irys848
29.11.13, 12:55
Dziewczyny (i chlopaki), prosze pomozcie, bo ja powoli trace rozeznanie co jest w porzadku a co jest przegieciem. Bede bardzo wdzieczna za wszelkie opinie oraz kubly zimnej wody na leb jesli trzeba.
Moj chlopak ma bardzo bliska przyjaciolke. Dowiedzialam sie o niej przypadkiem, bo nigdy nas nie przedstawil (kiedys podobno chcial, ale jakos tego nie zrobil; teraz juz nie chce, bo ja “wariuje”). Wiem tyle, ze ona mieszka w innym miescie, jest singielka, on na nia mowi “Lara” (od Lary Croft – podobno podobna), ona czesto potrzebuje “meskiego ramienia”/emocjonalnego wsparcia (np. rano budzil nas sms od niej “dzien dobry….spisz?:)”), a teraz moj chlopak i ona zakladaja razem jakis biznes internetowy, wiec coraz wiecej powodow do czestych kontaktow. Na przyklad, wolny dzien, siedzimy w kawiarni, a on tylko zerka na telefon i smsuje do niej “bo ona potrzebuje porady”.
Problem zaczal sie, gdy pewnego razu poprosilam go, zeby pokazal mi te smsy. Pokazal. I opadla mi szczeka. Rozmowa w stylu, “jestem zmeczony moja dziewczyna, kochanie kiedy cie zobacze? Nie moge sie doczekac. Calusy”. On twierdzi, ze “kochanie” to tylko taki zwrot, jakiego uzywa do siostry czy dobrej przyjaciolki, “zmeczony” bo mielismy kilka slabszych dni (to prawda), ale ze to naturalne ze chce sie spotkac i mowi “nie moge sie doczekac” itd, bo to tez taki zwrot, ktory nic glebszego nie znaczy. Ze oni znaja sie od tak dawna, ze dla nich to normalne. Ze jakby chcial byc z nia, to by byl, bo znali sie “przede mna”. Chcialam z nim zerwac, ale po kilku dniach wrocilismy do siebie. Bylo to 2 tygodnie temu.
Od tego czasu kilka razy bez pozwolenia sama zajrzalam do jego telefonu (wiem co myslicie, tez sie soba brzydze za to:\\\). I ich rozmowa: on chcial do niej przyjechac na weekend, ale “poczekajmy, zobacze jak sie sytuacja rozwinie, bo nie chce zeby to wygladalo, ze od razu wpadam w twoje ramiona”. Pare dni pozniej: “zaluje ze nie przyjechalem…xxx”.
On nie wie, ze to czytalam. Ida razem na jej firmowy bal swiateczny, bo ona nie ma partnera (i ona placi za niego “to moj prezencik dla ciebie”). On ukrywa wszelkie spotkania z nia (bo ja “wariuje”), do tego stopnia, ze chyba klamie (spotkal sie z nia na lunch “bo zadzwonila w ostatniej chwili”, mnie powiedzial ze nigdzie nie byl, ale jak go zapytalam wprost, to stwierdzil ze “zapomnial o tym lunchu, bo to taki detal”).
Ja wiem, ze to wszystko brzmi jak przedszkole, “on powiedzial”, “ona powiedziala”, sprawdzanie telefonu itd. Tylko ze dla mnie ta ich zazylosc to wiecej niz przyjazn czy wspolny projekt. Trace zaufanie do niego, do jego slow, a bez tego zwiazek nie ma sensu. Wiem, ze moje zachowanie teraz jest ponizej krytyki – tylko ze naprawde czuje, jak mi sie grunt spod nog usuwa i boli mnie to wszystko jak cholera.
Powiedzcie prosze, czy takie czulosci miedzy “tylko przyjaciolmi” to normalka? Czy zwroty typu “kochanie” to naprawde nic i nie powinnam w tym za duzo sie doczytywac? Czy mam sie nie przejmowac, jesli on faktycznie “w sekrecie” pojedzie do niej na weekend? Przeciez nie bede sprawdzac co weekend, czy jest w domu. Oraz, co mam zrobic, zeby przestac “wariowac”?
:(((((
Dzieki za pomoc!