18.02.15, 10:02
Załóżmy, że ktoś pozwoliłby Wam wybrać jednej talent z puli. Co by to było? Śpiew,taniec, umiejętność liczenia w sekundę tysiąca rozsypanych zapałek? Wspinaczka górska, mistrzostwo w tańcu na rurze, rozwiązywanie skomplikowanych zadań?
Jestem po obejrzeniu tańca Polunina i stwierdzam, że zamieniłabym się z nim na duszę:)
Obserwuj wątek
    • piataziuta Re: Talenty. 18.02.15, 10:37
      Umiem śpiewać, tańczyć, rysować i jestem nienajgorsza we wspinaczce. Na rurze też nieźle mi wychodziło - w grupie dla początkujących.

      Jakbym miała wybrać jeden, chciałabym umieć przekłuwać talenty w kasę.
      • wersja_robocza Re: Talenty. 18.02.15, 10:50
        piataziuta napisała:

        > Jakbym miała wybrać jeden, chciałabym umieć przekłuwać talenty w kasę.

        Czyli brakuje Ci dobrego agenta.
        • piataziuta Re: Talenty. 18.02.15, 11:09
          Jak tak się zastanawiam, do czego bym się z tym wszystkim najlepiej nadawała, to myślę, że do małżeństwa z bogatym panem w XIX wieku.
          • wersja_robocza Re: Talenty. 18.02.15, 11:16
            Ale musiałabyś wnieść jakiś spory posag. Albo tytuł szlachecki.
            • stokrotka_a Re: Talenty. 18.02.15, 11:24
              Chyba, że wybrałaby karierę kopciuszka, a książę sam znalazłby ją w korcu maku.
              • wersja_robocza Re: Talenty. 18.02.15, 11:41
                Mezalians? Mogłoby się skończyć jak w Trędowatej. Albo wersja łagodna jak w przypadku Wallis Simpson.
                • stokrotka_a Re: Talenty. 18.02.15, 11:43
                  No przecież komplikacje i tragiczne zwroty akcji muszą być, żeby było romantycznie.
                • piataziuta Re: Talenty. 18.02.15, 12:05
                  moja babcia podobno popełniła mezalians gdy wyszła za mojego dziadka - zwykłego chłopa
                  rodzina jej długo nie mogła darować
                  to może byłaby dla mnie jakaś szansa?
                  • stokrotka_a Re: Talenty. 18.02.15, 12:11
                    Myślę, że masz duże szanse na znalezienie i wyjście za zwykłego chłopa, ale po co ci ten mezalians?
                    • piataziuta Re: Talenty. 18.02.15, 12:19
                      rozmawiamy o hipotetycznym wykorzystaniu moich talentów
                      widzę, że już straciłaś wątek
                      • wersja_robocza Re: Talenty. 18.02.15, 12:42
                        piataziuta napisała:

                        > rozmawiamy o hipotetycznym wykorzystaniu moich talentów
                        > widzę, że już straciłaś wątek

                        Ziuta, w sumie znam kilku chłopaków ze wsi. Mogę pomóc nawiązać kontakt. Ale ci są akurat średnio majętni i tych hektarów wiele nie mają, choć dłonie niczym bochny chleba. Ale wkrótce do miasta przyjadą chłopaki w ramach akcji rolnik szuka żony swoimi dżondirami. Rozglądaj się. :cool:
                        • piataziuta Re: Talenty. 18.02.15, 12:47
                          i myślisz, że fajnie będzie spędzać życie śpiewając i tańcząc takiemu rolnikowi?
                          :D
                          • wersja_robocza Re: Talenty. 18.02.15, 12:54
                            W takiej wersji? :>
                            https://www.lowickomi.republika.pl/_owiczz1.jpg


                            • piataziuta Re: Talenty. 18.02.15, 13:10
                              takiego tańca nie umiem,
                              więc może poddam się od razu
                              • wersja_robocza Re: Talenty. 18.02.15, 13:15
                                Polkę umie każdy!
                                • mariuszg2 Re: Talenty. 18.02.15, 13:17
                                  niektóre są łatwe a niektóre nie...
                              • mariuszg2 Re: Talenty. 18.02.15, 13:16
                                uwielbiam uległe kobiety ;p
                              • stokrotka_a Re: Talenty. 18.02.15, 13:42
                                piataziuta napisała:

                                > takiego tańca nie umiem,
                                > więc może poddam się od razu

                                Spróbuj w wersji "My, Słowianie".
                  • czoklitka Re: Talenty. 18.02.15, 12:13
                    popełnić mezalians tonic, wpierw trza pomyśleć, jak się wbić w środowisko.
                    • czoklitka Re: Talenty. 18.02.15, 12:13
                      >tonic

                      to nic, miało być.
                      Chora dziś jestem.
                      • zbyfauch Re: Talenty. 18.02.15, 12:18
                        U mnie tonic był wczoraj. Z drżinę.
                        • czoklitka Re: Talenty. 18.02.15, 12:20
                          fajno, fajno. Cieszę się, że się pochwalileś
                    • wersja_robocza Re: Talenty. 18.02.15, 12:44
                      czoklitka napisała:

                      > popełnić mezalians tonic, wpierw trza pomyśleć, jak się wbić w środowisko.

                      Właśnie proponuję otwarcie furtki. :>
                      • czoklitka Re: Talenty. 18.02.15, 14:19
                        super :>
        • ursyda Re: Talenty. 18.02.15, 15:18
          Natasza Urbańska też tak mówi :)
      • wispar1 Re: Talenty. 18.02.15, 10:50
        > Jakbym miała wybrać jeden, chciałabym umieć przekłuwać talenty w kasę.


        :) dokładnie! ja też chcę ten talent !
        mam uzdolnienia muzyczne (śpiew, umiem grać na dośc trudnym instrumencie); literackie (poezja i opowiadania mogę bez wysiłku na poczekaniu z rękawa wytrzepać) ; psychologiczne (jestem dobrym terapeutą dla większości psiapsiółek) ; i jeszcze kilka walorów by się znalazło,
        ale figę z tego mam jeśli pracuję w innej nudnej branży bo na swoich talentach zarabiać nie potrafię... :(

      • ursyda Re: Talenty. 18.02.15, 15:17
        Talent ziuta. Talent.
        Ja też umiem wiele rzeczy ale chodzi mi o coś takiego jak taniec Polunina - obejrzyj.
        www.youtube.com/watch?v=c-tW0CkvdDI#t=59
        • piataziuta Re: Talenty. 18.02.15, 17:34
          moja siostra tak tańczyła (serio)
          i nie ma z tego teraz profitów w korpo

          i kilku moich znajomych obecnie
          mam nadzieję, że coś z tego będą mieli
          • ursyda Re: Talenty. 19.02.15, 10:49
            Jesteś pewna, że właśnie tak?
    • stokrotka_a Re: Talenty. 18.02.15, 10:37
      Ja chciałabym cuda czynić jak o. Bashobora.
    • czoklitka Re: Talenty. 18.02.15, 11:26
      jeśli już to chciałabym osiągnąć mistrzostwo w tańcu jazzowym.
    • zbyfauch Re: Talenty. 18.02.15, 11:27
      Nikt nie czymie piwa tak, z jaką gracją ja to na leżaku plażowym czynię.
    • lew_ Re: Talenty. 18.02.15, 12:22
      Chcialbym umiec tarmosic kobiete 10 razy dziennie:)
      • coffei.na Re: Talenty. 18.02.15, 12:56

        A nie umiesz???
        boszzz ale cienias 😉
      • sundry Re: Talenty. 19.02.15, 10:35
        Chyba żeby ją zdenerwować ;) Za dużo porno się naoglądałeś :)
    • mendigo Re: Talenty. 18.02.15, 12:26
      Ja bym chciała mieć fotograficzną pamięć (to raczej nie talent, nie?). Czasu by mi to zaoszczędziło.
      A z typowych talentów to językowy, ale taki zajebisty, a nie jakieś tam ładne klecenie zdań.
    • nudzimisie_strasznie Re: Talenty. 18.02.15, 12:39
      A ja bym chciała być manualem. I wcale niekoniecznie oł jea, jestem artystę, chciałabym tyko umieć coć uszyć, wyciąć, skleić, zdekupażować. A tu prostej lini nie da rady, a chęci tyyyyyyyyyyyle.
      • wersja_robocza Re: Talenty. 18.02.15, 12:48
        O. To ja też. chciałabym umieć zrobić coś z niczego. Na razie potrafię nic z niczego albo z czegoś nic czyli marnotrawstwo jakby powiedzieli ci co umieją to coś z niczego.
        Spóźniłam się do kolejek po talenty.
        • nudzimisie_strasznie Re: Talenty. 18.02.15, 12:54
          wersja_robocza napisała:
          albo z czegoś nic

          O to, to, to mi wychodzi najlepiej, bo żadzę tworzenia to ja mam wielką. Łączmy się w bólu.
          • mendigo Re: Talenty. 18.02.15, 12:59
            To róbcie jak Steve Jobs: miejcie wizję, które ktoś za was zrealizuje.



            --
            My cock is much bigger than yours.
            • wersja_robocza Re: Talenty. 18.02.15, 13:00
              Nudzimisię nie docenia swojego talentu w kwestii urządzania wnętrz. Tak tylko nieśmiało zauważam. :cool:
              • nudzimisie_strasznie Re: Talenty. 18.02.15, 14:26
                Oj dziękuję, wesjunia, ale już Ci mówiłam, że ja jestem tylko utalentowaną kopistką i tu, do kompletu, by mi się właśnie zdały, rękodzielnicze umiejętności.
      • mendigo Re: Talenty. 18.02.15, 12:49
        Twórz sztukę współczesną, nikt się nie zorientuje. A najlepiej performance. Chyba umiesz obierać ziemniaki?
        • nudzimisie_strasznie Re: Talenty. 18.02.15, 12:53
          Ale ja nie chcę sztuki, tylko zasłonki sobie uszyć, chlip, chlip.
          • mendigo Re: Talenty. 18.02.15, 12:56
            A do zasłonek to nie zdolności manualnych ci potrzeba, ale maszyny do szycia i przyborów. Jak wyjdą krzywo, to będzie, że awangardowe. Pomarszczy się, postrzępi i nikt nie zauważy.
            • nudzimisie_strasznie Re: Talenty. 18.02.15, 14:24
              Jeza, co za ludzie, nawet ponarzekać nie dadzą, tylko ciągle te pozytywne wzmocnienia, strrraszne.
              • mendigo Re: Talenty. 18.02.15, 16:08
                Przecież nie będę kopać leżącego. Nie umieć wyhaftować makatki to jest taki blamaż, rynsztok i przegrana życiowa, że aż mam opory przed dowalaniem ci z tego powodu. Tylko tyle.
                • nudzimisie_strasznie Re: Talenty. 18.02.15, 16:46
                  Ta, jasne, jeszcze mnie rozśmieszaj.
                  Słuchaj dzieweczko, a Ty chcesz mieć talent językowy w sensie łatwości nauki języków obcych, czy w sensie pięknie władać polszczyzną i napisać powieść stulecia albo chociaż notkę biograficzną na okładkę powieści stulecia?
                  • mendigo Re: Talenty. 18.02.15, 16:54
                    Jak to - rozśmieszaj? Przecież ja właśnie raz prawdę i absolutnie poważnie coś napisałam...

                    Łatwości nauki języków (obecnie dostępne na rynku powieści stulecia zadowalają mnie w pełni, nie muszę pisać własnej). Z tym że taką zwykłą łatwość to zdaje się jakąś już mam, ale chciałabym mieć taką super i hiper, świadczącą o geniuszu w tej dziedzinie. Ale by było fajnie... Jednak nie jest, więc pora skończyć z tym łzawym pie...niem.
                    • nudzimisie_strasznie Re: Talenty. 18.02.15, 17:08
                      Nie, to jest skandal! Mało im, że mają talenty, hiper-super mają być. Ja nie wiem czy to ciągle mój dom, ten w którym mieszkam.
                      • mendigo Re: Talenty. 18.02.15, 17:13
                        Oczywiście, że nie twój, ale banku. Na kredycik, co?
                        • nudzimisie_strasznie Re: Talenty. 18.02.15, 17:17
                          O Ty podły człowieku. Zapamiętam to sobie i na urodziny obdaruję Cię makatką mojej produkcji.
                          • mendigo Re: Talenty. 18.02.15, 17:26
                            Proszę cię bardzo. Mogę zamówić kolorystykę? Powieszę na ścianie i powiem wszystkim, że to zaginione eksperymentalne dzieło Jacksona Pollocka, bo mam przeczucie, że wpiszesz się w tę este-ekhem-tykę.
                            • nudzimisie_strasznie Re: Talenty. 18.02.15, 17:40
                              Spoko, do tego jeszcze Ci zaśpiewam. Nie wiem czy wspominałam ale czuję, że eksperymentalny teatr też mnie pociąga. W zasadzie cały wodewil mogłabym napisać, wyreżyserować i zagrać. Wszytko to dla Ciebie, całą moją potrzebę artystycznej ekspresji skieruję na to by Cię w pełni obdarować.
                              • mendigo Re: Talenty. 18.02.15, 17:48
                                To co, chcesz adres i datę na priva? Ale uprzedzam, koszty transportu, scenografię itp. załatwiasz we własnym zakresie. Przenocować cię mogę co najwyżej, zwłaszcza jeśli nie jesteś pruderyjna.
                                • nudzimisie_strasznie Re: Talenty. 18.02.15, 17:56
                                  Tu może być problem, bo jestę artystę-bigotę.
                                  Makatka będzie oczywiście z wyszytymi wersetami i maryjnym motywem.
                                  • mendigo Re: Talenty. 18.02.15, 18:02
                                    Czyli to ja mam do ciebie przyjechać i cię zmiękczać, tak? Wszystkie te oazowe takie są... No nie wiem, daleko do tej Warszawy. To niech ta Maryja chociaż będzie karmiąca, a wersety po hebrajsku, to ładniej wygląda i nie ma ryzyka, że się zrozumie.
                                    • nudzimisie_strasznie Re: Talenty. 18.02.15, 18:17
                                      Niepokojąco dużo o mnie wiesz, może ja się pójdę wyrażać artystycznie gdzie indziej, gdzie mnie jeszcze nie znają, bo tu zaraz po imieniu będziemy się do siebie zwracać.
                                      A te nowoczesne to z kolei tylko daj, lepiej, więcej, prezent się przyjmuje z dobrodziejstwem, a nie, że biust eksponuj i w językach obcych. Zara wyjdzie na jaw, że jesteś z korop.
                                      • mendigo Re: Talenty. 18.02.15, 19:23
                                        Ja jestem z Krotochwil, nie z Korop, mieszkam zaraz przy wypływie ścieków do rzeczki, w drugim namiocie.
                                        Nie no, wezmę, co mi dasz, bo że dasz, to już obiecałaś. I z tańcem nawet.
                                        I nic o tobie nie wiem ponad to, co sama wyznałaś, więc dlaczego chcesz mi z tego powodu odmawiać swojego towarzystwa? Przecież się z łapami nie pcham...
                                        • nudzimisie_strasznie Re: Talenty. 18.02.15, 19:37
                                          Wiem, że sama wyznałam i to moje ostatnie forumowe adhd mnie niepokoi właśnie.
                                          No dam, dam, lecę już pisać scenariusz, choć ja nie wiem, jak to się wszytko ułoży, jak Ty wyszydzasz nawet małą literówkę. Co będzie jak byka na makatce walnę?
                                          • mendigo Re: Talenty. 18.02.15, 19:46
                                            Ja wyszydzam?! Ja wykorzystuję nadarzającą się okazję, ale nie do wyszydzania przecież. Nie skracam blagi na żagle błęty, słowo.

                                            A co będzie, jak walniesz na makatce? Toż mówię - rób w hebrajskim, nikt się nie zorientuje, ale jak radzę z dobrego serca, to mi zaraz od korposzczurów...
    • coffei.na Re: Talenty. 18.02.15, 12:59
      Chciałabym mieć talent do ułatwiania sobie życia
    • mariuszg2 Re: Talenty. 18.02.15, 13:15
      na chwilę obecną chciałbym mieć talent:
      a) samo reprodukcji wątroby i trzustki
      b) liposukcji bez zabiegowej poprzez medytację
      c) ulepienia kobiety marzeń z mojego żebra oraz spłodzenia z nią, wychowania trzeciego dziecka..

      Ogłoszenie:
      Aaaaaaabsolutnie oddam w zamian z w/w talenty inne talenty jakie mam. Cena do uzgodnienia, stan dobry, pierwszy właściciel, bezwypadkowy, serwisowany w kraju, przebieg ok, rocznik dobry.
    • wez_sie chyba tylko jakims fizykiem jadrowym czy nie wiem 18.02.15, 14:55
      bardzo ladnie spiewam, mam tez talent do pisania super tekstow
      kasy zarabiam sporo wiec to znaczy ze mam talent
      co do tanca, to ja tak nie uwazam, ale wszystkie mi znane kobiety uwazaja mnie za krola parkietu oraz mistrza patelni bo tez jestem swietny w kuchni oraz lószku i stole

      jestem wysportowany, usmiechniety mam super poczucie humoru
      dodatkowoo znam kilka jezykow i mam nietuzinkowe hobbi
      talentu aktorskiego tez mi nie brakuje
      chyba chcialbym miec wlasnie tylko jeszcze talent do super abstrakcyjnego stawiania tez fizyko jadrowych albo cos w tym stylu
      • ursyda a może jądrem fizyka? 18.02.15, 15:23
        • wez_sie Re: a może jądrem fizyka? 18.02.15, 15:29
          nie
        • babciajadzienka Re: a może jądrem fizyka? 18.02.15, 15:44
          chyba nie zamienilabym nic. Co wcale nie znaczy, ze jestem takim megatalentem. Mam tyle ile mi wystarczy. Jest calkiem znosnie. Czy uwazacie, ze malzenstw z bogatym gosciem to blad? :) Zadna pani (jak sadze) tak nie uwaza. No dobrze byloby jeszcze, zeby ten gosc mial rozum na karku. I samym czubku glowy. To taki cud zdobywac wszystko od podstaw? Pewnie to ksztaltuje nas. I szanujemy swoj dorobek, i szanujemy malzonka z ktorym sie dorabialismy. No niby to ma sens. Znam mlodych ludzi, ktorzy niechetnie przyjmuja pomoc materialna od rodzicow. Tak sie zaparli." Ja siam".. A rodzice chetnie podziela sie z dziecmi. Bo sami maja przed oczyma swoja trudna mlodosc.
          • obrotowy babciu, Ty wez_nie stressuj reszty bialoglow. 18.02.15, 15:58
            dorwac goscia z kasa i rozumem - to jest cud - bo takich - jak na lekarstwo.
            (forumowiczki oplakuja tu ten problem codziennie)

            a Ty sie tu bez empatii ponad NIE wywyzszasz.

            kleczenie na grochu i trzy Zdrowaski Ci sie za to naleza.
            • babciajadzienka Re: babciu, Ty wez_nie stressuj reszty bialoglow. 18.02.15, 16:16
              spoko, spoko. Przzyja te bialoglowy tyle lat w malzenstwie sadze, ze podziela moje zdanie :). A poki co ide na popielcowa Msze sw. Trzeba posypac gloke popiolem. Takie cudne te nasze glowki i my sami. A skad sie one wziely? Z genderowych rozmyslan, darwinowskich teorii, czy moze skadinad? Pozdrawiam serdecznie. Mrozisko u mnie straszne. Taki prawdziwy luty.
              • stokrotka_a Re: babciu, Ty wez_nie stressuj reszty bialoglow. 18.02.15, 16:29
                babciajadzienka napisał(a):

                > Takie cudne te nasze glowki i my sami. A skad sie one wziely? Z genderowych
                > rozmyslan, darwinowskich teorii, czy moze skadinad?

                Skądinąd - Wielki Czarodziej machnął różdżką i pierwsza głowa wyskoczyła z niebytu. Potem machnął różdżką jeszcze raz i z żebra pierwszej głowy wyskoczyła druga głowa. A potem to już te dwie głowy bzykały się po bożemu choć za karę za zjedzenie robaczywego jabłka, żeby spłodzić dzieci, które w kazirodczych związkach spłodziły następne.

                A może to myślące małpy wymyśliły ludzi w wyniku nudy i rozmyślań o teorii gender? No nie, to niezgodne z oficjalną bajką o stworzeniu człowieka, a na dodatek nie trzyma się kupy z naukowego punktu widzenia. Ja stawiam na to, że jakieś zmyślne ufoludki nas stworzyły. Ale, ale, to kto w takim razie stworzył ufoludki? I w ten sposób dochodzimy do stworzenia przez boga. Tylko kto w takim razie boga stoworzył?
                • mariuszg2 Re: babciu, Ty wez_nie stressuj reszty bialoglow. 18.02.15, 16:36
                  > Tylko kto w takim razie b
                  > oga stoworzył?

                  "Na początku było Słowo" - taki prawpis na forum....potem było forum mężczyzna a potem forum kobieta... a z nimi kot....
                  hmmmm...powinienem bajki dzieciom opowiadać....
                  • obrotowy dzieciom ? 18.02.15, 16:43
                    mariuszg2 napisał:
                    > hmmmm...powinienem bajki dzieciom opowiadać....


                    A chcesz byc posadzony o molestowanie seksualne i pedofilie ?

                    Bajki, to wole opowiadac bialoglowom 18+
                    przynajmniej niczym prawnie nie ryzykuje
                    a i zysk bardzeij prawdopodobny...
                  • stokrotka_a Re: babciu, Ty wez_nie stressuj reszty bialoglow. 18.02.15, 16:56
                    mariuszg2 napisał:

                    > "Na początku było Słowo" -

                    Takie bajki to tylko w kościele. Na początku ktoś musiał pomyśleć, a dopiero potem pojawiło się słowo.
                    • mendigo Re: babciu, Ty wez_nie stressuj reszty bialoglow. 18.02.15, 16:59
                      Ja tam stawiam cały majątek sąsiada na to, że na początek był świąd. Albo ból. I stąd się wzięła cywilizacja (upraszczając). Taką mam koncepcję.
                      • mendigo Re: babciu, Ty wez_nie stressuj reszty bialoglow. 18.02.15, 17:00
                        "Na początku" miało być. Poprawiam, bo mnie metresa obsobaczy, a trochę się jej boję.
                      • stokrotka_a Re: babciu, Ty wez_nie stressuj reszty bialoglow. 18.02.15, 17:09
                        mendigo napisał:

                        > Albo ból.
                        > I stąd się wzięła cywilizacja (upraszczając). Taką mam koncepcję.

                        No tak, cywilizacja rodziła się w bólach (porodowych). A to dlatego, że ludzie nie mieli antykoncepcji.
                        • mendigo Re: babciu, Ty wez_nie stressuj reszty bialoglow. 18.02.15, 17:11
                          I ich swędziało.
                          • stokrotka_a Re: babciu, Ty wez_nie stressuj reszty bialoglow. 18.02.15, 17:17
                            Swędziało, bo insekty gryzły. No to się ludzie nawzajem iskali, co prowadziło do zbliżeń fizycznych, a nawet seksualnych. A potem te bóle (porodowe). Bez bólu nie byłoby cywilizacji życia. A teraz co? Kobietom zachciewa się bez bólu rodzić. I to właśnie jest cywilizacja śmierci.
                            • mendigo Re: babciu, Ty wez_nie stressuj reszty bialoglow. 18.02.15, 17:36
                              Myślę, że problem się rozwiąże wraz ze zmianami klimatycznymi - przybędą do nas nowe insekty, wydajne wektory wielu interesujących chorób, i nie dość, że będziemy się drapać i iskać na potęgę, to jeszcze przy okazji każdy będzie miał dużą szansę dostać swój krzyż na plecy. I tak historia zatoczy koło. I pojawi się kolejne Słowo.
                              • stokrotka_a Re: babciu, Ty wez_nie stressuj reszty bialoglow. 18.02.15, 19:04
                                mendigo napisał:

                                > I pojawi się kolejne Słowo.

                                I to niejedno! A do tego pojawią się głosi ciele słowa, którzy nabiorą wielu ludzi.
                                • mendigo Re: babciu, Ty wez_nie stressuj reszty bialoglow. 18.02.15, 19:19
                                  Doskonała okazja, by ponauczać (bo nie wiem, czy wspominałam, że jestem kapłanką). Cisza teraz, uwaga, będzie czytanie o Przekleństwie Szarej Twarzy:
                                  ...

                                  Albo nie, odechciało mi się.
                                  • stokrotka_a Re: babciu, Ty wez_nie stressuj reszty bialoglow. 18.02.15, 19:48
                                    Chętnie się do ciebie przyłączę jako kapłanka. Może założymy jakąś wyrocznię?
                                    • mendigo Re: babciu, Ty wez_nie stressuj reszty bialoglow. 18.02.15, 20:02
                                      Powiedz lepiej, że chcesz się nawdychać jakiegoś palonego zielska, opowiadać po nim brednie i kosić kasę z datków. Nie ze mną te numery, ja jestem poważnym człowiekiem.

                                      Wyrocznię zakładaj sama, pod własną ksywą, a ja będę przechowywać dla ciebie kasę od wiernych. Jestem za podziałem obowiązków - tak jest efektywniej.
                                      • stokrotka_a Re: babciu, Ty wez_nie stressuj reszty bialoglow. 18.02.15, 20:09
                                        No wiesz co! Jestem rozczarowana. Nic tak nie pobudza chojnosci wiernych jak dwie nacpane siostry z wyspy Lesbos.
                                        • mendigo Re: babciu, Ty wez_nie stressuj reszty bialoglow. 18.02.15, 20:19
                                          Boleję, ale ja nie ćpam, stokrota. Strach pomyśleć, co bym wygadywała pod wpływem... No sama pomyśl.

                                          Za to trzeźwy szybko rachuje, a wiesz, że kasy trzeba pilnować, bo póki co ptaki w powietrzu, co nie sieją ni orzą, to odpasione, ale dla mnie jakby zabrakło...
                                          • stokrotka_a Re: babciu, Ty wez_nie stressuj reszty bialoglow. 18.02.15, 20:29
                                            Dobra szamanka to naćpana szamanka! A z tym odpasieniem to nie przesadzaj - wiosna już tuż tuż.
                                            • mendigo Re: babciu, Ty wez_nie stressuj reszty bialoglow. 18.02.15, 20:37
                                              No wiem, dziś widziałam pierwszego zamarzniętego pisklaka gołębia. Wiosna za pasem.
                                              • stokrotka_a Re: babciu, Ty wez_nie stressuj reszty bialoglow. 19.02.15, 08:38
                                                Powiało mrozem.
                    • obrotowy czepiasz sie. 18.02.15, 17:30
                      stokrotka_a napisała:
                      Na początku ktoś musiał pomyśleć, a dopiero potem pojawiło się słowo.

                      Czepiasz sie.
                      Jasne, ze tak, ale mysli nie widac, a SLOWO slychac.

                      slowem , dla innych - na poczatku bylo slowo.
                      Absolut jest absolutem tylko dla siebie.
                      inni widza tylko jego odbicie.
                      • stokrotka_a Re: czepiasz sie. 18.02.15, 17:35
                        obrotowy napisał:

                        > Czepiasz sie.
                        > Jasne, ze tak, ale mysli nie widac, a SLOWO slychac.

                        Jest jeszcze słowo pisane, którego wcale nie słychać. A pomyślane słowo też żadnych dźwięków nie potrzebuje.

                        > slowem , dla innych - na poczatku bylo slowo.

                        To zbyt daleko idąca insynuacja, ponieważ nawet nie wiadomo, czy był początek.

                        > Absolut jest absolutem tylko dla siebie.
                        > inni widza tylko jego odbicie.

                        Ty jesteś teologiem? Bo tylko teologowie potrafią wymyślać takie pozbawione treści "mądrości".
                        • obrotowy nadal czepiasz sie... 18.02.15, 17:43
                          stokrotka_a napisała:

                          > Jest jeszcze słowo pisane, którego wcale nie słychać.

                          - ale widac.

                          A pomyślane słowo też żadnych dźwięków nie potrzebuje.

                          - formalnie nie. ale potrzebuje sily sprawczej, ktora przerobi go w czyn.
                          slowem: gdy wykonawca nie uslyszy, ani nie przeczyta slowa - musi dostac inny sygnal
                          - wlasnie owej sily sprawczej.

                          > To zbyt daleko idąca insynuacja, ponieważ nawet nie wiadomo, czy był początek.

                          - jasne. alernatywa jest tylko to, ze go nie bylo.
                          zatem punkt wyjscia jest inny, ale ciag dalszy juz taki, jak powyzej opisany.

                          > Ty jesteś teologiem? Bo tylko teologowie potrafią wymyślać takie pozbawione tre
                          > ści "mądrości".

                          nie tylko. a jezeli jest to poza twoim zasiegiem intelektualnym - to nie moja sprawa.
                          pl.wikipedia.org/wiki/Absolut
                          • stokrotka_a nadal opowiadasz bajki 18.02.15, 18:58
                            obrotowy napisał:

                            > - ale widac.

                            No właśnie, widać a to nie to samo co słychać. Ale nie to jest ważne. Ważne jest, że słowo nie istnieje bez tego, kto je pomyślał, powiedział lub napisał. Słowo jest jedynie skutkiem.

                            > - formalnie nie. ale potrzebuje sily sprawczej, ktora przerobi go w czyn.

                            Nie ma konieczności przerabiania słowa w czyn. Słowo może istnieć bez czynu.

                            > slowem: gdy wykonawca nie uslyszy, ani nie przeczyta slowa - musi dostac inny s
                            > ygnal
                            > - wlasnie owej sily sprawczej.

                            Ale o czym ty nawijasz?

                            > - jasne. alernatywa jest tylko to, ze go nie bylo.
                            > zatem punkt wyjscia jest inny, ale ciag dalszy juz taki, jak powyzej opisany.

                            Punkt wyjścia jest istotny dla ciągu dalszego z uwagi na zasadę przyczynowości.

                            > nie tylko. a jezeli jest to poza twoim zasiegiem intelektualnym - to nie moja s
                            > prawa.
                            > pl.wikipedia.org/wiki/Absolut

                            O tak, to jest koronny argument ludzików wymyślających bajki o absolucie. A tymczasem król jest nagi. Trzeba tylko mieć odwagę to stwierdzić głośno i wyraźnie. ;-)
                            • obrotowy Nie mam w tym nikakiego Interesu -zwlaszcza z toba 18.02.15, 21:19
                              stokrotka_a napisała:
                              No właśnie, widać a to nie to samo co słychać.

                              - to samo.

                              Ale nie to jest ważne. Ważne jest, że słowo nie istnieje bez tego, kto je pomyślał, powiedział lub napisał. Słowo jest jedynie skutkiem.

                              - no i ? tak juz wczesniej to wyjasniono.
                              >
                              > Nie ma konieczności przerabiania słowa w czyn. Słowo może istnieć bez czynu.

                              - jasne. jednak wtedy pozostaje bezczynne.

                              > Ale o czym ty nawijasz?

                              - o przerodzeniu Slowa w Czyn, dziewcze.

                              > Punkt wyjścia jest istotny dla ciągu dalszego z uwagi na zasadę przyczynowości.

                              - przyczynowosc nie decyduje o skutkach.

                              > O tak, to jest koronny argument ludzików wymyślających bajki o absolucie. A tym
                              > czasem król jest nagi. Trzeba tylko mieć odwagę to stwierdzić głośno i wyraźnie

                              - belkot ad personam bez argumentow.
                              ale to nie ma znaczenia dla skutkow.
                              • stokrotka_a Re: Nie mam w tym nikakiego Interesu -zwlaszcza z 19.02.15, 08:37
                                Ludzie robią wiele rzeczy bezInteresownie, więc to żaden argument.

                                obrotowy napisał:

                                > - to samo.

                                Tego typu "zaklęcia" są pozbawione znaczenia.

                                > Ale nie to jest ważne. Ważne jest, że słowo nie istnieje bez tego, kto je pomyś
                                > lał, powiedział lub napisał. Słowo jest jedynie skutkiem.
                                >
                                > - no i ? tak juz wczesniej to wyjasniono.

                                Jeśli słowo jest skutkiem, to nie mogło być na początku. To oczywiste. ;-) A poza tym, jeśli ktoś mówi, że "na początku było słowo", to najpierw powinien zdefiniować słowo "początek". Zdefiniujesz?

                                > - jasne. jednak wtedy pozostaje bezczynne.

                                Nie ma czegoś takiego jak bezczynne słowo. ;-)

                                > - o przerodzeniu Slowa w Czyn, dziewcze.

                                Chłopcze, to przeradzaj. A poród będzie naturalny czy cesarka?

                                > - przyczynowosc nie decyduje o skutkach.

                                A czy ja twierdzę, że decyduje? Zasada przyczynowości mówi jedynie, że nie ma skutku bez przyczyny, więc nie ma słowa bez uprzedniego sformułowania tego słowa przez istotę myślącą.

                                > - belkot ad personam bez argumentow.
                                > ale to nie ma znaczenia dla skutkow.

                                Bełkot ad personam pojawił się w twojej wypowiedzi: "a jezeli jest to poza twoim zasiegiem intelektualnym - to nie moja sprawa." Ja natomiast w swojej wypowiedzi nie odniosłam się do twojego intelektu a do argumentacji. Daj sobie, człowieku, spokój z tego typu tanim manipulowaniem.
                                • six_a Re: Nie mam w tym nikakiego Interesu -zwlaszcza z 19.02.15, 10:56
                                  >Nie ma czegoś takiego jak bezczynne słowo. ;-)
                                  oczywiście, że jest: bierny
                                  i co? łyso?
                                  • stokrotka_a Re: Nie mam w tym nikakiego Interesu -zwlaszcza z 19.02.15, 11:05
                                    Łyso jak cholera. Dobre zamiast depilacji.
                                • obrotowy oczywiste oczywistosci. 19.02.15, 15:02
                                  stokrotka_a napisała:
                                  > Ludzie robią wiele rzeczy bezInteresownie, więc to żaden argument.

                                  - uwaga nie na temat.
                                  istotnie jesdnak nie op tym mowimy gdyz, wiekszosc robia jednak w imie jakiegos Interesu.

                                  > Tego typu "zaklęcia" są pozbawione znaczenia.

                                  - to nie zaklecie, tylko rzeczwistosc.
                                  mniej istotne, czy ktos ci powie, ze ze cos masz zrobic, czy ci to napisze, dziewcze.
                                  DOSTALAS przekaz informacyjny - i o to tu chodzi.

                                  > > Ale nie to jest ważne. Ważne jest, że słowo nie istnieje bez tego, kto je
                                  > pomyślał, powiedział lub napisał.

                                  - oczywista oczywistosc

                                  Słowo jest jedynie skutkiem.
                                  Jeśli słowo jest skutkiem, to nie mogło być na początku. To oczywiste.

                                  - przeciez to juz ustalono.

                                  ;-) A poza tym, jeśli ktoś mówi, że "na początku było słowo",

                                  - to metafora. widze, ze nie dla wszystkich zrozumiala.

                                  slowo byla na poczatku "dla odbiorcy" . pierwotna mysl/Zamysl Absolutu byl mu nieznany.

                                  to najpierw powinien zdefiniować słowo "początek". Zdefiniujesz?

                                  - nie da sie. to poza ludzkim zasiegiem.
                                  wszyscy zaonteresowani - teolodzy, czy filozofowie tylko na temat temat spekuluja.


                                  >
                                  > > - jasne. jednak wtedy pozostaje bezczynne.
                                  >
                                  > Nie ma czegoś takiego jak bezczynne słowo. ;-)

                                  - JEST. To takie , ktore nie niesie za soba zadnych skutkow.
                                  ktore nie zostanie zrozumiane, lub zostanie zignorowane.

                                  > > - przyczynowosc nie decyduje o skutkach.
                                  >
                                  > A czy ja twierdzę, że decyduje? Zasada przyczynowości mówi jedynie, że nie ma s
                                  > kutku bez przyczyny, więc nie ma słowa bez uprzedniego sformułowania tego słowa
                                  > przez istotę myślącą.

                                  - kolejny raz przypominam, ze tu nie ma sporu.

                                  > Bełkot ad personam pojawił się w twojej wypowiedzi: "a jezeli jest to poza twoi
                                  > m zasiegiem intelektualnym - to nie moja sprawa."

                                  - nie. to byla jedynie przyjacielska uwaga.

                                  • stokrotka_a Re: oczywiste oczywistosci. 19.02.15, 15:17
                                    obrotowy napisał:

                                    > - uwaga nie na temat.

                                    Uwaga na temat.

                                    > istotnie jesdnak nie op tym mowimy gdyz, wiekszosc robia jednak w imie jakiegos
                                    > Interesu.

                                    Większość jak sama nazwa wskazuje, nie dotyczy całego zbioru, więc to żaden arguement.

                                    > - to nie zaklecie, tylko rzeczwistosc.

                                    To nie rzeczywistość, to "zaklęcie". ;-)

                                    > mniej istotne, czy ktos ci powie, ze ze cos masz zrobic, czy ci to napisze, dzi
                                    > ewcze.
                                    > DOSTALAS przekaz informacyjny - i o to tu chodzi.

                                    Przekaz informacyjny w postaci słowa nie powstaje samodzielnie. I chodzi o to, że najpierw ktoś ten przekaz musiał sformułować.

                                    > - oczywista oczywistosc

                                    Cieszę się, że to zrozumiałeś.

                                    > Słowo jest jedynie skutkiem.
                                    > Jeśli słowo jest skutkiem, to nie mogło być na początku. To oczywiste.
                                    >
                                    > - przeciez to juz ustalono.

                                    To dlaczego piszesz: "na początku było Słowo"?

                                    > - to metafora. widze, ze nie dla wszystkich zrozumiala.

                                    Wiem, w teologii wszystko może być metaforą w zależności od potrzeb. Czasami jednak metafora zmienia się w "fakt" i odwrotnie. Podaj znaczenie tej metafory (bez uwag personalnych).

                                    > slowo byla na poczatku "dla odbiorcy" . pierwotna mysl/Zamysl Absolutu byl mu n
                                    > ieznany.

                                    A słowo było mu znane? W jaki sposób? Czy ktoś potwierdził, że absolut nie jest jedynie wymysłem "uczonych" fantastów?

                                    > to najpierw powinien zdefiniować słowo "początek". Zdefiniujesz?
                                    >
                                    > - nie da sie. to poza ludzkim zasiegiem.

                                    hahaha To jak możan mówić, że na początku było Słowo? Wiem, wiem, zaraz mi tu wyjedziesz z metaforami, absolutami i innymi bajeczkami. ;-)

                                    > - JEST. To takie , ktore nie niesie za soba zadnych skutkow.
                                    > ktore nie zostanie zrozumiane, lub zostanie zignorowane.

                                    Nie ma. To jest puste znaczeniowo sformułowanie, ponieważ słowo nie może być bezczynne ani czynne.

                                    > - kolejny raz przypominam, ze tu nie ma sporu.

                                    No to się nie spieraj. ;-)

                                    > > Bełkot ad personam pojawił się w twojej wypowiedzi: "a jezeli jest to poz
                                    > a twoi
                                    > > m zasiegiem intelektualnym - to nie moja sprawa."
                                    >
                                    > - nie. to byla jedynie przyjacielska uwaga.

                                    Ja rozumiem, że politycy (np. Putin) potrafią kłamać w żywe oczy i mówić, że koń, którego wszyscy widzą jest tak naprawdę kotem, ale ty chyba nie jesteś politykiem. Nie wciskaj mi więc tak oczywistych "przekrętów" słownych. ;-)
                                    • obrotowy koniec oczywistych oczywistosci. 19.02.15, 16:25
                                      stokrotka_a napisała:
                                      > Nie ma. To jest puste znaczeniowo sformułowanie,
                                      ponieważ słowo nie może być beczynne ani czynne.

                                      - to (moja prywatna) metafora.
                                      raz jeden sie ugne i podam poprawne znaczeniowo okreslenie:

                                      - "slowo nie wywolujace oddzwieku" /bez znaczenia / belanglos / irrelevant

                                      No to na pozegnanie jeszcze raz o Absolucie:

                                      Nie ma definicji "Poczatku", tak, jak i nie ma definicji "Absolutu"
                                      Sa tylko ludzkie spekulacje na ten temat.
                                      we wszystkich religiach i we wszystkich systemach filozoficznych.
                                      dobranoc.
                                      pl.wikipedia.org/wiki/Absolut
                                      • stokrotka_a Re: koniec oczywistych oczywistosci. 19.02.15, 16:47
                                        obrotowy napisał:

                                        > - to (moja prywatna) metafora.

                                        Prywatne metafory dobre są w poezji, a nie w dyskusji dotyczącej konkretnych pojęć.

                                        > raz jeden sie ugne i podam poprawne znaczeniowo okreslenie:
                                        >
                                        > - "slowo nie wywolujace oddzwieku" /bez znaczenia / belanglos / irrelevant

                                        To nie jest żadne poprawne znaczeniowo określenie, tylko twoja radosna twórczość słowna. ;-)
                                        >
                                        > No to na pozegnanie jeszcze raz o Absolucie:
                                        >
                                        > Nie ma definicji "Poczatku", tak, jak i nie ma definicji "Absolutu"
                                        > Sa tylko ludzkie spekulacje na ten temat.
                                        > we wszystkich religiach i we wszystkich systemach filozoficznych.
                                        > dobranoc.
                                        > pl.wikipedia.org/wiki/Absolut

                                        Równie dobrze można spekulować o krasnoludkach żyjących w Mgławicy Magellana. Miłych snów! ;-)

                                        PS. Na twoim miejscu nie nadużywałabym zwrotu "we wszystkich religiach i we wszystkich systemach filozoficznych", bo łatwo może się okazać, że nie we wszystkich. ;-)
                      • kura_wuja Re: czepiasz sie. 18.02.15, 22:20
                        Absolut jest OK, moze byc 0,7l
    • piataziuta nie ma co żałować braku talentu 18.02.15, 17:58
      bo w Polsce sytuacja jest taka:
      możesz mieć talent np. muzyczny, ćwiczyć od małego, rozwijać się w tym kierunku intensywnie, osiągnąć mistrzostwo, a i tak na 95 % będziesz klepać biedę i żyć z prywatnych lekcji dawanych dzieciakom

      możesz założyć ambitny zespół, robić fantastyczną muzykę, ale i tak nikt nie wyda ci płyty, bo ambitna muzyka jest niszowa i nie opłaca się producentom w nią inwestować

      możesz być projektantem i marzyć o projektowaniu form których jeszcze nie było, a i tak pójdziesz pracować gdzie indziej, bo nie wyżyjesz za 1500 z projektowania
      • ursyda Re: nie ma co żałować braku talentu 19.02.15, 10:51
        Z takim podejściem to faktycznie.
        • piataziuta Re: nie ma co żałować braku talentu 19.02.15, 11:36
          opisane przeze mnie przypadki są prawdziwe
          • stokrotka_a Re: nie ma co żałować braku talentu 19.02.15, 12:30
            piataziuta napisała:

            > opisane przeze mnie przypadki są prawdziwe

            No i co z tego? Kilka przypadków to nie powód do uogolnień typu "bo w Polsce to...".
      • vvwwvv Re: nie ma co żałować braku talentu 19.02.15, 11:52
        Jakbym czytała o mojej siostrzenicy.
        Niestety to prawda.
        • ursyda Re: nie ma co żałować braku talentu 19.02.15, 12:02
          Ja rozumiem, że jak się patrzy na siostrzenicę albo siostrę czy swoje dziecko to może się wydawać, że to co robią przewyższa światowe sławy ale niestety w 99% tak nie jest.
          Świat jest pełen historii i histerii niespełnionych mamuś, które narzekają na to, że "przecież Ania tak pięknie gra - cała rodzina się zachywca" a podły świat nie docenia.
          Może wasze przypadki są wyjątkami.
          Podam przykład - tu jest inny filmik
          www.youtube.com/watch?v=7XfAYtjZwNY
          Bardzo ładnie tańczą - prawda? Perfekcyjnie przechodzą z figury do figury. I to wyszystko. Tu nie ma tego czegoś.
          • vvwwvv Re: nie ma co żałować braku talentu 19.02.15, 12:14
            Moja siostrzenica skończyła Akademię Muzyczną z wyróżnieniem, brała udział w konkursach muzycznych, zdobywała nagrody. Występowała w kraju i za granicą.
            Teraz pracuje w szkole (zrobiła doktorat, ale nie wygrała konkursu na asystenta, miejsce było ustawione dla kogoś innego).
            I gra czasem solo, czasem w zespołach, dla przyjemności, nie zarabia, bo to niszowa muzyka, a np. w klubach czy restauracjach to jeszcze sobie każą dopłacać za techniczną obsługę występów (nie każdemu udaje się od razu być Turnauem).
            Na pewno jest utalentowana i na pewno jest profesjonalistką. A co do sławy, z tego co mówi, rynek się zatkał trochę. Kiedyś wystarczyło wygrać konkurs Chopinowski, dzisiaj sławnym się jest tylko w środowisku i też tylko parę lat. Tylko specjaliści znają te nazwiska, dawniej każdy wiedział, kim jest Krystian Zimerman (siostrzenica jest pianistką). Płytę możesz wydać, ale jak sobie ją sama zasponsorujesz. Czyli minimum kilka tysięcy złotych musisz wydać. I dystrybucja we własnym zakresie. Podziwiam ją za upór, za to że się nie zniechęciła.
            • stokrotka_a Re: nie ma co żałować braku talentu 19.02.15, 12:28
              vvwwvv napisała:

              > I gra czasem solo, czasem w zespołach, dla przyjemności, nie zarabia, bo to nis
              > zowa muzyka, a np. w klubach czy restauracjach to jeszcze sobie każą dopłacać z
              > a techniczną obsługę występów

              Sugerujesz, że za niszową muzykę ktoś powinien płacić w ramach obowiązku tak jak podatki np.?

              > Na pewno jest utalentowana i na pewno jest profesjonalistką.

              Może być, ale co z tego? Za sam talent nikt nie płaci. Ludzie płacą za produkt lub usługę. Czasami twórcy zanjdują mecenasów sztuki, którzy im płacą. Niech więc siostrzenica coś sprzeda albo znajdzie mecenasa.
              • vvwwvv Re: nie ma co żałować braku talentu 19.02.15, 12:35
                Nie rozumiesz podstawowej rzeczy: koncert JEST produktem. Za występ należy zapłacić. Tak jak płacisz za wstęp do muzeum/galerii i możliwość obejrzenia obrazów. Tak, jak płacisz za możliwość obejrzenia sztuki w teatrze granej przez aktorów.
                Zapoznaj się proszę bliżej z tematem, bo wydaje mi się, że bez sensu, żebym tłumaczyła rzeczy oczywiste.
                Z tego, co wiem zespoły z którymi współpracuje moja siostrzenica, mają menedżerów. To oni załatwiają występy. Zapoznaj się również z tematem konkurencyjności środowiska, kosztów występów (dojazd, wynajem transportu na sprzęt muzyczny, wynajem sali). Zrozumiesz wtedy w pełni sytuację, na razie wydaje mi się, że czepiasz się, bo sprawia Ci to przyjemność.
                • stokrotka_a Re: nie ma co żałować braku talentu 19.02.15, 12:42
                  vvwwvv napisała:

                  > Nie rozumiesz podstawowej rzeczy: koncert JEST produktem. Za występ należy zapł
                  > acić. Tak jak płacisz za wstęp do muzeum/galerii i możliwość obejrzenia obrazów
                  > . Tak, jak płacisz za możliwość obejrzenia sztuki w teatrze granej przez aktoró
                  > w.

                  Moja droga, nie każdy produkt znajduje nabywcę. W związku z tym może tak być, że za występ nikt nie zechce zapłacić.

                  > Zapoznaj się proszę bliżej z tematem, bo wydaje mi się, że bez sensu, żebym tłu
                  > maczyła rzeczy oczywiste.

                  Kochana, prawo popytu i podaży to rzecz podstawowa. Zapoznaj się z nim.

                  > Z tego, co wiem zespoły z którymi współpracuje moja siostrzenica, mają menedżer
                  > ów. To oni załatwiają występy.

                  Niech sobie siotrzenica znajdzie menadżera.

                  Wszystko, o czym piszesz nie daje podstaw do ogólnokrajowych uogólnień.
          • piataziuta Re: nie ma co żałować braku talentu 19.02.15, 14:25
            a np. zdobyte złoto na mistrzostwach europy w tańcu, jest dla ciebie wystarczającym dowodem na talent, czy dalej się nie liczy bo to czyjaś siostra/siostrzenica/dziecko?
            w jaki sposób wyznaczasz czy ktoś ma talent czy nie?
            jeśli cię chwyta za serce, to ktoś ma talent, jeśli nie chwyta, to nie ma?

            bo moją mamę ostatnio chwytała za serce okrutnie fałszująca dziewczynka na jutubie
            • mendigo Re: nie ma co żałować braku talentu 19.02.15, 14:27
              Może miała talent do chwytania za serce, a nie do śpiewu.
              • ursyda Re: nie ma co żałować braku talentu 19.02.15, 20:03
                A to też talent.
            • ursyda Re: nie ma co żałować braku talentu 19.02.15, 20:02
              Nie jest dla mnie żadnym dowodem.
              I pokaż mi gdzie piszę o chwytaniu za serce w kontekście talentu. Talentu! Nie wyuczonej małpki jaką jest np Urbańska.
        • stokrotka_a Re: nie ma co żałować braku talentu 19.02.15, 12:20
          vvwwvv napisała:

          > Jakbym czytała o mojej siostrzenicy.
          > Niestety to prawda.

          Co jest prawdą? Stwierdzenie na podstawie przypadku siotrzenicy albo na podstawie kilku innych przypadków, że "bo w Polsce sytuacja jest taka:" jest prawdą??? Proszę o logiczne wytłumaczenie, w jaki sposób z tych kilku przypadków wynika prawda ogólna.
          • vvwwvv Re: nie ma co żałować braku talentu 19.02.15, 12:30
            A czy Ty znasz przypadki zaprzeczające?
            Zgodziłam się z tą panią, która tutaj napisała o realiach w świecie muzyków. Moja siostrzenica opowiada to samo, od lat, a przecież zna środowisko od dziecka - to są dziesiątki, setki ludzi, którzy muszą walczyć z systemem. Nie zaprzeczysz, że w Polsce kultura ma się nie najlepiej, zwłaszcza jak się porówna z Zachodem. Ale trzeba poznać temat.
            Jeśli się nie ma znajomości i układów, to bardzo trudno w tym samemu walczyć ze wszystkimi o przetrwanie, zwłaszcza że artyści są zwykle wrażliwi i ciężej znoszą przeciwności losu.
            Możesz powiedzieć, że znasz sytuację kultury i sztuki w Polsce w porównaniu z sytuacją kultury i sztuki na świecie i udowodnić, że w Polsce jest lepiej? Bo rozumiem, że tego będziesz próbowała dowieść? W takim razie chętnie dowiem się, że jest inaczej, może czegoś nie wiemy, ja, siostrzenica, jej znajomi, znajomi znajomych, pani, która tutaj napisała mniej więc to samo w wątku?
            • stokrotka_a Re: nie ma co żałować braku talentu 19.02.15, 12:48
              vvwwvv napisała:

              > A czy Ty znasz przypadki zaprzeczające?

              Oczywiście.

              > Zgodziłam się z tą panią, która tutaj napisała o realiach w świecie muzyków. Mo
              > ja siostrzenica opowiada to samo, od lat, a przecież zna środowisko od dziecka
              > - to są dziesiątki, setki ludzi, którzy muszą walczyć z systemem. Nie zaprzeczy
              > sz, że w Polsce kultura ma się nie najlepiej, zwłaszcza jak się porówna z Zacho
              > dem. Ale trzeba poznać temat.

              Kultura nie jest bytem oderwanym od ekonomii, więc pieniądze przeznaczane na kulturę w Polsce nie będą takie same jak w Niemczech. I nie ma takiego kraju, w którym wszyscy artyści i ludzie kultury zarabiają jednakowo i do tego na wysokim poziomie.

              > Jeśli się nie ma znajomości i układów, to bardzo trudno w tym samemu walczyć ze
              > wszystkimi o przetrwanie, zwłaszcza że artyści są zwykle wrażliwi i ciężej zno
              > szą przeciwności losu.

              No, jeśli samemu trudno walczyć, to trzeba się zrganizować.

              > Możesz powiedzieć, że znasz sytuację kultury i sztuki w Polsce w porównaniu z s
              > ytuacją kultury i sztuki na świecie i udowodnić, że w Polsce jest lepiej?

              A czy ja gdzieś stwierdziłam, że w Polsce jest lepiej???

              > Bo ro
              > zumiem, że tego będziesz próbowała dowieść? W takim razie chętnie dowiem się, ż
              > e jest inaczej, może czegoś nie wiemy, ja, siostrzenica, jej znajomi, znajomi z
              > najomych, pani, która tutaj napisała mniej więc to samo w wątku?

              Otóż to! Nie wiecie czegoś ważnego. A mianowicie tego, że kilka znanych przypadków to nie cały kraj i nie wszyscy Polacy.
    • molly_wither Beztalencia 18.02.15, 18:00
      Rozumiem,ze pytasz tych, ktorzy uwazaja ,ze nieczego nie potrafia? Ja nie musze wybierac z zadanej puli, bo ja dostalam talenty - ladny glos i niezle tancze.
      • stokrotka_a Re: Beztalencia 18.02.15, 19:11
        molly_wither napisał(a):

        > Rozumiem,ze pytasz tych, ktorzy uwazaja ,ze nieczego nie potrafia? Ja nie musz
        > e wybierac z zadanej puli, bo ja dostalam talenty - ladny glos i niezle tancze.

        Niestety, nie każdy jest tak wspaniały jak ty. ;-(
      • ursyda Re: Beztalencia 19.02.15, 10:50
        Źle zrozumiałaś. No ale może nie masz talentu.
    • kura_wuja Re: Talenty. 18.02.15, 19:49
      Ja poprosze o taki talent, jaki posiadal John Milton w filmie Adwokat diabla.
      • simply_z Re: Talenty. 18.02.15, 22:09
        Mam talent do rysowania, a chciałabym mieć muzyczny...,umieć grać na pianinie np.
        • kura_wuja Re: Talenty. 18.02.15, 22:19
          Sie z kims zamien! Nosz kura jasna, tak trudno na to wpasc/wpadnac*?

          * - niepotrzebne skreslic
        • fuzja-jadrowa Re: Talenty. 19.02.15, 14:03
          > Mam talent do rysowania, a chciałabym mieć muzyczny...,umieć grać na pianinie np.

          Nauczyć się tak sobie brzdąkać, możesz zawsze. Chyba że Ci słoń na ucho nadepnął albo urodziłaś się z błoną między palcami.

          Właśnie sprawiłam sobie fortepian i się uczę. :)
          • mendigo Re: Talenty. 19.02.15, 14:22
            Pozdrowienia dla sąsiadów, he, he.

            To ty jesteś jak Magdalena Tulli, która też się ponoć nauczyła fortepianić w dojrzałym już wieku. Wyjątkowo zajebiaszcze książki pisze poza tym.
            • fuzja-jadrowa Re: Talenty. 19.02.15, 16:46
              > Pozdrowienia dla sąsiadów, he, he.
              >
              > To ty jesteś jak Magdalena Tulli, która też się ponoć nauczyła fortepianić w do
              > jrzałym już wieku. Wyjątkowo zajebiaszcze książki pisze poza tym.

              Sąsiadom nic nie grozi, musiałabym przy otwartych oknach nawalać.

              Nie znałam Magdaleny. Książkowo to ja ostatnio powyżej 1949 nie sięgam.

              Co takiego zajebiaszczego w jej książkach? Zachęć mnie do porzucenia staroci choć na chwilę. :)
              • mendigo Re: Talenty. 19.02.15, 17:05
                Piszę o dwóch ostatnich, autobiograficznych. Przygotuj się na wstrząs: są mądre.

                Nie są przegadane, nie ma w nich nadmiaru słów - ani zbędnych erudycyjnych popisów (a la Libera), ani ładnie brzmiących zdań-wydmuszek. Porusza trudne tematy, ale nie epatuje negatywizmem (a la Bator). Nie leczy sobie samooceny, wyładowując się swoich bohaterach, choć prowadzi coś w rodzaju autoterapii. Moim zdaniem są to książki, od których można zmądrzeć, rzeczywiście czegoś wartościowego doświadczyć podczas lektury. Są ponadto po prostu dobrze napisane, skomponowane. Na pewno warto przeczytać, krzywda się od tego nie stanie i niesmaku nie będzie (jak po Bator, Vardze, Pustelnik i pewnie wielu innych poczytnych).
    • berta-death Re: Talenty. 19.02.15, 06:27
      Zapałki i rura są równie kuszące. Za rurę zdaje się lepiej płacą, przynajmniej w napiwkach.
    • amb25 Re: Talenty. 19.02.15, 08:24
      A ja od dziecka chcialam byc piosenkarka. A tu spiewac nie potrafie (chyba jestem wyjatkowy antytalnet) i to do tego stopnia, ze nawet z dzieciecego zespolu piesni i tanca mnie wywalili (a mialam tylko tanczyc, bron Boze spiewac - pod tym warunkiem mnie przyjeto :) ) bo mi sie zawsze prawa z lewa mylila... Zreszta zostalo mi to do dzis...
      Ale jeszcze sie kiedys spiewac naucze....
    • fuzja-jadrowa Re: Talenty. 19.02.15, 13:58
      Talent to jedno, długie godziny żmudnej pracy - to drugie.

      To nie jest tak, że mam talent i nagle potrafię naparzać w odpowiednie klawisze albo zrobić salto bez krzty wysiłku. Trzeba naprawdę kochać to, co się robi, żeby wzbić się na poziom, o którym mówisz.

      Ja takim ludziom zazdroszczę właśnie tej miłości, choć sama chyba nie chciałabym poświęcić większości życia wybranej aktywności. Jak to mówią - co za dużo to nie zdrowo.

      Talenty jakieś mam, ale nie chce mi się ich rozwijać. Powyżej pewnego poziomu odzywa się we mnie perfekcjonizm, który by mnie wykończył. Wiem, bo kilka razy próbowałam. Wolę spokój i przeciętność.
    • anus-hka Re: Talenty. 19.02.15, 14:04
      Dwadzieścia lat temu wybrałabym mistrzostwo tańca na rurze a dzis umiejętność rozwiązywania trudnych zadań...;-)
    • rotkaeppchen1 Re: Talenty. 19.02.15, 14:35
      Talentow mi nie brakuje :-)
      Ja to bym chciala byc zdrowa na ciele i umysle :-) Serio :D

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka