Dodaj do ulubionych

Wyznania nauczycielki

06.09.04, 13:29
Pani Izabelo,
W szkole sredniej uwielbialam jezyk polski.Lubilam moja"polonistke",tylko,ze
ona niestety nie pozwalala na samodzielne myslenie.Mozna bylo dyskutowac,aby
na koncu dojsc jednak do takiego wniosku jak nasza polonistka,zadnej wlasnej
inwecji.Podobnie z pisaniem wypracowan.Chcialas dobrej oceny,to pisalas
krotko i "zwiezlowato",bo taki styl lubila.
Dlatego podziwiam pania,bo takie podejscie do ucznia jakie pani ma zdaza sie
rzadko.Pani oddaje mlodym ludziom to co ma pani najlepsze,pani zawod jest
wpisany na zawsze w pani zyciorys.Zazdroszcze pani tej pasji z jaka wykonuje
swoj zawod.
Jest mi smutno wiedzac ile zarabiaja nauczyciele w naszej demokratycznej
Polsce.
Obserwuj wątek
    • Gość: Bartek Re: Wyznania nauczycielki IP: *.augustow.mm.pl 06.09.04, 17:37
      To dobrze, że ukazał się taki wywiad. Pokazuje on, że nauczyciele to nie tylko
      idioci i nieudacznicy. Że są wśród nich ludzie o dużej wiedzy, wrazliwości i z
      klasą. Choć z drugiej strony lękam się zawsze, gdy czytam o takim poświęceniu,
      gdyż wyznacza to pewien standard i wtedy ludzie myślą, że wszyscy nauczyciele -
      aby byli dobrzy - muszą być właśnie tacy. A nie muszą. Są nauczyciele, którzy
      mniej uwewnętrzniają problemy swoich uczniów, a mimo to są świetnymi
      dydaktykami. Cierpią na tym ich rodziny, dzieci, które też wymagają troski i
      czasu. Nie może być tak, że aby być dobrym belfrem, trzeba wyrzec się
      wszystkiego i oddać całkowicie pracy. To nonsens! Najgorzej mają właśnie
      poloniści: muszą wiele czasu po szkole poświęcać pracy zawodowej - dużo czytać,
      poprawiać mnóstwo dłuuugich prac, przygotowywać lekcje, przygotowywać do
      obowiązkowych dla wszystkich matur. Do tego zwala się na nich rozmaite
      uroczystości szkolne, gazetki, protokoły itp. I wszystko za te same pieniądze
      co inni. A nauczyciele sztuki, wuefu czy np. religii, choc zarabiają tyle samo,
      po lekacjach mają wolne (ot, raz-dwa razy w semestrze sprawdzą jakąś klasówkę i
      tyle)! Nikt dotychczas nie pomyślał, żeby zróżnicować pobory według wkładu
      pracy (za sprawdzanie prac płacą 20 zł miesięcznie i mają problem z głowy, choć
      to kpina...) Każda uwaga na ten temat kwitowana jest stwierdzeniem: nie musiałeś
      (aś) byc polonistą. Fakt, nikt nie musiał. Tylko kto by wtedy uczył?
      • Gość: Emeryt Re: Wyznania nauczycielki IP: *.telsten.com / *.telsten.com 06.09.04, 19:57
        To jest glos prawdziwej nauczycielki,lecz ja jako byly prawdziwy uczen troche
        inaczej na to patrze.Moj nauczyciel polskiego wymagal znajomosci ceny czaplego
        piora do czapki Kmicica a nie jakiejs "filozofii".Moze dlatego wybralem
        politechnike i sprawdzilem sie zawodowo w innych krajach tez.Cale zycie
        czytalem ksiazki "pozyteczne" tj.techniczne,historyczne
        itd.Omijalem "bzdury"romantykow i innych ideowcow.Mysle,ze to
        wszystko"zasluga"polonistow i innych "humanistow",ktorzy uwazali,ze
        najwazniejsz w zyciu jest czaple pioro i zloty rog.Zycie jest calkiem inne.
        • Gość: LICEALISTKA Re: Wyznania nauczycielki IP: *.stoszowice.sdi.tpnet.pl 06.09.04, 20:05
          Gdyby mieli płacić nauczycielom za sprawdzanie prac,to w szkole byłyby ttylko
          kartkówki i nic więcej,a uczniowie mają i tak dużo nauki ,żeby jeszcze nauczyć
          z religii na kartkówkę... Tak czy siak,wszystko jest niesprawiedliwe.
          • Gość: Bartek Licealistko! IP: *.augustow.mm.pl 06.09.04, 20:19
            Dziecko, nie chodzi o to, zeby placili od kazdej zrobionej kartkowki, ale zeby
            wynagradzali dodatkowo i proporcjonalnie tych, ktorzy z zasady musza wiecej
            sprawdzac (np. jezyk polski, jezyki obce). Bo jak ich bedziesz porownywac z
            wuefiarzami, ktorzy zarabiaja tyle samo, a nic nie sprawdzaja?! Albo z
            fizykami, ktorzy robia dwie krotkie klasowki w semestrze i nie maja zadnych
            matur dla wszystkich?! Pomysl, dziecko!
            • Gość: MIsia Re: Licealistko! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.04, 22:59
              Pierwszy raz słyszę, ze językowcy bardzo duzo pracują, chodzi mi oczywiście
              onp.anglistów. Mają zajęcia w grupach. W szkole są traktowani, jak święte
              krowy. Oczywiście nie wszystkich wrzuca do jednego worka. Są naprawdę dobrzy
              językowcy, ale znaczna ich część wie, że ich uczniowie chodzą dodatkowo na
              kursy językowe. Sprawa touńska nie była przypadkiem.
        • Gość: Bartek Panie Emerycie IP: *.augustow.mm.pl 06.09.04, 20:24
          Biedny Pan, że miał tak fatalnych nauczycieli. To dlatego uważa Pan, że
          romantycy pisali "bzdury"... Nie pisali - zajmowali się sprawami istotnymi dla
          kazzdego człowieka. Gdyby Pana inaczej uczono, byłby Pan moze bogatszy duchowo,
          dzieki romantykom miedzy innymi. Utylitaryzm (pozytecznosc, jak Pan pisze) to
          nie jest najwazniejsze w zyciu...
          • Gość: LICEALISTKA Re: Panie Emerycie IP: *.stoszowice.sdi.tpnet.pl 06.09.04, 20:31
            Chodzi mi o to,że gdyby mieli wynagradzać dodatjkową pracę nauczycieli,to nagle
            okazałoby się,że wszyscy nauczyciele mieliby ogrom tej ,,dodatkowej'' pracy.
            • Gość: hiii Re: Panie Emerycie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.04, 01:23
              dlatego powinno to być dobrze przemyślane, być może włącznie ze wskazaniem ile
              takich sprawdzianów w semestrze powinno się maksymalnie odbyć (albo z
              zastrzeżeniem ile maksymalnie będzie opłaconych). Zresztą jestem pewna, że
              byłoby to dokładnie uregulowane, bo w naszym kraju nikomu ze sfery budżetowej
              niczego za darmo się nie daje.
              Tak czy inaczej płace nauczycielskie są upokarzająco niskie, a jest to ciężka
              praca. Wielu nauczycieli pracuje wiele godzin w domu, nie tylko sprawdzając
              klasówki czy zeszyty ale też przygotowując się do zajęć.
              Nie mogę niestety powiedzić, że wszyscy, w moim liceum niewiele osób spośród
              grona nauczycielskiego wspominam z uznaniem i wdzięcznością. Ale może
              podwyższenie pensji przyciągnęłoby do tego zawodu zdolnych, pracowitych ludzi,
              zdających sobie sprawę, tak jak bohaterka wywiadu, jak ogromna odpowiedzialność
              na nich spoczywa. A to wszystko pomogłoby być może przywrócić społeczny prestiż
              tego zawodu, który - powtarzam - jest zawodem trudnym i wymagającym.
          • kociamama Re: Panie Emerycie 07.09.04, 16:54
            Drogi Bartku.

            a co to za poblazliwy ton? Ludzi sa rozny, i maja rozne fascynacje w zyciu.
            Jednych kreci wlasnie utylitaryzm, jak piszesz, a inni czytaja z zapartym
            tchem "bzdury" romantyków. Nie mozna wartosciowac i utrzymywac, ze
            bogactwo "duchowe" zyskuje sie tylko dzieki czytaniu okreslonego typu
            literatury.

            Kazdy tez z nas wyznaje inny system wartosci. DLa nie ktorych wlasnie
            utylitaryzm (tez w sensie ideowym) jest najwazniejszy w zyciu.

            Wiecej tolerancji zycze,
            pozdrawiam,
            KOciamama
            • Gość: Bartek Re: Panie Emerycie IP: *.augustow.mm.pl 07.09.04, 21:39
              To dziwne, że nie wyczuła Pani w moim poście ironii... Domaga się Pani ode mnie
              tolerancji, a od tego Pana już nie? A to on nazwał dzieła
              romantyków "bzdurami"... Odpowiedziałem mu jego myśleniem! Sam zresztą skarżył
              się na swoich nauczycieli. I zapewniam Panią, że to nie kwestia gustu, tylko
              wina tych właśnie nauczycieli, którzy dali mu wypaczony obraz romantyzmu. Nikt
              nie musi lubić i czytać romantyków, ale jeśli cokolwiek z ich twórczości -
              dobrze poprowadzony - zrozumiał, to nie nazwie tego "bzdurą". A konkretnie: tu
              nie chodzi o system wartości. Nie wiem, co Pani rozumie przez "bogactwo
              duchowe", ale trudno po literaturze utylitarnej oczekiwać duchowych doznań.
              Metafizyki tam ci niedostatek. Inną miała - w uproszczeniu - rolę do
              spełnienia. To oczywiście w żadnym razie nie umniejsza jej wartości ani jej nie
              deprecjonuje! Chodzi mi tylko o uściślenie pojęć. Ja czytam Szymborską, a nie
              czytam Asnyka. Ale Asnyka doceniam i nie nazywam jego twórczości "bzdurą".
        • Gość: nauczycielka Re: Wyznania nauczycielki IP: *.dip.t-dialin.net 07.11.04, 07:53
          "Czucie i wiara silniej mowi do mnie, niz medrca szkielko i oko".
          Nie dyskutuj synu o czyms, o czym pojecia nie masz... :-/
    • toja3003 Wyznania meza nauczycielki 07.09.04, 15:39
      tez bym chcial miec miesiacami
      wolne + wycieczki ze szkoly, wyjscia
      do kina i inne rozrywki w ramach
      pracy a w zamian za to, tak jak
      wielu nauczycieli, powiedziec:
      "drogie dzieci teraz przeczytacie
      od strony do strony, bo ja
      musze isc ukladac plan lekcji
      a jak przyjde to was sprawdze"
      i potem isc do swoich pogaduszek.

      No i jakby jeszcze za to dawali kase
      to zostalbym nauczycielem i naprawde tez bylbym szczesliwy.
      A tak to musze zupelnie normalnie
      i za zupelnie normalne pieniadze
      pracowac. Co za pech.

      Cale szczescie, ze mam zone nauczycielke;
      malo zarabia ale ta praca to hobby
      wiec jest zawsze zadbana i ma czas
      zeby wszystko w domu ogarnac.

      Maz nienauczyciel.
      • Gość: ja Re: Wyznania meza nauczycielki IP: *.icpnet.pl 07.09.04, 18:33
        zgadzam się co do zasady; zdecydowana większość nauczycieli do pięt nie dorasta
        bohaterce reportażu, i dla nich naprawdę płaca 1000 zł za 20 godzin pracy
        tygodniowo to i tak dużo, zwłasza jeśli wziąć pod uwagę dodatkowe bonusy -
        ferie, wakacje, ochronę związkową
        • Gość: Bartek Re: Wyznania meza nauczycielki IP: *.augustow.mm.pl 07.09.04, 21:21
          Jak ma tyle czasu, to może nie bardzo się przykłada (albo uczy np. wuefu i nie
          musi) i nie powinien Pan jej miarą mierzyć wszystkich. Mnie chodzi o to, żeby
          jednak różnicować pobory i chyba dość wyraźnie to wyartykułowałem. Właśnie
          dlatego, że jedni pracują, a inni robią dobre wrażenie tylko. Ja pracuję w
          zawodzie od 20 lat i też już pewno nie musiałbym tyle tyrać, a polecieć
          doświadczeniem. A mimo to: wracam z pracy ok. 14 i potem od ok. 16 do 21-22
          siedzę i stale mam zajęcie. To może należą mi się te 2 miesiące wakacji?! Pewno
          że lepiej wrócić z biura o 15 i mieć resztę dnia dla siebie... O codziennym
          stresie w pracy nie wspominam, bo każda lekcja to napięcie, skupienie do
          maksimum itd. A że są wśród nas obiboki? W każdym zawodzie są! I dlatego
          właśnie należy coś z tym zrobić. Dopóki będzie się to tolerować i realnie nie
          zweryfikuje wynagrodzeń, do zawodu będzie trafiać ich coraz więcej...
      • Gość: hiii Do Sz. Pana meza nauczycielki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.04, 19:43
        Może żeby sprawdzić jak bardzo niewymagająca, wręcz relaksująca i łatwa jest
        praca nauczyciela, spróbowałby Pan na przykład dać parę prywatnych lekcji z
        czegoś, z czego jest Pan dobry. Tak po prostu w ramach zdobywania życiowych
        doświadczeń i poznawania czegoś przed wydaniem skrajnej i obraźliwej opinii na
        ten temat.
        Wbrew temu co Pan pisze i na co wskazują nauczycielskie zarobki, jest to praca
        a nie tylko hobby, w dodatku wymagająca anielskiej wręcz cierpliwości.
        Oczywiście nie zaprzeczam, że istnieją nauczyciele, którzy prowadzą lekcje w
        opisany przez Pana sposób. Ale stwierdzenie, że jest to norma wśród ludzi
        wykonujących ten zawód to zbyt daleko idący wniosek, krzywdzący wiele osób.
        Powtarzam - przed wydaniem opinii ( w dodatku tak skrajnej) zalecam poznanie
        czegoś "z pierwszej ręki".
      • Gość: Slav Re: Wyznania meza nauczycielki IP: 217.153.124.* 07.09.04, 21:23
        Śmiem twierdzić, że pańska żona jest zupełnie innym typem nauczycielki niż p.
        Izabela, ba, moim zdaniem jest złą nauczycielką. Dobry nauczyciel, o ile nie
        jest grubym wuefistą, naprawdę poświęca sporo czasu w domu na przygotowania. Ja
        np. jestem polonistką, w szkole mam "tylko 18 godzin", ale w domu każdego dnia
        przez kolejne 3-4 przygotowuję się do pracy, nie tylko dlatego, że pracuję od
        niedawna. Wycieczki, o których pan wspomina są godzinami pracy, także nocnymi,
        bo każdy opiekun głową płaci za uczniów. Nie twierdzę, że wakacje nie są
        przywilejem (czekam na nie tak jak moi uczniowie),ale wówczas też muszę być
        dyspozycyjna, jeżeli jest taka potrzeba. Sprostowania wymaga jeszcze jedna
        sprawa - w dobrej szkole nauczyciel w czasie lekcji prowadzi lekcję, a nie
        układa planu zajęć. Tak może było kiedyś, ale dziś już nie; ja nie wyobrażam
        sobie takiej sytuacji, że uczniowie zajmują się sobą sami, ja nawet nie siedzę
        przy biurku, lecz cały czas stoję. Dodam jeszcze jedno - ja też dbam o siebie.
      • moboj Re: Wyznania meza nauczycielki 10.09.04, 21:51
        toja3003 napisała:

        > tez bym chcial miec miesiacami
        > wolne + wycieczki ze szkoly, wyjscia
        > do kina i inne rozrywki w ramach
        > pracy a w zamian za to, tak jak
        > wielu nauczycieli, powiedziec:
        > "drogie dzieci teraz przeczytacie
        > od strony do strony, bo ja
        > musze isc ukladac plan lekcji
        > a jak przyjde to was sprawdze"
        > i potem isc do swoich pogaduszek.
        >

        a chciałbyś zarabiać 433 złote? wątpię. a ja własnie tyle zarabiam - choć
        jestem logopedą to zatrudniona jestem według Karty Nauczyciela. pracuję ciężko
        trzy dni w tygodniu, żeby nasze głęboko upośledzone dzieci czegoś nauczyć.
        przez kolejne dwa dni ciągle jeszcze się uczę, opracowuję dokumenty, chodze na
        szkolenia, konferencje itp. a że w mojej szkole nigdy logopedy nie było, co
        jest skandalem według mnie, to nie ma i pomocy. i własnie wzięłam kredyt na 2
        tysiące złotych, żeby kupic pomoce terapeutyczne itp i nikt mi z tego grosika
        nie zwróci.
        • zalotnica Re: Wyznania meza nauczycielki 29.01.05, 22:59
          moboj napisała:

          > a chciałbyś zarabiać 433 złote? wątpię. a ja własnie tyle zarabiam -

          a ile masz godzin w MIESIACU ?
          • Gość: dzio Re: Wyznania meza nauczycielki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.05, 16:36
            a jaka to różnica? czy istnieje jakiś taryfikator - niezależnie od tego, na czym polega praca, za godzinę płacimy nie więcej niż xxx? praca z dziećmi upośledzonymi to cholernie ciężka rzecz, wymagająca wysokich kwalifikacji i zaangażowania. a więc powinna być doceniona, sytuacja, kiedy człowiek wykonujący taki zawód ma stawkę godzinową taką, jak kelner w restauracji, jest niedopuszczalna. to po pierwsze. a po drugie - już kilka osób tu napisało, że praca nauczyciela nie kończy się z ostatnim dzwonkiem. mam mamę nauczycielkę i wiem, jak to wygląda - jeżeli nauczyciel traktuje swój zawód poważnie, do tych pogardliwie wymienianych "czterech godzin dziennie", należy dodać co najmniej drugie tyle w domu. w efekcie "śmieszne" 18 godzin zmienia się w 40 - a 40 godzin trudnej i bardzo ważnej z punktu widzenia społeczeństwa pracy tygodniowo zasługuje na coś więcej, niż 1000 złotych jałmużny...
      • Gość: ania Re: Wyznania meza nauczycielki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.04, 21:52
        Człowieku? Gdzie uczy Twoja żona? Kim są jej uczniowie? Kim będą w przyszłości?
        Za co ona bierze i tak marne pieniądze, ale jednak? Po co komu taki nauczyciel?
    • Gość: SLon Re: Wyznania nauczycielki IP: *.pl 07.09.04, 16:06
      Artykuł bardzo potrzebny, tylko... kto to przeczyta? Ja miałem w ogólniaku
      super nauczycielkę. Uczyła myśłec i czuć. Ocena, to rzecz dla niej zbędna była
      i może dobrze. Na palcach jednej ręki policzyć, kto miał więcej niż 3. Ale
      dbała o kulturę. Włóczyła nas po teatrach, ciągnęła do opery, męczyła
      pantomimą, wymagała stosownego odzienia, sposobu wypowiedzi, posiadania i
      obrony własnego zdania - nawet, jeśli było ono niezgodne z "linią partii i
      kuratora". I nawet, jeśli było to zdanie pokręcone i "zielonym do dołu". Byle
      miaeć argumenty. Literaturą światową (literatura iberoamerykańska na przykład)i
      krajową nas katowała, choć to mogło jej zaszkodzić (Gombrowicz, Wojaczek,
      Stachura, Witkacy i inni, nieprawomyślni). Często coś na granicy "dopuszczonego
      cenzurą" (wtedy każdy chciał żyć bez narażania się władzy, ale ona...). Maturę
      zdaliśmy bez problemu. Największe obiboki porwały się na najtrudniejsze tematy,
      wymagające myślenia, oczytania, dojrzałości wypowiedzi. Miałem szczeście. Dziś
      moja chrześnica przeszła z gimnazjum, gdzie miała podobną polonistkę, do
      liceum, gdzie ma... no, daleko od mojej "profesorki". A szkoda. Szkoda, że tak
      niewielu nauczycieli zajmuje się tym fachem z braku wyboru, a nie z powołania.
      Bo do tego zawodu trzeba mieć powołanie. I odpowiednio wysoka płaca by nie
      zaszkodziła, ale u nas ważniejszy jest urzędas na wysokim stołku, partyjny
      koleś. Nie ten, kto kształci przyszłe pokolenia.
    • Gość: . Re: Wyznania nauczycielki IP: *.acn.pl 07.09.04, 18:57
      Pani Izabelo,
      a jak poszła matura?
    • toja3003 Przede wszystkim chce powiedziec, ze 08.09.04, 09:28
      pochodze z rodziny nauczycielskiej
      i sam tez pracowalem w tym zawodzie,
      w bliskiej rodzinie mam 3 nauczycieli
      wiec wiem o czym mowie.

      Oczywiscie moj poprzedni post byl
      tylko przykladem sytuacji niepozadej
      ale mysle ze symptomatycznej. Nigdzie
      nie twierdzilem, ze to norma i zywie
      gleboki szacunek do kazdego, kto
      porzadnie wykonuje swoja prace.

      Jakie sa proporccje?
      U mnie wystawiam moim nauczycielom takie
      oceny: wiekszosc (70%) oceniam na dostateczny,
      10% - dobry, 10% bardzo dobry, 10% niedostateczny.
      Uwazam, ze to mierny poziom.

      Podstawowa przyczyna:
      brak mechanizmow motywacyjnych (w tym finansowych)
      do lepszej pracy w powiazaniu z ocena nauczyciela
      rowniez przez uczniow i rodzicow
      oraz brak mechanizmow demokracji w szkole
      (np. znane za granica okresowe wybory dyrektora
      szkoly w tajnych wyborach przez rodzicow).

      Watpie czy mozliwe jest wprowadzenie takich
      mechanizmow w panstwowej szkole, bo
      podobne problemy sa i w bogatszych krajach
      tyle, ze na mniejsza skale.

      Pytam konkretnie: jaka motywacje ma
      nauczyciel zeby dobrze uczyc?
      Twierdze, ze niewielka. I prosze tylko
      bez romantycznych argumentow o powolaniu.
      Na tym nie moze opierac sie system
      edukacji nowoczesnego panstwa.
      Tu musi byc miejsce na brutalny
      przymus ekonomiczny. Owszem, ci lepsi
      powinni wiecej zarabiac a tym gorszym
      powinnismy podziekowac za wspolprace.

      A wiec na pytanie czy pompowac wiecej
      pieniedzy w edukacje twierdze, ze tak
      ale dopiero po zreformowaniu systemu.
      • Gość: Bartek Re: Przede wszystkim chce powiedziec, ze IP: *.augustow.mm.pl 08.09.04, 20:14
        Nie lepiej było tak od razu?...
        • toja3003 nie, bo jak w stol za slabo uderzysz to sie zadne 09.09.04, 14:08
          nozyce nie odezwa.
    • Gość: oburzona Re: Wyznania nauczycielki IP: *.80-203-42.nextgentel.com 09.09.04, 14:42
      tak czasami slucham i czytam to co nauczyciele moiwa o swojej pracy i az mnie
      cos skreca. jesli nie jest pani zadowolona ze swoich zarobkow to prosze sobie
      znalezc inna prace! Nie rozumiem dlaczego nauczycielka po polonistyce ma
      zarabiac wiecej niz lekarz po medycynie??? Dlaczego ma zarabiac wiecej niz
      stomatolog lub kolejarz? dlatego ze ma dwa miesiace wakacji konczy prace o 14 i
      czyta lektury po pare razy w swoim zyciu? Bzdura
      • toja3003 lekarz, nauczyciel, kolejarz - taka jest kolejnosc 09.09.04, 16:51
      • Gość: Bartek Do oburzonej IP: *.augustow.mm.pl 09.09.04, 21:29
        Pani logika jest zaiste powalająca! No to jeśli lekarz nie będzie zadowolony ze
        swoich zarobków, to też niech poszuka sobie innej pracy? I kto będzie Szanowną
        Panią leczył? Może w ogóle wszyscy się pozamieniamy na zawody?! A kto tu mówił,
        że nauczyciel ma zarabiać więcej od kogokolwiek??? Chodziło tylko o to, żeby
        zarabiał sprawiedliwie, bo nie wszyscy nauczyciele jednakowo pracują. Natomiast
        całkowicie kompromituje Panią zdanie: "dlatego ze ma dwa miesiace wakacji
        konczy prace o 14 i czyta lektury po pare razy w swoim zyciu" - to był żart?
        Niech Pani przeczyta kilka postów powyżej, a dowie się Pani, ile poloniści
        pracują. Żaden nie kończy pracy o 14, bo prace same się nie sprawdzają,
        sprawdziany nie piszą, akademie nie przygotowują, nowości nie czytają itp. Do
        tego przygotowanie uczniów do obowiązkowych matur ustnych i pisemnych (w
        etatcie, płatnym tak samo jak u innych)! I wszyscy wymagają, żeby ich dzieci
        uczone były świetnie... A może Pani pouczy? Albo Pani sąsiadka... Zawsze
        przecież ktoś się znajdzie, prawda? Sukces murowany!
        • toja3003 przepraszam Bartku ale przesadzasz z tym "zaden 10.09.04, 09:14
          polonista nie konczy pracy o 14-tej";
          znam inne przyklady z autopsji co podkreslam
          i sam widzialem jak sie sprawdza te prace
          n akolanie w klasie przy uczniach,
          ktorzy w tym czasie maja sobie
          "przeczytac od strony do strony".
          A wakacji maja nauczyciele faktycznie
          multum w porownaniu z innymi zawodami
          i nie mow, ze dlatego bo ta praca taka stresujaca
          tylko bo dzieci w tym czasie maja wolne.
          A ja uwazam, ze nauczyciel powinien
          miec tyle urlopu co inne zawody
          a w czasie wakacji byc z o b o w i a z a n y
          do pracy, np. opiekujac sie tymi dziecmi, ktore
          nie moga miec wyjazdowych i zorganizowanych
          wakacji. Masz cos przeciwko temu?
          • Gość: lola Re: przepraszam Bartku ale przesadzasz z tym "zad IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.04, 09:46
            Bawi mnie ta dyskusja jak nauczyciele mają dobrze. Dwa miesiące wakacji są
            ogromnym plusem tej pracy i nikt tego nie kwestionuje. Można znaleźć sobie
            dodatkowe źródło dochodu i wiele osób tak robi kosztem pracy w szkole. Są
            nauczyciele którzy pracują bardzo dobrze ale w Polsce ma być równo (nie znaczy
            to że sprawiedliwie) i wszyscy za godzine dostają tyle samo. Osobiście znam
            wuefistów którzy rzucą piłke i tyle ale również takich którzy prowadzą
            społecznie drużyny i mają sukcesy (za uścisk dłoni dyrektora) No i te
            wycieczki, jest czego zazdrościć 30 schlanych siedemnastolatków których nie
            jest się wstanie upilnować i wszyscy mają pretensje Gdzie wtedy był nauczyciel?
            A uczniom można tłuc do głowy że nie moąe być alkocholu tobić rewizje co 10 min
            i tak się upiją.
            • toja3003 ja niczego nauczycielom nie zazdroszcze ale 10.09.04, 10:25
              uwazam, ze powinny byc rowne prawa
              urlopowe dla wszystkich i tyle.
              • Gość: Misia wakacje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.04, 23:14
                Spróbuj popracować troche w szkole. Ja zgadzm się na jeden miesiąc urlopu, w
                drugim jestem do dyspozycji w szkole. Przygotowuję konspekty, pomoce
                dydaktyczne. Dziećmi, które nie mogą wyjechać zajmujesz się ty.
                • toja3003 tyle samo urlopu dla nauczycieli co dla reszty! 21.10.04, 15:45
                  jestem po prostu za rownymi prawami i tyle;
                  to podobny nonsens jak dyskryminacja kobiet,
                  ktore maja wiek emerytalny do 63 lat tylko a mezczyzni
                  moga sobie popracowac 2 lata dluzej.
          • Gość: Bartek Re: przepraszam Bartku ale przesadzasz z tym "zad IP: *.augustow.mm.pl 10.09.04, 18:19
            Z tym "żaden" rzeczywiście przesadziłem. Tylko że ja cały czas mówię o tych,
            którzy DOBRZE pracują, a nie o nierobach, a Ty uparcie - odwrotnie. Mnie chodzi
            o to, żeby uruchomić mechanizmy, które odzieliłyby nierobów od tych
            pracowitych, bo równe traktowanie jest niemotywujące i powoduje odpływ dobrych
            nauczycieli lub ich "niedopływ". Poza tym kładzie się to cieniem na całym
            zawodzie. A co do wakacji... Właściwie to ja mam ich miesiąc z malutkim
            kawałkiem. Do 10 lipca trwa nabór a od połowy sierpnia praca przy egzaminach i
            pisanie stosów papierów na nowy rok. A w ciągu tego roku pracuję dziennie ok.
            10-11 godzin. Więc sobie policz. Dom zawalony robotą, życie rodzinne kuleje...
            Może i lepiej byłoby wrócić z biura o 15 i mieć resztę dnia dla siebie i
            rodziny. Tylko kto by wtedy uczył? Same nieroby?... Uczę, bo to lubię i mnie
            lubią, ale mam coraz więcej goryczy w sobie. Nie tylko ja zresztą.
            PS Ten weekend cały mam zajęty, bo wyszło akurat nowe rozporządzenie o
            ocenianiu i trzeba przygotowac zmiany w statucie szkoły oraz przedmiotowym
            systemie oceniania. A Ty co będziesz robił? Pojedziesz pewno z Żoną na
            grilla?...
          • Gość: dzio Re: przepraszam Bartku ale przesadzasz z tym "zad IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.05, 16:43
            z paroma rzeczami, które wcześniej pisałeś, się nie zgadzam, ale to jest mądrze powiedziane - nauczyciele mogliby spokojnie mieć takie same prawa urlopowe, jak inne zawody - mogliby prowadzić jakieś kursy wakacyjne, zajęcia w ramach "wakacji w mieście", dodatkowe lekcje dla tych, którzy mają w szkole problemy (o ile wiem, w stanach jest taki system - uczeń ze słabymi wynikami zamiast powtarzania klasy może być wysłany na wakacyjny kurs wyrównawczy). tylko niech im ktoś za to ZAPŁACI!!! i to na tyle dobrze, żeby było ich stać na wykorzystanie tego miesiąca urlopu tak, żeby do pracy wracali wypoczęci i w pełni sił!
      • moboj Re: Wyznania nauczycielki 10.09.04, 21:56
        Gość portalu: oburzona napisał(a):

        > tak czasami slucham i czytam to co nauczyciele moiwa o swojej pracy i az mnie
        > cos skreca. jesli nie jest pani zadowolona ze swoich zarobkow to prosze sobie
        > znalezc inna prace! Nie rozumiem dlaczego nauczycielka po polonistyce ma
        > zarabiac wiecej niz lekarz po medycynie??? Dlaczego ma zarabiac wiecej niz
        > stomatolog lub kolejarz? dlatego ze ma dwa miesiace wakacji konczy prace o 14
        > i czyta lektury po pare razy w swoim zyciu? Bzdura

        szkoda, że nie pomyślisz o tym, że jak polonista skończy pracę o 14 to w domu
        ma stosy zeszytów i prac do sprawdzenia, musi pisac konspekty - obowiązkowo
        przez trzy lata - plany rozwoju zawodowego, rozkłady pracy na cały rok itp.
        nawet sobie sprawy nie zdajesz jakie to skomplikowane.
        aha, moja kolezanka polonistka wychodzi do pracy o 7, wraca o 17. ja wychodzę z
        domu o 6, wracam o 16, a potem jeszcze siedzę do późna nad ksiązkami,
        programami terapeutycznymi itp.
        • zalotnica Re: Wyznania nauczycielki 29.01.05, 22:54
          moboj napisała:
          >ja wychodzę z domu o 6, wracam o 16, a potem jeszcze siedzę do późna nad
          >ksiązkami, programami terapeutycznymi itp.

          zapewniam Cie, nie jestem nauczycielka, ale jak mi byla potrzebna
          znajomosc programow w pracy to siedzialam dzien i noc w domu i uczylam sie,
          nikt mi oczywiscie za te godziny nie placil, i nie mam rowniez 2 czy 3
          miesiecy wakacji i pracuje 40 godz. tygodniowo, a nie kilka...a Ty ile ?
          ale to byl i jest moj wybor i nie narzekam i nie wymagam ze cos mi sie
          nalezy...
    • Gość: "leniwa belfrzyca" Re: Wyznania nauczycielki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.09.04, 11:06
      Pozwolę sobie przedstawić skrócony roczny plan pracy początkującego (z
      trzyletnim stażem) nauczyciela polonisty na swoim przykładzie. Proszę nie
      pomijać informacji o wysokości zarobków miesięcznych w wysokości 900 zł na rękę
      (na szczęście nie mam jeszcze założonej rodziny, bo wtedy problemów finansowych
      byłoby znacznie więcej):
      1. Tygodniowy plan pracy.
      poniedziałek - rano godzinna gimnastyka w celu nabrania zapasu energii przed
      pracą, lekcje do 16., kurs francuskiego (klasyczny język popularny w oświeceniu
      i epokach późniejszy - jego znajomość pozwala na poznianie wybitnych dzieł w
      oryginale), powrót do domu po 20., przygotowanie się do zajęć (przy okazji
      przegryzienie jakiejś kanapki), 00.00 spanie
      wtorek - praca do 12., ok. 3h sprawdzania prac (przy uczeniu 6. klas trochę się
      tego zbiera), praca w ogródku, żeby nie zarósł, przygotowywanie się do zajęć
      środa - rano godzinna gimnastyka, żeby radośniej spojrzeć na świat, lekcje do
      14., 15. - kursy z doskonalenia zawodowego (nauczyciel płaci za nie sam,
      nieliczne są refundowane przez szkołę lub darmowe), powrót do domu po 18.,
      przygotowywanie się do zajęć
      czwartek - lekcje do 15., kurs francuskiego, powrót do domu w godzinach
      wieczornych, przygotowywanie się do zajęć
      piątek - lekcje od 9. do 20., spanie
      sobota - lekcje od 8. do 15. (szkoła zaoczna)
      niedziela - lekcje od 9. do 14. (szkoła zaoczna)
      2. Święta i wakacje.
      Boże Narodzenie - kilka dni wolnego, koniec grudnia (przed Nowym Rokiem) -
      egzaminy semestralne szkoły zaocznej (wcześniej należy ułożyć tematy do części
      pisemnej i zestawy do części ustnej)
      ferie zimowe - tydzień wolnego, egzaminy poprawkowe szkoły zaocznej
      Wielkanoc - 5 dni wolnego
      wakacje - do połowy lipca praca przy rekrutacji do szkoły; wakacyjne wyjazdy
      (np. dwudniowa wyprawa do Wiednia, m.in. po materiały edukacyjne, czyli zdjęcia
      ważnych obiektów, i aby nauczyciel wiedział, o czym mówi na lekcjach nie tylko
      teoretycznie) - jest to okres, kiedy ze zdziwieniem dostrzegam, że serce bije
      mi spokojniej i nie boję się, że czegoś nie zdążę zrobić; od połowy sierpnia
      egzaminy poprawkowe szkoły dziennej i zaocznej, układanie planów zajęć na nowy
      rok do każdej klasy oddzielnie
      Na koniec zaznaczam, że lubię uczniów i oni mnie raczej też, bo dają mi to
      odczuć. Dziwna rzecz, że jestem jednocześnie postrzegana jako wymagająca n-lka.
      • moboj Re: Wyznania nauczycielki 10.09.04, 22:00
        Gość portalu: "leniwa belfrzyca" napisał(a):

        > - kursy z doskonalenia zawodowego (nauczyciel płaci za nie sam,
        > nieliczne są refundowane przez szkołę lub darmowe),

        własnie... ledwo zaczęłam pracę i już na dzień dobry musiałam wywalić 250
        złotych na kurs, ktory mi się do niczego nie przyda. a że jestem stażystką to
        takich wydatków przede mną mnóstwo.
    • insgesamt Re: Wyznania nauczycielki 13.09.04, 22:47
      Jestem juz dawno po liceum, ale nadal jak pomysle o mojej polonistce, to wlos
      mi sie na glowei jezy! W liceum nie przeczytalam nic, co nam ta kobieta kazala.
      Bo po co? Machala brykami wydanymi przez kretynow jej podobnych i kazal nam
      czytac opracowania na lekcji. Nie wspominajac o tym, ze nie umiala stworzyc
      porzadnej wypowiedzi i nie odmieniala rzeczownikow... Na szczescie wyroslam w
      rodzinie polonistow i oni wszyscy zarazili mnie pasja do literatury. Uwielbiam
      dyskutowac o ksiazkach (chociaz studiuje nauki scisle). I marze o takiej
      prawdziwej lekcji jezyka polskiego, z dyskusja, logicznym mysleniem i
      odkrywaniem samego siebie:) Bardzo sie ciesze, ze sa jeszcze nauczyciele chetni
      do wspolpracy z mlodzieza, ktorzy widza, ze to dzieki uczniom pracua, a nie, ze
      uczniowie w pracy im przeszkadzaja.
      Pozdrawiam.
    • Gość: nauczycielka Re: Wyznania nauczycielki IP: *.dip.t-dialin.net 07.11.04, 07:48
      No niestety. Jesli na maturze uczen nie wie, kiedy byla Mloda Polska, to
      fatalnie swiadczy o Pani jako o nauczycielce-i nie zmieni tego fakt, ze stara
      (la) sie Pani byc dla niego kumpela(?). Pozdrawiam :-/
    • Gość: lolo Re: Wyznania nauczycielki IP: *.aster.pl 29.01.05, 20:52
      He, he, mam szczęście być uczona przez prof. Nawrocką. Zamiast znać kolor
      czapki Kmicica muszę wyartykułować swoją opinię na temat tej postaci. Moim
      zdaniem to b. zdrowe podejście do lektur - najważniejszy jest odbiór dzieła
      przez ucznia. Boję się tylko nowej matury - ponoć wymagana jest wiedza
      sztampowa i "uznane" interpretacje klasyków.
    • wiolathered Re: Wyznania nauczycielki 14.02.05, 23:49
      ja nie rozumiem dlaczego zawod nauczyciela jest tak malo powazany, przykre jest
      to ale dla wiekszosci zawod nauczyciela to skrajna ostatecznosc...kolejna wada
      jest slaba placa. podoba mi sie uczenie(udzielam korepetycji), uwazam ze nie
      jest to malo rozwijajace-wrecz przeciwnie, ale jak patrze na nauczycieli i
      uczniow w gimnazjum mojego brata to wspolczuje nauczycielom. dzis poza anielska
      cierpliwoscia trzeba jeszcze zelaznej reki i odwagi, dzieciaki sa okropne, nie
      maja na nie wplywu rodzice a tym bardziej nauczyciel, sa bezkarne...utrzymanie
      dyscypliny to wielka chwala a jak sie uda to mozna poprowadzic lekcje.
      podziwiam nauczycieli ale nie wiem do konca czy chce sie znalezc na ich
      miejscu, dodam ze studiuje polonistyke...
    • Gość: nauczycielka ZAPRASZAM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.05, 11:16
      Wszystkich chętnych i zafascynowanych wakacjami i rzeszą ogromnych profitów
      tego zawodu zapraszam - proszę przyjść do szkoły i uczyć. Dlaczego nie??? Co
      stoi na przeszkodzie? Są tacy chętni i po pierwszej lekcji - wysiadają. Na
      pewno wtedy będziecie mogli autorytatywnie wypowiadać się o zawodzie.
      Zapraszam.
      PS Widzę, że niektórych szczególnie kuszą te bezpłatne fascynujące jednodniowe
      wycieczki z klasą. Zapraszam tym bardziej :-)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka