Dodaj do ulubionych

Blondyn za kierownica

10.10.03, 20:04

Faceci za kierownicą

Faceci nie tylko w hodowli, ale także za kierownicą przynoszą duże straty.
Ponadto stanowią zagrożenie dla siebie oraz niestety dla innych. Na dowód
przytaczam autentyczne fragmenty opisów wypadków pochodzące z protokołów
zgłoszeniowych PZU S.A.

Wracając do domu podjechałem do złego domu i zderzyłem się z drzewem którego
nie mam.

Myślałem, że mam opuszczone okno jednak okazało się, że jest podniesione
kiedy
wystawiłem przez nie rękę.

Odholowałem swój samochód z jezdni, spojrzałem na teściową i uderzyłem w
nasyp.

Przechodzień uderzył we mnie i przeszedł pod moim samochodem.

Facet był na całej drodze i wiele razy próbowałem go wyminąć zanim uderzyłem
w
niego.

Budka telefoniczna zbliżała się, kiedy próbowałem zjechać jej z drogi
uderzyła
w mój przód.

Nie chcąc zabić muchy wjechałem w budkę telefoniczną.

Prowadziłem samochód już czterdzieści lat, kiedy zasnąłem za kółkiem i
miałem
wypadek.

Broniąc się przed uderzeniem zderzaka samochodu przede mną uderzyłem
przechodnia.

Mój samochód był legalnie zaparkowany kiedy wjechał w inny pojazd.

Mój samochód był prawidłowo zaparkowany w tyle innego samochodu.

Byłem pewien, że ten stary człowiek nie dotrze na drugą stronę ulicy kiedy
go
stuknąłem.

Przechodzień nie miał żadnego pomysłu którędy uciekać, więc go przejechałem.

Nie pamiętam dokładnie okoliczności wypadku, ponieważ byłem kompletnie
pijany.

W celu uzyskania dalszych szczegółów proszę zwracać się do policji.

Nie wiedziałem, że po północy też obowiązuje ograniczenie prędkości.

Jechałem sobie spokojnie, a tu nagle zaatakowała mnie wysepka tramwajowa.

Cały dzień byłem na zakupach - kupowałem rośliny. Gdy wracałem do domu, to
żywopłot wyrósł jak grzyb po deszczu, przysłaniając mi pole widzenia w taki
sposób, że nie zobaczyłem nadjeżdżającego samochodu.

Mój samochód przeleciał przez barierkę i wylądował w kamieniołomie. Mam
nadzieję, że spotka się to z państwa aprobatą.

Kiedy dojeżdżałem do skrzyżowania, nagle pojawił się znak drogowy w miejscu,
gdzie nigdy przedtem się nie pojawiał i nie zdążyłem zahamować.

Jechałem powoli, usiłując dosięgnąć szmatki, aby wytrzeć okno, która
zaczepiła
się o fotel. Kiedy ją pociągnąłem, uderzyłem się w twarz, straciłem kontrolę
nad kierownicą i wjechałem do rowu. Gdy przyjechałem z powrotem z pomocą
drogową, moje radio zniknęło.

Ostrożnie przyhamowałem, aby ta kobieta upadła jak najdelikatniej.

Zatrąbiłem na pieszego, ale on tylko się na mnie gapił, więc go
przejechałem.
Ten pieszy strasznie latał po szosie, musiałem kilka razy wykręcać, zanim na
niego wpadłem.

Kierowca, który przejechał człowieka: "Podszedłem do leżącego pieszego i
stwierdziłem, że jest bardziej pijany ode mnie".

Poszkodowany przeze mnie obywatel jest teraz w szpitalu i nie chowa urazy.

Powiedział, że mogę korzystać z jego samochodu i wziąć jego żonę aż do
czasu,
kiedy wyjdzie ze szpitala.

Zobaczyłem wolno poruszającego się starszego pana o smutnej twarzy, jak
odbił się od dachu mojego samochodu.

Świadek potrącenia pieszego: "Usłyszałem jak Przemek krzyknął do
głuchoniemego
Tokarczuka: STÓJ".

Samochód przede mną potrącił przechodnia, który jednak wstał, więc też na
niego wjechałem.

Pytanie: "Czy próbował pan dać ostrzeżenie?"
Odpowiedź ubezpieczonego : "Tak, klaksonem"
Pytanie: "Czy druga strona próbowała dać ostrzeżenie?"
Odpowiedź ubezpieczonego: "Tak. Zrobiła muuuuuu"

Wyrzuciło mnie z samochodu, kiedy zjechał z szosy. Dopiero potem znalazły
mnie w rowie dwie zabłąkane krowy.
Usiłując zabić muchę, wjechałem na słup telegraficzny.

Na samochód wpadła krowa. Później dowiedziałem się, że była trochę
przygłupia.
Ubezpieczony zostawił auto na polu. Kiedy wrócił, samochód zaatakowały owce.
Doberman zjadł wnętrze samachodu, kiedy byłem w sklepie.

Kiedy jechałem przez park safari, mój samochód otoczyły małe, brązowe,
zezowate małpy. Gruba małpa zaczęła kręcić się na antenie mojego samochodu
zgodnie z kierunkiem wskazówek zegara. Pomimo moich usilnych starań nie
chciała zaprzestać i mniej więcej w trzy minuty później zniknęła w poszyciu
leśnym z anteną w pysku.

Sprawca wypadku: "To jest niemożliwe, żebym jechał na piątym biegu. Jechałem
na pewno na czwartym albo na piątym biegu".

Dziewczyna w samochodzie obok wystawiła na widok swoje piersi i wtedy
wjechałem w auto przede mną.

Co mogłem zrobić, aby zapobiec wypadkowi? Jechać autobusem?
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka