree.nka napisała:

              > ja bym nie oceniała tak wszystkich źle do koła, najpierw niech pani pójdzie do
              > tego lekarza, pogada z nim, połyka tego co jej przepisze i dopiero później niec
              > h spojrzy na to co się dzieje wokół niej. Może diabeł wcale nie jest taki straszny.

              Dokladnie tak, masz racje, nie bede partnera obwiniac o wszystko, a siebie idealizowac. Na chlodno skonsultowac ze specjalista, ktory bedzie mial obieektywny oglad sytuacji.
              • sl13 Re: Zycie do remontu. 31.05.13, 17:59
                > Dokladnie tak, masz racje, nie bede partnera obwiniac o wszystko, a siebie idealizowac.

                Tym bardziej, że na razie robisz odwrotnie.:/ Samoocena na poziomie zero jest częsta przy depresji. Koniecznie idź do specjalisty.
          • marieantoniete Re: Zycie do remontu. 31.05.13, 15:28
            Dziekuje, jak znajde czas, to napisze wiecej.
            Dziecko jest naprawde szczesliwe, a nasze problemy tez sa nastepstwem naszych narcystycznych osobowosci, o czym wspomnialam wczesniej. Ja tez nie naleze do osob latwych we wspolzyciu, czego dowodzi fakt pierwszego powaznego, dluzszego zwiazku. Wczesniej balam sie powaznej relacji, zaangazowania. Jedna z ucieczek byl na przyklad wolontartiat w Iraku z ramienia Amnesty International. Nikt w pelni normalny nie decyduje sie na cos takiego. Prowadzilam dlugo zycie cmy barowej, dzis jest to przeszlosc, jest dziecko, wiec priorytety pozmienialy sie. Co do rodziny, na nich nie ma co liczyc, poza tym tyle lat radzilam sobie bez nich, wiec i dzis sobie poradze.
    • zalosny.jestes Czyli powiesiłam się na facecie i pasożytuję 31.05.13, 18:16
      w zamian piorąc i gotując. Pani zajmująca się domem na full etat to max 2k PLN na miesiąc. Twoje koszty mieszczą się w tej granicy?
      • gree.nka Re: Czyli powiesiłam się na facecie i pasożytuję 31.05.13, 20:44
        dobra, dobra z taką gadką to przy innej okazji , do tej nie pasuje
        • marieantoniete Re: Czyli powiesiłam się na facecie i pasożytuję 01.06.13, 17:39
          gree.nka napisała:

          > dobra, dobra z taką gadką to przy innej okazji , do tej nie pasuje

          Sama zdecydowalam sie napisac na forum, wiec mam swiadomosc tego, ze komentarze moga byc rozne. Napisal to, co mysli i nie mozna go za to winic.
          • gree.nka Re: Czyli powiesiłam się na facecie i pasożytuję 01.06.13, 17:49
            marieantoniete napisała:

            > gree.nka napisała:
            >
            > > dobra, dobra z taką gadką to przy innej okazji , do tej nie pasuje
            >
            > Sama zdecydowalam sie napisac na forum, wiec mam swiadomosc tego, ze komentarze
            > moga byc rozne. Napisal to, co mysli i nie mozna go za to winic.

            ja bym polemizowała z tym myśleniem
            • marieantoniete Re: Czyli powiesiłam się na facecie i pasożytuję 01.06.13, 23:03
              gree.nka napisała:

              > marieantoniete napisała:
              >
              > > gree.nka napisała:
              > >
              > > > dobra, dobra z taką gadką to przy innej okazji , do tej nie pasuje
              > >
              > > Sama zdecydowalam sie napisac na forum, wiec mam swiadomosc tego, ze kome
              > ntarze
              > > moga byc rozne. Napisal to, co mysli i nie mozna go za to winic.
              >
              > ja bym polemizowała z tym myśleniem

              Sa rozni ludzie z roznym poziomem wrazliwosci. Moja kuzynka ma trudnego syna, pomimo, ze inteligentny chlopak. Udal sie osobiscie do babska, ktore odbieralo moj porod, sku...wal, naplul a nikt go o to nie prosil. Uzyl slow, ze jest sadystka dlatego, ze wie ze jej matka za pozno na aborcje sie zdecydowala, ze jest owocem gwaltu, na ktory matka patrzec nie mogla. Ciotce tez dowala regularnie, maz jego matki powiedzial, ze jeszcze raz dokuczy ciotce, to pojdzie na ulice w kartonach spac. A ta durna ciotka toleruje, matka wywala za drzwi.
              Roznie w zyciu bywa
            • marieantoniete Re: Czyli powiesiłam się na facecie i pasożytuję 02.06.13, 00:43
              Tylko taki cwaniak, ktory pisze zlosliwe posty wie, ze ta durna ciotka podswiadomie go kocha i to wykorzystuje.
    • bgz0702 Re: Trauma chyba juz do konca zycia 31.05.13, 20:54
      marieantoniete napisała:

      > Czesto mam mysli samobojcze, jednak bardzo kocham moje dziecko i tak naprawde c
      > hce zyc dla dziecka. Coraz czesciej zastanawiam sie nad zalatwieniem formalnosc
      > i z najblizsza rodzina, zeby zajela sie moim skarbem w razie, jakby mnie zabrak
      > lo jako matki.
      > Mam swiadomosc tego, ze juz nic w moim zyciu sie nie zmieni i nic pozytywnego m
      > nie nie spotka.
      > Jezeli ktos moze mi pomoc, czy doradzic jak pogodzic sie z ta rzeczywistoscia t
      > o z gory dziekuje.

      Przestań! Nigdy, przenigdy nie wolno ci sie poddać i myśleć o ucieczce w samobójstwo, nigdy! Wzięłabym cię chętnie i przygarnęła do siebie, do mojego domu i nie pozwoliła żadnym chamom zbliżyć się do ciebie i cię krzywdzić, ale nie moge bo musisz sama siłe odnaleźć w sobie, a to będzie ciężka praca. koniecznie ale to koniecznie rozmawiaj o swoich myślach z lekarzem, musisz udać się do niego dla siebie i swojego dziecka. Jeśli masz gdzie się wyprowadzić i odczuć odrobinę miłości i zainteresowania to natychmiast się przygotuj do tego dzialania. Jesteś słąba psychicznie i podejrzewam że w związku z tym również bardzo zmęczona fizycznie więc zadbaj o dodatkowe uzuełnienie energii suplementami diety- magnez, potas, cynk musi się koniecznie pojawić w twojej diecie, ich brak bardzo osłabia siły witalne i obniża odporność psychiczną. Nie wolno ci zniknąc z tego forum, musisz się tu koniecznie pojawiać i dawać nam znaki wpisami że żyjesz, Jesteś nam bardzo potrzebna teraz żebyśmy mogli żyć spokojnie i byli bezpieczni w swoim świecie, chcemy cię tu mieć. Partnera traktuj tymczasem jak niechciany dodatek do życia, który i tak nie ma szansy się do ciebie dostać, bo ty to twoje wnętrze w twojej świadomości. Kochaj dziecko, myśl sobie o tym jak jest wspaniałe i jak cudownie się rozwija każdego dnia zarówno w sferze poznawczej jak i fizycznej, znajdź w nim swój cel, wielką misję jaką musisz spełnić, misję matki, a więc ważnej i wspanialej kobiety. Facet to tylko chwilowy dodatek do życia dla ciebie.
      • marieantoniete Re: Trauma chyba juz do konca zycia 01.06.13, 23:08
        bgz0702, dziekuje bardzo, ale czytajac Ciebie widze moja babcie.
        Dawac znak na tym forum, ale moim celem nie bylo podnoszenie tego watku, a przez Ciebie czuje sie, jakbym miala obowiazek spowiedzi jak sie dzis czuje. Tyle, ze mam duzo obowiazkow, wiec na forum niewiele czasu i informowanie, co ze mna i Twoj post odbieram jako powiedz babci, ze nic glupiego nie zrobisz.
        Dziekuje, ale nie jestem dzieckiem.
      • marieantoniete Babcia 02.06.13, 01:28
        wezme sobie jeszcze jedno piwko, zjem hamburgera i ide spac. O mnie sie nie martw
        • six_a Re: Babcia 02.06.13, 09:20
          ludzie zmarnowali przy tym wątku tyle czasu, a ty zwykłym trollem jesteś.
          fuj.
          • gree.nka Re: Babcia 02.06.13, 09:23
            six_a napisała:

            > ludzie zmarnowali przy tym wątku tyle czasu, a ty zwykłym trollem jesteś.
            > fuj.
            >
            no pacz pani, co za ludzie :)
          • marieantoniete Re: Babcia 02.06.13, 21:55
            six_a napisała:

            > ludzie zmarnowali przy tym wątku tyle czasu, a ty zwykłym trollem jesteś.
            > fuj.

            Nie oceniaj za wczesnie, ja naprawde jestem bardzo wdzieczna ludziom, ktorzy poswiecili mi czas. Przeczytam sobie watek jeszcze raz, wyciagne wnioski a ten chlopak, ktory wyrazil swoje zdanie ma do tego prawo.
    • milla_swans Zbadaj hormony 31.05.13, 21:32
      Tez mialam bardzo nieprzyjemny porod i silny stres poporodowy. Zostala mi po tym trauma i depresja. Po latach meczenia sie i prob wszelakich zeby jakos sie podniesc i cieszyc sie zyciem (ginekolog, psycholog, dieta, medytacja, relaksacja, cwiczenia fizyczne), w koncu zbadalam dokladnie poziom hormonow i okazalo sie, ze sa one w skrajnym braku rownowagi. Mieszkam w Stanach i tu chodze do nauropaty (jak to jest po polsku? lekarz medycyny naturalnej?). Nie wiem czy badania hormonow z probki sliny sa dostepne w Polsce, mam nadzieje, ze tak. Zbadaj caly zenski panel: estrone, estradiol, progesterone, testosterone, kortyzol i DHEA - to ostatnie jest odpowiedzialne za tzw. radosc zycia i witalnosc.
    • mariuszg2 Re: Trauma chyba juz do konca zycia 02.06.13, 23:07
      marieantoniete napisała:

      > Witam,
      > wstapilam na to forum z mysla i nadzieja, ze w gronie kobiet znajde kogos, u ko
      > go znajde zrozumienie.

      masz pecha ... faceci tez tu zagladają

      > Mam problem zarowno fizyczny, jak i psychiczny, ktory trwa juz dwa lata.
      > Jestem dwa lata po bardzo ciezkim i bolesnym porodzie. Komplikacje mam do dzis,
      > bol prawie kazdego dnia. Stracilam zupelnie zainteresowanie seksem, seks powod
      > uje tylko bol i niechec. Zdarza sie czasem, ale tylko dlatego, zeby uniknac awa
      > ntur z partnerem, do ktorego nic kompletnie nie czuje.

      Po chXj dawałaś mu skoro nzic nie czujesz? żeby unikać awantur? geniusz! blondynka?


      Zeby uniknac pytan, dlac
      > zego nie odejde, skoro zadne uczucie nas nie laczy- jestem zmeczona, mam depres
      > je, w zwiazku z czym nie mam sily. Nie mam poza tym nikogo, kto moglby mi pomoc

      sama się związałaś to się sama rozwiąż...

      > . Dla partnera jestem wygodna, sprzatam w domu, piore, gotuje, wychowuje dzieck
      > o, on nie robi nic.

      widziały gały co brały....

      Ma swiadomosc tego, ze nie mam sily na podjecie zadnych kro
      > kow. Nienawidze go i dodatkowo doluje mnie mysl, ze nie moge nic z tym zrobic.

      Rozumek poszeł spać czy może się nie rozwinął jeszcze?

      > W wiekszosci przypadkow ludzie placa za cesarskie ciecie, w moim bylo inaczej.

      gxwno prawda.... szukasz wymówki na swoją goopotę i robisz z siebie ofiarę.... łejk ap!

      > Pomimo wskazan do cc, partner podplacil za porod, ktory wywolano oksytocyna.

      a Ty nie miałaś nic do gadania? ojoj...bidulka!....o oksytocynie chyba nie czytałąś dość...

      > Czesto mam mysli samobojcze, jednak bardzo kocham moje dziecko i tak naprawde c
      > hce zyc dla dziecka.
      chowa...
      kogo chcesz oszukać? ktoś kto kocha nie ma myśli samobójczych....chcesz namiary na dobrych psychiatrów...jak chcesz dobra dla dziecka pozwól niech ojciec lepiej je wychowa...

      Coraz czesciej zastanawiam sie nad zalatwieniem formalnosc
      > i z najblizsza rodzina, zeby zajela sie moim skarbem w razie, jakby mnie zabrak
      > lo jako matki.

      serio ...mogę Ci dac parę namiarów....

      > Mam swiadomosc tego, ze juz nic w moim zyciu sie nie zmieni i nic pozytywnego m
      > nie nie spotka.

      na własne zyczenie...

      > Jezeli ktos moze mi pomoc, czy doradzic jak pogodzic sie z ta rzeczywistoscia t
      > o z gory dziekuje.

      proszę...
      • ewelina_1 Re: Trauma chyba juz do konca zycia 03.06.13, 22:04
        mariuszg2 napisał:

        > masz pecha ... faceci tez tu zagladają
        faceta tu nie widzę

        > sama się związałaś to się sama rozwiąż...
        przecież pisała, że nie ma siły. Nie rozumiesz po polsku?

        > Rozumek poszeł spać czy może się nie rozwinął jeszcze?
        nie popisuj się, bo twojego w ogóle nie ma i nie będzie

        > gxwno prawda.... szukasz wymówki na swoją goopotę i robisz z siebie ofiarę....
        > łejk ap!
        a co było jej głupotą?

        > a Ty nie miałaś nic do gadania?
        na polskiej porodówce kobieta nie ma NIC do gadania. Dlatego jest tak źle.

        > ojoj...bidulka!....
        no niestety, bidulka. I też twierdzę, że kobiety powinny kopnąć w d... chwasty

        o oksytocynie chyba nie czyt
        > ałąś dość...
        ty jak widać na pewno nie

        jak chcesz dobra dla dziecka pozwól niech ojciec lepi
        > ej je wychowa...
        nacierpiała się a teraz ma oddać dziecko egoiście? Toż to skrajna nieodpowiedzialność.
    • ma_dre Re: Trauma chyba juz do konca zycia 02.06.13, 23:40
      ale zbierz sie i idz do jakiegos lepszego lekarza, nic sie nie da zrobic? Nie da sie to parasola... rozlozyc.

      Poszukaj sobie kogos, kto wykonuje vaginoplastie.
      • solaris_1971 TROLL 03.06.13, 00:42
        Sama pisalam posty w tym watku w najlepszej checi pomocy autorce ale po jej tekscie o wolontariacie w Iraku i otym, ze wszystko jest spoko, strzeli sobie piwko, zje hamburgera i pojdzie spac, tez mysle , ze to troll.
    • ofelia1982 Re: Trauma chyba juz do konca zycia 09.06.13, 14:10
      Jestes w ciężkiej depresji. Nie dziwię się zresztą - ciężki poród, brak wsparcia partnera..Najbardziej niepokoją mnie te myśli samobójcze:( Masz dziecko i dla niego powinnaś żyć, ale musisz stanąć na nogi. Idź do lekarza. Na początku dostaniesz antydepresanty, nie bój się ich - to nie są uzalezniające benzo, więc pod kontrola lekarza pomogą Ci stanąć na nogi. A potem zobaczysz - może znajdziesz siłę, by znaleźć pracę, odejść od partnera..Zacznij od lekarza psychiatry.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka