uneevidence
17.12.14, 18:15
Mam 27 lat od prawie pieciu jestem mama i tyle samo czasu samotna. Jakos tak uklada mi sie zycie ze nie mam sposobnosci poznania fajnego,wartosciowego faceta. Nie siedze w domu,ale tez krolowa dyskotekowych parkietow nie jestem.Studiowalam,ale wiekszosc facetow na moim kierunku bylo zajetych.Teraz za to na podyplomowych nie ma ani jednego. Bylam zarejestrowana na dwoch portalach,poznawalam facetow.Niestety pozostawaly te znajomosci na poziomie wirtualnych rozmow,lub szybko sie rozmywaly bez wiekszych sentymentow. Nic na sile.Pomimo ogromnej tesknoty za miloscia i ogromnym marzeniu i o stworzeniu szczesliwej rodziny nie jestem zdesperowana. Piec miesiecy temu poprzez portal poznalam mezczyzne.Zaczelismy ze soba intensywnie korespondowac,a ja zaczynalam go coraz bardziej lubiec,powoli angazowac sie.Potem pierwsza randka,ogromna obustronna fascynacja,intensywna korespondencja.Poczulam ze znowu moge byc szczesliwa i ze znowu mi na kims tak mocno zalezy.Zwykle przywitanie na dzien dobry rozjasnialo szara proze zycia i malowalo usmiech na moich ustach.Byl ktos,byly wieczory tylko dla nas,bywalo bardzo goraco.Potem krotkie spiecie z mojej winy,kilka dni milczenia z jego strony. Zrozumialam i oczywiscie coraz bardziej angazowalam sie.Wraz z zaangazowaniem pojawialy sie obawy,zeby nie powtorzyla sie sytuacja z przeszlosci kiedy to zostalam brutalnie oszukana.Nie podal mi swojego nazwiska, ale ja i tak swoimi sposobami wytropilam go na slawnym fb.I tak sobie od czasu do czasu sledzilam go z pol falszywego konta.Ok 2 tygodnie temu zorientowal sie ze go wytropilam i podpatrywalam.Od tamtego czasu nie odzywa sie do mnie.Tydzien temu napisalam mu bardzo dluga,gleboka wiadomosc (wolalam zadzwonic,ale zalozylam ze nie odbierze ).Napisalam mu o swoich lekach,obawach.Wiem ,ze popelnilam blad,ale jestem na tyle dojrzala zeby go naprawic. Poprosilam tez o szczera odpowiedz,ze jesli chve zerwac ze mna jakiekolwiek kontakty,to zeby napisal.Wkoncu nie mozna trwac w zawieszeniu...Nie napisal nic,a ja wlasnie trwam w takim zawieszeniu. W dzien jest jeszcze znosnie,praca,obowiazki.Najgorsze sa wieczory i noce.Tak bardzo mi go brakuje.Zrozumialam ile dla mnie znaczyl teraz kiedy go stracilam,niestety nie da sie cofnac czasu.Prosze o kubel zimnej wody i meskie opinie,kobiece tez oczywiscie;) jakbyscie sie zachowali w takiej sytuacji (na jego miejscu)?,moze jakies rady i podpoqiedzi.Dodam tylko ze po tym sms nie wyslalam mu kolejnych wiadomosci,bo nie jestem typem nachalnej dziewczyny.Dzieki za przebrniecie przez moj watek.