mysz34
23.08.04, 09:50
dzień dobry. mam 35 lat. Nie wiem co mam robić. Mój mąż stosuje wobec mnie
przemoc. Jestem 13 lat po ślubie. W ciągu tych lat były pojedyncze ataki
agresji (kopnięcie, popchnięcie, szarpnięcie). Natomiast ostani tydzień to
już prawdziwa gehenna.Zzaczęło się od tego, że podejrzewałam go o zdradę i
powiedziałam mu o tym (przedstawiłam mu nawet dowody - sms. Wpadł w szał.
Rzucił mnie na łóżko i bił po plecach, później szarpał po oczach. Ogarnęła go
furia. Dał mi "z byka" w nos, dostałam także po twarzy. To było we wtorek,
nie było przy tym dzieci, natomiast w środę wyzywał mnie, popychał, działo
się to przy najmłodszym dziecku (7 lat). Wczoraj była dalsza część. Zaczął
mnie dusić, wziął nożyczki i powiedział, że mie zabije. Naprawdę się bałam,
byłam przerażona, krzyczałam a potem ze strachu powiedziałam że zrobię
wszytsko co zechce. Nie pozwolił mi wyjść. Kazał siedzieć i nie ruszać się.
Potem wymaga, żebym zachowywała sią normalnie nie płakała i rozmawiała z nim.
Dochodzi do tego przemoc seksualna, doprowadza do zbliżeń. Mówi że to moja
wina.
Uchodzimy za normalną rodzinę, nikomu o tym nie mówiłam. On nie pije, dobrze
zarabia i wszystkie pieniądze oddaje. ja też mam dobrą pracę. Proponowałam
rozstanie, on krzyczy że mi nie da, miałam się od..lić 14 lat temu, a teraz
będziemy tak gnić. Za dwa dni wraca straszy syn. Co robić, do kogo się
zwrócić. Po tych akcjach mam siniaki na rękach. Boję się iść do lekarza i na
policję. Wtedy nie da się już nic odwrócić. A ja mam nadzieję, że można
wszystko uratować.
Siedzę w pracy, ogarnęła mnie apatia, nie umiem pracować. Nie mam sił żeby
się wyprowadzić. Dzieci bardzo kochają ojca, nie bije ich. Czasami bardzo
krzyczy. Prosiłam żeby się wyprowadził na jakiś czas, żeby to wszytsko
przemyśleć. Nie mam mowy to jego mieszkanie (mieszkanie jest na niego, ale
kupione w czasie małżeństwa).
Co ja mam robić, jak żyć, kiedy w środku tak boli.