Dodaj do ulubionych

Herbatka u koleżanki

07.10.04, 10:45
Poszłam wczoraj w odwiedziny do koleżanki i zaproponowała mi herbate, na co z
radoscią przystałam, bo zmarznięta byłam. Siedziałyśmy sobie w kuchni i
plotkowałyśmy, wiec siłą rzeczy byłam niemym (oniemiałym?) świadkiem
przygotowania tej herbatki dla mnie. Najpierw koleżanka zagotowała wodę w
czajniku. Następnie wzięła do reki leżące wprost na blacie kuchennym sitko,
na którym były jakieś stare rozmoczone fusy i przelała wodę przez te fusy.
Chyba były już bardzo stare, bo trzymała to sitko oprte na kubku zamoczone we
wrzątku dłuzsza chwilę i w końcu zdecydowała sie dosypać troche świeżych
fusów do sitka, widząc najwyrażniej, że kolor nie łapie jak należy. Tak
uzupełniona porcia fusów poleżała jeszcze chwile w goracej wodzie w kubku i
koleżanka stwierdziła chyba, że już jest odpowiednia moc naparu. Wyjeła sitko
i odłożyła z powrotem na blat, mniej więcej na tą samą plamę, którą to sitko
pozostawiło tam już wcześniej. Ale to nie koniec historii, Nastąpiło otwarcie
lodówki i z tego miejsca, gdzie są jajka, wzieła na wpół już wygniecioną
połówkę cytryny i wycisneła trochę soku od mojej herbaty. Później posłodziła
i zamieszała, nie pytając w ogóle, czy słodzę, ani ile, no i mi podała. Jak
ja miałam sie zachować? Co ja miałam zrobić w tej sytuacji? Nie powiedziałam
nic, ale nie mogłam przełknąć ani łyka bez obrzydzenia. Co byście zrobili w
mojej sytuacji? Były to przesłodzone siki Św. Weroniki, ale najgorsze było,
że ja widziałam to sitko i tą cytrynę i to dosypywanie fusów, ble!
Obserwuj wątek
    • Gość: Red Re: Herbatka u koleżanki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.10.04, 11:41
      Kazdy ma jakies problemy - coz Ty masz takie inni mniejsze - wspolczuc ci
      nalezy.

      pozdrawiam
    • kopov ja bym z łazienki przyprowadził krowę i nadoił 07.10.04, 12:07
      sobie mleka, oczywiście bezposrednio do szklanki, zamieszał krowim cyckiem a
      potem go oblizał:))) zapomniał bym wtedy o kiepskim smaku herbaty
      • izia_kwiatkowska Re: ja bym z łazienki przyprowadził krowę i nadoi 07.10.04, 12:12
        U niej w łazience jest tylko kuwefa dla kota. W sypialni jest osioł. Krowy w
        ogóle nie widziałam.
        • kopov Re: ja bym z łazienki przyprowadził krowę i nadoi 07.10.04, 12:21
          nie mozliwe, poszukaj musi być, a jak nie to następnym razem znajdź jakąś albo
          moze kozę i postępuj zgodnie z instrukcją, osła sie nie da wydoić, ale parę
          bryłek piasku tez zrobi z lury senchę:)))))
          • izia_kwiatkowska Re: ja bym z łazienki przyprowadził krowę i nadoi 07.10.04, 12:34
            Co to jest sencha?

            :))
            • kopov Re: ja bym z łazienki przyprowadził krowę i nadoi 07.10.04, 12:38
              sencha to gatunek herbaty (zielonej):)
    • lena_zienkiewicz Re: sory, ale 07.10.04, 12:11
      nie mogłaś jej zwrócić uwagę?
      • izia_kwiatkowska Re: sory, ale 07.10.04, 12:16
        Miałam powiedziec zaparz mi świeżej herbaty? Obraziłaby się, albo poczułaby sie
        urażona. Ja tak nie potrafię. Wole wypić niż sprawic koleżance przykrość. :/
        • Gość: hamlet Re: sory, ale IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.04, 12:21
          a czego oczekujesz od forum?
          • izia_kwiatkowska Re: sory, ale 07.10.04, 12:26
            Gość portalu: hamlet napisał(a):

            > a czego oczekujesz od forum?


            Jak to czego - wsparcia!
            • Gość: hamlet Re: sory, ale IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.04, 12:29
              mamy powyć o tym jacy to ludzie potrafią być niedbali i obrzydliwi a Ty jaka
              wrażliwa?
              • izia_kwiatkowska Re: sory, ale 07.10.04, 12:33
                Gość portalu: hamlet napisał(a):

                > mamy powyć o tym jacy to ludzie potrafią być niedbali i obrzydliwi a Ty jaka
                > wrażliwa?


                Mniej więcej. Z tym, że nie uwazam, żebym była wrażliwa. Wystarczy tylko powyć
                o tym, jacy to ludzie potrafią być obrzydliwi.
                • Gość: hamlet Re: sory, ale IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.04, 12:37
                  u jednej znajomej widzialem niewyniesiony nocnik w kuchni, nie pobijesz mnie
                  więc tekstem o tym sitku :)
                  • izia_kwiatkowska Re: sory, ale 07.10.04, 12:46
                    Gość portalu: hamlet napisał(a):

                    > u jednej znajomej widzialem niewyniesiony nocnik w kuchni, nie pobijesz mnie
                    > więc tekstem o tym sitku :)

                    W tym momencie nie mam nic do dodania, mogę tylko zdjąć kapelusz przed Tobą,
                    Hamlecie. Ale być pokonaną przez Ciebie to dla mnie zaszczyt :)
        • Gość: ja Re: sory, ale IP: *.tvp.pl 07.10.04, 12:21
          No to sorki, ale po co pytasz co zrobić?
          • izia_kwiatkowska Re: sory, ale 07.10.04, 12:28
            Gość portalu: ja napisał(a):

            > No to sorki, ale po co pytasz co zrobić?


            Z rozpaczy i bezradności. Poza tym mam nadzieje uzyskać kilka porad jak na
            przyszłość pokonywac takie problemy.
        • lena_zienkiewicz Re: sory, ale 07.10.04, 12:22
          izia_kwiatkowska napisała:

          > Miałam powiedziec zaparz mi świeżej herbaty? Obraziłaby się, albo poczułaby
          sie
          >
          > urażona. Ja tak nie potrafię. Wole wypić niż sprawic koleżance przykrość. :/

          Większą przykrość sprawia (według mnie) obgadywanie kogoś niż zwrócenie mu uwagi
          • izia_kwiatkowska Re: sory, ale 07.10.04, 12:32
            Zgadzam się z Toba, ale myslę, że moim postam nie sprawię jej żadnej
            przykrości, bo ona nie wie za bardzo co to jest komputer, a zanim nauczy się
            korzystania z internetu (jeśli w ogóle) to ten wątek będzie w archiwum i ona
            nie skojarzy juz wtedy faktów, nawet gdyby przypadkiem do niego dotarła. Wsród
            wspólnych znajomych natomiast nie mam zamiaru omawiać tej sprawy.
            • lena_zienkiewicz Re: sory, ale 07.10.04, 12:36
              samym świństwem jest pisanie na tą koleżanką i nieważne czy ona to kiedykolwiek
              odczyta czy nie.Zrażam się szybko do osób, które wolą obgadać niż powiedzieć
              prawdę prosto w oczy.
              • lena_zienkiewicz Re: dodam, że 07.10.04, 12:39
                jeśli jest ci to niezbyt bliska osoba to w zasazdie można to mieć gdzieś i
                obgadać, ale jeśli się przyjaźnicie i będziesz częstym gościem u niej w domu to
                musisz się liczyć z faktem, że:
                1.albo będziesz pić "wymiotną" herbatę
                2.albo musisz jej zwrócić uwagę by nie brzydzić się u niej napić
                • izia_kwiatkowska Re: dodam, że 07.10.04, 12:42
                  Nie jest to moja bliska koleżanka, pierwszy raz uniej byłam, a jeśli jeszcze ją
                  odwiedzę to z własnym prowiantem :) Ale raczej będę zapraszać do siebie lub
                  spotykać się na mieście.
                  • lena_zienkiewicz Re: dodam, że 07.10.04, 12:45
                    izia_kwiatkowska napisała:

                    > Nie jest to moja bliska koleżanka, pierwszy raz uniej byłam, a jeśli jeszcze

                    >
                    > odwiedzę to z własnym prowiantem :) Ale raczej będę zapraszać do siebie lub
                    > spotykać się na mieście.

                    Hehe, to luz.Jak ją zaprosisz to zaparz sobie torebkę herbaty, wywal ją d
                    śmieci, potem wyjmij , powiedz "sory, zapomniałam tobie jeszcze zaparzyć" i
                    wrzuć ja do szklanki (koleżanki oczywiście).
                    • izia_kwiatkowska Re: dodam, że 07.10.04, 12:48
                      Gorzej, jak wtedy ona powie, żebym dła jej tą pierwszą, bo na przykład lubi
                      mocną i ja będę musiała pić ze śmieci :)
                      • lena_zienkiewicz Re: dodam, że 07.10.04, 12:59
                        hehe, to wtedy możesz wylać, zrobić świeżej i powiedzieć :cholera, przecież nie
                        będę pić takiego syfu jak u ciebie " ;)
                      • lena_zienkiewicz Re: dodam, że 07.10.04, 13:00
                        izia_kwiatkowska napisała:

                        > Gorzej, jak wtedy ona powie, żebym dła jej tą pierwszą, bo na przykład lubi
                        > mocną i ja będę musiała pić ze śmieci :)

                        Hehe, wtedy to rzeczywiście byłaby kapa.Ale w sumie to możesz wylać, zrobić
                        świeżą i powiedzieć "cholera, przecież nie będę piła identycznego syfu jak u
                        ciebie" ;)
              • izia_kwiatkowska Re: sory, ale 07.10.04, 12:40
                Przemyślę to jeszcze, ale na razie nie mogę sie z Tobą zgodzić. Nie wydaje mi
                się, zebym robiła jej świństwo. Piszę anonimowo o anonimowej koleżance, która
                raczej nigdy tunie dotrze, w dodatku być może całą historię wymysliłam. Gdybym
                używała tu nazwisk, adresów, telefonów, wtedy miałabyś 100% racji. Ale jak
                mówię, przemyślę to jeszcze, może zmienię zdanie.
                • izia_kwiatkowska cały czas myslę o Twoim zarzucie 07.10.04, 13:00
                  I niestety dochodzę do wniosku, że naprawdę nie masz racji. Gdyby swiństwem
                  było pisanie tu anonimowo o innych anonimowych osobach i tym co w życiu
                  wyczyniają, to włściwie połowę wątków trzeba by wykasowac, bo są o gafach
                  znajomych, o żle wychowanych współpracownikach, o niedobrych szefach, którzy
                  nie mają litosci, o zdradzających mężach i niemężach, wszystkie te watki
                  opisują niechlubne postępki naszych różnych znajomych.
                  • lena_zienkiewicz Re: skarbie 07.10.04, 13:08
                    w pierwszym poście zapytałaś co byśmy zrobili na twoim miejscu.Więc ci
                    odpowiedziałam.Irytuje mnie to, że ludzie boją się mówić prawdę w oczy, wolą
                    obgadać, ale nie posuną się do powiedzenia prawdy.Dlaczego?
                    • Gość: nutka Re: skarbie IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 07.10.04, 15:00
                      Ja tam staram się walić prosto z mostu, chociaż takie rozwiązanie często
                      oznacza ochłodzenie stosunków. Cóż, wolę być niepopularna ale szczera :)
    • Gość: trzydziecha Re: Herbatka u koleżanki IP: 213.17.175.* 07.10.04, 12:35
      Wiesz, różna kultura panuje u różnych ludzi... Ja na twoim miejscu
      powiedziałabym, że piję niesłodzoną a cukier zabija smak ŚWIEŻO ZAPARZONEJ
      herbaty. Albo kup jej w prezencie fajny czajniczek...
    • Gość: Lena Re: Herbatka u koleżanki IP: 80.48.96.* 07.10.04, 12:57
      Widziałam już różne rzeczy ... Miałam "przyjemność" być u pani, która tą samą
      ścierką wytarła w kuchni stół i taborety a potem zdejmowane z szuszarki
      szklanki w których zaparzyła nam kawę. Ponieważ gospodnyni wyszła kilka razy z
      kuchni udało mi się wylać większość tej kawy do zlewozmywaka. Gdyby nie
      wychodziła pewnie wypiłabym ją. Trudno.
      Lepszą "scenkę" widziałam przed przyjęciem u mojej sąsiadki. W kuchni jej
      szwagierka pokrojoną na krajalnicy wędlinę układała na talerzach. Każdy
      plasterek mistrenie wywijała polizawszy wcześniej palec.
      Może lepiej nie widzieć imprez "od kuchni":))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka