Dodaj do ulubionych

Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz.

29.06.13, 12:01
Moja żona okazała się inna niż mi się wydawało.
Nie dba o siebie ani o mieszkanie.
Chodzi po domu w bieliźnie od rana do wieczora.
Nie myje się codziennie. Nie depiluje. Nie zmywa naczyń. Nie ścieli łóżka.
Nie pracuje. Ogląda tv i siedzi w internecie.
Takich codziennych zachowań jest cała masa...aż wstyd pisać.
Mam wrażenie, że zachowuje się jak facet po 20 latach małżeństwa.

Co robić ?
Obserwuj wątek
    • senseiek Zacznij sie depilowac 29.06.13, 12:02
      Zacznij sie depilowac. Zamienicie sie plcami.. :D
      • zrozpaczony85 Re: Zacznij sie depilowac 29.06.13, 12:05
        To nie jest zabawne.
        Moja żona była cudowną i zadbaną kobietą.
        • senseiek Re: Zacznij sie depilowac 29.06.13, 12:10
          > Moja żona była cudowną i zadbaną kobietą.

          Nie kupuje tego.
        • wielkafuria Re: Zacznij sie depilowac 29.06.13, 16:44
          zrozpaczony85 napisał(a):

          > To nie jest zabawne.
          > Moja żona była cudowną i zadbaną kobietą.

          powiedz jej ze sie jej brzydzisz i jak sie nie myje to niech spi na kanapie, a nie pojdziesz z nia do lozka dopoki sie nie ogoli.

          pytanie: spicie ze soba? jesli tak a ona sie nie myje, to sie nie brzydzisz?
          • zrozpaczony85 Re: Zacznij sie depilowac 29.06.13, 17:10
            wielkafuria napisał(a):

            > zrozpaczony85 napisał(a):
            >
            > > To nie jest zabawne.
            > > Moja żona była cudowną i zadbaną kobietą.
            >
            > powiedz jej ze sie jej brzydzisz i jak sie nie myje to niech spi na kanapie, a
            > nie pojdziesz z nia do lozka dopoki sie nie ogoli.
            >
            > pytanie: spicie ze soba? jesli tak a ona sie nie myje, to sie nie brzydzisz?

            Nie jest tak, że chodzi brudna i śmierdząca.
            Bez przesady.
            Ale też nie jest tak, że jestem zadowolony.
            • senseiek nawet furia zaczela sie depilowac.. ;) 30.06.13, 22:54
              Patrz sie- nawet furia zaczela sie depilowac.. ;)
              Lepiej pozno niz wcale.. ;)

              dirty-fabulous-life.blog.pl/2012/10/14/po-czym-poznac-ze-kobieta-jest-zawsze-gotowa-na-seks/
              • zrozpaczony85 Re: nawet furia zaczela sie depilowac.. ;) 01.07.13, 09:11
                senseiek napisał:

                > Patrz sie- nawet furia zaczela sie depilowac.. ;)
                > Lepiej pozno niz wcale.. ;)
                >
                > dirty-fabulous-life.blog.pl/2012/10/14/po-czym-poznac-ze-kobieta-jest-zawsze-gotowa-na-seks/


                bardzo zabawne...
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 12:11
      Zgłoś rozkład pożycia, albo nawet kościelnie unieważnij małżeństwo.
      Problem solved.
      • zrozpaczony85 Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 12:15
        Odpuściła życiu praktycznie kilka miesięcy po ślubie.

        Wolałbym pomóc jej jakoś.
        Próbowałem rozmawiać i zachęcać do działania.
        Póki co nic nie skutkowało.
        • alpepe Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 12:29
          o mieszkanie możesz przecież zadbać sam.
          • zrozpaczony85 Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 12:34
            Staram się ale mam pracę na etacie.
            Brakuje mi sił po prostu.
            Jestem bliski załamania, bo dużo energii odbierają mi starania żeby coś zmienić w jej postępowaniu.
            • gree.nka Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 12:36
              wiele kobiet pracuje na etacie i ogarnia dom, męża
              • zrozpaczony85 Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 12:40
                gree.nka napisała:

                > wiele kobiet pracuje na etacie i ogarnia dom, męża

                Nie twierdzę, że nie. Jestem za równouprawnieniem.

                • gree.nka Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 12:43
                  zrozpaczony85 napisał(a):

                  > gree.nka napisała:
                  >
                  > > wiele kobiet pracuje na etacie i ogarnia dom, męża
                  >
                  > Nie twierdzę, że nie. Jestem za równouprawnieniem.
                  >
                  to równouprawnienie dotyczy ogarnięcia domu przez męża będącego na etacie :)
                  • zrozpaczony85 Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 13:02
                    gree.nka napisała:

                    > zrozpaczony85 napisał(a):
                    >
                    > > gree.nka napisała:
                    > >
                    > > > wiele kobiet pracuje na etacie i ogarnia dom, męża
                    > >
                    > > Nie twierdzę, że nie. Jestem za równouprawnieniem.
                    > >
                    > to równouprawnienie dotyczy ogarnięcia domu przez męża będącego na etacie :)
                    >
                    >

                    Muszę zajmować się pracą, domem, żoną i kilkoma innymi zobowiązaniami.
                    Gdzie tu czas na życie, które wcześniej miałem/mieliśmy ?!
                    • gree.nka Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 13:04
                      takie życie parszywe :)
                      praca, dom, żona
                      ewentualnie poproś kolegów o pomoc :)
                      • zrozpaczony85 Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 13:06
                        gree.nka napisała:

                        > takie życie parszywe :)
                        > praca, dom, żona
                        > ewentualnie poproś kolegów o pomoc :)

                        Jeszcze trochę i nie będzie żadnych kolegów :/


                        • gree.nka Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 13:20
                          żona to twój najlepszy kolega
                          • zrozpaczony85 Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 13:27
                            gree.nka napisała:

                            > żona to twój najlepszy kolega

                            Ona jest moją przyjaciółką.
                            • senseiek Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 13:31
                              zrozpaczony85 napisał(a):

                              > gree.nka napisała:
                              >
                              > > żona to twój najlepszy kolega
                              >
                              > Ona jest moją przyjaciółką.

                              To sie jej zwierz ze swoich problemow z zona.. :D
                              • zrozpaczony85 Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 13:34
                                senseiek napisał:

                                > zrozpaczony85 napisał(a):
                                >
                                > > gree.nka napisała:
                                > >
                                > > > żona to twój najlepszy kolega
                                > >
                                > > Ona jest moją przyjaciółką.
                                >
                                > To sie jej zwierz ze swoich problemow z zona.. :D

                                Uśmiechnąłem się. :) To już coś. Dzięki. Zwierzałem się ale niestety jej argumenty są zawsze silniejsze. Jakby leżące u podstawy mojego "ja". Gdybym nie musiał zarabiać kasy to sam bym chciał tak nic nie robić jak ona. Dzieci kwiaty, heh...
                                • mila2712 dziwne 29.06.13, 14:21
                                  chciałbyś być leniem śmierdzący, pasożytem i nierobem ?
                                  bo tym jest Twoja żona..... o ile to nie jest wymyślona historia

                                  co robić ?
                                  odciąć od kasy, internetu, telewizora.... i pieniędzy na waciki
                                  współczuję
                                  • zrozpaczony85 Re: dziwne 29.06.13, 15:11
                                    mila2712 napisała:

                                    > chciałbyś być leniem śmierdzący, pasożytem i nierobem ?
                                    > bo tym jest Twoja żona..... o ile to nie jest wymyślona historia
                                    >
                                    > co robić ?
                                    > odciąć od kasy, internetu, telewizora.... i pieniędzy na waciki
                                    > współczuję

                                    Po co miałbym wymyślać taką historię ?
                                    oczerniać swoją żonę ?

                                    Wybacz ale do reszty Twojej wypowiedzi nie ustosunkuję się.
                                    Nie wnosi nic pomocnego.
                                    • mila2712 Re: dziwne 29.06.13, 15:23
                                      po co wymyślać ?
                                      z nudów

                                      oczerniać żonę ?

                                      hahhahaha dobre
                                      obsmarowujesz jej tyłek aż miło

                                      • zrozpaczony85 Re: dziwne 29.06.13, 15:25
                                        mila2712 napisała:

                                        > po co wymyślać ?
                                        > z nudów
                                        >
                                        > oczerniać żonę ?
                                        >
                                        > hahhahaha dobre
                                        > obsmarowujesz jej tyłek aż miło
                                        >
                                        >


                                        Komu jest miło ?
                                        Mi nie jest.
                                        Chyba, że Ty masz dobrą zabawę.
                                        • mila2712 Re: dziwne 29.06.13, 15:32
                                          nie należę do osób dla których nieszczęście innych to dobra zabawa...
                                          napisałam szczerze co myslę o całej sprawie

                                          • zrozpaczony85 Re: dziwne 29.06.13, 15:36
                                            mila2712 napisała:

                                            > nie należę do osób dla których nieszczęście innych to dobra zabawa...
                                            > napisałam szczerze co myslę o całej sprawie
                                            >

                                            W porządku.
                                            Rozumiem Twoje oburzenie.
                                            Nie dziwię się.

                                            Dzięki różnym opiniom dochodzę do innych wniosków niż te moje i mojej żony.
                                            To pomaga. Mimo, że źle się z tym czuję.

                                      • mila2712 Re: dziwne 29.06.13, 15:25
                                        zamiast biadolić na forum idź i porozmwaiaj z nią .......przecież to przyjaciółka, prawda ?
                                        • zrozpaczony85 Re: dziwne 29.06.13, 15:27
                                          mila2712 napisała:

                                          > zamiast biadolić na forum idź i porozmwaiaj z nią .......przecież to przyjaciół
                                          > ka, prawda ?

                                          prawda.
                                          Dowie się o tych rozmowach.
                                          Mam jej zgodę na obecność tutaj.


                                          • mila2712 Re: dziwne 29.06.13, 15:33
                                            zgodę ?
                                            musisz pytać o zgodę ?
                                            • zrozpaczony85 Re: dziwne 29.06.13, 15:38
                                              mila2712 napisała:

                                              > zgodę ?
                                              > musisz pytać o zgodę ?

                                              Zapytałem ją o zgodę, czy mogę wywlec te brudy.
                                              Oboje uznaliśmy, że warto spróbować.

                                              Jej jest tak dobrze.
                                              Ja się oddalam.
                                              Zmieniam się po prostu.
                                              A ona tkwi w miejscu.
                                              Oboje to rozumiemy.
                                            • gree.nka Re: dziwne 29.06.13, 16:38
                                              i on się dziwi, że ona nic nie robi:)
                                              • zrozpaczony85 Re: dziwne 29.06.13, 17:16
                                                gree.nka napisała:

                                                > i on się dziwi, że ona nic nie robi:)
                                                >


                                                To nie do końca jest tak, że ja się dziwię...
                                                Ja ją rozumiem. Problemem jest ta różnica, która siępogłębia między nami...
              • magnusg Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 22:37
                A ty bys ogarniala lenia ,ktory calymi dniami by w tym domu siedzial przed tv?
                • gree.nka Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 22:49
                  oczywiście, całowałbym ziemię po której by stąpał
                • zrozpaczony85 Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 30.06.13, 11:55
                  magnusg napisał:

                  > A ty bys ogarniala lenia ,ktory calymi dniami by w tym domu siedzial przed tv?

                  Robię coraz więcej przez ostatnie miesiące.
                  Brakuje mi już czasu na wszystko.
            • grassant Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 21:44
              Staram się ale mam pracę na etacie.

              Większość Polek to fleje. Włosy myją raz na tydzień.
              • kirkunia Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 30.06.13, 22:10
                o, przepraszam! ja myję codziennie. :)
          • stasi1 Przecież w rodzinie nie chodzi o to 29.06.13, 16:05
            aby wszystko robić samemu. Może i dziecko ma też sam zrobić?
          • grassant Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 21:43
            o mieszkanie możesz przecież zadbać sam.

            umyć ją i wydepilować także.
            • zrozpaczony85 Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 30.06.13, 11:52
              Tak też robię...ale ile tak można...
              Chcę zmiany i pomocy.
        • gree.nka Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 12:35
          albo baba leń albo ma jakąś depresję albo jest psychiczna
          pogadaj z teściami albo zaciągnij ją do psychologa później psychiatra.
          jeśli teście i dziewczyna zataili chorobę psychiczną to możesz dostać unieważnienie
          ślubu,
          jeśli chora w wyniku depresji po ślubie - leczyć
          jeśli leń i flejtuch - pogonić do roboty

          najłatwiej ograniczając kasę
          • elizaj1 Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 12:44
            A jaka była wczesniej? Opisz, bo trudno uwierzyć że ktos tak dobrze maskuje swoją naturę leniwca.
            A moze nie mieszkaliscie razem,widywaliscie sie do slubu wyłącznie na miescie?I nie znałeś kobiety
            • zrozpaczony85 Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 12:52
              elizaj1 napisała:

              > A jaka była wczesniej? Opisz, bo trudno uwierzyć że ktos tak dobrze maskuje swo
              > ją naturę leniwca.
              > A moze nie mieszkaliscie razem,widywaliscie sie do slubu wyłącznie na miescie?I
              > nie znałeś kobiety

              Sam w to nie wierzę. W tym momencie dopiero zaczynam dopatrywać się wcześniejszych przesłanek. Spotykaliśmy się często na weekendy. Czasami na dłużej.
              Nie spędzaliśmy aktywnie czasu. Zawsze była minimalistką. Niewiele chciała od życia.
              Wydaje mi się, że starała się bardziej wcześniej a teraz coraz bardziej odpuszcza.
          • zrozpaczony85 Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 12:46
            gree.nka napisała:

            > albo baba leń albo ma jakąś depresję albo jest psychiczna
            > pogadaj z teściami albo zaciągnij ją do psychologa później psychiatra.
            > jeśli teście i dziewczyna zataili chorobę psychiczną to możesz dostać unieważni
            > enie
            > ślubu,
            > jeśli chora w wyniku depresji po ślubie - leczyć
            > jeśli leń i flejtuch - pogonić do roboty
            >
            > najłatwiej ograniczając kasę

            Tak to już jakiś konkret, dziękuję...ale...
            Teściowie nie żyją. Ona jest w tym momencie tylko ze mną poza daleką rodziną, która w żaden sposób nie pomoże. Nawet się nie znają zbyt dobrze.
            Poza tym nie chcę żadnego unieważnienia.
            Chcę żeby z powrotem była taka jak przed ślubem.

            Jesteśmy umówieni na wizytę u psychologa w następnym tygodniu.
            Natomiast od czegoś musimy zacząć, żeby nie płacić za kolejne wizyty u psychologa.
            Chciałbym tutaj anonimowo doszukać się sedna problemu.

            Ona kasy nie bierze, bo jej nie potrzebuje.
            Siedzi w domu cały czas.
            Ja robię zakupy itd.
            • elizaj1 Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 13:03
              A moze jest uzalezniona od mediow? piszę powaznie.
              Wiele osob traci zainteresowanie życiem przez tv i komputer, twojej zonie byc moze nie potrzeba nic poza kompem tv, nie czuje potrzeby by sprzatac, zajac sie soba czy czymkolwiek innym jest szczesliwa w majtkach przed laptopem, ale to uzaleznienie...
              • zrozpaczony85 Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 13:13
                elizaj1 napisała:

                > A moze jest uzalezniona od mediow? piszę powaznie.
                > Wiele osob traci zainteresowanie życiem przez tv i komputer, twojej zonie byc m
                > oze nie potrzeba nic poza kompem tv, nie czuje potrzeby by sprzatac, zajac sie
                > soba czy czymkolwiek innym jest szczesliwa w majtkach przed laptopem, ale to u
                > zaleznienie...


                Niestety może żyć i bez tego.
                Potrafi zająć się mało konstruktywnymi zajęciami i jest zadowolona z życia.
                Problem w tym, że ona nie jest nieszczęśliwa..ja się męczę.
                Pomimo tego tak jak już pisałem...Nie chcę jej zostawiać.

                Największą zagadką jest jak ją zmotywować do działania.
                Nie mogę zagrozić, że odejdę, bo oboje wiemy, że tego nie zrobię.

                • elizaj1 Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 13:23
                  Hym zapytam z ciekawosci jakie to konstruktywne zajecia ogarniac trzeba na co dzien by ci odpowiadac jako kobieta? Piszesz ze meczysz sie bo malo konstruktywnie czas spedza, ja tam np kwitne z mezem najczesciej ( rowniez teraz)bedac w bielzinie w lozku z pizza kotem i dwoma tabletami,w tle tvn turbo i jestesmy oboje szczesliwi...meczylabym sie gdyby kazal mi gotowac obiad a on meczylby sie gdybym mu kazala czyscic toalete ot dla przykladu...
                  • zrozpaczony85 Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 13:29
                    elizaj1 napisała:

                    > Hym zapytam z ciekawosci jakie to konstruktywne zajecia ogarniac trzeba na co d
                    > zien by ci odpowiadac jako kobieta? Piszesz ze meczysz sie bo malo konstruktywn
                    > ie czas spedza, ja tam np kwitne z mezem najczesciej ( rowniez teraz)bedac w bi
                    > elzinie w lozku z pizza kotem i dwoma tabletami,w tle tvn turbo i jestesmy obo
                    > je szczesliwi...meczylabym sie gdyby kazal mi gotowac obiad a on meczylby sie g
                    > dybym mu kazala czyscic toalete ot dla przykladu...


                    Nie mam nic przeciwko takiemu życiu ani nawet trybowi pracy w łóżku.
                    Natomiast ona stoi w miejscu. Nie rozwija się.
                    Nie gra na swoim instrumencie.
                    Nie pracuje.
                    Ja idę do przodu a ona zostaje w tyle...to mnie przeraża, bo oddalamy się coraz bardziej.
                    • zrozpaczony85 Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 13:31
                      zrozpaczony85 napisał(a):

                      > elizaj1 napisała:
                      >
                      > > Hym zapytam z ciekawosci jakie to konstruktywne zajecia ogarniac trzeba n
                      > a co d
                      > > zien by ci odpowiadac jako kobieta? Piszesz ze meczysz sie bo malo konstr
                      > uktywn
                      > > ie czas spedza, ja tam np kwitne z mezem najczesciej ( rowniez teraz)beda
                      > c w bi
                      > > elzinie w lozku z pizza kotem i dwoma tabletami,w tle tvn turbo i jestes
                      > my obo
                      > > je szczesliwi...meczylabym sie gdyby kazal mi gotowac obiad a on meczylby
                      > sie g
                      > > dybym mu kazala czyscic toalete ot dla przykladu...
                      >
                      >
                      > Nie mam nic przeciwko takiemu życiu ani nawet trybowi pracy w łóżku.
                      > Natomiast ona stoi w miejscu. Nie rozwija się.
                      > Nie gra na swoim instrumencie.
                      > Nie pracuje.
                      > Ja idę do przodu a ona zostaje w tyle...to mnie przeraża, bo oddalamy się coraz
                      > bardziej.

                      Tylko widzisz...my sobie nie każemy niczego robić.
                      Zdajemy sobie sprawę, że każdy ma wolną wolę.
                      Mogę ją jedynie zachęcić.
                      Coraz bardziej mi ciąży jak balast.
                      Nie czuję się z tym dobrze.
    • mojemieszkanie24 Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 12:49
      a czemu ona nie pracuje ? błagam cię... nie pisz, że nie moze nic znaleźć. Gdzie mieszkacie ?
      • zrozpaczony85 Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 12:54
        mojemieszkanie24 napisała:

        > a czemu ona nie pracuje ? błagam cię... nie pisz, że nie moze nic znaleźć. Gdzi
        > e mieszkacie ?

        Problem w tym, że ona nie ma chęci do działania. Co za tym idzie - nie szuka pracy.
        Wysyłałem za nią CV ale nawet gdy była zaproszona na rozmowę to nie szła.
        Nie mogę siedzieć nad nią non stop, bo mam swoje obowiązki.
        • sl13 Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 30.06.13, 11:01
          Sorry, ale jeśli dorosła osoba nie szuka pracy, a nie jest milionerką/nie poświęca czasu na naukę/nie jest świeżo upieczonym rodzicem, to albo jest chora (depresja?), albo durna i leniwa.
          • zrozpaczony85 Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 30.06.13, 12:10
            sl13 napisała:

            > Sorry, ale jeśli dorosła osoba nie szuka pracy, a nie jest milionerką/nie poświ
            > ęca czasu na naukę/nie jest świeżo upieczonym rodzicem, to albo jest chora (dep
            > resja?), albo durna i leniwa.

            albo hipisem.
    • rekreativa Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 12:51
      Alboś jest troll, albo Twoja żona ma jakieś problemy psychiczne, może depresja, może nerwica lękowa.
      • zrozpaczony85 Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 12:56
        rekreativa napisała:

        > Alboś jest troll, albo Twoja żona ma jakieś problemy psychiczne, może depresja,
        > może nerwica lękowa.
        >

        Nie jestem żadnym trollem.
        Prowadzę aktywne życie tak jak ona wcześniej.
        Nie chcieliśmy wiele od życia materialnego ale to nie znaczy, że nie spędzaliśmy go aktywnie.
        Życie innych ludzie niespecjalnie mnie interesuje.
        W tym momencie naprawdę zaczynam być zdesperowany.
        • rekreativa Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 13:10
          Ze wszystkiego, co wyżej napisałeś mi to wygląda na jakieś psychiczne zaburzenia. Sama miałam nerwicę z atakami paniki i przez kilka miesięcy nie wychodziłam z domu dalej niż do sklepu po drugiej stronie ulicy.
          To, że żona nie wychodzi, nie idzie nawet na umówioną rozmowę o pracę, nie dba o siebie i swoje otoczenie to nie są zachowania, które by świadczyły o zwykłym lenistwie. To jest coś poważniejszego moim zdaniem. Dlatego wizyta u psychologa jak najbardziej na miejscu by była.
          • zrozpaczony85 Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 13:27
            rekreativa napisała:

            > Ze wszystkiego, co wyżej napisałeś mi to wygląda na jakieś psychiczne zaburzeni
            > a. Sama miałam nerwicę z atakami paniki i przez kilka miesięcy nie wychodziłam
            > z domu dalej niż do sklepu po drugiej stronie ulicy.
            > To, że żona nie wychodzi, nie idzie nawet na umówioną rozmowę o pracę, nie dba
            > o siebie i swoje otoczenie to nie są zachowania, które by świadczyły o zwykłym
            > lenistwie. To jest coś poważniejszego moim zdaniem. Dlatego wizyta u psychologa
            > jak najbardziej na miejscu by była.


            Wiem, że ona wcześniej chodziła do psychologa nawet kilku ale poza lekami i wysłuchaniem jej żaden niewiele pomógł. Z tego co widać problem wrócił ze zwielokrotnioną siłą.
            Bywa tak, że całymi dniami leży w łóżku.
            Kiedyś gdy brała leki spała całymi dniami, więc teraz leków nie bierze.
            Nie jest już taka senna. Potrafi się uśmiechać. Ale nie działa konstruktywnie..
            • wielkafuria Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 16:37
              psycholog nie przepisuje leków tylko PSYCHIATRA. a to znaczy ze zona jest na cos ewidentnie chora.
              na pocieszenie dodam ze łatwiej wtedy o uniewaznienie małzenistwa ;)
              • zrozpaczony85 Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 17:11
                wielkafuria napisał(a):

                > psycholog nie przepisuje leków tylko PSYCHIATRA. a to znaczy ze zona jest na co
                > s ewidentnie chora.
                > na pocieszenie dodam ze łatwiej wtedy o uniewaznienie małzenistwa ;)


                rany boskie...
        • mojemieszkanie24 Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 13:11
          Jedyne co mogę zalecić to SZCZERA ROZMOWA. Może ona inaczej wyobrażała sobie życie z tobą ? Może to jest powód takiego zachowania ? Może jest tak, ze duzo pracujesz, wracasz wieczorami a dla niej nie ma juz czasu. Pewnie nie mieszkaliście razem przed ślubem i to uważam za błąd ( nieodwracalny). Praca pracą ale masz tez obowiazki wobec kobiety :)
          • gree.nka Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 13:22
            bez przesady, facet pracuje a nie siedzi na piwie z kumplami
            • 18nowy Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 14:00
              gree.nka napisała:

              > bez przesady, facet pracuje a nie siedzi na piwie z kumplami

              Tak, w tym momencie zaniedbałem kontakty ze znajomymi.
          • zrozpaczony85 Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 13:23
            Jedyne co mogę zalecić to SZCZERA ROZMOWA. Może ona inaczej wyobrażała sobie życie z tobą ? Może to jest powód takiego zachowania ? Może jest tak, ze duzo pracujesz, wracasz wieczorami a dla niej nie ma juz czasu. Pewnie nie mieszkaliście razem przed ślubem i to uważam za błąd ( nieodwracalny). Praca pracą ale masz tez obowiazki wobec kobiety :)

            Ze szczerą rozmową nie ma problemu między nami.
            Do tej pory wyczerpałem już wszystkie argumenty.
            Wydaje się, że zawsze ma silniejsze.
            Często jest tak, że poprawia mi się humor i nabieram nadziei.

            Nie mieszkaliśmy ze sobą przed ślubem.
            To rzeczywiście jest błąd.
            Pracuję dużo ale też poświęcam jej cały wolny czas.
            Jest bardzo czaso- i energo- chłonna.
            Jest typem marzycielki. Trochę niespełnionej artystki.
            Ja też pracuję w branży kreatywnej.
            Natomiast ona nie ma już chęci na granie na swoim instrumencie.
            Nie wiem gdzie tkwi problem.
            Staram się go odkryć ale wiary i sił brakuje coraz bardziej.
          • 18nowy Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 13:59
            mojemieszkanie24 napisała:

            > Jedyne co mogę zalecić to SZCZERA ROZMOWA. Może ona inaczej wyobrażała sobie ży
            > cie z tobą ? Może to jest powód takiego zachowania ? Może jest tak, ze duzo pra
            > cujesz, wracasz wieczorami a dla niej nie ma juz czasu. Pewnie nie mieszkaliści
            > e razem przed ślubem i to uważam za błąd ( nieodwracalny). Praca pracą ale masz
            > tez obowiazki wobec kobiety :)


            Ze szczerą rozmową nie ma problemu między nami.
            Do tej pory wyczerpałem już wszystkie argumenty.
            Wydaje się, że zawsze ma silniejsze.
            Często jest tak, że poprawia mi się humor i nabieram nadziei.

            Nie mieszkaliśmy ze sobą przed ślubem.
            To rzeczywiście jest błąd.
            Pracuję dużo ale też poświęcam jej cały wolny czas.
            Jest bardzo czaso- i energo- chłonna.
            Jest typem marzycielki. Trochę niespełnionej artystki.
            Ja też pracuję w branży kreatywnej.
            Natomiast ona nie ma już chęci na granie na swoim instrumencie.
            Nie wiem gdzie tkwi problem.
            Staram się go odkryć ale wiary i sił brakuje coraz bardziej.
            • gree.nka dwa nicki i ta sama odpowiedź 30.06.13, 03:46
              a człowiek się stara , czas swój poświęca
              ech
              ni będę więcej pisała
              • zrozpaczony85 Re: dwa nicki i ta sama odpowiedź 30.06.13, 11:58
                gree.nka napisała:

                > a człowiek się stara , czas swój poświęca
                > ech
                > ni będę więcej pisała

                Jestem wdzięczny za Twój czas.
                Nie przejmuj się negatywnymi wpisami.
                Zostałem tu już zbesztany od najgorszych.

                Tak czy inaczej wiem i rozumiem z żoną coraz więcej.
                Na dodatek nabieramy dystansu do samych siebie.
              • mila2712 to jest troll 30.06.13, 11:58
                jw

    • zrozpaczony85 Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 13:53
      Macie jakieś inne rady ?
      Może jest tu jeszcze ktoś kto już wyszedł z takiego lub podobnego stanu ?
      • maftik Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 14:00
        Podobny przypadek był z żoną mojego kolegi, podobne zachowania ujawniły się po ślubie. Potem wyszło ,że jest chora psychicznie. Jej rodzina i ona tę informację skrzętnie ukrywała.
        • zrozpaczony85 Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 14:03
          maftik napisała:

          > Podobny przypadek był z żoną mojego kolegi, podobne zachowania ujawniły się po
          > ślubie. Potem wyszło ,że jest chora psychicznie. Jej rodzina i ona tę informa
          > cję skrzętnie ukrywała.

          Tak, w tym przypadku chcieli pozbyć się problemu.
          Ale moja żona nie ma rodziny. Rodzice dawno umarli.
          Byliśmy ze sobą dwa lata przed ślubem. Jesteśmy młodzi.
          Ona skończyła studia i wzięliśmy ślub.
      • mojemieszkanie24 Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 14:20
        Ja sama byłam w podobnym położeniu jakiś czas temu. To znaczy zachowywałam się jak twoja kobieta ( może nie aż tak, ze nie miałam pracy bo miałam ją zawsze ale też sie trochę zaniedbałam). Wynikało to z tego, że oczekiwałam od związku zupełnie czegoś innego niż druga strona. Ja chciałam milosnych uniesień, pieknych wyznań i jakiś decyzji dotyczących wspólnego życia. Zarabiałam dobrze, chciałam coś planować a on żyć jak zwykle jak kawaler. Chcial wynajmować pokój ( mając bardzo dobrze płatną pracę), wydzielać mi pieniądze - dokładać mi do mojej pensji 800 zł i miałam sobie radzić, sam zarabiał około 6 tysiecy. Co z resztą pieniędzy ? Miałam nie wiedzieć :/ Do tego ciągłe usługiwanie- kiedyś nie zrobiłam sniadania, bo źle sie czułam głodowaliśmy cały dzień. To był bardzo dziwny związek i zakończyłam go póki się nie pogrążyłam całkowicie.... Dlatego twierdzę, ze może kobieta inaczej wyobrażała sobie życie z tobą.
        Jakim ty jesteś partnerem ?
      • kociamamaa Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 15:09
        Byłam w takim stanie jak twoja żona. Brałam leki antydepresyjne, niewiele pomagały. Mój facet też miał mnie już dość.Okazało się przypadkiem,że mój stan jest spowodowany niedoczynnością tarczycy. Dostałam hormon i w końcu moje życie wróciło do normy. Niech żona zrobi badania tarczycy. Na początek wystarczy TSH, FT3 i Ft4.
        • zrozpaczony85 Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 15:13
          kociamamaa napisała:

          > Byłam w takim stanie jak twoja żona. Brałam leki antydepresyjne, niewiele pomag
          > ały. Mój facet też miał mnie już dość.Okazało się przypadkiem,że mój stan jest
          > spowodowany niedoczynnością tarczycy. Dostałam hormon i w końcu moje życie wróc
          > iło do normy. Niech żona zrobi badania tarczycy. Na początek wystarczy TSH, FT3
          > i Ft4.

          Dziękuję bardzo za konstruktywną wypowiedź.

          Ktoś już mi wspominał o powiązaniu zachowań z konkretnymi organami.
          Postaram się ją namówić na kompleksowe badania.
    • akle2 Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 14:38
      Co te śluby z ludzi robią? Nagle z dnia na dzień ludzie przestają się myć i sprzątać, choć wcześniej od szorowania podłogi były drzazgi za paznokciami. Rzucają pracę na rzecz netu, no strach się bać
      • zrozpaczony85 Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 15:05
        akle2 napisała:

        > Co te śluby z ludzi robią? Nagle z dnia na dzień ludzie przestają się myć i spr
        > zątać, choć wcześniej od szorowania podłogi były drzazgi za paznokciami. Rzucaj
        > ą pracę na rzecz netu, no strach się bać


        Po części jest to wina teraźniejszych uzależnień.
        Ale na ten problem składają się głęboko zakorzenione przekonania i wyrobione spojrzenie na świat.
      • sl13 Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 30.06.13, 11:02
        No nie?:)
    • heka.tomba Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 14:55
      Czarna rozpacz, doprowadziłeś laske do depresji - może pora udać się na terapie ? Bynajmiej nie małżeńską, tylko ~Twoją~ OSOBISTĄ.

      To jest żenujące, jesteś w stanie napisać post z pretensjami do małżonki, a nie masz odwagi cywilnej z nią porozmawiać, i litości....

      a kiedy czytam takie komentarze jak mila2712 to otwiera mi się nóż w kieszeni - LUDZIE JEST Z WAMI ?! TRZEBA WYJEŻDŻAĆ Z TEGO KRAJU, BO TO PAŃSTWO, TEN RZĄD I TEN NARÓD SIĘ ZATRACIŁ !

      • zrozpaczony85 Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 15:01
        heka.tomba napisał(a):

        > Czarna rozpacz, doprowadziłeś laske do depresji - może pora udać się na terapie
        > ? Bynajmiej nie małżeńską, tylko ~Twoją~ OSOBISTĄ.
        >
        > To jest żenujące, jesteś w stanie napisać post z pretensjami do małżonki, a nie
        > masz odwagi cywilnej z nią porozmawiać, i litości....
        >
        > a kiedy czytam takie komentarze jak mila2712 to otwiera mi się nóż w kieszeni
        > - LUDZIE JEST Z WAMI ?! TRZEBA WYJEŻDŻAĆ Z TEGO KRAJU, BO TO PAŃSTWO, TEN RZĄD
        > I TEN NARÓD SIĘ ZATRACIŁ !
        >

        Proszę Cię przeczytaj wszystko zanim się wypowiadasz, bo i tak nie mam już siły o tym pisać.
        Od początku byłem z nią i przy niej.
        Narzekać i uciekać każdy może.
        Pytanie co zrobić aby to zmienić ???
        To nie są pretensje do niej tylko prośba o pomoc.
        Gdybyś przeczytał wszystko lub uważniej to wiedziałbyś, że rozmawiamy szczerze i jesteśmy przyjaciółmi a problem jest bardziej złożony niż Ci się wydaje.
        • heka.tomba Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 15:12
          " a kiedy czytam takie komentarze jak mila2712 to otwiera mi się nóż w kieszeni " - To jest fragment mojego poprzedniego postu, odwołuje się do posta gdzieś w środku tej konwersacji, przeczytane wszystko, raz po raz, przewertowane, przetworzone, przyjęte .

          Nadal uważam, że TY masz problem, i to pewnie nie jeden .

          • zrozpaczony85 Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 15:16
            heka.tomba napisał(a):

            > " a kiedy czytam takie komentarze jak mila2712 to otwiera mi się nóż w kieszen
            > i " - To jest fragment mojego poprzedniego postu, odwołuje się do posta gdzi
            > eś w środku tej konwersacji, przeczytane wszystko, raz po raz, przewertowane,
            > przetworzone, przyjęte .
            >
            > Nadal uważam, że TY masz problem, i to pewnie nie jeden .
            >

            Możliwe. Ale żadne z nas nie odsunęło się nigdy od siebie.
            Zawsze się wspieraliśmy. Tak też jest teraz.
            Jestem po prostu coraz bardziej zdesperowany i sięgam może po mało racjonalne rozwiązania. Wiele już próbowaliśmy.
            Powiedz mi kto nie ma problemów w tych czasach ?!
            • heka.tomba Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 15:28
              Kto nie ma problemów w tych czasach ?
              stary, te czasy nie różnią się specjalnie od TAMTYCH czasów.
              notabene, nie możesz też się odwoływać do TAMTYCH czasów, bo jesteś młodym szczylem, który żyje tu i teraz i nie przeżył jeszcze nic.

              Twoja kobieta ma depresje, poszukaj jej lepiej psychologa, a sobie terapeuty ...








              zrozpaczony85 napisał(a):

              > heka.tomba napisał(a):
              >
              > > " a kiedy czytam takie komentarze jak mila2712 to otwiera mi się nóż w k
              > ieszen
              > > i " - To jest fragment mojego poprzedniego postu, odwołuje się do post
              > a gdzi
              > > eś w środku tej konwersacji, przeczytane wszystko, raz po raz, przewertow
              > ane,
              > > przetworzone, przyjęte .
              > >
              > > Nadal uważam, że TY masz problem, i to pewnie nie jeden .
              > >
              >
              > Możliwe. Ale żadne z nas nie odsunęło się nigdy od siebie.
              > Zawsze się wspieraliśmy. Tak też jest teraz.
              > Jestem po prostu coraz bardziej zdesperowany i sięgam może po mało racjonalne r
              > ozwiązania. Wiele już próbowaliśmy.
              > Powiedz mi kto nie ma problemów w tych czasach ?!
    • light_in_august Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 15:29
      A jaka była wcześniej? Co robiła? Pracowała? Piszesz, że się zmieniła, ale nie podajesz żadnych przykładów "wtedy-teraz". \
      Jeśli faktycznie drastycznie się zmieniła, to może ma jakiś problem zdrowotny, depresja itp. Nikt się tak nie zmienia w ciągu kilku miesięcy i nie sądzę, żeby komuś chciało się udawać kogoś innego przed ślubem, a po ślubie tak nagle odpuścić. A może Ty po prostu nie zauważałeś, że jest taka albo nie znałeś jej dość dobrze i pochopnie podjąłeś decyzję o ślubie?
      • zrozpaczony85 Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 15:34
        light_in_august napisała:

        > A jaka była wcześniej? Co robiła? Pracowała? Piszesz, że się zmieniła, ale nie
        > podajesz żadnych przykładów "wtedy-teraz". \
        > Jeśli faktycznie drastycznie się zmieniła, to może ma jakiś problem zdrowotny,
        > depresja itp. Nikt się tak nie zmienia w ciągu kilku miesięcy i nie sądzę, żeby
        > komuś chciało się udawać kogoś innego przed ślubem, a po ślubie tak nagle odpu
        > ścić. A może Ty po prostu nie zauważałeś, że jest taka albo nie znałeś jej dość
        > dobrze i pochopnie podjąłeś decyzję o ślubie?


        Pisałem już, że studiowała a ślub wzięliśmy gdy zrobiła magistra.
        Ja już dobrze zarabiałem, więc nie obawialiśmy się o finansową stronę.
        Nadal nie obawiamy się o nią.

        To się stopniowo pogłębiało.
        Znamy się i cenimy jako partnerów.
        Zawsze wspieramy.

        To jest zakorzenione w podejściu do życia.
        Możliwe, że najlepszym wyjściem będzie namówienie jej do załatwiania podstawowych obowiązków i nie namawianie do pracy. Praca u podstaw. Chciałbym żeby znowu grała na swoim instrumencie. Może to przez to...
        • light_in_august Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 15:38
          A co ona w ogóle na ten temat mówi? Czy ona w ogóle ma jakieś argumenty na to, dlaczego nic nie robi?
          Może faktycznie umów się z nią, że skoro Ty pracujesz, to niech ona ogarnia dom, zakupy i temu podobne codzienne sprawy.
          • zrozpaczony85 Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 15:44
            light_in_august napisała:

            > A co ona w ogóle na ten temat mówi? Czy ona w ogóle ma jakieś argumenty na to,
            > dlaczego nic nie robi?
            > Może faktycznie umów się z nią, że skoro Ty pracujesz, to niech ona ogarnia dom
            > , zakupy i temu podobne codzienne sprawy.

            Tak, to jest dobre pytanie.

            Tłumaczyłem, że wcześniej oboje mieliśmy swobodne podejście do życia.
            Nie stąpaliśmy twardo po ziemi.
            Jesteśmy marzycielami.
            Natomiast coraz więcej obowiązków sprawiło, że musiałem wziąć na siebie odpowiedzialność.

            Ona na to, że przecież nie muszę się tak obciążać.
            Rzeczywiście ma sporo racji, bo mógłbym zwolnić tempo ale trochę za daleko to już zaszło.
            Myślę, że to nie tyle pracoholizm co bardzo szybki tryb życia.
            Przy okazji zawsze gdy wchodzę do domu to zwalniam i czuję się jak w domu.
            Spokojnie. Martwi mnie to, że się odsuwamy od siebie powoli.
            Nie pociągnę tak długo.

            Praca u podstaw i odpuszczenie nacisku na nią.
            Chociaż ten nacisk jest delikatny.
            Noż ile można mieć cierpliwości.
            Ludzie się zmieniają.
            Nie jestem już tym kim byłem.
            Chociaż nadal potrafię zrozumieć jej spojrzenie na świat.
            • light_in_august Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 15:48
              zrozpaczony85 napisał(a):

              > Ludzie się zmieniają.
              > Nie jestem już tym kim byłem.

              Hmm, więc może to Ty się zmieniłeś i oczekujesz, że ona będzie dotrzymywać Ci kroku?
              • zrozpaczony85 Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 15:51
                light_in_august napisała:

                > zrozpaczony85 napisał(a):
                >
                > > Ludzie się zmieniają.
                > > Nie jestem już tym kim byłem.
                >
                > Hmm, więc może to Ty się zmieniłeś i oczekujesz, że ona będzie dotrzymywać Ci k
                > roku?
                >


                No nie do końca.
                Zmieniłem się.

                Nadal mam jednak plan zamieszkania z nią na wsi gdy odłożę pieniądze.
                Prowadzenie spokojnego życia itp.

                Problemem jest to, że ona nie dba o siebie.
                Wcześniej dbała o siebie.
                Nie rozwija się - to jest problem. stagnacja.
            • piataziuta Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 30.06.13, 12:02
              > > A co ona w ogóle na ten temat mówi? Czy ona w ogóle ma jakieś argumenty n
              > a to,
              > > dlaczego nic nie robi?
              > > Może faktycznie umów się z nią, że skoro Ty pracujesz, to niech ona ogarn
              > ia dom
              > > , zakupy i temu podobne codzienne sprawy.
              >
              > Tak, to jest dobre pytanie.
              >
              > Tłumaczyłem, że wcześniej oboje mieliśmy swobodne podejście do życia.
              > Nie stąpaliśmy twardo po ziemi.
              > Jesteśmy marzycielami.


              Nie odpowiadasz na pytania, tylko uprawiasz przeplatający z wypowiedziami innych monolog - może to jest jedna ze składowych wśród przyczyn depresji twojej żony.

              Pół roku braku obowiązków/pracy/czegokolwiek co byłoby ważne, to wystarczający powód żeby mieć depresję. Jeżeli do tego doda się męża z którym zaledwie pół roku od ślubu nie da się skomunikować, to mur, beton, telewizor, też nie miałabym chęci i siły czegokolwiek zrobić.
              • zrozpaczony85 Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 30.06.13, 12:43

                >
                > Nie odpowiadasz na pytania, tylko uprawiasz przeplatający z wypowiedziami innyc
                > h monolog - może to jest jedna ze składowych wśród przyczyn depresji twojej żon
                > y.
                >
                > Pół roku braku obowiązków/pracy/czegokolwiek co byłoby ważne, to wystarczający
                > powód żeby mieć depresję. Jeżeli do tego doda się męża z którym zaledwie pół ro
                > ku od ślubu nie da się skomunikować, to mur, beton, telewizor, też nie miałabym
                > chęci i siły czegokolwiek zrobić.

                Wiesz, bo to nie jest tak prosto od razu się otworzyć i do obcych ludzi (nawet anonimowo) pisać o prywatnych sprawach. Właściwie to już powiedziałem wszystko co miałem powiedzieć ale w wielu wątkach. W tym momencie więcej czytam razem z żoną, bo sami prowadzicie pomocny nam dialog.
                • piataziuta znaczy się TROLL 30.06.13, 12:52
                  miłego popołudnia
    • klownbezueba A co ona teraz robi? 29.06.13, 16:04
      W sensie dokładnie teraz, jak Ty od paru godzin klepiesz w klawiaturę?

      Śpi? Zagląda Ci przez ramie? Coś innego?
      • zrozpaczony85 Re: A co ona teraz robi? 29.06.13, 17:14
        klownbezueba napisał:

        > W sensie dokładnie teraz, jak Ty od paru godzin klepiesz w klawiaturę?
        >
        > Śpi? Zagląda Ci przez ramie? Coś innego?


        Śpi...
        • wielkafuria Re: A co ona teraz robi? 30.06.13, 08:15
          drogi zrozpaczony czy pokazałeś juz zonie ten watek?
          • zrozpaczony85 Re: A co ona teraz robi? 30.06.13, 12:04
            wielkafuria napisał(a):

            > drogi zrozpaczony czy pokazałeś juz zonie ten watek?

            Tak.
            Mamy dystans do siebie.
            Staramy sie puszczac zbedne uwagi obok uszu.
            Sporo nam daje ta dyskusja na forum.
    • kawoosia Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 16:28
      zrozpaczony85 napisał(a):

      .
      > Mam wrażenie, że zachowuje się jak facet po 20 latach małżeństwa.

      Trochę przewrotnie Ci odpiszę: facet nie zachowuje się tak po 20 latach małżeństwa, ale po kilku tygodniach, jak już osiądzie wygodnie w fotelu i pewien jest że usidlił, co chciał, lub co się napatoczyło.
      poza tym musisz żonę widocznie WYCHOWAĆ, skoro nie zrobili tego jej rodzice.
      • zrozpaczony85 Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 17:12
        kawoosia napisała:

        > zrozpaczony85 napisał(a):
        >
        > .
        > > Mam wrażenie, że zachowuje się jak facet po 20 latach małżeństwa.
        >
        > Trochę przewrotnie Ci odpiszę: facet nie zachowuje się tak po 20 latach małżeńs
        > twa, ale po kilku tygodniach, jak już osiądzie wygodnie w fotelu i pewien jest
        > że usidlił, co chciał, lub co się napatoczyło.
        > poza tym musisz żonę widocznie WYCHOWAĆ, skoro nie zrobili tego jej rodzice.

        Stety / niestety nie odpuszczę i będę pracował na podstawach jej zachowań i powódek.
        • zrozpaczony85 Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 17:13
          zrozpaczony85 napisał(a):

          > kawoosia napisała:
          >
          > > zrozpaczony85 napisał(a):
          > >
          > > .
          > > > Mam wrażenie, że zachowuje się jak facet po 20 latach małżeństwa.
          > >
          > > Trochę przewrotnie Ci odpiszę: facet nie zachowuje się tak po 20 latach m
          > ałżeńs
          > > twa, ale po kilku tygodniach, jak już osiądzie wygodnie w fotelu i pewien
          > jest
          > > że usidlił, co chciał, lub co się napatoczyło.
          > > poza tym musisz żonę widocznie WYCHOWAĆ, skoro nie zrobili tego jej rodzi
          > ce.
          >
          > Stety / niestety nie odpuszczę i będę pracował na podstawach jej zachowań i pow
          > ódek.


          Ona się nie napatoczyła.
          Bardzo dobrze się rozumiemy poza tą naprawdę niepojętą sytuacją.


          • kawoosia Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 17:25
            > Ona się nie napatoczyła.
            > Bardzo dobrze się rozumiemy poza tą naprawdę niepojętą sytuacją.

            Rozumiem, a czy ta sytuacja dramatycznie nie wpłynęła na jakość waszego życia?
            wobec tego chyba nie do końca się zrozumieliście, a może wyczuliście nawzajem?

            Jak pisałeś szeroko wcześniej, mogą to być problemy natury psychicznej- co planujesz teraz zrobić, skoro już wiesz?
            Tak w ogóle to, co pisałeś o marzycielach - każdy młodzieniec i podlotka tak ma. Ta transformacja, która dokonuje się pod wpływem pracy, samodzielnego życia, samo utrzymania - to nazywa sie dorosłość, a małżeństwo niesie za sobą odpowiedzialność za drugą osobę - te dwie rzeczy naraz zmieniają pogląd na świat, są trudne i wymagają silnego charakteru aby odnaleźć się w tej kompletnie innej rzeczywistości. Nawet jeśli osoby są te same. Może ją to przerosło, może nie odpowiada jej twój pęd za pracą i jeszcze bardziej wpędza w poczucie niespełnienia.
    • wielkafuria Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 16:43
      nie ogarniam, przed slubem była sliczna powabna i zadbana oraz pełnia zycia, a teraz nie goli sie, smierdzi i zamiast dopieszczac sie z małzonkiem to siedzi na necie.

      albo malzenstwo jej nie słuzy i chce cie podstepnie doprowadzic do rozpaczy zebys sam odszedl, albo ma cos z glowa. nie pokazalabym sie przed kims kogo kocham (i nikim innym tez :D ) z nieogolonymi nogami i nie pierwszej swiezosci.

      fuj.
      • simply_z Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 30.06.13, 16:02
        a jesli pojechalabys w gory czy na wycieczkę?
    • pmk_pmk Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 29.06.13, 19:49
      Dramatyczny opis zmian w zachowaniu i wygladzie twojej zony wskazuje na depresje. Przyczyn moze byc wiele - od zaburzen hormonalnych, innych chorob "ciala" po np. chorobe afektywna dwubiegunowa (wtedy wystepuja szybkie zmiany zachowania).

      Bez lekarza (dobrego!) albo wrecz kilku nie rozwiklasz tego problemu. Na poczatek endokrynolog i psychiatra, ktorzy dadza wam plik skierowan na badania.
    • mila2712 Kolego autorze 29.06.13, 23:09
      ułatwię ci zadanie..... nie daj sobie wmówić, że żona choruje na tarczycę

      serio....
      • kociamamaa Re: Kolego autorze 30.06.13, 10:45
        Nikt autorowi nie wmawia, że jego żona choruje na tarczycę, tylko sugeruje zrobienie badań, które to potwierdzą lub wykluczą. Jej zachowanie wskazuje na ewidentną depresję, która może być spowodowana złą pracą tarczycy lub nie. A Ty mila2712, nie możesz tego wiedzieć na co choruje lub nie żona autora. To nieodpowiedzialne z twojej strony sugerować zaniechanie badań.
        • mila2712 Re: Kolego autorze 30.06.13, 11:32
          "nie daj sobie wmówić........" - tak napisłałam i nie ma tu mowy o sugerowaniu zaniechania badań

          ps choruję na tarczycę od X lat i smiać mi się chce jak zwykłe lenistwo próbuje tłumaczyć się chorobą,
          • zrozpaczony85 Re: Kolego autorze 30.06.13, 12:06
            mila2712 napisała:

            > "nie daj sobie wmówić........" - tak napisłałam i nie ma tu mowy o sugerowaniu
            > zaniechania badań
            >
            > ps choruję na tarczycę od X lat i smiać mi się chce jak zwykłe lenistwo próbuj
            > e tłumaczyć się chorobą,

            Przebadamy się na pewno kompleksowo oboje.
            • zrozpaczony85 Re: Kolego autorze 30.06.13, 12:08
              zrozpaczony85 napisał(a):

              > mila2712 napisała:
              >
              > > "nie daj sobie wmówić........" - tak napisłałam i nie ma tu mowy o suger
              > owaniu
              > > zaniechania badań
              > >
              > > ps choruję na tarczycę od X lat i smiać mi się chce jak zwykłe lenistwo
              > próbuj
              > > e tłumaczyć się chorobą,
              >
              > Przebadamy się na pewno kompleksowo oboje.

              Tak, ale doczytalem gdzies, ze nasze okreslone zachowannia i funkcje mozgu odpowiedzialne za poszczegolne zachowania sa powiazane ze stanem innych organow.
              Jak np gardlo za wyrazanie siebie.
              • piataziuta :D 30.06.13, 12:59
                > Tak, ale doczytalem gdzies, ze nasze okreslone zachowannia i funkcje mozgu odpo
                > wiedzialne za poszczegolne zachowania sa powiazane ze stanem innych organow.
                > Jak np gardlo za wyrazanie siebie.
      • rekreativa Re: Kolego autorze 30.06.13, 10:51
        Przestań już, bo zamęt wprowadzasz.
        Może w Twoim świecie nie istnieją depresje, nerwice i chore tarczyce, ale wyobraź sobie, że w realu jednak występują i dotyczą sporej części społeczeństwa.
        Najpierw babę trza przebadać, potem z psychiatrą wywiadzik, a na koniec dopiero ją od leniuchów wyzywać. A nie odwrotnie.
        • mila2712 Re: Kolego autorze 30.06.13, 11:37
          choruje na tarczycę, miałam b. złe wyniki - ciężkie długotrwałe leczenie...ale nie szlajałam się w bieliźnie po mieszkaniu, nie siedziałam przed komputerem i telewizorem.... ale
          opiekowałam się dzieckiem ( ostry atak choroby nastąpił tuż po porodzie ) zajmowałam się domem, wróciłam do pracy - więc nie nie uwierzę.....

          i ile to nie jest wymyślona historia...to należałoby poszukać pomocy u psychiatry a nie endokrynologa
          • kociamamaa Re: Kolego autorze 30.06.13, 12:55
            Wybacz mila, ale nie jesteś jedynym wzorcem zachowań osób z chorą tarczycą. Ja z nieleczoną niedoczynnością zachowywałam się tak jak zona autora i marzyłam, aby odzyskać siły do normalnego życia.
            • mila2712 Re: Kolego autorze 30.06.13, 13:06
              tak nie jestem...
              zachowywałaś się tak jak ona ?
              dokładnie tak samo ?
              • kociamamaa Re: Kolego autorze 30.06.13, 13:54
                Bardzo podobnie, totalna abnegacja, porzucenie zainteresowań, brak chęci wychodzenia z domu. Wegetacja, nie życie. Codziennie słyszałam wymówki na temat mojego rzekomego lenistwa. Wszystko się zmieniło po uregulowaniu hormonów tarczycy. Ja nie twierdzę,że żona autora nie jest po prostu leniwa, jest to jedna z opcji, ale dobrze by było wykluczyć przyczyny zdrowotne.
      • grassant Re: Kolego autorze 30.06.13, 11:08
        wmówić? przecież chorą tarczycę WIDAĆ!
        • rekreativa Re: Kolego autorze 30.06.13, 11:11
          Widać jedynie w przypadku pewnych chorób, więc też nie wprowadzaj w błąd.
        • sl13 Re: Kolego autorze 30.06.13, 11:17
          No jasne, świeci w ciemności.
          • grassant Re: Kolego autorze 30.06.13, 12:51
            pewnie aureola nad twoją głową.
        • mila2712 Re: Kolego autorze 30.06.13, 11:38
          nie zawsze .....
          ja mam guza na tarczycy, powiększony płat a jak spojrzałbyś to nic byś nie zauważył

          oj panie grassant zaguglaj.....
          • grassant Re: Kolego autorze 30.06.13, 12:50
            ja? wszystko dostrzegę i wyłowię. coś z tym robisz?
            • mila2712 Re: Kolego autorze 30.06.13, 13:07
              nie wszystko zapewniam Cię....panie mega spostrzegawczy :P

              a co mam zrobić ?
              • grassant Re: Kolego autorze 30.06.13, 14:47
                zostawiasz i niech się dzieje, co chce?
                • mila2712 Re: Kolego autorze 30.06.13, 14:53
                  ja nic nie zostawiam....

                  ide na kawę.....jest za niskie ciśnienie :PPP
                • simply_z Re: Kolego autorze 30.06.13, 15:35
                  leczy ,nie czytałeś?
                  • mila2712 Re: Kolego autorze 30.06.13, 18:27
                    tak tabletki do końca życia, guz do wycięcia ( za lat kilka )

                    ale mnie ta choroba tarczycy w żaden sposób nie dokucza...czuję się b. dobrze
                    • grassant Re: Kolego autorze 30.06.13, 22:37
                      chcesz nam o tym opowiedzieć?
                    • mila2712 Re: Kolego autorze 30.06.13, 22:42
                      złośliwy, czepialski, pan mega przwidywalny :PPP
                      co to mamy zły dzień ?
      • zrozpaczony85 Re: Kolego autorze 30.06.13, 12:12
        mila2712 napisała:

        > ułatwię ci zadanie..... nie daj sobie wmówić, że żona choruje na tarczycę
        >
        > serio....

        Czytamy wszystkie wypowiedzi.
        • zrozpaczony85 Re: Kolego autorze 01.07.13, 09:28
          Razem z żoną doszliśmy do jak się wydaje odpowiednich wniosków.
          Zrobimy kompleksowe badania organizmu żony.
          Zobaczymy co wykażą.
          Na terapię do psychologa zapisani jesteśmy oboje.
          Dzięki temu co tutaj czytamy wiemy już w którą stronę kierować rozmowę ze specjalistą.
          Natomiast poczekamy na wyniki badań. Wtedy dopiero wizyta u psychologa, która na pewno na jednym razie się nie skończy.

          Znajomi polecają też wizytę u bioenergoterapeuty.
          Podobno specjalista w tej dziedzinie potrafi zdziałać cuda.
          Trochę to tak jak Prl-owskie "Ręce, które leczą".
          Jesteśmy jednak dosyć zdesperowani i otwarci na wszelkie oferty pomocy.
          Cały czas szukamy i dyskutujemy.
    • kol.3 Re: Jesteśmy pół roku po ślubie. Czarna rozpacz. 30.06.13, 18:21
      Zupełnie serio. Mój znajomy też tak ma, tyle, że jest po ślubie dawno. Przed ślubem było ok, panna zadbana, ale rzucało się w oczy, że do żadnej pracy się nie pali, wprost przeciwnie uznawała, że świat jest po to by ją obsługiwać. Wszyscy to widzieli oprócz kandydata na męża. Różowe okulary. Po ślubie wpadła w totalne zaniedbanie, czarne paznokcie, dom całkowicie odpuszczony i na głowie męża, niby trochę pracowała ale w każdej kolejnej pracy była słabo tolerowana i w końcu ją zarzuciła. I tak to trwa latami. Cokolwiek w domu jest do zrobienia, mąż robi to sam, po pracy, a pracuje ponadnormatywnie. Chyba szkoda życia, ale każdy jest kowalem swojego losu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka