pyk-nik
11.03.15, 12:15
Czytacie tzn literaturę niskopółkową i przyznajecie się do tego? Jakieś łzawe romansidła np.? Mnie się zdarza jak mam na to ochotę i normalnie otwarcie się do tego przyznaję, natomiast gadając ostatnio ze znajomą odniosłam wrażenie, że to coś wstydliwego, do czego nie powinnam sie przyznawać... że jak już człowiek czyta to powinien tylko sięgać po ambitną literaturę, bo, cytując: "szmatławe książki nic w życie człowieka nie wnoszą". I tak się zastanawiam czy faktycznie coś w tym jest, czy to tylko takie gadanie, żeby poczuć się lepszym od innych?