shmu
29.11.13, 00:34
Witam, chcialam zapytac jak reagujecie kiedy ktos Was obraza lub oskarza/krzyczy na Was i jest to sytuacja, w ktorej nie do konca zawiniliscie (tylko) Wy. Cos na zasadzie ,,kto glosniej krzyczy, ma wieksza racje''. Przejmujecie sie czy pewni swojej racji idziecie spac spokojnie?
Tu gdzie mieszkam jest wspolna pralnia, nikt nie ma pralki w domu. Kazdy ma swoj czas na pranie pol dnia raz w tygodniu wyznaczony z gory. Lista z dniami tygodnia/godzinami/numerem mieszkania wisi w pomieszczeniu. Ja mam po poludniu w czwartki 18-22. Ludzie przestrzegaja zasad mniej wiecej z wyjatkiem jednej osoby, ktorej zdarzylo sie juz wstawiac pranie w moim 'okienku'. Potraktowalam ja chlodno, nie niegrzecznie.
Dzisiaj wstawilam jedno, z zamiarem wstawienia nastepnego. Moje pranie sie skonczylo, ktos wyjal moje ciuchy i wstawil swoje - wiec musze czekac teraz 50 minut az sie skonczy jej + 40 min moje pranie + 50 min suszenie. Zostawilam kartke: Drogi sasiedzie, bylabym bardzo wdzieczna, jesli nie wstawialbys prania w moim czasie. W razie koniecznosci prosze ze mna najpierw porozmawiac. Dziekuje, imie i nazwisko. Pranie sie konczy, wyjmuje jej ciuchy, wstawiam moje i modle sie zeby pani nie wstawila suszenia, bo znow bede musiala czekac kolejne 20 minut (suszenie jest dluzsze). Moje pranie sie konczy schodze, a pani wstawila swoje suszenie, ktore od tej chwili bedzie trwalo jeszcze 1h. Wkurzam sie i widze jedno rozwiazanie. Przerywam jej suszenie, wkladam moje super krotkie, 40 min, wyjmuje, wkladam jej spowrotem. Jest 23.30. (no okay, bylo drugie rozwiazanie...poczekac i pojsc spac o 1 nad ranem...co juz przerobilam z ta pania). Przychodzi pani, wyjasniam jej sytuacje i pani zaczyna sie drzec, ze nie mialam prawa i, ze jestem niemila, i ze zostawilam obrazliwa kartke bez numeru telefonu. I ze ona pojdzie naskarzyc do dozorczyni (ktora zreszta dala jej klucz i pozwolila prac, 'ale pozno'). No i, ze po 22 to juz nie moje okienko (tyle, ze przed 22 nie moglam, bo jej sie pralo), wiec nie mam prawa decydowac. Staralam sie wyjasnic, pani przerywa kilkakrotnie i krzyczy, ze jestem niemila, ze zyczy mi niemilej nocy itp. W koncu sie wkurzylam i jej powiedzialam, ze jesli zaden argument do niej nie przemawia, niech zapamieta, ze za kazdym razem jak wstawi pranie w moim czasie to je zatrzymam. I to wlasciwie bylo jedyne niegrzeczne odezwanie do niej.
No i teraz nie moge spac bo sie przejmuje ta klotnia. Tez tak macie?