kyrob
14.11.13, 07:50
Dziewczyny, potrzebuję porady.
Poznałem kobietę, piękną, inteligentną, bardzo wrażliwą. Oboje jesteśmy po przejściach, ja po rozwodzie a ona przygotowuje się do niego i cierpi bo straci wtedy kontakt z dzieckiem, które nie jest jej ale które bardzo kocha.
Byliśmy razem, było cudownie tylko wyszedł mój zakończony ciut wcześniej układ z inna kobietą, która nie mieszka w Polsce, z którą kiedyś ustaliliśmy, że będziemy utrzymywali kontakty a kiedyś kiedy wróci na stałe do kraju może spróbujemy wspólnego życia. Radko do siebie dzwoniliśmy czy sms-owali, raczej cały kontakt to były krótkie głuche telefony puszczane codziennie. W zeszłym tygodniu chciałem zakończyć to, dzwoniłem ale nie odbierała aż wkońcu puściłem sms-a w którym wytłumaczyłem, że poznałem inna kobietę, zakochałem się i nie chcę już kontaktów.
Następnego dnia była u mnie po południu moja Ukochana i rozdzwoniła się wtedy znajoma. Nie odebrałem telefonu, zrzuciłem połączenie i powiedziałem całą prawdę mojemu Skarbowi. To był dla niej wstrząs, długo przekonywałem jak jest i wyglądało, że to mi sie udało ale znajoma zadzwoniła ponownie. Potem zadzwoniłem do znajomej i tym razem odebrała, wytłumaczyłem sytuację. Znów długo nie mogłem przekonać mojego Kochania, że tamto to już skończone i liczy się tylko teraz nasza miłość. Wyglądało, że dała sie przekonać. Spędziliśmy wspaniały weekend. Już po rozstaniu dostałem wiadomość, że nie może być ze mną bo ją oszukałem, nie odbiera telefonów a na sms-y na początku odpisywała, że nie może już byc ze mną bo obiecała sobie, że żaden mężczyzna już jej nie oszuka. Teraz nawet już nie odpisuje, na wiadomości prv też nie. Jeszcze nagrałem sie na poczcie głosowej ale nie wiem czy odczytała. Wysłałem też kartkę z przeprosinami, może dojdzie a może nie.
Wiem, że nie byłem z Nią do końca szczery, może powinienem wcześniej załatwić sprawę ze znajomą. Mój błąd ze który teraz cierpię straszliwie.
Ponieważ była już kiedyś nękana sms-ami i telefonami przez innego faceta obiecałem Jej, że nie będę ich nadużywał i tak robię, ograniczyłem je do minimum. No a i tak napisała mi, że już ich nie czyta.
Dziewczyny, jak sądzicie czy jechać do niej i poczekać na nią przed pracą i próbować się rozmówić? Przez dwa dni bycia razem mi nie przebaczyła to czy to może jeszcze pomóc? Zdaję sobie sprawę, że przez te dwa dni krytycznie mi się przyglądała, wszystkie moje potknięcia były zapamiętane. Nie powiedziała tego jeszcze ale pewnie to też ma duży wpływ na jej decyzję. Czy ratować to jeszcze? Czy zasługuje na kolejny stres gdy mnie zobaczy? Tyle ostatnio przechodzi a ja jej jeszcze dokładam.
Kocham ją i chcę być z Nią do końca życia ale to dużo za mało.