Dodaj do ulubionych

On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozwiazac

03.12.14, 13:41
Mam do Was pytanie.

Czy to ok, ze moj mezczyzna widuje sie z dziecmi w swoim dawnym gniezdzie, domu, gdzie zyl przez lata z nimi, z inna kobieta, gdzie tworzyl jakis dom, rodzine?
Czy nie powinno byc tak, ze jest to jakos inaczej rozwiazane, ze dzieci zabiera albo do siebie/nas, albo do miejsc, ktore nie sa dla mnie raniace, np swoich rodzicow, kawiarni, basen itp..?

Czy to ja przesadzam, czy on nie umie ustalic pewnych granic?
Jestesmy razem przeszlo 5 lat. On jest swiadom, ile bolu mi zadal swoja postawa. Kiedy sie poznalismy, ja mieszkalam w innym miescie, pisal mi smsy z tamtego domu. Zdarzalo mu sie tam jadac, zasnac. Jego ex niejednokrotnie mnie wyzywala (nie przeze mnie odszedl, mial jeszcze dwie relacje, zanim sie ze mna zwiazal), a dzieci wciaz nie akceptuja mojej osoby. Przed dlugi czas byly rozne manipulacje i gierki ze strony jego ex, oraz dzieci.

Czuje sie w tym strasznie sama.
On sie tlumaczy, ze teraz jest inaczej, ze tylko wpada do dzieci. Bo jego mieszkanie jest za daleko, bo sa korki.
Ja w tym widze egoizm, malego chlopca, niedojrzalego do budowania relacji ze mna, tak, by mnie nie ranic. Widze w tym wygode jego, niechec, by jakos zadbac o mnie, o to, jak ja sie potwornie w tym czuje, jak cierpie.
Dla mnie to cholernie bolesne, ze po pracy sobie tam jedzie, kiedy mu wygodnie, z tego co mowi, 2 razy w tyg., dodatkowo tez spedza czas z dziecmi poza domem.
Ja nie uczestnicze w zadnych z tych spotkan.
On mi tlumaczy, ze jestem trudna, ze przesadzam, ze kiedys nie tak sie odezwalam do dzieci.
Nie mam jednak szansy budowania relacji z nimi, bo one nie chca mnie widziec. On ustepuje, bo tak prosciej, wykluczajac mnie z waznej czesci swego zycia.
Wychodzi na to, ze ja sie czepiam, a on oczekuje ode mnie postawy totalnej akceptacji, bo nie moze nic byc "kosztem jego relacji z dziecmi".

Wiecie, to boli... Czy nie mozna podjechac po dzieci, i gdzies je zabrac, potem odwiezc pod dom, i tam pozegnac? Ewentualnie wejsc do srodka, by omowic pare spraw z matka dzieci, czy w przypadku, gdy ktores lezaloby obloznie chore, i nie ma innej mozliwosci, by je zabrac do siebie.

Czuje sie w tym sama, odrzucona, wykluczona.
Widze jego, siedzacego w dawnym gniezdzie, domu, i to zwyczajnie boli.
Przez to wali sie nasz zwiazek, acz on nie widzi powiazan.

Co zrobic? Jak sobie poradzic z bolem?
A moze to ja przesadzam, i nie jestem dojrzala do relacji mezczyzny, ktory ma juz jakis bagaz? :(
Obserwuj wątek
    • gustavo.fring Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 03.12.14, 13:52
      Aha.

      No bardzo smutna historia, bardzo.

      A lekcje na jutro już odrobione?
    • paco_lopez Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 03.12.14, 14:11
      ręce opadają jak się czyta relacje z przeciągania xuja. szkoda oczywiście dzieci , że też to muszą śledzić, a że tobie nie kibicują to się dziwisz oczywiście. powodzenia. wesołych świąd.
    • six_a Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 03.12.14, 14:33
      mójbosz, jak ty się z nim męczysz, jak ciebie boli.
      a nie przyszło ci do głowy, że te dzieci mają gdzieś, które miejsca uważasz za niebolące i chcą sobie z ojcem w domu posiedzieć?
      • titta4 Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 03.12.14, 14:38
        100/100 :D
    • varia1 Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 03.12.14, 15:05
      tak, to właśnie ty nie dojrzałaś do zbudowania relacji
      a twojego faceta szanuję za to jakim jest ojcem nawet po rozstaniu z matką dzieci
      jeśli dla niego dzieci są priorytetem, to tylko bardzo dobrze o nim świadczy
      moim zdaniem powinnaś poszukać psychologa ... albo zakończyć ten związek

      i jeszcze jedno - nie ma obowiązku włączania nowych partnerów w relacje z dziećmi z poprzednich związków, to się nie zawsze udaje i widząc twoją postawę - jak mówisz, partner twierdzi że jesteś trudna - ja na jego miejscu też bym nie ryzykowała
      one mają prawo nie chcieć cię widzieć, to im się rozpadła rodzina i mają prawo do tego żeby jak najmniej boleśnie to przeżyć

      one mają mieć bezboleśnie, nie ty, bo ty świadomie związałaś się z tym człowiekiem znając jego sytuację
      • malwan Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 03.12.14, 15:50
        i jeszcze jedno - nie ma obowiązku włączania nowych partnerów w relacje z dziećmi z poprzednich związków

        nie ma, ale można zwyczajnie chcieć i próbować

        one mają mieć bezboleśnie,

        chyba jak najmniej boleśnie,
        poza tym nie ona zgotowała im taki los
        • varia1 Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 04.12.14, 07:44
          autorka, jak sama napisała, już zraziła do siebie jego dzieci, próbowałabyś dalej eksperymentów? ja nie, może dlatego, że moje dzieci przeszły przez rozpad rodziny i wiem, jaka do delikatna sprawa

          nie ona zgotowała im taki los? zdaje się, że spotykali się jeszcze kiedy on był w związku z matką swoich dzieci

          wszystko siedzi w jej głowie, chorej, niestety
          i w sumie to dobrze, bo kto raz zostawił rodzinę, może to zrobić równie dobrze z nią
          • ola.2014 Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 04.12.14, 09:06
            varia1, czytaj ze zrozumieniem... Przed autorka facet byl w dwoch zwiazkach...Nie ona byla przyczyna rozpadu rodziny. Poza tym nie jest z matka dzieci kilka lat i nie musi tylko pod okiem bylej spotykac sie z nimi...Tak przyzwyczail wszystkich
            • six_a Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 04.12.14, 09:28
              mógł zamieszkać z dziećmi po rozwodzie. wtedy nie musiałby się pętać po czyichś domach, a i nowa pani pewnie umierałaby z zachwytu na forum wredne macochy czy innym podobnym.
            • varia1 Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 04.12.14, 09:33
              czytam ze zrozumieniem, post autorki jest pełen pretensji do niego
              nie pisze w jakim wieku są dzieci, i ile miały lat w chwili rozpadu rodziny
              wiedząc że facet ma dzieci, z którymi właśnie tak spędza czas, zdecydowała się na związek, zaakceptowała, jako dorosła osoba , pewne status quo, a teraz chciałaby to na siłę zmienić

              a może w wyroku rozwodowym, lub sądu rodzinnego, ustalającym kontakty z dziećmi jest napisane że będą się odbywać one wyłącznie w miejscu zamieszkania dzieci i obecności ich matki... bierzesz to pod uwagę? sądy dość często skłaniają się ku takim rozwiązaniom

              nie wiem jak twoje doświadczenie życiowe ma się do tego, ale ja osobiście mam w tej kwestii jeszcze bardziej skomplikowaną sytuację więc może dlatego nie rozumiem roszczeniowej postawy autorki
              filtruję to poprzez własne obserwacje świata i mówię to co myślę
              i ty, jak każdy na forum, masz także do tego prawo
              nie obrażam nikogo, ale moje zdanie jest takie, że dzieci i ich komfort psychiczny są tu najważniejsze
            • amb25 Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 05.12.14, 05:38
              Przed autorka facet byl w dwoch zwiazkach... Ale to nie znaczy ze zwiazek z autorka nie zaczal sie jeszcze w czasie trwania jego malzenstwa. Dwa poprzednie mogly zaczac sie i skonczyc w czasie gdy pan byl jeszcze zonaty.
          • malwan Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 04.12.14, 11:29
            nie ona zgotowała im taki los? zdaje się, że spotykali się jeszcze kiedy on był
            > w związku z matką swoich dzieci

            no i co z tego wynika, że się spotkali kiedy był w związku? dorabiasz ideologię, ja opieram się na tym co napisała autorka, że nie ona była przyczyną rozpadu jego związku.
            Nie wiem czy jej głowa jest chora czy nie, napisałam jedynie to co wywnioskowałam- facet nawet nie próbował włączyć jej w relacje z dziećmi.

            i w sumie to dobrze, bo kto raz zostawił rodzinę, może to zrobić równie dobrze
            > z nią

            ja pier...no wszystko może, to jedynie twoje przypuszczenia, co to ma wspólnego z jej relacjami z jego dziećmi.
            • varia1 Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 04.12.14, 12:48
              no i co z tego wynika, że się spotkali kiedy był w związku? dorabiasz ideologię, ja opieram się na tym co napisała autorka, że nie ona była przyczyną rozpadu jego związku.

              ... no właśnie, ona to napisała, może jego była , matka dzieci, ma na ten temat inne zdanie , nieważne czy słuszne czy niesłuszne

              Nie wiem czy jej głowa jest chora czy nie, napisałam jedynie to co wywnioskowałam- facet nawet nie próbował włączyć jej w relacje z dziećmi.

              a ten tekst o tym że jej facet twierdzi że jest trudna i że się kiedyś tam nieodpowiednio do jego dzieci odezwała? moim zdaniem świadczy że jakaś próba była - jak sama autorka twierdzi - jego dzieci NIE CHCĄ jej widzieć - i mają do tego prawo

              i w sumie to dobrze, bo kto raz zostawił rodzinę, może to zrobić równie dobrze
              > z nią
              ja pier...no wszystko może, to jedynie twoje przypuszczenia, co to ma wspólnego z jej relacjami z jego dziećmi.
              nic wspólnego, taka sobie dywagacja, zabronione jest?
              • malwan Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 04.12.14, 13:08
                a ten tekst o tym że jej facet twierdzi że jest trudna i że się kiedyś tam nieodpowiednio do jego dzieci odezwała? moim zdaniem świadczy że jakaś próba była - jak sama autorka twierdzi - jego dzieci NIE CHCĄ jej widzieć - i mają do tego prawo

                nie nadążam za twoim tokiem rozumowania...
                że się w ogóle odezwała do dzieci to jeszcze nie świadczy, ze to była jakakolwiek próba z czyjejkolwiek strony-spotkanie mogło być przypadkowe

                dzieci mają prawo do wszystkiego akurat-tyle, ze nie o tym jest wątek, tylko o ustalaniu granic i o układaniu trudnych relacji.
                nic wspólnego, taka sobie dywagacja, zabronione jest?
                nie, nie zabronione, tyle, że trywialne i życzeniowe
                • varia1 Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 04.12.14, 13:26
                  spotkanie z jego dziećmi, które on widuje tylko w ich "gnieździe" było przypadkowe? to chyba ja nie nadążam
                  zawsze w takiej sytuacji będę stać po stronie dzieci i ich potrzeb
                  jeśli z jakiegoś powodu facet uznał , że nie chce jej w to włączać bo jest trudna, to już powinno dać do myślenia
                  • malwan Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 04.12.14, 13:40
                    spotkanie z jego dziećmi, które on widuje tylko w ich "gnieździe" było przypadkowe? to chyba ja nie nadążam

                    i to widać, sorry

                    jeśli z jakiegoś powodu facet uznał , że nie chce jej w to włączać bo jest trud
                    > na, to już powinno dać do myślenia


                    to co powiedział facet w TEJ sytuacji nie jest dla mnie żadnym wyznacznikiem, związał się z taką a nie inną kobietą, mało tego-jest z nią 5 lat więc słowo "trudna" jako argument wydaje mi się co najmniej żenujące. Zresztą jak chcesz to znajdziesz sposób, jak nie chcesz- znajdziesz powód i tyle.
                    Dzieci postawił na piedestale i nic tego pewnie nie zmieni, zważywszy, że jak mniemam, ma wobec nich ogromne poczucie winy i raczej ostatnie słowo należy do dzieci.
                    • varia1 Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 04.12.14, 13:56
                      może być, że chodzi o jego poczucie winy, może to być również kilka innych powodów
                      chodzi mi raczej o to że ona najprawdopodobniej taki stan rzeczy zaakceptowała (jeśli przyjąć, że nie ona była powodem rozpadu małżeństwa) - kiedy decydowali się na to żeby być razem, to on już wtedy odwiedzał te dzieci w swoim domu

                      ze strony autorki to jest trudna sytuacja, nie przeczę
                      ale patrząc na to oczyma dzieci, również
    • wysad Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 03.12.14, 16:12
      pewnie stosunkują się z byłą.
    • coffei.na Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 03.12.14, 16:19
      Wiesz..to chyba zawsze będzie mega wyzwanie dla Ciebie..zrozumieć to i jakoś to przełknąć..podziwiam,bo ja bym chyba nie powołała temu.
      Ale musisz zmienić tok myślenia -to tylko miejsce,kurcze musisz sobie wbić to do głowy bo inaczej zatrujesz jadem swój związek
      powodzenia😊
    • wiarusik Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 03.12.14, 17:48
      mężczyzna powinien zrobić dzieci i odejść, tak jak nakazuje natura.
      bez alimentów rzecz jasna.
      • ola.2014 Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 04.12.14, 05:13
        Facet powinien zakonczyc spotkania w domu bylej... Do tego ma swoj dom, czasem spotkania na miescie. Zwiazki takie jak Twoj sa trudne, przede wszytskim licza sie dzieci,ale wizyty w domu bylej??? Bez przesady, wg mnie nie potrafi podjac meskiej decyzji. Walcz o ten zwiazek...
        • titta4 Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 04.12.14, 09:58
          To jest dom jego dzieci, nie tylko byłej...ten drobiazg jakos umknął, mało istotny chyba ;)
          • mozambique Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 04.12.14, 10:31
            dzieci maja conajmniej 5 lat (a zapewne więcej )

            naparwde takei dziecko mozna juz puscic z ojcem gdziekolwiek poza mury i fosę rodiznnego gniazda
            • phai14 Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 04.12.14, 16:38
              dzieci sa duze - 17 i 14 lat.
    • malwan Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 04.12.14, 11:33
      zostawiłabym to tak jak jest
      rywalizację o swoją pozycję z dziećmi uważam za idiotyczne
      albo się pogodzisz, że grasz w rezerwie a nie w pierwszym składzie albo po prostu odejdź bo ci zółć wątrobę zaleje
      frustracja generalnie źle wpływa na związki
    • kachaa17 Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 04.12.14, 12:32
      Od razu powiem, że nie mam doświadczenia w takich sytuacjach ale dla mnie to też byłby problem. Ja uważam, że ojciec jest związany z dziećmi a nie z byłą żoną więc czemu nie może spotykać się tylko z dziećmi? Czy jedynym rozwiązaniem jest spotykanie się w domu dzieci i żony?
      Może jak był sam to było to ok ale chyba w tym układzie trzeba też brać pod uwagę uczucia partnerki. A jaka szkoda byłaby dla dzieci gdyby facet zabierał je do siebie? Czy gdziekolwiek poza dom? Myślę, że można to tak ustawić, żeby wszyscy byli zadowoleni.
      Piszecie, że dzieci nie mają obowiązku spotykać się z nową partnerką ojca. Może i tak, tylko wtedy to ta kobieta jest wyłączona ze sporej części życia swego faceta. Uważam, że mimo wszystko dobrze by było, żeby twój facet postarał się o poprawienie relacji jego dzieci - ty.
      • varia1 Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 04.12.14, 12:54
        tak, czasem bywa tak, że z różnych przyczyn kontakty z rodzicem nie mieszkającym osobno mogą się odbywać wyłącznie w miejscu zamieszkania dzieci
        mogło tak być że pani przed sądem rodzinnym ustalając kontakty uzasadniła swój wniosek w ten sposób że dzieci bardzo przeżyły rozpad rodziny i nie życzą sobie na chwilę obecną zabierania do nowego domu ojca, czy spotykania się z nim gdziekolwiek indziej poza miejscem zamieszkania, naprawdę w poście autorki wątku nie ma wielu istotnych informacji, tylko dużo jej pretensji, żalu, bólu i żółci
        a sytuacje naprawdę bywają różne
        może tak właśnie rodzice przy rozstaniu się dogadali co do kontaktów ojca z dziećmi, bo obojgu pasuje takie rozwiązanie?
        i jak widać, autorka wątek założyła, ale potem zamilkła ...
        • six_a Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 04.12.14, 13:38
          >tak, czasem bywa tak, że z różnych przyczyn kontakty z rodzicem nie mieszkającym osobno mogą się odbywać wyłącznie w miejscu zamieszkania dzieci
          tak, tak bywa, jak matka jest równie odjechana jak paniusia od bolącego mieszkania.

          albo się ojcu ogranicza prawa, jak jest nieodpowiedzialnym idiotą, który zgubi dzieci zaraz za progiem miejsca ich zamieszkania. albo pozwala mu się zabierać dzieci dokąd chce, uznając, że jest dorosły i opiekuje się równie dobrze.

          bo jakoś tak się składa, że te mamusie, które załóżmy zaczynają drugie życie, nie mają takich samych absurdalnych wymagań co do niewidywania nowego partnera przez osobiste dzieci jak w stosunku do partnerki nowej partnerki byłego męża. tak że ten.
          • six_a Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 04.12.14, 13:39
            --> jak w stosunku do nowej partnerki...
          • varia1 Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 04.12.14, 13:53
            bywa że matka jest równie odjechana, a bywa, że tak się umówili i pan nie chce zabierać dzieci do swojego nowego domu, trudno oceniać, bo w poście jest mało konkretów
          • varia1 Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 04.12.14, 13:57
            bo jakoś tak się składa, że te mamusie, które załóżmy zaczynają drugie życie, nie mają takich samych absurdalnych wymagań co do niewidywania nowego partnera przez osobiste dzieci jak w stosunku do partnerki nowej partnerki byłego męża. tak że ten.

            masz osobiste doświadczenia w tym temacie, że się tak niedyskretnie spytam?
            • six_a Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 04.12.14, 14:17
              > masz osobiste doświadczenia w tym temacie, że się tak niedyskretnie spytam?
              buk broń, ja nawet życia nie mam. inaczy bym tu nie siedziała, prawda.


              ale jak tak piszesz, o KONIECZNOŚCI wizytowania dzieci w domu matki, a jeszcze najlepiej pod nadzorem. na prośbę matki przecież, bo czyją, co nie? a jednocześnie ta matka nie ogranicza ojcu praw, to jaki obrazek się z tego wyłania? równie zaborczej warjatki. niestety.
              • varia1 Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 04.12.14, 14:27
                no, ale oni (rodzice dzieci) mogli po prostu taką sprawę uzgodnić i obojgu to mogło pasować
                to może wcale nie chodzić o kwestię zaufania do niego czy się będzie dobrze opiekował
                w poście startowym jest za mało danych, a za dużo emocji autorki
                • six_a Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 04.12.14, 14:40
                  no chyba nie wierzysz, w to, co napisałaś. komu normalnemu coś takiego może pasować, jak ma własne mieszkanie i własne życie?
                  • malwan Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 04.12.14, 14:59
                    komu normalnemu coś takiego może pasować, jak ma własne mieszkanie i własne życie?

                    no to jedną normalną w tym gronie jest autorka wątku ;-)
                    • six_a Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 04.12.14, 15:04
                      nie widzę nic normalnego w wyznaczaniu dorosłemu facetowi dokąd ma chodzić i w jakich miejscach się widywać z własnymi dziećmi.
                      ale to jest inna gałąź dyskusji. ona dzieci nie ma, to i wyobraźni brakuje: widujcie się na basenie, bo basen mnie nie boli. jap.
                      • malwan Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 04.12.14, 15:08
                        ona mu niczego nie chce wyznaczać,
                        chce, żeby wziął ją pod uwagę i nie widzę w tym nic dziwnego
                        • six_a Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 04.12.14, 15:24
                          ale co to znaczy wziął pod uwagę? na siłę jej te dzieci ma przyprowadzać? uwierz, że one jej w taki sposób tym bardziej nie polubią. wszystko jedno zresztą, bo przecież jej nie chodzi o to, żeby z dziećmi się zaprzyjaźniać, tylko żeby on tej żony więcej nie oglądał. no to jest jakiś podstawowy brak zaufania. trzeba wiązać się z facetem z takimi zobowiązaniami, bo to dopiero początek, potem jeszcze będą śluby, uroczystości rodzinne, święta, wnuki bla bla bla. i tak się pieprzyć całe życie w jakimś urojonym bólu. a ją już boli od lat pięciu.
                          • malwan Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 04.12.14, 15:35
                            no ja się z tobą zgadzam co do zasady
                            uważam jedynie, że jej emocje i złe samopoczucie jest uzasadnione
                            istnieje coś takiego jak kompromis - mniejszy lub większy.
                            A ja mam wrażenie, że dzieci tupnęły nóżką, była też a ten robi to co dawna rodzinka uważa za jedyne stosowne rozwiązanie, mnie, na miejscu autorki, by to zwyczajnie irytowało.
                            • six_a Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 04.12.14, 15:44
                              > A ja mam wrażenie, że dzieci tupnęły nóżką, była też
                              tego to akurat nie wiemy. wiemy, że autorka tupie nóżkami, dziwiąc się, że tupanie nie jest zastrzeżone dla kolejnych partnerek.
                  • varia1 Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 04.12.14, 16:49
                    six_a, wierzę w to co piszę bo od kilku lat zajmuję się wieloma sprawami rodzinnymi moich mniej lub bardziej bliskich znajomych i nie uwierzyłabyś, jak zagmatwane mogą być takie sytuacje, plus jak absurdalne i nieprofesjonalne opinie biegłych psychologów i pedagogów, jak niewytłumaczalna, czasem niezgodna z prawem postawa sądów rodzinnych itp
                    zdecydowałam się na taką nieco odległą od moich codziennych zajęć dziedzinę, pchnięta bardzo niesprawiedliwą decyzją sądu w sprawie kontaktów moich dzieci z ich biologicznym ojcem, sprawa znalazła finał u Rzecznika Praw Dziecka
                    więc, przepraszam, że zabieram głos w tym wątku, ale poczułam się upoważniona własnym doświadczeniem i współpracą z innymi rodzicami którzy znajdują się w trudnych sytuacjach, jestem także prawnikiem mediatorem, z drugiego zawodu.

                    Post startowy jest przepełniony emocjami i mało jest konkretów, dlatego też odnoszę się do tego co nam autorka chciała ze swej sytuacji ujawnić, niewykluczone że moje przemyślenia byłyby inne gdybym znała więcej szczegółów

                    jest wysoce prawdopodobne że ten pan nawet nie rozwiódł się z matką dzieci (o ile byli małżeństwem), nie ma o tym mowy w poście autorki, nie wiadomo czy tak się umówili na formę kontaktów i wszystkim to (oprócz autorki wątku) to pasuje, czy taka forma została jakoś usankcjonowana, nie wiemy nawet w jakim wieku są dzieci
                    • six_a Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 04.12.14, 17:02
                      ale co to ma do rzeczy?
                      raz piszesz, że z decyzji sądu tak jest postanowione, no to rozumiem, że ktoś by musiał taką decyzję forsować, raczej nie ojciec, bo to dość absurdalne domagać się kontaktów z dziećmi w domu byłej żony i pod jej nadzorem. jeśli była żona czegoś takiego się żąda, nie mając podstaw do ograniczenia rodzicowi praw opiekuńczych, no to jest to ewidentna próba dalszego sterowania drugą stroną, tym razem za pomocą dzieci. potem znowu piszesz, że może tak sobie ustalili i jest świetnie, a nowa się wpieprza między wódkę a zakąskę. też może tak być. ale to się nie miesza. to są dwie różne sytuacje.

                      a jeśli się zajmujesz na co dzień, to tym gorzej, bo masz równie emocjonalne podejście do tego jak autorka.
                      • varia1 Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 04.12.14, 17:07
                        nie na codzień, jest to moje dodatkowe zajęcie, jak napisałam, na codzień to ja się emocjonuję tym, jak panowie za wielką kasę wchodzą na ring i ile z tego trafia na moje konto
                        nie podchodzę emocjonalnie do sytuacji autorki, piszę o tym, że może być bardzo wiele przyczyn takiego stanu rzeczy, że on się spotyka z dziećmi w ich miejscu zamieszkania
                        od wspólnych ustaleń, na które on się zgodził
                        do decyzji sądu, na którą mógł nie mieć wpływu
                        jak również, nie musiał nowej partnerce opowiadać wszystkich szczegółów z tym związanych
                        autorka nie pisze o takich szczegółach, a jedynie o swoich odczuciach, a te ja osobiście odbieram jako niedojrzałą postawę z jej strony, opierając się tylko na tym co napisała w pierwszym poście
                      • varia1 Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 04.12.14, 17:19
                        już wiemy coś więcej o sytuacji - dzieci mają 17 i 14 lat
                        trochę mało wydaje mi się prawdopodobne, aby spędzały czas tylko w domu z ojcem - może po prostu partner nie opowiada jej szczegółów?
                        nie wychodzą do kina, na basen, pograć w piłkę itp?
                        a jeśli wychodzą - może matka dzieci tez w tym uczestniczy więc siłą rzeczy aktualna partnerka ojca nie może się tam znajdować
                        • six_a Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 04.12.14, 17:22
                          przecież napisała w pierwszym, że spędza z nimi czas także poza domem, ale ona by chciała, żeby tylko poza tamtym domem spędzał.
                          • varia1 Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 04.12.14, 17:28
                            faktycznie
                            tylko w niebolące
                            • six_a Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 04.12.14, 18:07
                              z opisu to te dzieci na młodsze wyglądały, a tu takie starsze koniki trochę;)
                              • varia1 Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 04.12.14, 18:35
                                i weź buduj tu relację, jak one wiedzą że nie chcą jej widzieć, to co ma ojciec zrobić?
                                dobrze że spędza z nimi czas bo to trudny wiek, kiedy nie wiadomo co może strzelić do głowy

      • phai14 Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 04.12.14, 16:41
        fajnie, ze mnie ktos rozumie...
        wlasnie tak sie czuje...
        Jemu wygodnie, jak jest, mysli czesto o sobie, nie liczy sie z moimi uczuciami, nie zawalczy, by to jakos poukladac w sposob, ktory dla wszystkich stron jest ok.
        • stokrotka_a Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 04.12.14, 16:50
          phai14 napisał(a):

          > Jemu wygodnie, jak jest, mysli czesto o sobie, nie liczy sie z moimi uczuciami,
          > nie zawalczy, by to jakos poukladac w sposob, ktory dla wszystkich stron jest
          > ok.

          Tego nie da się poukładać tak, żeby wszyscy byli szczęśliwi. Spójrz na siebie - może to ty zbyt często myślisz o sobie?
        • malwan Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 04.12.14, 18:53
          ja rozumiem i staram się nie kwestionować twoich emocji i odczuć bo uważam, że masz prawo w takiej sytuacji czuć się źle, zwłaszcza, że jak już wiadomo dzieci to stare konie a nie maluchy.
          Zresztą nigdzie nie napisałaś albo ja nie doczytałam, że nie chcesz albo zabraniasz mu spędzania tego czasu z dziećmi.
    • kora3 Kolejna pani z sydromemem "byłych dzieci"? 04.12.14, 14:04
      Sorry, ale Twoja postawa jest dla mnie niedorzeczna. Wiążac się z mezczyzną mającym dzieci z poprzedniego związku należy mieć swiadomosc, że z dziecmi tymi będzie spędzał czas i łozył na nie (o ile nie jest kanalią). Należy mieć też swiadomosc ze będzie spotykał ekszone/ekspartnerke w domu gdzie dzieci mieszkają i poza nim.

      Nie mam kompletnie pojęcia jak miejsce domu dzieci i byłej jest dla Ciebie "raniące". Bo tam kiedyś jadł i spał? Czy gdyby jego eks zmieniła mieszkanie na inne tobie by to pomogło?
      • majaa Re: Kolejna pani z sydromemem "byłych dzieci"? 04.12.14, 14:12
        Autorce pewnie chodzi o to, że luby w tym "gniazdku" spotyka się nie tylko z dziećmi, ale ze swoją eks i tak sobie razem czas spędzają, jak za dawnych czasów prawie;) A powinien przecież mieć awersję i wyciągać dzieci jak najdalej od matki, a dodatkowo namawiać je do polubienia obecnej "narzeczonej".
        • kora3 Re: Kolejna pani z sydromemem "byłych dzieci"? 04.12.14, 14:21
          Możliwe. Autorka nie pisze nic o zaleceniach sadu w sprawie widywania się pana z dziećmi (a te mogą być takie, ze można tylko w obecności matki, albo kuratora), wiec zakładam, ze tych zaleceń nie ma. Niemniej ojciec powinien się spotykać z dziećmi tam, gdzie im i jemu wygodnie. Skoro pani autorka ma jakies wątpliwości co do charakteru spotkań swego partnera z eksżoną to widać ma powody...
          Dla mnie jej wywody sa przepraszam, ale absurdalne
    • triss_merigold6 Kryzysowa narzeczona 04.12.14, 14:22
      Problemem nie są relacje pana z dziećmi i wizyty w ich domu. Problemem jest fakt, że jesteś kryzysową narzeczoną.
      • alpepe Re: Kryzysowa narzeczona 04.12.14, 15:04
        o proszę, ktoś to już wcześniej zauważył, po co się rozpisywałam?
      • six_a Re: Kryzysowa narzeczona 04.12.14, 15:06
        >Problemem jest fakt, że jesteś kryzysową narzeczoną.
        od pięciu lat? no to niezły kryzys ktoś ma.
        • lew_ Re: Kryzysowa narzeczona 04.12.14, 15:31
          _Ty sixa masz kryzys od ,juz,lat dziesieciu
          • six_a Re: Kryzysowa narzeczona 04.12.14, 15:37
            ja akurat mam ramzes, a nie kryzys.
            idź lepiej szrot ogarnij, bo rozkradną.
            • lew_ Re: Kryzysowa narzeczona 04.12.14, 18:40
              Nie martw sie o moj szrott,lepiej sie sama wez za robote bo siedzisz tu dzien i w nocy i piszesz bzdurne posty
    • alpepe Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 04.12.14, 15:02
      niestety, ale brzmisz jak d..pa. na boku, czyli nikt ważny w jego życiu. Czyja to wina, czy ty jesteś trudna, czy on nie potrafi postawić sprawy jak mężczyzna, czy była żona bruździ, tego nie wiem.
      • stokrotka_a Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 04.12.14, 15:15
        No tak, gdyby była ważna, to facet olałby dzieci i zajął się chuchaniem na fobie swojej księżniczki.
      • phai14 Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 04.12.14, 16:42
        tak, czuje sie bardziej jak kochanka, ktora nie ma zadnego prawa do wspoldecydowania, niz realna partnerka.
        z ktora tez pragnie miec dzieci, a ja sie nie decyduje, wlasnie, bo sie boje jego niestabilnosci.
        • varia1 Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 04.12.14, 16:51
          ale co możesz współdecydować na temat jego relacji z dziećmi?
          w jakim wieku są dzieci?
        • stokrotka_a Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 04.12.14, 16:51
          phai14 napisał(a):

          > z ktora tez pragnie miec dzieci, a ja sie nie decyduje, wlasnie, bo sie boje je
          > go niestabilnosci.

          Odejdź i ułóż sobie życie tak, jak chcesz.
        • alpepe Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 04.12.14, 20:15
          Przykre bardzo, ale cokolwiek zrobisz, pamiętaj, że życie masz jedno i jeśli chcesz mieć jeszcze dzieci i rodzinę, musisz zrobić coś w tym kierunku, ten pan akurat nie rokuje.
    • edw-ina Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 04.12.14, 20:23
      W moim odczuciu rodzic ma prawo, a nawet swego rodzaju obowiązek spotykać się również w domu, w którym mieszkają jego dzieci. Bo dziecko tego zwyczajnie potrzebuje. Jestem bardzo wdzięczna rodzicom, że po ich rozstaniu nie było to dla nich problemem - chociaż tata się wyprowadził, to miał prawo odwiedzać mnie w domu - pomagał mi z lekcjami, czasami opiekował się, gdy chorowałam, a mama miała inne zajęcia, lub po prostu dlatego, że chciał. Nie raz zdarzało się, że wypili z mamą kawę, czy zjedliśmy wspólnie obiad. Sytuacja w której byłabym przekazywana w drzwiach z rąk do rąk jak tobołek byłaby przerażająca. Mój mąż też spotyka się często ze swoimi dziećmi w ich miejscu zamieszkania, a że jest to daleko od nas, a chłopcy nie chcą tracić tego czasu, to nie raz śpi w pokoju któregoś. Nie rwę włosów z głowy. Z dwojga naprawdę wolę, kiedy jest u nich, a nie siedzą u nas do rana, bo dzięki temu mam przynajmniej święty spokój :D
      A boli cię, bo nie jesteś pewna jego uczuć wobec ciebie. Gdybyś była, to pewnie nie robiłoby to na tobie takiego wrażenia.
    • joanna9969 Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 05.12.14, 00:38
      phai14 napisał(a):

      > Mam do Was pytanie.
      >
      > Czy to ok, ze moj mezczyzna widuje sie z dziecmi w swoim dawnym gniezdzie, domu
      > , gdzie zyl przez lata z nimi, z inna kobieta, gdzie tworzyl jakis dom, rodzine
      > ?
      > Czy nie powinno byc tak, ze jest to jakos inaczej rozwiazane, ze dzieci zabiera
      > albo do siebie/nas, albo do miejsc, ktore nie sa dla mnie raniace, np swoich r
      > odzicow, kawiarni, basen itp..?

      Tylko do kawiarni gdzie nie chodzil nigdy z eks , i na basen rowniez ...
      Bo on z nia chodzil pewnie tez na zakupy i do kina wiec te miejsca tez odpadaja jako "raniace"

      > Czy to ja przesadzam, czy on nie umie ustalic pewnych granic?
      > Jestesmy razem przeszlo 5 lat. On jest swiadom, ile bolu mi zadal swoja postawa
      > . Kiedy sie poznalismy, ja mieszkalam w innym miescie, pisal mi smsy z tamtego
      > domu. Zdarzalo mu sie tam jadac, zasnac. Jego ex niejednokrotnie mnie wyzywala
      > (nie przeze mnie odszedl, mial jeszcze dwie relacje, zanim sie ze mna zwiazal),
      > a dzieci wciaz nie akceptuja mojej osoby. Przed dlugi czas byly rozne manipula
      > cje i gierki ze strony jego ex, oraz dzieci.

      widzialy galy co braly

      > Czuje sie w tym strasznie sama.
      > On sie tlumaczy, ze teraz jest inaczej, ze tylko wpada do dzieci. Bo jego miesz
      > kanie jest za daleko, bo sa korki.

      Rozumiem ze jego wizyty z dziecmi powinny przebiegac wedlug wczesniej ustalonego przez ciebie planu i harmonogramu


      > Dla mnie to cholernie bolesne, ze po pracy sobie tam jedzie, kiedy mu wygodnie,

      co za samowolka nie do pomyslenia

      > z tego co mowi, 2 razy w tyg., dodatkowo tez spedza czas z dziecmi poza domem.
      > Ja nie uczestnicze w zadnych z tych spotkan.

      nie dziwie sie przy takich jazdach


      > Wiecie, to boli... Czy nie mozna podjechac po dzieci, i gdzies je zabrac, potem
      > odwiezc pod dom, i tam pozegnac? Ewentualnie wejsc do srodka, by omowic pare s
      > praw z matka dzieci,

      w absolutnej ostatecznosci

      > czy w przypadku, gdy ktores lezaloby obloznie chore, i ni
      > e ma innej mozliwosci, by je zabrac do siebie.

      koniecznie wypunktuj liste chorob ktore podchodza pod oblozne np zalpalenie pluc oblozna czy nie ? statystycznie na to sie nie umiera ...

      >
      > Czuje sie w tym sama, odrzucona, wykluczona.
      > Widze jego, siedzacego w dawnym gniezdzie, domu, i to zwyczajnie boli.
      > Przez to wali sie nasz zwiazek, acz on nie widzi powiazan.

      hmm ja tez nie

      > A moze to ja przesadzam, i nie jestem dojrzala do relacji mezczyzny, ktory ma j
      > uz jakis bagaz? :(

      YES YES YES
    • amb25 Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 05.12.14, 05:53
      Sprawwiasz wrazenie osoby patologicznie zazdrosna o jego dzieci i o wplyw na meza o byla. Albo na odwrot.
      Twoj mezczyzna poznal was ze soba ale twoje zachowanie w stosunku do dzieci sie pogorszyo "kiedys nie tak odzywalam sie do dzieci".
      TO czego ty chcesz, zeby zmuszal nastoletnie dzieci do przebywania z wredna macocha?
      Jesli nie jestes pewna twego mezczyzny i nie ufasz mu to moze jest to znak, ze w waszym zwiazku nie dzieje sie dobrze a zamaist dostrzec prawdziwy problem znalazlas sobie problem zastepczy.
      Jak sobie poradzic - pojsc do psychologa.
    • treecolo Re: On, dzieci z poprzedniego zwiazku.Jak to rozw 06.12.14, 22:24
      Nie rozwiazesz tego. Uciekaj gdzie pieprz rosnie, jezeli ci to przeszkadza. Jezeli zas jestes w stanie zaakceptowac taka sytuacje i sie z nia pogodzic, bo kochasz, to zostan. Jedno jest pewne: nic sie w tym zakresie nie zmieni (choc podobno pewne sa jedynie smierc i podatki:). Przerabialam to.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka