dobre rady?

23.01.14, 09:14
Na tych roznych forach ludzie zglaszaja sie po porady.
W zyciu codziennym rozmawiajac z naszymi bliskimi reagujemy czesto swoimi poradami.
Dotycza one utrzymania zdrowia czy dzialan w sytuacjach roznych.

Jak daleko siega Wasza cierpliwosc lub zaangazowanie w doradzaniu bliskiej osobie?

Np. dziecko przyjaciolki co 2 miesiace choruje na gardlo. Wiemy, ze ona chodzi z nim do lekarza, ale nie stosuje zadnych dodatkowych metod typu hartowanie dziecka na zimno, czy zmiana lekarza czy jeszcze jakies inne.
Jak dlugo / czesto w trosce o dzecko, ale i o "nerwa" przyjaciolki bedziecie jej podpowiadac rozne rozwiazania?
Albo: moja najlepsza kolezanka z pracy opowiada moim zdaniem za duzo o sprawach prywatnych w biurze. Doszlo mnie od pewnych osob, ze maja czasem juz dosyc jej opowiesci. Dowiedzialam sie tez od szefa, ze nie podoba mu sie, ze ona tyyyle gada zamiast pracowac.
Rozmawialam z kolezanka i powiedzialam o tym RADZAC jej ograniczenie gadania, bo w najgorszym wypadku moze nie tylko przestac byc lubiana, ale straci robote.
Ona przyjela to do wiadomosci, ale odparla, ze juz taka jest i sie nie zmieni...
Jak dlugo wiec trwalyby Wasze proby odradzania jej takiego zachowania?

:-)
    • soulshuntr Re: dobre rady? 23.01.14, 09:18
      Infantylni ludzie o dlugich jezorach nigdy nie byli naszymi najlepszymi kolezankami. Od tego bym zaczal twoja terapie.
      • zabieganab Re: dobre rady? 23.01.14, 09:44
        u la la
        coz za piekna i troskliwa porada

        To byl ino przyklad......
        Ale ok, biore na klate, ze jestem przyglupkowata maja taka kolezanke ;-)
        • soulshuntr Re: dobre rady? 23.01.14, 10:50
          Wiesz, twoje kolezanki to twoja sprawa. W koncu jakby cos, to tobie tylek przypadkowo obrobi a nie mnie.
          • zabieganab Re: dobre rady? 23.01.14, 11:01
            Czy Ty czujesz, ze mi tu doradzasz?
            ;-)
            mam nadzieje, ze na tym zakonczysz


            ;-P
            • soulshuntr Re: dobre rady? 23.01.14, 11:11
              Nie doradzam, tylko wyrazam swoja opinie.
    • raohszana Re: dobre rady? 23.01.14, 09:25
      A co ja, zbawca światów? Jak zapytają - to raz i styknie. Jak robią głupoty i ryzyjują - cóż, z głupimi przestaję się zadawać [ jeśli robi rzeczywiście coś idiotycznego ] albo nie odzywam się więcej [ jeśli ma inne zdanie niż ja i robi coś tam co niespecjalnie zagraża ].
      • zabieganab Re: dobre rady? 23.01.14, 09:45
        a jesli to chodzi o Wasze wlasne dziecko? Albo partnera?

        Tez uwaga jest powiedziana ino raz i styknie?
        • raohszana Re: dobre rady? 23.01.14, 09:51
          Dzieci się, zasadniczo, wychowuje, więc jak się wychowuje to nie raz, a do skutku i nie "rady" a metody różne.

          Co do partnera - tak, raz, ale ja personalnie głupich nie biorę, bo tłumaczyć i powtarzać to mi się nie chce.
    • six_a Re: dobre rady? 23.01.14, 09:52
      widzę, że masz zadatki na organizatora świata według własnego widzimisię.
      a można wiedzieć, jakie masz kompetencje w hartowaniu dzieci i ocenianiu co im pomoże, a co nie? jesteś lekarzem?
      moja rada na czwarteczek: więcej marchewek.
      • zabieganab Re: dobre rady? 23.01.14, 09:56
        ale zabawne!.....
      • raohszana Re: dobre rady? 23.01.14, 09:57
        six_a napisała:
        > moja rada na czwarteczek: więcej marchewek.
        *
        Pani dochtór, ale w jakiej postaci te marchewki? Surowe, gotowane, siekane, w całości sobie zaaplikować?
        • piataziuta Re: dobre rady? 23.01.14, 10:03
          Najlepiej w całości.
          Doodbytniczo. :P
        • six_a Re: dobre rady? 23.01.14, 10:06
          > Pani dochtór, ale w jakiej postaci te marchewki?
          a pani to chyba, pszę pani, nie czytała wątku dietetycznego o powinnościach świata wobec diety.
          więc odpowiadam: w zupie
          • raohszana Re: dobre rady? 23.01.14, 10:09
            No w zupie nie wolno, bo dieta i świat nie powinien w ogóle takiej herezji jak kij w dup... przepraszam, marchewka w zupie, akceptować!
    • piataziuta Re: dobre rady? 23.01.14, 10:01
      Ale dlaczego się wpieprzasz w nieswoje sprawy?
      • zabieganab Re: dobre rady? 23.01.14, 10:06
        Mozna to i tak widziec, ze sie wtracam w nie swoje sprawy. Racja ;-)

        Ale... w przykladowej sytuacji z rozgadana kolezanka z pracy, moge oczywiscie jej powiedziec, co do mnie doszlo albo nawet moge to calkiem zachowac dla siebie. Tylko co mam w takim razie zrobic, jak za jaks czas ona do mnie przyjdzie zaplakana, ze jej nikt nie lubi albo nie daj Boze stracila ta robote???
        W przykladzie napisalam: to jest moja blizsza kolezaneczka a nie jedna z pracownic firmy.
        Chodzi tu znow o relacje miedzy bliskimi sobie ludzmi...
        • piataziuta Re: dobre rady? 23.01.14, 10:12
          Zajmij się w pracy pracą, zamiast plotkowaniem i nawijaniem makaronu na uszy, a zapewniam, twoje życie bedzie dużo prostsze.

          Co za czasy. Normalni ludzie nie mogą znaleźć pracy od półtora roku, a takich oszołomów nikt nie zwalnia.
          • mm969696 Re: dobre rady? 24.01.14, 01:07
            jak zając się robota jślii kumpela nadaje ci przez 8godzin nad uchem
        • six_a Re: dobre rady? 23.01.14, 10:15
          ale problemem jest to, że ona gada o sprawach osobistych, czy że gada od rana do wyjścia z pracy? bo za tematykę rozmów to jej raczej nie zwolnią, nie łudź się.

          a jeśli tobie samo gadanie przeszkadza w pracy, to weź jej to powiedz, zamiast wymyślać jakieś pogłoski i dorabiać scenariusze.
    • neojeriomina Re: dobre rady? 24.01.14, 12:15
      Jeżeli ktoś mnie prosił o poradę, pytał "powiedz, co ja mam zrobić" - to mówiłam. Do czasu.

      Miałam taki przypadek - kumpel męczył się w związku z mężatką. Na początku nie wiedział, że to mężatka, potem zaczęły wychodzić różne kłamstwa (stan cywilny, chory mąż, jakieś przeszczepy, Bógwico). Dodatkowo mieszkała na drugim końcu Polski, dodatkowo kłócili się ciągle o różne rzeczy, dodatkowo on cierpi na depresję i dwa razy już próbował popełnić samobójstwo. Radziłam mu zakończenie tej szkodliwej znajomości. Ale on swoje, po czym z płaczem uderzał do mnie. W końcu powiedziałam, że ja już nie mam siły. Kumpel się obraził, wiem, że wyjechał z Polski do brata za granicę. I żyje.

      Moja przyjaciółka miała znajomą, która będąc panną 30+ wreszcie sobie znalazła faceta. Facet mojej przyjaciółce nie przypadł do gustu, podobno był chamski i prymitywny. Podobno uderzył tę znajomą (swoją dziewczynę) i z nią zerwał po jakiejś kłótni i to w towarzystwie. Moja przyjaciółka powiedziała jej, że jak do niego wróci, to niech już nie liczy na jej pomoc i możliwości zwierzeń na ten temat. Znajoma - ta panna 30+ - przeprosiła tego damskiego boksera i do niego wróciła, kontakt z moją przyjaciółką ograniczając do wysłania jej życzeń świątecznych smsem (dawniej spędzały wspólnie Wigilię).

      Tak wygląda radzenie ludziom w dobrej wierze. Dlatego już nie radzę nikomu nic. A niech robią, co uważają, i niech ponoszą konsekwencje.
    • dalekswife Re: dobre rady? 24.01.14, 12:26
      ja - nauczona przykrymi doswiadczeniami- nie udzielam zadnych rad, jesli nie jestem o to bezposrednio proszona.


Pełna wersja