No wiec kupilam sobie ksiazke w winach i oddaje sie zglebianiu wiedzy w zawilym nazewnictwie tego trunku. Wiem juz czym rozni sie szczep Tempanillo od Porto, po ile maja procent. Nawet skumalam juz ze syrah to nie firma a szczep itp. Degustuje tez, ale do somulie (wszelkich znawcow od spellowania uprzedzam, ze nie znam francuskiego i nie mam ochoty googlowac co minuta) mi daleko.
Pytanie brzmi, czy mozna w towarzystwie Polakow o swoim nowym opowiadac?
Sonde nawt wrzuce:
Boje sie, znowu wyjdzie zem chwalipieta. POza tym u mnie w rodzinie juz taka plota byla ze, jakis tam kuzyn X kupil sobie ksiazke o winach i sie snobuje na znawce.
A, a drugie pytanie, brzmi:
Jesli sie okaze, ze winiarskie hobby jest snobistyczne i lepiej udawac, ze sie go nie ma, to czy mozna sie pochwalic hobby wodkowym chociaz, bo ksiazke o koktajlach tez mam i ostro sobie rozne fajne koktjle na bazie wodki kombinuje. A jak juz mnie cos dluzszy czas absorbuje, to lubie sie tym z ludzmi dzielic.