Gość: biseks
IP: *.crowley.pl
01.09.04, 13:24
Czy nie uważacie, że gdyby nie religia i wiara w jakiegoś boga, to świat byłby pozbawiony tych religijnych waśni i antagonizmów, przez które giną tysiące ludzi, bo jedni wyznawcy mordują innych wyznawców, tych którzy wierzą w innego boga?
Oceńcie, tak obiektywnie, czy te wszystkie niepokoje społeczne, zwłaszcza te których świadkami jesteśmy teraz, nie są wywoływane poprzez mnogość religii? I czy mnogość religii nie świadczy o słabości wiary jako takiej?
Gdyby nie było religii i wiary w jakiegoś boga, nie byłoby dzisiaj konfliktu bliskowschodniego, nie byłoby zamachów terrorystycznych, nie byłoby wojny w Jugosławii, nie byłoby nagonki na Palestyńczyków, Żydów, nie byłoby Al-Kaidy itd. itd. Wymieniać można w nieskończoność.
Ja właśnie nie w niczym innym jak w wierze w boga, który jest zwykłym wymysłem człowieka, upatruję wszelkiego zła na tym ziemskim łez padole. Religia miast jednoczyć, dzieli ludzi, na tych którzy wierzą w machometa, budde czy bożka najbliższego naszej europejskiej kulturze.
Czy tak naprawdę wiara i religia to nie jest zaawansowane pogaństwo?
Odpowiedzcie proszę i sobie i mnie na te pytania, w atmosferze miłej dyskusji, a nie w atmosferze kłótni i waśni. Oto proszę zwłaszcza tych wierzących, którzy powinni miłować wszystkich bliźnich bez względu na ich religijny światopogląd.
Czekam na odpowiedzi z niecierpliwością.
biseks:-)