piataziuta
22.03.19, 21:56
Wczorajszy wieczór w pubie, w licznym męskim towarzystwie, zakończył się dość niepokojąco.
Otóż, po kilkudziesięciu spożytych przez towarzystwo piwach, po kilku spożytych pizzach, po kilku spożytych przeze mnie kieliszkach obrzydliwego, przemysłowego, musującego wina, gdy paru panów zdążyło wykruszyć się do domu, gdy pub zaczął pustoszeć, wyłoniła się z tłumu pewna charakterystyczna postać. Mężczyzna - około siedemdziesięcioletni, bardzo energiczny, sprzątał stoliki z wielką pasją. Puste kufle po piwach znikały z prędkością światła. Pan uwijał się wokół nas, niczym energiczna striptizerka wokół tanecznych rekwizytów.
Po jakimś czasie, choć nie bez trudu, skumałam bazę:
"Chłopaki, trzeba spadać! Zamykają."
"Nie, nie! Spokojnie! Dopijcie sobie!" - pan.
"Oczywiście proszę pana, już dopijamy i uciekamy!" - ja.
"Bez pośpiechu, przepióreczko!"
Pan ów, jeszcze przed wyjściem ochoczo wymienił ze mną parę zdań, pytając między innymi: "Czy panowie byli grzeczni, przepióreczko?"
"Bardzo grzeczni, proszę pana!"
"My byliśmy grzeczni, ale ona nie bardzo." - jeden z kolegów.
"Oj, przepióreczko!" - pomachał mi pan groźnie palcem.
Dlaczego: "przepiórka", pytam?
To jakiś lokalna słowna pieszczota?
Nawiązanie do tłustego odwłoka? Koloru włosów?
Ubranie miałam mało "przepiórkowe": biały t-shirt, granatowe jeansy, drewniane kolczyki i szpilki w panterkę.
Z dedykacją dla wszystkich zdziadziałych, zaśniedziałych starych dziadów. Możecie ożywić forum i popisać się seksistowską fantazją.