Dodaj do ulubionych

antydepresanty - za i przeciw

23.08.13, 21:24
Potrzebne?
Czy wymysł konsumpcyjnego społeczeństwa, które życiowe problemy chciałoby rozwiązać pigułką?

80% moich znajomych chodzi lub chodziło na terapię, 20% powinno.
5 osób brało antydepresanty. Dwie twierdzą, że pomogło (śmiem podejrzewać, że jednej pomogłaby też witamina C), dwóm nie pomogło (z czego jedna trafiła do szpitala na "p"), jedna jest w trakcie i nie umie jeszcze powiedzieć.

Mi się zawsze kojarzyły negatywnie. Z czymś co ingeruje w organizm, nie do końca wiadomo jak działa, nie zawsze działa, a jeśli działa to uzależnia.

W dobie, w której depresja jest chorobą cywilizacyjną, temat powinien być przynajmniej części znany.
Więc?
Obserwuj wątek
    • jan_hus_na_stosie2 Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 21:32
      Polecam "Nowy, wspaniały świat" Huxleya, książka z 1932 roku, opisuje jak ludzie zamiast stawiać czoła problemom zajadali się Somą... no może poza Dzikusem, jedynym pozytywnym bohaterem tej książki :)

      • piataziuta Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 21:34
        co to jest Soma?
        • jan_hus_na_stosie2 Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 21:38
          rodzaj narkotyku, który otumaniał ludzi i dzięki któremu zapominali o problemach

          • buka-muminka Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 21:40
            Hmm... czyli równie dobrze kraina alkoholików, niekoniecznie lekomanów.
          • mila2712 Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 21:47
            ale wymysliłeś ....
            jak to sobie wyobrażasz ....
            • six_a Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 21:49
              dżizas, to z książki jest!
              • piataziuta Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 21:53
                :D
    • maitresse.d.un.francais Nie no skąd - nie ma ludzi z depresją 23.08.13, 21:36
      Wszystkim się tylko tak wydaje.

      Co za głupie pytanie. Antybiotykom też jesteś przeciwna?

      Jestem przeciwna żarciu jakichkolwiek leków, z polopiryną łącznie, BEZ POTRZEBY. Natomiast osoba chora ma je zażywać - tak długo, jak to jest potrzebne.



      • piataziuta Re: Nie no skąd - nie ma ludzi z depresją 23.08.13, 21:43
        O mój borze, ty to zawsze...
        Przecież wiadomo, że piszę tak żeby trochę sprowokować, a nie dlatego, że jestem przeciwna.
        Nie wiem, więc pytam.
        Jasne?
        • maitresse.d.un.francais Re: Nie no skąd - nie ma ludzi z depresją 23.08.13, 21:47
          piataziuta napisała:

          > O mój borze, ty to zawsze...

          No ja to zawsze. :-P Skoro wiesz, było się nastawić. :-P


          > Przecież wiadomo, że piszę tak żeby trochę sprowokować, a nie dlatego, że jeste
          > m przeciwna.
          > Nie wiem, więc pytam.
          > Jasne?

          Niezupełnie. Nie jesteś przeciwna, ale nie wiesz. Nie całkiem rozumiem twój punkt widzenia.


          • piataziuta Re: Nie no skąd - nie ma ludzi z depresją 23.08.13, 21:52
            > Niezupełnie. Nie jesteś przeciwna, ale nie wiesz. Nie całkiem rozumiem twój pun
            > kt widzenia.

            Nie jestem przeciwna, bo nie mogę być, skoro nie wiem.
            Co tu niezrozumiałego?
            • maitresse.d.un.francais Re: Nie no skąd - nie ma ludzi z depresją 23.08.13, 21:54

              > Nie jestem przeciwna, bo nie mogę być, skoro nie wiem.
              > Co tu niezrozumiałego?

              Skoro nie jesteś przeciwna, ergo jesteś za. A jeśli nie wiesz, to nie wiesz, czy być przeciw, czy za.

              To leki, i tyle.
        • berta-death Re: Nie no skąd - nie ma ludzi z depresją 23.08.13, 22:09
          Jaką dyskusję? Depresja dotyczy zapewne 1% populacji, bo tak wyglądają statystyki wszystkich chorób psychicznych. 1% populacji cierpi na schizofrenię, 1% na CHAD i u 1% można zdiagnozować zaburzenia osobowości. Idąc tym tropem dalej, to z depresją musi być podobnie. Zatem te obiegowe dane o 30% ludzkości chorującej na depresję są mocno przesadzone. I nie można wykluczyć, że koncerny farmaceutyczne miały swój udział w pompowaniu tych statystyk. Swojego czasu depresja stała się modną przypadłością, zwłaszcza wśród celebrytów a prozac bardzo modnym lekiem.

          Nie mniej jednak antydepresanty to nie dopalacze, nie można się nimi pobudzić, nie działają na zdrowy mózg. Wyrównują jedynie poziom neuroprzekaźników, nic więcej. Zatem zdrowemu mogą się co najwyżej efekty uboczne objawić, które są zazwyczaj tak uciążliwe, że jak nie zauważy poprawy stanu zdrowia, to walnie prochami dalej niż będzie widział. Nie ma zatem możliwości, żeby kogoś zdrowego faszerować choćby minimalnymi dawkami przez lata. Chyba, że na zasadzie efektu placebo. Jednym humor poprawia modlitwa, innym wiara w cudowną moc talizmanu, który zawsze nosi przy sobie, innym pogawędki z psychoterapeutą bądź barmanem a komuś łykanie cudownych tabletek, mimo że mają one pewne niefajne efekty uboczne.
          • maitresse.d.un.francais Re: Nie no skąd - nie ma ludzi z depresją 23.08.13, 22:14
            berta-death napisała:

            > Jaką dyskusję? Depresja dotyczy zapewne 1% populacji, bo tak wyglądają statysty
            > ki wszystkich chorób psychicznych. 1% populacji cierpi na schizofrenię, 1% na C
            > HAD i u 1% można zdiagnozować zaburzenia osobowości.

            A skąd wykopałaś te jedne procenty wszystkiego?



            Idąc tym tropem dalej, to
            > z depresją musi być podobnie. Zatem te obiegowe dane o 30% ludzkości chorującej
            > na depresję są mocno przesadzone.

            30%? Trafiłam na zupełnie inne dane.
            • berta-death Re: Nie no skąd - nie ma ludzi z depresją 23.08.13, 22:21
              Te procenty są z tych wszystkich publikacji dotyczących danej choroby. Zawsze podawane są statystyki dotyczące zachorowalności. I one zazwyczaj oscylują w granicy 1%. Tylko z tą nieszczęsną depresją są problemy, bo nie ma rzetelnych danych. I naprawdę spotkałam się z twierdzeniem, że 30% ludzkiej populacji cierpi na zaburzenia depresyjne. Co wydaje mi się mocno naciąganym wynikiem. Nie sądzę, żeby problem depresji dotyczył więcej niż 1 osoby na 100. To i tak bardzo dużo.
              • maitresse.d.un.francais Re: Nie no skąd - nie ma ludzi z depresją 23.08.13, 22:24

                > nicy 1%. Tylko z tą nieszczęsną depresją są problemy, bo nie ma rzetelnych dany
                > ch. I naprawdę spotkałam się z twierdzeniem, że 30% ludzkiej populacji cierpi n
                > a zaburzenia depresyjne.

                Eeee, bo zaburzenia depresyjne to jest cholernie szerokie pojęcie. Autor tezy pewnie doliczył co się tylko dało.
                • berta-death Re: Nie no skąd - nie ma ludzi z depresją 23.08.13, 22:36
                  Z tymi zaburzeniami psychicznymi, to trudno je jednoznacznie zdefiniować. Czyli stwierdzić, że to jest depresja, to nerwica a tamto to coś jeszcze innego. Najczęściej jak ktoś jest chory, to ma wszystkiego po trochu. Stąd przestaje się np rozdzielać depresję od nerwicy, tylko wrzuca wszystko do worka zaburzenia lękowo depresyjne. Często silną albo lekooporną depresję leczy się małymi dawkami leków przeciwpsychotycznych, czyli niejako też granica pomiędzy psychozą a depresją potrafi być płynna. Chorym na schizofrenię przepisuje się również antydepresanty i leki przeciwlękowe. A jak się jeszcze do tego dorzuci wszelkiej maści fobie, zaburzenia obsesyjno kompulsyjne, zaburzenia osobowości, zespół stresu pourazowego, stres przewlekły, itp plus choroby neurologiczne, to mamy niezły przekrój przypadłości, które tak naprawdę wszystkie leczy się tymi samymi farmaceutykami, tylko w różnych dawkach i różnych konfiguracjach.

                  Do tego statystyki opierają się na liczbach osób zdiagnozowanych, czyli tych, które w ogóle trafiły do lekarza. Czyli jak mamy chorobę modna o której się trąbi na prawo i lewo, to jest większe prawdopodobieństwo, że więcej chorych zgłosi się do leczenia, ale także większa liczba osób zostanie źle zdiagnozowana i ktoś nadgorliwie zdrowego uzna za chorego i nawet jak potem inny lekarz obali tę diagnozę, to i tak w statystykach to pierwsze rozpoznanie będzie widnieć.
                  • maitresse.d.un.francais Re: Nie no skąd - nie ma ludzi z depresją 23.08.13, 22:39
                    berta-death napisała:

                    > Z tymi zaburzeniami psychicznymi, to trudno je jednoznacznie zdefiniować. (...)

                    Podsumowując twój post - nie mam pojęcia, jakim cudem ludziom się w ogóle udaje zostać psychiatrami przy takiej ilości wiedzy (i ciągłych zmianach w klasyfikacji). :-P
                    • berta-death Re: Nie no skąd - nie ma ludzi z depresją 23.08.13, 23:27
                      No cóż, nikt nie mówił, że psychiatria to łatwa specjalizacja. Nie wszystkim udaje się zostać dobrymi psychiatrami.
                    • magadanskaya Re: Nie no skąd - nie ma ludzi z depresją 24.08.13, 10:41
                      I dlatego tak trudno trafić na dobrego specjalistę psychiatrę.
                • po-trafie Re: Nie no skąd - nie ma ludzi z depresją 25.08.13, 23:44
                  Wiesz, wydaje mi sie ze wiele nieporozumien wynika z tego, ze ludzie stosuja rownowaznie okreslenia: depresja, zaburzenia depresyjne i epizod depresyjny.

                  Epizod depresyjny wystepuja duzo czesciej niz depresja, ktora wystepuje czesciej niz jej kliniczna, ostra odmiana.
                  Epizod depresyjny moze byc jak np jednorazowy napad paniki. Mozna zainterweniowac o czasie, wyjasnic, rozwiazac, pomoc i zapomniec.
                  Zaburzenia sa powazniejsze. A pelnowymiarowa depresja jest koszmarem.
                  • rotkaeppchen1 Re: Nie no skąd - nie ma ludzi z depresją 25.08.13, 23:53
                    Chyba masz racje! Mówię chyba, bo musze to sprawdzić ;-)
      • tymon99 Re: Nie no skąd - nie ma ludzi z depresją 23.08.13, 22:43
        nawet jeśli leki na chorobę jako taką nie mają specjalnego wpływu, tylko maskują objawy?
        • dziennik-niecodziennik Re: Nie no skąd - nie ma ludzi z depresją 24.08.13, 10:58
          czesto jest tak że choroby jako takiej sie wyleczyc nie da, ale wystarczy znosic efekty żeby dało sie życ. mozesz pomyslec w tym momencie o leczeniu depresji jak o leczeniu cukrzycy - tak jak w cukrzycy nie naprawiamy trzustki a jedynie dodajemy insulinę której brakuje, tak w depresji nie naprawiamy mózgu, a tylko poprawiamy poziom odpowiednich neuroprzekaźników (w skrócie oczywiscie to wszystko).
          jesli leczenie cukrzycy jest dobre, to czemu leczenie depresji mialoby być nie halo?...
          • tymon99 Re: Nie no skąd - nie ma ludzi z depresją 24.08.13, 17:38
            dziennik-niecodziennik napisała:

            > mozesz pomyslec w tym momencie o leczeniu depresji
            > jak o leczeniu cukrzycy - tak jak w cukrzycy nie naprawiamy trzustki a jedynie
            > dodajemy insulinę której brakuje, tak w depresji nie naprawiamy mózgu, a tylko
            > poprawiamy poziom odpowiednich neuroprzekaźników

            przykro mi, ale w tym momencie nie mogę. ostatni moment, kiedy mógłbym taki kit kupić, był 30 lat temu.
            • maitresse.d.un.francais a o co chodzi z kitem? 24.08.13, 17:47
              kolega tymon wbił sobie w łeb, że osoba z zaburzeniami psychicznymi wyzdrowieć nie może, ergo normalnie funkcjonować nie może?
              • tymon99 Re: a o co chodzi z kitem? 24.08.13, 18:03
                maitresse.d.un.francais napisała:

                > kolega tymon wbił sobie w łeb, że osoba z zaburzeniami psychicznymi wyzdrowieć
                > nie może, ergo normalnie funkcjonować nie może?

                niczego takiego, ani nawet podobnego, nie twierdziłem.
                • maitresse.d.un.francais Re: a o co chodzi z kitem? 24.08.13, 18:05

                  >
                  > niczego takiego, ani nawet podobnego, nie twierdziłem.
                  >
                  to o co chodzi? jakiego rzekomego kitu sobie wcisnąć nie dasz?
                  • tymon99 Re: a o co chodzi z kitem? 24.08.13, 18:48
                    maitresse.d.un.francais napisała:

                    > to o co chodzi? jakiego rzekomego kitu sobie wcisnąć nie dasz?

                    wskazałem dość wyraźnie, którego kitu, cytując go. jeszcze raz? proszę bardzo, tym razem z podziałem na kity składowe:

                    > mozesz pomyslec w tym momencie o leczeniu depresji
                    > jak o leczeniu cukrzycy

                    nie, nie mogę. podobnie jak nie mogę myśleć o elektronie jak o twardej kulce, bo nią nie jest.

                    > - tak jak w cukrzycy nie naprawiamy trzustki

                    bo też i można mieć cukrzycę bez popsutej trzustki.

                    > a jedynie dodajemy insulinę

                    w żadnym wypadku leczenie cukrzycy nie polega jedynie na "dodawaniu insuliny". wiele leków przeciwcukrzycowych nie tylko nie jest insuliną, ale i nie ma żadnego wpływu na jej wytwarzanie czy zawartość w organizmie pacjenta.

                    > której brakuje

                    dalece nie każdemu choremu na cukrzycę

                    > tak w depresji nie naprawiamy mózgu

                    który może być lub nie być uszkodzony

                    > a tylko poprawiamy poziom

                    bez uprzedniego oznaczenia tegoż poziomu u pacjenta?

                    > odpowiednich

                    ani nie wiemy, których brakuje, ani też antydepresanty nie działają aż tak wybiórczo.

                    > neuroprzekaźników

                    o, to akurat nie jest kit :)
                    • majenkir Re: 25.08.13, 02:10
                      tymon99 napisał:
                      > w żadnym wypadku leczenie cukrzycy nie polega jedynie na "dodawaniu insuliny".


                      W przypadku cukrzycy typu 1 "leczenie" polega jedynie na podawaniu insuliny.
                      >
                      • tymon99 Re: 26.08.13, 12:17
                        twój lekarz to oszust.
                        • majenkir Re: 26.08.13, 13:31
                          ??? :D
                          • tymon99 Re: 26.08.13, 13:37
                            jeśli tak właśnie ci powiedział: że wystarczy podawanie insuliny, to znaczy, że cię oszukuje.
                            • majenkir Re: 26.08.13, 15:35
                              A co Ty bys proponowal? Od razu mowie, ze o cud wyzdrowienia modlic sie nie bede, bom niewierzaca :P.
                    • dziennik-niecodziennik Re: a o co chodzi z kitem? 26.08.13, 12:35
                      napisałam że to porównanie jest skrótem. nie chciałam sie wdawac w dokładne tłumaczenia mechanizmów chorób, metod leczenia, farmakologię środków, bo to mało zrozumiałe dla osób nie mających związków z medycyną.
                      • tymon99 Re: a o co chodzi z kitem? 26.08.13, 13:02
                        jasne, jasne.. dzieci przynosi bocian, bo sprawy związane z seksem są mało zrozumiałe dla przedszkolaka.
    • berta-death Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 21:37
      Przypominam, że depresja to bardzo poważna choroba psychiczna. Taka jak schizofrenia czy CHAD. Nie jest to żadna fanaberia i jeszcze może się skończyć śmiercią chorego, albo kogoś z jego otoczenia. Antydepresanty to konieczność a nie rozwiązywanie życiowych problemów pigułką. Jednemu nawala tarczyca, innemu trzustka, jeszcze innemu nadnercza a są i tacy, którym nawala mózg i nie produkuje prawidłowej ilości neurohormonów, zatem trzeba go wspomóc farmakologicznie.
      • maitresse.d.un.francais Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 21:39
        berta-death napisała:

        > Przypominam, że depresja to bardzo poważna choroba psychiczna. Taka jak schizof
        > renia czy CHAD.

        dodam, że depresja i CHAD są afektywne, tj. dotyczą NASTROJU, schizofrenia to psychoza, czyli wiąże się z urojeniami.
        • tymon99 Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 22:46
          i co z tego? są urojenia, z którymi da się żyć całkiem nieźle, i zaburzenia nastroju, z którymi żyć się nie da.
          • maitresse.d.un.francais Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 17:35
            tymon99 napisał:

            > i co z tego? są urojenia, z którymi da się żyć całkiem nieźle, i zaburzenia nas
            > troju, z którymi żyć się nie da.
            >
            zgoda, ale wiedza jeszcze nikomu nie zaszkodziła :-PPP
            • tymon99 Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 18:51
              jakoś nie mam poczucia, by mi jej z twego postu przybyło.
      • six_a Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 21:42
        Ty berta wypisuj leki, a metresa będzie diagnozować.
        jak dla mnie jesteście największymi ekspertkami tego forum.
        kapelusze z głów.
        • alpepe Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 07:37
          chyba powinno być odwrotnie, metresa z autopsji, co jest fajne.
          • alpepe Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 07:38
            wie.
          • maitresse.d.un.francais Można wiedzieć, o co chodzi? 24.08.13, 17:48
            że ja niby żarłam w życiu leki na wszelkie zaburzenia psychiczne?

            cóż za wyrafinowane poczucie humoru
    • maitresse.d.un.francais Najlepiej zgłoście z Husem ten postulat 23.08.13, 21:38
      do Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. Z pewnością tkwi ono w błędzie i czeka tylko na wasze cenne rady.
      • piataziuta Re: Najlepiej zgłoście z Husem ten postulat 23.08.13, 21:47
        czego ty uczysz metresa?
        bo chyba nie j.polskiego, co? :>
        • maitresse.d.un.francais Ja czegoś uczę? 23.08.13, 21:48
          A kto to wymyślił?

          Nie mam uprawnień nauczycielskich, a gdzie zrobiłam błąd?
          • piataziuta Re: Ja czegoś uczę? 23.08.13, 21:54
            > Nie mam uprawnień nauczycielskich

            to całe szczęście

            >a gdzie zrobiłam błąd?
            czytałaś z niezrozumieniem
            • maitresse.d.un.francais Re: Ja czegoś uczę? 23.08.13, 21:55
              piataziuta napisała:

              > > Nie mam uprawnień nauczycielskich
              >
              > to całe szczęście

              to było wredne

              >
              > >a gdzie zrobiłam błąd?
              > czytałaś z niezrozumieniem

              przekaz obejmuje nadawcę i odbiorcę, być może pisałaś niekomunikatywnie :-P
      • jan_hus_na_stosie2 Re: Najlepiej zgłoście z Husem ten postulat 23.08.13, 21:47
        choroby psychiczne w 90% są nieuleczalne, nie znam ani jednej osoby, która miała problemy z głową i zostałaby wyleczona, owszem takie osoby mogą mieć lepsze miesiące, a nawet lata, ale potem następuje nawrót choroby, czasem ze zdwojoną siłą...



        • maitresse.d.un.francais Re: Najlepiej zgłoście z Husem ten postulat 23.08.13, 21:49
          jan_hus_na_stosie2 napisał:

          > choroby psychiczne w 90% są nieuleczalne

          Nie wiem, skąd wytrzasnąłeś takie dane, ale jeśli nawet, co z tego?

          Z nerwicą, depresją, CHAD-em, a nawet schizofrenią można funkcjonować. Gorzej niż zdrowi, ale można. Zawodowo, prywatnie i społecznie.

          I co to ma do antydepresantów?
        • six_a Re: Najlepiej zgłoście z Husem ten postulat 23.08.13, 21:55
          >nie znam ani jednej osoby, która miała problemy z głową...

          a ile w ogóle znasz osób z "problemami z głową"? żeby wnioski wyciągać o uleczalności bądź nieuleczalności?
          • magadanskaya Niestety 24.08.13, 10:55
            ale moim prywatnym zdaniem Hus ma trochę racji. Mało która psychoterapia przynosi wymierne efekty (może poza kognitywno-behawioralną), co nie musi oznaczać, że nurt czy terapeuta są złe. Często ludzie po prostu nie są gotowi ruszyć budowany miesiącami, a często latami mur, jakim odgrodzili się od prawdy o sobie samym.
            Znam wiele osób, które przynajmniej raz w życiu miały zdiagnozowane zaburzenia psychiczne i muszę przyznać, że poza incydentalnymi epizodami depresyjnymi, wiele z nich wraca.

            Ktoś, kto cierpi na nawracającą depresję żyje w pewnym sensie jak osoba chora na cukrzycę lub inną nieuleczalną (!) chorobę. Jasne - może dbać o siebie, terapiować się, wyłazić do ludzi, uprawiać sport i być pod opieką psychiatry, który w razie "W" wypisze leki. Ale nie oszukujmy się, że taki człowiek wiedzie normalne, przeciętne życie.

            I piszę to zarówno opierając się na danych, z jakimi się spotkałam a trakcie nauki, ale także niestety z własnego doświadczenia.
            Co nie oznacza, że są nieliczne przypadki, kiedy choroba rzeczywiście ustępuje ;-)
            • six_a Re: Niestety 24.08.13, 14:58
              przede wszystkim, nie trzeba mieć zdiagnozowanej choroby psychicznej, żeby korzystać z psychoterapii. po drugie psychoterapia nie jest żadnym leczeniem, a już na pewno nie samodzielną terapią. stąd wnioski o tym, że psychoterapia "nie leczy" chorób psychicznych lub je "leczy" i w jakim procencie, są wzięte z choinki.
            • maitresse.d.un.francais Re: Niestety 24.08.13, 17:37
              magadanskaya napisał(a):

              > ale moim prywatnym zdaniem Hus ma trochę racji.

              Problem w tym, że ma ją w niektórych postach, w innych p...y jak potłuczony i szerzy anty-wiedzę.
              • maitresse.d.un.francais Re: Niestety 24.08.13, 17:38
                maitresse.d.un.francais napisała:

                > magadanskaya napisał(a):
                >
                > > ale moim prywatnym zdaniem Hus ma trochę racji.
                >
                > Problem w tym, że ma ją w niektórych postach, w innych p...y jak potłuczony i s
                > zerzy anty-wiedzę.

                A już aluzja do książki Huxleya, w której WSZYSCY OBYWATELE żarli rzeczoną somę, jest kompletnie debilna.
        • tymon99 Re: Najlepiej zgłoście z Husem ten postulat 23.08.13, 22:47
          a masz jakieś źródło do tych 90%? wątpię, ale gdybyś jakimś cudem jednak miał, to poproszę.
    • mila2712 Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 21:44
      Potrzebne ....w końcu po to je stworzono by ulżyć w cierpieniu ....
      • piataziuta Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 21:45
        brałaś?
        • mila2712 Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 21:52
          nie ....ale znam osobę, której pomogły ( załamanie po zdradzie męża i rozwodzie )
    • maitresse.d.un.francais Chodzenie na terapię nie oznacza choroby 23.08.13, 21:45

      > 80% moich znajomych chodzi lub chodziło na terapię

      Na terapię chodzą także osoby zdrowe, które chcą coś zmienić w swoim życiu.



      , 20% powinno.

      Z czego wnosisz? To razem czterokrotnie za dużo, CO CZWARTY człowiek ma lub miał problemy psychiczne.


      > 5 osób brało antydepresanty. Dwie twierdzą, że pomogło (śmiem podejrzewać, że j
      > ednej pomogłaby też witamina C)

      Być może nie było cię przy objawach tej osoby? Nie musiały się one przejawiać 24 h/dobę.



      , dwóm nie pomogło (z czego jedna trafiła do szp
      > itala na "p")

      Szpitala na "p", cóż za eufemizm. Na oddział depresji trafiła.
      >
      > Mi się zawsze kojarzyły negatywnie.

      Pora skojarzyć, że to są LEKI. Lekarz ich też nie przepisze każdemu chętnemu, zapewniam.
      >
      > W dobie, w której depresja jest chorobą cywilizacyjną

      O! Jednak jest chorobą? Zatem może należy ją leczyć?
      • jan_hus_na_stosie2 Re: Chodzenie na terapię nie oznacza choroby 23.08.13, 21:50
        maitresse.d.un.francais napisała:

        >
        > > 80% moich znajomych chodzi lub chodziło na terapię
        >
        > Na terapię chodzą także osoby zdrowe, które chcą coś zmienić w swoim życiu.

        dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane :)

        > CO CZWARTY człowiek ma lub mia
        > ł problemy psychiczne.

        nie wierzę w te statystyki, smutek po utracie bliskiej osoby lub po zakończeniu związku, stres związany z ciężką chorobą lub utratą środków do życia to jeszcze nie problemy psychiczne

        • maitresse.d.un.francais Re: Chodzenie na terapię nie oznacza choroby 23.08.13, 21:52

          Chodziło mi o uświadomienie, że nie każdy chodzący na terapię to automatycznie chory, ale rzecz jasna nie zrozumiałeś.


          > nie wierzę w te statystyki, smutek po utracie bliskiej osoby lub po zakończeniu
          > związku, stres związany z ciężką chorobą lub utratą środków do życia to jeszcz
          > e nie problemy psychiczne

          Nie ty Jasiu - choć zapewne BARDZO nad tym cierpisz - ustalasz kryteria. Jeśli będę chciała wiedzieć coś więcej na temat statystyk, zapytam fachowca.


      • piataziuta Re: Chodzenie na terapię nie oznacza choroby 23.08.13, 21:57
        > Z czego wnosisz? To razem czterokrotnie za dużo, CO CZWARTY człowiek ma lub mia
        > ł problemy psychiczne.

        Nie wzięłaś pod uwagę, że mogę przyciągać takie osoby.

        Na resztę pytań dzisiaj nie odpowiem, bo nie mam siły.
        • maitresse.d.un.francais Re: Chodzenie na terapię nie oznacza choroby 23.08.13, 21:59

          > Nie wzięłaś pod uwagę, że mogę przyciągać takie osoby.

          ale żeby TYLKO TAKIE? Wysoce nieprawdopodobne.
          >
          > Na resztę pytań dzisiaj nie odpowiem, bo nie mam siły.

          Hehe, sama zaczęłaś. Kto sieje wiatr, burzę zbiera. :-P
      • magadanskaya Re: Chodzenie na terapię nie oznacza choroby 24.08.13, 11:07
        maitresse.d.un.francais napisała:
        > , 20% powinno.
        >
        > Z czego wnosisz?

        Bo nie ma zdrowych psychicznie. Są tylko niezdiagnozowani :D
    • magadanskaya Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 21:45
      Wszystko zależy, jakie podłoże ma depresja. Jeśli jest endogenna (trwająca nawet latami), to oznacza to po prostu niekorzystny układ związków chemicznych w mózgu, na co pigułka antydepresyjna jest świetnym rozwiązaniem (to tak, jakbyś uzupełniała poziom elektrolitów przy odwodnieniu).
      Jeśli jest egzogenna (mająca swoje przyczyny w niekorzystnej sytuacji zyciowej)/sezonowa - dobrze dobrany lek jest tu tylko połową, a może nawet i jedną trzecią sukcesu - reszta to dobra terapia + własna praca nad sobą (często żmudna, ciężka i bolesna, ale biorąc pod uwagę długofalowe efekty-opłacalna). W wypadku tego typu depresji, antydepresanty mają na celu utrzymanie pacjenta "w ryzach" i kiedy jego stan się ustabilizuje, należy powoli pod okiem lekarza zacząć odstawiać leki.

      Ja wychodzę z założenia, że jeżeli jest na coś pigułka (która nota bene przy obecnym rozwoju medycyny ma naprawdę śmieszne ewentualne skutki uboczne, zupełnie nieproporcjonalne do poprawy stanu zdrowia psychicznego), to po co się męczyć? Ważne by trafić na dobrego specjalistę, który trafnie zdiagnozuje pacjenta i odpowiednio dobierze lek.
      • piataziuta Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 21:50
        o galaretko żurawinowa, w końcu ktoś mi odpowiedział!
        dziękuję!
        • maitresse.d.un.francais Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 22:01
          piataziuta napisała:

          > o galaretko żurawinowa, w końcu ktoś mi odpowiedział!
          > dziękuję!

          Fakt, że koleżanka sprezentowała krótki i bardzo rzeczowy wykład, ale inni też ci chyba odpowiadali jak umieli? :-P
      • six_a Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 21:58
        >że jeżeli jest na coś pigułka (która nota bene przy obecnym rozwoju medycyny ma naprawdę śmieszne ewentualne skutki uboczne,

        no niektóre z tych skutków są zupełnie nieśmieszne. to nie witamina ce, którą nb też sobie kuku można zrobić;)
        • tymon99 Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 22:51
          six_a napisała:

          > to nie witamina ce, którą nb też sobie kuku można zrobić;)

          a jakie kuku można sobie zrobić witaminą ce, poza dziwnym zapachem moczu i lekkim pieczeniem przy jego oddawaniu?
          • six_a Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 23:18
            długotrwałe podawanie dużych dawek ---> może spowodować objawy zatrucia
            długotrwałe ---> może być przyczyną nieodkrwistości hemolitycznej
            u osób z kamicą nerkową ---> powoduje tworzenie odkładanie złogów w nerkach

            i jeszcze parę innych
            • tymon99 Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 23:24
              trzeba by chyba zażywać z 5g dziennie.
              • six_a Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 23:28
                no tego na ulotce nie napisali,
                żeby nie zachęcać;)
                • tymon99 Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 23:41
                  na ulotce napisali, że dobowe zapotrzebowanie to 60mg. i takie zapewne jest - u człowieka w pełni sił, niepalącego, niespecjalnie narażonego na niekorzystne czynniki środowiskowe.
                  moje osobiste doświadczenie, oczywiście bez pretensji do naukowości, podpowiada że potrzebuję gdzieś o rząd wielkości więcej.
        • magadanskaya Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 01:14
          jasne, z lekami zawsze trzeba uwazac, to nie cukierki.
          ale nieleczoma depresja grozi samobójstwem, wiec chyba warto zaryzykowac leczenie.
      • buka-muminka Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 22:07
        magadanskaya napisał(a):

        > Ja wychodzę z założenia, że jeżeli jest na coś pigułka (która nota bene przy ob
        > ecnym rozwoju medycyny ma naprawdę śmieszne ewentualne skutki uboczne, zupełnie
        > nieproporcjonalne do poprawy stanu zdrowia psychicznego)
        >

        Nie chce nikogo martwić, ale wcale tak nie jest. Żaden z leków antydepr. i przeciwpsych. nie ma opisanych skutków (pozytywnych i negatywnych) od A do Z, leki często są dobierane na czuja metodą prób i błędów, grupy leków ktore w teorii maja nie uzależniać w praktyce dają odwrotny skutek... a najgorsze jest to że dożywotnie branie leków nie jest wcale najlepszym rozwiązaniem.
        • maitresse.d.un.francais Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 22:17

          > Nie chce nikogo martwić, ale wcale tak nie jest. Żaden z leków antydepr. i prze
          > ciwpsych. nie ma opisanych skutków (pozytywnych i negatywnych) od A do Z

          A głównie dlatego, że nigdy nie wiadomo, co danemu pacjentowi po biochemii mózgu szaleje. :-P



          a najgorsze jest to że dożywotnie branie leków nie jest wcale najlepszym rozwiązaniem.

          Nie no, oczywiście, najlepszym rozwiązaniem jest bycie zdrowym. :-P
          • buka-muminka Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 22:36
            > Nie no, oczywiście, najlepszym rozwiązaniem jest bycie zdrowym. :-P

            :)

            Mimo wszystko dożywotnie stosowanie antydepresantów a dajmy na to leków na nadciśnienie, to nie jest ta sama waga problemu.
            • maitresse.d.un.francais Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 22:37

              > Mimo wszystko dożywotnie stosowanie antydepresantów a dajmy na to leków na nadc
              > iśnienie, to nie jest ta sama waga problemu.

              A kto mówi, że jest?

              • buka-muminka Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 22:41
                To tylko komentarz, nie bierz tego do siebie bo sie zrobi masło maślane a nie dyskusja;)
        • rotkaeppchen1 Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 22:19
          Nie wszyscy pacjenci biorą leki okresowo, w zaleznosci od zaawansowania i glebokosci choroby. Najczęściej bierze sie je min 6 miesiecy, przez rok, poltora, czesto schodzac przy tym z dawki. Potem się je odstawia i czesc pacjentów w ogole do nich nie wraca.

          Wazne, ze nowiczesne leki antydepresyjne nie dzialaja uzalezniajaco. To bardzo istotne. Oczywiscie czasem pojawiaja sie objawy odstawieniowe, trwajace kilka dni, to jednak w zaleznosci od okolicznosci. Ja bralam ten sam lek przez 10 lat - z przerwami na kilka miesiecy i za kazdym razem mialam inne objawy uboczne a tylko raz objawy odstawieniowe. Przy braniu tej samej dawki.
          • maitresse.d.un.francais Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 22:22
            rotkaeppchen1 napisała:

            > Nie wszyscy pacjenci biorą leki okresowo, w zaleznosci od zaawansowania i glebo
            > kosci choroby. Najczęściej bierze sie je min 6 miesiecy, przez rok, poltora, cz
            > esto schodzac przy tym z dawki. Potem się je odstawia i czesc pacjentów w ogo
            > le do nich nie wraca.

            No przecież czy ja każę żreć wszystkim leki do końca życia? A w życiu!

            Niemniej niektórzy biorą okresowo, a inni dłużej. :-P
            • rotkaeppchen1 Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 22:32
              Racja. Zle sie podpielam na drzewku :-D
          • buka-muminka Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 22:31
            Wszystko fajnie, tylko że w przypadku antydepow wystepuje coś takiego jak "efekt z odbicia" dlatego często gęsto po odstawieniu leków objawy powracają ze spotęgowaną siłą. Nawet po tychnajnowocześniejszych, przebadanych wśród indyjskiej biedoty co by wyniki ładnie wyszły.
            • maitresse.d.un.francais Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 22:35
              buka-muminka napisała:

              > Wszystko fajnie, tylko że w przypadku antydepow wystepuje coś takiego jak "efek
              > t z odbicia" dlatego często gęsto po odstawieniu leków objawy powracają ze spot
              > ęgowaną siłą.

              No jest, i co zrobisz?



              Nawet po tych najnowocześniejszych, przebadanych wśród indyjskiej
              > biedoty co by wyniki ładnie wyszły.

              Celne.
            • rotkaeppchen1 Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 22:45
              Wierz mi, dla kogos kto lezy od tygodni w lozku i zastanawia sie czy da rade wybrac sie do toalety, czy moze lepiej oszczedzic sobie takiego wysilku na przyszłość i od razu skoczyc przez okno, skoro wstanie z łóżka się powiodlo, obawy przed ewentualnym efektem odbicia sa dosc małe...Czasem tez faktycznie leki przestaja dzialac, w tej sytuacji podaje sie inne. Na szczescie większości pacjentów leki bardziej pomagaja, niz szkodzą. Ja tez dkugo nie chcialam brac leków, jednak po 4 miesiącach w łóżku bylo mi wszystko jedno. Wzielabym wszystko, byle by tylko poczuc sie lepiej. W tym celu na wlasne zyczenie dalam sie zamknąć w psychiatryku! Zebybw koncu mi ktoś pomógł. TAK bylam zdesperowana :-( I nie zaluje. Nie ukrywam tego faktu, jedynie przed pracodawca, bo wiadomo. Szczególnie ze pracuje z dziećmi. Wiadomo, do pracy z dxiecmi "psychicznej" nie przyjmą :-D
              • piataziuta Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 23:09
                a nie tęskniłaś potem za lekami?
                jak kiedyś robiłam risercz na temat leków, znalazłam mnóstwo wątków na forach w stylu "chcęęę mój di..cośtamcośtam..xol :((("
                • rotkaeppchen1 Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 23:38
                  Nie tesknilam? W ogole o nich nie myslalam. Za czym tu tęsknić?
            • piataziuta Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 23:06
              > Wszystko fajnie, tylko że w przypadku antydepow wystepuje coś takiego jak "efek
              > t z odbicia" dlatego często gęsto po odstawieniu leków objawy powracają ze spot
              > ęgowaną siłą. Nawet po tychnajnowocześniejszych, przebadanych wśród indyjskiej
              > biedoty co by wyniki ładnie wyszły.

              O!
              a skąd wiesz???
              • buka-muminka Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 23:56
                Z książek i z obiegu informacji.
            • dziennik-niecodziennik Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 11:04
              > Wszystko fajnie, tylko że w przypadku antydepow wystepuje coś takiego jak "efek
              > t z odbicia" dlatego często gęsto po odstawieniu leków objawy powracają ze spot
              > ęgowaną siłą.

              dlatego się te leki odstawia w odpowiedni sposób, nie "dziś biorę, od jutra juz nie", tylko zmniejszajac dawki, oraz pozostaje się na długo jeszcze po zakończeniu leczenia pod kontrolą lekarza.
      • fuzja.jadrowa Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 22:26
        > Jeśli jest endogenna (trwająca nawet latami), to oznacza to po prostu niekorzystny układ
        > związków chemicznych w mózgu, na co pigułka antydepresyjna jest świetnym rozwiązaniem

        Mowisz o przypadkach, gdy depresja jest prawidlowo rozpoznana i wykluczone zostana inne choroby lub niedobory. Niestety nie zawsze tak jest. Lekarze ida po linii najmniejszego oporu i stosunkowo chetnie przepisuja antydepresanty (tak, tak, wiem, maja swoje kryteria diagnostyczne i wspaniale wytyczne, szkoda tylko, ze nie maja do pacjenta podejscia holistycznego).

        Depresje, nawet ciagnace sie latami, nie musza byc spowodowane "niekorzystnym ukladem zwiazkow chemicznych w mozgu", a najzwyklejszym niedoborem niektorych mineralow czy witamin.

        Mojej znajomej lekarz dosc szybko przepisal antydepresanty. Na podstawie opisu objawow, historii chorobowej i lekow, ktore przyjmowala, dosc szybko JA zorientowalam sie, ze powinna sprawdzic m.in. poziom witaminy B12. Trafilam w dziesiatke. Poziom miala alarmujaco niski, nie wiem, jak ona w ogole funkcjonowala. Lekarzem nie jestem. Dziekuje bardzo za takie leczenie.
        • maitresse.d.un.francais Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 22:32
          szybko JA zorient
          > owalam sie, ze powinna sprawdzic m.in. poziom witaminy B12. Trafilam w dziesiat
          > ke.

          Ty fuzja nawet sensownie gadasz, ale skąd wiadomo, czy delikwent ma sobie sprawdzać witaminę B12, tarczycę czy jeszcze 150 innych rzeczy?

          Podejścia holistycznego, haha*. Niedługo będziemy się w Polsce cieszyć, że w ogóle istnieją JACYŚ lekarze.

          * A z tym podejściem oczywiście masz rację.

          • po-trafie Re: antydepresanty - za i przeciw 26.08.13, 09:17
            Wiesz, wiekszosc z tych rzeczy bada sie z krwi, nie potrzeba oddac jej 5 litrow zeby stawdzic i witminy i mikro- makro- elementy i poziom hormonow.
            Jak swego czasu mialam problemy wymagajce pomocy lekarza, to zanim dostalam leki musialam zrobic z 20 roznych badan, przy okazji odwiedzajac ginekologa i reumatologa.
            Dopiero wtedy dostalam odpowiednie leki. Wiem, ze nie kazdy lekarz tak podchodzi, ale bylo powiedziane juz wczesniej: nie kazdy psychiatra jest dobrym psychiatra.
        • wersja_robocza Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 22:55
          Podobnie można by wykluczyć antybiotyki: bo lekarze wypisują je na wszystko.
          • tymon99 Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 23:06
            można by też zbudować cywilizowane standardy stosowania antybiotyków. wymaz, posiew, antybiogram. dawkowanie zapewniające ciągłe utrzymanie stężenia w osoczu. ale wtedy pewnie spożycie antybiotyków w polsce spadłoby trzykrotnie.
            • wersja_robocza Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 23:11
              I katarki i przeziębienia znów byśmy leczyli rosołem, czosnkiem, miodem i cytryną, zamiast łykać tabsy.
              • tymon99 Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 23:31
                poza najnowszymi lekami antywirusowymi - na katarki i przeziębienia tabsy nie pomagają. zaś stosowanie najnowszych leków antywirusowych na katarek i przeziębienie jest nieekonomiczne.
                • wersja_robocza Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 17:15
                  I co z tego. Ludzie kupują i łykają tego całe garście.
        • rotkaeppchen1 Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 22:56
          No wlasnie. Prawidłowa diagnoza to podstawa.
          Mojej babci staruszce idiotka neurolog zdiagnozowala psychoze starczą, bo babcia miala halucynacje. Co lepsze, babcia miala świadomość tego, ze to co widzi i slyszy to przewidzenia. .. Okazalo sie, ze babcia miała hemoglobine 3,5 w skutek czego mózg byl niedotleniony i stąd te zwidy. Pare dni w szpitalu i potem prswidlowa opieka i "psychoza" , przeszla. Ale leki przeciw psychotyczne mialysmy juz wykupione. ..:-(
      • tymon99 Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 22:49
        magadanskaya napisał(a):

        > (to tak, jakbyś uzupełniała poziom elektrolitów przy odwodnieniu).

        jeśli nie usuniesz przyczyny odwodnienia, lizanie soli niewiele ci pomoże.
        • magadanskaya Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 11:35
          Problem w tym, że przyczyny depresji endogennej nie są do końca jasne, więc z tym, póki co, może być ciężko.
          W przypadku egzogennej o ostrym nasileniu, szukanie przyczyn bez wsparcia farmakologicznego może być ryzykowne. W tym przypadku leki mają ustabilizować stan pacjenta własnie na tyle, żeby mógł uczestniczyć w sesjach terapeutycznych.
    • rotkaeppchen1 Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 21:47
      Problem w tym, ze kliniczna depresja, ktora nalezy leczyc depresantami nie bierze sie z zyciowych problmow a jezeli, to nie bezposrednio.
      Co tonoznacza, ze 20% powinno chodzić na terapie a reszta nie? Skoro maja problemy, z którymi sobie nie radza a terapia im pomaga, to powinni na nią chodzic.

      Ja osobiscie jestem ofiarą psychistrow. Od 17 roku zycia chorowałam na depresje - pojawiala sie ot tak, z dnia na dzień - to ona stala sie moim problemem a nie skutkiem problemow. Jestem ofiarą psychiatrow bo oni zamiast mnie zbadać przepisywali antydepresanty. I one mi uratowaly 12 lat zycia. Jednak, gdyby postawiono wlasciwa diagnoze (jak taze u 20% innych pacjentow leczonych na depresje), nie musialBym w ogole ich brać. Dopiero 4 lata temu okazalo sie, ze powodem moich stanow depresyjnych byla poglebiajaca sie niedoczynnosc tarczycy. Od 4 lat suplementuje hormon tarczycy i nie musze brac antydepresantow. Jednak w sytuacji, w jakiej bylam, antydepresanty mi pomagaly, dobrze na nie reagowalam.
      --
      Byloby fajnie, jakby wypalilo:
      forum.gazeta.pl/forum/f,161662,metabolic_balance.html
      forum.gazeta.pl/forum/w,36,129040872,129040872,Metabolic_balance.html
      forum.gazeta.pl/forum/f,94641,Choroby_tarczycy_i_hashimoto.html
      • maitresse.d.un.francais Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 21:58
        rotkaeppchen1 napisała:

        > Problem w tym, ze kliniczna depresja, ktora nalezy leczyc depresantami nie bier
        > ze sie z zyciowych problmow a jezeli, to nie bezposrednio.

        Taaa, tylko z tarczycy, bo u ciebie tak było?

        Co nie zmienia faktu, że trafiłaś na konowała, współczuję.
        • rotkaeppchen1 Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 22:04
          ???
          Ja nie mialam klinicznej depresji. Te nalezy leczyc antydepresantami.

          Ja mialam stany depresyjne spowodowane niedoczynnoscia tarczycy. 20% pacjentow majacych objawy depresyjne nie maja depresji klinicznej tylko wlasnie problemy z tarczyca.

          Czytaj ze zrozumienie a nie: taaaa.

          Trafilam na konowala, na 8 tyg do szpitala celem ustawienia leczenia i dwie terapie. A wystarczylo stwierdzic, ze tsh 3, 7 to juz jest za wysoko i sprawdzic, dlaczego... a tak, pasli mnie jodem, ktory w chorbie Hashimoto jest wrecz zabroniony. ..
          • maitresse.d.un.francais Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 22:11
            rotkaeppchen1 napisała:

            > ???
            > Ja nie mialam klinicznej depresji. Te nalezy leczyc antydepresantami.
            >
            > Ja mialam stany depresyjne spowodowane niedoczynnoscia tarczycy. 20% pacjentow
            > majacych objawy depresyjne nie maja depresji klinicznej tylko wlasnie problemy
            > z tarczyca.

            Tak, już do mnie dotarło, że twoje rzekome objawy depresyjne były spowodowane TARCZYCĄ.
            >
            > Czytaj ze zrozumienie a nie: taaaa.

            Czytam ze zrozumieniem: ŹLE CIĘ ZDIAGNOZOWANO.

            Tylko nie wiem, skąd teza, jakoby depresja NIE BYWAŁA spowodowana problemami osobistymi?

            Są osoby, które mają tarczycę w porządku - za to mają DEPRESJĘ.
            • rotkaeppchen1 Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 22:31
              O święty Józefie. ..

              Depresja badz stany depresyjne moga miec rozne zrodla: endo-bądź egzogenne. Do tych pierwszych zalicza sie depresja kliniczna lub to, co mnie dotyczy, natomiast te druga powoduja różne jednorazowe traumy, tudziez nawarstwiajace się mniejsze lub większe problemy. Teraz ok?
              • maitresse.d.un.francais Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 22:36
                rotkaeppchen1 napisała:

                > O święty Józefie. ..
                >
                > Depresja badz stany depresyjne moga miec rozne zrodla: endo-bądź egzogenne. Do
                > tych pierwszych zalicza sie depresja kliniczna lub to, co mnie dotyczy, natomi
                > ast te druga powoduja różne jednorazowe traumy, tudziez nawarstwiajace się mnie
                > jsze lub większe problemy. Teraz ok?

                Aaaa, o endo- ci chodziło. Myślałam, że cały czas mówimy o egzogennej. Uff. Dogadałyśmy się, choć z trudem. :-P
    • lled Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 21:55
      tobie pomoze zmiana otoczenia
      • piataziuta Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 22:50
        myślę, że możesz mieć rację
    • mariuszg2 Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 22:09
      piataziuta napisała:
      > 80% moich znajomych chodzi lub chodziło na terapię, 20% powinno.

      W jakich Ty się kręgach obracasz? ar ju ol rajt?
      • maitresse.d.un.francais Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 22:19
        mariuszg2 napisał:

        > piataziuta napisała:
        > > 80% moich znajomych chodzi lub chodziło na terapię, 20% powinno.
        >
        > W jakich Ty się kręgach obracasz? ar ju ol rajt?

        Pewnie, pewnie, ty jak kogoś poznajesz to pierwsza rzecz pytasz, czy nigdy nie widział z bliska psychiatry. Dopiero później się przedstawiasz.
        • mariuszg2 Re: antydepresanty - za i przeciw 25.08.13, 23:17
          maitresse.d.un.francais napisała:

          > > W jakich Ty się kręgach obracasz? ar ju ol rajt?
          >
          > Pewnie, pewnie, ty jak kogoś poznajesz to pierwsza rzecz pytasz, czy nigdy nie
          > widział z bliska psychiatry. Dopiero później się przedstawiasz.

          ja bardzo przepraszam ale mam ważny międzynarodowy telefon...
    • eat.clitoristwood Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 22:21
      piataziuta napisała:
      (...)
      > 80% moich znajomych chodzi lub chodziło na terapię, 20% powinno. (...)

      Ilu masz znajomych?

      Moich ilość na ten przykład 100% zamknęłaby się przed dwudziestką.
      Licząc oczywiście tych, z którymi chociaż sporadycznie mam kontakty.
      • piataziuta Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 22:54
        teraz to nie wiem
        ale pisałam o jakichś 10
    • light_in_august Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 22:29
      Nie wiem, nigdy nie zażywałam, choć nie raz miałam przepisane i być może by się przydały ;) No ale wg mnie to taki paracetamol na ból zęba i jeśli jest się w stanie jakoś funkcjonować i skutecznie próbuje się sobie poradzić ze swoimi ":głowowymi" problemami, to lepiej nie brać. Brać wtedy, kiedy faktycznie codzienne życie sprawia wielki kłopot albo człek tylko leży i gapi się w sufit.
      W głupkowatych czasach żyjemy - człowiekowi nie ma prawa być smutno czy źle, bo jak jest, to znaczy, że coś jest nie halo. A przecież różne fazy są w życiu, raz jest górka, raz dołek i to żaden powód, żeby się od razu znieczulać.
    • soulshuntr Re: antydepresanty - za i przeciw 23.08.13, 22:41
      no wlasnie mam 70k i nie wię co zrobic?
    • jan_hus_na_stosie2 Pięc powodów by nie brać leków antydepresyjnych 24.08.13, 09:15
      Aby przeczytać artykuł trzeba przewinąć stronę w dół :)

      www.psychologia.edu.pl/start/psychologiaizycie/1156-piec-powodow-by-nie-brac-lekow-ssri.html

      • piataziuta Re: Pięc powodów by nie brać leków antydepresyjny 24.08.13, 16:15
        no właśnie coś takiego miałam na myśli :)
        • maitresse.d.un.francais Chodzi wam o to, geniusze, żeby ich nie brać, 24.08.13, 17:41
          kiedy NIE SĄ potrzebne?

          A cóż to za rewolucyjna hipoteza, no, no! Zgłoście się razem po Nobla.

          Leków na cukrzycę też nie należy brać, kiedy nie są potrzebne - no i?

          • jan_hus_na_stosie2 Re: Chodzi wam o to, geniusze, żeby ich nie brać, 24.08.13, 17:53
            tak geniuszko, uważam że te leki to szarlataństwo, o ile można za pomocą leków wzmocnić ludzką fizyczność - stąd zakaz brania dopingów przez sportowców, o tyle jeszcze nikt nie wymyślił leku dzięki któremu lepiej pracowałby mózg, NIKT!

            Gdyby tak było to szachiści, gracze w brydża czy w pokera byliby poddawani testom antydopingowym a nie są. Wiesz dlaczego? Dlatego, że nie da się lekami ulepszyć pracy mózgu i zwiększyć jego możliwości.

            Dziękuję za uwagę.

            • maitresse.d.un.francais Bo to nie są leki na inteligencję, matołku 24.08.13, 17:56
              tylko na samopoczucie.

              Od antydepresantów inteligencja nie rośnie, więc nie masz po co ich jeść.

              • jan_hus_na_stosie2 Re: Bo to nie są leki na inteligencję, matołku 24.08.13, 18:04
                maitresse.d.un.francais napisała:

                > tylko na samopoczucie.

                niektórzy dla lepszego samopoczucia wypijają 4 piwa dziennie, palą marychę lub zjadają 2 czekolady, ale nie nazwałbym tego leczeniem uparta ignorantko :)

                • maitresse.d.un.francais Wszyscy psychiatrzy są ignorantami? 24.08.13, 18:07
                  Koniecznie musisz ich o tym poinformować, Jasiu.
                  • jan_hus_na_stosie2 Re: Wszyscy psychiatrzy są ignorantami? 24.08.13, 18:11
                    nie wszyscy, w innym poście w tym wątku wkleiłem linka do badań psychiatrycznych, które obalają skuteczność leków antydepresyjnych

                    • maitresse.d.un.francais Aha, czyli ignorantami nie są ci,którzy się z tobą 24.08.13, 18:13
                      zgadzają.

                      Matolstwo nieuleczalne. Faktycznie szkoda, że nie ma na to leków. :-PPP
            • rotkaeppchen1 Re: Chodzi wam o to, geniusze, żeby ich nie brać, 24.08.13, 18:04
              Leki antydeoresyjne bierze sie nie po to, zeby ulepszyc prace mozgu ale po to, zeby naprawić to, co w nim przestalo normanie dzialac.
              • maitresse.d.un.francais Re: Chodzi wam o to, geniusze, żeby ich nie brać, 24.08.13, 18:06
                rotkaeppchen1 napisała:

                > Leki antydeoresyjne bierze sie nie po to, zeby ulepszyc prace mozgu ale po to,
                > zeby naprawić to, co w nim przestalo normanie dzialac.

                Weź porównaj Jasiowi z silnikiem, może taką metaforę załapie.
              • jan_hus_na_stosie2 Re: Chodzi wam o to, geniusze, żeby ich nie brać, 24.08.13, 18:12
                nie ma żadnych naukowych dowodów na skuteczność tych leków

                • maitresse.d.un.francais Re: Chodzi wam o to, geniusze, żeby ich nie brać, 24.08.13, 18:16
                  jan_hus_na_stosie2 napisał:

                  > nie ma żadnych naukowych dowodów na skuteczność tych leków
                  >
                  Dobrze, Jasiu, A ziemia jest płaska. Nie ma sprawy.
                  • jan_hus_na_stosie2 Re: Chodzi wam o to, geniusze, żeby ich nie brać, 24.08.13, 18:25
                    maitresse.d.un.francais napisała:

                    > Dobrze, Jasiu, A ziemia jest płaska. Nie ma sprawy.

                    Czy wiesz, że kilkadziesiąt lat temu połowę dolegliwości leczono przepisując jako lekarstwo lewatywę, a jeszcze nie tak dawno w Polsce homoseksualistów leczono prądem? (Lew-Starowicz mówił o tym w jednym z wywiadów)

                    To, że coś jest powszechnie stosowane nie oznacza, że jest skuteczne.
                • princess_yo_yo Re: Chodzi wam o to, geniusze, żeby ich nie brać, 24.08.13, 18:23
                  to nie do konca tak. zalezy ktorych lekow antydepresyjnych, wiekszosc nowych lekow opiera sie na stymulacji serotoniny I neuropinefryny (klasa SNRI).
                  to ze leki antydepresyjne sa czesto nadprzepisywane to akurat jest prawda, nie zmienia to faktu ze kick starter w postaci antydepresantu czesto pomaga w depresji reaktywnej rowniez: poprawia nastroj ludziom chorym na raka, borykajacymi sie z powazna strata albo innym 'zmieniajacym zycie' doswiadczeniem. tym samym ulatwia tez zycie bezposredniemu otoczeniu tych ludzi, wspolpracownikom, rodzinie I tak dalej. nie bagatelizowalabym takiego efektu, nawet jesli jest to efekt placebo.
                  • jan_hus_na_stosie2 Re: Chodzi wam o to, geniusze, żeby ich nie brać, 24.08.13, 18:31
                    od kiedy zrobienie z człowieka narkomana, tak ci ludzie to narkomani, którzy bez swoich tabletek mają typowe objawy odstawienia można nazwać skutecznym leczeniem?



                    • rotkaeppchen1 Re: Chodzi wam o to, geniusze, żeby ich nie brać, 24.08.13, 18:41
                      Wiesz co, zycie zrobilo ze mnie narkomana - jak przeszlam na matebolic balance mialam objawy odstawienia: cukru, soli i wzmacniaczy smaku.

                      Bzdury wygadujesz - większość lekow antydepresyjnych nie uzaleznia. Wiesz co to jest uzależnienie organizmu? To sytuacja, kiedy musisz podnieść dawke aby uzyskac ten sam efekt a z czasem aby juz tylko nie dopuścić do objawow odstawienia. Leki antydeoresyjne tak nie dzialaja. To nie sa np silnie uzalezniajace benzodiazepiny.

                      Od zwykkego sprayu do nosa mozna sie uzależnić, fizycznie.

                      A psychicznie mozna sie uzaleznic od WSZYSTKIEGO.
                      • jan_hus_na_stosie2 Re: Chodzi wam o to, geniusze, żeby ich nie brać, 24.08.13, 18:46
                        rotkaeppchen1 napisała:

                        > Wiesz co t
                        > o jest uzależnienie organizmu? To sytuacja, kiedy musisz podnieść dawke aby uzy
                        > skac ten sam efekt

                        widzę, że aby się bronić wymyślasz swoje własne definicje uzależnienia... wiem, prawda w oczy kole

                        > A psychicznie mozna sie uzaleznic od WSZYSTKIEGO.

                        oczywiście, ale jakoś kokainy nie kupisz w spożywczaku a kajzerki owszem, argument nietrafiony

                        • rotkaeppchen1 Re: Chodzi wam o to, geniusze, żeby ich nie brać, 24.08.13, 18:54
                          Zeby sie bronic? Przed czym/ kim? Zabawne.
                          Ciekawe, bralam antydrpresanty, nie uzaleznilam się. Rozumiem, ze jestem wyjątkiem potwierdzajacym twoja teorię? W matematyce dziska to odwrotnie.

                          Ale nic straconego, mam nadzieje, ze będziesz mial okazję pokonac taka prawdziwa endogenna depresje sila woli. Z gory gratuluję.
                          • jan_hus_na_stosie2 Re: Chodzi wam o to, geniusze, żeby ich nie brać, 24.08.13, 18:59
                            rotkaeppchen1 napisała:

                            > Ale nic straconego, mam nadzieje, ze będziesz mial okazję pokonac taka prawdziw
                            > a endogenna depresje sila woli. Z gory gratuluję.


                            na pewno nie będę się użalał nad sobą, jaki to biedny i nieszczęśliwy jestem :)

                            • rotkaeppchen1 Re: Chodzi wam o to, geniusze, żeby ich nie brać, 24.08.13, 19:06
                              Ja tez sie nie uzalalam. Tym bardziej, ze moje samopoczucie bylo nieadekwatne do otaczajacej mnie rzeczywistosci. Ja bylam raczej zdziwiona.
                        • princess_yo_yo Re: Chodzi wam o to, geniusze, żeby ich nie brać, 24.08.13, 19:40
                          jaka jest wiec definicja?

                          tak wlasnie wyglada uzaleznienie od narkotykow, alkoholu, kofeiny, ryzyka, srodkow przeciwbolowych itd.

            • loginoftheyear Janie, co do pracy mozgu: 24.08.13, 18:58
              pl.wikipedia.org/wiki/Amfetamina
              co ty na to?
              (nie w sensie, czy reflektujesz, bo nie o to chodzi ;))
              • jan_hus_na_stosie2 Re: Janie, co do pracy mozgu: 24.08.13, 19:03
                Dzięki amfetaminie nie rozwiążesz lepiej krzyżówki :)

                • loginoftheyear Re: Janie, co do pracy mozgu: 24.08.13, 19:09
                  z autopsji?
                  bo ja nie wiem, to pytam ;)
          • piataziuta Re: Chodzi wam o to, geniusze, żeby ich nie brać, 26.08.13, 11:22
            maitresse.d.un.francais napisała:

            > kiedy NIE SĄ potrzebne?
            >
            > A cóż to za rewolucyjna hipoteza, no, no! Zgłoście się razem po Nobla.
            >
            > Leków na cukrzycę też nie należy brać, kiedy nie są potrzebne - no i?
            >

            Mi mi nie o to chodzi.
            Straciłam ostatnio zapędy do heroicznego przedstawiania punktu widzenia, więc sprostowanie pominę.
            Niemniej, zastanawia mnie skąd wyciągasz wnioski, zanim komuś odpowiesz, bo nigdy z tego co ktoś pisze.
    • dziennik-niecodziennik Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 10:50
      oczywiscie że potrzebne.
      depresja jest często chorobą niezależną, występującą samodzielnie, bez szczególnych przyczyn. wtedy sie nie za bardzo da pójść, przegadac, przepracowac - bo po prostu nie ma czego przepracowywac. wszystko OK w przeszłości i teraźniejszosci, a depresja aż trąbi. wtedy antydepresanty potrafią organicznie uratować życie.

      > Mi się zawsze kojarzyły negatywnie. Z czymś co ingeruje w organizm, nie do końc
      > a wiadomo jak działa, nie zawsze działa, a jeśli działa to uzależnia.

      tak to mozna powiedziec o wszystkich lekach, zwłaszcza tych na choroby przewlekłe. czy to znaczy ze mamy sie nie leczyc?...
    • damajah Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 12:16
      Czasem po prostu są niezbędne. I tyle. Mózg nie funkcjonuje prawidłowo i trzeba mu pomóc. Terapia i rozwiązywanie problemów - TAK, ale czasem żeby dojść do tego etapu trzeba w ogóle być w stanie się tym zająć.

      Ja po każdym porodzie po prostu MAM depresję poporodową i koniec.
      Przy pierwszym dziecku jakoś dawałam radę, młoda byłam, silna, zmotywowana. Przy drugim (30 lat) było strasznie, strasznie. Depresja taka że miewałam myśli samobójcze, myślałam że to się nigdy nie skończy ( u mnie to nie tylko ciąża ale i choroba i kilka innych poważnych spraw)

      Teraz po trzecim porodzie byłam już gotowa. Po rozmowach z psychiatrą miałam leki przygotowane, wiedziałam jak brać. Już w pierwszy dzień w domu siedziałam i ryczałam bez powodu. Po jakimś tygodniu stwierdziłam że za nic na świecie nie będę trzeci raz przechodzić przez ten koszmar. Jestem na lekach i jest bosko. To znaczy - jest NORMALNIE.
      Przy depresji poporodowej terapię sobie mogę wsadzić gdzieś. To po prostu u mnie fizjologiczne chyba.
      Inne problemy miewam i mam i jak trzeba to są rozmowy z mądrymi ludźmi i terapia - ale czasem leki sa potrzebne. Jak i inne leki. Czasem się zajadamy bez sensu antybiotykami i innymi lekami a czasem są absolutnie potrzebne.
    • lonely.stoner Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 12:47
      jesli mowa o fluoksetynie - to ja biore, dziala, nie tylko na depresje ale mozna powiedziec na ogolne znerwicowanie :)
      • damajah Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 14:32
        ja właśnie to biorę - jest super ;)
        Nie wspominając o tym że po porodzie chudnę w tempie ekspresowym bo pierwsze kilka tygodni na seronilu możnaby nie jeść nic (ale jem z rozsądku tylko po prosu b.mało i zdrowo)
        • piataziuta Re: antydepresanty - za i przeciw 26.08.13, 11:24
          jak skończycie dajcie znać, czy nie działa uzależniająco
    • zamysleniee Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 16:48
      A mnie zastanawia jakie to uczucie gdy człowiek zażyje taki lek (antydepresant).
      Czy to uczucie, że ma się na wszystko olew, czy przychodzi optymizm i energia.
      Jeżeli następuje uspokojenie i wyciszenie to trochę pewnie utrudnia to funkcjonowanie, chociażby prowadzenie auta. Z kolei jak energia to jakby jakaś nerowowośc itp.
      • gree.nka Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 17:04
        takim najbardziej popularnym jest prozac
        i jego zadaniem jest raczej naprawa tego co uległo uszkodzeniu :
        Przyczyny depresji nie są do końca wyjaśnione. Wiadomo jednak, że w stanach depresji występuje zaburzenie równowagi substancji spełniających rolę przekaźników między komórkami mózgu. Prozac poprawia przewodzenie impulsów między komórkami nerwowymi mózgu, które to przewodzenie jest naruszone w pewnych stanach depresji.

        co do jazdy samochodem to odpada
        Lek upośledza sprawność psychofizyczną, dlatego też nie wolno prowadzić pojazdów mechanicznych ani wykonywać czynności precyzyjnych w trakcie stosowania preparatu.
        • zamysleniee Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 17:17
          > co do jazdy samochodem to odpada
          > Lek upośledza sprawność psychofizyczną, dlatego też nie wolno prowadzić pojazdó
          > w mechanicznych ani wykonywać czynności precyzyjnych w trakcie stosowania prepa
          > ratu.

          Czyli na to wychodzi, że one bardziej wyciszają i powodują "zwis".
          Często się słyszy, że bardzo wiele osób ma depresję i się leczy. Widocznie mają mniejsze dawki lub lżejsze/słabsze leki, bo normalnie funkcjonują - praca, jazda autem, wakacje itp.
          Ale to pewnie trudne skończyc z braniem leków. Wiele siedzi w psychice, otoczeniu, po prostu walka samemu ze sobą. Ale leki może trochę rozleniwiają taką walkę.
          • gree.nka Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 17:26
            hm, nie wiem czy powodują jakieś 'otumanienie' :

            "Róznie. Mogą to być: zaburzenie koncentracji, senność, apatia, niechęć, pobudzenie, brak siły i energii do działania, skrajne emocje. " czyli mogą pobudzać jak i powodować apatię .
            ale wydaje mi sie, że osoby z depresja są raczej ospałe, apatyczne, spowolniałe więc ten lek powinien spowodować by zachciało im się żyć. Czyli powinny zadziałać pobudzająco.
            Źle wnioskujesz, to fragment z ulotki " Przyczyny depresji nie są do końca wyjaśnione. Wiadomo jednak, że w stanach depresji występuje zaburzenie równowagi substancji spełniających rolę przekaźników między komórkami mózgu. Prozac poprawia przewodzenie impulsów między komórkami nerwowymi mózgu, które to przewodzenie jest naruszone w pewnych stanach depresji.", więc bez leku często mogą sobie nie poradzić.
            No chyba, że chcesz taką osobę potraktować żywym prądem w celu pobudzenia , ale to chyba już stosowano
            • berta-death Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 17:43
              Prozac blokuje wychwyt zwrotny serotoniny w mózgu, tym samym powodując, że jest jej więcej. Przekładając z polskiego na nasze, mózg produkuje serotoninę, która sobie krąży, robi swoje a potem jak już swoje zrobi, to usuwa ją. Prozac i jego pochodne blokują proces usuwania serotoniny z mózgu. W momencie jak mózg produkuje tej serotoniny za mało a potem jeszcze ją usuwa, bądź produkuje prawidłową ilość ale usuwa za dużo, to mamy silny niedobór tego neuroprzekaźnika, co skutkuje depresją. I jak zadziałamy lekiem, który spowoduje, że ta stara serotonina przestanie być usuwana to wraz z kolejną porcją wyprodukowanej serotoniny, organizm będzie w końcu zaopatrzony w prawidłową jej ilość. Natomiast istnieje też coś takiego jak sprzężenie zwrotne, które powoduje, że organizm przestaje produkować dany neuroprzekaźnik jak zaczyna być go za dużo, stąd lek nie działa na prawidłowo funkcjonujący mózg i jest lekiem bardzo bezpiecznym, praktycznie niemożliwym do przedawkowania czy uzależnienia. Nie licząc efektów ubocznych, bo to one dadzą w kość jak się jednak łyknie tego za dużo.
              To tak mniej więcej.
          • berta-death Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 17:30
            Nic nie siedzi w psychice. A skończyć z lekami jest równie łatwo jak ze skończeniem łykania hormonów. Jedni mają pojedynczy epizod choroby i po odstawieniu, organizm dalej radzi sobie sam a inni muszą brać do końca życia.
            Wyobraź sobie, że niedoczynność tarczycy, niedoczynność nadnerczy i cukrzyca powodują te same objawy co depresja. Jak tych hormonów zabraknie, to organizm reaguje tak samo jak w mózgu zabraknie serotoniny, dopaminy i noradrenaliny. I w obu przypadkach żadna psychoterapia i wzięcie się w garść nie pomoże. Trzeba zażywać leki.
            Stany depresyjne wywołują też różne choroby, od błahych po poważne. Z grypą i 40st gorączką też ma się epizod depresyjny i też nikt nie wysyła delikwenta do psychoterapeuty i twierdzi, że to przez nastawienie psychiczne nie jest w stanie wstać z łóżka i ma wszystkiego i wszystkich dość.
      • berta-death Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 17:17
        > A mnie zastanawia jakie to uczucie gdy człowiek zażyje taki lek (antydepresant)

        Suchość w ustach, senność, nadmiar bądź brak apetytu, nudności, zawroty głowy i parę innych. A jak już efekty uboczne nieco zelżą i lek zacznie działać w zakresie terapeutycznym, czyli po jakiś kilku tygodniach, to zażywający czuje się tak jak każdy kto nie ma depresji. Czyli pełen energii i chęci do życia, z optymizmem i bez lęku patrzący w przyszłość.
        • rotkaeppchen1 Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 17:20
          Nie ukazdego występują efekty uboczne, niektóre za to wystepuja przez caly okres brania leku. Jezeli lek dziala ok a z działaniami ubocznymi da sie zyc, nie ma tragedii.
          • berta-death Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 17:24
            Napisałam to po to, żeby rozwiać obiegową opinię, jakoby antydepresanty działały jak narkotyk, czyli dawały natychmiast po zażyciu kopa jak amfetamina, luz jak marihuana i odlot jak kokaina.
        • zamysleniee Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 17:25
          berta-death napisała:


          > Suchość w ustach, senność, nadmiar bądź brak apetytu, nudności, zawroty głowy
          > i parę innych. A jak już efekty uboczne nieco zelżą i lek zacznie działać w zak
          > resie terapeutycznym, czyli po jakiś kilku tygodniach, to zażywający czuje się
          > tak jak każdy kto nie ma depresji. Czyli pełen energii i chęci do życia, z opty
          > mizmem i bez lęku patrzący w przyszłość.

          Może to oznaczac, ze najpierw jest walka z depresją, a potem może byc walka ze zrezygnowania z czegoś co daje pozytywny "odlot"?
          • gree.nka Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 17:28
            zażywający czuj
            > e się
            > > tak jak każdy kto nie ma depresji. Czyli pełen energii i chęci do życia,
            > z opty
            > > mizmem i bez lęku patrzący w przyszłość.

            ja nie biorę depresantów ale patrząc na obecną sytuację rynkową , kryzys - to raczej nie patrzę w przyszłość z optymizmem i bez lęku. :)
            • berta-death Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 17:33
              Jak nie masz depresji a brak optymizmu jest uzasadniony sytuacją zewnętrzną, to leki antydepresyjne tego optymizmu nie wygenerują. One nie działają na zdrowy mózg. Można sobie je garściami łykać i efekt żaden.
              • zamysleniee Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 17:41
                Czyli leki pomagają na zmiany w organizmie tzn. coś szwankuje i stąd stany depresyjne, natomiast nie pomagają na "zdrowy organizm" i świadome martwienie się, lub totalne bycie na NIE co do takich leków?
          • rotkaeppchen1 Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 17:35
            Antydepresanty nie daja pozytywnego odlotu. Nie ma tez większego problemu z ich odstawieniem. One naprawiaja to, co nie tak dziala a nie tworzą cos nowego. To tak, jakby ktos, kto wyleczyl antybiotykiem angine bal sie odstawic antybiotyk. A ten antybiotyk nie powoduje odlotu ze strony gardla? Tylko powoduje, ze przestaje ono boleć.
            • zamysleniee Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 17:45
              No ładnie wyjaśnione i w końcu mam trochę o tym pojęcie :-)

              Jeszcze nad jednym sie zastanawiam, czy osoba ktorej takie coś dolega powinna byc głaskana po głowie i czuc współczucie czy wręcz odwrotnie, powinna dostac pozytywnego kopa w tyłek.
              • rotkaeppchen1 Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 18:01
                Ani to, ani to. Dobre dobranie lekow wystarczy.
              • gree.nka Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 18:10
                zamysleniee napisała:

                > No ładnie wyjaśnione i w końcu mam trochę o tym pojęcie :-)
                >
                > Jeszcze nad jednym sie zastanawiam, czy osoba ktorej takie coś dolega powinna b
                > yc głaskana po głowie i czuc współczucie czy wręcz odwrotnie, powinna dostac po
                > zytywnego kopa w tyłek.

                by znieść kopa od życia trzeba miec mocno poukładane w głowie by sobie z tym poradzić. Lepiej nie kop tak ludzi na lewo i prawo bo w końcu na sumieniu coś ci zawiśnie
                • maitresse.d.un.francais Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 18:12
                  O matko, znowu mit pozytywnego kopa.

                  To nie ten poziom problemów.

                  I faktycznie, greenka ma rację, nie kop ludzi na lewo i prawo.
                  • zamysleniee Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 18:29
                    maitresa,

                    stąd też pytanie o przysłowiowego kopa, pytanie wynikało z myślenia jak danej osobie pomóc, a nie zaszkodzic.
                    Nie kopię na lewo i prawo.
                    • maitresse.d.un.francais Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 18:43
                      zamysleniee napisała:

                      > maitresa,
                      >
                      > stąd też pytanie o przysłowiowego kopa, pytanie wynikało z myślenia jak danej o
                      > sobie pomóc, a nie zaszkodzic.
                      > Nie kopię na lewo i prawo.

                      A to przepraszam.

                      Nie kopać. Empatycznie podchodzić i INDYWIDUALNIE.
                      >
                • rotkaeppchen1 Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 18:18
                  Ale jaki kop? Mozna zachorowac na depresje, bez powodu, mając wspaniałe, udane zycie.
      • rotkaeppchen1 Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 17:18
        Na mnie moj antydepresant (Efectin) dzialal dosc szybko. Juz po paru dniach mijaly stany lękowe, glownie dotkliwe byly te poranne, moglam wstac od razu po przebudzniu a nie odkladac je w nieskończoność ( jeszcze 10 min, i kolejne, itd...). Pod wpływem dobrze dzialajacych lekow czlowiek zaczyna sie czuc normalnie, tak, jak sie czuł przed pojawieniem sie choroby.
        • jan_hus_na_stosie2 Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 17:41
          rotkaeppchen1 napisała:

          > Na mnie moj antydepresant (Efectin) dzialal dosc szybko. Juz po paru dniach mij
          > aly stany lękowe

          efekty placebo

          • maitresse.d.un.francais Jasiu, a w leki na cukrzycę wierzysz? 24.08.13, 17:44
            Bo może 100% farmakologii to według ciebie placebo?
          • rotkaeppchen1 Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 17:58
            Wiesz co, zycze ci z calego serca, zebys sie mogl o tym efekcie placebo przekonac na wlasnej skórze.
            • maitresse.d.un.francais Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 18:04
              rotkaeppchen1 napisała:

              > Wiesz co, zycze ci z calego serca, zebys sie mogl o tym efekcie placebo przekon
              > ac na wlasnej skórze.

              A ty mi zaimponowałaś. Wprawdzie anonimowo, ale przyznałaś się do naprawdę ciężkiej depresji, brania leków (podałaś jakie), a nawet siedzenia w psychiatryku. Duża rzecz.

              Jasiowi ja źle nie życzę, bo uważam, że życzyć źle nie wolno, ale jakby się przekonał o tym efekcie, to bym się też nie obraziła.
              • rotkaeppchen1 Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 18:09
                A ja tam nie widze w tym nic nadzwyczajnego. Choroba jak kazda inna. Co robić, ze koltuneria zabrania mowic o pewnych sparawach? Tu sie homoseksualisci zenia a ja nie mam mówić, ze mi sie trochę mozg rozstroil? Albo tarczyca... wszystko jest dla ludzi.
            • jan_hus_na_stosie2 Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 18:07
              wolę mieć mega doła i sprawnie prowadzić samochód i być w stanie tworzyć wymyślne algorytmy programistyczne niż faszerować się lekami, czuć się lepiej ale jednocześnie osłabić moje możliwości intelektualno-fizyczne

              • jan_hus_na_stosie2 Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 18:09
                psychotropy biorą słabi, tacy sami którzy zamiast mniej jeść i ćwiczyć biorą tabletki odchudzające...

                • rotkaeppchen1 Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 18:13
                  Zycze ci wiec takze tego, zebys kiedys mial okazje udowodnic swoja siłę!
                  • maitresse.d.un.francais Rotkaeppchen, ale pozytywne jest to 24.08.13, 18:18
                    że matolstwo jest w wątku naprawdę bardzo słabo reprezentowane.

                  • jan_hus_na_stosie2 Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 18:20
                    już nie raz musiałem, sorry, ale jeśli ktoś nie mając wypadku w którym obcięło mu obie ręce, nie trafił nigdy do więzienia w Kambodży, nie zginęła mu żona z dziećmi i nie mając podobnych traumatycznych przeżyć narzeka na swoje życie i popada w depresję to jest zwykłym cieniasem! Życie trzeba brać za mordę a nie odwrotnie.

                    • gree.nka Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 18:35
                      Hus, nie rozumiesz, depresję powodują zmiany w funkcjonowaniu mózgu. To tak jak anemia np. Branie za mordę anemika nic nie da, trzeba mu uzupełnić to czego mu brakuje.
                      Organizm to nie komputer.
                      • jan_hus_na_stosie2 Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 18:40
                        trzeba mu okazać ciepło, zainteresowanie, rozmawiać z nim, dodać mu otuchy, ale na litość boską nie faszerować go jakimiś lekami

                        • gree.nka Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 18:47
                          jan_hus_na_stosie2 napisał:

                          > trzeba mu okazać ciepło, zainteresowanie, rozmawiać z nim, dodać mu otuchy, ale
                          > na litość boską nie faszerować go jakimiś lekami
                          >
                          no czasami gadanie nic nie pomoże , w takich sytuacjach nie obejdzie się bez lekarza i leków.
                          Hus, nie mówimy o chandrze w deszczową sobotę czy popadnięcie w jakieś lenistwo wynikające z braku roboty, zajęcia czy z poczucia, że nikt danej osoby nie kocha.
                • zamysleniee Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 18:18
                  Masz prawo do swojego zdania, ale myślę, że za ostra opinia. Mam w otoczeniu osobę której coś podobnego dolega i nie rozmawiałam z nią nigdy o tym. Natomiast mam świadomośc, że ci którym to utrudnia życie i czytają taki wpis jakoś nie pomaga im to w optymistycznym myśleniu, że z tego wyjdą. A w końcu o to chodzi i tego im życzę.
                • princess_yo_yo Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 18:30
                  nie uzywaj slow ktorych nie rozumiesz. psychotropy I antydepresanty to nie sa synonymy.
                  • jan_hus_na_stosie2 Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 18:35
                    princess_yo_yo napisała:

                    > nie uzywaj slow ktorych nie rozumiesz. psychotropy I antydepresanty to nie sa s
                    > ynonymy.

                    to prawie to samo, psychotropy są tylko mocniejsze i zwykle bardziej ogłupiające człowieka

                • atio Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 18:45
                  chyba nie wiesz, o czym mówisz.
                • stephanie.plum Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 19:39
                  człowieku, przestań wszystkich wkręcać...
                  :~)
              • gree.nka Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 18:12
                wiesz, znałam programistę , mądry chłopak ale w chwili depresji to on się skupiał tylko na przewijaniu ekranu monitora z kodem .
              • rotkaeppchen1 Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 18:26
                Człowieku ty nie wiesz o czym mowisz! , ,Deprsja to nie jest megadol, w depresji nie jeetes wnstanie pracowac intelektualnie. Ja nie bylambw stanie nawet tv oglądać, przestalam czytac ksiazki, zaczelam kupowac kolrowe czasopisma, z czasem czytanie mnie tak meczylo, ze ogladalam jedynie obrazki... a ogladajac teleizje nie moglam sie skupic, patrzyłam gdzies obok, w ogole nie rozumialam, o co chodzi.

                Nie powinienes wypowiadac sie w kwesfii o której nie masz pojęcia.
                • jan_hus_na_stosie2 Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 18:37
                  tak, i tabletki cię uleczyły, ale pierdoły... sama się wyleczyłaś, tak samo jak z katarem, leczony i nieleczony trwa tydzień...

                  • gree.nka Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 18:49
                    to jak z grypą, sama przejdzie , wszystkim przechodzi :)
                    a słyszałeś ile osób umiera w wyniku powikłania pogrypowego
                    ? a niby wszystkim przechodzi
                    • jan_hus_na_stosie2 Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 18:56
                      gree.nka napisała:

                      > to jak z grypą, sama przejdzie , wszystkim przechodzi :)
                      > a słyszałeś ile osób umiera w wyniku powikłania pogrypowego

                      w Polsce podobno ok. 3 tys. rocznie, w wypadkach samochodowych ok. 5 tys.



                      • gree.nka Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 19:07
                        jan_hus_na_stosie2 napisał:

                        > gree.nka napisała:
                        >
                        > > to jak z grypą, sama przejdzie , wszystkim przechodzi :)
                        > > a słyszałeś ile osób umiera w wyniku powikłania pogrypowego
                        >
                        > w Polsce podobno ok. 3 tys. rocznie, w wypadkach samochodowych ok. 5 tys.
                        >
                        >
                        >
                        no popatrz a ta grypa to takie nic niby
              • princess_yo_yo Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 18:27
                eeee? antydepresanty podnosza mozliwosci intelektualno- fizyczne w przypadkach kiedy sa potrzebne danemu osobnikowi.
                • maitresse.d.un.francais Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 18:46
                  princess_yo_yo napisała:

                  > eeee? antydepresanty podnosza mozliwosci intelektualno- fizyczne w przypadkach
                  > kiedy sa potrzebne danemu osobnikowi.

                  Eee? Intelektualne? To dresiarze by je zbiorowo żarli. :-P Fizyczne? To nie testosteron. :-P
                  • princess_yo_yo Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 19:37
                    tak jak napisalam antydepresanty podnosza mozliwosci psychofizyczne ludziom ktorzy potrzebuja takiego stymulantu. stymulacja nastroju oznacza wieksza wydolnosc w pracy, lepsza koncentracje, wpolprace w grupie, czesto powrot do sportu co z kolei dalej podnosi nastroj I tak dalej...
                  • rotkaeppchen1 Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 20:38
                    Ona się zle wyrazila. Antydepresanty pomagaja w powrocie do wyjciowego (sprzed choroby) stanu i telektualnego i fizycznego. Z idioty geniusza nie zrobia ale moga poc wzjsc geniuszowi z jego chwilowego "zidiocenia".
              • loginoftheyear Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 19:09
                jan_hus_na_stosie2 napisał:

                > wolę mieć mega doła i sprawnie prowadzić samochód i być w stanie tworzyć wymyśl
                > ne algorytmy programistyczne niż faszerować się lekami, czuć się lepiej ale jed
                > nocześnie osłabić moje możliwości intelektualno-fizyczne

                mysle ze nadal nie rozumiesz. otoz gdybys popadl w mega dol zwany depresja, nie bylbys w stanie wykrzesac odrobiny checi, zeby wstac i wyjsc do tego samochodu, nie wspominajac o tworzeniu czegokolwiek, zwyklej kanapki na sniadanie, a co dopiero mowic o wymyslnych algirytmach programistycznych. 2+2 nie mialbys sily dodac.
                nie mam przezyc osobistych, jednak zetknelam sie z ludzmi w depresji, bo troche juz zyje i taki mam zawod, ze poznaje wiele osob. wierz mi, inaczej bys spiewal bedac w depresji. twoje mozliwosci intelektualno-fizyczne oslabilyby sie 'z automatu'. nie mialbys wplywu na nie. a nawet - przestrasz sie - moglbys uwazac, ze jestes programista do de. bedac de facto geniuszem programowiania. ale w stanie 'nieczynnym', poniewaz nie mialbys energii i motywacji.
                tak ze wiesz, nie chojrakuj ;)
    • rotkaeppchen1 Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 19:03
      Depresja to chroba na ktora zapadaja takze najszczesliwsze osoby pod sloncem. Ja bylam bardzo zadowolona z zycia nastolatka. Akurat wrocilam z superwakacji, cieszylam sie na nowy rok szkolny, wiadomo, jak to w tym wieku. Zycie bylo PIEKNE. A tu zonk: stany lękowe, fobia spoleczna i poczucie beznadziei. Tak z dnia na dzien. Wczesniej nie odczuwalam zadnego syskomfortu.
    • stephanie.plum Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 19:51
      dobrze, że są ludzie, którzy nie wiedzą po co są antydepresanty, pojęcia nie mają, jak to działa, i podejrzewają, że może są one do niczego niepotrzebne.

      bo po prostu nigdy nie byli w sytuacji, która zmusiłaby ich do bliższego zapoznania się z tematem.

      ja na przykład wiem, jak działają antydepresanty, a nie wiem, jak działają, dajmy na to, okulary. bo nigdy nie miałam potrzeby używać.
      ale jakoś nie przychodzi mi do głowy, że może okulary nie są potrzebne, bo przy silnej woli każdy lepiej lub gorzej by coś tam doślipił, a szkła fundują sobie ludzie, którzy chcą przeżyć niesamowitego wzrokowego kopa i widzieć lepiej, niż wszyscy inni.
      • gree.nka Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 20:48
        i tu sięz koleżanką zgodzę , po pierwszym założeniu okularów dostałam takiego kopa, świat zobaczyłam w ostrych konturach, i nie odstawiam okularków już o nie.
        Podczas ostatniej wizyty, przy moim dużym zaparciu i kopnięciu się mobilizacyjnym , na jęknięcie pani doktor to co pani widzi, zaczełam czytać tak od środka tej karty , gdzie litery były chyba wielkości dłoni :)
        ale się starałam, nie powiem.
        • stephanie.plum Re: antydepresanty - za i przeciw 24.08.13, 20:52
          :~D

          ja może bym sobie aparat słuchowy założyła...
          bo łapię się na tym, że coraz częściej muszę pytać: "co mówią???"
      • marguy Re: antydepresanty - za i przeciw 25.08.13, 00:06
        stephanie,
        dobrze piszesz!!!
        Gdy opiekowalam sie mezem sadzilam, ze ze mna wszystko jest w porzadku, doskonale daje sobie rade, wywiazuje sie ze wszystkich obowiazkow itp. Na szczescie tu onkolodzy interesuja sie nie tylko chorym ale takze jego najblizszym otoczeniem. No i spytal mnie podczas jednej z wizyt jak to jest u mnie ze snem. No i... nie bylo wcale, bo budzilam sie co pietnascie minut zeby sprawdzic czy wszystko w porzadku. Z tym, ze dla mnie to bylo normalne, dla niego nie wiec zakablowa do mojego szwagra, ktory przepytal mnie na okolicznosc i zdiagnozowal depresje, o ktorej nie mialam pojecia. No bo co w tym dziwnego, ze czlowiek pojdzie na balkon sie wyryczec widzac jak cierpi najblizsza mu osoba? Zdarzalo sie, ze przez kilka dni zapominalam o jedzeniu (nie ja jedna, sporo ludzi tak ma nie chcac meczych chorych zapachem zarcia), tryskalam energia na pokaz i wygladalam jak cien wlasnego cienia.

        Antydepresanty bardzo mi pomogly, po kilkumiesiecznym uzywaniu odstawilam je za jednym zamachem dzien po smierci meza.
        • rotkaeppchen1 Re: antydepresanty - za i przeciw 25.08.13, 09:35
          Z tym, ze ty nie miałaś depresji endogennej, w ktorej nie da sie tryskac energią na pokaz.
          Dobrze, ze dostalas leki, w tej sytuacji nie bylo innego wyjscia i czasu na rozwiazanie problemu terapia, bo na terapie trzeba miec parę miesiecy a ty musialas byc w formie z dnia na dzień.
          Wlasnie w tym tkwi roznica: depresję endogenna leczy sie przede wszystkim lekami, terapie mozna wprowadzic np u pacjenta, ktory chorowal wiele lat i sam nie potrafi na nowo odnaleźć sie w "aktywnej" rzeczywistości. Depresję egzogenna natomiast leczy sie glownie psychoterapia. Czesto jestbjednak tak, ze czynniki zewnetrzne tak bardzo negatywnie wplywaja na pacjenta, ze faktycznie dochodzi do zaburzenia rownowagi neuroprzekaznikow w mozgu i w takiej sytuacji nalezy je przywrócić do pierwotnego stanu lekami, nje rezygnując z terapii.
          Niestety zdarza sie, ze raz wytracone z rownowagi neuroprzekazniki sa podatne w przyszlosci na kolejne wytracenia. Wtedy nie ma co zgrywac bohatera, tylko warto przez parę miesiecy brac leki (zgodnie z zaleceniem lekarza).
          Ja juz tez mialam taki nawrót - niby wyniki hormoniwntarczycy byly super, nie dalo sie tu niczego zmienic na lepiej, niby humor mialam dobry ale bylam coraz czesciej senna, miałam nagle probkemy z koncentracja i zrozumieniem tekstu, jakies poranne lęki, lekka fobie społeczną. Najlepsze ze nastroj mialam przy tym dobry. Jednocześnie reszta objawow towarzyszacych deppresji. Lekarz mi powiedzial, ze po 15 latach depresji cos takiego moze sie zdarzyc. Wrocilam na pare miesiecy do najnizszej dawki leku, szybko mi przeszly te nieprzyjemne objawy. Po laru miesiacach lek odstawilam i jak na razis jest ok.
          • berta-death Re: antydepresanty - za i przeciw 25.08.13, 21:26
            Nie dzieli się już depresji na egzo i endogenną, to są przestarzałe podziały. Jest tylko jedna depresja, która spowodowana jest zaburzeniem równowagi chemicznej w mózgu. I zawsze leczy się ją farmakologicznie. Natomiast można się doszukiwać przyczyn tej nierównowagi chemicznej. Część przypadków faktycznie jest spowodowana jakimiś traumatycznymi wydarzeniami, hormony stresu zaburzają działanie mózgu. Większość jednak nie ma żadnej zidentyfikowanej przyczyny. W pewnym momencie mózg zaczyna źle działać i już, tak jak w pewnym momencie zaczyna źle działać tarczyca, trzustka czy nadnercza. Co do stresu to on tak osłabia organizm, że na dobrą sprawę nie tylko mózg siada, prawie każda choroba ulega wtedy zaostrzeniu i każdy narząd jest narażony na to, że zacznie szwankować, czy wręcz, że zostanie uszkodzony.

            Co do stresu, to człowiek nie został stworzony do życia w nieustającym stanie beznadziejności czy stresie przewlekłym. Stąd równie łatwo go przedawkować jak żarcie, narkotyki i inne szkodliwe rzeczy, które w małych ilościach do czegoś służą. Jednak życie nawet tych jaskiniowców było, mimo, że trudniejsze, to jednak bardziej poukładane. Sytuacje na tyle stresujące, że ilość wydzielonego kortyzolu mogła uszkodzić mózg, nie dość że były sporadyczne, to trwały bardzo krótko i jeszcze miały dość zerojedynkowe zakończenie. Albo umarł delikwent i problem zespołu stresu pourazowego przestawał istnieć, albo przeżył. Przeżył, czyli dokonał czegoś szczególnego, co od razu napełniało jego mózg endorfinami, które nieco niwelowały skutki stresu. Dodatkowo czyniło to zeń bohatera, czyli dodatkowo miał kolejny powód do radości, bo podziwiany celebryta, o którym wnukom będą legendy opowiadać to jest ktoś. A teraz ten przewlekły stres najczęściej ma wymiar nieco abstrakcyjny, nie wiąże się z żadną nagrodą, żadnym uznaniem, żadną wymierną korzyścią i jeszcze nierzadko jest powiązany ze stratą, społeczną degradacją i zmianami na niekorzyść, z którymi trzeba nauczyć się żyć, bo nie jest powiązany ze śmiercią.
            • rotkaeppchen1 Re: antydepresanty - za i przeciw 25.08.13, 22:14
              Od kiedy podzial nie obowiazuje?
              Jak ja trafilam na leczenie, jeszcze obowiazywal. I byl podstawa leczenia. Bo o ile w mojej sytuacji wystarczylo wyregulowac hormony tarczycy, aby wpłynąć na poprawę samopoczucia, osobie, ktorej geneza lezy poza ustrojem, nalezy pomoc uporac sie z kwestia mi, ktore ja nurtują. A tych problemow same leki nie usuną - ich skutki tak ale nie przyczyny.
              U mnie usunieto przyczyne, czyli niedoczynnosc tarczycy, ze skutkami będę pewnie zyc do konca zycia, leki antydepresyjne bede musiala brac najprawdopodobniej do konca zycia - okresowo.
              A co u osoby, ktorej depresja rozwinęla sie z natloku stresu w pracy, braku stabilizacji w zyciu prywatnym? Poczatkowo radzaca sobie z problemami osoba nie daje sobie stopniowo rade i wpada w depresje. Co wtedy? Oczywiscie, ze trzeba wprowadzic leczenie, o ile objawy depresji sie nasiliły i pod wpływem psychoterapii nie przechodzą. Jednak w takiej sytuacji leki sa jedynie dodatkowa pomoca, główną prace wykonuje sie w czasie terapii. Moze sie udac wypracwanie jakiegos kompromisu, np zmiae przemonania, , ze praca to sens zycia i ze wystarczy pracowac 8 godzin dziennie a nie 14? Albo, ze brak partnera nie zwiadczy o tym, ze jest sie nie wartym miłości, malowartosciowym czlowiekiem? Te dwa przyklady podane przeze mnie dotycza znanej mi osoby, ktora trafiła na terapię, wsparta leczeniem farmakologicznym.

              Depresja ma rozne natezenie, w zaleznosci od przyczyny i natezenia nie zawsze zaleca sie od razu leki. W przypadku lekkiej depresji sezonowej warto jednak sprobowac pomoc sobie inaczej i oczywiscie, jezeli to nie pomoze, wybrac sie do psychiatry.

              W dzisiejszych czasach depresja wystepuje pewnie czescej, nie dlatego, ze zycie jest vlbardziej stresujace, bo zawsze bylo, jest i będzie, tylko z innych powodow, ale takze , ze wzgledu ogolny rozwoj cywiliza yjny, ktory nie sprzyja naszym organizmom. Moze nie umieramy juz na zapalenie płuc czy choroby wieku dziecięcego ale odpadają nas za to tzw choroby cysilizacyjne.
              • berta-death Re: antydepresanty - za i przeciw 25.08.13, 22:52
                Odkąd pamiętam, czyli odkąd zetknęłam się z tą tematyką, ten podział na egzo i endogenną robi za historyczny. A zetknęłam z tym jeszcze na studiach w jakimś podręczniku do neurobiologii, z 15lat temu, albo nawet wcześniej.

                Oczywiście, że jeżeli depresja pojawiła się jako reakcja na stresującą sytuację, to ładowanie w kogoś leków bez usunięcia stresogennego czynnika, jest tym samym co leczenie oparzenia bez wyciągnięcia ręki z wrzątku. Niby łagodzi objawy, ale problemu nie rozwiąże. Nie mniej jednak jak nie ma możliwości usunięcia przyczyny, to leczenie objawowe jest jak najbardziej wskazane. Tak jak w przypadku zwierząt żyjących w zoo. Nie da się ich wypuścić na wolność, więc chociaż prozac można im zafundować. Podobnie jest z ludźmi. Jak się da komuś pomóc zmienić pracę, czy nauczyć go radzić sobie z wrednym szefem, to ok, natomiast w przypadku żałoby, czy ciężkiej choroby w rodzinie, niczego oprócz leków nie da się pacjentowi zaproponować.
                • rotkaeppchen1 Re: antydepresanty - za i przeciw 25.08.13, 23:49
                  Oczywiscie ze sie da!!! Właśnie w przypadku smierci bliskiej osoby terapia jest bardzo istotna. Oczywiście moze a często moze i powinna towarzyszyć jej farmakoterapia ale na dłuższą metę podstawą jest wewnętrzne uporanie się z problemem a to czesto gwarantuje jedynie terapia.

                  Mojej dobrej znajomej zmarla matka, piec lat temu a dziewczyna nie przyjmuje tego do wiadomosci. Jej matka ciagle podrozowala i dziewczyna wyobraza sobie, ze matka jest w jednej z podróży! !! Ona ma świadomość ze matka umarla ale mowi, ze tak jest jej latwiej zyc.

                  Ja z kolei mam wlasne doswiadczenie, 9 lat temu stracilam ciążę, planowaną i chciana, strata nastapila najprawdopodobniej z powodu juz postepujacej niedoczynnosci tarczycy. Na poczatku nieźle to znosilam, mimo ze będąc w ciazy traktowałam ten plod osobowo (mowilam do niego, anowalam przyszłość itd - kto byl w ciąży, wie jak to jest), jeszcze w szpitalu zaczęłam, troche pod wplywem tego, co mowili lekarze, ze to się czesto zdarza, ze to nie tragedia - w koncu to byl 9-10 tydzień, ze pewnie plod byl uszkodzony i ze tak lepiej dla wszystkich, ze obumarl, niz mial sie urodzic uposledzony... Tak sie pociszalam ale lepiej mi nie bylo. Chcialam sobie wmowic, ze nic sie nie stalo, ze bylo minelo, trzeba zyc dalej, zapomniec, itd. Jakos bylo niby ok, niby nie bylo mi juz smutno ale nieoczekiwanie pojawila sie nienawisc, dzika wrecz, do kobiet w ciazy, mlodych matek i ich noworodkow (dzieci od roku wzwyż to nie dotyczyło). Tak jak miwie, swiadomie nie odczuwalam straty ale te uczucia nienawisci mnie zabijały...
                  Pomyslalam wtedy, ze terapia moglaby mi pokoc. Nie chcialam jednak nigdzie isc. Poniewaz przeszlam z powodzeniem terapie dda, staralam sie wykorzystać w niej zdobyta. Postaniwilam podejsc do siebie z miloscia, pozwolic trochę pouzalac sie nad soba, pozwolic sobie na przezycie swiadome tej straty. Moja terapia trwa nieorzerwanie do dzis. I bardzo wiele osiągnęłam. Po prostu osiagnam wewnetrzny spokój. Poczatkowo sprowadzalo sie to do malo przychylnej akceptacji kobiet w ciazy, ich dzieci, pozniej ich widok byl dla mnie neutralny. Z czasem bylam w stanie przebywac w obecnosci noworodka, nie bylam w stanie wytrzymac jednak jego placzu. Niedawno zauważylam, ze i to mnie przestalo bolec. Zaczelam sie cieszyc z ciaz kobiet spotykanych na ulicy (cieszyc tzn pomyslec: fajnie, urodzi sie nowy czlowiek), w miare pozytywnie znoszę ciąże i noworodki znajomych, choc nadal wolę ich unikac. Nie jest to normalne ale poniewaz nie niszczy juz mojego życia ani wewnetrznego ani towarzyskiego (znajomi wiedza o mojej traumie a w koncu dzieci szybko wyrastaja z wieku niemowlecego, starsze uwielbiam i lubię spedzac z nimi czas, takze , dziecmi w wieku mojego nienarodzonego dziecka - osiem lat, nie mam najmniejszych problemow). Najważniejsze, ze JA przestalam cierpieć. Oczywiście, wolałabym miec to dziecko, niz to, ze go nie mam ale jest jak jest. Jednak tylko i wyłącznie przepracowanie tego problemu umozliwilo mi pozbycie się go - na tyle, na ile to mozliwe.
                  W koncu moj ojciec zmarl, kiedy bylam dzieckiem i nie dramatyzuje z tegi powodu dzisiaj - czas nednak leczy rany. Ale zeby rane wyleczyc trzeba ja wczesniej dezynfekowac a to najczesciej boli, czasem nawet bardzo.
    • ipsetta Re: antydepresanty - za i przeciw 25.08.13, 22:58
      nie przyjmowałam antydepresantów. ale, ostatnio biorę kodeinę, żeby się zrelaksować.
      • collonyl Re: antydepresanty - za i przeciw 26.08.13, 10:04
        Najlepiej przeczytać ""Tańcząc na rozbitym szkle" a potem już sie nie zastanawiać czy brać czy nie.
      • princess_yo_yo Re: antydepresanty - za i przeciw 26.08.13, 12:40
        a inni medykalizuja sie alkoholem albo nielegalnymi narkotykami I maja mase roznych uzaleznien, komentarz troche od czapy w kontekscie antydpresantow

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka