Dodaj do ulubionych

Nienawiść kobiet do samych siebie:(

09.06.13, 18:11
A propos wątku o karmieniu, jak to się dzieje, że wiele kobiet ma taki nienawistny stosunek do własnej cielesności? (Ok, to jest pytanie retoryczne - wiadomo, uwarunkowania kulturowe, stereotypy, bezrefleksyjność itd.)

Ale że młode dziewczyny też siedzą w tym mentalnym zaścianku? Pozwalają się utowarowić - i traktować swoje ciało, nie jako część siebie, o którą należy dbać i ją rozpieszczać czasem, ale wciąż stawiają się w roli obiektu, na który patrzą inni (mężczyźni) i go oceniają. Więc zamiast dbać o siebie dla siebie, dbają o siebie, by poprawić swoją wartość rynkową...

Obserwuj wątek
    • jan_hus_na_stosie2 Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 09.06.13, 18:19
      grzeczna_dziewczynka15 napisała:

      > Więc zamiast dbać o siebie dla siebie, dbają o
      > siebie, by poprawić swoją wartość rynkową...

      może dlatego, że nikt nie lubi klepać biedy, i każda kobieta woli związać się z mądrym i bogatym niż z mądrym i biednym, a bogatego ŁATWIEJ pozna gdy będzie uchodzić za atrakcyjną wśród MĘŻCZYZN, a nie tylko we własnych oczach :)



      • ursyda Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 09.06.13, 18:24
        Jaki ty jesteś sprytny i jak nas wszystkie przejrzałeś!
        • jan_hus_na_stosie2 Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 09.06.13, 18:38
          chyba jesteś dla mnie niemiła :)

          • ursyda Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 09.06.13, 18:42
            Nie tylko dla ciebie, nie pochlebiaj sobie!
      • ina_nova Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 10.06.13, 12:19
        > może dlatego, że nikt nie lubi klepać biedy, i każda kobieta woli związać się z
        > mądrym i bogatym niż z mądrym i biednym, a bogatego ŁATWIEJ pozna gdy będzie u
        > chodzić za atrakcyjną wśród MĘŻCZYZN, a nie tylko we własnych oczach :)

        jakieś statystyki, badania, przykłady? Czy tylko tak z d.upy pomysł wzięty? Skąd ty bierzesz te stereotypowe głupoty?
        • grzeczna_dziewczynka15 Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 12.06.13, 06:40
          z jakiejś wsi podłomżańskiej zapewne;>
      • kochanic.a.francuza Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 10.06.13, 14:32
        A jak kobieta juz sie urodzila bogata, ewentualnie sama sie dorobila, to po co dba o urode?
        Mamy jakas nowa hipoteze ?
        • grzeczna_dziewczynka15 Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 12.06.13, 06:42
          Chce zdobyć Jana Husa:)
    • gree.nka Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 09.06.13, 18:22
      grzeczna_dziewczynka15 napisała:

      > A propos wątku o karmieniu, jak to się dzieje, że wiele kobiet ma taki nienawis
      > tny stosunek do własnej cielesności? (Ok, to jest pytanie retoryczne - wiadomo,
      > uwarunkowania kulturowe, stereotypy, bezrefleksyjność itd.)
      >
      > Ale że młode dziewczyny też siedzą w tym mentalnym zaścianku? Pozwalają się uto
      > warowić - i traktować swoje ciało, nie jako część siebie, o którą należy dbać i
      > ją rozpieszczać czasem, ale wciąż stawiają się w roli obiektu, na który patrzą
      > inni (mężczyźni) i go oceniają. Więc zamiast dbać o siebie dla siebie, dbają o
      > siebie, by poprawić swoją wartość rynkową...
      >

      a jakaś konstruktywna myśl będzie?
      • jan_hus_na_stosie2 Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 09.06.13, 18:27
        gree.nka napisała:

        > a jakaś konstruktywna myśl będzie?

        no już była, nie zauważyłaś między wierszami? wyzwolona kobieta ma w dupie zdanie mężczyzn na swój temat - na zasadzie, nie podoba się? to wypier.dalaj :)



        • grzeczna_dziewczynka15 Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 09.06.13, 19:30
          To zupełnie jak konserwatywny mężczyzna, nie? Zawsze wygłaszasz tę tezę, że jak się kobiecie coś nie podoba, to spadówa, bo Ty się przecież nie będziesz zmieniał;)
          • jan_hus_na_stosie2 Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 09.06.13, 22:07
            nieprawda, dla fajnej dziewczyny mogę się troszeczkę zmienić ;)

            • grzeczna_dziewczynka15 Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 10.06.13, 20:14
              To działa w obie strony. Dziewczyny też się mogą troszkę zmenić, dla fajnego chłopaka;>
    • kombinerki.pinocheta Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 09.06.13, 18:28
      To samo mozna powiedziec o facetach.

      Myslisz, ze chlopy chodza na silke i nak#%@iaja ciezarkami, bo lubia sie zmeczyc, spocic i ledwo chodzic?

      Zastanawiam sie czy wiekszosc z was tutaj powaznie widzi w tym problem = jest bardzo naiwna czy tez po prostu chce pokazac, ze "ja mam inaczej".

      Przeciez to sa oczywista oczywistosc, fakt autentyczny i cofanie do tylu razem wziete.

      Inaczej bym to ujal. Zauwazylem, ze na tym forum baby mocno punktuja inne baby za ich wyglad, szczegolnie negatywnie.
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 09.06.13, 19:27
        Wiesz kombi, chodzi nie jedynie o siłkę. (Choć i tak uważam, że mężczyźni chodzą na nią bardziej by zaimnponować sobie nawzajem niź kobietom - ale nie dojdziemy do jednoznacznej odpowiedzi).

        Kobiety często nienawidzą swojej cielesności w o wiele większym stopniu - np. głównie kobiety to anorektyczki, gdzie nienawiść do cielesności jest dosłowna, nie jedynie metaforyczna - katują siebie, doprowadzają do wyniszczenia organizmu.

        Poza tym, kobiety często mają problem ze swoją menstruacją. Nie chodzi tu tylko o ból (choć ból też bywa psychosomatyczny), ale o ogólne obrzydzenie do własnej krwi. Ok, są osoby, których krew w ogóle brzydzi i doprowadza do omdlenia, ale generalnie krew z rany (szczególnie bohaterów wojennych) kulturowo uznana jest za krew godną chwały i zecydowanie nieobrzydliwą, podczas gdy krew kobieca, choć to też krew, na dokładkę niebędąca oznaką choroby, zapalenia itd, a znakiem płodności, obudowana jest silnym tabu kulturowym.

        W sumie poród i ciąża również stanowią tabu. (w kontekście seksu z ciężarną, albo porodów rodzinnyh itd.czy pokazywania porodu. O ile dzieciom pozwala się na oglądanie filmów z mordobiciem i zażynaniem, to poród uznany jest za zbyt drastyczny, by pokazać dzieciom., hmmm).
    • samuela_vimes Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 09.06.13, 18:30
      grzeczna, ja sądzę, że to był trolling. Coś mi się nie chce wierzyć, że można być aż tak głupim i zawistnym.
      • wersja_robocza Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 09.06.13, 18:31
        Autorka tamtego wątku to może i troll, ale zauważ, że takie poglądy wyraża nie tylko ona.
        • samuela_vimes Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 09.06.13, 18:51
          wersja_robocza napisała:

          > Autorka tamtego wątku to może i troll, ale zauważ, że takie poglądy wyraża nie
          > tylko ona.

          wiesz co jak dla mnie to zwykła polaczkowata zazdrość. Sorry, ale matki po 30 tce zwykle nie wyglądają jak modelki " tak mówię też o sobie' Nie twierdzę, że są brzydkie i mają paskudne obwisłe cycki, ale do modelek z pism i wybiegów nam daleko. Pewnie jakiś zakompleksiony babsztyl się dowartościowuje w ten sposób myśląc sobie, aha ja też nie jestem ładna i idealna, ale co mi szkodzi zjechać też niespecjalnie ładną i atrakcyjną mamuśkę. No taka mentalność przykra, z tym nie wygrasz.
          • wersja_robocza Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 09.06.13, 19:02
            Ale w ogóle co to za ocenianie kobiety, która chce nakarmić dziecko. To takie słabe. Bo się jednej czy drugiemu nie podoba i apetyt odbiera? Wydłubać ślepia i po kłopocie.:cool:
            • samuela_vimes Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 09.06.13, 19:18
              i ta forma, że pokazuje obwisłe, paskudne cycki. Moim zdaniem kompleksy, zawiść i głupota. Szkoda, że wszystko w jednym.
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 10.06.13, 10:04

          wersja_robocza napisała:

          > Autorka tamtego wątku to może i troll, ale zauważ, że takie poglądy wyraża nie
          > tylko ona.

          Ja myślę że ta "nienawiść", choć to za mocne słowo - niechęć/odrzucenie będzie lepsze, bierze się z chęci stania po tej silniejszej stronie.
          Jak się usłyszy parę razy o obwisłych cyckach karmiący bachory, to jak komu odwagi cywilnej nie staje, to chętniej się do obrzucający dołączy niż matkę w obronę weźmie.

          A co ogólnej dość częstej autoagresji wśród kobiet - cóż, tak reagują na presję społeczną względem nich. Kobiety się głodzą czy inaczej sobie szkodzą, faceci wpadają w nałogi i się zabijaja. Każdego co innego.
    • mila2712 Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 09.06.13, 18:31
      przykra sprawa......

      za przeproszeniem ja dbam o siebie dla własnego dobrego samopoczucia :)
      • jan_hus_na_stosie2 Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 09.06.13, 18:35
        dbasz o siebie bo sobie skalkulowałaś, że "cierpienie" związane z dbaniem o siebie (dieta, ćwiczenia) jest mniejsze niż korzyści jakie czerpiesz z bycia atrakcyjną :)

        • mila2712 Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 09.06.13, 18:40
          co tu Jan opowiada ?
          dbam o siebie bo lubię, moje ciało jest dla mnie ważne, uwielbiam zmęczenie po takiej jeździe na rowerze ( gdy dosłownie padam zlana siódmymi potami - to mnie cholernie odstresowuje )
          • gree.nka Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 09.06.13, 18:44
            chyba powinnam powalczyć z brzuszkiem, ale pomyślałam, że pod luźniejszą bluzką to go właściwie nie widać :)
            • mila2712 Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 09.06.13, 18:47
              brzuszków nie robię - 30 minut intensywnej jazdy dziennie wystarcza brzuszka nie ma, sylwetka szczuplejsza
              widać efekty :)))
              • grzeczna_dziewczynka15 Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 09.06.13, 19:14
                No fajnie ćwiczyć - ale dla przyjemności, np. bo to fajnie jeździć rowerem, czuć wiatr na twarzy i słońce itd. Fajnie też trzymać zdrową dietę, dla zdrowia, właśnie. A czy się waży 5 kg więcej czy mniej to naprawdę nie robi różnicy. A jak ktoś ma okrągły brzuszek - też dobrze, byle nie za duży, bo niezdrowo.

                Jednak starać się spalać kalorię za wszelką cenę, poprzez przemysł sportowy, typu kupowanie drogich kart do fitnessclubów, gdzie najwazniejszy jest efekt - piękna sylwetka, żeźbienie mięśni itd, a nie sam proces czerpany z ćwiczenia - nie do końca mnie przekonuje. Tak samo jak drogie kremy na celulit i zmary, czy pigułki na odchudzanie.
                • mila2712 Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 09.06.13, 21:09
                  5 kg mniej a więcej to jest różnica, jeżeli zrzucisz 5 to widać, przytyjesz - także
                  co do brzuszka czy zauważyłaś jaki panuje obecnie wśród młodych kobiet trend ? wcisnę się w obcisłe spodnie cóż, że zewsząd wychodzi tłuszcz - lepiej więc aby tego brzuszka nie było

                  jestem wrogiem tabletek na odchudzanie, zasada mniej żreć + ćwiczenia - to daje efekty
                  • grzeczna_dziewczynka15 Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 09.06.13, 21:53
                    Ale właśnie nie o EFEKT mi idzie;) Chodzi o zadowolenie z życia. Ty jesteś zadowolona, jak masz szczupłą sylwetkę, ale można być zadowoloną z życia i mając brzuszek, jak piszesz wylewający się z ciasnych spodni. Choć tych spodni nie trzeba nosić, można nosić luźne i problem z głowy;>

                    Po co narzucać terror szczupłości? Waga prawidłowa jest o wiele wyższa niż waga wymarzona wielu kobiet;>
                    • mila2712 Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 09.06.13, 22:00
                      mam wiecej powodów do zadowolenia......sylwetka nie jest tu najważniejsza
                    • wolverine_14 Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 10.06.13, 01:03
                      > Waga prawidłowa jest o wiele wyższa niż waga
                      > wymarzona wielu kobiet;>

                      Waga jest prawidłowa wtedy kiedy nie ma widocznego nadmiaru tłuszczu (w uproszczeniu).
                  • gree.nka Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 09.06.13, 22:03
                    jesteś okrutna, ale pod luźną bluzką nic nie widać :)
                    • mila2712 Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 09.06.13, 22:09
                      Grinuś
                      ja mówię o kobietać bardzo otyłych, które nie powinny zakładać takich spodni i luźna blużka tu nic nie pomoże
                      • gree.nka Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 09.06.13, 22:10
                        matko, mały brzuszek i zaraz otyła
                        • mila2712 Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 09.06.13, 22:13
                          mały jest ok
                          duży (poza ciążowym oczywiście ) już nie
                          • grzeczna_dziewczynka15 Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 10.06.13, 00:56
                            Wiesz Mila, ok, z powodów zdrowotnych może i nie jest, ale nie mamy prawa oceniać innych kobiet, i tego w co 'powinny się ubierać, a w co nie'. Bo znowu argument estetyczny powraca, pt. bo MI się to nie podoba. Ale im się podoba i wystarczy.
                            • gree.nka Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 10.06.13, 04:41
                              zdrowy rozsądek wyszedł z mody?
                            • mila2712 Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 10.06.13, 18:29
                              ależ ja nie twierdzę, że nie mają się ubierać w obcisłe rzeczy, które eksponują wałek na wałku
                              ok, niech robią co chcą - ale przyznaj - mam prawo wyrazić własne zdanie ?

                              a wychodowanie takie brzucha ( z wałkiem na wałku ) to zwykłe zapuszczenie się i tyle
                              • grzeczna_dziewczynka15 Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 10.06.13, 19:12
                                No ale jakoś Cię to boli. Ty nie masz wałków, więc super. Możesz mieć swoją opinię, ok. Tylko nie rozumiem, po co wyrażać tego typu opinie? Rozumiem, że ktoś śmierdzi i wyraźnie zaburza Twój komfort, ale osoba otyła w żaden sposób Ci nie wadzi, więc po co agresywne teksty?
                                • mila2712 Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 10.06.13, 20:06
                                  mnie tylko dziwi, to że tyle młodych kobiet nie dba o siebie (dla samej siebie, nie dla faceta )
                                  nic więcej
                                  czy to jest agresywny tekst ?
                                  nie, to stwierdzenie faktu
                                  • grzeczna_dziewczynka15 Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 10.06.13, 20:16
                                    Zgodzę się z Tobą, że wiele ludzi nie dba o siebie. Albo co innego snuć melancholijne refleksje nad rzeczywistością, a co innego śmiać się z kogoś, że głupio sie ubrał (w Twoim mniemaniu).
                                    • mila2712 Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 10.06.13, 20:20
                                      to nie śmiech, stwierdzenie faktu
                                      i nie głupio tylko nieodpowiednio ( eksponując nadmiernie swoje "niedoskonałości ")
                                      nigdy nie śmieję się / nie szydzę z osób otyłych.....
                                      • grzeczna_dziewczynka15 Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 10.06.13, 20:22
                                        W tym samym czasie, być może one stwierdzają 'fakt', że Ty jesteś niezdrowo wychudzona, a do tego ubierasz się nieodpowiednio:)

                                        Nie masz monopolu na rację, tylko tyle. (Tak jak i ja go nie mam).
                                        • mila2712 Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 10.06.13, 20:24
                                          mnie daleko do wychudzonej

                                          mogą tak pomyśleć - każdy ma przecież prawo do własnego zdania :p
    • loginoftheyear co wiecej 09.06.13, 18:37
      w ogole nie postrzegaja swojego ciala w charakterze obiektu sztuki. czegos, co posiada walory estetyczne niekoniecznie naladowane trescia erotycza
      • gree.nka Re: co wiecej 09.06.13, 18:46
        moja ręka jest ręką
        moja noga jest nogą
        nie jestem sztuką ani dziełem
        ja jestem człowiekiem
        • loginoftheyear Re: co wiecej 09.06.13, 18:52
          nic nie rozumiesz, kurcze! :D
          ja tu w uduchowionym nastroju (chyba jako reakcja na te prawnicza nowomowe, ktora tluke przez caly weekend) a ta mi skrzeczaca proza zycia odpowiada ;D
          • gree.nka Re: co wiecej 09.06.13, 18:56
            skrzeczącą prozą życie jeszcze nikt mnie tu nie nazywał :)
            • loginoftheyear Re: co wiecej 09.06.13, 18:58
              ąąąąąąąąąą
              skrzeczącą prozą :D
              sorry :D
    • ursyda Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 09.06.13, 18:49
      Cały czas cię czytam: grzeszna dziewczynka
      • gree.nka Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 09.06.13, 18:55
        ursyda napisała:

        > Cały czas cię czytam: grzeszna dziewczynka

        a powinno się czytać jakoś inaczej?
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 09.06.13, 19:16
        :) może coś w tym jest - to taki przerwotny nik był;> w ramach eksperymentu socjoligicznego;> Kiedyś pisałam pod innym nikiem - dawno temu, i wtedy moje wypowiedzi budziły mniej negatywnych uczuć. Bo tak przypisuje mi się wiek gimnazjalny.
        • six_a Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 09.06.13, 20:23
          >Bo tak przypisuje mi się wiek gimnazjalny.

          poważnie? ja to zawsze widzę dziecię kwiat w wieku micka jaggera mniej więcej, jak Ciebie czytam;)
          • grzeczna_dziewczynka15 Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 09.06.13, 21:51
            :)
    • kombinerki.pinocheta Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 09.06.13, 19:00
      Ile osobistosci w jednym watku. Ursyda, Menka, Hus, Greenka, Grzeczna. Jak jeszcze wpadnie Funny to bede musial polowke otworzyc, bo inaczej nie wytrzymam cisnienia.
      • gree.nka Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 09.06.13, 19:07
        kombinerki.pinocheta napisał:

        > Ile osobistosci w jednym watku. Ursyda, Menka, Hus, Greenka, Grzeczna. Jak jesz
        > cze wpadnie Funny to bede musial polowke otworzyc, bo inaczej nie wytrzymam cis
        > nienia.

        no i kombi przez okno podgląda :)
      • ursyda Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 09.06.13, 19:11
        Nie marudź tylko rób drinki.
        • grzeczna_dziewczynka15 Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 09.06.13, 19:18
          A gdzie Menka? Pod jakim nikiem się skrywa?:)
          • ursyda Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 09.06.13, 19:26
            Pewnie kąbi tak o sobie, dwulicowiec jeden
    • minasz Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 09.06.13, 21:01
      problemy z nadwaga?
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 09.06.13, 21:54
        Masz?
    • tully.makker Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 10.06.13, 09:25
      No jesli sie nie ma nic do zaoferowania na tzw rynku niz wyglad, to zrozumiale, ze staje sie on glownym tematem zainteresowania, a deprecjonowanie wygladu innych kobiete staje sie sposobem na dazenie do awansu spoelcznego (hehe)
    • kochanic.a.francuza Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 10.06.13, 14:26
      Dbanie o sibie to nie musi byc zaraz nienawisc do swojego ciala. Po prostu tak jak sie dba o to by ogrod byl piekny, a salon ladnie urzadzony, tak i dba sie o wlasny wyglad, by byl mily dla oka. I tak jak co jakis czas wymieniamy mebe, dokupujemy cos ladniejszego nowego, bardziej wysublimowanego, tak i o urode dba sie ciagle i coraz bardziej wyrafinowanie. Nie ma piekna skonczonego, dlatego latwo popasc w szalenstwo, ale generalnie dazenie do perfekcji, doskonalosci nie jest zaraz oznaka choroby.
    • maly.jasio A Ciebie , co - niegrzeszna? :) 10.06.13, 15:39
      grzeczna_dziewczynka15 napisała:
      Więc zamiast dbać o siebie dla siebie, dbają o
      > siebie, by poprawić swoją wartość rynkową...

      1. Jedno nie jest zaprzeczeniem drugiego.
      2. A dbac o swoją wartość rynkową nalezy - gdy kobita chce sie korzystnie sprzedac...
      zarowno na trudnym rynku pracy, jak i na trudnym rynku matrymonialnym :)
      • izabella1991 Re: A Ciebie , co - niegrzeszna? :) 10.06.13, 15:55
        Po mojemu :- kobieta i mężczyzna dba o siebie=kocha siebie-rozsądna i słuszna zasada!
        Chcemy czy nie-ludzie atrakcyjni lepiej zarabiają,cieszą się większym zaufaniem itd.Weźmy np.kolejkę do czegokolwiek,prędzej każdy podejdzie do ładnej,miło wyglądającej ekspedientki czy dziewczyny z obsługi klienta niż do naburmuszonego,zaniedbanego babska...
        Po drugie-okaleczanie się,anoreksja czy bulimia owszem,bierze się z nienawiści do własnego ciała-ale to jest sytuacja nienormalna ,no i choroba o podłożu psychicznym,leczy się to-to latami,więc-nic śmiesznego.
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: A Ciebie , co - niegrzeszna? :) 10.06.13, 19:07
        Racja, faktycznie, może się nie wykluczać.

        Z drugiej strony nastawienie na 'podwyższenie swojej wartości na rynku matrymonialnym" - eh, to dopiero prostytucja w czystej postaci;>
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: A Ciebie , co - niegrzeszna? :) 10.06.13, 20:33

          grzeczna_dziewczynka15 napisała:

          > Racja, faktycznie, może się nie wykluczać.
          >
          > Z drugiej strony nastawienie na 'podwyższenie swojej wartości na rynku matrymon
          > ialnym" - eh, to dopiero prostytucja w czystej postaci;>

          Nie, to czysty instynkt. Ba, niżej niż instynkt. To dobór naturalny, tylko realizowany innymi środkami.
          • grzeczna_dziewczynka15 Re: A Ciebie , co - niegrzeszna? :) 12.06.13, 05:38
            O, Darwinista społeczny;>

            No, zgadzam się - ale fajnie jest móc walczyć o byt w inny sposób, bez konieczności absolutnego samo-utowarowienia.
            No dobra, zawsze się po części sprzedajemy, ale jeśli np. pracujemy w sposób jaki lubimy, to przynajmniej nie jesteśmy zależni od jednego pana feudalnego, jak to w małżeństwie (traktowanym jako sposób na przetrwanie).
    • organza26 Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 10.06.13, 16:16
      Dopóki kobiety w Polsce nie będą bardziej niezależne (przede wszystkim finansowo, każda inna niezależność przychodzi w pakiecie), dopóty będą się pindrzyły jak szpak na Boże Narodzenie i starannie unikały wszelkich sytuacji gdzie mogą wyglądać nieatrakcyjnie. Mało tego będą głupawo i z wielkim oburzeniem zżymały się na te kobiety, które mają to w d... .

      • izabella1991 Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 10.06.13, 16:42
        Mieszkanie w Polsce czy też nie nie ma tu nic do rzeczy...Zapewniam!
        W wielu miejscach na świecie i to już od wieeelu lat wymaga się od pań (pokojówek,recepcjonistek,krupierek w kasynach itp) zadbanego wyglądu:zrobionego manicure'u ,pełnego makijażu,zadbanych włosów,ładnej( co nie znaczy zawsze szczuplej) figury itd
        Pracowałam w hotelu w centrum Londynu,gdzie nawet nie tylko kolor lakieru do paznokci,ale i długość tychże była ściśle określona i nie dotyczyło to tylko pań na recepcji ,ale i pokojówek ,supervisorek itp...
        Można mieć to w d...,czemu nie? Znałam taką (o dziwo Hiszpankę) która miała.
        Owszem-zero makijażu ( a przydałby się jej,bo bardzo blado,chorobliwie wyglądała),niezrobione włosy ani paznokcie-taka biedulina.
        Zwracano jej uwagę wielokrotnie,wiedziała,w co się pakuje-po przy zatrudnieniu w hotelu o tzw.dress-kodzie była mowa.I co-i nic?
        Tylko niech mi ktoś wytłumaczy,dlaczego to zawsze ona miała najmniejsze napiwki( bądź wcale) ? Bo była złą pracownicą? Nie,nie była-była przeciętna,choć owszem pracowita!
        Po prostu -nie przyswoiła i nie dala sobie przyswoić zasady,że ,,jak cię widzą,tak cię piszą" !
        • grzeczna_dziewczynka15 Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 10.06.13, 19:05
          Ja nie mówię o dress-codzie. Wymóg pracy - od początku jasne zasady. Tylko, że po pracy można już być człowiekiem, a nie robotem:)

          Np. moja praca nie wymaga dress code'u (no i nigdy bym takiej nie wybrała;>). Przychodzę do pracy czasem w bluzie dresowej i w getrach. A wiesz, pomimo braku makijażu, starego dresu i braku manicure'u, zawsze miałam bardzo dobrą opinię, jako specjalistka w mojej dziedzinie;) W mojej pracy napiwków nie dostaję, ale potrafię wynegocjować dobrą stawkę;)
    • sl13 Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 10.06.13, 19:51
      Przeczytałam tamten wątek i nie wiem, czemu wyciągasz takie wnioski, tak jak dziwią mnie komentarze dotyczące zawiści i kompleksów (typowe w necie:). Autorka tamtego wątku nie wydaję się być bardziej podatna na presję dotycząca atrakcyjności niż tzw. przeciętny człowiek. Każdy temu ulega w mniejszym lub większym stopniu, nawet osoby krytykujące ulegających oficjalnie i twierdzące, że można zazdrościć mlecznych piersi.:) No niestety, na ogół podoba się zgrabne, jędrne i atrakcyjne, a nie niezgrabne, obwisłe i nieatrakcyjne, tak jak gęste, puszyste włosy podobają się bardziej niż oklapłe, tłuste kosmyki czy długie, zgrabne nogi bardziej niż krótkie i grube. Witamy w XXI wieku.:) Poza tym rozbawiły mnie porównania do topless, które nie razi, na topless jest miejsce na plażach (niektórych), przecież do restauracji w bikini też się nie chodzi.
      Ale jest też szerszy kontekst - tamten wątek to kolejny (któryś dotyczący karmienia piersią, ale były też inne pokrewne, np. o wózkowych), gdzie dowiaduję się, że o macierzyństwie można tylko z pozycji "klękajcie narody" albo wcale. Interlokutorki autorki wątku nigdy nie widziały karmiącej ostentacyjnie "wywalającej cyca". Super, ale autorka wątku widziała. Czy naprawdę ciężko w to uwierzyć, że tak jak są panowie sikający pod drzewkiem w centrum miasta, ludzie przeklinający na całą ulicę czy rozwydrzeni nastolatkowie, uważający że im wszystko wolno, tak samo są rodzice nie umiejący się zachować? Ale im to uchodzi, bo maja dzieci, no przecież dziecko musi zjeść! A później zdziwko, skąd wzrastająca niechęć do dzieci, rodziców i rodzicielstwa. Może przydałaby się odrobina dobrej woli, ale z obu stron?
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 10.06.13, 20:21
        No niestety, na ogół podoba się zgrabne, jędrne i
        > atrakcyjne, a nie niezgrabne, obwisłe i nieatrakcyjne, tak jak gęste, puszyste
        > włosy podobają się bardziej niż oklapłe, tłuste kosmyki czy długie, zgrabne nog
        > i bardziej niż krótkie i grube. Witamy w XXI wieku.:)

        A komu?
        Bo wiesz, te 'atrakcyjne, jędrne piersi' mamy krótszą część życia - najpierw ich w ogóle nie mamy, potem mamy małe i jędrne, a im większe, tym bardziej obwisłe - grawitacja.
        Uważasz, że starsze kobiety nie mogą się podobać? A widzisz, i starsi ludzie podobają się sobie nawzajem, pomimo zmarszcek, wałków tłuszczu i/lub obwisłej skóry. Bo atrakcyjność to coś więcej niż fotoszop, albo okres między 14-tm a 19-tym rokiem życia;>
        • sl13 Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 10.06.13, 20:29
          Ale ja piszę o kanonach, a nie o indywidualnych gustach.:)
          PS. Ale skoro już - osobiście nie mam predyspozycji do zostania heteroseksualnym mężczyzną, bo nie rozumiem fiksacji na punkcie piersi, a szczególnie dużych.
          • grzeczna_dziewczynka15 Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 12.06.13, 05:42
            Piersi są fajne:) Duże, małe - nie musi to być fiksacja - raczej akceptacja ciała i jego tajemnic w różnych fazach.
      • rekreativa Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 10.06.13, 21:11
        Wiesz, to trochę chyba nawet bardziej chodziło o formę, a nie treść w tamtym wątku. Owszem, sama uważam, że trzeba w sobie mieć coś z ekshibicjonisty, by się obnażać w tłumie ludzi, nawet do karmienia bobasa i można to uczynić dyskretniej. Natomiast mnie, choc dzieci nie mam, zrobiło się naprawdę niemiło, gdy czytałam te wszystkie określenia typu "cyce, wymiona, obleśne, obrzydliwe" itd.
        To obrazuje, jaki jest stosunek do kobiecego ciała, jeśli nie jest ono modelowe. Szczególnie zaś do ciała kobiety , która doświadczyła już macierzyństwa. To ciało jest uznawane za coś niepożądanego i nie do pokazywania (któraś tam nawet miała za złe, że kobiety brzuch ciążowy eksponują w jakimś np. obcisłym ubraniu. Według niektórych powinny przestać pewnie z domu wychodzić i się ludziom pokazywać, jak to bywało w XIX wieku).
        I potem się dziwią niektórzy, że kobiety mają takie cholerne kompleksy.
        • sl13 Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 10.06.13, 21:15
          Ale przecież żyjemy w czasach, gdy gimbusy wypisują w necie pod zdjęciem Bellucci "ale pasztet", a jeśli jakaś atrakcyjna celebrytka, która wygląda lepiej niż 90% kobiet, ma pryszcza na czole, to też jest pasztetem. Więc o czym w ogóle mówimy?
          • grzeczna_dziewczynka15 Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 12.06.13, 06:03
            Zawsze żyliśmy w 'takich' czasach. W sensie, zawsze kobiety podkopywały się nawzajem pod względem urody - nie wszystkie, ale te, które posługują się jedynie kapitałem erotycznym, by osiągnąć różne życiowe cele (np. małżeństwo z 'odpowiednim' kandydatem).
        • grzeczna_dziewczynka15 Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 12.06.13, 06:01
          No mają kobiety kompleksy, siedzi to w nas bardzo głęboko. Właśnie to, co napisałaś, mam na myśli, pisząc o nienawiści do własnego ciała. Kobieta, która jest matką, ma sobie za złe, że jej 'cyce, wymiona itd' nie wyglądają jak (wyfotoszopowane) piersi modelki na plakacie reklamującym staniki. I zamiast uświadomić sobie - że ciało może być piękne i atrakcyjne na wiele sposobów, a nie tylko jeśli wpisuje się w obowiązujący (kiczowaty) kanon, kobiety uprawiają taki masochizm. Im więcej kompleksów, tym większa zawziętość w krytyce innych.

          Co interesujące, bardzo dużo kompleksy ma wiele kobiet, które wpisują się w ten obowiązujący kanon piękna. Może właśnie ten syzyfowy wysiłek, żeby być idealną wg kryteriów i diet z Cosmo, sprawia, że strasznie złoszczą je kobiety, które nie zwracają uwagi na puknt ich fiksacji (i też mogą być szczęśliwe)? Może negacja owych kanonów trochę podkopuje sens skoncentrowaniu się na własnym wyglądzie tych 'idealnych'?

          No i te ekstrema od razu - akceptacja siebie=niedbanie o siebie.
    • kora3 Przesadzasz Grzeczna 11.06.13, 00:48
      wg mnie. Szczegolnie z tąkrwiąmenstruacyjną. Powiedz mi,KTO bez względu na płeć lubi byś w niedyspozycji? Kto lubi, zeby go bolało, wygladało nieestetycznie, w skrajnych przypadkach zagrazało nieprzyjemnym odeń zapachem. NIKT.
      Kobiety mają okres i taka nasza fizjologia, ale kurtka, nie każ mi się tym cieszyć i być dumna/ zadowolona Nie czuje sie fajnie w tych dniach i owszem BRZYDZE się tej krwi. Nie o to chodzi, ze brzydze się siebie, ale tego, ze się ze mnie kolokwialnie mówiąc leje, ze mnie boli i w ogóle.
      Podobnie mam z sytuacją,gdy się intensywnie spocę (np. po wysiłku fizycznym) nie brzydze sie siebie, tylko potu i tylko patrze , jak wziąc prysznic. Faceci tez tak mają! Tyle, ze okresu nie mają:)
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: Przesadzasz Grzeczna 12.06.13, 06:13
        Ale brzydzisz się kulturowo;) Właśnie dlatego, że faceci nie mają okresu, prawdopodobnie powstało takie tabu związane z tą krwią miesięczną. Kobieta jest kulturowo uznana za nieczystą (od judaizmu i różnych wierzeń plemiennych), a resztki pozostały do dziś.

        Ja też, jako dziecko brzydziłam się tej krwi, wstydziłam się okresu. Ale wyrosłam z tego - może jestm tą szczęściarą, która nie przeżywa okresu w szczególnie nieprzyjemny sposób, ale również nie mam TV, więc nie oglądam dziennie miliona reklam, mówiących mi, jak być dyskretną w 'tych dniach' i jakie cudowne leki zażyć, żeby sobie ulżyć.

        A w ogóle co oznacza 'niedysponowana'? Ja ten termin poznałam na lekcjach w-fu, na początku nie rozumiałam, co oznacza - zmęczona? Poza tym, popatrz, kolejne omówienie. A jak Ty rozumiesz to słowo, bo rozumiem, że nie o lekcje w-fu Ci chodzi?

        A biologicznie, to kolejny mit, że nie można ćwiczyć w czasie okresu - wręcz przeciwnie, wysiłek pomaga. Tak samo orgazm - działa rozkurczowo i zmniejsza ból.

        No i nie wiem, czy 'faceci też tak mają', i czy 'kobiety tak mają'. Nie mają - bo ja np. nie mam. Poza tym, znam jednego faceta, który się brzydzi własnej spermy, a też mogłabyś dowodzić, że sperma jest inherentnie obrzydliwa;)

        P.S. A krwi ze skaleczenia też się brzydzisz?
        • kora3 Re: Przesadzasz Grzeczna 12.06.13, 10:15
          grzeczna_dziewczynka15 napisała:

          > Ale brzydzisz się kulturowo;)

          No raczej nie, brzydzę się też krwi innych ludzi. Nie boję, ale właśnie brzydzę.

          Właśnie dlatego, że faceci nie mają okresu, prawd
          > opodobnie powstało takie tabu związane z tą krwią miesięczną. Kobieta jest kult
          > urowo uznana za nieczystą (od judaizmu i różnych wierzeń plemiennych), a resztk
          > i pozostały do dziś.


          Pewnie tak - krew w ogóle dla wielu kultur miała charakter symboliczny.
          >
          może jestm tą szczęściarą, która nie przeżywa okresu w szczególnie
          > nieprzyjemny sposób, ale również nie mam TV, więc nie oglądam dziennie miliona
          > reklam, mówiących mi, jak być dyskretną w 'tych dniach' i jakie cudowne leki za
          > żyć, żeby sobie ulżyć


          Zdecydowanie jesteś szczeciara. Ja tego o sobie nie mogę powiedzieć -niestety.
          Ale tak poza tym - piszesz o wstydzie. Przecież tu nie chodzi o zawstydzenie się faktem "mania okresu", tylko o niepokój czy nic nie przecieknie, czy nie bedzie przykrego zapachu, a także o złe w tych dniach samopoczucie po prostu.
          Nie sądze, żebyś czuła się komfortowo mają np. perspektywę, ze na twej spódnicy/spodniach pojawi się plama z krwi i będzie czuć.

          >
          > A w ogóle co oznacza 'niedysponowana'? Ja ten termin poznałam na lekcjach w-fu,
          > na początku nie rozumiałam, co oznacza - zmęczona? Poza tym, popatrz, kolejne
          > omówienie. A jak Ty rozumiesz to słowo, bo rozumiem, że nie o lekcje w-fu Ci ch
          > odzi?


          No za moich czasów na lekcjach w-f takiego terminu używało się w odniesieniu do okresu - fakt. ale ja napisałam o NIEDYSPOZYCJI konkretnie. W czasie kiedy mam okres jestem mniej sprawna, zbolała i nie mogę robić wszystkiego na co miałabym może ochotę. Uzywam takiego słowa także no. wówczas, gdy mam niestrawnośc i tłumaczac np. niechęc do pójscia do pizzerii mówię "Sorry, mam niedyspozycję żołądkową i pizza na to raczej dobrze nie wpłynełaby". Mogę oczywiscie powiedzieć tak, że mam s.raczkę, rzygam itd. ale ze zrozumiałych dla Ciebie na pewno przyczyn staram się jednak powiedzieć to bardziej oględnie :)

          >
          > A biologicznie, to kolejny mit, że nie można ćwiczyć w czasie okresu - wręcz pr
          > zeciwnie, wysiłek pomaga. Tak samo orgazm - działa rozkurczowo i zmniejsza ból.


          Wiesz, może to i mit biologicznie. Nie życzyłabym Ci, zeby ktoś kazał Ci ćwiczyć cokolwiek w stanie samopoczucia w jaki mnie od pojawienia się w mym zyciu wprawia okres. Naprawdę. Ja mam czasem problem z normalną egzystencją w tych dniach. Nie twierdzę, że "tak mają" wszystkie kobiety - znam dziewczyny, dla których jedyna dolegliwoscią "okresową" jest krew tak naprawdę. Jeśli wiec ktoś czuje, że może i nie czuje, ze nie może - to cool.
          Inna sprawa, że za czasów mej szkoły np. podstawowej nie było w sprzedaży w PL tamponów, a w mojej szkole był basen. Naprawde trudno byłoby uczennicom mającym okres z niego w tej sytuacji korzystać, nie sądzisz?

          >
          > No i nie wiem, czy 'faceci też tak mają', i czy 'kobiety tak mają'. Nie mają -
          > bo ja np. nie mam. Poza tym, znam jednego faceta, który się brzydzi własnej spe
          > rmy, a też mogłabyś dowodzić, że sperma jest inherentnie obrzydliwa;)


          No wiesz, szczerze to dla mnie jakaś podniecająca nie jest. Nie nie jestem pruderyjna, lubię seks, ale sperma nie budzi we mnie jakiejs tkliwosci czy żadzy :)

          >
          > P.S. A krwi ze skaleczenia też się brzydzisz?

          Tak
    • jeriomina Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 11.06.13, 08:30
      Przecież to dziecinnie proste.
      Mężczyźni to wzrokowcy. A że dla wielu kobiet (może nawet dla większości?) wyznacznikiem atrakcyjności są wnioski, jakie wyciągają z reakcji mężczyzn na ich "zewnętrze" to robią co mogą, żeby to "zewnętrze" wyeksponować i uatrakcyjnić. Często przesadzają w tym (np. anoreksja).
      Zauważyłam też jedną rzecz istotną - nierówne traktowanie - facet MOŻE być obrzydliwy, kobieta ma wyłącznie być piękna i wonieć fiołkami. Facet ma prawo bekać, puszczać bąki, opowiadać o tym, co właśnie zrobił w toalecie, dłubać w nosie, mieć zamiast paznokci na nogach jakieś pazury godne tygrysa szablozębnego, itd. itd. a kobieta musi - ukrywać szczegóły i "oporządzenie" miesiączki, a już o wypuszczaniu nadmiaru powietrza na różny sposób mowy być nie może. Musi być zawsze zadbana, uczesana, mieć manicure i pedicure bo jak nie, to jemu się "odechce" i potem co się dziwić, że odejdzie i zdradzi.
      Przeziębiony facet będzie umierał, kobieta z grypą i 39 stopni ma gotować obiad i sprzątać mieszkanie. A propos karmienia piersią, chyba w II części Dziennika Bridget Jones była mowa o jej przyjaciółce, która po urodzeniu dziecka kładła się do małżeńskiego łóżka z piersiami obłożonymi liśćmi kapusty (znany ludowy "cudowny" specyfik), bo miała jakieś zapalenie zw. z karmieniem i chyba jej mąż miał z tym jakiś problem.
      Kobieta przybiegnie na skrzydłach do mężczyzny chorego albo skacowanego, zająć się nim i zaopiekować. A jaki facet przybiegnie do chorej kobiety?
      Taki jest świat. I taką mentalność wynosi się też z domu, a otoczenie i media ją wzmacniają. To jakim cudem ma być lepiej?
      • kora3 Ło matko Jerio 11.06.13, 09:18
        Nie - facet NIE MOŻE byc obrzydliwy, nie dbać o higienę, bekac itd. NIE MOZE u mnie - a jeśli innym paniom to nie przeszkadza to widać tak lubią.

        Powyższe wcale nie znaczy, że stolerowałabym w swoim towarzystwie kobietę,. która np.smierdzi w ogóle, albo w zwiazku z miesiączką.
        Co do karmienia i tej całej okołoporodowej i "dzieciowej" reszty. Są kobiety uwielbiające raczyc otoczenie opowieściami o ciezkich porodach, macicach, kupach dziecka itd. Sa i takie, które te atrakcje znoszą i milczą o nich, bo nie wydaja im się one interesujące i estetyczne. Mnb ie też się nie wydają - gwoli sprawiedliwosci. Współczuje komus takiemu, ale taka opowieść wywraca mi wnętrznosci. Zaznaczam od razu - inna sprawa, gdy kobieta mówi odolegliwosciach szukając pomocy, rady, albo sama takiej pomocy rady udziela. Inna , gdy to "miły" przerywnik, ot taka opowiastka.

        Nie, nie nienawidze siebie, ani nie wstydzę się powiedzieć, ze mam okres. Mało tego - jesli w zwiazku z tym sięnienajlepiej czuję/prosze o tabletkę p.bółową itp. to MÓWIE w zwiazku z czym w gronie np.znajomych, takze panów. Czy to wstyd jakiś mieć miesiączkę No ludzie. Ale nie racze towarzystwa opowieścią, ja mnie boli, gdzie i ile krwi tracę
        • gree.nka Re: Ło matko Jerio 11.06.13, 09:28
          miałam koleżankę, która szefowi opowiadała na ile miała rozwarcie w czasie porodu.
          mnie wydało sie to wówczas mocno niestosowne, ale będąc sama po koszmarnym zatruciu pokarmowym sama opowiadałam jak wielkie 'puszczałam pawie'.
          Niestety punkt widzenia zależy od miejca siedzenia i aktualnego stanu 'nakręcenia się '
          • kora3 Wg mnie Greenko nie 11.06.13, 09:32
            punkt, jak punkt- ale to co wypada wg mnie powiedzieć zależy od.
            1. sytuacji
            2. stopnia zazyłosci z rozmówcą
            3. stopnia jego zainteresowania

            Jesli kolezanka przyjaźniła się z szefem a w dodatku szefa zona/partnerka/córka/siostra własnie rodziła i tym zył, to jak najbardziej wypadało o tym z nim, nawet ze szczególami gadac.
            • gree.nka Re: Wg mnie Greenko nie 11.06.13, 09:49
              kora3 napisała:

              > punkt, jak punkt- ale to co wypada wg mnie powiedzieć zależy od.
              > 1. sytuacji
              > 2. stopnia zazyłosci z rozmówcą
              > 3. stopnia jego zainteresowania
              oczywiście, opowieści o moich pawiach były w sytuacji i z osobami, które mogło to interesować , znać się na tym. Co do koleżanki to raczej wątpię w jakąkolwiek zażyłość z tym szefem, moim zdaniem to głupia dziewucha była. Jednak w tamtej chwili ona żyła tym porodem i wszystkim co się wokół niej działo - stąd w obecnej sytuacji mogę odpuścić moje fanatyczne przekonanie co do jej głupoty.
              > Jesli kolezanka przyjaźniła się z szefem a w dodatku szefa zona/partnerka/córka
              > /siostra własnie rodziła i tym zył, to jak najbardziej wypadało o tym z nim, na
              > wet ze szczególami gadac.
              >
              • izabella1991 Re: Wg mnie Greenko nie 11.06.13, 15:10
                No proszę Cię,jak tak można....?
                Wiecie co,ja już przestaję dziwić się,że jest tyle rozwodów,że tylu mężczyzn porzuca swoje żony i dzieci,chadza do agencji towarzyskich itd.
                Dla was naprawdę normalnym jest gadanie o szczegółach porodu przy szefie? Nie żartujecie?
                Będąc na miejscu tegoż szefa brzydziłabym się takiej kobiety do końca moich dni.Nie,nie dlatego ,że jest matką ...a dlatego,że o takich szczegółach własnemu szefowi( w ogóle mężczyźnie ) opowiada... Natomiast na miejscu jego żony zakazałabym tej kobiecie wstępu do szefa i żony domu.
                Wiecie co,poczytajcie posty na forum ,,mężczyzna" a dowiecie się,ilu to panów brzydzi się własnych żon po porodzie,tych poporodowych szczegółów anatomii itd. Po prostu:są sprawy kobiece i są męskie-koniec kropka.
                Chcesz jedna z drugą,aby Twój mąż/partner kochał Cię i szanował? To szanuj też go i jego odczucia i nie opowiadaj mu o miesiączce ,porodzie itp.To są prywatne sprawy kobiet i tylko kobiet ew.ich lekarzy.
                Może jestem niedziesiejsza,może i staroświecka,ale przynajmniej nikt nie będzie się ode mnie z obrzydzeniem odwracał.
                • gree.nka Re: Wg mnie Greenko nie 11.06.13, 16:07
                  a twój mąż wie, że miewasz miesiączkę?
                  • izabella1991 Re: Wg mnie Greenko nie 11.06.13, 16:15
                    Wie,co ma nie wiedzieć,po prostu mówię mu o tym.. Natomiast takich rzeczy ,jak zużyte tampony,podpaski czy brudna bielizna-nie widuje.
                    Po prostu-takie rzeczy załatwiam we własnym zakresie i czy to przy prysznicu,czy przy zmianie bielizny albo podpasek widownia mi nie potrzebna.
                    Manicuru,depilacji czy pedicuru też nie widuje,bo takie rzeczy robię w salonie i tam też męska widownia jest mi zbędna!
                    • kora3 Re: Wg mnie Greenko nie 11.06.13, 16:39
                      izabella1991 napisała:

                      > Wie,co ma nie wiedzieć,po prostu mówię mu o tym.. Natomiast takich rzeczy ,jak
                      > zużyte tampony,podpaski czy brudna bielizna-nie widuje.


                      Alez Izabelo, sadzisz, że jest tu ktoś, kto wystawia ww. zreczy na publiczny widok, albo ktoś komu maz/partner zmienia podpaski/tampony? No ja sądze, że raczej nie ma ...

                      > Po prostu-takie rzeczy załatwiam we własnym zakresie i czy to przy prysznicu,c
                      > zy przy zmianie bielizny albo podpasek widownia mi nie potrzebna.
                      > Manicuru,depilacji czy pedicuru też nie widuje,bo takie rzeczy robię w saloni
                      > e i tam też męska widownia jest mi zbędna!


                      To są OCZYWISTOŚCI Izabelo.
                      Rzecz cała w tym, że ciąża i poród RÓŻNIĄ się od depilacji (np.). Jesli mężczyzna towarzyszy kobiecie w ciąży np. podczas badania USG płodu, to siła rzeczy słyszy nie tylko o tym płodzie, ale i o macicy np., czy jakichs dolegliwosciach.
                      • grzeczna_dziewczynka15 Re: Wg mnie Greenko nie 12.06.13, 06:21
                        Nie chciałabym być w ciąży z facetem, który właśnie się dowiaduje o macicy... BTW, mój mężczyzna, wstyd powiedzieć, znał więcej szczegółów anatomicznych kobiecego ciała, niż ja. Bo nigdy nas tego nie uczono zbyt szczegółowo w szkole. Na szczęście nadrabiam zaległości od lat - pod względem wiedzy fizjoligicznej i kulturowej:)

                        • kora3 Re: Wg mnie Greenko nie 12.06.13, 10:00
                          Ja byhm nie chciała być w ciązy z nikim- też fajnie, nie?
                          Nie chodzi o to, że się DOWIADUJE dopiero o czymś takim, jak macica- zresztą wiesz:)
                    • gree.nka Re: Wg mnie Greenko nie 11.06.13, 16:44
                      izabella1991 napisała:

                      > Wie,co ma nie wiedzieć,po prostu mówię mu o tym.. Natomiast takich rzeczy ,jak
                      > zużyte tampony,podpaski czy brudna bielizna-nie widuje.
                      > Po prostu-takie rzeczy załatwiam we własnym zakresie i czy to przy prysznicu,c
                      > zy przy zmianie bielizny albo podpasek widownia mi nie potrzebna.
                      to akurat wydaje się być oczywiste :)
                      ale ciekawa jestem, czy robiąc zakupy wrzucasz do wspólnego kosza podpaski czy tampony? No bo właściwie mógłby ich widok też zszokować:)
                      Ja bym nie przesadzała z ukrywaniem swojej fizjologi, to raczej prowadzi do większych problemów niż korzyści w wspólnym życiu. Nie zawsze jest się sprawnym i radosnym jak skowronek co nie musi wynikać z lenistwa czy jakiejś choroby a tylko z niedyspozycji kobiety.
                      Wiem, wiem kobieta zawsze musi , ale czy na pewno?
                      > Manicuru,depilacji czy pedicuru też nie widuje,bo takie rzeczy robię w saloni
                      > e i tam też męska widownia jest mi zbędna!
                    • grzeczna_dziewczynka15 Re: Wg mnie Greenko nie 12.06.13, 06:19
                      No to super - jesteś idealnym produktem. Nie wiem, jednak, czy to zapewnia szacunek mężczyzny;)

                      Np. mój mężczyzna szanuje mnie za inne rzeczy, niż za to, czy ukrywam przed nim tampony. Zresztą kupuje mi tampony, czasem zmienia;)
                • kora3 Moment Izabelo :) 11.06.13, 16:35
                  Ja nie jestem "jedna z drugą" bo jestem Korcia (tylko) i nikomu o szczególach porodu nie opowiadam i nie opowiadałam, bo tegoz nie przeżywałam nigdy - koniec kropka.

                  Uwazam poniekąd, że o swoich dolegliwościach, czy to mających zwiazek z byciem kobietą (zatem ginekologicznych) czy też ogólnie zdrowotnych się ludziom nie opowiada. Nie ze wstydu kochana, tylko dlatego, że taka tematyka z reguły niemozebnie nuży słuchaczy, którzy tylko z grzecznosci słuchają i starają się wykazywać jakieś, zwykle znikome zainteresowanie.
                  Podobnie ludzi nudzą opowieści o dzieciach, zwierzakach, budowie domu, przygotowaniach weselnych itd.

                  Oczywiscie -nie zawsze i nie wszystkich i tu kwestia wiedzy i wyczucia stopnia zainteresowania. Ja ciedyś szczegółowo opowiedziałam pewnej pani o przebiegu leczenia u mnie pewnego narządu (żaden intymny poniekąd) Dlaczego? Bo pani mnie o to ZAPYTAŁA - jej dziecko podejrzewano o dolegliwosc, z której mnie już wyleczono. Pani była tym żywo zainteresowana.

                  Nie widzę wszelako niczego dziwnego w powiedzeniu o takiej sprawie, jak miesiączka- nie przesadzajmy. Nie mówię o jakichś szczegółach, ale naprawdę nie widze nic wstydliwego w powiedzeniu do kolegi "Nie idę (gdzieś: pub, kregle, lodowisko, basen), bo mam okres". A czy to z przeproszeniem kiła jakaś? :)
                  Natomiast zgadzam się co do szczegółów sprawy - po cóz je wywlekać.

                  To samo kojarzy mi się z porodem - nie widzę nic nadczwyczajnego w tym, że partner kobiety wie, czy rodziła przez cc czy sn, czy podano jej oksytocynę itd. To nie sa jakieś takie szczegóły, żeby w komkolwiek z mózgiem wzbudzały obrzydzenie.

                  Jak wspomniałam, ja doświadczeń porodowych osobiscie nie mam (w jednym porodzie uczestniczyłam, wołałabym juz nie powtarzać tego doswiadczenia). Sadze jednak, ze gdybym miała, to nie decydowałabym się na poród rodzinny, gdyby osobą towarzyszącą mi, miał być mój partner. Jesli juz, to matka, siostra, przyjaciółka.
                  Po prostu nie chciałabym się w takim stanie facetowi prezentować - przyznaję. Od razu zastrzegam, że nie krytykuję kobiet decydujących się na rodzenie przy swoim facecie - ich odczucia i ich sprawa.
                  • gree.nka A widzisz, Koro 11.06.13, 16:50
                    kora3 napisała:

                    >
                    > Uwazam poniekąd, że o swoich dolegliwościach, czy to mających zwiazek z byciem
                    > kobietą (zatem ginekologicznych) czy też ogólnie zdrowotnych się ludziom nie op
                    > owiada. Nie ze wstydu kochana, tylko dlatego, że taka tematyka z reguły niemoze
                    > bnie nuży słuchaczy, którzy tylko z grzecznosci słuchają i starają się wykazywa
                    > ć jakieś, zwykle znikome zainteresowanie.
                    > Podobnie ludzi nudzą opowieści o dzieciach, zwierzakach, budowie domu, przygoto
                    > waniach weselnych itd.
                    Czy nie sądzisz, że o tych sprawach mówimy w momencie euforii wynikającej z danej czynności? Jesteśmy tak tym nakręceni, że mówimy bo nic innego w danej chwili nie wydaje się bardziej ciekawe niż właśnie ten ślub, perypetie z nim związane czy kupa dzieciaka.
                    Bo pani mnie o
                    > to ZAPYTAŁA - jej dziecko podejrzewano o dolegliwosc, z której mnie już wylecz
                    > ono. Pani była tym żywo zainteresowana.
                    no właśnie, właściwe miejsce i osoba
                    Sadze jednak,
                    > ze gdybym miała, to nie decydowałabym się na poród rodzinny, gdyby osobą towa
                    > rzyszącą mi, miał być mój partner. Jesli juz, to matka, siostra, przyjaciółka.
                    > Po prostu nie chciałabym się w takim stanie facetowi prezentować - przyznaję. O
                    > d razu zastrzegam, że nie krytykuję kobiet decydujących się na rodzenie przy s
                    > woim facecie - ich odczucia i ich sprawa.
                    chyba też bym nie chciała przy porodzie faceta
                    • kora3 Re: A widzisz, Koro 11.06.13, 17:15
                      gree.nka napisała:


                      > Czy nie sądzisz, że o tych sprawach mówimy w momencie euforii wynikającej z dan
                      > ej czynności? Jesteśmy tak tym nakręceni, że mówimy bo nic innego w danej chwil
                      > i nie wydaje się bardziej ciekawe niż właśnie ten ślub, perypetie z nim związan
                      > e czy kupa dzieciaka.


                      Sądzę Greenko, tylko ... co z tego?
                      Powiedzieć w zasadzie można wszystko, tylko trzeba się liczy z konsekwencjami - np. takimi, że kogoś gadka znudzi, zniesmaczy itd.
                      > Bo pani mnie o
                      >
                      > chyba też bym nie chciała przy porodzie faceta

                      Ja czysto teoretyzowałam - porodu TEŻ bym nie chciała:)
                      >
                  • grzeczna_dziewczynka15 Re: Moment Izabelo :) 12.06.13, 06:34
                    Wiesz Korcia, wpisane w kulture obrzydzenie do własnego ciała (u kobiet) nie leży na drugim biegunie szczegółowych opisów swojej fizjologii, non stop.

                    Zgadzam się, że nudne szczegóły dot. zdrowia i chorób lepiej sobie darować. I też zauważam, że wiele kobiet, które przed ciażą były takimi idealnymi produktami 'męskich' fantazji z Cosmo, nie wspominających nigdy o swojej fizjologii, rumieniących się na słowo tampon albo seks, nagle przechodzi dziwną metamorfozę i zaczynają zdawać relację na bierząco, że mają nudności, że macica je boli, że właśnie bekają i mają gazy, że nie wiem co jeszcze, bo na szczęście nie mam takich koleżanek - słowem zaczynają być czystą fizjologią. (Zresztą te samy osoby przed ciążą zanudzały rozmówców opowieściami o pracy, studiach, szkole, rodzicach).

                    Ale nie widzę niczego zdrożnego w opowiedzeniu o przeżyciu swojego porodu, jeśli rozmówczynię/rozmówcę to interesuje - a np. zarówno mój facet, jak i ja interesujemy się takimi szczegółami. Chciałabym przeżyć poród, jako zjawisko metafizyczno-cielesne, chciałabym być w ciąży, z ciekawości. Tylko na dziecko na razie nie jestem gotowa;) (albo nigdy). Fajnie jest chyba przeżyć ten akt tworzenia - dla wszystkich, z którymi gadam o tym, to dziwne przeżycie - że nowy człowiek wychodzi z Twojego brzucha.

                    W końcu to kobiety są stworzycielkami świata;> ale kultura nam wmówiła, że to jakiś Bóg (rodzaju męskiego) - stąd tabu porodu;)

                    • kora3 Re: Moment Izabelo :) 12.06.13, 10:25
                      grzeczna_dziewczynka15 napisała:

                      >
                      > Ale nie widzę niczego zdrożnego w opowiedzeniu o przeżyciu swojego porodu, jeśl
                      > i rozmów.czynię/rozmówcę to interesuje


                      Bardzo istotny szczegół podałaś Grzeczna - JESLI TO KOGOŚ INTERESUJE. :)

                      Fajnie jest chyba przeżyć ten akt tworzenia
                      > - dla wszystkich, z którymi gadam o tym, to dziwne przeżycie - że nowy człowiek
                      > wychodzi z Twojego brzucha.


                      Nie mam podobnych pragnień. Za to uwazam sprowadzenie drugiego człowieka na swiat za wielką odpowiedzialność i stąd nie czując potrzeby i chęci nie zdecydowałabym się na to z ciekawosci przezycia jakiegoś aktu.

                      >
                      > W końcu to kobiety są stworzycielkami świata;> ale kultura nam wmówiła, że
                      > to jakiś Bóg (rodzaju męskiego) - stąd tabu porodu;)


                      Wiesz, nie wiem - wiem tyle, że w wielu kulturach np. oddawanie moczu czy kału - czynności zupełnie naturalne i fizjologiczne są otoczone "tabu" - znaczy wolimy nie robic tego publicznie itd. Sądzisz, ze moze to mieć zwiazek z płcia bóstw?
                      :)
                      A co do porodu - uczetniczyłam, jak pisałam, widziałam z pozycji widza. Przy całej radości z tego, że moja przyjaciółka dokonała właśnie wydania na swiat swego oczekiwanego dziecka musze powiedzieć Ci, że było to dla mnie osobiscie przezycie obrzydliwe. Z czysto fizycznego punktu widzenia. Nie wyglada to pięknie,nie jest przyjemne dla widza.
                • sl13 Re: Wg mnie Greenko nie 11.06.13, 19:33
                  O właśnie - szczegóły porodu, pawie, które kogoś niby interesowały, no ludzie. Naprawdę tak bywa w niektórych towarzystwach? Jakiego koloru była kupa i ile naciekło do podpaski też opowiadacie otoczeniu? Masakra.:/
                  • grzeczna_dziewczynka15 Re: Wg mnie Greenko nie 12.06.13, 06:37
                    Założę się, że nie czytasz modernistycznej ani postmodernistycznej literatury;)
                    • sl13 Re: Wg mnie Greenko nie 12.06.13, 18:32
                      Czyjś brak kultury i prostactwo skojarzyły ci się z literaturą postmodernistyczną? A gdy dresiarz na ulicy bluzga i demoluje np. przystanek, to myślisz: eee tam, Bruce Willis w "Szklanej Pułapce" robił gorsze rzeczy?:)
    • zolla78 Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 11.06.13, 20:45
      Polecam poczytać Wojciecha Eichelberger, zwłaszcza "Kobieta bez winy i wstydu". Sporo wyjaśnia moim zdaniem, jeżeli chodzi o twoje pytanie.
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: Nienawiść kobiet do samych siebie:( 12.06.13, 06:38
        Dobra pozycja - też polecam;) (Jak napisałam w wątku - to pytanie retoryczne było;>)
    • grzeczna_dziewczynka15 A minasz, w innym wątku - artykuł zapodał 12.06.13, 06:50
      Na ten temat.

      www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,114757,14059344,Do_Wkurzonej__What_s_your_problem__lady__.html#Cuk
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka