hania11
31.07.04, 11:27
Najpierw wprowadzenie:
u mojego meza w pracy jest zwyczaj wychodzenia po pracy na piwo z okazji imienin, czy innych podobnych okolicznosci.
Jak do tej pory nie mialam nic przeciwko; kulturalnie, grzecznie, bez chamstwa.
Ktoregos wieczoru szanowny malzonek wraca wieczorem do domu, jak wiadomo podchmielony. Wtacza sie do lozka. Zaczyna sie przytulac.
Proponuje mi jak na poczatek przytulanie, zwracajac sie do mnie po imieniu, i tu jakby mi w morde dal, to nie bylo moje imie!!!!
O zgrozo moj szanowany, obdarzony zaufaniem malzonek i taki numer!
Co mam o tym myslec?
Nie sadze, ze doszlo z TAMTA do lozkowych spraw, ale cos musialo zajsc skoro taka reakcja. A moze jestem naiwna?
Prosze o wasze opinie doswiadczenia.