Dodaj do ulubionych

durne zauroczenie

06.05.20, 23:21
Mam 46 lat. Jestem w toksycznym układzie z mężczyzną. Nie umiem się z tego wyzwolić. Po seksie jestem przez 48 godzin w euforii, potem przychodzi depresja. Facet jest wolny, przynajmniej tak twierdzi. Nigdy nie było mi tak dobrze jak z nim. Z mojej strony chemia jest nie do pohamowania, nie umiem się oprzeć. Jestem na każde zawołanie. Jestem samotną singielką. Samotność bardzo mi doskwiera, do tego dochodzi przeświadczenie, że jestem stara, coraz mniej atrakcyjna. Facet jest ode mnie młodszy o 6 lat. Nasz kontakt ogranicza się do tego, że on pisze wtedy, kiedy ma ochotę na spotkanie. Układ trwa od dwóch lat. Ja nie inicjuję spotkań, bo nie chcę, żeby wziął mnie za desperatkę. Ja chyba się w nim zakochałam. Nie umiem oddzielić sfery uczucia od cielesności. Kiedyś mu wspomniałam o tym, stwierdził, że ja szukam czegoś więcej a on nie. Zaproponował ostanie spotkanie na bzykanko (inaczej o tym nie mówi), ale oboje nie umieliśmy zrezygnować z tych spotkań. Potem były spotkania. W trakcie 2 latach zdarzały się przerwy 5 miesięczne, ostatnio, od spotkania w lipcu ubiegłego roku minęło 7 m-cy. Odezwał się, ot tak z niczego, jakby sobie o mnie przypomniał.... Oczywiście poleciałam na spotkanie jak głupia. Przerwa spowodowana była tym, że powiedział mi o "trójkątach", że go rajcują i chciałby mnie widzieć w takim układzie. Powiedziałam, że nie mam ochoty na takie zabawy i nie akceptuję tego. Mam dziecko, ma 11 lat. On jest kawalerem, bezdzietnym. Domyślam się, że nie uprawia seksu tylko ze mną. Mam wgląd na WhatsApp, schemat jest taki jak przy spotkaniach ze mną. Czuję się jak gumowa lalka albo jak kobieta na telefon, ale nie umiem się oprzeć. Mam świadomość, on albo nikt inny. Albo z nim albo nie będę uprawiała seksu w ogóle, a lata lecą (mam problem z chemią do mężczyzn, nikt może się nie pojawić, z którym będę chciała pójść do łóżka). Czy mogę w jakiś sposób wyzwolić się z tej matni? Chcę, bo czasami wraca poczucie wartości, a potem jest wiadomość i tracę logikę i jasność myślenia.
Obserwuj wątek
    • 3-mamuska Re: durne zauroczenie 07.05.20, 01:52
      Albo dotrze do głowy ze to tylko seks nic więcej wtedy kontynuacja i spotkania na zasadzie ochoty.
      Albo blokada gdzie się da i urwanie kontaktów.
      Skoro 7 miesięcy go nie widzisz to chyba łatwiej.
      Zbadaj się czy nie masz jakiegoś syfa skoro sypia z kim popadnie.
      Taki facet to odpad atomowy skoro nie umiał przez lata stworzyć związku. Lepiej nie będzie.

      W sumie albo szukaj kogą normalnego albo na zasadzie ostatnich podrygów zabaw się dopóki możesz.
      • marta_k_1974 Re: skoro seks jest dobry... 07.05.20, 09:03
        Chyba nie umiem oddzielić emocji od seksu i myślę, że już się nie nauczę., dlatego cierpię. Nie mam pretensji o to, że nie zamierza się wiązać, że ma swoje życie. Bardzo żle mi ze świadomością, że uprawia seks z innymi kobietami. To boli. Gdybym była jedyną kobietą, z którą uprawia seks, mogłabym żyć łudząc się, że jest ok, a tak czuję się jak prostytutka.
        • 3-mamuska Re: skoro seks jest dobry... 07.05.20, 13:53
          Skoro ci złe nie umiesz oddzielić masz 2 wyjścia.
          Albo robić tak dalej cierpieć w ukryciu.
          Albo się rozstać.

          Problemem polega na tym ze czujesz się jak prostytutka.
          Nie płaci ci wiec nią nie jesteś.
          Może warto popracować nad myśleniem.
          Mysl ze sypiasz z nim dla zdrowotności jak tabletki przeciwbólowe doraźnie ,kiedy TY potrzebujesz.
          Masz prawo mieć potrzeby i je zaspokajać.
          • marta_k_1974 Re: skoro seks jest dobry... 07.05.20, 14:23
            Ciężko mi pogodzić się z tym, ze dziś robi to ze mną a za 3 dni z inną... Nie wiem ile nas jest, czy ma stałe kobiety :-) Próbowałam, to traktować tak jak mi radzisz. Za każdym razem, kiedy podejrzewam, że jest z inną czuję się fatalnie. Nie, nie zarazi mnie, bo uprawiam bezpieczny seks, tylko z prezerwatywą. Nie wiem po co się odezwał po 7 miesiącach. Myślałam, że mi przeszło, ale w euforii pobiegłam na spotkanie. Jestem beznadziejnym przypadkiem.
            • yadaxad Re: skoro seks jest dobry... 07.05.20, 14:55
              Wiadomo czemu pobiegłaś, od dobrego seksu się człowiek uzależnia. Cała naturalnie powstająca chemia to robi i jest to poza rozumowaniem. Na swój rozum tego nie zwalczysz. Chodzi o to czy konsekwencje tego uzależnienia są większe, czy mniejsze od korzyści. Tu musisz zrobić bilans. Jak ci się nie uda ustawić w sobie tej relacji tak, by ci więcej dawała, niż brała, to tylko konsekwentne kroki odwyku cię od niej uwolnią. Bo samo zerwanie nic nie da, bo będziesz funkcjonować na wiecznym głodzie tego pana, co nie pozwoli ci na nawiązywaniu żadnych innych relacji, czy zainteresowań.
          • obrotowy trafilas w punkt, mamuska. 07.05.20, 15:18
            3-mamuska napisała:

            > Problemem polega na tym ze czujesz się jak prostytutka.
            > Nie płaci ci wiec nią nie jesteś.
            > Może warto popracować nad myśleniem.
            > Mysl ze sypiasz z nim dla zdrowotności jak tabletki przeciwbólowe doraźnie ,kie
            > dy TY potrzebujesz.
            > Masz prawo mieć potrzeby i je zaspokajać.


            trafilas w punkt, mamuska.

            zaprawde milo mi moc sie z Toba zgodzic (rzadko, bo rzadko, ale jednak...)
          • lumeria Re: skoro seks jest dobry... 08.05.20, 17:50
            >Mysl ze sypiasz z nim dla zdrowotności jak tabletki przeciwbólowe doraźnie ,kiedy TY potrzebujesz.

            Oni odbywają seks jedynie wtedy, kiedy on ma ochotę. Czyli kobieta czuje sie jak __ ponieważ facet wykorzystuje jej ciało do seksu. I nic poza tym ich nie łączy.
            • 3-mamuska Re: skoro seks jest dobry... 08.05.20, 21:37
              lumeria napisała:

              > >Mysl ze sypiasz z nim dla zdrowotności jak tabletki przeciwbólowe doraźnie
              > ,kiedy TY potrzebujesz.
              >
              > Oni odbywają seks jedynie wtedy, kiedy on ma ochotę. Czyli kobieta czuje sie j
              > ak __ ponieważ facet wykorzystuje jej ciało do seksu. I nic poza tym ich nie ł
              > ączy.

              Dlatego jej napisałam ze ma przestawić myślenie.
              Myśl ze to dla zdrowotności.
              A zreszta jak facet się odzywa po 7 miesiącach to i jej się pewnie już tez chciało.
              Niech spróbuje ona się odezwać .
              • lumeria Re: skoro seks jest dobry... 08.05.20, 22:21
                Facet zamawia ją sobie jak pizze kiedy ma ochotę poprawić sobie nastrój. Pan dzwoni, a ona mu towar dostarcza za friko i z dowozem.

                I to jest zdrowotne? Raczej rozwali jej psychikę.

                Kobieta jest uzależniona po uszy (myśli, ze zakochana) bo facet stosuje wzmacnianie sporadyczne. Gdyby przyjeżdżał do niej co czwartek, to szybko by się nim znudziła. A tak to ona nie zna dnia ni godziny kiedy zostanie 'wezwana do boju'. Albo wkrótce albo za kilka miesięcy. Wiec podnieta, ze zadzwoni może dzisiaj, może jutro jest tym silniejsza. A jak zadzwoni po tych kilku miesiącach to tak jakby wygrała w totka! To wciąga jak hazard.
                • 3-mamuska Re: skoro seks jest dobry... 08.05.20, 23:21
                  Facet zamawia ją sobie jak pizze kiedy ma ochotę poprawić sobie nastrój. Pan dzwoni, a ona mu towar dostarcza za friko i z dowozem.

                  I to jest zdrowotne? Raczej rozwali jej psychikę.

                  I myślisz ze jej pomoże to co piszesz? Twoje wywody?
                  Przez takie głupie gadanie tak się czuje jak się czuje. Idź do zakonu.

                  Niech raz odmówi i napisze innym razem poczuje się lepiej ze pójdzie wtedy kiedy będzie chciała?

                  Myślisz ze 46 latka ma szanse na seks?
                  Skoro sama moi ze u nich cieżko.

                  Wiec ma wybór albo cnotliwej i życie celibacie albo zmiana nastawiania.
                  Niej drogi nie ma.
                  No chyba ze znajdzie innego chętnego
                  • lumeria Re: skoro seks jest dobry... 08.05.20, 23:49
                    Autorko - bardzo Cie przepraszam.

                    Chciałam zwrócić uwagę, ze to co pan robi to wykorzystywanie Ciebie. I ze to jest krzywdzące i uzależniające, wiec jest zrozumiale, ze trudno się od tego uwolnić.

                    A 46 latka ma szanse na seks. Ma szanse na związek.
                    • 3-mamuska Re: skoro seks jest dobry... 09.05.20, 01:00
                      lumeria napisała:

                      > Autorko - bardzo Cie przepraszam.
                      >
                      > Chciałam zwrócić uwagę, ze to co pan robi to wykorzystywanie Ciebie. I ze to j
                      > est krzywdzące i uzależniające, wiec jest zrozumiale, ze trudno się od tego uwo
                      > lnić.
                      >
                      > A 46 latka ma szanse na seks. Ma szanse na związek.

                      Tak ma ,ale nie przy takiem podejściu :

                      Mam świadomość, on albo nikt inny. Albo z nim albo nie będę uprawiała seksu w ogóle, a lata lecą (mam problem z chemią do mężczyzn, nikt może się nie pojawić, z którym będę chciała pójść do łóżka).

                      Rozumiesz?
                      Poza tym chyba musiało się w pl dużo zmienić odkąd wyjechałam.
                      Faceci wolno w tym wieku , to albo jakieś odpady, albo popaprańcy których nikt nie chciał. Albo po przejściach z bagażem i ciężkimi relacjami.
                      Sorry ,ale 46 latka nie ma aż takich szans na rynku matrymonialnym .Owszem zdarza się ale dużo mniej niż 20 lat wcześniej.
                      Do tego policz czas ,aż się uwolni ,aż się wyleczy aż znajdzie kogoś. Może potrwać nawet i do 50.
                      Żeby nie było tez mam 40 na karku i widzę co się dzieje ,jak facet ma w tym wieku zaczynać na nowo najczęściej biorą młodszą .
                      Choć nie jest to niemożliwe.

                      Może i ona jest uzależniona, ale myślcie ze jestem dziwka lalka szmaciana jest po prostu zakorzenione w głowach polskich kobiet.
                      Zamiast myśleć coś mi się od życia należy.
                      Ja widzę jak Angielki korzystają. Idą do łóżka ,bo maja ochotę na seks maja swoje potrzeby ,są kobietami i sięgają po to co chcą, a nie dają dupy i rozkładają nogi dla faceta. Przez takie myślenie ona właśnie wsadziła się w taki układ i pozwoliła się tak traktować i dała się i zepchnięcie do roli „dupodajki” Bo to ona ma służyć chłopu. Zamiast służyć sobie i brać na co ma ochotę.
                      Sama postawiła się w roli dorywczej lalki, nie inicjuje spotkań ,żeby nie brał jej za desperatkę. Co to w ogóle za głupota ,mam chciecie przyjedź nie to nie następnym razem zlewam ja.
                      Zamiast myśląc mam ochotę niech maszyna do seksu przyjedzie zrobi mi dobrze.

                      Rozumiesz ?kobiety maja zakodowane ze one nie mogą wykazywać chęci do seksu ,maja nakładzione do głowy ze im nie wolno ze ona musza być powściągliwe „cnotliwe” i czekać aż się pan zainteresuje.
                      Dlatego ma kobieta problem, jakby trochę przestawiła myślenie.
                      To po pierwsze sama by się odezwała i zaprosiła na seks czyli nie byłaby lalka po która on sięga, to on byłby jej zabawką. Po drugie mogłaby wtedy stawić warunki odmówić spotkań i czuła by się lepiej.

                      Myśle ze tu jest problem ze to ona przez swoje myślenie pozwoliła ,facet nie czyta w jej myślach /uczuciach. Nawet to ze jej nie musi być dobrze, tylko jemu ,nóż kurczę obudź się babo. Korzystaj z jego ciała a nie podkładaj się jak ofiara.
                      Powoli zmień wasze stosunki ale nie licz na związek.
                      Myśle ze pierwszy krok to zainicjować spotkanie jak będzie zabaw się na swoich warunkach wymagaj każ mu robi tak aby tobie było dobrze potem jemu. Jak odmówi po blokuj i się wylecz z niego.
                    • marta_k_1974 Re: skoro seks jest dobry... 09.05.20, 10:36
                      On chyba nie wie, że ja to tak emocjonalnie traktuję, że chyba się w nim zakochałam jak nastolatka... Nigdy mu o tym nie mówiłam, ale myślę, że czuje, że to nie jest dla mnie tylko chęć zabawienia się
                      • 3-mamuska Re: skoro seks jest dobry... 09.05.20, 13:18
                        marta_k_1974 napisała:

                        > On chyba nie wie, że ja to tak emocjonalnie traktuję, że chyba się w nim zakoch
                        > ałam jak nastolatka... Nigdy mu o tym nie mówiłam, ale myślę, że czuje, że to n
                        > ie jest dla mnie tylko chęć zabawienia się

                        Zakochanie nie ma nic do rzeczy.
                        No napewno nie wie.
                        Osoba zakochana wykazuje inicjatywę sama zadzwoni napisze zaprosi a nie czeka.
                        Zakochanie powoduje ze lecisz do niego nie patrzeć na swoje odczucia, na swoje potrzeby oby z nim pobyć. Ale on tego nie wiem może myśli ze po prostu tez chcesz seksu. I taki układ ci pasuje skoro nie piszesz.

                        Pomyśl jak cała sytuacja wyglada z jego strony.

                        Pomyśl jakby twója najlepsze przyjaciółka nie pisała do ciebie nigdy ,nigdy się pierwsza nie odzywała tylko ty musiałabyś zawsze pierwsza wyciągać rękę co byś myślał i czuła? Nie pomyślała byś ze jej nie zależy? Na waszej
                        znajomosci ,relacji na tobie jako bliskiej osobie?

                        Obawiam się z jemu ta wiedza o twojej miłości nie jest potrzebna. Bo on ma swoje życie swoje przyzwyczajenia. I myśle ze błędnie odczytuje twoje wycofanie raczej ze zależy ci tylko na układzie seks raz na jakiś czas.
                        • marta_k_1974 Re: skoro seks jest dobry... 12.05.20, 17:09
                          Ta relacja trwa od lutego 2018 r. Na początku chciałam pokazać, że oczekuję czegoś więcej, próbowałam wyciągnąć go do kina, w myśl zasady do trzech razy sztuka. Raz nie, bo on lubi tylko horrory i dla dorosłych, drugi raz nie, bo nie może, trzeci raz okazało się, że już był i rzeczywiście fajny film. Warto iść. Później już nie próbowałam. Za którymś razem nasza pisanina zeszła na taką drogę, że on wie, że ja chcę czegoś więcej a on nie chce . Wtedy zaproponował ostatnie spotkanie na pożegnanie. Oczywiście nie udało mię zrezygnować i kontynuowaliśmy te spotkania z częstotliwością raz w miesiącu albo rzadziej.
        • yadaxad Re: skoro seks jest dobry... 07.05.20, 14:22
          Czujesz się -jak, bo chcesz się tak czuć. Grzeczna dziewczynka się ocenia. Prostytucja się jednak czym innym charakteryzuje. Po prostu masz jedną znajomość na dobry seks. I to jedną. Przynajmniej nie będziesz, po latach, żałować, że tego nie poznałaś, a wielu się to zdarza. A jak się nie nadaje do oswojenia na kanapie przed telewizorem i wynoszenia śmieci z domu, to po prostu to sobie jasno powiedz, zamiast wywijać emocjonalne fikołki, jak nastolatka marząca o zdobyciu idola, który spojrzał na nią dając autograf.
        • obrotowy nie Ty jedna, pociesze... 07.05.20, 15:13
          marta_k_1974 napisała:
          > Chyba nie umiem oddzielić emocji od seksu i myślę, że już się nie nauczę.,


          nie Ty jedna, pociesze... - to cecha (przywara ?) wiekszosci kobiet...

          my mezczyzni (przynajmniej wiekszosc) - to umiemy. dlatego pod tym wzgledme nam latwiej...
          • marta_k_1974 Re: nie Ty jedna, pociesze... 08.05.20, 07:20
            Muszę sama podjąć decyzję czego chcę. Jestem faktycznie sraroświecka. Ważna jest dla mnie bliskość, może dlatego tak dziwnie czuję się w tym układzie, bo tu jestem przedmiotem. Nie, nie jestem niegrzeczna. Nie wysyłam nagich fotek, erotycznych filmików. Dla mnie seks to intymność oddaję się cała i zależy mi, żeby facet był spełniony, żeby było mu dobrze, chyba bardziej niż na tym, żeby mi było dobrze. Nie rozumiem, dlaczego po 7 miesiącach odezwał się do mnie (chyba, że się pomylił). Może inne koleżanki nie mogły. Ja już byłam na prostej i znów wszystko wróciło. Jaki jest skuteczny sposób na wyleczenie się z tego uzaleznienia??Bo to, że będzie bolało, to chyba pewne...
            • gyubal_wahazar Re: nie Ty jedna, pociesze... 08.05.20, 15:26
              Się pytasz jak dziecko. Napisz mu bez żadnych tłumaczeń i usprawiedliwień, że to finał i by nigdy więcej się nie odzywał. Niezależnie od tego co powie, poblokuj frajera wszędzie i daj sobie rok-dwa na wymazanie go z pamięci. Nie powiesz mi chyba, że sama byś tego nie wymysliła
              • marta_k_1974 Re: nie Ty jedna, pociesze... 09.05.20, 10:23
                Próbowałam. Trwałam na odwyku 7 m-cy. Byłam na dobrej drodze do wyleczenia, wydawało mi się, że już nie chcę tego więcej. Zablokowałam wszędzie. Któregoś dnia odblokowałam na WhatsApp. Po kilku miesiącach odezwał się, właściwie przesłał jakiś filmik i tyle. Rozmowa sama się wywiązała. Oczywiście podążyła w stronę seksu. I całe siedem miesięcy leczenia psychiki poszło na marne...
                • kalllka Re: nie Ty jedna, pociesze... 09.05.20, 10:56
                  Widocznie niewłaściwa kuracje zastosowałas.
                  Z tego co i jak piszesz, mnie wychodzi, ze nie zidentyfikowałaś dokładnie o co ci w życiu chodzi i braki może pustkę zbyt szybko próbujesz wypełnić. Ze akurat seksem nie dziwota jako ze to podstawowa aktywnośc mózgu. Seks jest dobrym wypełniaczem- suplementuje cały organizm- magnez, sód i glukoza coś jak czekolada. I taki prosty mechanizm, bywa, ze „ rdzewieje” i z różnych przyczyn; np Z powodu hormonów / np tarczycy lub nieodpowiedniej diety-= aktywności fizycznej lub mentalnej?

                  Może warto najpierw ginekologa ,endokrynologa, dietetyka odwiedzić zanim wpadniesz w depresje albo jakaś odmianę sekso fili, na dodatek marnując czas i pieniądze na wirtualna miłość.

                  Tak jakbyś nie miała niczego innego do wypełnienia siebie.
                  • marta_k_1974 Re: nie Ty jedna, pociesze... 09.05.20, 18:44
                    Bo myślałam, że już jestem na tyle silna, że jak się odezwie, będę umiała z godnością powiedzieć, że nie pasuje i nigdy nie pasował mi taki układ. Myślałam, że się nie odezwie, on może mieć każdą kobietę (może prawie każdą), że nie brakuje mu mnie.
                    • 3-mamuska Re: nie Ty jedna, pociesze... 09.05.20, 21:04
                      marta_k_1974 napisała:

                      > Bo myślałam, że już jestem na tyle silna, że jak się odezwie, będę umiała z god
                      > nością powiedzieć, że nie pasuje i nigdy nie pasował mi taki układ. Myślałam, ż
                      > e się nie odezwie, on może mieć każdą kobietę (może prawie każdą), że nie braku
                      > je mu mnie.



                      To już wiesz ze nie jesteś silna.

                      Myśle ze miałaś nadzieje ze się odezwie.
                      Zablokuj i wykasuj numer. Wtedy będzie odwyk.
                        • 3-mamuska Re: nie Ty jedna, pociesze... 09.05.20, 23:32
                          marta_k_1974 napisała:

                          > Tak zrobiłam. Mam nadzieję, że wytrwam. Zablokowałam. Usunęłam numer. Dzięki. N
                          > ie wiem, czy bez pomocy specjalisty sobie poradzę. To z czym walczyłam kilka mi
                          > esięcy wróciło...

                          Wiesz czasem trzeba się cofnąć o krok żeby pójść kilka do przodu.
                          To u ciebie był taki krok do tylu.
                              • lumeria Re: nie Ty jedna, pociesze... 10.05.20, 02:47
                                A co myślicie o odwrotnej strategii - by umówić sie z sobą, ze za każdym razem, kiedy zechcesz byc z nim podnosisz słuchawkę i go zapraszasz.

                                Ok, to moze zbyt ekstremalne. Ale na przykład gdybyś zadzwoniła dwa razy w tygodniu? Byłabyś w stanie? Jeśli nie, to dlaczego nie?
                                • lumeria Re: nie Ty jedna, pociesze... 10.05.20, 12:49
                                  Wydaje mi sie, ze jesli zaczniesz aktywnie dążyć do tego, czego potrzebujesz - czyli bliskości, seksu z panem wtedy kiedy *Ty* go chcesz, to pan się bardzo szybko ulotni i będziesz od niego wolna.
                                  • marta_k_1974 Re: nie Ty jedna, pociesze... 10.05.20, 14:30
                                    Nie wytrzymałby napięcia. może spróbuję Próbowałam kiedyś. Kiedy zorientowałam się , że był z inną, zaproponowałam spotkanie. OK. godz. przed spotkaniem, cały dzień był gotowy pytał, czy jest spotkanie jest aktualne. Spytałam, czy ma ma ochotę. Napisał : "średnią". Wycofałam się. Napisałam, że wiem,że był był z kimś i dlatego. Pytał, skąd wiem, powiedziałam, że to intuicja kobieca mi tak podpowiada. Odpowiedź: "Ha, ha ha ha, ta Wasza intuicja...: Wiem, że tak było. Miałam podgląd (do wczoraj) na WhatsApp.. Jego zachowanie jest bardzo schematyczne. Był ze mną 2.05, potem był z kimś 05.05, kolejny razem 09.05. Jestem pewna. Właściwie, to moja intuicja...
                                    • 3-mamuska Re: nie Ty jedna, pociesze... 10.05.20, 15:27
                                      Spytałam, czy ma ma ochotę. Napisał : "średnią". Wycofałam się. Napisałam, że wiem,że był był z kimś i dlatego. Pytał, skąd wiem, powiedziałam, że to intuicja kobieca mi tak podpowiada. Odpowiedź: "Ha, ha ha ha, ta Wasza intuicja...: Wiem, że tak było. Miałam podgląd (do wczoraj) na WhatsApp.. Jego zachowanie jest bardzo schematyczne. Był ze mną 2.05, potem był z kimś 05.05, kolejny razem 09.05. Jestem pewna. Właściwie, to moja intuicja...

                                      Tez bym się wycofała.
                                      A nasza intuicja nas nie zawodzi.
                                      A obrotowy probuje wmówić ze partnerkę ba się oszukać 😖
                            • obrotowy a niby dlaczego ? 10.05.20, 05:06
                              marta_k_1974 napisała:
                              > Boję się, że to będzie koniec seksu w moim przypadku...


                              dajesz ogloszenie: - pani, wolna, szuka pana w odpowiednim wieku do spedzania milych chwil

                              (sponsoring i marzenia - NIEmile widziane)

                              i quaranteed

                              bedziesz mila w czym wybierac.
                • gyubal_wahazar Re: nie Ty jedna, pociesze... 09.05.20, 14:17
                  Przepraszam za męską metaforę, ale zadaj sobie proste pytanie:
                  - Mam jaja, czy jestem bezwolną cipą, bez cienia charakteru, którą byle łazja może mieć na każde gwizdnięcie ?

                  Tylko odpowiedź musi być do bólu szczera i nie ma, że boli. Jeśli wyjdzie ci wspomniana cipa, to pogódź się z losem zabawki i drżyj przed chwilą, kiedy amant cię kopnie, bo będziesz dla niego za stara. Twoje życie - twój wybór
        • znowu.to.samo Re: skoro seks jest dobry... 12.05.20, 10:13
          Kobieto co z tobą? Ty nie możesz sobie znaleźć jakiegoś normalnego pana? Tyle ryb w morzu a ty się trzymasz jakiegoś typa, jak pijany płotu.

          Dla pana stałaś się dostarczycielką darmowego seksu i nikim więcej już nie będziesz. Przepraszam za dosadność, ale im szybciej to zrozumiesz tym lepiej. Profesjonalistce musiałby zapłacić, a tu ma za darmo, i do tego jeszcze kobieta jest zaangażowana. Ale już się tobą zaczyna nudzić, i w jakieś trójkąty próbuje cię wkręcić. A paszoł won!

          Jedyne co ci pozostało to zablokować pana wszędzie, i nie kontaktować się. Nie ma co odwlekać nieuniknionego, czyli zakończenia, bo to się skończy prędzej czy później. Jak nie będziesz chciała spełniać nowych kaprysów pana, sam spuści cie na drzewo.
          Dlatego zachowaj resztki godności i szacunku do siebie, i zerwij to zanim on to zrobi, i wyrzuci Cię jak zużytego śmiecia.

          Będzie jakiś czas bolało, ale innej rady nie ma.
            • znowu.to.samo Re: skoro seks jest dobry... 12.05.20, 12:51
              Ja podejrzewam że weszłaś w ten układ zakładając, że sie nie zaangażujesz. Niestety bardzo często uczucia wymykają się spod kontroli i człowiek sie zakochuje. Szczególnie kobieta

              Musisz sama sobie wbić do głowy, że z tej mąki chleba nie będzie. Tłumaczyć to sobie każdego dnia.

              Moja rada: zacznij umawiać się z innymi ale z łóżkiem się nie śpiesz.
              Jak tylko coś ci się nie będzie w facecie podobało, to następny i następny. Możesz się umawiać z wieloma wredy zwiększasz szanse że wyłowisz coś wartościowego z tego tłumu. W ten sposób moja znajoma poznała fajnego faceta.
    • krokodil123 Re: durne zauroczenie 10.05.20, 07:50
      Cześć, przeczytałam chyba wszystko. Już dobrze ci poradzili. Piszę ponieważ byłam w identycznej sytuacji, tylko Pan po rozwodzie z dzieckiem. Seks fantastyczny i szybko się zorientowałam że go interesuje tyle co zeszłorocznym śnieg. Najtrudniej miałam ma początku, pierwsze 2-3 miesiące dopuki się łudziłam że coś z tego będzie. Potem tak jak radzą sama przedstawiłam sobie główkę że albo się z Panem pożegnam albo będę miała czasami super seks. Zaczęłam żyć po staremu, miałam innych znajomych, nawet i niezły związek, odmawialam spotkania. Potem znowu się spotykaliśmy aż samej mi się znudziło spotykać się czasami z nim. Z czasem ten seks bez uczucia dla mnie stał się nudny a może i to się stało po tym jak facet mi się po prostu sam znudził.....
      • marta_k_1974 Re: durne zauroczenie 10.05.20, 08:30
        Muszę zrobić ostre cięcie.On nigdy mi się nie znudzi. Już zablokowałam go i sunęłam numer. Może mi się uda. Na terapię poszłabym gdyby była taka możliwość ale mamy to co mamy...
      • marta_k_1974 Re: durne zauroczenie 11.05.20, 21:52
        Chciałabym być na tym etapie co Ty. Szansy na to, że mi się znudzi raczej nie ma. Prędzej zacznę go postrzegać jak sukinsyna (bo chyba taki po prostu jest i tak powinnam go nazywać) i może wstręt do niego jeśli to poczuję pozwoli mi się uwolnić. Myślę, że on czuje co dla mnie znaczy ta relacja i to go tym bardziej kręci... Seks z nim traktuję jak nagrodę, że jednak dla kogoś jestem atrakcyjna skoro chce ze mną uprawiać seks jakiś facet. Na powodzenie nie narzekam, ale zwykle są to mężczyźni, którzy mnie nie interesują, jeśli im się podobam, to zazwyczaj nie ma z mojej strony chemii. Wiem jak to zabrzmiało, ale ja nie mam wygórowanych wymagań. Nie zadowolę się byciem z kimś, kto mnie nie pociąga fizycznie, jest dla mnie w tej sferze przezroczysty. I koło się zamyka.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka