Dodaj do ulubionych

A może by tak...

IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 02.08.04, 11:34
Wyborcza + jej magazyny dałaby przykład obyczajności i zaprzestała publikacji
ryzykownych zdjęć (przykład: moda w ostatnich Obcasach), bo chociaż nie
należę do pruderyjnych, to jakość dziwnie się czuję, jak widzę modelkę z
rozrzuconymi na boki nogami i kroczem przykrytym skrawkiem materiału.
Ostatnią rzeczą, jaką mi przychodzi na myśl, jest moda, a pierwszą -
pornografia!
Kiedyś w GW, w części sportowej, było zdjęcie tenisistki jako komentarz do
jakiegoś tam turnieju. I na tym zdjęciu tenisistka była pokazana dosłownie od
pasa do ud. Rozumiem że seks jest magnesem, ale może bez przesady. Czekam
tylko aż wzorem teledysków hip-hopowych (głównie ze Stanów, patrz mtv base)
reporterzy będą robili ujęcia wyłącznie od dołu, a podpisy będą głosiły:
Krocze posłanki X w drodze do sejmu.
Obserwuj wątek
    • blanchet Re: A może by tak... 02.08.04, 11:39
      ), bo chociaż nie
      > należę do pruderyjnych, to jakość dziwnie się czuję, jak widzę modelkę z
      > rozrzuconymi na boki nogami i kroczem przykrytym skrawkiem materiału.

      mozesz mi blizej wyjaśnić co dziwnego czujesz widząc - nawet zakrytą- vaginę?
      • Gość: kiki Re: A może by tak... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 02.08.04, 11:54
        Niestety, nie mogę Ci dostarczyć żadnych sensacyjnych szczegółów, świadczących
        o moim niezdrowym zainteresowaniu itd. Po prostu, jak widzę nagłówek moda, to
        chcę oglądać ubrania, a nie modelkę w pozie, której nie uświadczysz w miejscach
        publicznych!
        Trudno mi jest ująć to wrażenie, ale jest coś niestosownego w takiej
        prezentacji mody. Coś z epatowania seksem w miejscu nieszczególnie się do tego
        nadającym.
        • blanchet Re: A może by tak... 02.08.04, 12:05
          swego czasu powiesiłam w pokoju spory pastel- kobieta w pozycji dzięki której
          vagina- nie przykryta- jest widoczna, dla mnie po prostu piękne ciało- w
          niektórych wywołuje "dziwne" emocje. dlatego pytam o twoje, bo trudno mi jest
          to zrozumieć, nie kojarzę tego z sensacją - jak sugerujesz.
          • Gość: kiki Re: A może by tak... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 02.08.04, 12:12
            Czym innym jest chyba powieszenie plakatu w swoim pokoju, a czym innym
            zamieszczenie podobnej pozy w dzienniku ogólnopolskim? O wystroju pokoju
            decydujesz sam, a ktoś kto do ciebie przychodzi, może zdecydować, czy go to
            dotyka czy nie i przyjść ponownie albo nie przyjść nigdy więcej. Kupując gazetę
            bądź co bądź rodzinną, nie spodziewasz się w niej zdjęć z rzezi wojennych ani
            odkrytych krocz, prawda? A nie zawsze dostajesz to, czego oczekujesz!
            • blanchet Re: A może by tak... 02.08.04, 12:14
              jasne że czym innym-ale nie o to pytam, pytam co Ciebie bulwersuje w widoku
              vaginy- nawet przykrytej.
              • Gość: kiki Re: A może by tak... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 02.08.04, 12:20
                Nie bulwersuje mnie widok waginy, o ile jest umieszczony we właściwym
                kontekście. Pastel jest właściwym kontekstem (jako dzieło sztuki w Twoim pokoju
                czy w galerii), ale ten sam pastel powieszony w przedszkolu już będzie
                bulwersował niezależnie od tego, jak pięknie będzie zobrazowana wagina.
                • blanchet Re: A może by tak... 02.08.04, 12:23
                  no tak- ale nie mówimy o wrażeniu przedszkolaka i o tym co by było gdyby, ale
                  o tym co było naprawdę czyli- to Ty zobaczyłaś zdjęcie i Ty dziwnie się
                  poczułaś.
                  • Gość: kiki Re: A może by tak... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 02.08.04, 12:32
                    Już to wyjaśniałam - to zdjęcie po prostu nie prezentuje mody, chociaż z
                    założenia powinno, za to przemyca treści pornograficzne w sposób oczywisty,
                    stąd wrażenie, że jest niestosowne!
                    • blanchet Re: A może by tak... 02.08.04, 12:41
                      OK jak chcesz, nie musisz wyjaśniać, ja rozumiem swoje emocje- są albo
                      negatywne gdy np. widzę nagie ciało anorektyczki czy fatalne zdjęcie fioletowo
                      czerwonego penisa etc.- mam dosłownie mdłości-uważam to za obrzydliwe, gdy
                      widzę "ładne" zdjęcia nie ważne o czym i z czym- czuję zaciekawienie czy czystą
                      przyjemność z ładnego widoku, Ty nie potrafisz nazwać swoich "dziwnych" emocji
                      po zobaczeniu zakrytej waginy
                    • blinski Re: A może by tak... 02.08.04, 12:46
                      wiesz co, ty z tym przemycaniem treści pornograficznych w zakrytej waginie
                      przebijasz stare baby zaklejające plakaty reklamowe bielizny. braki mi słów,
                      serio:)







                      wiesz co, z tym przemycaniem traści pornograficznych w zakry
                      • Gość: kiki Re: A może by tak... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.08.04, 10:45
                        Szkoda, że sprowadzasz poziom tej dyskusji do dna! Naprawdę szkoda mi ciebie,
                        jeśli nie jesteś w stanie choćby starać się zrozumieć drugiej strony. A jeśli
                        tak jest, to może po prostu nie powinieneś się wypowiadać!
                        • blinski Re: A może by tak... 03.08.04, 13:01
                          ok - powiedz mi, w którym momencie sporowadziłem dyskusję do poziomu dna;
                          określenie 'stare baby' cię tak zmierziło, mimo że było to porównanie a nie
                          wycieczka osobista?
                          dziękuję za troskę, ale nie tyle nie próbuję, co naprawdę nie umiem cię
                          zrozumieć. jeśli to są twoje prawdziwe odczucia, a nie jedynie doszukujesz się
                          dziury w całym, to uznaję, że musi być to strasznie niewygodne - poza tym
                          rozmowa z tobą też nie należy do przyjemnośći, skoro trzeba na swoje słowa
                          patrzeć 3 razy i chuchać by tylko cię coś niechcący nie ubodło; istna
                          porcelanka z ciebie;).
                          poza tym nie widziałaś chyba dyskusji na naprawdę niskim poziomie - a jeśli
                          każde gorzkie słowo cię rani, to raczej ty nie powinnaś (z troski o swoje
                          zdrowie psychiczne) na to forum zaglądać - nie ja wypowiadać się.
                        • Gość: Lena Re: A może by tak... IP: 80.48.96.* 04.08.04, 18:07
                          A ja zgadzam się z Kiki. Mam np. w części gazety zwanej modą i tak
                          podpisanej /coraz wiecej miesięczników zarzuca tą pseudo-modą sporą część
                          czasopisma/ modelkę najczęściej w pozycji choryzontalno-rozkracznej.
                          tyłozwrotorozkrokoskręcie, rozkraczno-pochylonej lub wychylonej i innych
                          ekwilibryastyczno-seksualnych pozycjach które raczej nasuwają skojarzenia
                          seksualne. Nie byłoby w tym niczego zdrożnego a na pewno nie dziwnego gdyby nie
                          fakt, że ona maja pokazywac modę którą raczej zasłaniają przyjmowaną pozycją.
                          To tak jak modelka pzezentująca samochód który zasłoni swoją sylewtką ale za to
                          oprze wysoko uniesioną nogą wysoki obcas ma kasroserii i ... szerokiej
                          drogi ... Takie to ordynarne, prostackie i niesmaczne.
              • Gość: vest Re: A może by tak... IP: *.opgk.krakow.pl 02.08.04, 13:28
                Mnie w sam raz nic nie bulwersuje, ale uważam że jest jakiś powód dla którego
                nie biegamy z gołymi tyłkami po ulicach.
                Ludzkie ciało jest piękne ale wspomniana modelka przebiera pozę z gatunku "nie
                trać pan czasu na gadanie" i rozumiem tych dla których jest to nieco
                niesmaczne. Dodaję nie chodzi o wyeksponowane ciało ale o skojarzenia , które
                budzi pozycja modelki u każdego zdrowego na umyśle człowieka.
                Miejsce takich zdjęć jest w Playboy'u, przeciwko któremu nie mam zresztą nic -
                partner kupuje, czyta, ogląda i wszystko gra.
                • blanchet Re: A może by tak... 02.08.04, 13:46
                  Twoim zdaniem - te wrażenia/skojarzenia zdrowego człowieka sa niezdrowe- czy
                  jakie są właśnie? czujesz wstyd widząc takie zdjęcia nie w playboyu a w innych
                  miejscach?
    • tomasdyg Re: A może by tak...-OBRAZ PRAWDY ? 02.08.04, 11:51
      Gość portalu: kiki napisał(a):
      reporterzy będą robili ujęcia wyłącznie od dołu, a podpisy będą głosiły:
      Krocze posłanki X w drodze do sejmu.

      -hmm... słuchając wypowiedzi, niektórych wielce szanownych posłów i posłanek,
      odnoszę wrażenie, że właśnie w tym miejscu skupia się ich cały intelekt :-))
      Pozdrawiam
    • blinski Re: A może by tak... 02.08.04, 11:54
      należysz do pruderyjnych, i to nawet przesadnie.
      krocze, przykryte przecież skrawkiem materiału, kojarzy ci się z pornografią?
      nawet jakby to krocze było nagie, nie byłaby to pornografia. mimo że trwają
      spory, gdze jest granica, po której przekroczeniu akt jest już pornografią,
      powszechnie uznaje się za takową ukazanie stosunku seksualnego (waginalnego,
      oralnego, analnego).
      dla mnie moda z wo była zawsze raczej gloryfikacją turpizmu:)
      • Gość: kiki Re: A może by tak... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 02.08.04, 12:03
        hmmm, może faktycznie pruderyjna jestem! Jak go zwał, tak go zwał. Seks
        podobnie jak inne dziedziny życia musi mieć swoje miejsce (nie twierdzę, że
        tylko w sypialni, pod kołdrą itd.). A tym miejscem nie jest wg mnie serwis
        sportowy, strona z modą w dodatku do weekendowego wydania GW i wiele innych
        miejsc.
        Dla wyjaśnienia dodam, że nie słucham Radia Ma Ryja, nie chodzę do kościoła,
        mam męża, troje dzieci i staram się podchodzić do wszystkiego w miarę rozsądnie
        i znajdować umiar we wszystkim, choć często to bardzo trudne!
        • blinski Re: A może by tak... 02.08.04, 12:12
          no tak, zgadzam się - seks musi mieć swoje miejsce.
          tylko pytanie - co tym seksem jest?
          dla mnie nawet nagie narządy rozdrodcze to nie jest jeszcze seks (oczywiście
          zależy w jakim kontekście i otoczeniu) - na pewno nie w modzie, gdzie tak jak w
          sztuce granice przyzwoitości nie powinny krępować. w końcu ile razy n wybiegach
          modelki chodziły z nagim tym i owym:)?
          a jeśli chodzi o sport, to zauważ że stroje tenisistek są coraz bardziej skąpe,
          ponadto cał czas są one w ruchu - specjalne wyszukiwanie do zamieszczenia
          zdjęć, na których absolutnie nic nie widać byłoby dla mnie wymuszoną
          autocenzurą.
          a pruderyjnym można być niezależnie od wyznania (bądź jego braku) :)
      • Gość: kiki Re: A może by tak... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 02.08.04, 12:15
        Przykro mi to stwierdzić, ale w ten sposób odzierasz człowieka z intymności,
        jeśli uważasz, że w imię jakiejś tam idei wszystko i w każdym miejscu można
        pokazać.
        • blinski Re: A może by tak... 02.08.04, 12:19
          po pierwsze, człowiek fotografowany godzi się na to 'odzieranie z intymności'.
          po drugie, nie napisałem przecież, że zawsze i wszędzie można wszystko pokazać.
          nie dorabiaj do moich wypowiedzi ideologii, proszę.
          • Gość: kiki Re: A może by tak... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 02.08.04, 12:29
            "nawet jakby to krocze było nagie, nie byłaby to pornografia. mimo że trwają
            spory, gdze jest granica..."

            Ten właśnie fragment przekonał mnie, że dopuszczasz krocza odziane i nieodziane
            wszędzie, ale może to była nadinterpretacja. Jeśli intencje były inne, to sorki.

            Oglądając zdjęcia w gazecie, najmniej interesuję się tym, czy osoba widniejąca
            na zdjęciu wyraziła zgodę itd. Głównie interesuję się tym, że mnie o zgodę nikt
            nie pyta i wciska mi każdy kit! Ale mniejsza! Gdybyś był znaną tenisistką, nie
            miałbyś nic przeciwko temu, że na zdjęciach z Tobą w ogóle nie widać Ciebie, a
            tylko bezimienny korpus? Jakoś nie uwierzę, że nikogo to nie obchodzi! Ja widzę
            w takim akurat zdjęciu całkowite odhumanizowanie człowieka i sprowadzenie go do
            roli narządów - wszystko jedno czy intymnych, czy nie.
            • blinski Re: A może by tak... 02.08.04, 12:54
              Gość portalu: kiki napisał(a):


              > "nawet jakby to krocze było nagie, nie byłaby to pornografia. mimo że trwają
              > spory, gdze jest granica..."
              >
              > Ten właśnie fragment przekonał mnie, że dopuszczasz krocza odziane i
              nieodziane
              >
              > wszędzie, ale może to była nadinterpretacja.


              to, że to nie jest pornografia, nie oznacza że dopuszczam to wszędzie - np.
              w 'kaczorze donaldzie' nie za bardzo. ale na plakatach ulicznych - ok, byleby
              narządy nie były zbyt wyeksponowane. a że dzieci to widzą? no to co - w krajach
              skandynawskich np. popularne jest przechadzianie się po domu nago przy
              dzieciach, a w anglii za nieprzyzwoitą reklamę uliczną uznaje się dopierą taką,
              na której na nagim narządzie płciowym można policzyć włoski. dlaczego my mamy
              tworzy jakieś głupie, dziwne standardy, typu niedopuszczanie do publikacji
              zakrytej nawet pochwy??
              to absurd. podobnie jak nazywanie każdego zdjęcia, na którym nie widać
              twarzy, 'odhumanizowanym'.
              masz bardzo dziwne podejście, ciężko mi je pojąć. dzięki swoim odczuciom musisz
              chyba konać z bólu oglądając byle jaką reklamę, film czy pismo?
              • Gość: kiki Re: A może by tak... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.08.04, 10:41
                wyobraź sobie, że nie konam :-) Ale na pewno fakt, że mam dzieci odgrywa tu
                spore znaczenie. Spróbuj wytłumaczyć dziecku, dlaczego ta pani siedzi w takiej,
                a nie innej pozie, a nie będziesz tego mógł zrobić bez odniesienia do seksu. Po
                tym nie będziesz miał wątpliwości, że nie moda jest tutaj na pierwszym planie.

                btw. Absolutnie mi nie przeszkadza gdy podczas pokazów mody widać modelkom
                piersi, pośladki i cokolwiek (to jest właśnie prawidłowy kontekst) -
                przeszkadza mi prezentowanie póz rodem z hustlera pod płaszczykiem mody w
                gazecie ogólnokrajowej, w magazynie, który pretenduje do miana feministycznego,
                a tymczasem (np. dzięki takim pozom modelek-kobiet) sprowadza kobietę do roli
                obiektu seksualnego li i tylko.
                • kobietapoprzejsciach Re: A może by tak... 03.08.04, 12:05
                  Gość portalu: kiki napisał(a):

                  > btw. Absolutnie mi nie przeszkadza gdy podczas pokazów mody widać modelkom
                  > piersi, pośladki i cokolwiek (to jest właśnie prawidłowy kontekst) -
                  > przeszkadza mi prezentowanie póz rodem z hustlera pod płaszczykiem mody w
                  > gazecie ogólnokrajowej, w magazynie, który pretenduje do miana
                  feministycznego,
                  >
                  > a tymczasem (np. dzięki takim pozom modelek-kobiet) sprowadza kobietę do roli
                  > obiektu seksualnego li i tylko.

                  nie oglądałam TYCH zdjęć mody, ale zgadzam sie , tak ogólnie, z wypowiedzia
                  powyżej

                  sa miejsca i czynności "rozbierania kobiety", kiedy nawet mały chłopczyk jak je
                  ogląda, to przestaje być "za ciekawski" jedy jest chłopcem większym
                • blinski Re: A może by tak... 03.08.04, 13:26
                  no tak, masz dzieci i wszystko wygląda inaczej. ale inni nie mają dzieci i im
                  to nie przeszkadza. jedni są kobietami i mogą dopatrywać się w tym
                  uprzedmiotowienia, a inni mężczyznami i mogą z chęcią na to patrzeć. jedni są
                  młodzi i wyrozumiali i nie widzą w tym nic dziwnego i złego; inni starzy i
                  wszystkiego się czepiają. tak samo inne matki z małymi dziećmi mogłyby się
                  czepnąć, że np. w telewizji publicznej w reklamie balsamu do ciała mignęła
                  pierś w porze, w której dzieci oglądają telewizję - albo że na pierwszej
                  stronie w gazecie która leży na stole i może ją zobaczyć dzieciak wybucha wtc
                  albo widać martwych żołnierzy.
                  co chcę przez to powiedzieć? mniej więcej to, że nie da się zadowolić
                  wszystkich. zawsze coś komuś będzie nie w smak, ktoś będzie coś uważał za błąd
                  i brak pomyślunku - tak jak gdzieś tu jakiś komuch nazwał gw prawicową i uznał
                  że się zeszmaciła bo w wo jest wywiad z ziemkiewiczem, a z kolei konserwy
                  grzmiały wcześniej nad zeszmaceniem się gw i uznały ją za sprzyjającą lewackim
                  szmatom, bo w tych samych wo był wywiad z urbanem.
                  ty psioczysz na 'kojarzące się z seksem pozy' w wo, a czy myślisz zę wszyscy
                  się z tobą zgodzą? gdyby tę modę usunąć, pewnie tyle samo byłoby głosów
                  przeciwnych, bo im się to podoba i lubią oglądać. w dzisiejszym świecie nie da
                  się tego uniknąć, i nie da się żyć pod dyktum jakiejś grupy, bo inna będzie
                  niezadowolona. jakby wyglądały wo jako magazyn stricte feministyczny? czy np.
                  jakiś facet by po to sięgnął? i nie mówię tu tylko o kwestii mody, która btw
                  jest paskudna tak samo jak i modelki.
                  rada jest taka, że jeśli nie chcesz byś zawstydzona pytaniami dziecka o to,
                  dlaczego ta pani siedzi w takiej pozie (nie wiem ile lat ma dziecko, ale przed
                  okresem 7-9 lat dla dzieci swera seksu nie istnieje i nie rozumieją symboli
                  związanych z nią), to dbaj o to, by w jego ręce nie wpadało to, co nie chcesz
                  żeby wpadło. albo, uznając to za marny trud, tłumacz i edukuj - a nie zabraniaj
                  i grzmij, bo tobie jest niewygodnie.
                  poza tym moda polega na sprowadzaniu tak samo kobiety, jak i mężczyzny (np. w
                  reklamach bielizny męskiej) do obiektu estetycznego i seksualnego - tego
                  aspektu nie da się usunąć, bo na tym to wszystko polega. wo jest magazynem
                  kobiecym, a w takich na ogół jest dział mody.
                  i na koniec - kto właściwie powiedział, że gazeta - ogólnokrajowa czy nie -
                  jest dla dzieci? pierwsze słyszę. dla dzieci są kolorowanki i kaczory donaldy,
                  a tam seksu chyba nie ma.
                  • Gość: kiki Re: A może by tak... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.08.04, 14:13
                    "ty psioczysz na 'kojarzące się z seksem pozy' w wo, a czy myślisz zę wszyscy
                    się z tobą zgodzą?"

                    Nie rozumiem Cię zupełnie. W którym miejscu mojego wyjściowego postu jest o
                    tym, że ja chcę, by wszyscy mi przytaknęli? Cały post zaczyna się od: "A może
                    by tak..." co z góry wyklucza jakąkolwiek dogmatyczność z mojej strony w
                    podejściu do opisanego przykładu.

                    Może to ty jesteś dogmatyczny, bo chciałbyś oglądać na ulicy penisy, o ile nie
                    możesz się doliczyć na nich włosków (pewnie ogolone? ;-)

                    Moja propozycja była tylko w tym kierunku, żeby ograniczać prezentację
                    nachalnie erotycznych zdjęć w prasie ogólnokrajowej i nie doszukuj się w tym
                    chęci palenia plakatów z bielizną.

                    Oczywiście, GW nie jest pismem dziecięcym, ale uważam że mam prawo czytać
                    dziennik, którego nie muszę chować w szafie przed dziećmi - oczywiście trochę
                    tu przesadzam - nie schowałabym Obcasów do szafy, bo mnie się to zdjęcie
                    znacznie bardziej kojarzy z seksem - już znam trochę tę sferę życia - niż
                    dziecku 5- czy nawet 10-letniemu. Nie to jest jednak ważne, ważny jest sposób
                    prezentacji człowieka, który się utrwala, czy tego chcesz czy nie. Jeśli
                    będziesz w taki sposób prezentował kobiety, to Twój syn będzie uważał
                    dziewczyny za łatwe laski, a Twoja córka, oglądająca penisy na plakatach będzie
                    przekonana, że faceci służą tylko do zaspokajania żądzy.

                    A potem taka Kinga Dunin mówi, że winni są czytelnicy i widzowie, bo domagają
                    się sensacji, seksu, gwałtu, pedofilii itp. w mediach, podczas gdy tak naprawdę
                    to media tworzą popyt (tu nawiązuję do innego rozpoczętego przeze mnie wątku
                    pt. Ostatni felieton K. Dunin)
                    • blinski Re: A może by tak... 04.08.04, 16:04
                      Gość portalu: kiki napisał(a):

                      > "ty psioczysz na 'kojarzące się z seksem pozy' w wo, a czy myślisz zę wszyscy
                      > się z tobą zgodzą?"
                      >
                      > Nie rozumiem Cię zupełnie. W którym miejscu mojego wyjściowego postu jest o
                      > tym, że ja chcę, by wszyscy mi przytaknęli? Cały post zaczyna się od: "A może
                      > by tak..." co z góry wyklucza jakąkolwiek dogmatyczność z mojej strony w
                      > podejściu do opisanego przykładu.


                      masz rację, trochę przesadziłem.. chociaż nie posądzałem cię o żądanie od
                      innych potakiwania, tylko chciałem byś zwróciła uwagę na to, że niektórzy
                      chcieliby oglądać takie zdjęcia (kobiety też), że mogliby się twojej propozycji
                      ograniczenia sprzeciwiać. a nawet nie dlatego, że im się te zdjęcia podobają,
                      tylko dlatego że nie lubią bezsensownych ograniczeń (np. ja).

                      > Może to ty jesteś dogmatyczny, bo chciałbyś oglądać na ulicy penisy, o ile
                      nie
                      > możesz się doliczyć na nich włosków (pewnie ogolone? ;-)

                      nie nie, co innego 'chcieć' a co innego 'nie mieć nic przeciwko' - przecież ci,
                      co spraciwiają się zakazom i ograniczeniom to nie tylko świntuchy co chciałyby
                      sobie popatrzeć, ale też ludzie których, jak napisałem wcześniej, drażni
                      ograniczanie - i to nic nie wnoszące wbrew pozorom.


                      > Moja propozycja była tylko w tym kierunku, żeby ograniczać prezentację
                      > nachalnie erotycznych zdjęć w prasie ogólnokrajowej i nie doszukuj się w tym
                      > chęci palenia plakatów z bielizną.

                      ależ w prasie ogólno krajowej (oprócz ostatnich stron faktu czy super expressu)
                      nie uświadczysz nawet niezbyt nachalnie erotycznych zdjęć! te w wo w ogóle nie
                      są erotyczne. niektórym świece czy uliczne słupki kojarzą się z erotyką, i
                      przesadzają niewiele bardziej od ciebie.


                      > Oczywiście, GW nie jest pismem dziecięcym, ale uważam że mam prawo czytać
                      > dziennik, którego nie muszę chować w szafie przed dziećmi - oczywiście trochę
                      > tu przesadzam - nie schowałabym Obcasów do szafy, bo mnie się to zdjęcie
                      > znacznie bardziej kojarzy z seksem - już znam trochę tę sferę życia - niż
                      > dziecku 5- czy nawet 10-letniemu. Nie to jest jednak ważne, ważny jest sposób
                      > prezentacji człowieka, który się utrwala, czy tego chcesz czy nie. Jeśli
                      > będziesz w taki sposób prezentował kobiety, to Twój syn będzie uważał
                      > dziewczyny za łatwe laski, a Twoja córka, oglądająca penisy na plakatach
                      będzie
                      >
                      > przekonana, że faceci służą tylko do zaspokajania żądzy.
                      >
                      > A potem taka Kinga Dunin mówi, że winni są czytelnicy i widzowie, bo domagają
                      > się sensacji, seksu, gwałtu, pedofilii itp. w mediach, podczas gdy tak
                      naprawdę
                      >
                      > to media tworzą popyt (tu nawiązuję do innego rozpoczętego przeze mnie wątku
                      > pt. Ostatni felieton K. Dunin)


                      no wiesz - teraz robisz z ludzi przeglądających prasę bezmózgie maszynki,
                      którym po obejżeniu zdjęć od razu che się ciupciać albo zmieniają cały swój
                      światopogląd. hm..
                      • Gość: kiki Re: A może by tak... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 05.08.04, 10:08
                        Oczywiście, że mojej propozycji niektórzy mogliby nie zaakceptować, bo
                        1. lubią oglądać
                        2. nie znoszą ograniczen
                        3. nie mają dzieci, więc im nie przeszkadza
                        4. ....
                        Ale widzisz, chodzi o to, żeby w miejscach publicznych każdy mógł czuć się
                        swobodnie. I moje poczucie swobody w żadnym stopniu nie ogranicza:
                        1. Twoich upodobań (jeśli lubisz pooglądać ;-), bo przecież nie zabraniam Ci
                        oglądać w ogóle.

                        Natomiast Twój upór w kwestii: "Nie znoszę ograniczeń" ogranicza w istocie moją
                        swobodę :-).

                        Czyli moje podejście jest idealistyczne - chcę żeby każdemu było dobrze w tym
                        obszarze, gdzie styka się ze sobą wielu ludzi o różnych upodobaniach,
                        światopoglądach itp.
                        A Twoje podejście jest egoistyczne, bo wychodzisz z założenia, że jak lubisz i
                        Ci nie przeszkadza, to inni nie powinni Ci tego zabraniać.

                        Co do erotyki np. w prasie. Nie mam nic przeciwko zamieszczaniu aktów w prasie
                        brukowej typu fakt (zgrabny akcik i podpis typu: Dziewczna dnia ma na imię Ania
                        i lubi lody na patyku - OK.
                        Dziewczyna rozwalona na fotelu z sypialnianym spojrzeniem i rozchylonymi
                        ustami - utrwalająca niekorzystny, (bo wyjęty z filmów pornograficznych i
                        wstawiony sztucznie w kontekst mody) wizerunek kobiety - NIE OK! Przecież
                        modelki na wybiegach też nie rozkraczają nóg w takich pozach, więc chyba nie ma
                        wątpliwości co do pornograficzności tego ujęcia z Obcasów). Nota bene - pokazy
                        mody są z małymi wyjątkami aseksualne mimo gołych piersi, pośladków itp.
                        Części anatomiczne (z wyjątkiem piersi, pośladków - np. w reklamach
                        kosmetyków), nawet nie podczas stosunku - NIE OK w miejscach publicznych (chyba
                        że galeria sztuki)
                        • blinski Re: A może by tak... 05.08.04, 11:02
                          moje podejście nie jest egoistyczne - argument o ograniczaniu swobody poprzez
                          brak ograniczeń w praktycznie każdej kwestii to FANABERIE:)
                          twoje idealistyczne podejście polegające na tym, by każdemu było dobrze w danym
                          obszarze realizowałoby się w usunięciu z widoku wszystkiego co mogłoby być
                          przedmiotem sporu - a mogłoby się okazać że to może być naprawdę wszystko,
                          ludzie mają czasem naprawdę beznadziejne uprzedzenia:)
                          czy nie prościej jest się po prostu pogodzić z tym co widzisz a nikomu nie
                          wyrządza krzywdy? to po prostu CIEBIE drażni, więc TY z tym coś zrób. nie
                          kupuj, nie oglądaj, i nie wmawiaj mi że jesteś do tego aż tak zmuszana, że
                          ogranicza to twoją wolność. dopiero kiedy coś okazałoby się naprawdę groźne i
                          szkodliwe - wtedy jak najbardziej należałoby z tym coś zrobić.
                          poza tym takie zdjęcia, np. w wo, nie utrwalają wizerunku kobiety jako takiej -
                          co najwyżej wizerunek tej danej kobiety, lub w najgorszym wypadku np. ogółu
                          modelek. ale nie kobiet! rozumiem, gdyby to były jedyne zdjęcia kobiet dostępne
                          dla szerokiej publiczności - ale są przecież i zdjęcia matek, i sportsmenek, i
                          nauczycielek, i młodych, i starych.. dlaczego to akurat zdjęcia takie jak z wo
                          miałyby utrwalać jakikolwiek wizerunek kobiety? wybacz, ale to już są głupoty
                          (nie powiem feministyczne, bo z feministakami w wielu kwestiach się zgadzam) i
                          bezsensowny strach.
                          pozd.
                          • blinski Re: A może by tak... 05.08.04, 11:05
                            i przepraszam za dość szorski ton, nie chciałem wyjść na gbura;)
                          • Gość: kiki Re: A może by tak... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 05.08.04, 11:57
                            Nie nazwałabym swoich postulatów fanaberiami, ale co punkt widzenia, to inny
                            epitet ;-)

                            "By każdemu było dobrze w danym
                            obszarze realizowałoby się w usunięciu z widoku wszystkiego co mogłoby być
                            przedmiotem sporu - a mogłoby się okazać że to może być naprawdę wszystko,
                            ludzie mają czasem naprawdę beznadziejne uprzedzenia"

                            Wbrew pozorom, nie byłoby tak trudno to ustalić, wystarczy trochę zdrowego
                            rozsądku - są rzeczy ogólnie kontrowersyjne (pornografia, symbolika religijna)
                            i neutralne. Gdyby na każdym plakacie w mieście była reklama spaghetti, to
                            mogłabym ją co najwyżej uznać za irytującą, ale nie zagrażającą moim swobodom :-
                            )

                            "Czy nie prościej jest się po prostu pogodzić z tym co widzisz a nikomu nie
                            wyrządza krzywdy? to po prostu CIEBIE drażni, więc TY z tym coś zrób.

                            Mogę nie oglądać, nie kupować itd. ale to jest dość ryzykowna postawa -
                            szczególnie jeśli jestem przekonana o szkodliwości jakiegoś zjawiska, może nie
                            dziś czy jutro ale za parę lat, kiedy będzie można mówić o skutkach
                            liberalizacji w kwestii podejścia do pornografii - np. większa liczba ciąż u
                            nastolatek, większa ilość dziedzi w sierocińcach, bo młode matki nie dają sobie
                            często psychicznie rady z macierzyństwem (załóżmy że taki byłby skutek). Czy
                            przewidując to już dziś, mam naprawdę czekać, co z tego wyniknie? Nie stanie
                            się nic złego, jeśli prezentowane zdjęcia nie będą w sposób oczywisty
                            nawiązywały do pornografii, tak jak to, o którym mówimy. A z drugiej strony,
                            nie znamy skutków prezentowania takich zdjęć. Moim zdaniem chowanie głowy w
                            piasek to zaniedbanie, za które bekną (być może) przyszłe pokolenia.

                            "dlaczego to akurat zdjęcia takie jak z wo
                            miałyby utrwalać jakikolwiek wizerunek kobiety? wybacz, ale to już są głupoty"

                            Utrwala się, żebyś wiedział. Skąd np. Twoim zdaniem bierze się wizerunek kobiet
                            w teledyskach hip-hopowych, przecież nie z tego, że ktoś naprawdę wychowuje
                            córki na ekstra laski kiwające się w bikini przy tłustym łysolu w złotym
                            łańcuchu. To jest to, co Ci serwują media na co dzień. I w co niektórzy
                            zapatrują się tak bardzo, że robią z tego wymyślony styl życia. Wszystko to
                            dawkowane jest w taki sposób, w większości zresztą bezmyślnie, że nawet nie
                            zauważasz (tylko proszę, nie zaczynaj o teoriach spiskowych ;-)). Przypuszczam,
                            że osoba akceptująca zdjęcia do mody z ostatnich Obcasów nawet nie skojarzyła,
                            że ktoś je może źle odebrać - bo widzi tylko wycinek rzeczywistości (muszę
                            klepnąć te cholerne strony z modą bo wisi nade mną naczelna), a nie ogarnia
                            większych fragmentów.

                            Nie uzurpuję sobie bynajmniej prawa do wszechwiedzy i oceniania, co dobre, a co
                            złe. Wydaje mi się jednak, że jeśli widzę w czymś negatywy, to powinnam o nich
                            mówić, a nie "radzić sobie z nimi sama" albo je olewać.

                            Dobra, kończę na razie i pozdrawiam

                            • blinski Re: A może by tak... 05.08.04, 12:50
                              ok, prawie w zupełności się z tobą zgadzam:)
                              chodzi mi tylko o jedną, malutką kwestię - po prostu przesadzasz, o co chodziło
                              mi już na początku. poza tym co do tych plakatów - to TY widzisz w tym
                              pornografię, mało kto inny - rozumiesz? dla ciebie to jest oczywiste, dla
                              innych nie. tak samo ktoś mógłby żądać wykręcenia słupków przy ulicach wawy, bo
                              mają kształt falliczny; dla niego to też może być niebezpieczne, wulgarne itp.,
                              i jemu tego z głowy nie wybijesz.. przykąłd może trochę absurdalny, ale tylko
                              na pozór - gdy mocowano te słupki 8 lat temu, były takie głosy (!).
                              ty oczywiście przeginasz znacznie mniej, ale to wciąż jest przeginanie.
                              takie zdjęcia są prezentowane na świecie od dziesiątek lat i prawdę mówiąć
                              żadne badania nie wykazały negatywnego ich wpływu na cokolwiek - a wymienione
                              przez ciebie hip-hopowe teledyski to zupełnie inna bajka - to subkultura, która
                              przyjmuje takie coś za 'oczywizm' - i dla tych dziewczyn to również jest
                              naturalne; chcąc z tym skończyć musiałabyś raczej tępić nie efekt - czyli
                              zdjęcia i teledyski - lecz zaczynać od początku, czyli uświadamiać młodych że
                              subkultura hiphopowa jest nic nie warta, by w ogóle się nią nie zainteresowały.
                              i tak jest ze wszystkim, to nie jest takie proste jak ci się wydaje i nie
                              można 'profilaktycznie' czegoś zabraniać bo kiedyś tam może się okazać że może
                              coś przykrego z tego wyniknąć. gdyby ludzie cały czas mieli patrzeć pod nogi i
                              zapobiegać wcześniej metodzie uczenia się na błędach, nie poszlibyśmy ze
                              strachu ani o krok do przodu (i nie mam tu na myśli konkretnie tych zdjęć).
                              • Gość: Kiki Re: A może by tak... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 05.08.04, 13:17
                                Generalnie to się zgadzam, ale... ;-)

                                "i nie można 'profilaktycznie' czegoś zabraniać bo kiedyś tam może się okazać
                                że może coś przykrego z tego wyniknąć. gdyby ludzie cały czas mieli patrzeć pod
                                nogi i zapobiegać wcześniej metodzie uczenia się na błędach, nie poszlibyśmy ze
                                strachu ani o krok do przodu"

                                No ja właśnie w ogóle nie chcę zabraniać :-), ja apeluję o ciut wyczucia i
                                spojrzenia z szerszej perspektywy oraz empatii - wczucia się w odbiorców a nie
                                tylko patrzenia na to, co się dobrze sprzeda i w jakim opakowaniu najlepiej
                                upchnąć.

                                A co do błędów, na których się uczymy. Jasne że są potrzebne, ale są błędy
                                i 'wielbłędy'. Jak się ludzie dowiedzieli, że iperyt robi wielkie kuku na
                                szeroką skalę, to państwa podpisały stosowne konwencje. Jak za 15 lat się
                                dowiedzą, że pornografia dostępna publicznie jednak ma jakieś tam negatywne
                                skutki społeczne, to też pewnie w końcu tego i owego zabronią. Nie sądzę, żeby
                                przy obecnym stanie rozwoju świat musiał ponosić jakiekolwiek ofiary w
                                ludziach, chcąc wyciągnąć prawidłowe wnioski.

                                Naprawdę, wystarczy więcej taktu i zabranianie wcale nie byłoby konieczne :-)
                                Ale może faktycznie, jest to z mojej strony przesadny idealizm i wiara w ludzki
                                rozsądek.
                    • true_oveja Re: A może by tak... 04.08.04, 17:36
                      Oczywiście, GW nie jest pismem dziecięcym, ale uważam że mam prawo czytać
                      > dziennik, którego nie muszę chować w szafie przed dziećmi - oczywiście trochę
                      > tu przesadzam - nie schowałabym Obcasów do szafy, bo mnie się to zdjęcie
                      > znacznie bardziej kojarzy z seksem - już znam trochę tę sferę życia - niż
                      > dziecku 5- czy nawet 10-letniemu.

                      dala mi do myslenia ta twoja wypowiedz oraz kilka innych wczesniej. mam
                      pytanie: czy ty masz zamiar uswiadomic swoje dzieci ze istnieje cos takiego jak
                      seks i jak powstaja dzieci? bo na podstawie twoich wypowiedzi odnioslam
                      wrazenie ze starasz sie je rozpaczliwie uchronic przed odkryciem tego faktu
                      (patrz " jak mnie synek pyta czemu ta pani tak siedzi to co mam mu powiedzic") -
                      no prawde, panie dzieju, prawde. ze jak ludzie sie kochaja to sie lubia
                      przytulac. zeby potem dziecko nie przezylo szoku jak was kiedys z mezem
                      zastanie w lazience na pralce in flagranti. dzieci seks beda uprawiac tak czy
                      tak - i chyba lepiej zeby wszystko o nim wiedzialy i uprawialy go bezpiecznie
                      niz zebys zostala babcia w wieku 38 lat...
                      • true_oveja a no i jeszcze jedno - 04.08.04, 17:43
                        - od stu lat wiadomo ze produkty sie lepiej sprzedaja jak sa przedstawione w
                        kontekscie seksualnym. no ciekawe dlaczego???? ale to tylko reklama i
                        manipulacja badz co badz. uprzedmiotowienia sluzy wzrostowi sprzedazy. i to
                        wszystko zalezy od ciebie czy bierzesz do siebie wizerunek bohatera/bohaterki
                        reklamy czy nie. ja osobiscie nie czuje sie obrzaona i uprzedmiotowiona gdy
                        ogladam polnagie zdjecie modelki na reklamie perfum - jezeli uwazam ze jest
                        ladne. fotografia tez jest dziedzina sztuki, a to ze gusta sa rozne to zupelnie
                        inna historia.

                        a co do zdjec znanych osob w powaznej prasie (jak sadze gw do nich nalezy)
                        wydawalo mi sie ze maja oni prawo do autoryzacji tych zdjec.
                      • Gość: Kiki Re: A może by tak... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 05.08.04, 10:33
                        "Czy ty masz zamiar uswiadomic swoje dzieci ze istnieje cos takiego jak
                        seks i jak powstaja dzieci?"
                        Odpowiem pytaniem: czy Ty będziesz uświadamiać swoje dzieci, zaczynając od
                        historii seksu w reklamie i posiłkując się zdjęciam z prasy?

                        "no prawde, panie dzieju, prawde. ze jak ludzie sie kochaja to sie lubia
                        przytulac.
                        Dla wyjaśnienia: to nie było zdjęcie pary kochających się ludzi tylko modelki
                        prezentującej "modę"

                        "zeby potem dziecko nie przezylo szoku jak was kiedys z mezem
                        zastanie w lazience na pralce in flagranti."
                        Nie martw się, w moim domu nagość ani erotyka nie są tematem tabu. Dzieci
                        widują nas nago, a jak kiedyś trafią i na seks w naszym wykonaniu, to nie
                        będziemy się chować pod kołdry i wymyślać bajek o bocianach.

                        Co do zdjęć znanych osób - nie sądzę, żeby ta tenisistka poznała siebie, nawet
                        gdyby dano jej to zdjęcie do autoryzacji ;-) A z tego co wiem, zdjęcia
                        udostępniane przez serwisy prasowe autoryzacji nie wymagają.
                        Pamiętam takie zdjęcie Górniak z jakiegoś festiwalu na którym widać jej było
                        majtki pod krótką spódniczką (słynny strój z topem przylepianym na plasterki).
                        Naprawdę sądzisz, że je zaaprobowała przed publikacją? Jeśli tak, to skąd się
                        potem biorą procesy wytaczane prasie przez osoby publiczne?
    • kopov Re: A może by tak... 04.08.04, 16:27
      no myslałem, że mnie czyms zaskoczysz, ale jak to priv to spadam:))))))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka