hazel.nut
23.09.13, 20:08
Mam taki problem że zazdroszczę. W dodatku nie umiem nie zazdrościć. Jak poznaję ludzi, którym wyszło, to z reguły, żeby im wyszło musieli się natrudzić na początku i raz albo parę razy zrobić z siebie idiotę albo postawić się w złym świetle - zazdroszczę im tego, że w ogóle ich to chyba nie obeszło. Wydali złą książkę i pół internetów się z nich śmiało? Nie szkodzi, wydali drugą, lepszą i w efekcie mają na koncie dwie książki w tym jedną dobrą. O, albo panna, która robi jakąś akcję i u wszystkich żebrze o to, żeby jej coś za darmo zrobili - jeden zrobił jej stronę, inny serię grafik a jeszcze ktoś dał zniżkę na produkcję gadżetów. Ja bym tak nie potrafiła, bo miałabym z tyłu głowy to, że zaciągam dług wdzięczności i nie wiem czy będę go w stanie spłacić, albo w ogóle mam takie coś, że ja bym tak nie zrobiła, bo to beznadziejne żebrać od znajomych rzeczy za darmo. W końcu taki grafik tym zarabia i normalnie mu się za to kasa należy. Koniec końców laska ma swoją akcję, będzie mogła ją wpisać do CV i zrobiła to z zerowym wkładem własnym. O, albo inna laska - zanim założyła świetnie prosperującą firmę kateringową, chodziła po domach i biurach i wciskała ludziom żarcie jak jakiś komiwojażer.
Wszyscy, którzy osiągają sukces w jakiejś swojej dziedzinie robią rzeczy co do których ja mam skrupuły i zazdroszczę im, że oni ich nie mają. Bo ja ze swoimi skrupułami nie ruszam się z miejsca a inni jakoś się rozwijają. Wiem, że powinnam popracować nad samooceną, ale już nie wiem co mogę jeszcze zrobić. Nie stać mnie na porządną terapię, poza tym nie znam chyba ludzi, którzy z takich niepewnych ogryzków przemieniliby się w tupeciarzy.