Dodaj do ulubionych

Urażone męskie ego

13.09.13, 21:58
Mój facet się na mnie śmiertelnie obraził. Poprosiłam kolegę o wykręcenie żarówki, z którą on miał problem. Kolega wykręcił ją bez problemu. I teraz wysłuchuję, że zniszczyłam jego męskie ego i on fatalnie się z tym czuje. Czy naprawdę powinien tak zareagować?
Obserwuj wątek
    • wersja_robocza Re: Urażone męskie ego 13.09.13, 22:01
      Poproś go o wbicie 7 gwoździ i wyniesienie śmieci w ten deszcz. To mu wywinduje ego pod Himalaje.
    • eat.clitoristwood Re: Urażone męskie ego 13.09.13, 22:02
      Skoro on miał z nią problem a tamten ją bez owego wykręcił, znaczy jemu problem został.
      Tak czy owak, masz przejebane.
    • berta-death Re: Urażone męskie ego 13.09.13, 22:12
      Z dobrobytu przewróciło mu się w głowie i szuka dziury w całym. Jakby kolega doprowadził cię do orgazmu z czym on miałby problem, to urażone ego byłoby zrozumiałe, ale żeby fochy stroić o żarówkę, to przesada jest.
      • kusiciel_dusz Re: Urażone męskie ego 14.09.13, 12:44
        A może owa żarówka to tylko przenośnia i tak naprawdę chodziło o orgazm :)
    • rekreativa Re: Urażone męskie ego 13.09.13, 22:15
      Powiedzmy, że miałabym upiec biszkopt do tortu i by mi nie wyszedł. I teraz mój mąż wzywa na odsiecz koleżankę, która ten biszkopt prawidłowy mi upiecze.
      Hmmmmm
      Po głębokiej refleksji dochodzę do wniosku, że moje ego miałoby to w doopie.
    • fomica Re: Urażone męskie ego 13.09.13, 22:27
      To teraz żeby to wyrównać poproś tego samego kolegę o zrobienie czegoś z czym na pewno sobie nie poradzi (zadanie należy ustalić wcześniej z twoim, niech troche poćwiczy), po czym poproś o to samo swojego faceta i voila! Będzie 1:1.
    • six_a Re: Urażone męskie ego 13.09.13, 22:37
      chyba ty miałaś problem z tą żarówką.
      teraz nie odkręcaj kota ogonem.
    • tymon99 Re: Urażone męskie ego 13.09.13, 22:39
      kociamamaa napisała:

      > Mój facet się na mnie śmiertelnie obraził. Poprosiłam kolegę o wykręcenie żarów
      > ki, z którą on miał problem.

      jakiego rodzaju problem? ręce zajęte tabletem?
      • kociamamaa Re: Urażone męskie ego 13.09.13, 23:46
        Problem wynikał z nietypowej konstrukcji lampki, trudno się było do tej żarówki dostać. Ja sądziłam,że się ucieszy, że go ktoś wyręczył, ale reakcja była zgoła inna. Ponoć nie potrafię pojąć różnic między kobietami i mężczyznami w takich kwestiach. Dodam, że w innych technicznych sprawach domowych mój facet sobie doskonale radzi i nikt nie musi go wyręczać.
        • tymon99 Re: Urażone męskie ego 14.09.13, 08:26
          a, czyli wszystko jasne i może jeszcze nie jest za późno. musisz mu zrobić scenę pt. "jak mogłeś dopuścić do tego, że kupiłam taką zyebaną lampkę".
          • kociamamaa Re: Urażone męskie ego 14.09.13, 09:39
            Niestety nie mogę skorzystać z tej sugestii, bo lampka jest prezentem od eksa:)
            • tymon99 Re: Urażone męskie ego 14.09.13, 10:16
              czyli sprawa ma jeszcze głębsze podłoże :)
            • six_a Re: Urażone męskie ego 14.09.13, 11:05
              to eksa trzeba było wezwać do tej lampki
              dopiero byłoby o czym pisać
              aha, i żeby nie było: eks nawywijał i tego się trzymaj.
              • kociamamaa Re: Urażone męskie ego 14.09.13, 12:40
                Nie chcę wyjść na trolla, ale to rzeczywiście był eks:), ten co wykręcił żarówkę, ale to nie on kupił lampkę. Nie dodawałam tego, bo trudno byłoby w to uwierzyć.
                • rekreativa Re: Urażone męskie ego 14.09.13, 12:45
                  Ło matko, to ilu tych eksów sie u Ciebie po domu kręci?
                  • ursyda Re: Urażone męskie ego 14.09.13, 17:47
                    Pewnie tyle co kotów;)
        • raduch Re: Urażone męskie ego 14.09.13, 10:56
          kociamamaa napisała:

          > Problem wynikał z nietypowej konstrukcji lampki, trudno się było do tej żarówki
          > dostać. Ja sądziłam,że się ucieszy, że go ktoś wyręczył, ale reakcja była zgoł
          > a inna. Ponoć nie potrafię pojąć różnic między kobietami i mężczyznami w takich
          > kwestiach. Dodam, że w innych technicznych sprawach domowych mój facet sobie d
          > oskonale radzi i nikt nie musi go wyręczać.


          W takim razie spróbuj udobruchać męża stwierdzeniem, że koledze łatwiej bo dłonie też ma mniejsze. Mówiąc "też" mamy na myśli ego, oczywiście. ;)
          • horpyna4 Re: Urażone męskie ego 14.09.13, 13:10
            No i zawsze mogła dowartościować aktualnego faceta, że przecież on jest stworzony do wyższych celów, niż odkręcanie byle żarówki z badziewnej lampki.
          • zorzyk.gitarzysta.basowy Re: Urażone męskie ego 15.09.13, 12:41
            "spróbuj udobruchać męża stwierdzeniem, że koledze łatwiej bo dłonie też ma mniejsze"...

            W kontekście iż porównywane są zdolności manualne, ręce ( i nie tylko..,) eksa vs. aktualnego towarzysza życia i współżycia to taki tekst powinien zdecydowanie załatwić sprawę :)
            • fuzja.jadrowa Re: Urażone męskie ego 15.09.13, 12:58
              > W kontekście iż porównywane są zdolności manualne, ręce ( i nie tylko..,) eksa
              > vs. aktualnego towarzysza życia i współżycia to taki tekst powinien zdecydowani
              > e załatwić sprawę :)

              Albo moze zaczac zastanawiac sie, co autorka powie na jego temat swojemu przyszlemu, w razie ewentualnego rozstania. :)
              • zorzyk.gitarzysta.basowy Re: Urażone męskie ego 15.09.13, 13:50
                Powie prawdę i tylko prawdę - że in nawet żarówki nie potrafił zmienić... ;)
    • astrofan Re: Urażone męskie ego 13.09.13, 22:41
      ok to już wiemy że masz męża ofermę i płaksę, widać to twój segment, taka kobieta z "klasą" :)
      • kociamamaa Re: Urażone męskie ego 13.09.13, 23:54
        astrofan napisał:

        > ok to już wiemy że masz męża ofermę i płaksę, widać to twój segment, taka kobie
        > ta z "klasą" :)

        Wybacz, ale nie mam pojęcia jak na podstawie mojego postu wyciągnąłeś takie niedorzeczne wnioski. "Klasę" pokazałeś szufladkując mnie i mojego faceta na podstawie kilku zdań.
        • astrofan Re: Urażone męskie ego 14.09.13, 00:08
          więc nie tylko masz problem z klasą ale i z rozumowaniem,

          a za to sąsiad zuch, uczynny i zaradny, o! ;)

    • gree.nka jak w dowcipie 14.09.13, 07:55
      ilu facetów potrzeba do wykręcenia żarówki
      :)
      sobota zaczyna się dobrze:D
      • facettt jusz Ci tlumacze z ta zarowka. 14.09.13, 13:44
        gree.nka napisała:
        > ilu facetów potrzeba do wykręcenia żarówki


        jusz Ci tlumacze z ta zarowka:

        Ilu Polakow trzeba do wkrecenia zarowki? (tak nas widza Niemcy)

        - za komuny to trza bylo pieciu:
        - jeden trzymal zarowke (i stal na stole) - a czterech krecilo tym stolem.

        - a dzisiaj - to ani jednego.
        - zrobi to za nich wolna renka rynku.

        • gree.nka Re: jusz Ci tlumacze z ta zarowka. 14.09.13, 15:37
          jak widać po początkowym wpisie to wolna ręka sąsiada :D
    • qw994 Re: Urażone męskie ego 14.09.13, 11:25
      Dziecięcy atak histerii podobno powinno się ignorować.
    • kusiciel_dusz Re: Urażone męskie ego 14.09.13, 12:48
      Poproś go o wymianę innej żarówki nawet dobrej, np. zwykłą wymieńcie na ledową, to powinno zadziałać, mi pomogło :)))
    • mila2712 Re: Urażone męskie ego 14.09.13, 13:54
      kociamamaa napisała:

      > Mój facet się na mnie śmiertelnie obraził.

      Nie można się śmiertelnie obrazić :)

      >Poprosiłam kolegę o wykręcenie żarówki, z którą on miał problem. Kolega wykręcił ją bez problemu. I teraz wysłuchuję, że zniszczyłam jego męskie ego i on fatalnie się z tym czuje.

      Czy naprawdę powinien tak zareagować?

      Czy mógł tak zareagować ? Według mnie to przesada....ale faceci tak już mają


      Wię !
      Pomyśl w czym jest dobry ...nastepnie zepsuj coś...a jak naprawi to go ładnie pochwal....
      wróci do równowagi i po problemie :)
    • twojabogini Re: Urażone męskie ego 14.09.13, 14:27
      Skoro tak zareagował to widocznie mógł.

      Jeśli czegoś się o ludziach nauczyłam, to tego, że jeśli reagują nieadekwatnie do sytuacji, irracjonalnie, nadmiernie - to reagują na coś innego, niż pozornie się wydaje i niż sami czasem sądzą.
      Dajmy na to (autentyk), żona wścieka się na męża, że przy znajomych powiedział, że po pracy ugotował obiad. Awantura, chaos, total jazda. To już obiadu nie można po robocie ugotować? Jednak ta para ma problem z podziałem obowiązków, do całej sprawy włączone są już obie teściowe, obie po stronie męża. Mąż to wykorzystuje i niby się chwali im, ile to on w domu robi, ale doskonale wie co robi - bo pod pozorem chwalenia się tak naprawdę się żali. Mamusie zaraz zaczną mu współczuć, a żona potem wysłucha, że jak to w domu jest wcześniej, to co ona robi, zamiast do garów stanąć, a on taki zmęczony wraca.
      W kontekście tej sytuacji wybuch żony jest bardziej zrozumiały, zwłaszcza gdy zauważymy, że mąż być może tym pozornie neutralnym komunikatem próbuje zjednać sobie kolejnych sojuszników i tylko czeka na komentarze skierowane do żony: "ale ty to masz dobrze, mój nigdy przy garach nie stoi", albo do niego: "no to zagoń babę do garów, przecież wcześniej wraca". Tu toczy się podziemna bitwa.

      Pytanie co tak naprawdę wzburzyło twojego partnera- może to, że skontaktowałaś się eksem. Albo, że on zrobił coś intymnego, wszedł w waszą prywatną przestrzeń - niby tylko zmienił żarówkę, ale to prawie jak domownik. Zmiana żarówki ma wtedy wyraz symboliczny. Może zazdrość go zżera, z którą sobie nie radzi, a głupio się przyznać. Nie znając kontekstu trudno ocenić - czy on tego eksa lubi, czy raczej nie, czy nie ma nic przeciwko twoim kontaktom z nim, czy też zgodził się na nie, bo nie wypada protestować, ale w głębi ducha jest o to zły i czuje się zagrożony. Itp. itd. Większość ludzi przy takim splataniu się gubi.
      Łatwiej zwalić na stereotyp i urażone męskie ego.

      Podobnie jest, gdy ludzie mówią "moje dziecko/mój partner mnie wkurza do białości" (reakcje są nieadekwatne). Za tym kryją się całe labirynty emocji, zakłamywania rzeczywistości i ukrywania prawdy przed sobą.

      Dziekuję.



      • obrotowy no to Cie pociesze, Bogini... 14.09.13, 14:40
        ja tesz gotuje czasem obiady...
        ale ze po pracy przychodze zmeczony , to wpierwej klade sie spac i obiad wychodzi mi na kolacje...
        • berta-death Re: no to Cie pociesze, Bogini... 14.09.13, 16:30
          A kobiety po pracy wracają wypoczęte, dlatego obiad jest na obiad a nie na kolację. Inaczej to zła kobieta jest.
          • obrotowy no to taki goral ma najlepiej... 14.09.13, 16:56
            berta-death napisała:
            > A kobiety po pracy wracają wypoczęte, dlatego obiad jest na obiad a nie na kola
            > cję. Inaczej to zła kobieta jest.


            no to taki goral to ma najlepiej...
            - bo jak nie jest zmeczony - to siedzi i mysli...
            - a jak jest zmeczony - to tylko siedzi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka