Dodaj do ulubionych

coś nie tak

14.07.13, 00:33
zawsze chciałam mieć fajnego kochającego faceta i być po prostu szczęśliwa. zawsze patrzyłam na wszystkie moje koleżanki jak spotykają się ze swoimi chłopakami i po kolei wychodzą za mąż.
teraz mam faceta i ja. wyjechał bo zmienił pracę na stałą na drugim końcu Polski. sama się na to zgodziłam. lepsza praca ale trzeba wyjechać i miałam wyjechać tam z nim za jakiś czas. najgorsze co może być to związek na odległość. nie wiem jak to niektórzy wytrzymują próbę czasu. pojęcia nie mam. ja sobie z tym nie bardzo rade. jest co raz gorzej. tęsknie za nim jak diabli. nigdy nie było mi tak źle jak teraz. rzadko się widujemy a rozmowy przez telefon nie wystarczają mi zwłaszcza że jakoś ta nie ma o czym gadać:/ co raz częściej pojawiają się sprzeczki. jedno ma pretensje do drugiego i odwrotnie. bardzo się różnimy, jak to się mówi "przeciwieństwa się przyciągają" i w naszym przypadku chyba tak jest. on chce co innego ja co innego. on odważny ja nie. dość dużym problemem na chwile obecną jest to że ja nie chce do niego pojechać, nie na stale, na np. wekend. nigdy nie podróżowałam bo mam te wredną chorobe lokomocyjna i nawet godzina jazdy w autobusie sprawia mi olbrzymi problem, męczę się strasznie i potem długo dochodzę do siebie a co dopiero 7 godzin jazdy. samobójstwo. przeraża mnie to. wiem jak on też sie musi z tym czuć że nie chce do niego przyjechać. ehh cięzko mi. co raz więcej wymagań słysze z jego strony a mam wrażenie że na moje prośby to nie reaguje. ta rozłąką nam nie służy a ja to wogóle ledwo sobie daję już czasami rade. zależy mi na nim bardzo. niby go mam a tak naprawdę czuje sie samotna. nie jestem przebojową osobą, jestem cicha i spokojna ale mam też swoje potrzeby i swoje zdanie i chce żeby mnie też ktoś czasem słuchał co mam do powiedzenia! potrzebuje zrozumienia i oparcia. czy to aż tak wiele ? dobija mnie ta sytuacja choć wcale nie trwa długo - pół roku. czasem nawet myśle że rozstanie jest tylko kwestią czasu....
wybaczcie, że tak nieposkładnie to napisane, że zanudzam, ale czy ja naprawdę tak dużo chce jak tylko być szczęśliwą?....:(
Obserwuj wątek
    • lanou Re: coś nie tak 14.07.13, 00:55
      Odnoszę wrażenie, że związki na odległość nie mają racji bytu. U Ciebie to 7 godzin samochodem, u mojej koleżanki z liceum chłopak mieszkał raptem 30 km, co skutecznie utrudniało widywanie się, i się rozstali. Za to moja mama była przez dwa lata z człowiekiem mieszkającym 11 godzin samolotem od nas, i przez rok z człowiekiem, który co tydzień latał z Łodzi do Warszawy, z Warszawy do Frankfurtu, z Frankfurtu do Madrytu i z powrotem. Żaden związek nie przetrwał "próby czasu". Chyba czas się dla Was zdecydować, czy chcecie być razem czy oddzielnie, takie mam wrażenie. Nie chcesz dużo żeby być szczęśliwą, każdy tego chce. Jak teraz czujesz że rozstanie jest kwestią czasu, to chyba macie ostatni dzwonek na podjęcie decyzji. Jak dla mnie związki na odległość nie mają sensu, jak macie być dla siebie oparciem, to musicie być blisko siebie, a telefon czy skype tego nie zapewnią.
      • lanou Re: coś nie tak 14.07.13, 01:15
        A, jeszcze dwie rzeczy.
        Dzieci są w związku? - to jedno
        Drugie, to osoby "nieprzebojowe", ciche, spokojne i wycofane zazwyczaj potrzebują więcej troski i uwagi, niż osoby wygadane i aktywniejsze, to wiem z doświadczenia.
        • andzia109 Re: coś nie tak 14.07.13, 14:49
          nie mamy dzieci. spotykany się 2 lata. może poprostu to ja za dużo myśle o tym wszystkim i dlatego takie myśli mnie nachodzą. może jakoś sobie poradzimy ze wszystkim i bedzie dobrze. tylko trzeba rozmawiac a ciężko mi sie z nim rozmawia, najczęściej to on nie chce wcale rozmawiać o poważnych rzeczach a ja sie dusze z tym co czuje. mam nadzieje ze pokonamy przeciwności i będzie nam razem dobrze.
          • gocha033 choroba lokomocyjna ? 14.07.13, 19:08
            a Aviomarin likwidujacy jej objawy - to wziac nie laska ?
            • andzia109 Re: choroba lokomocyjna ? 14.07.13, 21:56
              biore nie bardzo dziala.
              • lanou Re: choroba lokomocyjna ? 15.07.13, 02:37
                Poważna rozmowa mogłaby pomóc. Zapytać go np. jak sobie wyobraża dalej taki związek, powinien sam zwrócić uwagę na to, że poświęcacie sobie za mało czasu. Może się przełam i pojedź tam raz do niego? Masz samochód? Kierowca na ogół nie ma choroby lokomocyjnej, to może jak poprowadzisz to nic Ci nie będzie? Choroba lokomocyjna to chyba nie jest aż taka przeszkoda, aczkolwiek rzeczywiście lipa zgłosić się do chłopaka po długiej rozłące i zwalić się od razu z rzyganiem i ledwo żywa. Może jakoś go przekonaj żeby on przyjechał, bo poważne rozmowy na telefon chyba się nie nadają.
                • andzia109 Re: choroba lokomocyjna ? 15.07.13, 09:44
                  hehe no lipa być lewdo żywą:) juz to przerabiałam. nikomu nie polecam! wybieram sie do niego w przyszłym tygodniu na cały tydzień. jade samochodem ze znajomym. potem wracam z Nim razem. on czasem przyjezdza ale rzadko bo praca na zmiany to sie tak nie zawsze da jakby sie chcaiało a z urlopem tez różnie. zresztą wiadomo jak jest z pracą. rozmowa musi być, przycisne go i mam zamiar wreszcie wszystko wyjaśnić.
                  wiem że musze się przełamać, nie raz pokonywałąm rózne trudności, ale w kwestii jazdy jest mi niezwykle trudno. kto choć raz nie przeżył czegoś podobnego w czasie podróży jak ja może nie zrozumieć. sory, life is brutal.
                  • grazkavita Ustalcie więc wspólnie 15.07.13, 11:33
                    jak długo ma to trwać? Jaki to ma sens?Może chodzi Wam o poprawę bytu, to lepiej przeprowadzić się do niego, a jak chodzi o uzbieranie jakieś konkretnej sumy dla wzięcia kredytu mieszkaniowego, to gdzie będziecie mieszkać? itp Ważne żeby Wasze postanowienia były wspólne i żebyście działali razem...Rozłąka nie jest najlepszym rozwiązaniem , a Ty nie dostaniesz pracy w Waszej nowej miejscowości?
                  • lanou Re: choroba lokomocyjna ? 15.07.13, 14:22
                    A ile dochodzisz do siebie po takiej podróży? I czy na pewno próbowałaś wszystkiego żeby zaradzić chorobie? Są różne lekarstwa, jedne zmulają człowieka żeby zasnął, inne otumaniają błędnik, różne rzeczy. Rozmowa dobry wybór, wyjaśnicie sobie co nie co.
                    • andzia109 Re: choroba lokomocyjna ? 17.07.13, 22:07
                      próbowałam różnych rzeczy żeby czuć sie lepiej w czasie podróży. różnie to działa. dużo czynników ma wpływ na samopoczucie z tego co zauważyłam w moim przypadku. coś na zasadzie loterii, albo sie uda i bedzie ok albo nie. no więc tak sie męcze z tym. a najgorszy jest stres i myśl o tym jak to bedzie.
                      w planach jest że kiedyś się do niego przeniose i tam będziemy układać sobie życie razem. ale na to jeszcze czas bo nie wiadomo jak u niego będzie z pracą. więc póki co ja za swojej tutaj nie rezygnuje bo tam prędko nie znajde czegoś znając dzisiejsze realia. narazie tak musi być i musimy być oddzielnie i widywać sie raz na jakiś czas. mam nadzieje że będzie dobrze. i tego się trzymam.
                      • lanou Re: choroba lokomocyjna ? 17.07.13, 22:37
                        No oby było dobrze! Musi być. Może to będzie kiepskie porównanie, ale w USA ludzie nie mają oporów przed przeprowadzaniem się. Przeciętny hamburgerykanin jest gotów z dnia na dzień przyjąć propozycję pracy z drugiego końca kraju (nie stanu!), i jakoś żyją, ludzie dalej są razem! To realne, tylko trzeba a) zdać sobie z tego sprawę b) dołożyć wszelkich starań, żeby realne pozostało. Dobrze by było, żebyś nie zadręczała się tym. To kiepsko wpływa na Twoje samopoczucie, a to w przetrwaniu podróży raczej nie pomoże. Jeżeli nie wiadomo jak u niego z pracą, to pewnie wkrótce się to wyjaśni, mniemam więc, że koniec problemów blisko - albo w tą, albo w tamtą.

                        Pozdrawiam i najlepszego
                        • andzia109 Re: choroba lokomocyjna ? 18.07.13, 22:07
                          (nie) dziękuję!
                          • lanou Re: choroba lokomocyjna ? 30.07.13, 07:10
                            I jak poszło?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka