Dodaj do ulubionych

Decydować się na ślub?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 20:48
Mam poważny dylemat.Mężczyzna z którym jestem oświadczył mi się i planujemy
ślub na wiosnę następnego roku. Jednak u mnie pojawia się coraz więcej
wątpliwości. Nie wiem czy z mojej strony to miłość czy tylko wdzięczność za
jego uczucie i troskę. Dotąd byłam w kilku bardzo toksycznych związkach i
obecny partner bardzo różni się (pozytywnie) od poprzednich.
Jest bardzo dobry, czuły, ale na przykład w łóżku temperatura jest letnia,
bez wielkiej namiętności. Nie wiem dlaczego ale nie potrafię się przy nim tak
podniecić jak przy innych. W życiu też często irytuję się na niego, bo jest
zbyt spokojny, poważny itd.Wiem, że bolą go moje wybuchy złości i wiem, ze
nie mam do nich podstaw.
Nie chcę zniszczyć tego co nas łączy, ale zastanwiam się jak to będzie w
przyszłości. Z drugiej strony,może to ja jestem chora, mam skłonność do
wiązania się z facetami, którzy mnie krzywdzą, a tych dobrych traktuję jak
nudziarzy.
Poradźcie mi proszę co robić.
Obserwuj wątek
    • dureksis hm 27.10.04, 21:10
      wiesz ja zanim sie wpakpowalam w toksyczny zwiazek bylam z kims takim jak ten
      ktorego opsujeszz.i bardzo zalowalam ze zostawilam go.bo okazuje sie ze milosc
      nie musi rownac sie namietnosci.ale kurcze ja wiem ze ciezko jest jak nie ma
      takiego wielkiego podniecenia itp ale musisz dokladnie sie zastanowic jesli ma
      to byc malzenstwo to dobrze by bylo abyscie nie zepsuli sobie zycia.przemysl to
      i postaraj sie kochac go takim jaki jest i docenic bo musi byc naprawde
      wspanialym facetem.a ostatnio o takich trudno:)buziki.pozdrawiam i szczescia
      życzę
      • jsolt nie zgadzam się. 28.10.04, 11:37
        dureksis napisała:

        > wiesz ja zanim sie wpakpowalam w toksyczny zwiazek bylam z kims takim jak ten
        > ktorego opsujeszz.i bardzo zalowalam ze zostawilam go.bo okazuje sie ze
        milosc
        > nie musi rownac sie namietnosci.

        dziewczyno, miłość bez namiętności?!?!?!? to jest niemożliwe po prostu. Dopóki
        nie pragniesz kogoś wszystkimi zmysłami, nie dusisz się jak on wychodzi, nie
        robi ci się słabo na samą myśl o nim, nie trzęsie się sufit jak się kochacie -
        to nie jest to miłość. I jeżeli tego się nie czuje, to nie ma w ogóle po co
        zastanawiać się nad wspólną przyszłością, bo nic z tego nie będzie - dlatego,
        że kiedyś pojawi się ktoś, do kogo poczujesz to co powyżej, i wtedy nic nie
        będzie miało znaczenia.


        ale kurcze ja wiem ze ciezko jest jak nie ma
        > takiego wielkiego podniecenia

        ciężko??? wtedy nie ma nic, po prostu nic.

        itp ale musisz dokladnie sie zastanowic jesli ma
        > to byc malzenstwo to dobrze by bylo abyscie nie zepsuli sobie zycia.przemysl
        to

        dokładnie tak. przemyśl to.
        >
        > i postaraj sie kochac go takim jaki jest

        albo się kocha, totalnie, albo się nie kocha, tu się nie da postarać.

        i docenic bo musi byc naprawde wspanialym facetem.a ostatnio o takich trudno:)

        taaa, może być wspaniały, ale jednocześnie nie dla niej, i tutaj żadne takie
        argumenty nie pomogą.

        buziki.pozdrawiam i szczescia
        > życzę

        ja też, w końcu kazdy chce być szczęśliwi, tylko musimy dac sobie szansę :))
        • Gość: czy_gwiazdki bzdury gadasz jsolt IP: *.238.116.116.adsl.inetia.pl 28.10.04, 19:00
          Dopóki
          > nie pragniesz kogoś wszystkimi zmysłami, nie dusisz się jak on wychodzi, nie
          > robi ci się słabo na samą myśl o nim, nie trzęsie się sufit jak się kochacie -
          > to nie jest to miłość.

          mało wiesz o miłości, a to, o czym piszesz, to seksualna fascynacja - z miłością
          nie ma nic wspólnego.

          Moja rada dla julietty - nie ten dobry, kogo pragniesz wszystkimi zmysłami
          (dranie bywają baaardzo pociągający - juz to przecież przerobiłaś), tylko ten,
          kto dobry dla ciebie. Kto cie kocha, szanuje, opiekuje się tobą, interesuje
          twoimi uczuciami. Nie krzyczysz w łóżku? Widać nie można mieć wszystkiego.
          • jsolt Re: bzdury gadasz jsolt 29.10.04, 10:36
            Gość portalu: czy_gwiazdki napisał(a):

            > Dopóki
            > > nie pragniesz kogoś wszystkimi zmysłami, nie dusisz się jak on wychodzi,
            > nie
            > > robi ci się słabo na samą myśl o nim, nie trzęsie się sufit jak się kocha
            > cie -
            > > to nie jest to miłość.
            >
            > mało wiesz o miłości, a to, o czym piszesz, to seksualna fascynacja - z
            miłości
            > ą
            > nie ma nic wspólnego.

            nie wiesz ile wiem o miłości więc nie stwierdzaj tego jako fakt, a seksualną
            fascynację to ja przeżywałam wiele lat temu, jako gó..ara niespełna
            dwudziestoletnia. Domyślam się z tego co piszesz, że z powyższymi znamionami
            nie miałaś do czynienia na dłużej, poza jakimiś pojedynczymi przypadkami. Otóż,
            wszechwiedząca, takie coś może trwać całe długie lata, i dlatego warto żyć
            naprawdę, czekać na faceta który spowoduje że tak będziesz się czuć, i po
            prostu być szczęśliwą, zamiast iść na głupie kompromisy, które proponujesz
            poniżej.
            Znam takie pary.


            > Moja rada dla julietty - nie ten dobry, kogo pragniesz wszystkimi zmysłami
            > (dranie bywają baaardzo pociągający - juz to przecież przerobiłaś),

            nie tylko dranie są pociągający - ty chyba jesteś nieszczęśliwą kobietą, nigdy
            nie kochałaś normalnego faceta, nie pragnęłaś człowieka który ciebie kochał,
            szanował i pragnął tak samo??? przykro mi w takim razie, ale nie wydaje mi się,
            żebyś wiedziała o czym w ogóle jest ta dyskusja.

            tylko ten,
            > kto dobry dla ciebie. Kto cie kocha, szanuje, opiekuje się tobą, interesuje
            > twoimi uczuciami.

            Aha, a jak ona nie żywi specjalnych uczuć do niego, to rzeczywiście bardzo jej
            się przyda jego zainteresowanie i opieka - opiekowała to się mną matka i
            ojciec, a dorosła kobieta potrzebuje po prostu mężczyzny.

            >>Nie krzyczysz w łóżku? Widać nie można mieć wszystkiego.

            owszem, można, niektórym się udaje, tylko trzeba troszeczkę otworzyć się na
            świat, przestać być zgorzkniałym realistą (co zakrawa już na totalny pesymizm)
            i uwierzyć, że można być szczęśliwym aż do utraty tchu. Życzę ci tego, i
            autorce wątku też. Pzdr.

    • Gość: Aga Re: Decydować się na ślub? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.10.04, 23:58
      Jezeli masz jakiekolwiek watpliwosci , przeczekaj- slub mozna zawsze przesunac.
      Potem (po slubie)bedziesz sie tylko zastanawiac nad rozwodem (jak ja teraz).
      Tez mialam watpliwosci ,ale przetlumaczylam sobie ze to tylko moje urojenia ,
      zwiazane z tremą itp. Jezeli nie mieszkacie razem , pomieszkajcie troche-
      zobaczysz jak to jest spedzac z ta osoba cale dnie i noce, dzielic radosci i
      smutki. Niby to nie jest nic wielkiego , ale moze pomoc otworzyc
      oczy.Pozdrawiam,
      ps. moze porozmawiaj o tym z drugą osoba, n. z przyjaciolka, moze ona pomoze ci
      rozwiac watpliwosci. Ale pamietaj - to twoje zycie i wybor nalezy do Ciebie.
    • livia_m Re: Decydować się na ślub? 28.10.04, 11:26
      pewnie ci nie pomogę:
      mam 18 lat.
      slub w wakacje.
      jestem tego pewna.
      wydaje mi sie, ze powinnas poczekac, bo
      nie odczuwasz tej pewnosc co ja.
      albo ona przyjdzie, ale roztanie wyjdzie wam na dobre.
    • Gość: Agata Re: Decydować się na ślub? IP: 195.136.49.* 28.10.04, 11:29
      Ja kiedys bylam pewna na 200%, wybieralam suknie, planowalam i marzylam, a
      teraz juz nie jestem taka pewna, zaczynam sie zastanawiac czy to ten itd. Moze
      takie dlugie czekanie wszystko zmienia, bo jak sie ma 18 lat i krotki staz to
      zawsze sie jest pewnym, a po np. 7 latach wszystko juz wyglada inaczej.
    • veninde Re: Decydować się na ślub? 28.10.04, 12:35
      Daj sobie więcej czasu na refleksje, zastanowienie. Możesz chyba sobie pozwolić
      na chwilę zawieszenia?!

      Byłam kiedyś w trochę podobnej sytuacji. Oświadczył mi się człowiek
      spontaniczny, dobry i czuły. Przyjęłam te oświadczyny. Odbyliśmy nauki
      przedślubne, etc. Tylko mi wciąż czegoś brakowało. Brakowało... hm.
      intelektualnej fascynacji. To dla mnie ważne, by mężczyzna mnie inspirował.
      Rozstaliśmy się. Nie żaluję. Od ponad 3 lat jestem z mężczyzną, który mnie
      podnieca i fizycznie i intelektualnie.
      • Gość: Julietta Re: Decydować się na ślub? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.04, 18:13
        Też uważam, że właściwie powinnam się wstrzymać z decyzją o małżeństwie, skoro
        nie mam 100% pewności. Wiem jednak, że popsuje to relację z moim narzeczonym.
        Z drugiej strony zawsze miałam pociąg do tych niewłaściwych, krzywdzących mnie
        w końcu facetów i boję się że popsuję obecny związek i znów ulegnę komuś
        takiemu.Do tej pory właśnie wybierałam facetów kierując się że mają "to
        nieokreślone coś" , iskrzeniem, oparami namiętności i dotąd kończyło się to
        źle. Ostatniego partnera starałam się wybrać racjonalnie, a nie na podstawie
        przyciągania i dreszczyku emocji i nareszcie trafiłam na porządnego człowieka.
        Boję się czy to nie jest jednak za mało do szczęścia w małżeństwie.
        Ale może własnie powinnam kierować sięrozsądkiem, a nie wodzącymi mnie na
        manowce emocjami.
        • Gość: Aska Re: Decydować się na ślub? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.10.04, 19:23
          Jestem po ślubie 5 lat i moge ci powiedzieć ,ze sex nie jest najważnieszy.
          Przed ślubem może to być najwspanialszy sex na świecie ,ale po latach sex sie
          konczy i nie pozostaje nic co by was łaczylo . Ja wyszłam za mąż z wielkiej
          namiętności ,ale teraz zazdroszcze koleżankom ,które wyszly za mąż jak sie mówi
          z rozsądku. Rozsądny , sokojny męzczyzna jest lepszym partnerem i ojcem. Nie
          wiem nad czym ty sie zastanawiasz, sex można sobie urozmaicići i to ty powinnaś
          o to zadbać. Moze on nie wie jak to lubisz...a niestety charakteru mężczyzny
          nie mozna zmienic, a chyba nie chcesz płakać po nocach w poduszke bo twój
          namietny kochanek gdzies hula po miescie
          • jsolt Re: Decydować się na ślub? 29.10.04, 10:41
            Gość portalu: Aska napisał(a):

            > Jestem po ślubie 5 lat i moge ci powiedzieć ,ze sex nie jest najważnieszy.
            > Przed ślubem może to być najwspanialszy sex na świecie ,ale po latach sex sie
            > konczy i nie pozostaje nic co by was łaczylo . Ja wyszłam za mąż z wielkiej
            > namiętności ,ale teraz zazdroszcze koleżankom ,które wyszly za mąż jak sie
            mówi
            >
            > z rozsądku. Rozsądny , sokojny męzczyzna jest lepszym partnerem i ojcem. Nie
            > wiem nad czym ty sie zastanawiasz, sex można sobie urozmaicići i to ty
            powinnaś
            >
            > o to zadbać. Moze on nie wie jak to lubisz...a niestety charakteru
            mężczyzny
            > nie mozna zmienic, a chyba nie chcesz płakać po nocach w poduszke bo twój
            > namietny kochanek gdzies hula po miescie


            Sorry, ale ja znam pary, które nie mogą bez siebie wytrzymać kilku dni, i to
            ładnych parę lat po ślubie, mają dzieci, są zajebiście szczęśliwi, i wciąż nie
            umieją się powstrzymać żeby się co chwilę nie przytulać itp. To jest piękne, i
            trzeba wierzyć, że może się to udać. Z tym, że bez namiętności na coś takiego
            nie ma szans.
    • Gość: wyrocznia Re: Decydować się na ślub? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.10.04, 19:18
      samo to ze piszesz tutaj pytając sie nas obcych ludzi czy masz wyjść za niego
      to jush ci powinno dawac duzo do myslenia!jesli czulabys tam w srodku ze chcesz
      by byl twoim mężem bys odrazu sie zgodzila bez watpliwosci!!radze sie porządnie
      zastanowić!bo potem mzoe byc jush za późno!!a mzoe pogadajcie o przełozeniu
      terminuślubu na neico późniejszy skoro nie jestes jeszcze gotowa?pomyśl o tym..
      3maj sie pozdrawiam!
    • Gość: bolo Pamiętaj !! IP: *.crowley.pl 28.10.04, 21:29
      zapamiętaj że spokojny ogień pali sie dłużej.
    • Gość: Joa Re: Decydować się na ślub? IP: *.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 28.10.04, 23:02
      Jakbym czytala o sobie!!!!!!
      Podpisuje sie pod glosami dziewczyn.
      Nie rezygnuj z tej milosci. Dzkiei namietnosci maja to siebie, ze trwaja
      intensywnie i szybko. Potem zostaje pustka.
      Poped??? Bierzesz tabletki??? Moze to one zmniejszaja Ci libido? Jesli nie,
      sprobuj urozmaicic Wasze pozycie.
      Ostry seks, dzika namietnosc ma w sobie magie, ale... To za malo, by dzielic z
      kims zycie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka