lonely.stoner
16.06.13, 22:49
kuzwa, opisze wam sytuacje (chociaz bez zdjec moze byc trudno zeby ocenic) - popoludnie, duze miasto, wybieram sie na rozmowe kwalifikacyjna do pewnej znanej firmy. Ubrana jestem tak: jedwabna sukienka czarno -biala, za kolankko, dekolt pod szyje, na to czarna klasyczna marynarka, na nogach mam ponczochy (mimo ze jest ok. 30stopni no ale wiadomo... dress code), buty czarne szpilki. Makijaz grzeczny - tusza na rzesach, czerwona pomadka, ogolnie wyglad profesjonalnej busineswoman. No i ide ide, ludzie sie gapia, nagle jakis menel idzie na wprost mnie- i obserwuje katem oka ze trajktoria jego sladu zmierza w moim kierunku - a on podchodzi do mnie taki przeszczesliwy i mowi glosno (ze ludzie na okolo slysza): ty k.rwo.
Oczywiscie typa zignorowalam - ale wiecie co- zostalo mi w glowie takie nieprzyjemne wrazenie, tym bardziej ze to tuz przed stresujaca rozmowa. I mysle noz kuzwa, po ulicy lazi pelno dziewczyn, dzien upalny, z golymi nogami, z dekoltami, itd. a typ upatrzyl sobie wlasnie mnie. Co to mialo byc do licha?
I w sumie to nie pierwzy raz spotykam sie z taka sytuacja. Jak jestem ubrana w jeansy, podkoszulek to - nigdy. Wskocze w stroj oficjalny - i normalnie przyciagam zboczencow i swirow.