10.10.04, 17:46
tak bardzo boli
ból rozrywa mi wnętrze
rozpadłam się na kawałki
jak się podnieść jak?:((
:(((
Obserwuj wątek
    • peti_szapo Re: boli:( 10.10.04, 17:49
      tesknota1 napisała:

      > tak bardzo boli
      > ból rozrywa mi wnętrze
      > rozpadłam się na kawałki
      > jak się podnieść jak?:((
      > :(((
      Rozumiem taki ból, mój skonczy sie juz/az we wtorek,niestety nie mam recepty po
      prostu przetrwalam ten czasz bólem pustka i samym sobą
      • tesknota1 Re: boli:( 10.10.04, 17:52
        dlaczego we wtorek?:(
        • peti_szapo Re: boli:( 10.10.04, 18:02
          dlatego ze we wtorek nareszcie wraca Moje Kochanie
          • Gość: Kasia27 xxx IP: *.net195-132-40.noos.fr 10.10.04, 18:12
            Mam wrazenie ze chodzi raczej o bol po rozstaniu.Moge powiedziec od siebie ze
            mnie boli od poltora roku:raz mocniej,raz slabiej.Umarlam i juz sie nie
            podnioslam.Pozdrawiam cieplo..
            • peti_szapo Re: xxx 10.10.04, 18:17
              Gość portalu: Kasia27 napisał(a):

              > Mam wrazenie ze chodzi raczej o bol po rozstaniu.Moge powiedziec od siebie ze
              > mnie boli od poltora roku:raz mocniej,raz slabiej.Umarlam i juz sie nie
              > podnioslam.Pozdrawiam cieplo..
              Być może .Każde rozstanie nas kosztuje te na zawsze tym bardziej.Pozdrawiam
              • tesknota1 Re: xxx 10.10.04, 18:23
                masz racje to rozstanie
                kochalismy sie bardzo , kochamy dalej
                rozstanie.....to najrozsadniejsze wyjscie do takiego doszlismy wniosku
                pierwszy miesiac, wolnosc,nie bolało, brak....to nieodzowne
                drugi miesiac ból....okropny ból, okropny brak i tesknota....
                ból na własne zyczenie...umarłam tak wlasnie jest:((
                • Gość: jup. Re: xxx IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.04, 18:55
                  kochalismy sie bardzo, kochamy dalej... znam to. znam tez tygodnie niezmaconej
                  radosci.. znam tygodnie tak potwornego bolu jak dzis.. kiedy blagalam zeby mi
                  pomogl. nawet nie wiedzialam co moglby zrobic, bo nie chce go widziec, nie chce
                  z nim rozmawiac, przebywac- zeby nie wrocilo. nie chce slyszec, ze mnie kocha,
                  ze teskni, ze mu zalezy. podjal taka, a nie inna decyzje i nigdy nie bedziemy
                  juz razem. ale boli tak straszliwie, ze czuje sie rozorana na pol. cierpie. mam
                  nadzieje, ze wstane jutro rano i przypomne sobie, ze potrafie zyc bez niego..

                  przykro mi, ze musimy przez to przechodzic :( pozdrawiam..
                  • megww Re: xxx 10.10.04, 18:59
                    też to kiedyś czułam ...ale przeżyłam i żyję nadal i wiem, że było to jedyne
                    rozsądne wyjście z mojej strony, nie żałuję .....
                    i życzę Wam wszystkim, które są w takim właśnie teraz stanie cierpliwości (to
                    naprawdę mija) i powodzenia, TRZYMAM KCIUKI !!!!!!!!!
                  • tesknota1 Re: xxx 10.10.04, 19:42
                    umieram naprawde umieram, tego bólu nie da się opisac..
                    łudziłam sie,że to minie, łudziłam sie,ze nasze relacje beda dobre ot
                    przyjaciele... łudziłam sie,ze spotkamy sie bez zalu, porozmawiamy, łudziłam
                    sie,ze bedzie mnie zawsze kochał,ze bedzie zawsze mu zalezało mimo naszego
                    rozstania,rozstalismy sie pełni miłosci, to żyło
                    niestety,ja nie potrafie...on...chyba..i tu zacytuje kolezanke..

                    bo nie chce go widziec, nie chce
                    >
                    > z nim rozmawiac, przebywac- zeby nie wrocilo. nie chce slyszec, ze mnie
                    kocha,
                    > ze teskni, ze mu zalezy. podjal taka, a nie inna decyzje i nigdy nie bedziemy
                    > juz razem.
                    jestem złą na siebie ,że jednak nie potrafie:(((

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka